Donald Trump w swoim przemówieniu, opublikowanym w mediach społecznościowych potępił wtargnięcie swoich zwolenników na Kapitol oraz zobowiązał się do płynnego przekazania władzy 20 stycznia.
Kongres zatwierdził wyniki, nowa administracja zostanie zainagurowana 20 stycznia. Moja uwaga kieruje się teraz w kierunku zapewniania płynnego, uporządkowanego i bezproblemowego przekazania władzy – powiedział Donald Trump.
Redaktor naczelny „Kuriera Polskiego” mówi o zakończonym wczoraj procesie wyborczym w USA oraz o szczegółach natarcia zwolenników Donalda Trumpa na budynek Kongresu.
.@wbiniecki62 w #PopołudnieWNET: Fakty są takie, że wczoraj z Kapitolu Senat dokończył certyfikację wszystkich głosów i praktycznie nie ma już żadnej możliwości żeby prezydentem #USA został Donald #Trump – prezydentem USA będzie Joe #Biden.@RadioWNET
Waldemar Biniecki relacjonuje sytuację w Stanach Zjednoczonych. Nie ma już szans, by Donald Trump pozostał prezydentem na drugą kadencję. Jak wskazuje publicysta, to właśnie ustępujący przywódca sprowokował natarcie swoich zwolenników na Kapitol.
Wiele mediów podkreśla to, że to Donald Trump zachęcił do marszu, że nie było innego planu.
.@wbiniecki62 w #PopołudnieWNET: Tam jest moment, w którym Donald Trump wzywa do marszu na Kapitol. (…) Wiele mediów podkreśla to, że to Donald Trump zachęcił do marszu, że nie było innego planu.@RadioWNET
.@wbiniecki62 w #PopołudnieWNET: Oczywiście służbom federalnym udało się odbić Kapitol, zepchnąć protestantów, potem wprowadzono godzinę policyjną.@RadioWNET
Nie należy wierzyć w spiskowe teorie, zgodnie z którymi budynek Kongresu zaatakowali członkowie Antify, przebrani za entuzjastów Trumpa. Korespondent relacjonuje, że prominentni politycy Partii Republikańskiej wzywają wyborców Trumpa do zaakceptowania zwycięstwa Bidena.
Fakty są takie, że wczoraj w Kapitolu Senat dokończył certyfikację wszystkich głosów.
Rozmówca Magdaleny Uchaniuk przestrzega również, że rządy administracji Joe Bidena będą wielkim wyzwaniem dla polskiej dyplomacji. Dodatkowo, polemizuje z poglądami dyskredytującymi Demokratę i zarzucającymi mu ociężałość umysłową:
Proponuję wszystkim komentatorom, którzy mówią że Joe Biden jest „wrakiem zdrowia”, już nie jest w pełni sił intelektualnych żeby wysłuchali jego wczorajszego wystąpienia od samego początku.
.@wbiniecki62 w #PopołudnieWNET: Ja proponuję wszystkim komentatorom, którzy mówią że Joe Biden jest „wrakiem zdrowia”, już nie jest w pełni sił intelektualnych żeby wysłuchali jego wystąpienia od samego początku 1/2@RadioWNET
Robert Winnicki w „Popołudniu WNET” nawiązał do sytuacji w USA. Mówił o zagrożeniach płynących z prezydentury Joe Bidena. Nie zabrakło także takich tematów jak pandemia i Narodowy Program Szczepień.
Robert Winnicki ocenił, że aktualne wydarzenia w USA świadczą o tym, że Polska powinna zrewidować swoje spojrzenie na relacje z tym mocarstwem. Kryzys tożsamościowy społeczeństwa amerykańskiego istotnie osłabia siłę Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo, państwo ugina się pod ciężarem kryzysu zdrowotnego wywołanego pandemią COVID-19.
Do tej pory potęga USA opierała się na czterech fundamentach: gospodarka, USA już nie są tym państwem co kiedyś; model społeczno-kulturowy przeżywa teraz kryzys w samym jądrze – zaznaczył polityk.
Jak wskazywał ostatnie wydarzenia oznaczają również upadek innych filarów na których opierały się Stany Zjednoczone.
Wiara że amerykańskie procedury demokratyczne są trwałe i niewzruszone (…), to był trochę mit, ale niezależnie od tego funkcjonował on całkiem sprawnie przez setki lat – teraz jest całkiem podważony – podkreślił.
USA nadal jednak pozostają potęgą militarną.
Zostaje tylko czwarty, w miarę nienaruszony filar – filar potęgi militarnej – dodał.
.@RobertWinnicki w #PopołudnieWNET: Przede wszystkim zwracamy uwagę na to, że do tej pory potęga USA opierała się na czterech fundamentach: gospodarka, USA już nie są tym państwem co kiedyś; model społeczno-kulturowy, który przeżywa teraz kryzys w samym jądrze.@RadioWNET
Ponadto , polityk przestrzegał, że rządy duetu Biden-Harris w Białym domu doprowadzą do szerokiego rozprzestrzenienia się radykalnie lewicowej agendy w USA, a nowy ambasador w Warszawie będzie wywierał na polskie rządy znacznie większe naciski, niż to miało miejsce w przypadku Georgette Mosbacher.
O ile Joe Biden to jest przedstawiciel establishmentu który jest od kilkudziesięciu lat w Waszyngtonie, to Kamala Harris to jest ideologicznie lewaczka, mieszanka Zandberga, Spurek i Lempart – mówił.
.@RobertWinnicki w #PopołudnieWNET: O ile Joe Biden to jest przedstawiciel establishmentu który jest od kilkudziesięciu lat w Waszyngtonie, to Kamala Harris to jest ideologicznie lewaczka, mieszanka Zandberga, Spurek i Lempart.@RadioWNET
Gościem popołudniowej audycji Radia Wnet był Mirosław Piotrowski, który odniósł się do sytuacji w USA, blokowania unijnych funduszy dla Polski i Narodowego Programu Szczepień.
Mirosław Piotrowski skomentował zawirowania polityczne w USA. Podkreślił, że wtargnięcie manifestantów do budynku Kongresu jest wydarzeniem bez precedensu.
Tłum wtargnął do budynku Kapitolu (…) i polała się krew. Ta sytuacja ma swoje konkretne przyczyny: to nie jest frustracja ludzi którzy nie mogą się pogodzić z przegraną popieranego przez nich kandydata.Donald Trump, mówi że przekaże władzę swojemu następcy, a jednocześnie mówi, że wybory zostały sfałszowane i ma na to dowody.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Ta sytuacja bez precedensu kiedy tłum wtargnął do budynku Kapitolu i polała się krew ma swoje konkretne przyczyny: to nie jest frustracja ludzi którzy nie mogą się pogodzić z przegraną popieranego przez nich kandydata 1/2@RadioWNET
Jak ocenił, nie można być pewnym, czy wybory prezydenckie zostały sfałszowane do tego stopnia, że wygrał nie ten kandydat, który powinien.
Sam Donald Trump napisał na Twitterze, że przekaże władzę w sposób uporządkowany, ale nie godzi się z takim wynikiem, bo wybory zostały sfałszowane. My tego nie rozstrzygniemy, to sądy tak zdecydowały.
Gość audycji nawiązał także do przewidywań niektórych komentatorów, że z uwagi na wiek to nie Joe Biden będzie faktycznym prezydentem
Joe Biden jest politykiem, można powiedzieć stonowanym, z tym że on ma już swój wiek. Większość komentatorów twierdzi, że tak naprawdę będzie rządziła pani wiceprezydent – zaznaczył.
Gość „Popołudnia WNET” mówił także o zagadnieniach polityki Unii Europejskiej. Przestrzegał, że wkrótce może nastąpić blokada funduszy dla Polski. Wszystko w związku z niedawno uchwalonym rozporządzeniem wiążącym budżet z mechanizmem kontroli praworządności.
Pieniądze w Unii można zablokować tyko w oparciu o artykuł 7. i tam jest potrzebna jednomyślność wszystkich państw członkowskich aby zablokować finanse jednemu krajowi. Nie przewidziano sytuacji, kiedy chce się zablokować dwa kraje.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Pieniądze w Unii można zablokować tyko w oparciu o artykuł 7. i tam jest potrzebna jednomyślność wszystkich państw członkowskich aby zablokować finanse jednemu krajowi. Nie przewidziano sytuacji, kiedy chce się zablokować dwa kraje. @RadioWNET
Ponadto, prof. Piotrowski odniósł się do kwestii szczepień przeciw koronawirusowi. Według niego rząd ukrywa informacje na temat szczepionki, zwłaszcza tego, że została ona dopuszczona do użytku warunkowo, ze względu na nieprzeprowadzenie części badań klinicznych.
Narodowy Program Szczepień, ma bardzo ładną nazwę, ale niestety moim zdaniem jest on groźny dla narodu polskiego, gdyż rząd nie przekazuje pełnej informacji na temat tej szczepionki.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Jeśli idzie o Narodowy Program Szczepień, to ma bardzo ładną nazwę, ale niestety moim zdaniem jest on groźny dla narodu polskiego, gdyż rząd nie przekazuje pełnej informacji na temat tej szczepionki.@RadioWNET
Mówił także o aferze szczepionkowej z udziałem celebrytów. Mirosław Piotrowski stwierdził, że jest to „odwrócona forma promocji.”
Jeśli szczepionka nie jest przebadana do końca, nie wiemy jakie wywołuje zmiany (…) to należy ją promować. Jak najlepiej to zrobić? Pokazać że celebryci, aktorzy, ludzie kultury są poza kolejką, chcą uzyskać tę szczepionkę.
Tomasz Wybranowski mówił o ostatnich wydarzeniach w USA, wyborze Joe Bidena, eskalacji konfliktu w amerykańskim społeczeństwie i poprawności politycznej.
Tomasz Wybranowski przybliżył postać kobiety, która została postrzelona w środę w siedzibie Kongresu. Nie udało się jej uratować.
Wiemy też kim była ta legendarna już kobieta, która zginęła w Kapitolu. Ashely Babbit została zidentyfikowana jako zastrzelona w środę. Pochodziła z San Diego – przekazał Tomasz Wybranowski.
Jak ujawnił Fox New Babbit była weteranką. Przez 14 lat służyła w Siłach Powietrznych USA. Pełniła służbę na wysokim szczeblu w służbie bezpieczeństwa.
Jej mąż w rozmowie z KUSI-TV mówił, że była zdeklarowaną zwolenniczką Donalda Trumpa oraz wielką patriotką. Dzień przed śmiercią napisała na Twitterze: „Nic nas nie powstrzyma… mogą próbować i próbować, ale burza już tutaj jest i zstępuje na DC (Waszyngton – przyp. red.) za mniej niż 24 godziny ciemność przejdzie w światło”.
Wybranowski wskazywał, że część komentatorów w USA rozważa jak wyglądałaby sytuacja, jeśli to Donald Trump miałby być ogłoszony zwycięzcą wyborów.
Są komentatorzy którzy dają takie porównanie, że gdyby miało być liczenie głosów i ogłoszenie, że to Donald Trump wygrał to wtedy Black Lives Matter i Antifa ruszyłyby się a wtedy lewicowe media mówiłyby wprost, że oto „mamy słuszny protest podrażnionego i słusznie zdenerwowanego narodu, który idzie na Kapitol, aby wyrzucić dyktatora Trumpa – zaznaczył.
Zwróćmy uwagę, że nie został spalony żaden samochów, uszkodzono żadnej witryny sklepowej, ale zginęły cztery osoby sposoby. Warto zapytać ile osób zginęło, gdy BLM czy Antifa wszczynało zadymy – mówił Wybarnowski.
To już jest fakt. Jeżeli temperatura konfliktu się utrzyma, to Ameryka spłonie ogniem. Teraz dopiero się zacznie. Ogłoszenie Joe Bidena prezydentem dopiero zacznie falę kolejnych eskalacji niezadowolenia i protestów – dodał.
Tomasz Wróblewski na antenie Radia Wnet mówił o sytuacji za Oceanem, kształcie nowej demokracji oraz losie Donalda Trumpa.
Tomasz Wróblewski zauważył, że nie po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych dochodzi do podważania wyniku wyborów. Zarzut fałszerstw pojawił się m.in. w 1960 roku, kiedy przeciwstawnymi kandydatami byli Kennedy i Nixon
W 1961 były dość twarde dowody że gubernator Illinois prawdopodobnie podrzucił trochę głosów i wsparł kandydata Demokratów. Nixon wtedy zdecydował się jednak nie zająć sprawą – wskazywał Wróblewski.
Bezprecedensowe jest natomiast zajęcie siedziby Kongresu przez demonstrantów.
Nie mieliśmy w historii przypadku, by tłum wtargnął do samego budynku i plądrował pomieszczenia kongresmenów i senatorów.W 1971 mieliśmy do czynienia z tzw „Mayday” czyli olbrzymią koncentracją przedwyborczą. Chodziło o drugą kadencję Nixona. (…) Próba przejęcia Kapitolu i odcięcia go od reszty miasta nie wyszła. FBI było znacznie lepiej przygotowane – zaznaczył.
Dziś cała poranna amerykańska prasa zwraca uwagę na to, że służba ochrony Kapitolu. – dodał.
Według rozmówcy Łukasza Jankowskiego ostatnie wydarzenia za Oceanem będą wykorzystywane do walki politycznej.
Niewątpliwie był to historyczny precedens i myślę, że Demokraci nie zmarnują takiej szansy. Obrazki z tego będą mogły być wykorzystywane przez kolejne lata do pokazywania zagrożenia prawicowego – stwierdził.
W ocenie Tomasza Wróblewskiego nieuchronne są zmiany w modelu demokratycznym państw szeroko rozumianego Zachodu. Obecny system wydaje się bowiem niewystarczający.
Przy tak dynamicznych zmianach społecznych, ekonomicznych, systemowych jakie zachodzą na świecie, obecny system demokratyczny (…) jest niedostateczny – ocenił
Jest zbyt wiele różnic w społeczeństwach, by rozstrzygać to w ten sposób. Jest wiele dyskusji na ten temat, jak powinna wyglądać nowa demokracja – zauważył.
Zapytany o dalszy los Donalda Trumpa ekspert przewidywał, że nie odegra on już znaczącej roli w polityce.
W historii USA nie mamy przypadku, by były prezydent odgrywał rolę w polityce. (…) Po ostatnich wydarzeniach i zachowaniu Trumpa (…) nawet konserwatywne pisma zaatakowały go. Nie spodziewam się, że będzie mógł odegrać jakąś rolę
Na konserwatywnej scenie politycznej wyrasta jednak inny lider.
Politykiem konserwatywnym jest Ted Cruz, który w ostatnich miesiącach przejął pałeczkę wśród konserwatywnej części Amerykanów i z pewnością on będzie graczem. (…) Jest świetnym mówcą, jest dobrze przygotowany – podkreślił Wróblewski.
Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w środę w Waszyngtonie część pracowników Białego Domu podała się do dymisji. Według doniesień medialnych kolejni wysocy urzędnicy rozważają taki krok.
W trybie natychmiastowym dymisję złożyła Stephanie Grisham, szefowa personelu Melanii Trump i była rzeczniczka Białego Domu. Swoją pracę zakończyły także Sarah Matthews z biura prasowego oraz Anna Cristina Niceta, która odpowiadała za organizacje spotkań.
Jak podaje CNN odejście ze stanowiska rozważa także O’Brien, doradca Białego Domu Matt Pottinger oraz zastępca szefa personelu Chris Liddell.
Zdaniem stacji niektórzy członkowie rządu prowadzą rozmowy na temat 25. poprawki do amerykańskiej konstytucji, która mówi o pozbawieniu władzy prezydenta. Procedura wymaga zaangażowania w to wiceprezydenta.
25. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych przewiduje możliwość pozbawienia prezydenta Stanów Zjednoczonych władzy, jeśli większość członków jego gabinetu – pod kierunkiem wiceprezydenta – dojdzie do wniosku, że prezydent jest niezdolny do sprawowania tego urzędu.
Według doniesień medialnych kobieta, postrzelona w J klatkę piersiową podczas zamieszek w Kapitolu, zmarła w szpitalu. Wcześniej jej stan był określany jako krytyczny.
Po tym jak posiedzenie Kongresu Stanów Zjednoczonych zostało przerwane przez demonstrantów, w Waszyngtonie wprowadzono godzinę policyjną. Trwa od godziny 18 czasu miejscowego (od północy w Polsce)
Przypomnijmy, że tuż po przemówieniu prezydenta Trumpa do Kapitolu wdarł się tłum jego zwolenników. W trakcie zamieszek padły strzały, w wyniku których postrzelona została kobieta. Jak wynika z informacji przekazanych przez telewizję NBC nie udało się jej uratować.
Według stacji podczas starć w Waszyngtonie rannych zostało jeszcze kilka osób, które przewieziono do szpitala.
Przed północą naszego czasu protestujący zostali usunięciu z Kapitolu, a Gmach Kongresu po kontroli pirotechnicznej uznano za bezpieczny.
A young woman was just shot in the neck right besides me in the Capitol Building pic.twitter.com/hLQo4IP8J1
Szef Radia Deon relacjonuje, że grupa kongresmenów kwestionujących wyniki głosowania jest coraz liczniejsza. Zapewnia przy tym, że Republikanie nie sięgną w swej walce po środki niekonstytucyjne,
Wiemy już, że przynajmniej czternastu kongresmenów i senatorów zapowiedziało już zgłoszenie zastrzeżeń, co do niektórych głosów elektorskich certyfikowanych przez niektórych sekretarzy amerykańskich stanów. No i wiemy, że dzisiaj w Kongresie dojdzie do przesłuchania.
Sławomir Budzik w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim (Studio 37 Dublin) ocenia, że zatwierdzenie przez Kongres wyboru Joe Bidena na prezydenta USA nie jest jeszcze pewne.
Zakwestionowanie wyników głosowania przez Trumpa uruchomiło przewidziane w konstytucji procedury.
Z kilku stanów nadeszły głosy zarówno elektorów republikańskich, jak i demokratycznych. Wiceprezydent Mike Pence, do którego należy głos decydujący, zarządził przesłuchania w sprawie nieprawidłowości w wyborach z 3 listopada 2020 roku:
Liczyć się będzie każde słowo, i każda wątpliwość odnośnie procesu wyborczego.
Swoje prace najprawdopodobniej rozpocznie specjalna komisja śledcza pod kierownictwem Teda Cruza. Wyniki jej działań będą znane za 10 dni.
Dopiero wówczas będziemy wiedzieli co dalej.
Jak przypomina szef Radia Deon Chicago, w noc wyborczą, w niespełna kilka godzin, prezydent Trump stracił w Pensylwanii 700 tys. głosów poparcia. Dzisiaj, głowa państwa dąży do odebranie temu stanowi i kilku innym certyfikatów głosowania.
W opinii rozmówcy Tomasza Wybranowskiego nie należy się spodziewać ze strony republikanów żadnej próby przeprowadzenia zamachu stanu czy siłowego rozwiązania. Jednak:
Do Waszyngtonu zjeżdża wielki tłum zwolenników Trumpa. Myślę, że by powstrzymać ich konfrontację z Black Lives Matter będzie potrzebne wojsko.
Sławomir Budzik zwraca uwagę, że odwołana została inauguracja prezydentury Bidena:
Nie przyszedłby na nią pies z kulawą nogą, chciano uniknąć kompromitacji.
Zdaniem gościa Studia 37 International, nawet uwzględniając wszystkie niejasności, większe szanse na zostanie prezydentem ma Demokrata:
Osobiście wątpię, czy Kongres będzie w stanie dowieść fałszerstw. W każdym razie, czeka nas wielka bitwa.
Ponadto, Sławomir Budzik przewiduje, że Partia Republikańska utrzyma większość w Senacie USA. Zapowiada również, że za prezydentury Bidena stosunki polsko-amerykańskie staną się „szorstkie i nieprzyjemne”.
Taką politykę znamy już z 8 lat rządów Baracka Obamy.
Wydaje mi się, że o wyniku tych wyborów rozstrzygnięto na podstawie wysoce wątpliwych głosów. Nie potrafię z całą pewnością stwierdzić, kto wygrał te wybory. Myślę, że nikt tego nie potrafi.
Charlotte Cuthbertson
WASZYNGTON. Były dyrektor ds. danych i strategii zespołu wyborczego prezydenta Donalda Trumpa z 2016 roku twierdzi, że znalazł wystarczające dowody na to, że wyniki wyborów mogą z łatwością zostać odwrócone na korzyść obecnego prezydenta. – Opierając się na tym, czego się dowiedzieliśmy, nie mam pewności, czy Joe Biden zasłużył na zwycięstwo w wyborach – powiedział Matt Braynard w nagraniu filmowym z 25 listopada.
– Może wygrał, może nie wygrał. Może Trump przegrał, a może został wybrany ponownie. Po prostu nie wiemy tego, ze względu na to, jak źle funkcjonował ten system wyborczy.
Braynard zebrał zespół zaledwie kilka dni po wyborach, aby znaleźć niespójności w sześciu spornych stanach: Pensylwanii, Georgii, Michigan, Wisconsin, Arizonie i Nevadzie. Na początku grupa zidentyfikowała 1,25 mln problematycznych głosów wyborczych i badała je poprzez rozmowy telefoniczne oraz porównywanie informacji z innymi bazami danych. Zespół przeprowadził kilka większych analiz, w tym dotyczących wyborców, którzy wyprowadzili się ze stanu, ale nadal głosowali w stanie, który opuścili; wyborców, którzy zarejestrowali adres skrytki pocztowej zamiast adresu zamieszkania, jak to było wymagane; wyborców, którzy poprosili o wysłanie karty do głosowania i przesłali ją tylko po to, aby nie była liczona; wyborców, którzy nie prosili o przesłanie karty do głosowania korespondencyjnego i jej nie otrzymali, ale odkryli, że głos w ich imieniu został oddany; a także osób, które głosowały więcej niż jeden raz oraz tych, którzy znajdują się w spisie zmarłych.
Jedno z największych odkryć Braynarda dotyczyło wyborców, którzy przesłali formularz zmiany adresu, wskazując, że wyprowadzili się do innego stanu, jednak okazuje się, iż głosowali w stanie, który opuścili. W stanie Georgia zespół odnalazł 138 221 takich osób, co stanowi znacznie większą liczbę niż obecna różnica w oddanych głosach (12 670) w wyborach prezydenckich. W Michigan było takich osób 51 302, w Wisconsin 26 673, w Nevadzie 27 271, w Arizonie 19 997, a w Pensylwanii 13 671. Braynard stwierdził, że liczby są na tyle wysokie, że mogą z łatwością odwrócić obecne wyniki wyborcze. (…)
Braynard powiedział, że zespół znalazł również osoby, które głosowały więcej niż raz. Zasugerował też, że liczby odkryte przez jego zespół są prawdopodobnie znacznie niższe niż rzeczywiste, ponieważ nie był w stanie porównać danych z liczbą ludzi głosujących osobiście w dniu wyborczym. (…)
Również w Georgii Braynard znalazł kolejne 1000 osób, które zarejestrowały się do głosowania, podając w tym celu numer skrytki pocztowej, ale usiłowały przedstawić go jako numer mieszkania. Zgodnie z prawem osoby rejestrujące się w celu głosowania muszą posługiwać się swoim rzeczywistym adresem zamieszkania. Numer skrytki pocztowej może być używany tylko jako adres pocztowy. Osoby bezdomne mogą podać adres schroniska, jadłodajni dla ubogich albo nawet parkingu. (…)
Wybory w 2020 roku przyniosły ogromny przyrost liczby głosów oddanych korespondencyjnie, które uznano za najbardziej narażone na fałszerstwo. Dziewięć stanów oraz Dystrykt Kolumbii wysłały karty do głosowania do wszystkich osób ze swoich list wyborców, niezależnie od tego, czy o to prosili, czy nie. Pięć z sześciu spornych stanów, którym przyjrzał się Braynard, wymagało od wyborcy prośby o przesłanie karty do głosowania korespondencyjnego, podczas gdy Nevada rozesłała karty do głosowania do wszystkich osób ze swoich list wyborczych.
W pięciu stanach, gdzie wymagano złożenia prośby o kartę do głosowania, zespół Braynarda odkrył znaczną liczbę osób oznaczonych przez stan jako te, które żądały karty do głosowania, ale jej nie odesłały. Po skontaktowaniu się z tymi osobami, jak powiedział Braynard, wiele z nich poinformowało telefonistów z jego zespołu, że w ogóle nie prosili o kartę do głosowania. Inni oznajmili, że zażądali karty i ją zwrócili, ale nie została ona zaznaczona jako zwrócona ani policzona.
W Arizonie 44 proc. osób, z którymi nawiązano kontakt telefoniczny, stwierdziło, że nie poprosiło o kartę do głosowania korespondencyjnego, pomimo że stan otrzymał zwróconą i wypełnioną w ich imieniu kartę do głosowania. W Michigan było takich przypadków 24 proc., w Pensylwanii 32 proc., a w Wisconsin i Georgii 18 proc.
– To dość zaskakujące liczby, ponieważ pytanie brzmi: jak? Jak zażądano ich kart do głosowania? Kto to zrobił? Czy to możliwe, że ludzie, z którymi rozmawialiśmy, okłamali nas, czy może zrobili to i zapomnieli? Czy to błąd urzędniczy, który byłby aż tak znaczny? – pyta Braynard. – Kiedy wyjęto karty do głosowania korespondencyjnego z kopert i rozdzielono je, ustalenie stanu faktycznego stało się bardzo trudne.
Cały artykuł Charlotte Cuthbertson pt. „Wnioski analityka na tematy wyborów prezydenckich w USA” znajduje się na s. 9 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Artykuł Charlotte Cuthbertson pt. „Wnioski analityka na tematy wyborów prezydenckich w USA” na s. 9 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021