Dr Agnieszka Bryc: Netanjahu wykorzystał wizytę Putina, by przyciągnąć do siebie część elektoratu rosyjskich Żydów

Dlaczego Netanjahu zależy by sformować nowy rząd przed 17 marca i czemu może chcieć przeprowadzić reformę sądownictwa? Jak w wygraniu wyborów pomógł mu Władimir Putin? Odpowiada dr Agnieszka Bryc.

Skończył się impas polityczny, w którym Izrael tkwił co najmniej od roku.

Dr Agnieszka Bryc przedstawia sytuację polityczną w Izraelu, gdzie odbyły się wybory parlamentarne. Według wyników exit poll Likud premiera Izraela Binjamina Netanjahu wygrał z Niebiesko-Białymi Beniego Gantza. Wygrana Likudu pozwala partii tej sformować koalicję rządzącą, co do tej pory nie było możliwe. Dotąd bowiem, „ani Netanjahu ani Beni Gantz nie byli w stanie stworzyć koalicji”. Bibi ma poza politycznymi, także bardziej personalne powody dla których zależy mu na szybkim powołaniu rządu. Premier Izraela ma bowiem postawione zarzuty o korupcję, a jego proces rusza 17 marca. Jeśli jednak zdąży powołać wcześniej nowy rząd, to proces będzie musiał się opóźnić ze względu na chroniący go immunitet. W tym czasie może zaś jako lider koalicji większościowej przystąpić do reformy sądownictwa:

Może dojść do takiej sytuacji, że [Netanjahu] przejmie większą kontrolę nad prokuratorem generalnym, wybieraniem sędziów, osłabi rolę Sądu Najwyższego.

Tym, który, jak mówi ekspertka ds. Izraela, pomógł wygrać Netanjagu jest zaś prezydent Rosji Władimir Putin. Swoim przybyciem na konferencję w Jerozolimie pomógł ugruntować wizerunek Netanjahu jako tego, który, „jest w bliskich relacjach nie tylko z Donaldem Trumpem, ale też z Władimirem Putinem”. W ten sposób przywódca Likudu potwierdził swój status jako najbardziej wpływowego polityka, nie tylko w Izraelu.

Premier Netanjahu wykorzystał wizytę Putina, by przyciągnąć do siebie część elektoratu rosyjskich Żydów, z których 40% głosuje na partię Awigdora Liebermana Nasz Dom Izrael.

A.P.

Pyffel: Reakcja na SARS była dużo mniej emocjonalna, bo nie było wtedy mediów społecznościowych [VIDEO]

Kara śmierci za memy i bohaterstwo Li Wenlianga. Radosław Pyffel o panice wokół koronawirusa, sytuacji w Chinach, tym jak sobie z nią radzą władze oraz o skutkach epidemii dla gospodarki ChRL.

Nie obawiam się tego koronawirusa. Chciałem polecieć do Chin, ale okazało się to niemożliwe.

Radosław Pyffel komentuje sytuację w Chinach, gdzie panuje epidemia koronawirusa. Stwierdza, że nie obawia się jej. Została ona w Chinach ograniczona w znacznej mierze do metropolii Wuhan i prowincji Hubei, której jest on stolicą. Zauważa, że panika na świecie jest obecnie dużo większa niż w czasie epidemii wirusa SARS, co wynika jego zdaniem z większej obecnie roli mediów społecznościowych niż było to w 2002 r. Z rozpowszechnianiem paniki poprzez media społecznościowe poradziły sobie Chiny, wprowadzając karę śmierci za rozpowszechnienie fałszywych informacji. Ofiarą polityki cenzury mogących zaszkodzić porządkowi społecznego informacji, padł  Li Wenliang, okulista, który jako jeden z pierwszych zorientował się, że jego kraj mierzy się z epidemią nowej choroby. Próbował zaalarmować o tym władze regionalne i społeczeństwo, ale nakazano mu milczenie. Lekarz zmarł następnie na koronawirusa (podobnie jak kilka pielęgniarek, o czym przypomina nasz gość).

Jeśli na rynku się to w kwietniu nie odbije, będzie to ogromna strata dla Chin.

Covid-19 pozostaje problemem gospodarczym dla Państwa Środka. Jeśli nie uda mu się przywrócić produkcji w kwietniu, to inne kraje mogą zacząć zmieniać dostawców na np. Meksyk. Kierownik studiów „Biznes chiński” na Akademii L. Koźmińskiego w Warszawie zauważa, że same Chiny od kilku lat stopniowo przenoszą własną tanią produkcję do krajów takich jak Wietnam i Bangladesz, nastawiając się na rywalizację z USA na rynku najnowocześniejszych technologii. Jeśli jednak inne kraje zaczną teraz wycofywać tanią produkcję z Chin to będzie to dla nich o jakieś pięć lat za wcześnie. Rozmówca Uchaniuk-Gadowskiej stwierdza, że jeśli Chiny nie odbiją się gospodarczo w przyszłym miesiącu to skutkiem może być kryzys społeczno-polityczny. Wątpi jednak, żeby miało to doprowadzić do zmiany chińskiego systemu. Zauważa, że Chinach władza nie toleruje prawdziwej opozycji.

Amerykanie tego nie komentują w ogóle i uważam to za przykład dojrzałej informacji.

[related id=96379 side=left]Pyffel zaznacza, że dla Chin rozpoczęcie się epidemii od ich kraju jest poważnym problemem wizerunkowym. Dla USA epidemia koronawirusa, mimo ich rywalizacji gospodarczej z Chinami, niekoniecznie jest dobrą wiadomością. Po tym, zauważa nasz gość, jak epidemia dotarła do Europy „rynki finansowe w Stanach zaczęły reagować nerwowo”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Porozumienie USA z Talibanem. Donald Trump zadowolony, prezydent Afganistanu krytykuje

Donald Trump zapowiada spotkanie z przywódcami talibów, które ma być początkiem końca zaangażowania USA w Afganistanie. Uzgodnioną wymianę jeńców krytykuje prezydent Aszraf Ghani.

[related id=97501 side=left] W sobotę w stolicy Kataru Ad-Dausze podpisane zostało porozumienie mające na celu zakończyć trwającą już ponad 18 lat interwencję amerykańską w Afganistanie. Zakłada ona zmniejszenie amerykańskich sił z 13 tys.  do 8600 w ciągu 135 dni od podpisania porozumienia. Proporcjonalnie swoje siły mają zmniejszyć także inni członkowie koalicji. Jeśli obie strony będą honorować warunki porozumienia, w ciągu 14 miesięcy nastąpi całkowite wycofanie wszystkich sił USA i sił koalicyjnych z Afganistanu. Talibowie zaś rozpocząć mają rozmowy z rządem w Kabulu i współdziałać w zwalczaniu terroryzmu. Wynegocjowano także wymianę 5 tys. uwięzionych talibów na tysiąc wziętych przez Taliban do niewoli jeńców. Ten ostatni punkt budzi sprzeciw prezydenta Afganistanu. Decyzja o wypuszczeniu więzionych talibów należy do władz Afganistanu, jak podkreśla cytowany przez Dziennik Gazetę Prawną Aszraf Ghani:

To nie władze Stanów Zjednoczonych będą o tym decydowały.  […] One są tylko pomocnikiem.

Obecnie, jak informuje wprost, władze afgańskie przetrzymują 10 tys. afgańskich bojowników. Donald Trump zapowiedział spotkanie się z przywódcami afgańskich talibów, co także nie spotkało się z przychylnym przyjęciem przez jego afgańskiego establishmentu. Współpracownicy prezydenta Ghaniego sądzą, że takie spotkanie w sytuacji bliskiego wycofania wojsk amerykańskich może stanowić wyzwanie dla rządu w Kabulu. Zawarte porozumienie skomentował we wpisie na Twitterze szef irańskiego MSZ  Mohammad Dżawad Zarif:

Amerykańscy okupanci nie powinni byli nigdy dokonywać inwazji na Afganistan. Jednak tak zrobili i zrzucili winę na wszystkich innych. Teraz po 19 latach upokorzeń, USA składa swoją kapitulację. Czy to w Afganistanie, Syrii, Iraku czy Jemenie, problemem jest USA. Odejdą, pozostawiając po sobie kompletny bałagan.

A.P.

Dr Giedz: Turcy popierają, finansują i szkolą dżihadystów. Erdoğan kilkakrotnie zdradził Sojusz dogadując się z Rosją

Dr Maria Giedz o sytuacji w Idlib, współpracy i konflikcie turecko-rosyjskim, roli Amerykanów w regionie oraz o tym w czym od Erdoğana jest lepszy Asad i jak ten pierwszy zdradził NATO.

Świat pozwala Turcji na robienie tego, czego chce.

Dr Maria Giedz przybliża sytuację w syryjskiej prowincji Idlib, gdzie mieszkają 2 mln ludzi. Jest ona bardzo napięta za sprawą Turcji, która, jak podkreśla, bezprawnie na te tereny wkroczyła. Idlib stanowi obecnie „ostatni bastion dżihadystów”, których resztka dzięki interwencji tureckiej się tam przeniosła.  Ekspertka podkreśla, że:

Turcja popiera dżihadystów.

Turcy, choć nie chcą się przyznać „popierają, wspierają, finansują, szkolą” islamistów. Przykładem tego ma być likwidacja przez Amerykanów samozwańczego kalifa Abu Bakra al-Baghdadiego w pobliżu granicy z Turcją, która twierdzi, że nie wiedziała o jego obecności. Dr Giedz o likwidacji szefa ISIS mówi, że „Amerykanie zrobili to po cichu przed Turkami, wiedząc, że Turcy nie podadzą siedziby Baghdadiego”.

Z Afrin wyrzucono prawie wszystkich Kurdów.

Zwraca uwagę na tragiczne położenie mieszkańców okupowanych przez Turcję obszarów Syrii. Kurdowie uciekają z nich na tereny kontrolowane przez syryjski rząd „Turcy nie pozwalają im w ogóle żyć, a Asad wykorzystuje ich, ale pozwala im jakoś funkcjonować”.

Zbliżenie rosyjsko-tureckie zaczęło się, gdy na Bliski Wschód zaczęli wkraczać Amerykanie.

Stany Zjednoczone zapewniały w regionie względny spokój. Rozmówczyni Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że kilka dni po deklaracji prezydenta Donalda Trumpa wycofania się z wojsk amerykańskich z Syrii, do kraju tego wkroczyły siły tureckie. Te ostatnie i siły rosyjskie dotąd się omijały, ale, jak zauważa dr Giedz, Turcja postanowiłą zwiększyć liczebność swoich sił, które utrzymują 12 posterunków w Idlib, co nie spodobało się Rosji. Jednocześnie „Syria staje się potencjalnie bardzo zamożnym krajem”, gdyż odkryto w niej „olbrzymie złoża ropy naftowej”. Turcja ma trochę własnych złóż w pobliżu miasta Batman.

Erdoğan kilkakrotnie zdradził Sojusz […] zaczyna współpracować z Rosją.

Ekspertka zauważa, że Turcja pozostając w NATO rozwija współpracę z Rosją, co nazywa zdradą.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

 

 

Koronawirus w USA: Pojawił się chory, który ani nie podróżował, ani nie spotykał się z nikim podróżującym

Kto nie zgadza się z Donaldem Trumpem ws. oceny zagrożenia ze strony koronawirusa? Jaki wpływ na gospodarkę będzie miał ten ostatni? Kim naprawdę jest Bernie Sanders? Odpowiada Irena Lasota.

Według oficjalnych danych jest 60 zakażonych. […] Jest to problem, którego rozmiaru jeszcze nie znamy.

Irena Lasota mówi na temat koronawirusa w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump nie martwi się tym problemem i uspokaja opinię publiczną. Media, a przede wszystkim specjaliści, a nawet minister zdrowia USA nie podzielają zdania prezydenta. Korespondentka wskazuje, że wciąż „niewiele wiadomo o koronawirusie”, gdyż stosunkowo niedawno pojawił się w państwach, co do których można mieć zaufanie jeśli  chodzi o podawane przez nie dane. Obecnie największą epidemię mają z państw zachodnich Włochy. Co ciekawe w Ameryce:

Pojawił się chory, który ani nie podróżował, ani nie spotykał się z nikim, który podróżował.

Lasota mówi także o komentarzach specjalistów ekonomicznych dotyczących wpływu koronawirusa na gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Wielu przypuszcza, że wyniki na giełdzie się pogorszą, co przełoży się na słabszy wynik wyborczy dla Donalda Trumpa. Z tym ostatnim rywalizować będzie zwycięzca prawyborów w Partii Demokratycznej. Jednym z faworytów tych ostatnich jest Bernie Sanders.

Sanders nie jest po prostu lewakiem, to jest trockista.

Kandydat ten bronił częściowo Fidela Castro. O tym, czy wygra nominację Demokratów mogą zadecydować prawybory w Karolinie Południowej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Trump: Odnawiamy inicjatywę Quad z udziałem USA, Indii, Australii i Japonii

We wtorek Trump zapowiedział odnowienie współpracy w ramach inicjaty Indo-Pacyfiku, której oficjalnym celem jest przeciwdziałanie terroryzmowi i zapewnienie bezpieczeństwa szlakom morskim.

Quadrilateral Security Dialogue (czyli Quad), to inicjatywa, którą zaproponował w 2007 r. premier Japonii Shinzo Abe. Opiera się na współpracy militarnej Australii, Indii, Japonii i USA, których marynarki wojenne przeprowadziły manewry w tym samym roku. Przeciwko Quad od początku protestowały Chiny, dla których jest to „Azjatyckie  NATO”. Pod ich naciskiem z udziału w inicjatywie zrezygnowała w 2009 r. Australia. [related id=98662 side=left]Dialog bezpieczeństwa między czterema państwami przywrócono w 2017 r. na zjeździe Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) w Manili na Filipinach.

W czasie swej wizyty w Indiach Donald Trump ogłosił sprzedaż Indiom uzbrojenia wartego 3 mld USD. Zawarty kontrakt przewiduje wyposażenie indyjskiej marynarki w 24 ciężkie śmigłowce morskie, które m.in. mogą tropić okręty podwodne oraz 6 śmigłowców bojowych Apache.

A.P.

Konserwatywni chrześcijanie w USA uważają, że Sąd Najwyższy niedostatecznie chroni wolność religii

Przedstawiciele tego środowiska planują realne wzmocnienie pierwszej poprawki do konstytucji. W tle sprawa katolickiej agencji adopcyjnej z Filadelfii, która nie chce przyjmować par jednopłciowych.

Jak podaje New York Times, Sąd Najwyższy USA w poniedziałek zgodził się rozpatrzeć legalność wykluczenia przez Filadelfię z systemu opieki zastępczej dla dzieci katolickiej agencji, która nie chce współpracować z parami jednopłciowymi. Agencja Catholic Social Service została wykluczona z programu po opublikowaniu przez miejscowy dziennik,  „The Philadelphia Inquirer”, krytycznego artykułu na jej temat.  Agencja i część rodzin zastępczych przez nią znalezionych uznała decyzję miasta za złamanie pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, zakazującej ograniczania wolności słowa i religii. Wystosowano więc przeciwko Filadelfii pozew sądowy.

Federalny sąd okręgowy w Filadelfii przyznał rację miastu, ocenił że słusznie broniło ono swojej antydyskryminacyjnej polityki. Tak wyrok skomentowała Leslie Cooper, prawniczka z American Civil Liberties Union:

Ta sprawa będzie miała bardzo poważne konsekwencje dla 400 tysięcy dzieci z rodzin zastępczych w całym kraju. Zmagamy się z brakiem chętnych do tworzenia rodzin zastępczych. Jeżeli pozwolimy agencjom wykluczać kandydatów ze względu na ich wyznanie lub orientację seksualną ta sytuacja może się dodatkowo pogorszyć.

Sytuacja porównywana jest do sprawy piekarza z Colorado, który odmówił przygotowania tortu weselnego dla pary jednopłciowej. Spotkał się on z wrogością niechętnej wobec religii stanowej komisji praw człowieka. Konserwatuywni  chrześcijanie w USA uważają, że Sąd Najwyższy niedostatecznie chroni wolność religii gwarantowaną przez pierwszą poprawkę. Sędziowie Charles Kavanaugh, Clarence Thomas, Samuel A. Alito Jr i Neil M. Gorsuch zadeklarowali gotowość do rewizji wyroku sprzed 30 lat, który stał się obiektem krytyki konserwatystów.

A.W.K.

Siedmiu zabitych i ok. 150 rannych w zamieszkach w Delhi. Indie zakupią amerykański sprzęt wojskowy za 3 mld dolarów

W poniedziałek rozpoczęła się pierwsza wizyta Donalda Trumpa w Indiach. Wraz z nią rozpoczęły się najkrwawsze od ostatnich dwóch miesięcy starcia w związku z planem nowelizacji prawa o obywatelstwie.

Miejsce rozmów prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Indii Narendy Modiego znajduje się tylko kilka kilometrów od miejsca, gdzie miały miejsca zamieszki, które Anil Mittal, oficer policji opisał Reutersowi:

Siedem osób, w tym szef policji Delhi, nie żyje.

Około 150 osób zostało rannych w starciach, jakie nastąpiły w północno-wschodniej dzielnicy miasta, między grupami zwolenników i przeciwników nowego prawa, które ułatwia uzyskania indyjskiego obywatelstwa niemuzułmańskim mieszkańcom Afganistanu, Pakistanu, Bhutanu i Bangladeszu. [related id=96158 side=left] Według Modiego nowe prawo ma służyć ochronie prześladowanych przez muzułmanów mniejszości. Zdaniem przeciwników nowelizacji stanowi ona dyskryminację ze względu na religię i jako taka jest sprzeczna ze świeckim charakterem indyjskiego państwa. W zeszłym miesiącu w czasie demonstracji pod Narodowym Uniwersytetem Islamskim w Nowym Delhi mężczyzna otworzył ogień do protestujących.

Obecnie, jak powiedział agencji Reuters, dr Rajesh Kalra z Guru Teg Bahadur Hospital w Nowym Delhi:

Niektórzy z przywiezionych ludzi miało rany postrzałowe.

Policja użyła przeciw uczestnikom starć, którzy zbudowali barykady i rzucali kamieniami, gazu łzawiącego i granatów dymnych. Na wtorkowej konferencji o spokój zaapelował szef rządu Terytorium Delhi, Arvind Kejriwal. Tego samego dnia Donald Trump ogłosił wyniki swoich rozmów z Modim. Indie zakupią amerykański sprzęt wojskowy wart 3 miliardy dolarów, w tym helikoptery bojowe. Trump zapowiedział także podpisanie umowy handlowej między oboma krajami.

A.P.

Wiech: Przez cztery lata PiS nie było w stanie zdecydować się ws. elektrowni atomowej. Co dalej? [VIDEO]

Jakub Wiech o możliwym przestawieniu Ostrołęki C na gaz i związanych z tym problemach, planach budowy elektrowni atomowej w Polsce i jak rząd nie wykorzystał dobrych warunków do tego.

Jakub Wiech o budowie Elektrowni Ostrołęka C. Możliwe, iż ta elektrownia będzie gazowa aniżeli, jak pierwotnie zakładano, węglowa. Zauważa, że w kontekście prawodawstwa unijnego węgiel staje się coraz mniej opłacalnym paliwem nawet biorąc pod uwagę usprawnienia związane z obniżeniem emisji dwutlenku węgla. Dodaje, że przestawienie Ostrołęki na gaz, przy wytwarzaniu przez nią ok. 1 gigawata, będzie oznaczać zużycie ok. miliarda metrów sześciennych gazu rocznie. Pojawia się z tym pytanie o nasz portfel gazowy i związane z tym postanowienie by po 2022 r. nie odnawiać kontraktu z Gazpromem.

Dziennikarz mówi także o planowanej budowie elektrowni atomowej w Polsce. Zauważa, że zgodnie z dokumentem „Polityka energetyczna Polski do 2030 r.” powinniśmy w tym roku otwierać pierwszą elektrownię jądrową. Obecnie mówi się o 2033 r., co zdaniem naszego gościa „zakrawa o nierealne perspektywy”. Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl Wiech zauważa, że w kontekście poszukiwania partnera do rozwoju energetyki jądrowej „rok 2020 można spisać na straty jeśli chodzi o Stany Zjednoczone”, gdyż trwa w nich rok wyborczy. Dodaje, że rząd miał świetne warunki gospodarcze i polityczne w ostatnich latach by przeprowadzić zmiany w energetyce, których nie wykorzystał. Obecnie „plany się rozjeżdżają”. Sukcesem polskiego rządu jest za to fakt, że „udało się powiązać negocjacje dotyczące Nowego Zielonego Ładu z negocjacjami budżetowymi”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Materna: W lubuskiem potrzebujemy przemysłu teraz, nie za 30 lat. Inwestycja to 200 mld zysku dla regionu

Jerzy Materna o inwestycji Miedzi Copper Corp., błędach popełnionych przez KGHM, problemach lubuskiego i potrzebie odbudowy przemysłu w województwie

Do lat 70. -80. lubuskie było bardzo uprzemysłowione. Przemysł był podstawą, szereg dużych zakładów w których ludzie mieli dobrą pracę,

Jerzy Materna o problemach województwa lubuskiego. Z wydobycia kopalin mają małe zyski, pomimo że ziemia jest bogata w złoża. Dlatego też województwo wiążę nadzieję z inwestycjami różnych firm m.in. Miedzi Copper Corp.

Bardzo chciałem żeby KGHM tu zainwestował. Nietrafne inwestycje w Kanadzie pochłonęły 20 mld zł.

Zarzuca polskim podmiotom zajmującym się wydobyciem kopalin, że nie inwestowali kiedyś w technologie, dzięki której górnicy mogliby zejść na poziom dwóch tysięcy metrów wgłąb ziemi, aby móc wydobyć m.in. miedź.

Potrzebujemy przemysłu teraz, nie za 30 lat. […] Jeżeli zainwestują w te zasoby Amerykanie i Kanadyjczycy będą musieli płacić podatki.

Inwestycja to nowe miejsca pracy i 200 mld zysku dla regionu oraz zyski dla budżetu państwa. Dodaje, że „dostęp do nowych technologii jest nam bardzo potrzebny”. Opowiada także o trwającej kampanii wyborczej starającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy. Odbył on spotkania m.in. w Zielonej Górze i Nowej Soli.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.