Dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej mówi o narastającym konfliktu na tle statusu mniejszości węgierskiej na Ukrainie, szczególnie związanej z kontrowersyjnymi zmianami w ustawie językowej
Nyck De Vries w bolidzie AlphaTauri | Fot.: ,,ŚwiatWyścigów.pl"
W ten weekend dwie największe serie wyścigowe odwiedziły dwa legendarne tory – WEC Monzę, a F1 Silverstone. O tej pierwszej mówił jej komentator – Andrzej Borowczyk, z kolei o F1 Dariusz Szymczak.
we współpracy medialnej
z tytułami „ŚwiatWyścigów.pl”
i „Polski Karting”
Odsłuchaj całą audycję:
Goście programu:
Andrzej Borowczyk – legenda motorsportowego mikrofonu, komentator na sportowych kanałach Polsatu i w Eleven Sports,
Dariusz Szymczak – dziennikarz „Rally And Race” i „ŚwiatWyścigów.pl”.
Prowadzący: Piotr Nałęcz i Kamil Kowalik.
W programie Andrzej Borowczyk wypowiada się na temat ostatniej rundy Długodystansowych Mistrzostw Świata na torze Monza. Mówi o zwycięstwie Toyoty, podium ORLEN Teamu WRT z Robertem Kubicą w składzie czy także o tym, jak ocenia politykę ,,Balance of Performance” w WEC.
W świecie Formuły 1 we wtorek po Grand Prix Wielkiej Brytanii, najważniejszą informacją była wiadomość mówiąca, że Daniel Ricciardo zastąpi Nyck’a De Vriesa w AlphaTauri. Właśnie od tej informacji rozpoczęła się rozmową z drugim gościem ,,Czasu na Motorsport” – Dariuszem Szymczakiem. Poza tym, dziennikarz „Rally And Race” i „ŚwiatWyścigów.pl” podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat 10. rundy Mistrzostw Świata Formuły 1.
Z wszystkimi wydaniami audycji „Czas na Motorsport” można się zapoznać tutaj.
Audycja „Czas na Motorsport” w każdy wtorek o godz. 21:00 na antenie Radia Wnet. Zapraszamy!
Gościem Studia Białoruskiego Radia Wnet jest Swiatłana Cichanouska, białoruska działaczka polityczna.
W wywiadzie udzielonym Studio Białoruskiemu Radia Wnet, liderka białoruskiej opozycji wyjaśnia kluczową rolę demokratycznej Białorusi przy tworzeniu wszelkich planów bezpieczeństwa w Europie:
My mówimy, że bez wolnej i demokratycznej Białorusi nie da się osiągnąć bezpieczeństwa w regionie. Dlatego, jeśli myślicie o planie bezpieczeństwa na przyszłość, Białoruś musi w nim być.
Cichanouska zwraca również uwagę, że rozmieszczenie broni nuklearnej na terytorium Białorusi będzie wiązało się z wieloletnią obecnością wojsk rosyjskich w tym kraju:
Jeśli ta broń nuklearna znajdzie się w naszym kraju, zapewni to obecność rosyjskiego wojska na wiele, wiele lat do przodu. Później będzie nam bardzo trudno pozbyć się tej broni nuklearnej.
Gość Studia Białoruskiego odniósł się do niedawnych z senatorami amerykańskimi. Według Cichanouskiej, nie przyniosły one przełomu, a głównym celem powinno być ciągłe przypominanie o sprawie Białorusi w amerykańskim kongresie:
W tej chwili omawiamy białorusko-amerykański dialog strategiczny, to jak powinien być prowadzony, aby temat Białorusi była na porządku dziennym. Poprosiłamdwóch senatorów – z grupy „O Demokratyczną Białoruś” – by częściej poruszali kwestię białoruską, wysyłali swoje delegacje do Warszawy i Wilna, by spotykali się ludźmi, z byłymi więźniami politycznymi, by spotykali się z dziennikarzami i obrońcami praw człowieka.
Audycję prowadzą Paweł Bobołowicz i Olga Siemaszko.
Dnia 10 lipca br. w audycji Raport z Kijowa gościem była Małgorzata Gosiewska, wicemarszałek sejmu RP. Pani Marszalek łączyła się z nami z Kisielina na Wołyniu, gdzie przebywała by upamiętnić polskie ofiary pomordowane w 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów. Na podstawie naszej rozmowy, redakcja stworzyła wpis na Twitterze, który przez zastosowanie skrótu myślowego wypaczył sens wypowiedzi wicemarszałek Gosiewskiej. Wpis ten stał się przyczyną nieprawdopodobnego hejtu, którego adresatem stała się pani Gosiewska. Nasza redakcja wyraża ubolewanie z tego powodu i przeprasza panią Marszalek. Zarówno w tej rozmowie, jak i przez wszystkie lata, Małgorzata Gosiewska jednoznacznie potępia zbrodnie ukraińskich nacjonalistów i działa na rzecz upamiętnienia polskich ofiar. Jednocześnie pani Marszalek prowadzi działania na rzecz wspierania Ukrainy w walce przeciwko rosyjskiemu agresorowi i na rzecz pomocy dla ukraińskiego społeczeństwa.
Piotr Mateusz Bobołowicz przedstawia najważniejsze tematy spotkań na szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz wypowiedzi prezydenta RP o interesach wschodniej flanki w obliczu wojny w Ukrainie.
Gdy słyszę, że premier Morawiecki będzie załatwiać coś w Brukseli, puszczam to mimo uszu. Wszystkie nasze działania są defensywne – mówi Wojciech Cejrowski.
Wojciech Cejrowski przytacza sprawę problemów brytyjskiego polityka Nigela Farage’a z bankami odmawiającymi lokowania jego pieniędzy. Porusza również kwestię prób nakłaniania społeczeństw do jedzenia robaków zamiast tradycyjnego mięsa.
Niech każdy je to, co chce, ale nie chcę żyć w socjalizmie, w systemie gdzie obowiązuje przymus.
Poruszony zostaje również temat obchodów 80. rocznicy zbrodni wołyńskiej i odsunięcia księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego z uczestnictwa w konferencji w Kurii Metropolitalnej Krakowskiej. Gospodarz „Studia Dziki Zachód” ocenia, że:
W tej sprawie między Polską a Ukrainą jest przepaść.
Wojciech Cejrowski wskazuje, że władze obu państw w swoich oficjalnych oświadczeniach oszukują się, że pamięć o Wołyniu Polskę i Ukrainę. Przestrzega, że bez pełnego stanięcia w prawdzie budowa porozumienia nie będzie możliwa.
Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie broń kasetową w celu odparcia rosyjskiej inwazji. W ocenie podróżnika jest to niewłaściwy krok. Jak mówi, Zachód nie powinien stosować tych samych brutalnych metod co Federacja Rosyjska.
Ukraińcy nie są święci; tak samo jak Rosjanie zrzucają bomby na własne bloki.
Wojciech Cejrowski kończy audycję smutną refleksją na temat stanu polskiej dyplomacji. Jak stwierdza:
W UE jesteśmy słabeuszem. Gdy słyszę, że premier Morawiecki będzie załatwiać coś w Brukseli, puszczam to mimo uszu. Wszystkie nasze działania są defensywne.
Jestem dumnym potomkiem Kresowian. W Polsce żyje nas około pięciu milionów. 11 lipca przypada ważna dla nas rocznica.
Tego dnia obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Jest to symboliczna data upamiętniająca tragedię sprzed blisko 80 lat.
Jacek Wanzek
O świcie 11 lipca 1943 roku dzikie hordy ukraińskich nacjonalistów (często przy wsparciu miejscowych chłopów) zaatakowały około stu polskich wsi, majątków i gospodarstw. Uzbrojeni w piki, kosy i siekiery rozpoczęli typowy dla cywilizacji turańskiej, bestialski mord na bezbronnej ludności polskiej. Było to apogeum gehenny Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich.
Przecinanie ciała na pół, obcinanie kończyn, rozbijanie głów siekierami, czy wydłubywanie oczu były na porządku dziennym. Śmierć od kuli była błogosławieństwem. Niewielu jednak miało to „szczęście”. Bilans tej masakry to dziesiątki spalonych wsi i tysiące pomordowanych. Jednego dnia!
Jednak zagłada polskich Kresów to nie tylko ten jeden dzień i jedno województwo. Zbrodnie OUN-UPA rozpoczęły się już we wrześniu 1939 i trwały nawet do 1947 roku. Swoim zasięgiem objęły m.in. województwo wołyńskie, lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie pochłaniając pomiędzy 100 a 200 tysięcy ofiar.
Ludobójstwo na Kresach to tysiące ludzkich katastrof, przerwanych życiorysów i łańcuchów pokoleń. Jednym ze szczęśliwców, który ocalał z tego piekła jest mój dziadek.
W czasie rzezi miał 10 lat. Kilkukrotnie uniknął śmierci. Przez wiele miesięcy żył w niewyobrażalnym napięciu i lęku. Każdego dnia, 24 godziny na dobę zastanawiał się czy zostanie poćwiartowany, wbity na pal lub spalony żywcem.
Mój dziadek letnie noce spędzał ukrywając się na drzewie, na polach lub pod stogiem siana nasłuchując wrzasków pijanych banderowców i wypatrując płonących pochodni. Taka była rzeczywistość polskiego dziecka na Wołyniu latem 1943 roku.
I choć minęły dziesiątki lat, rany nadal się nie zagoiły. Dla Kresowian i ich potomków temat rzezi wołyńskiej jest niezwykle bolesny. Tysiące naszych przodków zginęło z rąk ukraińskich band, a wielu z nas wciąż zmaga się z traumą pokoleniową. Traumą, która do dziś nie znajduje ukojenia. Dzieje się tak z kilku powodów.
Przede wszystkim ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez wiele lat było nieobecne w polskiej świadomości historycznej, a depozytariuszami pamięci były przede wszystkim rodziny nim dotknięte.
Od blisko osiemdziesięciu lat stale słyszymy, że to nie jest odpowiedni moment na rozdrapywanie dawnych ran. W czasach PRL z przyczyn politycznych temat działalności UPA ulegał zniekształceniom i zafałszowaniu a sam Wołyń był tematem tabu.
Gdy w 1991 roku Ukraina odzyskała niepodległość wydawało się, że bolesne kwestie w stosunkach polsko-ukraińskich w końcu zostaną wyjaśnione. Tak się jednak nie stało, albowiem sprawa rzezi wołyńskiej została poświęcona w imię giedroyciowskiej polityki bezwarunkowego wspierania suwerenności państwa ukraińskiego.
W kolejnych latach również nie podnoszono wątku ludobójstwa ze względu na polityczną poprawność. Do dziś zresztą temat ten nie jest szerzej eksponowany ani w oficjalnej, ani w zbiorowej pamięci polskiego społeczeństwa.
Natomiast zupełnie inaczej sprawy miały się za naszą wschodnią granicą, gdzie przez lata dochodziło do mitologizacji banderyzmu i ewidentnego zakłamywania faktów historycznych.
Ustanowienie barbarzyńskiego zakazu ekshumacji polskich ofiar, a także haniebne słowa wypowiedziane w zeszłym roku przez ambasadora Ukrainy w Niemczech, zdają się dobitnie wskazywać kurs polityki historycznej Kijowa. W tym samym czasie gdy rodziny pomordowanych za dążenie do prawdy nazywa się rosyjską agenturą, Andrij Melnyk broni Bandery i wypowiada rażące kłamstwa historyczne w niemieckich mediach. Pytanie kto w tej sytuacji bardziej wpisuje się w putinowską narrację?
Ukraina może dziś liczyć na wsparcie Polski i Polaków na wielu płaszczyznach. Czy jednak należy bezrefleksyjnie wspierać Ukrainę nawet jeśli ewidentnie godzi to w nasz interes narodowy? Być może i tak. Jednak musimy mieć na uwadze fakt, że jeżeli pozwolimy budować Ukrainie swą tożsamość narodową na kulcie Bandery, to w przyszłości konsekwencje tego mogą okazać się dla Polski zgubne.
Dziś w Polsce mamy blisko 4 miliony Ukraińców. Polska w obliczu wojny otworzyła przed nimi swoje granice, domy i serca. Polacy wspięli się na szczyty solidarności i współczucia dla ofiar wojny. Wydawać by się mogło, że nasze kraje jeszcze nigdy nie były tak zjednoczone jak dziś-w obliczu rosyjskiej napaści na Ukrainę.
To doskonały czas na pojednanie. Jeżeli chcemy budować nową jakość naszych stosunków, to relacje między naszymi narodami nie mogą być oparte na kłamstwie. Nie nakleja się bowiem plastra na nieoczyszczoną ranę. Dążmy do pojednania w oparciu o prawdę. Bez względu na wszystko. Prawda-choćby była najokrutniejsza- jest konieczna, aby uzdrowić i uporządkować relacje między naszymi narodami. Nie wolno nam ani kupczyć Wołyniem, ani usprawiedliwiać sprawców.
Wbrew krytycznym opiniom to właśnie teraz jest najlepszy czas, żeby pokazać do czego prowadzą szowinizm i nienawiść między narodami. Jesteśmy to winni nie tylko polskim ofiarom, ale także sprawiedliwym Ukraińcom, którzy w obliczu tak ogromnej tragedii jaką była zbrodnia wołyńska ryzykowali swoje życie by ratować polskich sąsiadów.
Pamiętajmy o ich męczeństwie, gdyż nie o zemstę, lecz właśnie o pamięć wołają ofiary.
Jeden z największych sukcesów naszego futbolu wspomina Kazimierz Romaniec. Ponadto rzecznik prasowy Rakowa Częstochowa o sytuacji klubu przed rozpoczęciem eliminacji do Ligi Mistrzów.
W audycji omawiamy również transfery w Ekstraklasie i czołowych ligach europejskich. Nie zabrakło informacji prosto z kortów Wimbledonu i trasy kolarskiego wyścigu Tour de France.