34 lata po okrągłym stole i reglamentowanych „niby wolnych” wyborach – 4 czerwca 1989, czyli nawiązania i interpretacje

6 lutego 1989 r. w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Porozumienia między opozycją solidarnościową a władzą, podpisane 5 kwietnia 1989 r., znacząco wpłynęły na upadek systemu komunistycznego. Polacy poczuli się jednak zdradzeni przez elity Solidarności, bo do kłamstw PZPR i jej kacyków przywykli.

W roku kampanii wyborczej i wyborów do polskiego Sejmu i Senatu powracam do roku 1989.


Oto 7 kwietnia owego roku, na mocy porozumień Okrągłego Stołu, Sejm PRL przyjął ustawę zmieniającą ordynację wyborczą. Niektórzy nazywali to „demokracją kontrolowaną”. Inni „powolnym popuszczaniem kagańca opozycji”.

Ci którzy mówią, szczególnie dzisiaj pod niebem Warszawy 4 czerwca, o zewie wolności narodu polskiego i godzących się na demokratyczne zmiany gem. Jaruzelskiego, Kiszczaka i całej PZPRZ są po prostu w błędzie.

Rzadko coraz częściej wspomina się o tym, że w Magdalence z góry już zadecydowano o tym jak podzielone zostaną mandaty.

Przy Okrągłym Stole opozycja dostała z przelicznika, według jego postanowień, jedynie 161 mandatów do obsadzenia! Wszystko było już ustalone przed wyborami!

W maju 1989 roku wojna plakatowa i próba sił w publicznych mediach trwała w najlepsze. Powracam do tamtych czasów dlatego by stwierdzić, że z perspektywy tych lat transformacja po roku 1989 Polaków zniewoliła w sieci niemocy, straty złudzeń i nadziei.

Dziwię się, że Polska i Polacy w ogóle przetrwali pod ciosami bezdusznej reformy Leszka Balcerowicza. Młodym przypomnę, że owa reforma uczyniła z milionów biedaków i ubogich. Dzięki rabunkowej prywatyzacji garstka różowo (posolidarnościowej) – postkomunistycznej tzw. elity za symboliczną złotówkę uwłaszczyła się i stała posiadaczem zakładów przemysłowych, fabryk, przetwórni itp.

 

Czołg w kopalni Wujek podczas pacyfikacji | Fot. Archiwum Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności

 

Jak do tego doszło

 

Schyłek socjalizmu, lata 1985 – 1989, nie charakteryzował się niczym niezwykłym. Ówczesne dzieci i młodzież żyły pośród kryzysu, kolejnych etapów reformy gospodarczej, strajków „wywołanych przez wywrotowe siły i wrogów socjalistycznej ojczyzny” i pustki w sklepach.

Jan Paweł II
Domena Pobliczna/ autor Rob Croes (ANEFO)

A potem wydarzyła się trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. Ale zanim do niej doszło doszło do pewnego spotkania. Pod dachem nieba Watykanu styczniową porą 1987 roku z papieżem Janem Pawłem II spotkał się generał Jaruzelski.

Pod wpływem rozmowy, niewesoła już wówczas kamaryla Wojciecha Jaruzelskiego stwierdziła, że nie uda się uratować „awangardy  rządzącej klasy robotniczej”„przewodniej siły narodu”, czyli PZPR.

Budzące się strajki, których największa fala wylała w 1988 roku, przyśpieszyły decyzję o próbie przygotowania, a później przeprowadzenia operacji w stylu Okrągłego Stołu.

Był jeden haczyk! Jaruzelski i rządząca PZPR nawet nie chcieli słyszeć o rozmowach z Lechem Wałęsą i NSZZ Solidarność!

Wojciech Jaruzelski wierzył, że uda się tak sprytnie podejść Jana Pawła II i polskie duchowieństwo, że to świeccy katolicy wskazani przez episkopat będą współdecydować o zmianach w Polsce.

Wstępem do tego słabo skrojonego scenariusza było powołanie w listopadzie 1986 r. tak zwanej Rady Konsultacyjnej. Ale Jan Paweł II był nieugięty. Mimo wahań części duchowieństwa w tej sprawie, to papież Jan Paweł II wpłynął na to, że polski episkopat i prymas Józef Glemp nie podjęli tej propozycji.  

Jan Paweł II wciąż czuł, że Solidarność i Polacy, choć z przetrąconymi kręgosłupami stanem wojennym, chcą wolności.

Na fali rozmów z Janem Pawłem II i jego wizyty w 1987 roku, odwilży radzieckiej „Pierestrojki”, fali strajków, szczególnie młodzieży i studentów w roku 1988 roku, Jaruzelski został przekonany przez Mieczysława F. Rakowskiego, że z opozycją trzeba będzie jednak rozmawiać.

I tak narodziła się idea Okrągłego Stołu, którego jednym z postanowień końcowych były ustalenia dotyczące pierwszych częściowo wolnych wyborów do parlamentu w powojennej Polsce.

Obie strony ustaliły – nazwijmy to wprost – niedemokratyczny podział mandatów. 35 procent miejsc w sejmie miało przypaść opozycji, reszta zaś przedstawicielom PZPR, dwóch partii satelickich i paru stowarzyszeń i organizacji prorządowych.

 

Kornel Morawiecki, lider Solidarności Walczącej był największym przeciwnikiem porozumienia z komunistami przy Okrągłym Stole.

Pierwsze wybory po obradach Okrągłego Stołu śmiało można nazwać „apoteozą kreślenia”!

Wyborca nie miał lekko. Aby głos był ważny musiał wykreślić na karcie wyborczej nazwiska wszystkich kandydatów z wyjątkiem swojego faworyta (sic!). To jeszcze nie wszystko.

Cytując George’a Orwella z „Folwarku zwierzęcego” byli kandydaci „równi i równiejsi”. Oto bowiem 425 posłów wybierano w 108 okręgach wyborczych. Pozostałych 35 trzeba było wybrać ze specjalnej listy – „listy krajowej”.

W tym gronie znaleźli się najbardziej zaufani ówczesnemu rządowi politycy i działacze. Co ciekawe, aby kandydat z „listy krajowej” stał się posłem musiał otrzymać w skali całego kraju minimum 50 % poparcie.

Mieliśmy więc do czynienia podczas tamtych wyborów z pewnego rodzaju formą plebiscytu.

 

Anna Walentynowicz, Matka Solidarności / fot: Jake / CC 2.0

Wielu działaczy opozycyjnych uznało to za zdradę i sprzeniewierzenie się ideom „Solidarności”. Zdaniem Andrzeja Gwiazdy czy nieżyjącej Anny Walentynowicz solidarnościowe „elity dogadały się” z rządem wbrew nadziejom Polaków.

Tuż po ogłoszeniu dnia wyborów w całej Polsce ruszyła wielka kampania. Od tamtego czasu piosenka zespołu OMD „Enola Gay” na zawsze już kojarzyć mi się będzie z telewizyjną reklamą „4 czerwca – Idź na wybory”.

 

 

Telewizja Polska końca lat 80. była daleka od ideału, ale ze znakomitym Teatrem Telewizji, redakcją dokumentalną i misja edukacyjną, bo któż nie pamięta programu „Sonda”. Ech…

Na czas wyborów TVP zmieniła swój wizerunek i ramówkę. Po raz pierwszy wszystkie komitety wyborcze mogły skorzystać z przysługującego im czasu antenowego. Zapamiętałem szczególnie program wyborczy Komitetu Obywatelskiego, który prowadził znany satyryk i aktor Jacek Fedorowicz. Późniejszy autor satyrycznego „Dziennika Telewizyjnego” pokazywał z wrodzoną sobie flegmą i kabaretowym zacięciem jak skreślać wszystkich kandydatów z wyjątkiem „ludzi Lecha”.

Nikt nie przypuszczał, że Komitet Obywatelski odniesie tak wielki sukces.

Strona rządowa przegrała na całej linii w wyborach do Senatu. „Drużyna Lecha” wprowadziła do izby wyższej parlamentu 99 swoich kandydatów.

Polacy posłuchali liderów Solidarności i całkowicie zbojkotowali kandydatów z tak zwanej „listy krajowej”. W pierwszym rozdaniu wyborczym z tej listy do Sejmu dostali się jedynie Adam Zieliński (z ramienia PZPR) i Mikołaj Kozakiewicz ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (późniejszy marszałek Sejmu I kadencji).

Strona rządowa poniosła porażkę. Mieczysław Rakowski, ówczesny premier, nie dostał się do Sejmu. 4 lipca 1989 podał cały gabinet do dymisji. Oto co powiedział: „Nie wiem, czy dziś to nowa faza ustroju, czy mgnienie historii.”

Na koniec jedna uwaga. 4 czerwca 1989 Polacy przy urnach wyborczych nie wzięli udziału w wolnych wyborach tylko w plebiscycie: „za” lub „przeciw” władzy.

Nie popełnijmy tego samego błędu w najbliższych wyborach patrząc realnie na to, co dzieje się z Polską w ciągu ostatnich lat! Głosujmy na programy, dobre pomysły i ludzi, którzy świeżym spojrzeniem będą reprezentować nas – także rzeszę imigrantów.

Dlatego tym bardziej wierzę, że tegoroczne wybory poruszą serca i umysły! To dla mnie osobiście będą najważniejsze wybory w życiu.

Tomasz Wybranowski

Tutaj do wysłuchania program o polskiej duszy:

Dr Błażewicz: 500 tajnych współpracowników bezpieki inwigilowało wiernych w czasie I pielgrzymki Jana Pawła II do Polski

Jan Paweł II

W 44 rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski dr Paweł Błażewicz z Instytutu Pamięci Narodowej rozmawiał w Poranku Wnet o przebiegu i konsekwencjach wizyty papieża w Polsce.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Gość Poranka Wnet zwrócił uwagę na to, że obchody Milenium Polski oraz pielgrzymka papieża w Meksyku miały ogromny wpływ na znaczenie wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1979 roku, która była początkiem tworzenia Solidarności.

Zobacz także:

„Kronika Paryska” Piotra Witta: Polska coraz wyraźniej rysuje się jako przywódca krajów Europy Wschodniej

 

Studio Dziki Zachód: nie musimy pomagać wszystkim migrantom docierającym do UE. Jałmużna nie może być przymusem

To nie nasza wina, że mieszkańcy Afryki mają takie, a nie inne życie. Spokojnie możemy umyć ręce. Dla UE uchodźca z Afryki jest 220 razy więcej wart niż Ukrainiec – mówi Wojciech Cejrowski.

W twoich sprawach nikt nie ma większej wiedzy, niż ty sam. Swoje dobro oceniam tylko z Bogiem.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad próbami ograniczania wolności społeczeństwom. Zwraca uwagę, że dzieje się to pod płaszczykiem troski o pojedynczego obywatela.

Poruszony zostaje temat polityki migracyjnej UE. Jak twierdzi podróżnik:

Dla Unii Europejskiej uchodźca z Afryki jest 220 razy więcej wart niż Ukrainiec.

To nie nasza wina, że mieszkańcy Afryki mają takie, a nie inne życie. Spokojnie możemy umyć ręce.

Państwowy przymus jałmużny nie ma z chrześcijaństwem nic wspólnego.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” odnosi się do kwestii wyborów. Ocenia, że mają one coraz mniej wspólnego z demokracją. Uwypukla fakt, że zarówno w Unii Europejskiej, jak i w USA dochodzi do przekazywania władzom centralnym uprawnień, które im się nie należą.

Omówiony zostaje również temat działań chińskich przeciwko USA. Wojciech Cejrowski wskazuje, że to nowy rodzaj wojny.

Kto wie; może chińskie komisariaty są również w Polsce.

Wojciech Cejrowski przestrzega przed tzw. traktatem pandemicznym WHO. Wskazuje, że pozwoli on na poddawanie ludności dowolnym procedurom medycznym oraz wprowadzi cenzurę.

Dziennikarze powinni odrobić tę lekcję.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Studio Dziki Zachód: rywalizacja Trumpa z DeSantisem zwiększa szansę republikanów na wyborczy sukces

 

Ponad Oceanami: sztuczna inteligencja wstrząsa amerykańskim środowiskiem prawniczym, Kanada coraz bliżej recesji

W audycji także m.in. o rozwijającej się kampanii prezydenckiej w USA oraz o wizycie libańskiego patriarchy Batrosa we Francji.

Ewa Jeneralczuk o rozwijającej się kampanii wyborczej ubiegającego się o nominację prezydencką gubernatora Florydy Rona deSantisa oraz atakach wymierzonych w polityka ze strony byłego prezydenta Donalda Trumpa oraz o prognozowanych dla Florydy huraganach.


Kazimierz Gajowy o oskarżeniach w stronę Hezbollahu o zabicie irlandzkiego żołnierza sił pokojowych ONZ stacjonujących w Libanie oraz o wizycie patriarchy Batrosa w Paryżu.


O.Paweł Kosiński o prześladowaniach środowisk pro-life w USA.


Iza Smolarek i Alex Sławiński o oskarżeniach wobec jednego z deputowanych Partii Pracy, podejrzanego o przemoc seksualną.


Iza Lech o zbliżającej się do Kanady recesji ekonomicznej.


Mikołaj Murkociński o lewicowej krytyce wobec prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz pogarszających się jego relacjach z premier Elizabeth Borne. Ponadto o kontrowersyjnych słowach szefowej rządu, która przyrównała Front Narodowy do rządu Vichy.


Sławomir Budzik o przypadkach wykorzystywania sztucznej inteligencji do tworzenia pism sądowych.


Monika Adamski o nowojorskim święcie Marynarki Wojennej.

Wysłuchaj całego magazynu „Ponad Oceanami” już teraz!

„Kronika Paryska” Piotra Witta: Polska coraz wyraźniej rysuje się jako przywódca krajów Europy Wschodniej

Piotr Witt mówi o zainteresowaniu Rzeszowem ze strony francuzów, jako największym hubem pomocy Ukrainie. A także o niezadowoleniu ze stony państw Europy Zachodniej polityką Polski.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Brukseli i krajom bardziej od Polski postępowym wcale się nie podoba, kiedy Polska coraz wyraźniej rysuje się jako przywódca krajów Europy Wschodniej. Lista zarzutów wobec Polski jest długa. Dyplomatom brukselskim nie podoba się wstrzymanie importu do Polski żywności z Ukrainy, a zwłaszcza zboża – mówi Piotr Witt.

Zobacz także:

Ks. prof. Naumowicz: tożsamość Armenii tworzyła się w obronie własnej niezawisłości

Czas na Motorsport #13 – dwie perły w koronie motorsportu oraz Mateusz Kaprzyk o ELMS i swoich planach

Mateusz Kaprzyk - kierowca ELMS - w studiu Radia Wnet | fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

,,Korona motorsportu” składa się z trzech wyjątkowych wyścigów, z czego dwa miały miejsce w ten weekend – GP Monako i Indy 500. W audycji także rozmowa z Mateuszem Kaprzykiem.

Czas na Motorsport

Goście programu:

  • Mateusz Kaprzyk – 21-letni polski kierowca European Le Mans Series, 
  • Dariusz Szymczak – dziennikarz „Rally And Race” i „ŚwiatWyścigów.pl”.

Prowadzący: Piotr Nałęcz i Kamil Kowalik.

Wysłuchaj całej audycji:

Galeria:

Ligier JS P320 w barwach zespołu RLR MSport #15 – samochód załogi Mateusza Kaprzyka | fot.: profil na Facebooku – Mateusz Kaprzyk – Racing Driver
Mateusz Kaprzyk – kierowca ELMS – w studiu Radia Wnet | fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet
Mateusz Kaprzyk i współprowadzący „Czasu na Motorsport” Kamil Kowalik | fot.: Dominika Borcz, Radio Wnet
Mateusz Kaprzyk – kierowca ELMS – w studiu Radia Wnet | fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

Z wszystkimi wydaniami audycji „Czas na Motorsport” można się zapoznać tutaj.

Audycja „Czas na Motorsport” w każdy wtorek o godz. 22:00 na antenie Radia Wnet. Zapraszamy!

Zobacz także:

Porozmawiajmy o Sporcie: AS Roma przed finałem Ligi Europy, feta w Częstochowie i spadek Wisły Płock