Od Czechowa po Pentagon. Piotr Witt o dramacie współczesnego świata

Featured Video Play Icon

Piotr Witt

Obcy bez nazwisk, nieznanego pochodzenia. Piotr Witt w Kronice Paryskiej w Radiu Wnet wprost zagrożeniach, które niesie i migracja i strachu, jaki budzi w Europie.

Posłuchaj całej rozmowy:

W najnowszej „Kronice Paryskiej” Piotr Witt kreśli dramatyczny obraz współczesnego teatru światowego, w którym — jak w sztukach Czechowa — strzelba musi w końcu wystrzelić. Z precyzją przytacza liczby obrazujące gigantyczne marnotrawstwo środków na zbrojenia w USA, zarówno w czasach zimnej wojny, jak i dziś. Mówi o rakietach, bombowcach i nieudanych projektach militarnych kosztujących setki milionów dolarów, wskazując, że wojna pożera budżety nie tylko w czasie działań zbrojnych, lecz także długo po nich.

Felieton w drugiej części przechodzi w refleksję nad współczesnymi problemami migracyjnymi. Witt zestawia historyczne relacje Polaków z Niemcami i przypomina nazwiska wybitnych Niemców zasłużonych dla polskiej kultury i przemysłu. Wyraża też obawy przed obecnym napływem migrantów nieznanego pochodzenia i ostrzegając przed konsekwencjami polityki migracyjnej prowadzonej — jego zdaniem — pod naciskiem Unii Europejskiej.

Marcin Przydacz: Prezydent będzie szukał synergii we współpracy z rządem

Przyszły minister prezydencki Marcin Przydacz mówi, że Karol Nawrocki nie będzie podchodził do współpracy z rządem w duchu budowania osi sporu. Będziemy szukać choćby minimalnej synergii – mówi.

W Poranku Radia Wnet przyszły szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz mówi o podejściu Karola Nawrockiego do współpracy z rządem Donalda Tuska.

My nie podchodzimy do tego w duchu budowania osi sporu. Konstytucja wymaga od prezydenta i rządu współdziałania w zakresie polityki zagranicznej. I taki jest punkt wyjścia pana prezydenta, żeby w zakresie polityki bezpieczeństwa i polityki wschodniej raczej szukać jakichś elementów choć minimalnej synergii. Ale do tej współpracy potrzeba dwojga, czyli potrzeba także strony rządowej

– mówi Przydacz.

Prof. Cenckiewicz pokieruje Biurem Bezpieczeństwa Narodowego

Obecny poseł PiS przyznaje, że obserwując dotychczasowe działanie rządu nie jest w tej kwestii optymistą.

Sam fakt celowego sparaliżowania polskiej służby zagranicznej przez rząd, przez ministra Sikorskiego pokazuje, że cele partyjne są często dla panów Tuska i Sikorskiego ważniejsze, niż cele państwowe. Na to prezydent Nawrocki godzić się nie będzie. Natomiast będzie oczywiście szukał, gdzie można wspódziałać

– zadeklarował Przydacz.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

jbp/

Prof. Cenckiewicz pokieruje Biurem Bezpieczeństwa Narodowego

Featured Video Play Icon

Prof. Sławomir Cenckiewicz l archiwum.ipn.gov.pl

Prof. Sławomir Cenckiewicz stanie na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które po objęciu urzędu powoła Karol Nawrocki.

Prezydent elekt Karol Nawrocki ogłosił, że nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie Sławomir Cenckiewicz, historyk i były członek kolegium IPN. Cenckiewicz, jak zapowiedział Nawrocki, ma być kluczową postacią w budowaniu strategii bezpieczeństwa państwa.

Aktywne zwierzchnictwo prezydenta Rzeczypospolitej wymaga najlepszych współpracowników wokół prezydenta. Dlatego podjąłem decyzję, że szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie pan prof. Sławomir Cenckiewicz

– podkreślił prezydent elekt i dodał, że „profesor Cenckiewicz to także człowiek zdecydowany, co miał okazję udowodnić jako szef komisji likwidacyjnej WSI, a także przewodniczący komisji badającej wpływy rosyjskie”.

Czytaj więcej:

Mąż zaufania Komitetu Wyborczego Karola Nawrockiego pisze do OBWE, Rady Europy i Komisji Weneckiej ws. wyborów

Jednocześnie Nawrocki ogłosił, że „zastępcami szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie dwóch wyśmienitych generałów, oficerów Wojska Polskiego i służb specjalnych” – gen. Andrzej Kowalski i gen. Mirosław Bryś..

Pan generał Andrzej Kowalski to doświadczony funkcjonariusz i cywilnego, i wojskowego wywiadu. Człowiek, który łączy swoją misję oficerską, generalską, także z zadaniami intelektualnymi. To przede wszystkim człowiek, który myśli o bezpieczeństwie państwa polskiego w kontekście XXI wieku i wciąż zmieniających się zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski

– mówił Nawrocki.

Pan generał Bryś był zastępcą dowódcy 6. Brygady Powietrzno-Desantowej i stał na czele 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej. To bardzo doświadczony generał wojska Polskiego, co dla mnie w tym kontekście najważniejsze pan generał był także szefem wojskowego. Centrum Rekrutacji w czasie, kiedy dynamika przyjęć do Wojska Polskiego była satysfakcjonująca

– powiedział o kolejnym członku BBN.

/ad

Trzaskowski zapewniał, że Zielonego Ładu już nie ma. Komisja Europejska ma inne zdanie. „To zmroziło opinię publiczną”

Rafał Trzaskowski i Donald Tusk w czasie kampanii prezydenckiej l x.com/@donaldtusk

– Unia Europejska biegnie na ścianę, a Niemcy chcą ratować swoją gospodarkę kosztem całego kontynentu – mówi Radiu Wnet europoseł PiS Tobiasz Bocheński, komentując nowy plan KE dot. emisji CO2.

Posłuchaj całej rozmowy:

Rafał Trzaskowski w kampanii prezydenckiej przekonywał, że „nie ma Zielonego Ładu, już nie”. Okazuj się, że Komisja Europejska nic o tym nie słyszała i wczoraj zaproponowała nowy cel klimatyczny: do 2040 r. UE ma zredukować emisje netto gazów cieplarnianych (w tym CO2) o 90 proc. względem 1990 r. KE przekonuje, że ma to „wzmocnić przemysł, bezpieczeństwo energetyczne i pozycję Europy w innowacjach”. Cel na 2040 r. opiera się na obowiązującym już prawnie limicie co najmniej 55 proc. redukcji emisji do 2030 r. UE podkreśla potrzebę elastycznego podejścia, by osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r.

Komisja Europejska jest wyznawcą, ale też zakładnikiem lewicowych szaleństw i nie zamierza od nich odstępować

– ocenia w Poranku Radia Wnet europoseł PiS Tobiasz Bocheński, komentując nowy cel klimatyczny UE. Jego zdaniem plan redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 roku to „droga do katastrofy gospodarczej” i efekt niemieckich interesów związanych z zielonymi technologiami.

Informacja, którą wczoraj przekazała Komisja Europejska o 90-procentowej redukcji emisji gazów cieplarnianych względem 1990 roku, zmroziła opinię publiczną. I nie dziwię się, bo ten cel jest nieprawdopodobnie wyśrubowany, nierealny i kosztowny

– mówi Bocheński.

Czytaj więcej:

Czy ETS to wielkie oszustwo? „Politycy wiedzą, ale milczą. Zarabiają finansowi giganci”

Polityk podkreśla, że nowe założenia klimatyczne UE oznaczają kolejne koszty, sankcje i obowiązki dla gospodarek europejskich i każdego mieszkańca Unii.

To jest droga do zamienienia gospodarki europejskiej w skansen

– ocenia.

Komu zależy na Zielonym Ładzie?

Jego zdaniem kluczową rolę w forsowaniu celów klimatycznych odgrywają Niemcy.

Niemcy zainwestowali gigantyczne środki w zielone technologie, których nikt na świecie nie chce kupować, bo są drogie i niekonkurencyjne wobec produktów chińskich. Dlatego za wszelką cenę próbują doprowadzić do sytuacji, w której znajdzie się zbyt na ich przemysłowe produkty związane z zielonymi technologiami. I temu służy agenda Komisji Europejskiej

– twierdzi europoseł.

Jako przykład wskazuje też umowę MERCOSUR, która ma umożliwiać import tanich produktów rolnych z Ameryki Południowej.

Chodzi o to, żeby sprowadzać tanie towary, które nie spełniają europejskich wymogów, a w zamian Niemcy mogliby eksportować tam swoje produkty przemysłowe, ratując swoją gospodarkę, która pogrąża się w kryzysie

– mówi Bocheński.

Czytaj więcej:

Zbigniew Przybysz: Lepiej dotykać i sprzedawać to, co się wyprodukuje, niż żonglować emocjami

Większość gospodarek UE skończy w skansenie?

Europoseł ostrzega, że obecna polityka klimatyczna może pogrążyć całą gospodarkę unijną.

Unia Europejska biegnie na ścianę. Z jednej strony piłuje gałąź, na której wszyscy siedzimy, czyli własną gospodarkę, a z drugiej robi wszystko, żeby zamienić UE w państwo federalne i zagarnąć jak najwięcej uprawnień

– podkreśla.

Zdaniem Bocheńskiego płacenie przez Polskę większych składek do unijnego budżetu może być paradoksalnie korzystne.

Jeśli staniemy się płatnikiem netto, to w razie absurdalnych pomysłów Komisji Europejskiej możemy po prostu przestać je realizować. Bruksela nie będzie miała już w ręku straszaka w postaci wstrzymywania wypłat, bo jeżeli i tak więcej wpłacamy, niż otrzymujemy, to nie jest to dla nas tak dotkliwy szantaż

– zaznacza polityk PiS.

/ad

Mąż zaufania Komitetu Wyborczego Karola Nawrockiego pisze do OBWE, Rady Europy i Komisji Weneckiej ws. wyborów

Dariusz Lasocki, który był mężem zaufania Komitetu Wyb. Karola Nawrockiego, skierował do instytucji europejskich raport dot. II tury wyborów prezydenckich. Wskazał w nim na liczne nieprawidłowości.

Raport mecenasa Dariusza Lasockiego [odnośnik na końcu tekstu] nosi tytuł „Raport męża zaufania Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego. II tura wyborów 1 czerwca 2025 r.”. Jego adresatami są Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, Komisja Wenecka Rady Europy oraz Sekretarz Generalny Rady Europy Alain Berset.

Jako pierwsi opisujemy ten dokument.

Skład PKW

W raporcie Dariusz Lasocki opisuje szereg naruszeń prawa, które miały miejsce w trakcie przeprowadzonych wyborów prezydenckich. Wskazuje m.in. na rażącą dysproporcję w składzie Państwowej Komisji Wyborczej, co wg prawnika narusza przepisy Kodeksu wyborczego.

Największy klub parlamentarny (KP Prawo i Sprawiedliwość) w Sejmie X kadencji, mając 191 posłów uzyskał w PKW 2 reprezentantów, a co zadziwiające inny klub parlamentarny (dużo mniej liczny) Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska – Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni mający w Sejmie X kadencji zaledwie 157 posłów, również ma w PKW 2 przedstawicieli. Co jest bardziej bulwersujące, Klub Parlamentarny Polska 2050 – Trzecia Droga, który ma 33 posłów i Klub Parlamentarny Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy (Nowa Lewica, PPS, Unia Pracy), mający zaledwie
21 posłów, mają w PKW po 1 przedstawicielu

– pisze Dariusz Lasocki.

Zdaniem autora już na pierszy rzut oka widać, że naruszona została tu zasada proporcjonalności.

Największy klub w Sejmie X kadencji na 191 posłów ma 2 przedstawicieli w PKW, a trzy kluby (rządzące z PO w koalicji)
na łącznie 86 posłów mają aż 3 przedstawicieli w PKW. Stan taki rażąco narusza Kodeks wyborczy. Klub PiS, któremu Marszałek Sejmu pozwolił zgłosić jedynie 2 kandydatów, interweniował u Marszałka w tej sprawie, aby móc zgłosić trzeciego kandydata, co wynika z przepisów Kodeksu wyborczego, ale otrzymali odpowiedź odmowną

– przypomina historię sporu wokół PKW Lasocki w piśmie do przedstawicieli instytucji europejskich.

B. członek PKW: problem nie tkwi w źle policzonych głosach, a w błędnie sformułowanych protokołach

Nielegalne obcięcie finansowania PiS

Odnosząc się do samego działania PKW, mąż zaufania opisuje również sprawę odcięcia Prawa i Sprawiedliwości od pieniędzy. Zwraca uwagę, że w tej sprawie jednoznacznie wypowiadał się Sąd Najwyższy.

W swoich rozważaniach Sąd Najwyższy, poddawszy druzgocącej krytyce uchwałę PKW, tak w warstwie formalnej jak i materialnej uznał, że utrata prawa do otrzymania środków finansowych z budżetu państwa może negatywnie wpływać na gwarancje wynikające z zasady pluralizmu politycznego ściśle powiązanej z zasadą demokratycznego państwa prawnego – art. 2 Konstytucji, zasadą zwierzchnictwa narodu – art. 4 Konstytucji i legalizmu – art. 7 Konstytucji

– pisze Lasocki.

W raporcie autor opisuje dalsze koleje tej sprawy, włącznie z działaniem ministra finansów Andrzeja Domańskiego, których skutkiem było finalne pozbawienie legalnego źródła finansowania Prawa i Sprawiedliwości, partii popierającej Karola Nawrockiego.

Powyższe działania części członków PKW, Ministra Finansów, ale także wszelkich organów i podmiotów (administracji rządowej), jakie miały swój udział w przekazywaniu zbędnych i niecelowych materiałów do PKW, skutkowały tym, że największa partia polityczna w Polsce i jednocześnie największa partia polityczna w Sejmie RP pozbawiona
została w określonym momencie na osi czasu (krytycznym) środków na swoją statutową działalności. W tym czasie w Polsce przeprowadzono wybory do samorządu terytorialnego (III stopnie), wybory do Parlamentu Europejskiego oraz wybory na urząd Prezydenta RP. We wszystkich tych wyborach i poprzedzających je kampaniach największa partia polityczną w Polsce będąca jednocześnie największą partią opozycyjną, pozbawiona została finansowania, a więc w sposób znaczący/drastyczny doszło do zmniejszenia „równości szans” podmiotów uczestniczących w wyżej wskazanych wyborach

– ocenia prawnik.

Bogdan Święczkowski: Żyjemy w państwie chaosu prawnego

W dalszej części rapotu Dariusz Lasocki zajął się m.in. kwestią nielegalnego finansowania kampanii Rafała Trzaskowskiego z zagranicy (chodzi o głośną sprawę ujawnioną przez portal wp.pl), udziału samorządów w kampanii i okoliczności organizowania debaty w Końskich przez telewizję publiczną.

Z całym dokumentem mogą się Państwo zapoznać tu: 01.06.25.Raport meza zaufania Dariusza Lasockiego z wyborow prezydencki w PL 2025

Gen. Marek Łapiński: Popieram Ruch Obrony Granic

Gen. Marek Łapiński/ fot. Wnet

Były szef Straży Granicznej i Służby Wywiadu Wojskowego gen. Marek Łapiński mówi, że Ruch Obrony Granicy powstał, bo Straż Graniczna przez decyzje polityków nie realizowała swoich zdań.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim gen. Marek Łapiński odnosząc się do sytuacji na naszej zachodniej granicy przypomina, że Kodeks Graniczny Schengen dopuszcza, by w sytuacjach nadzwyczajnych wprowadzać kontrolę na granicy wewnętrznej. Takie środki Polski podejmowała w przeszłości w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży, czy szczytem NATO.

Brak kontroli wewnętrznej doprowadził w Polsce do niepokojów społecznych oraz do oddolnych ruchów, które popieram. Mówię to jasno i otwarcie, popieram Ruch Obrony Granic, dlatego że Straż Graniczna nie realizowała obowiązków, które mogłaby realizować, gdyby władze polityczne wcześniej podjęły właściwe decyzje

– otwarcie przyznaje były szef SG.

Łapiński podkreśla, że istotą problemów na naszej granicy są sytuacje, w których Niemcy dostarczają polskim służbom migrantów, ale nie są w stanie udowodnić, że wcześniej dotarli oni na teren Niemiec nielegalnie z Polski.

To jest klucz. Jeżeli nie mamy na swojej granicy kontroli, to w jaki sposób możemy weryfikować, czy dany migrant wyszedł z Polski?

– pyta były szef specsłużb.

Aleksandra Fedorska: Niemcom udało się rozmontować holenderski ruch obrony granic. Tego samego próbują w Polsce

Marek Łapiński zaznacza, że niezależnie od tego, ilu cudzoziemców wjechało do Polski na podstawie wiz za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwośći, to procedura ta wymagała pobierania m.in. danych biometrycznych.

Możemy w każdym miejscu w Europie w kilkanaście sekund sprawdzić tożsamość takiego migranta. Przełóżmy to na zachodnią granicę. Widzimy obraz w telewizji, kiedy policja niemiecka dostarcza kilku migrantów. Gdyby były to osoby, które rzekomo miały otrzymać polskie wizy, to Straż Graniczna sprawdza odcisk palca takiego człowieka i wiemy dokładnie, czy faktycznie ta osoba przyjechała z Polski do Niemiec. I na tej podstawie możemy zweryfikować, czy Niemcy nam tych ludzi słusznie próbują odesłać, bądź nie. Ale żeby to zrobić, to trzeba mieć kontrolę na granicy z Niemcami

– tłumaczy gość Poranka Wnet.

Gen. Marek Łapiński: W ciągu najbliższych lat nie będzie wojny na terenie Polski

W trakcie rozmowy generał wspomina różne mało chlubne epizody w historii działania służb i policji w Polsce w okresu ostatnich kilkunastu lat.

Granica między milicją a policją jest bardzo prosta. Policja jest wtedy, kiedy obywatel cieszy się na widok mundurowego. I życzę wam [funkcjonariusze], żeby zawsze polski obywatel cieszył się i czuł bezpieczny, kiedy was widzi. Nie jesteście narzędziem represji. Tak jak Straż Graniczna nie jest narzędziem represji. Pamiętacie uznanie, które zdobyliście po wizycie Ojca Świętego Franciszka? Pamiętacie defiladę w deszczu, kiedy szliście i wszyscy bili wam brawo? Czy to nie było piękne?! Tak jest, kiedy polityka nie wchodzi za bardzo w działanie służb. Panie ministrze Siemoniak, niech Pan pozwoli służbom pracować!

– zwrócił się generał do polityka nadzorującego aparat ścigania.

Wysłuchaj calej audycji już teraz!

jbp/

Jerzy Engel: selekcjonerem powinien zostać Jan Urban. Będzie potrafił pozbierać rozsypaną armię, jaką jest nasza kadra

Jerzy Engel / Fot. Fryta73, Wikimedia Commons

Problemu opaski, problemu Roberta Lewandowskiego już nie ma. Ktokolwiek zastąpi Michała Probierza, będzie miał w tej kwestii czystą kartę – mówi b. selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Michał Listkiewicz: prezes Kulesza ma bardzo silną pozycję, ale zarząd PZPN potrzebował świeżej krwi

Michał Skiba („Super Express”): nowa kadencja zarządu PZPN zapowiada się wyjątkowo burzliwie

Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Polskiego Związku PIłki Nożnej, 30 czerwca 2025 r.

„Nie spodziewałbym się może blokowania przez zarząd przedstawionego przez Cezarego Kuleszę kandydata na selekcjonera – ale różne sprawy na pewno będą przepychane przez kluby”

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Cezary Kulesza: wybór selekcjonera nastąpi niezwłocznie, ale musi być dobrze przemyślany

Co dalej z pomocą USA dla Ukrainy? Dr Wojciech Konończuk: dobrze by było, gdyby po przeglądzie dostawy zostały wznowione

A U.S. Marine Corps High Mobility Artillery Rocket System assigned to the 5th Battalion, 11th Marine Regiment conducts dry-fire exercises in support of infantry units in simulated scenarios July 12, 2014, during the Rim of the Pacific (RIMPAC) 2014 exercise at an urban operations facility at Marine Corps Base Hawaii in Kaneohe, Hawaii. RIMPAC is a U.S. Pacific Fleet-hosted biennial multinational maritime exercise designed to foster and sustain international cooperation on the security of the world?s oceans. (DoD photo by Lance Cpl. Aaron S. Patterson, U.S. Marine Corps/Released)

Wprowadzone przez Amerykanów ograniczenia, oczywiście, mają silny związek z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Ukraina liczy, że to tylko przejściowe trudności – mówi dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Jest jeszcze co najmniej kilkaset milionów dolarów amerykańskiej pomocy jeszcze do wydania, więc to nie są zakupy komercyjne ukraińskie, to są cały czas dostawy z tego poprzedniego pakietu, ale pamiętajmy również, że Ukraina nie będzie w stanie się efektywnie i długo bronić, jeśli po wyczerpaniu tego pakietu bidenowskiego Amerykanie nie zezwolą Ukraińcom na zakupy komercyjne

komentuje dr Wojciech Konończuk. Z amerykańskie administracji dochodzą sygnały, że USA muszą przejrzeć swoje zapasy broni, w związku z rosnącymi napięciami choćby na Bliskim Wschodzie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Rosja potraja produkcję rakiet? „Części z Zachodu. Już nie potrzebują Iranu” – mówi korespondent z Kijowa