Wicenaczelny telewizji Biełsat mówi o dającym się zauważyć na Białorusi przebudzeniu narodowym. Komentuje łukaszenkowską politykę rozbudzania waśni między Polakami a Białorusinami.
Aleksy Dzikawicki mówi o Dniu Wolności Białorusi. Jest to rocznica proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej w 1919 r.
Jeszcze do niedawna ten dzień dla większości Białorusinów nie miał większego znaczenia. Rok temu sytuacja się zmieniła.
Wicenaczelny Biełsatu zauważa, że w kraju w ostatnim czasie doszło do przebudzenia narodowego. Zapowiada, że wieczorem w Warszawie odbędzie się koncert dla Białorusinów mieszkających na całym świecie.
Gość „Poranka WNET” komentuje ponadto działania mińskiego reżimu wymierzone w polską mniejszość. Jak zapewnia, znaczna część Białorusinów jest pozytywnie nastawiona do naszego narodu i państwa.
Łukaszenka nieustannie poszukuje wroga. Ofiarą tych dążeń padają dzielni przedstawiciele Związku Polaków na Białorusi.
Swietłana Ciechanowska wezwała Białorusinów do głosowania w sprawie podjęcia negocjacji z władzami. Plan Ciechanowskiej zakłada głosowanie poprzez specjalną platformę internetową
Swietłana Ciechanowska wzywa Białorusinów do działania. Mówi się o próbie podjęcia negocjacji z władzami, choć raczej chodzi o mobilizację i sprawdzenie swoich sił. Plan Ciechanowskiej zakłada głosowanie poprzez specjalną platformę internetową.
Apel Ciechanowskiej
18 marca, w samo południe, Ciechanowska wygłosiła orędzie, w którym zaproponowała negocjacje z władzami za pośrednictwem organizacji międzynarodowych.
„Każdy z was wie, że w kraju jest kryzys. Możemy to rozwiązać pokojowo w drodze negocjacji przez międzynarodowe pośrednictwo.” – Mówi liderka białoruskiej opozycji
„Do 25 marca wraz z Radą Koordynacyjną, By Pol, fundacjami solidarnościowymi i innymi siłami demokratycznymi, rozpoczynamy wielkie głosowanie na platformie „Głos” – dodaje Ciechanowska.
18 marca, w samo południe, Ciechanowska wygłosiła orędzie, w którym apelowała do Białorusinów, by ci opowiedzieli się za demokracją na platformie „Głos”. Dzień wcześniej, budując napięcie, w mediach społecznościowych Ciechanowska ogłosiła że „jutro [18 marca, red.] ogłoszę to nad czym pracowaliśmy przez ostatnich 7 miesięcy” .
Dalsza część artykułu pod filmem
„Naszym wspólnym zadaniem jest, aby każdy odpowiedzialny obywatel Białorusi oddał swój głos, a zatem już przed Dniem Wolności zobaczymy pierwsze wyniki” – stwierdziła zwyciężczyni zeszłorocznych wyborów prezydenckich na Białorusi.
Łukaszenka nie chce negocjować
Dziennikarz białoruskiej redakcji Radio Wnet i TV Biełsat, Roman Zdanowicz, uważa że inicjatywa Ciechanowskiej nie jest skierowana na negocjacje z Łukaszenką.
„W to że nielegitymizowana władza jest gotowa do rozmów, nie wierzy nikt” – mówi
Jego zdaniem, chodzi przede wszystkim o mobilizację Białorusinów, by ci, pokojowo zaangażowali się na nowo w życie polityczne.
„Po tym jak wielokrotnie rozbijało się demonstrantów na protestach, aktywność osłabła” – dodaje Zdanowicz
Ciechanowska z kolei podkreśla wartość głosowania pod kątem reakcji międzynarodowej. Mówi, że im więcej wybrzmi głosów Białorusinów, tym głośniej zabrzmi nawoływanie do całego świata, by rozwiązać kryzys „w sposób pokojowy i bez nowych ofiar”.
„Głos wzywający do negocjacji to głos w sprawie uwolnienia setek więźniów, którzy cierpią w więzieniu za swoje opinie. To krok w kierunku powstania państwa, w którym szanuje się ludzi i ich poglądy. Gdzie są uczciwe wynagrodzenia i ceny. I co najważniejsze, jest to sygnał dla partnerów międzynarodowych do podjęcia działań.” – mówi Ciechanowska
Od początku protestów wszczęto już prawie pół tysiąca spraw karnych wobec manifestantów. Prokuratura Generalna poinformowała, że przekazała do sądów 468 spraw karnych dotyczących 631 osób. Wszystkie są związane z udziałem w „nielegalnych zgromadzeniach” i „działaniach, które w znaczny sposób naruszają porządek społeczny”. Zatrzymano również niejednego dziennikarza. Część z nich czeka kolonia karna.
Swietłana Ciechanowska określiła swoje oświadczenie, jako „bardzo ważne”. Powiedziała, że kryzys na Białorusi można rozwiązać w sposób pokojowy. Nie wiadomo jednak jak skuteczny będzie apel liderki.
„Nie potrafię przewidzieć, jak skuteczny będzie wynik tego apelu, bo od razu przychodzi mi do głowy wezwanie Ciechanowskiej do ogólnonarodowego strajku, który zakończył się prawie niczym, czyli nie było strajków masowych. ” – komentuje Volha Siamaszko, szefowa Działu Informacji Białoruskiej Redakcji Radia Wnet.
Pod koniec października 2020r. Ciechanowska nawoływała do ogólnonarodowego strajku: „Termin spełnienia żądań Narodowego Ultimatum upłynął. Dziś zaczyna się ogólnokrajowy strajk – kolejny krok Białorusinów w kierunku wolności, zakończenia przemocy i nowych wyborów” – oświadczała wtedy liderka białoruskiej opozycji. Na ulice Mińska i innych miast wychodzili pracownicy zakładów i studenci jednak strajk nie przybrał takich wymiarów jak się spodziewano.
“Teraz Ciechanowska musi zmobilizować białoruskie społeczeństwo do wiosennej akcji protestacyjnej. W ciągu ostatnich czterech miesięcy reżim zrobił wszystko, aby Białorusini bali się wyjść na ulice i wyrazić swoje opinie. Zamknął działaczy w więzieniach, zaostrzył kary, podwyższył grzywny za biało-czerwono-białe flagi.” – komentuje Siamaszko
Zdaniem dziennikarki na tle tego co się dzieje, czyli aresztowań, pobić, zamordyzmu i ciężkiej dyktatury, Białorusini nie są nastrojeni do walki. Zmobilizować może ich to, że wciąż jest ich bardzo wielu.
„Ile ilu? Właśnie to głosowanie pokaże liczby” – mówi dziennikarka Radia Wnet.
Świetłana Ciechanowska zaapelowała w czwartek do Białorusinów by ci głosowali na specjalnej przeznaczonej do tego platformie internetowej.
W ciągu godziny zagłosowało prawie 100 tysięcy osób, a pod koniec dnia liczba ta zbliżyła się już do 450 tysięcy.
Białorusinów jest około 9 milionów. Zdaniem Volhi Siamaszko jeśli co najmniej 2-3 miliony ludzi w ciągu tygodnia zagłosuje, wtedy polityczna przyszłość Łukaszenki może się skończyć. Oczywiście w przypadku, gdy te trzy miliony wyjdą później na ulice.
Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Białymstoku. Zaprasza Magdalena Uchaniuk.
Goście „Popołudnia WNET”:
Agnieszka Romaszewska-Guzy – dyrektor telewizji Biełsat;
Ks. Sławomir Drapiewski SDB – misjonarz w Manaus (Brazylia);
Miłosz Adam Kuziemka – przedsiębiorca, CEO w Biuro Projektowo-Usługowe Propetrol Sp. z o.o.;
Paweł Paszak – Instytut Nowej Europy;
Maciej Jastrzębski – dziennikarz związany z Radiem WNET
Prowadząca: Magdalena Uchaniuk
Realizator: Franciszek Żyła
Romaszewska-Guzy Agnieszka / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET
Agnieszka Romaszewska-Guzy komentuje informacje białoruskich władz o zatrzymaniu dwóch tysięcy osób za ekstremistyczne działania. Sądzi, że liczba ta może być zawyżona, aby zastraszyć obywateli. Wskazuje, że stowarzyszenie Wiasna mówi o 800 więźniach politycznych. Sądzi, iż władza boi się, że ludzi znów masowo wyjdą na ulice.
Dyrektor telewizji Biełsat mówi, że skazane dziennikarki są w więzieniu na Wołodarskiego czekając decyzję w sprawie zesłania do kolonii karnej. Odnosi się do sytuacji gospodarczej Białorusi. Jej władze liczą na rosyjską pomoc. Romaszewska-Guzy mówi także o zachodnich sankcjach. Stwierdza, że „aby uzyskać cokolwiek od Łukaszenki, trzeba uderzyć w Putina”. Na to jednak się nie zapowiada.
.@ARomasze w #PopołudnieWNET :Sankcje zachodnie wobec Rosji są śmieszne i bardzo małe. Na liście jest 70 urzędników. (…) To nie może przenieść skutku. Moim zdaniem nie ma zbyt dużych chęci Zachodu. Trzeba byłoby uderzyć w Putina, a Zachód nie chce tego robić.#RadioWNET
Ks. Sławomir Drapiewski SDB mówi, jak wygląda brazylijskie Manaus. Misjonarza zaskoczyła ilość wody w tym mieście, kiedy pierwszy raz do niego przybył. Z okna ma widok na Rio Negro, czyli na Amazonkę. Manaus cierpi z powodu Covid-19. Od ponad miesiąca jest godzina policyjna. Stolica stanu Amazonas to specyficzne miasto. Zwożone są do niego osoby z innych części Amazonii, gdyż tu jest infrastruktura medyczna. Ta jednak nie wystarczy w obecnej sytuacji. W szpitalu w Manaus zabrakło tlenu.
„Zawsze maseczki były obowiązkowe i jest to respektowane”- mówi, stwierdzając, że nie było problemy z przyłbicami. Salezjanin jest w tym mieście już od czterech lat. Przyznaje, że w Manaus nie widzi się domów bez krat w oknach. Sami salezjanie padli ofiarą włamania. Napady z bronią w ręku i rabunki na ulicach są w dużych brazylijskich metropoliach na porządku dziennym. Na ulicach można spotkać żebrzące dzieci oraz prostytutki obojga płci.
Duchowny opowiada jak wygląda działalność misjonarzy. Jest ona zróżnicowana. Głównym zadaniem jest ewangelizacja przez edukację, pomoc charytatywną i posługę duszpasterską.
Pamięci dzieciom nienarodzonym / Fot. Arturek28 / CC 2.5
Miłosz Adam Kuziemka komentuje federalne finansowanie aborcji przez prezydenta Joego Bidena w Stanach Zjednoczonych i poza ich granicami. Podkreśla, że aborcja to ludobójstwo. Wspomina jak bronił kościoła w Gdańsku w czasie protestów Strajku Kobiet.
Kuziemka mówi, że chciał zająć się badaniami nad zbrodnią w Piaśnicy. Wskazuje, że w definicji ludobójstwa zawarte jest m. in. „stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy”. Obecnie działa na rzecz uznania aborcji za ludobójstwo.
Przedsiębiorca komentuje obecną sytuację gospodarczą. Próbuje przetrwać na rynku. Zauważa, że obecne zatrzymanie gospodarki jest po części bezprawne. Krytykuje wizję rządu jako socjalistyczną.
Fot. US Department of Agriculture’s photostream / Flickr.com (CC BY 2.0)
Rywalizacja Chiny-USA ma charakter strukturalny i zmiana prezydenta nic tutaj nie zmienia- ocenia Paweł Paszak. Zauważa, że ChRL rzucił Stanom Zjednoczonym wyzwanie na gruncie nowoczesnej technologii. USA utrzymują wciąż przewagę, ale Chiny są w stanie ją podważyć. Punktem zapalnym jest Tajwan. Pekin będzie zwiększał presję na wyspę. Wątpliwe jednak, aby zdecydował się na próbę zbrojnego przejęcia nad nią władzy. Koszty polityczne w przypadku niepowodzenia byłyby bowiem zbyt duże.
Oba mocarstwa testują się nawzajem. Amerykanie nie mogą pozwolić, aby Chińczycy zdominowali Morze Południowochińskiej. Dla Waszyngtonu obrona Tajwanu jest kwestią ich obecności w Azji.
Ekspert Instytutu Nowej Europy komentuje represje władz chińskich wobec Ujgurów. Przypomina, że Zachód szybko przeszedł do porządku dziennego nad masakrą na Placu Niebiańskiego Spokoju. Sądzi, iż Stany Zjednoczone muszą znaleźć równowagę między interesami wielkiego biznesu, celami strategicznymi i humanitaryzmem.
Maciej Jastrzębski z cotygodniową korespondencją z Maroka w ramach Studia Rabat.
Dziennikarz telewizji Biełsat mówi o coraz częstszych procesach przeciwko niezależnym białoruskim dziennikarzom i ich niezłomnej woli wykonywania swojej pracy
Paweł Mażejka komentuje wyrok sądu białoruskiego przeciwko Kaciarynie Andrejewej i Darii Czulcowej. Wskazuje, że reżim używa wszelkich, nawet najostrzejszych środków w celu utrzymania się u władzy. Informuje ponadto o o kolejnym procesie, wytoczonym dziennikarce Kaciarynie Baciarewicz i lekarzowi Artiomowi Sorokinowi:
Władza od 26 lat walczy z wolnością słowa. Reżim boi się każdego, kto mówi prawdę. Wszyscy, którzy mają inne poglądy niż władza, narażeni są na represje.
Gość „Kuriera w samo południe” zapewnia, że niezależne media nie dadzą się złamać Aleksandrowi Łukaszence. Jak dodaje:
Nienawiść do reżimu codziennie rośnie.
Paweł Mażejka ubolewa ponadto nad zbyt słabą reakcją Unii Europejskiej na działania mińskiego reżimu. Zapewnia że:
Popieram wszystkie działania, które mogłyby zmniejszyć liczbę ludzi więzionych na Białorusi.
Bogusław Sonik o skazaniu dziennikarek Biełsatu, raporcie WHO ws. koronawirusa oraz o stanowisku Platformy Obywatelskiej wobec aborcji.
[related id=137350 side=right] Polityk komentuje wyrok białoruskiego sądu, który w czwartek skazał dziennikarki Biełsatu Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową na dwa lata pozbawienia wolności za „organizację zamieszek”. Reporterki zostały ukarane za prowadzenie relacji online z protestu przeciwko władzy Aleksandra Łukaszenki.
.@sonikboguslaw w #PoranekWNET: Te próby polityczne były stosowane wiele lat temu, dużo się o tym mówiło, nawet jakiś czas było finansowane radio, które nadawało z Europy program na #Białoruś.#RadioWNET
Według Bogusława Sonika Europa powinna wpłynąć na Stany Zjednoczona, aby zajęły twardsze stanowisko wobec białoruskich rządzących. Wskazuje, że
Mamy też przypomnę z polskiej inicjatywy założoną przez Fundację Wolności Europejską Fundację, którą kieruje zresztą były polski wiceminister. Na pewno tutaj powinny być użyte instrumenty które mamy.
[related id=130358 side=left] Bogusław Sonik odnosi się do ustaleń komisji Światowej Organizacji Zdrowia, która uznała, że hipoteza ucieczki SARS-CoV-2 z laboratorium w Wuhan jest bardzo mało prawdopodobna. Tymczasem prof. Roland Wiesendanger z Hamburga jest pewien, że epidemia jest skutkiem wypadku laboratoryjnego. Szansa na to wynosi jego zdaniem 99,8%. Sonik zauważa, iż do podobnych wniosków doszedł wcześniej amerykański badacz. Przypomina, że wobec WHO były zarzuty także w czasie ptasiej grypy.
Tam były pokazane powiązania z przemysłem farmaceutycznym niektórych ekspertów WHO.
Nasz gość stwierdza, że Organizacja próbuje teraz uspokoić nastroje społeczne. Wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych była próba pociągnięcia Chin do odpowiedzialności. Europoseł PO odnosi się także do decyzji Platformy Obywatelskiej o zliberalizowaniu swojego stosunku do aborcji.
.@sonikboguslaw w #PoranekWNET: Że to co, zostało przyjęte jako kompromis aborcyjny było najlepszym rozwiązaniem, a jeśli mamy to zmieniać – byłoby potrzebne referendum, przedyskutowanie i omówienie wszystkich aspektów.#RadioWNET
Aleksy Dzikawicki komentuje wyrok mińskiego sądu, który skazał Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową za organizację zamieszek.
[related id=137294 side=right] Wicenaczelny telewizji Biełsat oburza się na skazanie dziennikarek stacji Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej na dwa lata kolonii karnej. Wyrok nazywa barbarzyństwem:
To jest terror i wojna. Rząd wypowiedział wojnę dziennikarzom niezależnym.
Aleksy Dzikawicki wskazuje, że oskarżenie miało tak słabe podstawy, że wzywani przez prokuraturę świadkowie nie potrafili powiedzieć nic, co by świadczyło o winie relacjonujących protest dziennikarek. Zauważa, że zarówno prokurator, jak i sędzia to osoby młode. Ta pierwsza ma 23 lata, a druga 31 lat.
To młodzi ludzie nie rozumiem, jak oni mogą tak zaplaci swój honor. Na samym początku kariery skazując wskazując niewinnych ludzi na dwa lata więzienia.
Nasz gość podkreśla, że po zmianie władzy na Białorusi będzie trzeba pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy teraz czynią bezprawie. Wskazuje, że
Na Białorusi zawód dziennikarza jest jednym z najbardziej niebezpiecznych. I to już od ponad dwudziestu lat.
Skazane dziennikarki to, jak mówi, utalentowane, młode dziewczyny. Sądzi, że tym bardziej chciano je w pokazowym procesie ukarać. Aleksy Dzikawicki wyjaśnia, że
Jesteśmy już przyzwyczajeni do czegoś takiego, bo od 13 lat pracujemy bez akredytacji na Białorusi. Praca dziennikarska bez akredytacji jest zabroniona. Współpracujemy od wielu lat bez akredytacji i wielokrotnie nasi ludzie siedzieli w aresztach.
W zeszłym roku dziennikarze Biełsatu przesiedzieli 392 dni w areszcie. Nie zamierzają jednak rezygnować.
Wyrok skomentował Biełsat w swym oświadczeniu, wzywając dziennikarzy z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych do solidarności ze skazanymi. W oświadczeniu czytamy, że
Reżim na Białorusi dopuścił się ewidentnego przestępstwa, skazując dziennikarki Biełsat TV, Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową, na dwa lata pozbawienia wolności za to, że wykonywały zawodowe obowiązki. Jest to nie tylko naruszenie międzynarodowych standardów, lecz także białoruskiego prawa.
Dziennikarz telewizji Biełsat mówi o procesie Kaciaryny Andrejewej i Darii Szulcowej oraz o tym, co powinien zrobić Zachód, by doprowadzić do upadku reżimu Aleksandra Łukaszenki.
Zmicier Mickiewicz mówi o rewizjach w mieszkaniach kolejnych białoruskich dziennikarzy, podejrzewanych podżeganie do protestów. Z jedną z tych osób nie ma kontaktu, co może wskazywać na zatrzymanie.
Wyraża pogląd, że władze będą dążyć do odcięcia antyrządowych mediów od jakichkolwiek źródeł finansowania. Relacjonuje ponadto przebieg procesu przeciwko Kaciarynie Andrejewej i Darii Czulcowej. Na wtorek zaplanowano kolejną rozprawę.
Nie m żadnych dowodów na winę dziennikarek Biełsatu. Sądy na Białorusi nie przestrzegają żadnego prawa.
Gość „Kuriera w samo południe” określa swoje redakcyjne koleżanki mianem „zakładniczek”. Wskazuje jednak, że reżim nie będzie w stanie zlikwidować niezależnego dziennikarstwa, gdyż zaangażowały się w taką działalność liczne rzesze Białorusinów.
Naszej sytuacji mogą pomoc jedynie bardzo ostre sankcje Zachodu nałożone na rządzących.
Restrykcje gospodarcze spowodowałyby podwyższenie podatków, a co za tym idzie, bunt społeczny o skali niemożliwej do powstrzymania przez Łukaszenkę i jego otoczenie.
Rozmówca Jaśminy Nowak informuje także o bieżącej działalności Swietłany Cichanouskiej. Jej sztab opracowuje plan działań po ewentualnym obaleniu białoruskiego rządu.
Alex Dzikawicki o kruszeniu się aparatu bezpieczeństwa na Białorusi, planie reformy konstytucyjnej i Swiatłanie Cichanouskiej.
Rozkręcają się represje.
Alex Dzikawicki twierdzi, że aparat represji się kruszy. Kolejni funkcjonariusze występują bowiem ze służby.
Aparat represji nie wytrzyma tego całego absurdu, jaki teraz się dzieje.
Zastępca redaktora naczelnego telewizji Biełsat odnosi się do deklaracji Alaksandra Łukaszenki, że nie będzie prezydentem po przyjęciu nowej konstytucji. Ocenia, że jest to mydlenie oczu.
Chodzi o zmienienie konstytucji tak, by prezydent nie miał takiej wszechwładzy jak teraz.
Główną rolę po reformie odgrywałby parlament. W takim systemie Kreml mógłby rządzić Białorusią przez kilka sprzyjających mu frakcji, nie musząc znosić dłużej Łukaszenki.
Łukaszenka realizację tego planu cały czas przeciąga.
Dziennikarz mówi także o kontrkandydatce białoruskiego prezydenta w ostatnich wyborach, Swiatłanie Cichanouskiej. Żona Siarhieja Cichanouskiego startowała w zastępstwie swego męża deklarując, że nie ma ambicji, żeby być prezydentem, ale chce przeprowadzić kraj przez okres przejściowy, organizując wolne wybory.
Dziennikarz Biełsatu mówi o działaniach władz w Mińsku mających osłabić pozycję Swietłany Cichanouskiej. Relacjonuje, że media białoruskie mają coraz bardziej ograniczone możliwości funkcjonowania.
Zmicier Mickiewicz komentuje wystawienie przez białoruskie władze listu gończego za Swietłaną Cichanouską:
To niezwykła bufonada. Władze robią wszystko, by zaszkodzić Cichanouskiej. Już nie wiedzą co zrobić, by wstrzymać jej międzynarodowe kontakty.
Dziennikarz zwraca uwagę, że z Aleksandrem Łukaszenką po ostatnich wyborach nie spotkał się żaden znaczący polityk, poza Władimirem Putinem. Tymczasem, opozycjonistka odbyła rozmowy m.in. z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem.
Międzynarodowa legitymizacja Cichanouskiej jest coraz większa. Łukaszenka za to wciąż nie chce w niej widzieć gracza, który coś mógłby zmienić w kraju.
Rozmówca Magdaleny Uchaniuk mówi o coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej, w jakiej jest Białoruś:
Budżet państwa się wali. Kraj będzie potrzebował pieniędzy by przetrwać. Konieczny jest plan mówiący co robić po upadku Łukaszenki.
Gość „Popołudnia WNET” relacjonuje, że zaostrza się cenzura przeciwko mediom opozycyjnym.
Ludzie uczą się nowych metod przekazywania informacji. Większość dziennikarzy niedługo będzie miała taki status jak reporterzy Biełsatu, którzy nigdy nie dostali od władz żadnej akredytacji.
Zmicier Mickiewicz krytykuje wprowadzony wymóg nostryfikowania dyplomów polskich uczelni na Białorusi:
To po prostu śmieszne. Poziom nauczania w Polsce jest znacznie wyższy. Poza tym, żaden Białorusin studiujący nad Wisłą nie wróci do kraju by pracować w jakiejkolwiek instytucji państwowej. Za pieniądze, jakie tam płacą, nie można nawet nakarmić psa.
Gość „Popołudnia WNET” mówi również o sytuacji epidemicznej na Białorusi. Władze nie wprowadzają żadnych obostrzeń.
Ministerstwo zdrowia poinformowała, że jest druga fala epidemii koronawirusa, ale zlikwidowało dopłaty dla lekarzy za walkę z COVID-19.
Dziennikarz TV Biełsat mówi o optymistycznych nastrojach w białoruskim społeczeństwie i demoralizacji tamtejszej milicji.
Zmicier Mickiewicz ocenia zaangażowanie państw zachodnich we wspierania przeciwników Aleksandra Łukaszenki. Wskazuje, że dyktator nie powinien być traktowany po partnersku:
Tylko Władimir Putin może zmusić Łukaszenkę do negocjacji, wmawiając mu zagrożenie ze strony Zachodu.
Dziennikarz zapewnia, że społeczeństwo białoruskie z nadzieją patrzy w przyszłość.
Ludzie nauczyli się bronić przed bandytami, którzy nazywają się milicją.
Gość „Poranka WNET” relacjonuje, że weszło do użytku narzędzie, umożliwiające rozpoznawanie milicjantów:
Milicję zdemoralizowały również informacje o premiach dla funkcjonariuszy OMON-u.