Lasota: USA są sparaliżowane swoją ani niezbyt mądrą, ani niezbyt przewidującą polityką na Bliskim Wschodzie

– Trzeba powiedzieć, że wszystkie administracje USA pozwalały Arabii Saudyjskiej, krajowi bez swobód obywatelskich, na wszystko – mówi Irena Lasota, publicystka Radia WNET.

 

Mieszkająca na stałe w Waszyngtonie dziennikarka opowiada o najbliższych obowiązkach prezydenta Donalda Trumpa, do których należy m.in. tradycyjne ułaskawianie indyków. Zostało ono zaplanowane na jutro i wpisuje się w część obchodów Święta Dziękczynienia, przypadającego w tym roku na 22 listopada.

Nasz gość odnosi się również do amerykańskiej opinii na temat Brexitu. Zaznacza, że jest to temat mało eksponowany przez tamtejsze media, a Trump ma do tego procesu pozytywny stosunek.

Dla prezydenta Trumpa jest to [Brexit – przyp. red.] na razie coś bardzo pozytywnego, ponieważ bardzo nie lubi Unii Europejskiej – uważa Irena Lasota.

Lasota twierdzi, że Stany Zjednoczone nadal żyją rozpoczętymi 6 listopada tzw. wyborami połówkowymi, nazywanymi tak ponieważ przypadają w połowie prezydenckiej kadencji i przez politologów uważane są za probierz popularności dla polityki realizowanej przez głowę państwa. Ponieważ USA nie mają jednolitego systemu wyborczego, dlatego liczenie i sprawdzanie głosów przy wystąpieniu wątpliwości potrafi trwać tygodniami. Publicystka podała przykład Waszyngtonu, w którym głosuje się wyłącznie za pośrednictwem poczty oraz Florydy, na której dzisiaj zakończono ręczne liczenie głosów.

Chociaż Demokraci wygrali większość w Izbie Reprezentantów, nie są w stanie zupełnie się pozbierać. (…) Nie ma tam przywództwa, nie ma koncepcji, co Demokraci będą robić ze zwycięstwem – podkreśla Irena Lasota.

Pozostając w temacie spraw wewnętrznych, dziennikarka pochyla się nad pożarami, które przed dziesięcioma dniami wybuchły w stanie Kalifornia. W związku z nimi Trump popełnił kolejną gafę, wiążąc płonące lasy ze złym zarządzaniem na poziomie stanowym, podczas gdy większość lasów w Kalifornii znajduje się pod zarządem federalnym. Irena Lasota prognozuje również, że między Świętem Dziękczynienia a Bożym Narodzeniem może nastąpić przełom w śledztwie w sprawie korupcji politycznej i wpływu Rosjan na wybory z 2016 r.

Publicystka krytykuje politykę Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, negatywnie oceniając zarówno sojusz amrykańsko-saudyjski, jak i amerykański stosunek do relacji pomiędzy Palestyńczykami a Izraelem.

A.K.

Premier Morawiecki dzień 65: Wizyta na Bliskim Wschodzie

Prezes Rady Ministrów udaje się dziś z wizytą do Libanu. Spotka się tam m.in. z prezydentem i premierem tego kraju. Rozmowy mają dotyczyć spraw bieżących, w tym migracji i pomocy dla uchodźców.

 

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się w poniedziałek w Bejrucie z premierem Libanu Saadem Haririm. Szef polskiego rządu złożył również wieniec pod pomnikiem byłego premiera tego kraju Rafika Haririego.

Mateusz Morawiecki od poniedziałku przebywa z dwudniową wizytą w Libanie. Po złożeniu wieńca pod pomnikiem byłego premiera Libanu Rafika Haririego szef polskiego rządu wpisał się do księgi pamiątkowej.

Wieczorem premier Morawiecki udał się do Kancelarii Premiera Libanu, gdzie spotkał się z szefem rządu Saadem Haririm oraz także wpisał się do księgi pamiątkowej.

Dziękuję za waszą otwartość i przyjaźń – napisał szef polskiego rządu. Mateusz Morawiecki we wpisie wyraził nadzieję na dobrą przyszłość relacji polsko-libańskich oraz pokój. We wtorek natomiast szef polskiego rządu spotka się w Baabdzie z prezydentem Libanu Michelem Aounem oraz odwiedzi polski cmentarz wojenny.

Premier będzie także rozmawiał z pracownikami Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej z Kubajat, którzy organizują pomoc dla znajdujących się w Libanie uchodźców z Syrii.

Szef KPRM Michał Dworczyk w piątek w TV Trwam wskazał, że podczas wizyty Morawieckiego w Libanie: Będą omówione sprawy związane z jednej strony z tym, co Polska postuluje, czy PiS postuluje od dawna, mianowicie z pomocą uchodźcom tam, gdzie rzeczywiście ta pomoc jest najbardziej potrzebna, czyli w regionie, gdzie są problemy.

Zapowiedział, że Morawiecki ogłosi projekty, które będą realizowane wspólnie z Libanem. Tematem tego wyjazdu będzie również współpraca gospodarcza – mówił Dworczyk.

Liban będzie odbudowywał, będzie restrukturyzował sieć kolejową, partnerzy nasi z Bejrutu sygnalizowali, że są zainteresowani w tym zakresie (…) Na pewno tematy dotyczące całego regionu znajdą się w temacie tych rozmów – poinformował Michał Dworczyk.

 

ŁAJ/PAP

Ryszard Legutko: Jeżeli Europa ma odzyskać chrześcijańską duszę, to ten impuls przyjdzie raczej ze wschodu niż z zachodu

Muzułmanie mieszają dwa zagadnienia. Z jednej strony chrześcijaństwo, które jest dla nich nie do przyjęcia. Z drugiej strony współczesna ideologia liberalna. Być może nawet ich nie odróżniają.

Antoni Opaliński
Ryszard Legutko

Zakończył się III Europejski Kongres w Obronie Chrześcijan. Czy przyniósł jakieś nowe wiadomości na temat prześladowanych chrześcijan?

Zawsze dowiadujemy się czegoś nowego, bo w konferencji biorą udział ludzie, którzy są w to bardzo mocno zaangażowani. Rozmawialiśmy m.in. o rosnącej ilości chrześcijan, którzy wracają. A także o wzrastającej liczbie konwersji na chrześcijaństwo, przede wszystkim na katolicyzm, na Bliskim Wschodzie, również w Iraku. Całkiem spora liczba muzułmanów przechodzi na chrześcijaństwo. To jest – o czym należy pamiętać – bardzo dla nich niebezpieczne i grozi śmiercią. Takie rzeczy są w islamie karane. A jednak się zdarzają i takich przypadków jest podobno wcale niemało.

Powrót chrześcijan wymaga pokoju na Bliskim Wschodzie.

Wszelka destabilizacja zawsze prowadzi do przemocy. Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie, którzy przecież byli tam od samego początku, zawsze stanowili siłę pokojową. Natomiast muzułmanie odnoszą się wrogo do niewiernych i tak było też w tym przypadku. Chodziło o wyczyszczenie Bliskiego Wschodu z chrześcijaństwa. Zresztą muzułmanie, z tego, co wiemy, mieszają dwa zagadnienia. Z jednej strony chrześcijaństwo, które jest dla nich nie do przyjęcia. Z drugiej strony współczesna ideologia liberalna. Dla nich jedno i drugie to przejawy zachodniego imperializmu, być może nawet ich nie odróżniają. Dokonuje się dechrystianizacja tej części świata, bardzo niekorzystna, bo chrześcijanie nie tylko byli siłą pokojową i stabilizującą, ale także nosicielami zachodniej cywilizacji. Toteż trzeba myśleć o tym, jak sprawić, żeby ten proces się odwrócił. Fakt, że chrześcijańscy uchodźcy wracają, chcą wrócić do swoich domów, jest krzepiący i o tym też rozmawialiśmy. (…)

Co może zrobić taki kraj jak Rzeczpospolita?

(…) Każda społeczność, zwłaszcza taka społeczność, która przeszła przez podobne cierpienia, była rozproszona, musiała uciekać, a teraz wraca, chce mieć oparcie – nie tylko mieć gdzie zamieszkać, gdzie się uczyć, ale także poczucie przynależności, że jest u siebie. Pojawił się taki pomysł, żeby skoordynować wysiłki krajów wschodnioeuropejskich, bo w tej części Europy uprzedzenia antychrześcijańskie są stosunkowo najsłabsze. W Europie zachodniej są bardzo silne i stąd trudno tam zmobilizować ludzi do pomocy.

Cały wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Chrześcijanie wracają na Bliski Wschód” znajduje się na s. 6 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Chrześcijanie wracają na Bliski Wschód” na s. 6 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Poranek Wnet / Repetowicz: Jak Niemcy chcą zatrzymać uchodźców w Polsce? Znów założą u nas obozy koncentracyjne?

Polska ma zbieżną ze Stanami Zjednoczonymi wizję Bliskiego Wschodu i może odegrać bardzo dużą rolę w rozmowach na temat stabilizacji północnych wybrzeży Libii – powiedział Witold Repetowicz.

– Do Syrii już od ubiegłego roku wracają ludzie wypędzeni przez wojnę, chociażby z obozów w Turcji – powiedział gość Poranka, który dziwił się przekazowi niektórych polskich mediów, jakoby ludzie ci mieli wracać do miejsc, gdzie dochodzi do bombardowań. Zwrócił uwagę na to, że są osoby, które „ubierają się w piórka tych, którym zależy na losie uchodźców”, a wcale im na nich nie zależy, bo podstawą troski powinno być „zabezpieczenie im jak najszybszego powrotu do domu, odbudowy kraju z ruin”.

– Na to powinny iść środki z UE, a nie na przyjmowanie nowych łódek – mówił Repetowicz. Wskazał, że przyjmuje się tysiące emigrantów z takich krajów, jak Senegal, gdzie nie ma dyktatury i nie ma żadnej wojny. Zwrócił uwagę na to, że ani w Iraku, ani w Syrii nie ma pomocy zagranicznej UE, żeby odbudowywać domy, do których uchodźcy mogliby wracać. Ma to jego zdaniem pomóc „w drenażu mózgów” tych krajów i zagwarantować realizację wizji Europy, w której „nie będzie już narodów”. Są siły w Europie, które prą do przyjmowania uchodźców nie na zasadach konwencji genewskiej, ale przyznawanego przez UE „prawa do zamieszkania, czyli otwarcia granic na wszystkich, którzy chcieliby tu zamieszkać”.

– Oczywiście byliby pewni selekcjonerzy, którzy kierowaliby lekarzy i inżynierów do takich krajów, jak Niemcy, a innych, tych niepotrzebnych, kierowaliby do krajów takich jak Polska. W Polsce ci ludzie musieliby znaleźć się w obozach koncentracyjnych otoczonych drutami kolczastymi pod napięciem, ponieważ i oni chcieliby uciec do Niemiec – powiedział ekspert Defence24. Jego zdaniem posłużyłoby to psuciu wizerunku Polski, mimo że ze strony Polski nie byłoby woli, aby tworzyć takie obozy.

– To jest coś, co nam chcą narzucić Niemcy – podkreślił gość Poranka Wnet. – Jeżeli Erytrejczycy, którzy siedzą w obozie pod Calais, chcą stamtąd uciec do Wielkiej Brytanii, to co będzie trzeba zrobić, żeby tego typu uchodźców zatrzymać w Polsce? – pytał.

Obama winny jest rozgardiaszowi na Bliskim Wschodzie

– Kwestie związane z problemami na Bliskim Wschodzie nie są podnoszone podczas spotkania Trójmorza – uważa Repetowicz. Jego zdaniem Polska ma zbieżną „w wielu miejscach” ze Stanami Zjednoczonymi wizję Bliskiego Wschodu.

Zwrócił uwagę na to, że kilka dni przed szczytem Trójmorza Grupa Wyszehradzka, która jest częścią Trójmorza, spotkała się z prezydentem Egiptu. Państwo to postrzegane jest przez administrację amerykańską jako jeden z kluczowych sojuszników stabilizujących sytuację na Bliskim Wschodzie.

Ekspert z Defence24 przypomniał, że za czasów Obamy doszło do destabilizacji w rejonie, a polityka byłego prezydenta USA doprowadziła do „wpychania Egiptu w ramiona Rosji” . Zwrócił uwagę na fakt, że Obama, wspierając Bractwo Muzułmańskie, doprowadził do tego, że ten rejon – w miarę spokojny, gdy obejmował on urząd prezydencki – przekształcił się w trakcie jego prezydentury w miejsce „totalnego rozgardiasza”.

– Spotkanie Grupy Wyszehradzkiej z prezydentem Egiptu wpisuje się w wizję Trumpa co do przyszłości tamtego rejonu – zauważył gość Poranka Wnet. Uważa on, że Europa dziś płaci kryzysem imigracyjnym, a Bliski Wschód humanitarnym za nieodpowiedzialną politykę ekipy Obamy, która zapoczątkowała Arabską Wiosnę.

Polska pomoże ustabilizować Libię

– Teraz jest czas na stabilizowanie sytuacji po tym rozgardiaszu. Polska może odegrać tutaj dużą rolę – powiedział Repetowicz. Przypomniał, że polskie siły są w Iraku na zaproszenie władz i zajmują się szkoleniem policji, co wpisuje się w amerykańską wizję postępowania w tamtym rejonie i wzmacnia nasz sojusz z USA.

– W przyszłości może to owocować większą rolą Polski w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie – przewiduje Repetowicz. Jego zdaniem Polska może odegrać kluczową rolę przy stabilizowaniu Libii, bowiem „ma spore doświadczenie w realizacji projektów i kontraktów w Libii”. Zwrócił uwagę, że gdyby istniały silne władze w Libii, mogłyby zapanować nad tym „kryminalnym procederem”, jak nazwał przerzut z Afryki do Europy nielegalnych imigrantów. Uważa on, że proceder ten jest wspierany przez określoną „mafię proimigracyjną”, z jaką mamy do czynienia na salonach Europy.

– Zamiast stworzyć stabilny rząd libijski i współpracować w tym zakresie z Egiptem, ZEA i libijskim generałem Khalifą Haftarem, który jako jedyny może być w stanie wprowadzić stabilizację w kraju, władze europejskie zwiększają alokację środków dla Włochów, by przyjmowali kolejne łódki z imigrantami – powiedział Repetowicz.

– Polska może odegrać bardzo dużą rolę w rozmowach o stabilizacji północnych wybrzeży Libii – powiedział Repetowicz. Podniósł kwestie związane z pomocą humanitarną w regionie, jak chociażby na granicy z Sudanem Południowym i Ugandą, gdzie robione są zdjęcia zabiedzonych dzieci. Zdjęcia te obiegają świat i są cynicznie wykorzystywane jako argument za przyjmowaniem uchodźców i ich relokacją.

– Czy te dzieci są w stanie dotrzeć do wybrzeży libijskich i przepłynąć w łodziach do Włoch? – pytał retorycznie Repetowicz, który uważa, że sumy przeznaczone na tak zwanych uchodźców mogłyby realnie zwiększyć możliwość przeżycia tych dzieci tam, na miejscu.

– Chaos wywołany tam przez Obamę doprowadził do serii nieszczęść i był bezpośrednią przyczyną epidemii chorób, które trawią tamtejszą ludność – oskarżał ekspert Defence24. Uważa on, że współpraca polsko-amerykańska może się przyczynić do zakończenia wojen w Afryce.

Całego Poranka Wnet można wysłuchać tutaj.

MoRo

 

 

 

 

 

 

USA: Doradcy prezydenta Donalda Trumpa Jared Kushner i Jason Greenblatt rozpoczęli misję na Bliskim Wschodzie

Jason Greenblatt, doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa międzynarodowego przyjechał do Izralea. Wkrótce dołączy do niego Jared Kushner, zięć i jeden z najbardziej zaufanych doradców Trumpa.

Doradcy prezydenta Trumpa Jared Kushner i Jason Greenblatt, podczas rozmów w Izraelu i w Autonomii Palestyńskiej, będą omawiać tym tygodniu kroki zmierzające do osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie – poinformował w poniedziałek konserwatywny portal Breitbart News.

Zarysy takiego porozumienia prezydent Trump omawiał z przywódcami państw arabskich i z władzami izraelskimi w ubiegłym miesiącu, podczas swojej pierwszej podróży zagranicznej. Trump odwiedził stolicę Arabii Saudyjskiej Rijad, gdzie spotkał się z przywódcami krajów arabskich, Izrael oraz Autonomię Palestyńską. Amerykański prezydent rozmawiał z palestyńskim przywódcą Mahmudem Abbasem.

Poufne rozmowy dotyczycące możliwości zawarcia porozumienia bliskowschodniego, zainicjowane przez prezydenta Trumpa podczas spotkań z przywódcami Egiptu, Izraela i Jordanii w Waszyngtonie, były kontynuowane w czasie wizyty na Bliskim Wschodzie i po zakończeniu tej wizyty „poufnymi kanałami” – poinformował portal Breitbart powołując się na anonimowych przedstawicieli władz izraelskich i Białego Domu.

„Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że działania na rzecz trwałego pokoju pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami są jego głównym priorytetem. Prezydent jest przekonany, że pokój jest możliwy” – stwierdził cytowany anonimowo, w blisko związanym z Białym Domem portalu Breitbart, wysokiej rangi przedstawiciel władz amerykańskich.

Jak poinformowała agencja Reuters, która jako pierwsza w niedzielę ujawniła wcześniej niezapowiadaną wizytę doradców Białego Domu na Bliskim Wschodzie, misja Greenblatta i Kushnera była konsultowana z doradcą d/s bezpieczeństwa narodowego gen. H.R. MacMasterem oraz z sekretarzem stanu Rexem Tillersonem.

LK/PAP

CNN: Rosjanie stoją za atakiem hakerskim na katarską agencję prasową. Prowokacje z emirem Kataru w roli głównej

Amerykańscy śledczy uważają, że to rosyjscy hakerzy opublikowali szereg fałszywych komentarzy emira Kataru na temat Iranu, Izraela oraz innych państw regionu – informuje w środę CNN na swoim portalu.

Amerykańska telewizja podkreśla, że w ostatnim czasie FBI wysłało do Kataru grupę śledczych, których zadaniem była pomoc tamtejszym władzom w celu wyjaśnienia ataku hakerskiego. Materiały zebrane przez grupę operacyjną wskazują, że za włamaniem do systemu katarskiej agencji prasowej stoją rosyjscy hakerzy – poinformowali CNN przedstawiciele amerykańskich władz.

Według tych źródeł Rosja chce w ten sposób wywołać podziały wśród państw na Bliskim Wschodzie, szczególnie wśród sojuszników USA. CIA i FBI odmówiły komentarza w tej sprawie. Tymczasem rzeczniczka ambasady Kataru w Waszyngtonie powiedziała, że śledztwo w sprawie ataku cybernetycznego cały czas trwa, a jego wyniki zostaną wkrótce przedstawione.

W poniedziałek Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne i konsularne z Katarem w związku ze wspieraniem przez to państwo terroryzmu. W ślad za Rijadem stosunki z Katarem zerwały Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i Bahrajn, również oskarżając to państwo o wspieranie terroryzmu, w tym Al-Kaidy i Bractwa Muzułmańskiego. Później na taki krok zdecydowały się Jemen, Libia i Malediwy.

Rosjanie są oskarżani o szereg ataków hakerskich w różnych państwach, mieli między innymi ingerować w przebieg wyborów prezydenckich w USA i Francji. Stawia się im też zarzut włamania do systemu komputerowego niemieckiego parlamentu i próby sparaliżowania ukraińskiej energetyki.

PAP/MoRo

Al Adnani: „Na sądzie ostatecznym będę świadczył przeciw każdemu z was, kto nie ubije choćby jednego krzyżowca” (VIDEO)

Niedługo, wraz z przerzuceniem działań ISIS do Europy, nasilą się zamachy – przewiduje arabista Franciszek Bocheński w „Poranku Wnet” w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim na temat terroryzmu i ISIS.

– Zagrożenie terroryzmem zawsze istniało – powiedział gość „Poranka Wnet”.  Zwrócił uwagę, że w odróżnieniu od tego co dzisiaj ma miejsce, były to organizacje o charakterze narodowym, separatystycznym, jak chociażby IRA. Atak był wymierzony przeciw konkretnym krajom, w przypadku organizacji palestyńskich – głównie przeciw Izraelowi. Wskazał, że sytuacja zmieniła się w momencie ataku organizacji arabskiej Al-Kaidy na Word Trade Center, bowiem od tego momentu Stany Zjednoczone ogłosiły się strażnikiem świata, który będą chronić od zagrożenia terroryzmem. Al -Kaida walczyła konkretnie ze Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Europą Zachodnią.

– W momencie, gdy pojawiło się na mapie świata Państwo Islamskie, sytuacja całkowicie uległa zmianie – podkreślił gość „Poranka Wnet”. Wyjaśnił, że wywodzi się ono z ruchu salafitów, to znaczy tych, którzy chcą powrócić do pierwotnego islamu. Salafici to organizacja najbardziej radykalna, „uważająca za wrogów wszystkich tych, którzy nie złożą przysięgi ich kalifowi. Atakują w związku z tym wszędzie i każdego” włącznie z muzułmanami.

– Jeden z czołowych ideologów państwa islamskiego, Abu Muhammad Al Adnani, w jednym z piątkowych kazań powiedział: „Na sądzie ostatecznym będę świadczył przeciwko każdemu z was,  kto nie ubije choćby jednego krzyżowca” – przypomniał arabista. Wyjaśnił, że dla wyznawców takich, jak Al Adnani, krzyżowcami są wszyscy, którzy nie są z nim, a w szczególności  Europejczycy. Kontynuując  relację z owego „kazania”, cytował słowa Al Adnaniego: „Skarżycie się, że nie macie materiałów wybuchowych. Chcecie broni palnej. A po co wam? Masz scyzoryk, to poderżnij mu gardło, jeśli nie masz nawet scyzoryka, weź kamień, a nie masz kamienia – to ubij go chociaż butem”.

– My się koncentrujemy na zamachach w Europie, ale tak naprawdę niewiele mówi się o tym, co się dzieje w Syrii i Iraku – powiedział ekspert w „Poranku Wnet”. Poinformował, że gdy Państwo Islamskie wkroczyło do Mosulu, obcięto głowy wszystkim członkom komisji wyborczej. W Samarze zaatakowano koszary, a następnie wywieziono na pustynię wszystkich rekrutów i rozstrzelano 2 tysiące osób. Przypomniał, że Państwo Islamskie nagrywa filmy z okrutnych zbrodni, które publikuje w sieci. Jako przykłady podał film dokumentujący mord na kilku osobach, które zamknięto w klatce i zanurzono pod wodę, czy śmierć pojmanego czołgisty, na którym dokonano wyroku przez rozjechanie go czołgiem.

– Powszechna staje się opinia, że każdy muzułmanin to terrorysta. Tymczasem mało kto wie, że muzułmanie, i to nie tylko szyici, ale również sunnici, jak chociażby Kurdowie, są mordowani, mimo że wymawiają szehadę, a to już jest sprzeczne z Koranem  – powiedział Bocheński.

Zwrócił uwagę, że w interesie Państwa Islamskiego jest szerzenie nienawiści do wszystkich muzułmanów, tak „aby w całej Europie zapłonęły meczety” – powiedział, cytując  „plan zdobycia świata” opracowany przez  salafitów. Jedynym remedium na to mógłby stać się „sojusz muzułmanów z niemuzułmanami”, ale, jak sam przyznaje Bocheński, „jest to praktycznie nie do zrealizowania”.

– Niedługo wraz z przerzuceniem się działalności Państwa Islamskiego, które w tej chwili ponosi klęski w Syrii i Iraku, nasilą się działania terrorystyczne  IS na terenie Europy – zapowiedział ekspert w „Poranku Wnet”.

Zapraszamy do wysłuchania audycji.

MoRo

 

Obejrzyj również wywiad z Franciszkiem Bocheńskim na YouTube:

Prezydent: Polska jest gotowa wspierać ofiary konfliktu na Bliskim Wschodzie i zwiększyć aktywność antyterrorystyczną

Zgodnie z zapowiedzią prezydenta Polska jest gotowa wspierać poszkodowanych przez konflikt na Bliskim Wschodzie, ale będzie też zapobiegać powstawaniu fal migracyjnych, dążąc do pokoju w regionie.

Polski prezydent uczestniczył w czwartkowym szczycie przywódców państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, a w piątek – w konferencji GLOBSEC 2017 w stolicy Słowacji. Podczas spotkania z dziennikarzami Bratysławie został zapytany o stanowisko Polski w sprawie pomocy uchodźcom. Odpowiedział, że polskie władze są zdania, że w sprawach uchodźstwa i powstawania fal migracyjnych „trzeba czynić wszystko, aby [im] zapobiegać”.

„Chcemy, żeby konflikty zbrojne jak najszybciej się zakończyły, chcemy, żeby w tamtych państwach zaistniał pokój, żeby ludzie mogli wrócić do swoich domów, żeby mogli spokojnie żyć, bo to automatycznie oznacza, że nie będzie żadnej fali migracyjnej. I to jest najważniejsze dzisiaj zadanie” – podkreślił Duda.

Dodał, że konsekwencją tego stanowiska jest m.in. zaangażowanie Polski na Bliskim Wschodzie, w tym obecność wojskowa w Iraku czy Kuwejcie. „To jest właśnie sposób zapobiegania” – przekonywał prezydent.

Zadeklarował, że „jeżeli trzeba będzie tam, na Bliskim Wschodzie, wspierać tych, którzy broniąc swojego życia, muszą opuszczać swoje domy, jeżeli trzeba będzie im zapewnić bezpieczeństwo, to oczywiście Polska będzie się w to włączała”. Prezydent Duda podkreślił, że „to jest nie tylko nasz obowiązek jako państwa członkowskiego Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale to jest po prostu nasz humanitarny obowiązek, jako ludzi, żeby bronić innych przed zagrożeniem życia”.

Prezydent RP odniósł się również do sprawy zaangażowania NATO w walkę z Państwem Islamskim.

„Jesteśmy gotowi w ramach koalicji antyterrorystycznej do zwiększenia swojej aktywności, gdyby taka była decyzja państw Sojuszu Północnoatlantyckiego” – zapowiedział Andrzej Duda podczas konferencji.

Jak poinformował prezydent, na szczycie NATO w czwartek nie było mowy o konkretach. „Była ogólna deklaracja, jako że zapadła decyzja, że Sojusz Północnoatlantycki jako całość wchodzi do Globalnej Koalicji przeciwko Daesz [Państwa Islamskiego]” – zaznaczył.

Mówiąc o czwartkowym szczycie, podkreślił, że nie odniósł wrażenia, by prezydent USA Donald Trump stwarzał sugestię osłabienia gwarancji art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zaznaczył, że „komentarze w tej sprawie są mocno na wyrost i stanowią lekką nadinterpretację”. Po czwartkowym szczycie wiele mediów komentowało fakt, że Trump w swoim przemówieniu nawet nie wspomniał o artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi, iż każdy atak na któregoś z członków NATO powinien być przez pozostałe państwa członkowskie uznawany za atak na całą strukturę, a więc na każde z nich.

– Pan prezydent [Trump] podkreślał m.in., że Stany Zjednoczone zwiększyły w tym roku, jego decyzją, nakłady na bezpieczeństwo europejskie, i to bardzo istotnie – o ile pamiętam o 1 mld 400 mln dolarów, co stanowi kwotę niebagatelną, bo to jest praktycznie o jedną trzecią więcej niż zakładano – powiedział. Dodał, że dzięki tym środkom będzie można realizować postanowienia art. 5 Traktatu.

Przypomniał, że na szczycie NATO w Brukseli podtrzymano ustalenia szczytu w Warszawie – nie kwestionowano konieczności pozostawienia wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego w krajach, do których zostały one skierowane na mocy decyzji szczytu warszawskiego. „Te grupy są formowane. Myślę o Estonii, Łotwie, Litwie, Polsce, myślę także o drugim elemencie – tailored forward presence – o Rumunii i Bułgarii” – powiedział.

Dodał, że zgłaszają się kolejne państwa, „które chcą wysyłać swoich żołnierzy”. Mówił też o tym, że polscy żołnierze wchodzą w skład grupy batalionowej na Łotwie w ramach realizacji postanowień szczytu NATO w Warszawie, a pod koniec czerwca udadzą się też do Rumunii.

Prezydent podkreślił również, że każde państwo patrzy „z punktu widzenia swoich palących problemów, tych które rzeczywiście go najmocniej dotykają. „[…] problemy dotykające Europę Zachodnią są trochę inne niż te, które my mamy, my Europa Środkowa”.”Właśnie dlatego tak mocno akcentuję konieczność solidarności w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego (…) i zasadę 360 stopni – bezpieczeństwo musi być zapewnione jednakowo we wszystkich krajach Sojuszu Północnoatlantyckiego” – tłumaczył.

Andrzej Duda mówił również o Inicjatywie Trójmorza, która została powołana z myślą o stworzeniu platformy współpracy między Polską, Chorwacją, Litwą, Łotwą, Estonią, Czechami, Słowacją, Słowenią, Węgrami, Rumunią, Bułgarią i Austrią.

„Mam nadzieję, że podczas szczytu Trójmorza we Wrocławiu, już na początku lipca tego roku, zostaną podpisane konkretne umowy gospodarcze, które będą się w tę perspektywę Trójmorza wpisywały, które będą oznaczały realizację pierwszych przedsięwzięć infrastrukturalnych” – powiedział.

Polski prezydent wygłosił na forum bratysławskiej konferencji GLOBSEC 2017 przemówienie zatytułowane „Europa Środkowa na globalnej mapie”, poświęcone roli Europy Środkowej w zapewnianiu światowego bezpieczeństwa, w tym m.in. o wschodniej flance NATO oraz współpracy państw Trójmorza.

Organizowana od 2005 roku przez Slovak Atlantic Commission konferencja GLOBSEC jest uznanym forum wymiany i kształtowania poglądów na temat stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa , w którym udział biorą znaczące postaci świata polityki. Na przestrzeni lat GLOBSEC stała się ważną areną zajmującą się zagadnieniami bezpieczeństwa z perspektywy regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

PAP/LK

Giedz: Raport ONZ wykazuje, że prezydent Erdoğan ewidentnie łamie prawa człowieka na kurdyjskich obszarach Turcji

Udowodniono, że armia turecka popełniła zbrodnie przeciwko ludzkości. W niektórych miejscowościach ludzie zostali spaleni żywcem. Oczywiście Ankara ten raport potępiła, uznając za całkowicie fałszywy.

Maria Giedz, ekspert od spraw kurdyjskich, zrelacjonowała w Południu Wnet treść dwóch raportów sporządzonych przez Organizację Narodów Zjednoczonych.

– Pierwszy z nich nawiązuje do kwestii Kurdów mieszkających w Turcji. W Turcji od lipca 2015 roku do grudnia 2016 roku 2 tysiące osób zginęło podczas różnych operacji tureckich przeciwko ludności kurdyjskiej. Przesiedlono około pół miliona Kurdów z terenów wschodnich. Wielu z nich trafiło między innymi do obozów uchodźców w Niemczech, bo nie mieli co ze sobą zrobić. Zostało też zniszczonych kilka kurdyjskich miastza co nikt nie poniósł odpowiedzialności – relacjonowała Maria Giedz.

[related id=”7197″]Dane te są niepełne, ponieważ zostały zablokowane wszystkie prace prawników i organizacji obywatelskich.

 Udowodniono, że armia turecka popełniła zbrodnie przeciwko ludzkości i trudno je będzie ukryć. W niektórych miejscowościach ludzie zostali spaleni żywcem. Oczywiście Ankara ten raport potępiła, uznając za całkowicie fałszywy – powiedziała zaproszona do Radia Wnet specjalistka.

Drugi raport ujawnia, że wbrew tureckim zarzutom, syryjscy Kurdowie nie prowadzili czystek etnicznych na terenie Syrii w okresie od 21 lipca 2016 roku do 28 lutego 2017 roku. Zdaniem ONZ, wysiedlenia kurdyjskie miały na celu ochronę ludności przed minami i bombami zamontowanymi w domach przez dżihadystów. Kurdyjskie wojska zapewniły zarazem pomoc humanitarną dla wysiedleńców.

16 marca 1988 roku irackie siły powietrzne na rozkaz Ali Hassana al-Madżida zrzuciły na Halabdżę bomby z bronią chemiczną. Mieszanina sarinu, tabunu i gazu musztardowego zabiła ok. 5 tysięcy osób: – Z tego trzy czwarte osób stanowiły kobiety i dzieci. Kolejnych 7 tysięcy zostało rannych i bardzo długo chorowało — mówiła Maria Giedz, zaznaczając, że później wiele osób zmarło na skutek choroby.

– Naukowcy twierdzą, że śladowe ilości środków chemicznych są odczuwalne do dzisiaj i znajdują się w wodzie, powietrzu i żywności.

Choć generał Ali Hassan al-Madżid, nam znany jako „chemiczny Ali” powiedział wprost, że zrzucenie tej broni miało jeden cel – chodziło o unicestwienie narodu kurdyjskiego – do dzisiaj wiele państw nie uznało tego ataku za ludobójstwo.

Jedynie Kanada, Norwegia i Holandia od razu stwierdziły, że to było ludobójstwo. Wielka Brytania dopiero w 2013, a Irak w 2009 roku.

– Jeszcze elekt Donald Trump, wypowiadając się bardzo pozytywnie na temat Kurdów, wspomniał o tym zagazowaniu w Halabdży i powiedział, że to było tylko trochę gazu, więc właściwie nic wielkiego się nie stało.

Dla wielu Kurdów Halabdża stała się symbolem ich przynależności narodowej: – Wielu kurdyjskich polityków mówiło, że dzięki Halabdży uświadomiło sobie, co to znaczy być Kurdem, jaki to ciężki obowiązek być Kurdema mieszkańcy Halabjy wciąż żyją w traumie po tamtym wydarzeniu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

WJB

Po zwycięstwie Trumpa widzimy wyraźną intensyfikację działań USA w walce z Państwem Islamskim – mówił Witold Repetowicz

– Można zaobserwować pewne porządkowanie przez nowego prezydenta USA stosunków z najbliższymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie – stwierdził w Popołudniu Wnet dziennikarz.

Na marginesie rozmów pokojowych toczących się w Genewie oraz zablokowania przez Rosję i Chiny rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie użycia przez reżim Asada broni chemicznej rozmawialiśmy w Popołudniu Wnet z Witoldem Repetowiczem o sytuacji na Bliskim Wschodzie po zmianie władzy w Waszyngtonie.

[related id=5080]

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet, nowy prezydent USA zaczął od poprawiania relacji z częścią państw w regionie – Waszyngton uregulował popsute przez Obamę stosunki z Egiptem, który jest ważny również z punktu widzenia Europy, bo to jest klucz do uspokojenia sytuacji w Libii.

Dziennikarz portalu Defence24 podkreślił, że realnie operacje lądowe przeciw Państwu Islamskiemu są prowadzone tylko przez dwie siły, rząd Iracki i Kurdów, natomiast siły Asada, Turcja oraz Rosja tylko pozorują działania przeciwko islamistom, stawiając sobie w rzeczywistości zupełnie inne cele.

W tej chwili z Państwem Islamskim walczy armia iracka, a w Syrii – syryjskie siły demokratyczne, oparte na Kurdach syryjskich. Reżim Asada również walczy z ISIS, ale ma wielu przeciwników w Syrii; islamiści nie są najważniejszymi przeciwnikami dla władz w Damaszku – podkreślił dziennikarz.

Od 19 lutego trwa kolejna faza batalii o wyparcie sił ISIS z północnego Iraku przez wojska rządu w Bagdadzie. Batalia o wyzwolenie Mosulu z rąk dżihadystów, może potrwać jeszcze długo, ale na pewno latem wszystkie dzielnice tego miasta będą pod kontrolą irackiego rządu.

Witold Repetowicz wymienił również najważniejszych protektorów sił islamistycznych na Bliskim Wschodzie. – Państwo Islamskie korzystało w przeszłości z pomocy Turcji, korzystało z całą pewnością ze wsparcia wpływowych kręgów w elitach rządzących Arabią Saudyjską. Samo Daesh również handlowało ropą naftową, wydobywaną na jej terytorium.

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet, w tym roku Europę czeka zmaganie się z napływem rzesz imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. – Fal imigrantów nie powstrzymają żadne łapówki dla Turcji, tylko skuteczne zamknięcie szlaku bałkańskiego. W tym roku na Morzu Śródziemnym może powtórzyć się sytuacja z lat 2014-2015, kiedy masy imigrantów z Afryki Zachodniej starały się przeprawić do Włoch.

 

ŁAJ