Waś o „Czajce”: Wykorzystywana jest sytuacja, w której awaria jest pretekstem do wydojenia kasy. Kwota jest przesadzona

– Bardzo dobrze, że weszło CBA, tylko szukają nie tego, co trzeba, a przedmiot poszukiwań jest olbrzymi. To cała oczyszczalnia […] – dodaje Janusz Waś.


Inżynier Janusz Waś komentuje wkroczenie CBA do stołecznego ratusza i Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, które ma związek z awarią oczyszczalni „Czajka”:

Ostrzegałem, że według mnie cała „Czajka” jest skokiem na kasę. Teraz będą odbywały się mniejsze skoki na kasę przy naprawie chłamu, który został nam zafundowany.

Nadmienia, że w oficjalnym komunikacie MPWiK wodociągi podsumowują koszty naprawy rurociągu na poziomie 23 mln złotych, które uważa za mocno przesadzoną kwotę:

Rurociąg to dwie rury stalowe po 100 metrów każda. Razem 200 metrów rury. Jeśli 23 miliony podzielimy przez 200 metrów, to otrzymujemy 115 tysięcy za metr sześcienny zwykłej stalowej rury [….] Nie jest to instalacja promu kosmicznego, tylko normalna robota instalacyjna […] Jeśli nawet metr sześcienny takiej rury kosztuje 10 tysięcy zł, robota drugie 10 tysięcy, przy czym oczywiście grubo przesadzam, to mamy 20 tysięcy za metr, a nie 115 tysięcy.

Następnie inżynier tłumaczy proces naprawy, który nie jest ani nadzwyczajnie skomplikowany technologicznie:

Firmy w tym wyspecjalizowane robią to na bieżąco. Żaden cud. Znowu wykorzystywana jest sytuacja, w której awaria jest pretekstem do wydojenia kasy.

Janusz Waś już we wrześniowej rozmowie dla Radia WNET przewidział, że zamiast dokonać gruntownej zmiany, decydenci będą starali się częściowo naprawiać rurociąg, co z góry skazane jest na porażkę oddaloną w czasie:

Ten rurociąg wykonany jest ze złych elementów. Istniejące rury nie nadają się na rurociąg ciśnieniowy. […] Tymczasem znowu robi się kawałek tego rurociągu stalowego i łączy się go z nieodpowiednim wodociągiem już wykonanym, który znajduje się pod betonem. […] Naprawia się tylko to, co się rozwaliło, chce się dosztukować do tego, co jest i to się nie sprawdzi moim skromnym zdaniem, albowiem stal i rury wykonane z żywic pracują inaczej. Połączyć się tego bezpośrednio nie da, więc trzeba wymyślić jakieś dziwne połączenie między nimi, co musi kosztować, ale nie tyle aby całośc kosztowała 115 tysięcy złotych za metr.

Gość Poranka „WNET” podkreśla, iż skoro kawałek rurociągu nie zdał egzaminu, to czemu zostawia się na dalszym odcinku to samo rozwiązanie, wydając na to ogromne pieniądze:

Bardzo dobrze, że weszło CBA, tylko szukają nie tego, co trzeba, a przedmiot poszukiwań jest olbrzymi. To cała oczyszczalnia na pół miliona metrów sześciennych na dobę, której… nie ma. W sposób nielegalny Warszawa zrzuca nieoczyszczone ścieki do Wisły.

A.M.K.

CBA weszło do stołecznego ratusza. Chodzi o awarię „Czajki”

Funkcjonariusze CBA weszli do wydziału zarządzania kryzysowego warszawskiego ratusza i Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

Rzecznik CBA Temistokles Brodowski, cytowany przez TVP.info, poinformował, że Biuro wypełnia postanowienie wydane przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie:

Czynności mają na celu zabezpieczanie dokumentacji (w tym zapisów elektronicznych) dotyczącej inwestycji budowy i eksploatacji tzw. spalarni, a także związanej z wystąpieniem awarii w oczyszczalni „Czajka”.

Jak przypomniał rzecznik Biura, prowadzone przez CBA śledztwo dotyczy między innymi niegospodarności przy zajmowaniu się sprawami majątkowymi Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji polegającej na niewłaściwym nadzorze podczas przeprowadzania inwestycji w zakresie modernizacji i rozbudowy Oczyszczalni Ścieków „Czajka”. Na brak właściwego nadzoru nad oczyszczalnią wskazywał w rozmowie z Radiem WNET radny mazowiecki PiS Wojciech Zabłocki.

awarii oczyszczalni „Czajka”, ocenach ekspertów na temat jej przyczyn i efektów oraz innych powiązanych z nią kwestiach informowaliśmy wielokrotnie na antenie Radia WNET.

A.P.

Koc: Senat zawsze był izbą refleksji. Mam nadzieję, że ważnych sprawach będziemy mogli dojść do kompromisu.

Maria Koc o składzie Senatu X kandencji, kandydatach na jego marszałka i tym jak będzie on funkcjonował.

Za tydzień w piątek nowi senatorowie odbiorą zaświadczenie o wyborze na senatorów X kadencji.

Maria Koc o sytuacji w Senacie, który dzisiaj odbywa ostatnie posiedzenie IX kadencji. Wbrew plotkom Marian Banaś nie zrezygnował ze swojego stanowiska, by PiS mógł wybrać nowego prezesa NIK przy starym składzie parlamentu.

Wiemy, że pan Marian Banaś jest prezesem NIK-u.  został mu przedstawiony. Ma siedem dni do ustosunkowania się do tego raportu, więc poczekajmy spokojnie te kilka dni.

Wicemarszałek Senatu podkreśla, że PiS wygrał wybory do senatu, zdobywając 48 mandatów, podczas gdy Koalicja Obywatelska zdobyła ich 45. Stwierdza, że jest pole do rozmów.

Koc wskazuje na brak porozumienia wśród opozycji, gdzie Grzegorz Schetyna „bez rozmów Bogdana Borusewicza zarekomendował na marszałka senatu X kadencji”, po czym swojego kandydata zgłosiło także PSL. Kandydatem PiS na marszałka wyższej izby parlamentu jest Stanisław Karczewski, który zdaniem senator zapewni dobrą pracę Senatu i realizację programu PiS.

Mam nadzieję, że ważnych sprawach będziemy mogli dojść do kompromisu.

Koc przyznaje, że w przypadku kohabitacji wydłuży się ścieżka legislacyjna, co może być problemem w przypadku ustaw, które będą musiały być przyjęte szybko. Ma jednak nadzieję, że uda się zachować bardziej merytoryczny charakter Senatu, który wbrew zapowiedziom Donalda Tuska nie zostanie wykorzystany jako odskocznia do prezydenckiej kampanii wyborczej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

CBA: Wyniki kontroli oświadczeń majątkowych prezesa NIK Mariana Banasia już wkrótce!

W należącej do prezes NIK kamienicy znajduje lokal związany z seksbiznesem- poinformowali w sobotę dziennikarze TVN. Opozycja wzywa do dymisji, a CBA publikuje oświadczenie ws. prowadzonej kontroli.

CBA realizując swoje ustawowe obowiązki, prowadzi od 16 kwietnia br. kontrolę oświadczeń majątkowych Pana Mariana Banasia. Postępowanie obejmuje oświadczenia majątkowe złożone w latach 2015-2019. Planowany termin zakończenia kontroli przypada na drugą połowę października br. Czynności kontrolne poprzedziła przeprowadzona analiza.

Tak pisze w swym oświadczeniu Centralne Biuro Antykorupcyjne. Dodaje, że postępowanie może w razie potrzeby przedłużone nie więcej niż do 9 miesięcy. Do tego czasu Biuro nie będzie informować o szczegółach toczącego się postępowania.

W oświadczeniu majątkowym Mariana Banasia wymieniona jest krakowska kamienica, którą wynajmuje. W sobotę w swym reportażu Superwizjer TVN informował, że w kamienicy tej „Mieści się w niej niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny”. Takie hotele związane są z seksbiznesem, służąc jako miejsce spotkań dla niewiernych małżonków lub klientów prostytutek.

Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który […] zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości.

Takie oświadczenie przekazał PAP szef NIK. Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy TVN, Banaś figuruje w księgach wieczystych jako właściciel tej nieruchomości. W 2016 r. planował ją sprzedać, ale do transakcji nie doszło.

Do niezwłocznej dymisji szefa NIK wezwała Koalicja Obywatelska. Jej działacze podnosili, że na stanowisku takiej instytucji powinna stać osoba o nieposzlakowanej opinii.

Do oświadczenia CBA odniósł się w poniedziałek Zbigniew Ziobro, stwierdzając, że takie postępowania są prowadzone wobec wielu osób i fakt ten nie jest w żaden sposób obciążający.

Uważam, że to zemsta na Banasiu. On był głównym architektem odzyskania 80 mld złotych od złodziei vatowskich, akcyzowych. Jest nieprawdopodobne, żeby Banaś popełnił jakiekolwiek przestępstwo. Sprawa powinna być w pełni wyjaśniona. Jednak nie może być tak, że w Polsce atakuje się bezkarnie funkcjonariuszy państwowych w sposób urągający etyce dziennikarskiej. To sprawa szyta grubymi nićmi.

W tych słowach kontrowersje wokół Mariana Banasia komentował w „Poranku WNET”  Bogdan Pęk, kandydat na Sejm z list PiS. Sprawę tę dla Radia WNET komentował również redaktor Michał Karnowski. Stwierdził, że w  materiale Superwizjera TVN „rzeczywiście pokazanych było ileś wątpliwości, jakichś wątków, ileś jakichś powiązań, ale one wszystkie bardzo wątpliwe, bardzo takie miękkie”.

A.P.

Były prezes Orlenu zatrzymany przez CBA

Funkcjonariusze CBA zatrzymali po raz drugi byłego prezesa grupy Orlen Jacka K. i pięć innych osób. Chodzi o korupcję przy organizacji imprez masowych i kampanii reklamowych.

Jak informuje „Magazyn śledczy Anity Gargas”, zatrzymanym prokuratura postawiła zarzuty karne – niegospodarności, składania fałszywych zeznań i przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Jednej z zatrzymanych osób uzupełniono zarzuty dotyczące niegospodarności, kolejnym osobom przedstawiono zarzuty m.in. poświadczenia nieprawdy, składania fałszywych zeznań oraz przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Prokurator zastosował wobec wszystkich wolnościowe środki zapobiegawcze.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn potwierdził, że CBA dokonało zatrzymania K.

Funkcjonariusze gdańskiej Delegatury CBA prowadzą wielowątkowe śledztwo dotyczące między innymi podejrzenia korupcjogennych powiązań łączących byłego prezesa zarządu Polskiego Koncernu Naftowego Orlen S.A. z agencjami eventowymi świadczącymi na rzecz Koncernu usługi organizacji imprez masowych oraz kampanii reklamowych. Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi – powiedział Żaryn.

Dodał, że agenci przeszukali także miejsca zamieszkania zatrzymanych osób oraz miejsce przechowywania dokumentacji firmowej.

Ponadto byłemu prezesowi zarządu PKN Orlen – Dariuszowi Jackowi K. uzupełniono wydane uprzednio zarzuty o czyn polegający m.in. na wyrządzeniu PKN Orlen S.A. szkody majątkowej w wyniku niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień, poprzez pokrycie przez spółkę kosztów wyjazdu, który nie miał charakteru wyjazdu służbowego, w kwocie przekraczającej 500.000 złotych.

Informuje w swoim komunikacie Prokuratora Krajowa.

Poprzednio K. został zatrzymany w połowie lutego wraz z dwoma b. dyrektorami koncernu. Zarzucono im wówczas również wyrządzenie spółce szkody wielkich rozmiarów, nadużycia uprawnień, lub niedopełnienia obowiązków.

B. szefa PKN Orlen podejrzewano, że doprowadził do 3,3 mln zł szkody majątkowej przy rozliczaniu imprezy Verva Street Racing – Dakar na Stadionie Narodowym. Jacek K. i dyrektorzy mieli zgodzić się na zapłacenie firmie organizującej imprezę zawyżone faktury i nie rozliczyć sprzedaży biletów.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Regionalna w Łodzi z inicjatywy CBA po kontroli w PKN Orlen w 2017 r.

A.P.

CBA zatrzymało członków byłego kierownictwa Plus Banku

Wyłudzenia VAT na 23 mln złotych i wyrządzenie szkody majątkowej w wysokości co najmniej 50 mln zł – takie zarzuty ciążą na osobach zatrzymanych wczoraj przez CBA.

W poniedziałek Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało osiem osób w związku ze śledztwem związanym z udzieleniem kredytu i próbą wyłudzenia VAT.

To nowe śledztwo Biura, które dotyczy podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości co najmniej 50 mln zł w mieniu banku, w związku z udzieleniem kredytu na zakup centrum wystawowego w Opolu.

Tak zatrzymanie skomentował, cytowany przez PAP, naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski.

Jak ustaliła Rzeczpospolita, zawiadomienie do prokuratury złożył obecny zarząd banku. Wśród zatrzymanych jest były prezes Plus Banku, doradca klienta korporacyjnego i szef departamentu analiz, a także prezes spółki z Warszawy i Radzymina. Dostali oni od Plus Banku kredyt na zakup centrum wystawowego w Opolu. Żadna z ich spółek nie miała jedna zdolności kredytowej, a bank nie ustanowił szczególnej formy zabezpieczenia spłaty kredytu. Kiedy spółki nie były w stanie kredytu spłacać, zgodnie z ustaleniami śledczych, odraczano im terminy spłaty należności, poprzez aneksowanie umowy kredytowej, ukrywając tym samym straty banku.

W Prokuraturze Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie zatrzymanym zostaną przedstawione zarzuty popełnienia przestępstw niegospodarności, usiłowania oszustwa, przestępstw na szkodę wierzycieli, przestępstw skarbowych oraz związanych z nierzetelnym prowadzeniem ksiąg rachunkowych, ukrywania dokumentów oraz przekazywania Narodowemu Bankowi Polskiemu nieprawdziwych danych.

Informowała w swoim komunikacie Prokuratura Krajowa.

Postępowanie obejmuje także działanie na szkodę Skarbu Państwa przez przedstawicieli mazowieckiej spółki poprzez usiłowanie uzyskania nienależnego podatku VAT w wysokości 23 mln zł w związku z pozorną transakcją nabycia nieruchomości w Opolu.

Dodawał cytowany wyżej Temistokles Brodowski. Jak podaje „Business Insider”, rzecznik CBA podkreślił, że „Sprawa ma wiele wątków i rozwija się”.

A.P.

CBA zatrzymało Andrzeja J., przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w latach 2011-2016

Zatrzymanemu prokuratura zarzuca niedopełnienie obowiązków w latach 2013-2014 w ramach śledztwa nad nadzorem w sprawie SKOK Wołomin.

Na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Szczecinie funkcjonariusze CBA zatrzymali byłego przewodniczącego KNF Andrzeja J. i sześciu podległych mu urzędników. Sprawa dotyczy niedopełnienia obowiązków przez urzędników UKNF w latach 2013-2014 – poinformowała na Twitterze Prokuratura Krajowa. Śledztwo dotyczy nadzoru nad SKOK Wołomin w latach 2012-2014 r. – poinformowało CBA.

 

Trwają przeszukania w mieszkaniach. Jeszcze dziś zatrzymani przez CBA byli urzędnicy KNF zostaną przewiezieni do prokuratury, gdzie usłyszą zarzuty.

 

Wśród zatrzymanych jest również Wojciech K. były wiceprzewodniczący KNF, który bezpośrednio zajmował się sprawą SKOK Wołomin.

Maciej Wąsik u Witolda Gadowskiego – będziemy działać w kierunku ujawnienia zagranicznych kont polskich polityków

Wiceminister koordynator służb specjalnych w Poranku Wnet mówił o szczegółach zaproponowanej niedawno ustawy o jawności życia publicznego i nowych możliwościach ścigania korupcji w wielkim biznesie.

 

Gościem Poranka WNET był Maciej Wąsik, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępca ministra koordynatora służb specjalnych, współautor ustawy o jawności życia publicznego, która została przedstawiona publicznie w poniedziałek 23 października.

Zdaniem ministra Macieja Wąsika jedną z podstawowych zmian, wprowadzanych przez ustawę o jawności życia publicznego, jest możliwości karania za korupcję również osób prawnych, a nie tylko, jak dotąd, fizycznych. – Do tej pory za korupcję odpowiedzialność ponosiły tylko osoby fizyczne, czyli te, które dawały łapówki czy inspirowały (proces korupcyjny), a firmy, często ogromne koncerny, które były beneficjantami procesów korupcyjnych, pozostawały bezkarne. (…) My chcemy tę sytuację zmienić – stwierdził Maciej Wąsik. [related id=37899]

Ustawa zakłada również wprowadzenie obowiązkowych kodeksów antykorupcyjnych w dużych i średnich przedsiębiorstwach. Ich brak będzie skutkował dolegliwymi karami finansowymi o wysokości do 10 milionów złotych. – Stworzyliśmy takie przepisy, że każde średnie i duże przedsiębiorstwo, nie wspominając o instytucjach publicznych, powinno posiadać własne procedury antykorupcyjne. To wymaga deklaracji, że każda firma nie akceptuje korupcji jako formy załatwiania spraw, że w takim przedsiębiorstwie nie będzie funduszy korupcyjnych. Jeżeli takie procedury będą funkcjonować, to znacznie ograniczymy korupcję w kontaktach firm z urzędami publicznymi – zaznaczył gość Poranka WNET.

– Korupcja jest wrogiem wolnego rynku, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Ponieważ w ustawionym przetargu wygrywa nie przedsiębiorstwo lepsze, tylko to, które wręczyło łapówkę. Korupcja szkodzi całej gospodarce – podkreślił w rozmowie z Witoldem Gadowskim zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik.

[related id=43050 side=left]Zdaniem gościa Poranka WNET istnieje szansa na ujawnienie w przyszłości zagranicznych rachunków bankowych posiadanych przez polskich polityków. – Wiemy, że na zachodzie Europy bardzo moce są mechanizmy ochrony tajemnicy bankowej, ale przypomnę, że Niemcy sobie trochę z tym poradzili. Niemiecki wywiad pozyskał zagraniczne konta polityków z Liechtensteinu. Ten proces będzie powoli się poszerzał – stwierdził minister.

Na koniec rozmowy Maciej Wąsik powiedział, że jest przygotowana ustawa o reformie służb specjalnych oraz rozbudowie CBA. – Chcemy rozbudować Centralne Biuro Antykorupcyjne, jest zgoda rządu na sfinansowanie nowych etatów i to przyniesie na pewno efekty.

ŁAJ

Całej rozmowy można posłuchać w części czwartej Poranka WNET.

CBA skuteczna jak Lewandowski. Czas skończyć z mafią w Ministerstwie Finansów. Polska straciła ponad bilion złotych

Stary układ – urzędnicy z Ministerstwa Finansów nadal kształtują politykę fiskalną i wyhamowują zmiany reformujące państwo. Jak się szacuje, Polska za koalicji PO – PSL straciła ponad 1 bln złotych.

W drugiej i trzeciej godzinie Poranka Wnet głównym tematem były sprawy wyłudzeń VAT, a także kwestie związane z niepłaceniem podatków. Dodatkowo zajmowano się również problematyką wyprowadzania olbrzymich sum z Polski, które, jak szacuje poseł Kukiz’15 Paweł Grabowski i Janusz Szewczak z PiS, opiewają na kwotę ponad biliona złotych.

– Część urzędników Ministerstwa Finansów jest odpowiedzialna za tworzenie prawa pod grupy interesów – powiedział przewodniczący Związków Zawodowych Celników Sławomir Siwy, który uważa, że ta instytucja nie została w pełni oczyszczona i ci nieuczciwi urzędnicy aktualnie doradzają wiceministrom w Ministerstwie Finansów.

– Stare układy przy wprowadzaniu krajowej administracji skarbowej pozbyły się wielu osób, które im zagrażają – powiedział Sławomir Siwy, którego zdaniem dopiero z przyjściem do resortu wicepremiera Morawieckiego i wiceministra Gruzy został pokonany opór starego układu i doszło do przyspieszenia uszczelniania systemu. Przemyt paliwa, o którym jest głośno w mediach, to tylko jeden z całego szeregu przykładów.

– Każdy towar o wysokiej kumulacji podatków może być wykorzystywany w systemie wyłudzania VAT-u – twierdzi. Jego zdaniem urzędnicy Ministerstwa Finansów, stwarzając pozory legalności, doprowadzili do „rozwoju patologii na ogromną skalę”, która skutkowała wielomiliardowymi stratami Skarbu Państwa. Opór urzędników powoduje, że uszczelnianie systemu idzie powoli i jeśliby urzędnicy za to odpowiedzialni działali zgodnie z zaleceniami ministrów, kwoty uzyskiwanych przez państwo przychodów byłyby znacząco wyższe. Jako przykład podał pakiet paliwowy, który właśnie wszedł w życie, a jego projekt był gotowy już na jesieni 2015 roku „w wersji bardziej uszczelniającej” niż ta, którą przygotowano rękami owych urzędników Ministerstwa Finansów „gdzieś na kolanie w trakcie wakacji” w 2016 roku.

– Urzędnicy w Ministerstwie Finansów skutecznie opóźniali wejście w życie pakietu paliwowego i wyłudzanie VAT-u w 2016 roku nadal szło na ogromną skalę – powiedział szef związków zawodowych polskich celników, który uważa, że proceder ten wyprowadzał VAT z budżetu za więcej niż 600 cystern dziennie (na każdej cysternie szacuje się, że można wyłudzić 5-6 tys. zł). – Dopiero kontrole Służby Celnej de facto spowodowały zatrzymanie tego procederu.

– Ministerstwo Finansów nie zostało oczyszczone i urzędnicy ci są w stanie wciąż wpływać na spowalnianie wprowadzania zmian w systemie – powiedział Sławomir Siwy, podnosząc przy okazji kwestię gigantycznych wyłudzeń VAT na obrocie spirytusem, co wykazało śledztwo przeprowadzone przez związek celników. oni w Jak powiedział, oni są w stanie wskazać konkretnych urzędników z Ministerstwa Finansów odpowiedzialnych za umożliwienie tego procederu.

Przewodniczący Związków Zawodowych Celników zwrócił uwagę na fakt, że w w 2014 roku, gdy dochodziło do gigantycznych wyłudzeń przez karuzele VAT-owskie, Ministerstwo Finansów ogłosiło zalecenie, aby zwrot VAT był dokonywany „bez zbędnej zwłoki”. Zastrzegł, że większość urzędników jest uczciwa, a tylko ta garstka, która miała wpływ na stanowienie prawa, „tak to wszystko ustawiła”.

Poseł Kukiz’15 Paweł Grabowski jest zdecydowanie za rozliczeniem złodziejstwa, jak nazywa „wyłudzenia” VAT.

Jego zdaniem, gdy dojdzie do powołania komisji ws. VAT, powinni przed nią stanąć zarówno urzędnicy z Ministerstwa Finansów, jak i minister Vincent-Rostowski czy były premier Donald Tusk. Zwrócił uwagę, że sprawa „wyciekającego z Polski VAT-u” była na tyle rażąca, że zwracała Polsce na to uwagę Komisja Europejska.

To, co zdumiało ministra Mateusza Morawieckiego, gdy przyszedł do Ministerstwa Finansów, to fakt, że przy 60-procentowym wzroście dochodów spółek wpływ z VAT-u nie rósł.

– Warto w tym miejscu powiedzieć o tym, że zostało z Polski wytransferowanych 540 mld zł z tego powodu, że nie płacono CIT-u, a to jest dwa razy więcej niż z tytułu VAT-u – powiedział Grabowski, który uważa, że za koalicji PO – PSL okradano Skarb Państwa na około bilion złotych rocznie. – To są kwoty, które dwu-, a nawet trzykrotnie przewyższały deficyt budżetowy, gdyby nie dopuszczono się takich zaniedbań w tamtym okresie, to mielibyśmy nadwyżkę budżetową i prawdopodobnie nie mielibyśmy długu publicznego albo byłby on bardzo niski.

– Jest taki najdroższy na świecie pomarańczowy kwadrat, za który jedna ze spółek musiała płacić ogromne pieniądze spółce matce z Francji, i na tym to polega, bo spółka córka zarejestrowana w Polsce nie wykazuje w ten sposób dochodu, płacąc gigantyczne kwoty za korzystanie z logotypu albo doradztwa firmie zagranicznej – powiedział Grabowski, wyjaśniając, że aktualnie są rozporządzenia umożliwiające ściganie spółek, które w bezczelny sposób unikały płacenia podatków CIT w Polsce, co nazwał „złodziejstwem”, a eufemistycznie nazywane jest to „optymalizacją podatkową”.

– Karuzela, karuzela CBA rozbija co niedziela – sparafrazował słowa piosenki Marii Koterbskiej, obrazując to, co aktualnie się dzieje, Janusz Szewczak, poseł PiS. Jak zaznaczył, w pełni zgadza się z Pawłem Grabowskim. Przypomniał, że jednym z głównych postulatów PO była likwidacja CBA, służby które niemal co tydzień ogłaszają w komunikatach prasowych informacje o kolejnych zatrzymaniach.

– Dzisiaj są kolejne zatrzymania przez CBA w związku z reprywatyzacją warszawską – powiedział Szewczak, który uważa, że w tym przypadku mamy do czynienia ze strukturą czysto mafijną. Wśród zatrzymanych jest również były dziekan Rady Adwokackiej w Warszawie i jedna z b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. – CBA robi się tak skuteczna, jak Lewandowski we wczorajszym meczu.

– Słyszę, że sztukmistrz z Londynu, były minister finansów Vincent-Rostowski, człowiek odpowiedzialny za siedem budżetów, modli się o to, by była komisja śledcza w sprawie wyłudzeń VAT (…) a niektórzy mówią, że powinien modlić się o łagodny wymiar kary  – powiedział poseł PiS, który już od lat postulował powstanie takiej komisji i to w czasach, gdy było to uważane za „kompletne wariactwo”.

Ujawnił, że są struktury wyłudzające VAT, które mają 300 firm, i to z kilkudziesięciu krajów, w tym również z bogatych państw UE. Postępowaniami prokuratorskimi w sprawie wyłudzeń VAT na dzień dzisiejszy jest objętych 2172 osoby, ale kwota wyłudzeń jest na poziomie 14 mld złotych, odzyskany majątek ruchomy to miliard złotych, a to „tylko fragment” całego procederu, dlatego osoby zajmujące się tego typu śledztwami „warte są każdych pieniędzy”.

[related id=41336]Przyznał, że zgoda co do powołania komisji ws. VAT jest i zapowiedział, że będzie to olbrzymie wyzwanie logistyczne dla parlamentu, bo – jak to ujął w jednym z wywiadów wiceminister finansów Paweł Gruza – „był to największy rabunek w historii państwa”, porównywalny jedynie z wyprzedażą za bezcen, zwaną „prywatyzacją”, w latach 90. ub. wieku. Przypomniał, że za rządów PO – PSL aż 60 procent firm nie płaciło podatku CIT. Przyznał, że są problemy związane z kadrami w Ministerstwie Finansów z tego powodu, że potrzebni są tam bardzo wysokiej rangi specjaliści, którzy często bardzo szybko znajdują lepiej płatną pracę w sektorze prywatnym.

– Zyski wyprowadzone legalnie szacowane są na 540 mld złotych (…), VAT to było około 250 mld złotych, ale to nie wszystko. Akcyza to kolejne (…) 160 mld złotych; brak dochodów z podatku hazardowego (…), dodatkowo trzeba jeszcze liczyć kwestię prania pieniędzy i inne (…), co szacuję na 500-600 mld złotych w okresie trwania rządów PO – PSL – powiedział wiceminister, podkreślając, że aktualnie na programy pomocowe typu 500+ czy leki dla seniorów rząd wydaje sumę około 70 mld złotych i problemów z budżetem nie ma. – Czyli te pieniądze w systemie były, tylko nie szły do tych kieszeni, co trzeba.

W rozmowie z Januszem Szewczakiem również o polityce finansowej Europejskiego Banku Centralnego, która polega głównie na ciągłym dodrukowywaniu euro, i uwarunkowaniach politycznych w dzisiejszym świecie, które mają duży wpływ na to, co dzieje się w makroekonomii.

MoRo

CBA o niezgodnej z prawem reprywatyzacji w Warszawie: 4 działki warte 100 mln zł zostały przejęte za 852 tysiące

Kontrolerzy CBA zbadali 50 konkretnych spraw w Warszawie i wykryli 12 przypadków nieprawidłowości dotyczących reprywatyzacji działek i kamienic. Działania prezydent miasta oceniane są negatywnie.

Cztery działki w Warszawie, warte w sumie 100 mln zł, przez nieprawidłowości w działaniach miasta zostały przejęte za 852 tys. zł – wynika z raportu Centralnego Biura Antykorupcyjnego z kontroli nieprawidłowości przy reprywatyzacji, do którego dotarła PAP.

Kontrolerzy CBA, którzy zbadali 50 konkretnych spraw w Warszawie, wykryli 12 przypadków nieprawidłowości dotyczących reprywatyzacji działek i kamienic. W trakcie kontroli skierowano trzy zawiadomienia do prokuratury, gdzie trafił też cały materiał.

Od stycznia 2010 do marca 2016 r. prezydent miasta wydała łącznie 1201 decyzji dotyczących reprywatyzacji. 50 przypadków do kontroli wybrano ze względu na lokalizację w samym centrum Warszawy – na placu Defilad i w jego otoczeniu oraz poprzez powiązania osobowe – właściciela, pełnomocnika czy kuratora, a także na podstawie informacji własnych CBA.

Według CBA w czterech z 12 wykrytych przypadków nieprawidłowości miasto Warszawa nie nabyło praw własności (i ewentualnych roszczeń), bo nie uczestniczyło w postępowaniach sądowych – a powinno, jako ustawowy spadkobierca. W wyniku tych zaniechań te cztery działki, w tym jedna, której warunki zabudowy pozwalają na budowę wysokościowca, o łącznej wartości 100 mln zł, zostały zbyte na rzecz skupujących za kwotę przeszło stokrotnie mniejszą – 852 tys. zł – wskazało CBA w raporcie.

Oprócz wniosków do prokuratury w jednym przypadku już podczas kontroli CBA skierowało wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W raporcie CBA zaznaczyło też, że z całej sprawy wynikają wnioski systemowe, których zastosowanie w prawie pozwoliłoby w przyszłości utrudnić taki proceder.

Prawie 150-stronicowy raport wylicza wszystkie skontrolowane adresy, w tym wiele nowych, niewymienianych dotąd w mediach. Opisuje ich sytuację prawną i decyzje podjęte przez prezydenta Warszawy. Kontrola obejmowała m.in. działki przy Marszałkowskiej, Siennej, Twardej, Chmielnej, Krochmalnej, Śliskiej, Królewskiej, Pańskiej, Widok, Grzybowskiej czy Smulikowskiego.

Zakres wykrytych przez CBA nieprawidłowości – wynika z raportu – dotyczy także kilku przypadków zwrotu praw do nieruchomości, w których nie uwzględniono, że dawni właściciele zostali objęci układami międzypaństwowymi dotyczącymi utraty mienia – jak w przypadku opisywanej w szeroko mediach sprawy działki na placu Defilad (d. Chmielna 70).

Nieprawidłowości ze strony miasta dotyczyły też niesprawdzenia od formalnej strony złożonych pełnomocnictw – a okazało się, że np. złożyła je osoba, która nie miała do tego prawa, lub pełnomocnictwo wcale nie zostało przedstawione w urzędzie. W jednej ze spraw nie sprawdzono, że w latach 50. nie usunięto braków formalnych, co nie pozwalało na wydanie decyzji reprywatyzacyjnej – mimo to w wydanej współcześnie przez miasto. W kilku innych przypadkach ujawniono, że minął termin na złożenie wniosku o odzyskanie działki po przejęciu gruntu przez miasto.

Raport wymienia konkretne osoby kierujące stołecznym Biurem Gospodarowania Nieruchomościami, odpowiedzialne za nieprawidłowe decyzje reprywatyzacyjne. CBA negatywnie ocenia też działania prezydent miasta w tych sprawach.

W ocenie kontrolerów CBA nieprawidłowości wynikały z braku procedur w BGN, które skutecznie służyłyby zabezpieczeniu interesów Skarbu Państwa i miasta w konkretnych sprawach. BGN nie przekazywało do Biura Prawnego ratusza informacji o takich sprawach, dotyczących nieobjętych spadków. Działo się tak nawet, gdy sąd wzywał przedstawiciela miasta na rozprawę – podkreślili w raporcie kontrolujący sprawę.

Według Biura prezydent m.in. za mało zrobiła, by ustalić, które nieruchomości zostały objęte międzypaństwowymi układami odszkodowawczymi, co wyłączało takie działki z reprywatyzacji. CBA przypomina np., że w przypadku znanego adresu Chmielna 70 BGN wiedziało, że przedwojenny właściciel nieruchomości znajduje się na liście polsko-duńskiego układu odszkodowawczego. Nie sprawdzono też w kilku przypadkach roszczeń załatwionych już w polsko-amerykańskiej umowie odszkodowawczej.

BGN nie miało do 2015 r. formalnych procedur – obowiązku sprawdzenia, czy nieruchomości nie są już objęte międzynarodowymi układami odszkodowawczymi – a po 2015 r. nie gwarantowały one, że takie sprawdzenie będzie skuteczne – wylicza CBA.

Przekazany miastu protokół pokontrolny nie został podpisany przez przedstawiciela ratusza. W poniedziałek wiceprezydent Warszawy Witold Pahl powiedział, że nie zgadza się z zarzutem niedociągnięć przy sprawowaniu nadzoru nad polityką reprywatyzacyjną.

Wyjaśnił, że miasto nie zgadza się z tezą – stawianą w oparciu o kilka spraw skontrolowanych przez CBA – że przyjęte w ratuszu procedury kontrolne stanowiły o braku właściwego nadzoru ze strony prezydenta miasta.

Wokół procesów reprywatyzacyjnych zrobiło się głośno, gdy pod koniec sierpnia 2016 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł nt. okoliczności reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce – trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców – mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

W związku ze sprawą Chmielnej 70 i reprywatyzacji zlikwidowano Biuro Gospodarki Nieruchomościami w warszawskim ratuszu. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz dyscyplinarnie zwolniła urzędników, którzy zajmowali się reprywatyzacją działki przy Chmielnej 70. Odwołani zostali też wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, któremu podlegało Biuro Gospodarki Nieruchomościami, oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który zajmował się inwestycjami w mieście.

Na początku września ub.r. na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego powołano łącznie trzy zespoły prokuratorskie do spraw warszawskiej reprywatyzacji: w prokuraturach regionalnych – wrocławskiej i warszawskiej oraz w Prokuraturze Krajowej. Ponadto 10 lutego Sejm uchwalił ustawę, na mocy której powołana ma zostać komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji. Na początku marca poprawki do ustawy zaproponował Senat i w związku z tym ustawą ponownie zajmie się Sejm.

PAP/lk