Dlaczego w Polsce tak dużo ludzi utyskuje na amerykańską obecność?/ Jan Martini, „Wielkopolski Kurier WNET” nr 73/2020

My – pokolenie Solidarności – stopniowo kończymy swą propaństwową działalność. Osiągnęliśmy bardzo wiele, ale znacznie mniej, niż zakładaliśmy. Widocznie tu i teraz więcej osiągnąć się nie dało.

Jan Martini

Czy uda się tym razem?

Po I wojnie światowej mieliśmy tylko 20 lat i się nie udało.

Wskrzeszenie Polski na gruzach dziewiętnastowiecznej „pięknej epoki” było wydarzeniem graniczącym z cudem. Obok uporczywej walki pięciu pokoleń Polaków i równoczesnym rozpadzie wszystkich państw zaborczych, cud ten był możliwy także dzięki „wmieszaniu się” Stanów Zjednoczonych w sprawy Europy.

Amerykanie zdali sobie sprawę, że są mocarstwem globalnym i poczuli się w obowiązku pomóc Europejczykom w takim urządzeniu kontynentu, by nie był on zarzewiem stałych konfliktów. W tym celu postanowiono nie dopuścić do odbudowy potęgi Niemiec i Rosji przez powołanie szeregu mniejszych państw według zasady „samostanowienia narodów”. Największym i najważniejszym z tych państw była oczywiście Polska, ale jej powstanie wywoływało też największe sprzeciwy. W maju 1918 roku odbyła się potężna demonstracja w Nowym Jorku przeciw odbudowie Polski, w której brało udział 100 tys. Żydów.

Ówczesna koncepcja Trójmorza nie okazała się stabilna, bo Amerykanie porzucili sprawy Europy, gdy tylko u nich pojawiły się kłopoty – kryzys gospodarczy i zagrożenie komunizmem. Odtąd tendencje izolacjonistyczne w społeczeństwie amerykańskim pojawiają się od czasu do czasu, co może być powodem obaw sojuszników USA.

W książce Fall of Germany 1945 jest ciekawa wiadomość. Otóż gen. Eisenhower po osiągnięciu Renu zamierzał zatrzymać się do maja („by wody opadły”) przed forsowaniem rzeki. Na dramatyczne ponaglania Anglików, zatroskanych o przyszłość polityczną Europy, generał odrzekł w prostych, żołnierskich słowach: „Mam w dupie przyszłość Europy – chcę jedynie bezpiecznie doprowadzić do domu swoich chłopców”. Gdy generał Patton, będąc 90 km od Berlina, chciał swoimi czołgami wjechać do miasta, nie napotykając większego oporu, został zdymisjonowany.

Tak skuteczna była sowiecka agentura w USA. Trudno nam dzisiaj uwierzyć, że Amerykanie do lat czterdziestych ubiegłego wieku praktycznie nie mieli kontrwywiadu, w instytucjach federalnych zostało zainstalowanych 400 sowieckich agentów, a dwoje z nich (Alger Hiss i Harry Hopkins) było najważniejszymi z doradców prezydenta Roosevelta.

Jeden nawet mieszkał w Białym Domu (!), a drugi został sekretarzem generalnym ONZ – nowo powstałej organizacji mającej strzec pokoju światowego…

Obecna amerykańska administracja wydaje się być bardzo zmotywowana, by wbrew staraniom rosyjsko-niemiecko-francuskim nie dać się „wyprowadzić” z Europy. Jest to dla nas szansa, gdyż interes amerykański pokrywa się z naszym – możliwe, że otworzyło się w polskiej historii „okienko możliwości”. Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego – inwestycji niezbędnej do budowy Trójmorza. Wprawdzie są w Polsce politolodzy, którzy „naukowo” dowodzą, że Trójmorze to mrzonka, ale trzeba do takich opinii podchodzić z rezerwą, bo trudno jest rozróżnić „realistę” od agenta wpływu… Istnieje szansa na sprowadzenie amerykańskiego kapitału, który jest ewakuowany z Chin, a obecność tego kapitału w Polsce byłaby naszą najlepszą polisą ubezpieczeniową i gwarancją na wypadek, gdyby jakiś lokator Białego Domu „przestał się interesować Europą” (jak Obama).

Wiemy, że już od stu lat mamy w Ameryce wielu wpływowych nieprzyjaciół. Wiemy też, że ci ludzie mają w Polsce swoich pomagierów, lub na odwrót – to mieszkający w Polsce wrogowie posługują się „zagranicą” do swoich celów. Niedawno przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, Eliot Engel, domagał się, by Donald Trump odwołał zaproszenie dla prezydenta RP Andrzeja Dudy, bo: „prezydent Duda i jego partia podkopali polski wymiar sprawiedliwości, zainstalowali lojalistów partyjnych na wpływowych stanowiskach w wojsku i sabotowali niezależne media. Ponadto prezydent Duda promuje przerażające, homofobiczne stereotypy i polityki, które są sprzeczne z prawami człowieka”.

Dlaczego jednak w Polsce tak dużo ludzi utyskuje na amerykańską obecność? Chyba lepsze są „okupacyjne” wojska amerykańskie niż jakiekolwiek inne.

Ci zaś, którym nie podoba się rola Ameryki jako żandarma światowego, powinni sobie uzmysłowić, że bez Ameryki pojawi się inny żandarm, z pewnością nie lepszy…

Niewątpliwa „dobra chemia” między prezydentami USA i Polski wynika z podobieństw sytuacji, w której znajdują się ci przywódcy. Obaj starają się o reelekcję i są równie intensywnie zwalczani przez elity medialne, kulturalne, intelektualne i finansowe. W Polsce mało znany jest fakt, że po zwycięstwie Trumpa odbywały się przez szereg tygodni ogromne demonstracje przeciw nowemu prezydentowi (znacznie przewyższające zadymy „kodziarzy”). W ten sposób najbardziej „światła” i „demokratyczna” część społeczeństwa amerykańskiego zareagowała na „niewłaściwy” ich zdaniem werdykt wyborczy.

Wielu z nas ma pretensje do prezydenta Trumpa, że deklarując się jako przyjaciel Polski, podpisał ustawę 447. Ale czy mógł nie podpisać ustawy JUST o „Sprawiedliwości dla ofiar Holokaustu, które nie otrzymały rekompensat”? 90% amerykańskich Żydów, którzy są najbogatszą i najbardziej wpływową grupą etniczną, głosowało przeciw Trumpowi. Ponieważ w Ameryce (podobnie jak w Polsce) niemożliwe jest rządzenie wbrew interesom mniejszości żydowskiej, umizgi Trumpa do tej grupy etnicznej są zrozumiałe. Stąd np. przeniesienie ambasady do Jerozolimy, uznanie wzgórz Golan za część Izraela, czy nawet wydanie córki za Kushnera. Wszystko nadaremno – wrogość mediów, elit i prawników się nie zmniejsza (tak samo jak u nas).

Mamy sytuację taką, że legalnie działają w kraju ośrodki dywersji ideologicznej, docierające do milionów ludzi i kształtujące ich postrzeganie świata. „Rząd dusz” nad ogromnymi rzeszami Polaków sprawują ludzie, których nikt demokratycznie nie wybrał.

TVN podczas próby puczu w grudniu 2016 r. otwarcie wspierała puczystów i nadawała kłamliwe informacje. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała stację karą 1,6 mln zł. Kara została uchylona na skutek interwencji ambasady USA, broniącej „niezależności mediów”. Czasem wygląda na to, że ambasador Mosbacher reprezentuje nie tyle administrację Trumpa, co koncern medialny Discovery, będący w rękach żydowskiego kapitału, który chce mieć narzędzia do wpływu na wewnętrzną sytuację w Polsce. Właścicielem stacji jest David Zaslav, człowiek o „polskich korzeniach”, najlepiej zarabiający szef firmy (CEO) w Ameryce i aktywista „przemysłu Holokaustu” (szef Fundacji Pamięci o Shoah).

Trudno nam pojąć, dlaczego rząd polski, będący strategiczny sojusznikiem USA, jest tak intensywnie zwalczany przez „amerykański” koncern TVN? Odpowiedź może być jedna – widocznie interesy lobby żydowskiego w Ameryce nie pokrywają się z interesami państwa amerykańskiego, a wpływ administracji kraju na to lobby jest ograniczony. Może interesy pewnych grup górują nad interesami aktualnej administracji USA? Geneza stacji TVN sięga lat osiemdziesiątych, gdy Jerzy Urban przedstawił gen. Kiszczakowi plan, by stworzyć służbę propagandową pod egidą MSW i zaproponował najlepszych fachowców, zresztą już współpracujących z komunistycznymi służbami – dziennikarza Mariusza Waltera (TW „Mewa”) i polonijnego biznesmena Jana Wejcherta (TW „Konarski”).

Pomysł Jerzego Urbana doczekał się realizacji dopiero w „wolnej Polsce”, przy wydatnej pomocy czynników zewnętrznych. Mariusz Walter: „Gdyby nie pan Ronald Lauder i jego determinacja, mam poważne wątpliwości, czy TVN zaistniałaby tak szybko i silnie” (Lauder jest prezydentem Światowego Kongresu Żydów). Tak więc współpraca etnicznie sprofilowanych komunistów z podobnymi kapitalistami potrafi tworzyć wielkie dzieła – w 2017 roku wartość TVN wynosiła niemal 15 miliardów dolarów (za tyle kupił stację David Zaslav).

Tylko w tej grupie etnicznej ludzie o krańcowo odmiennych poglądach politycznych potrafią ze sobą harmonijnie współpracować, a nawet tworzyć udane małżeństwa. Takim jest małżeństwo prawicowego konserwatysty Roberta Kagana z lewicowo-liberalną Victorią Nuland. To ona, będąc szefową Biura ds. Europy i Euroazji w amerykańskim Departamencie Stanu, spotkała się podczas wizyty w Warszawie z przywódcą Nowoczesnej Ryszardem Petru. Po tej wizycie polityk oznajmił, że „będzie następnym premierem tego kraju”. Jednak ludzie, którzy zainwestowali w tego przywódcę, stracili pieniądze – aby zarobić, powinni raczej inwestować w TVN.

Ameryki nie można pokonać militarnie, jednak – jak wykazała wojna wietnamska (która została przegrana w Waszyngtonie) – można ją sparaliżować od wewnątrz. Wiedzą o tym jej wrogowie.

Obecne rasowe zamieszki oglądane w telewizji czy na YT robią wrażenie, że to kraj chylący się do upadku. Ale trzeba sobie uświadomić, że problem dotyczy tylko miast i stanów rządzonych przez lewicowych burmistrzów czy gubernatorów.

To nie jest cała Ameryka! Kraj ma niewątpliwe problemy wewnętrzne, ale też ma ogromną siłę naprawczą, zdolność do regeneracji i wielkie rezerwy. Ci, którzy mówią o USA jako „mocarstwie schodzącym”, są w błędzie lub działają w złej woli. Jednak jeśli którykolwiek z prezydentów – Duda czy Trump – nie zdobędzie reelekcji, nasze szanse na podmiotowość gwałtownie się zmniejszą.

Przedstawiony zestaw doradców Rafała Trzaskowskiego nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Płk Pytel to były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego – jednostki powołanej przez A. Macierewicza i przejętej po wygranych przez PO wyborach. Pułkownik, jako poważny człowiek, nie uznał za stosowne poinformować premiera Tuska (kompletnego figuranta – medialnej wydmuszki) o zawarciu umowy o „współpracy” z posowiecką służbą FSB, za co go teraz niepokoją prokuratorzy. Dzięki tej umowie nasze wojskowe służby używały rosyjskich serwerów, gen. Patruszew wizytował Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, a w pomieszczeniach SKW pisano interpelacje poselskie dla posła Brejzy.

Geostrateg A. Dugin, doradca prezydenta Putina i twórca koncepcji „Euroazji” („wspólnego europejskiego domu od Lizbony po Władywostok”), w rozmowie z polskim dziennikarzem powiedział otwartym tekstem: „Polska nie jest nam potrzebna, Polacy mogą tylko przyłączyć się do narodów słowiańskich”. Przyłączeni już byliśmy przez 200 lat.

My – pokolenie Solidarności – stopniowo kończymy swą propaństwową działalność. Niektórzy z nas odeszli już z ziemskiej służby. Osiągnęliśmy bardzo wiele, ale znacznie mniej, niż zakładaliśmy. Widocznie tu i teraz więcej osiągnąć się nie dało. Myśleliśmy, że ci, których jedyną legitymacją władzy były działania pułkownika Arona Pałkina, który kierował sfałszowaniem wyborów 1947 roku, będą mieli więcej taktu, że usuną się w cień, by spokojnie konsumować efekty swoich przywilejów. Ale ich następcy chcą wciąż wpływać na losy kraju i nie zamierzają się dzielić korzyściami. A może ktoś ciągle wymaga od nich służby?

Następcy (jeśli tacy się znajdą) muszą nie tylko nie stracić tego, co jest, utrzymać gwarantujący nasze bezpieczeństwo sojusz z USA, ale także starać się o uzyskanie pełnej kontroli nad państwem, by nieformalne grupy czy mniejszości nie miały tak wielkiego wpływu na ważne obszary naszej państwowości.

Artykuł Jana Martiniego pt. „Czy uda się tym razem?” znajduje się na s. 8 lipcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 73/2020.

 


  • Od 2 lipca „Kurier WNET” wraca do wydania papierowego w cenie 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Martiniego pt. „Czy uda się tym razem?” na s. 8 lipcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 73/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bogatko: Niemcy są za neutralnością wobec USA i flirtem z Rosją i Chinami. Niemiecką prasę nazywam powolną

Jan Bogatko o prezydencji Niemiec w Unii Europejskiej oraz o niemieckiej prasie i tym, jak opisuje ona kampanię prezydencką w Polsce.


Jan Bogatko przedstawia najnowsze wydarzenie z Niemiec. Nasz sąsiad jako kraj posiadający prezydencję w Unii Europejskiej kieruje się w stronę neutralności tej organizacji międzynarodowej wobec Stanów Zjednoczonych.

Niemcy opowiadają się za neutralnością wobec Stanów Zjednoczonych i flirtem z Rosją i Chinami.

Ponadto w niemieckiej prasie jest głośno o polskich wyborach prezydenckich. Nasi sąsiedzi nie patrzą optymistycznym wzrokiem na ich wynik. Philipp Fritz napisał artykuł w Die Welt na temat tego, że „ostatecznie zawsze wygrywają narodowi konserwatyści”. Nasz korespondent zauważa, że wcześniej dziennikarz ten pisał w duchu bardziej optymistycznym nazywają Andrzeja Dudę „zwycięzcą, który nie jest zwycięzcą”. Niemiecka prasa zauważa, że prezydent Polski zabiega o głosy „wyborców z prawicowego spektrum”, jednak już nie wspomina, że „robi to także Rafał Trzaskowski”.

Bogatko zauważa, że niemiecką prasę ocenia się  w rankingach jako najbardziej wolną na świecie. Jest ona jak mówi, faktycznie powolna, gdyż opisuje ważne wydarzenia z opóźnieniem, czego przykładem jest nie tylko „noc sylwestrowa w Kolonii”. Dzieje się tak zupełnie jakby niemieccy dziennikarze czekali przed publikacjami na „briefing w urzędzie kanclerski między kanclerz a najwybitniejszymi dziennikarzami w kraju”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jest szansa ocalenia wartości, które są wyznacznikiem człowieczeństwa/ Jadwiga Chmielowska, „Śląski Kurier WNET” 73/2020

Trwa ustalanie, kto jest czyim sojusznikiem. Wydaje się że jedynie kraje Europy Środkowej i Wschodniej rozumieją komunistyczne i rosyjskie zagrożenie. Dlatego Ameryka stawia na Międzymorze.

Jadwiga Chmielowska

Lipiec, kwitną lipy, zaczęły się wakacje. Uczniowie i studenci zakończyli zdalną edukację wymuszoną epidemią. Choć w Polsce wirus nie okazał się, na szczęście, tak groźny jak w innych krajach, to jednak zdezorganizował życie milionów ludzi. W ostatnią niedzielę czerwca wybieramy w Polsce Prezydenta RP.

Historia znowu dała nam szansę na budowę silnego, bogatego kraju. Nasze położenie geograficzne jest bardzo ważne dla stabilizacji demokratycznego świata.

Prowadzona współczesnymi metodami wojna trwa od 2007 r. – cyberatak Rosji na Estonię, działania bojowe Putina w Gruzji w 2008 r., na Ukrainie od 2014 r., a także nacisk ekonomiczny i strach. Chiny szantażują już od dłuższego czasu zerwaniem łańcuchów dostaw. Fakt, że umożliwiła im to lansowana globalizacja i głupota przywódców niemal całego świata. Budowali potęgę komunistycznych Chin. Teraz mamy wszyscy problem. Epidemia pokazała też, do czego prowadzi lekceważenie wartości. W kilku krajach UE przeprowadzono dzięki niej eutanazję osób starszych.

Komunizm, skompromitowany w krajach postsowieckich, zaczyna zwyciężać w zachodnim demokratycznym świecie. Do Marksa, którego pomnik ufundowała Niemcom Komunistyczna Partia Chin, dołączył całkiem niedawno towarzysz Lenin. Na Ukrainie „Leninopad” przetoczył się przez całe państwo, zburzono pomniki wodza rewolucji bolszewickiej – a tymczasem Niemcy mu je stawiają. Lewacka Antifa, znana niemiecka organizacja terrorystyczna, zaatakowała nawet USA, wzniecając burdy uliczne. Ciemna tłuszcza niszczy pomniki również obrońców czarnoskórych. „Dostało się” nawet Kościuszce – bohaterowi Polski i USA. Lewicowi działacze podjęli próbę likwidacji Policji w wielu miastach USA, by doprowadzić do chaosu. Niemcy marzą, aby UE stała się IV Rzeszą. Stąd flirt Berlina z Rosją i Chinami. Teraz, gdy państwa narodowe skupione są na ratowaniu gospodarek po epidemii, próbuje się narzucić unijną konstytucję. Niestety wiele środowisk politycznych nie ma woli przeciwstawienia się temu, marzy jedynie o preambule z zapisanymi wartościami. Teraz, kiedy każdy mieszkaniec Europy doświadczył osobiście, że tylko państwa narodowe się sprawdziły, Niemcom i Francuzom śni się budowa europejskiego potworka.

Obecność wojsk amerykańskich w bazach na terenie Niemiec jest bardzo ważna – nie tylko zabezpiecza kontynent przed agresją Rosji, ale i dyscyplinuje Niemców, którzy są nieobliczalni (Nord Stream i zaproszenie emigrantów z Afryki).

Teraz trwa ustalanie, kto jest czyim sojusznikiem. Wydaje się, że jedynie kraje Europy Środkowej i Wschodniej rozumieją komunistyczne i rosyjskie zagrożenie. Dlatego Ameryka stawia na Międzymorze, gdzie największymi państwami są Polska, Rumunia i Ukraina.

Wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie jest bardzo ważna. Polska staje się najważniejszym sojusznikiem USA w UE. Chodzi nie tylko o współpracę gospodarczą i wojskową na dużą skalę. W przyjętej deklaracji umieszczono także wzajemne wsparcie dla inicjatywy Trójmorza, wyrażono „dumę” z przeznaczenia poważnych funduszy na rzecz jej wdrożenia i wezwano do przyłączenia się do przedsięwzięcia inne państwa, np. Ukrainę i Gruzję. W deklaracji czytamy też:

„Oba nasze narody łączy poszanowanie dla prywatności i wolności osobistych oraz zrozumienie znaczenia bezpieczeństwa naszych systemów telekomunikacyjnych. (…) Zobowiązujemy się do współpracy w rozwijaniu rozwiązań technologicznych następnej generacji, a także do korzystania wyłącznie z usług bezpiecznych i zaufanych dostawców, sprzętu oraz łańcuchów dostaw w ramach naszych sieci 5G”.

Wydaje się, że jest szansa ocalenia dla świata wartości, które są wyznacznikiem człowieczeństwa.

Módlmy się o mądrość, byśmy mogli skorzystać z szansy, którą daje nam Bóg.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 lipcowego „Kuriera WNET” nr 73/2020.

 


  • Od 2 lipca „Kurier WNET” wraca do wydania papierowego w cenie 9 zł!
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

 

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, na s. 1 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 73/2020

Wojciech Błasiak: Tytuły, które teraz Polskę szkalują, kiedyś ją wychwalały

Co pisała amerykańska prasa o Polsce w czasie II wojny światowej? Jaką propozycję wystosował Stanisław Mikołajczyk odnośnie Amerykanów niemieckiego pochodzenia? Odpowiada Wojciech Błasiak.

Wojciech Błasiak opowiada o swoim przedsięwzięciu, czyli szukaniu artykułów prasowych na temat Polski w czasie II wojny światowej. Główne amerykańskie tytuły wychwalały Polaków za ich walkę z nazistami.

Tytuły, które teraz Polskę szkalują, kiedyś ją wychwalały.

Zachwycały się one polskim podziemiem. Mecenas odnalazł już ponad 1000 artykułów. Informuje , że w jednym z tych artykułów

Premier Mikołajczyk proponuje, aby Amerykanie zrobili to samo z rezydentami niemieckimi z terenów USA, co zrobili z Japończykami, czyli wsadzili ich do obozów koncentracyjnych, gdzie w ten sposób można by przeciwdziałać mordowaniu Polaków i Żydów na terenie Polski

[Po ataku na Pearl Harbour internowanych zostało od 110 do 120 tys. obywateli i mieszkańców USA japońskiego pochodzenia oraz 11507 niemieckiego -przyp. red.]

Błasiakowi potrzeba środków, aby wydać album z  tymi artykułami. Na same prawa autorskie potrzeba 200 tys. zł.

Oni nie znają się na żartach jeśli chodzi o prawa autorskie.

W albumie znajdzie się setka najciekawszych tekstów dziennikarskich. Na część ma już fakturę pro forma. Wspierać mecenasa można klikając w ten LINK!

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Witt: Firmy farmaceutyczne szukają droższych rozwiązań. Discovery miało udowodnić nieskuteczność programu Raoulta

Piotr Witt o poszukiwaniach leku na koronawirusa, terapii prof. Raoulta i droższych rozwiązaniach, jakich szukają firmy farmaceutyczne.


Piotr Witt kontynuuj temat terapii prof. Didier Raoulta. Zaznacza, że choć marsylski lekarz opracował metodę leczenia Covid-19 to

Firmy farmaceutyczne szukają droższych rozwiązań. […] Discovery miało udowodnić nieskuteczność programu Raoulta.

Wyjaśnia jak wyglądał projekt badawczy w ramach którego 3200 pacjentów zostało przebadanych. Badał on użyteczność remdesiwiru, który kosztuje 186 euro za pudełko 120 pigułek i innych dostępnych na rynku leków, które jak wskazuje korespondent, są droższe od chlorochiny. Ta ostatnia nie była jak zauważa, używana przez badaczy projektu Discovery w sposób zalecany przez prof. Raoulta. Witt wskazuje, że jeśli chodzi o terapię chlorochiną to

Prezydent Trump nabrał od któregoś momentu wodę w ustach po początkowych zachwytach.

Sądzi, że mogą mieć coś z tym wspólnego „kosztowne leki chronione amerykańskim prawem patentowym”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Sachajko: PSL wiele lat rządziło i ma dużo na sumieniu, tak jak PiS. Andrzej Duda został wielokrotnie poniżony

Jarosław Sachajko o wyniku wyborczym Władysława Kosiniak-Kamysza, funkcjonowaniu Koalicji Polskiej, energii atomowej, LGBT i wyborze mniejszego zła.

Jarosław Sachajko odpowiada na pytanie, czy Koalicja Polska stoi pod znakiem zapytania. Odnosi się do wypowiedzi Marcina Horały, który wyśmiewał tezy o wprowadzaniu nowych podatków. Wskazuje, że dzień wolności gospodarczej wypada obecnie później niż we wcześniejszych latach. „Od ostatnich dwóch lat podatki są podnoszone” stwierdza. Odnosząc się do CPK proponuje szybszy transport kolejowy i skierowanie tirów na tory, podkreślając, że „Polski nie stać na bylejakość”.

Niski wynik Władysława Kosiniak-Kamysza jest, jak twierdzi polityk, wynikiem manipulacji sondażami, które zaczęły dawać mu niski wynik. Krytykuje „obiecywanie gruszek na wierzbie” przez Andrzeja Dudę. Przypomina, że PiS przez pięć lat rządów nie obniżył VAT-u, ani nie podwyższył kwoty wolnej od podatku. Poseł Koalicji Polskiej krytykuje wizytę prezydenta w Waszyngtonie i rozmowy z Amerykanami a temat rozwoju energetyki jądrowej w Polsce  zaznaczając, że

Polacy pamiętają Czarnobyl – wiedzą czym to może grozić.

Polityk Kukiz ’15 odnosi się do wypowiedzi jaką Paweł Kukiz zamieścił w mediach społecznościowych. Stwierdza, że z PSL umówili się na tworzenie jednej marki Koalicja Polska zauważając, że „należy w ramach tej marki równomiernie dzielić czas antenowy”. Sachajce nie podoba się, że jest przedstawiany jako Koalicja Polska-PSL przypominając, że polityce  Polskiego Stronnictwa Ludowego w przeszłości można by wiele zarzucić. Krytykuje Zjednoczoną Prawicę czynienie  z kwestii LGBT tematu debaty politycznej wskazując, że wystarczy by prezydent przestrzegał w tej mierze Konstytucji RP. Tą bowiem trzeba by wpierw zmienić by wprowadzić tzw. małżeństwa homoseksualne.

Jarosław Sachajko stwierdza, że Andrzej Duda jest lepszym prezydentem niż był nim Bronisław Komorowski. Zdradza, że głosował na niego w 2015 r. Nie zrobi tego jednak w tym roku, lecz odda głos nieważny, gdyż nie chce wybierać „mniejszego zła”. Przypomina, że prezydent Duda „wielokrotnie został upokorzony” przez własny obóz polityczny. Kontrolowany przez Zjednoczoną Prawicę Senat odrzucił prezydencką propozycję zorganizowania referendum konstytucyjnego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Biniecki: O polskich wyborach w USA piszą głównie Polacy

W Chicago i w Nowym Jorku prezydent Andrzej Duda wygrał bezapelacyjnie. Rafał Trzaskowski zwyciężył w Houston i Waszyngtonie – relacjonuje publicysta „Tygodnika Solidarność”.


Waldemar Biniecki omawia wyniki wyborów prezydenckich wśród amerykańskiej Polonii:

W Chicago i w Nowym Jorku prezydent Andrzej Duda wygrał bezapelacyjnie. Rafał Trzaskowski zwyciężył w Houston i Waszyngtonie.

Publicysta „Tygodnika Solidarność” podkreśla, że na frekwencję negatywnie wpłynęła epidemia koronawirusa, która ponownie się nasila zwłaszcza w stanach południowych:

W tym roku Polacy z USA prawdopodobnie nie wrócą na wakacje do kraju.

Gość „Poranka WNET” wskazuje, że środowiska polonijne przychylne Koalicji Obywatelskiej nie są zbyt aktywne, opowiadają się za odebraniem Polakom mieszkającym za granicą prawa do głosowania. Jak dodaje, amerykańskie media nie poświęcają polskim wyborom zbyt dużo miejsca.

O polskich wyborach prezydenckich w USA piszą głównie Polacy.

Poruszony zostaje również temat kolejnych doniesień przeciwko Rosji.

Są informacje, że Rosjanie płacili talibom za zabijanie amerykańskich żołnierzy w Afganistanie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Temat Wolnej Europy paraliżował historyków. Nie zdobyli się na napisanie odmitologizowanej historii rozgłośni

Wokół Nowaka ukształtował się mit twórcy RWE, kryształowego patrioty, legendarnego kuriera i sztandarowego antykomunisty. To ostatnie jest szczególnie dziwne, gdyż Nowak nie znał komunizmu z autopsji.

Andrzej Świdlicki

70 lat temu, 4 sierpnia 1950 r. zapoczątkowała nadawanie do Polski amerykańska rozgłośnia Głos Wolnej Polski Radia Wolna Europa. Audycje przygotowywano i montowano w Nowym Jorku, taśmy przewożono samolotami do Niemiec i stamtąd nadawano. (…)

Pierwszy dyrektor, przed wojną kierownik referatu prasowego w MSZ, Lesław Bodeński, w obliczu stalinowskich prześladowań, niewygasłych nadziei na III wojnę światową Zachodu z ZSSR oraz wciąż czynnych ognisk zbrojnego, antykomunistycznego oporu, stawiał na rozumny nacjonalizm – obronę narodowej tożsamości w sensie tradycji i religii.

GWP nadał cykl prelekcji Józefa Czapskiego o mordzie polskich oficerów w Katyniu, w czasie, gdy Czapski zabiegał w USA o pieniądze na „Kulturę”, upominał się o przemilczany w kraju wkład Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, „jasno i niedwuznacznie” wypowiadał się o granicy na Odrze i Nysie, która do czasu układu Warszawa-Bonn z 1970 r. była dla RWE tematem bardzo trudnym z uwagi na nadawanie z Niemiec i nieuznawanie jej przez rząd USA. Były też programy literackie i nawet satyryczne.

Głos Wolnej Polski stał na gruncie wspólnoty interesów Polski i Stanów Zjednoczonych. Wśród celów radiowej operacji Bodeński wymieniał: niedopuszczenie do tego, by Polacy okazali się nieodporni na komunistyczną ideologię i propagandę, utrzymanie ich prozachodniego nastawienia, wsparcie dla wybijania się na narodową niezawisłość. Zakładano przy tym, że Polacy, odzyskawszy wolność, będą sojusznikami USA, a tym samym wzmocnią bezpieczeństwo Zachodu. Takiej treści brief otrzymał Jan Nowak, trzeci z rzędu dyrektor GWP, czemu dał wyraz w memorandum ze stycznia 1952 r., napisanym na kilka miesięcy przed objęciem stanowiska w Monachium: „Szeroko rzecz ujmując, główny cel nadawania Radia Wolna Europa do krajów za Żelazną Kurtyną jest dwuwymiarowy: stworzyć tyle psychologicznych przeszkód przed sowietyzacją, ile się da, i zadbać o to, by ludność była potencjalnym sojusznikiem Zachodu”. Podejście to zakładało kształtowanie politycznych oczekiwań Polaków, rozmiękczanie systemu, wsparcie dla „reformatorskiego” nurtu w PZPR, rewizjonistów i dysydentów, misję informacyjną, nagłaśnianie oddolnych inicjatyw społecznych, demaskowanie cenzury, promocję amerykańskich rozwiązań itp., ale wykluczało szeroko pojmowane nawoływanie i podżeganie.

Rozgłośnia była w tym skuteczna w sporej części dzięki temu, że do czasu pojawienia się niecenzurowanej prasy podziemnej nie miała konkurencji – dzięki turystom i uciekinierom z Polski oraz zagranicznym dziennikarzom otrzymywała zakulisowe informacje.

Inne polskojęzyczne rozgłośnie – Głos Ameryki i BBC – nie mogły jej dorównać skoncentrowaniem na tematyce krajowej, nie posiadały wyodrębnionego działu badań i analiz, nie nadawały w porównywalnym wymiarze czasowym, miały mniejszą swobodę kształtowania programu. Mit rozgłośni wykreowało zagłuszanie w latach 1950–1956 oraz 1971–1988, roztaczając wokół niej smak owocu zakazanego. Powstało wrażenie, że audycje były zagłuszane dlatego, że komunistyczna władza miała coś do ukrycia. RWE sprzyjało to, że toporna propaganda wykształciła w ludziach sceptycyzm i umiejętność czytania między wierszami. (…)

W 1951 r. drugim dyrektorem GWP w Nowym Jorku był związany ze Stronnictwem Narodowym dziennikarz i wydawca Stanisław Strzetelski. Nowak – trzeci z rzędu dyrektor, zawdzięczający nominację Edwardowi Raczyńskiemu, po przyjściu do Monachium w 1952 r. nie był tak samodzielny, jak usiłował to przedstawić po latach. Był „młodszym partnerem” Strzetelskiego, a w Monachium miał nad sobą dział doradców politycznych kierowany przez przebojowego Williama Griffitha z CIA. (…)

Zależność od Nowego Jorku stopniowo stawała się dla Monachium coraz bardziej uciążliwa: mechaniczny podział kompetencji (Nowy Jork obsługuje wydarzenia międzynarodowe, Monachium krajowe) nie sprawdzał się. W życiu emigracji polskiej w USA wiele mieli do powiedzenia korzystający z politycznej kurateli Amerykanów ludowcy S. Mikołajczyka, w Londynie niepopularni, a z Londynu wywodził się trzon pierwszego zespołu rozgłośni w Monachium. Strzetelski przeciwny był nadawaniu z Monachium – miasta, będącego kolebką nazizmu; Nowak uważał, że trzeba się z tym pogodzić, bo żadne inne miejsce nie wchodziło w grę.

Podskórne napięcia dały o sobie znać po ucieczce wicedyrektora departamentu X MBP Józefa Światły. Jedna z hipotez tego wydarzenia mówi o nim jako o podwójnym agencie brytyjskim, następnie amerykańskim, inna o tym, że został celowo wysłany dla podkopania morale aparatu partyjnego demoludów wychowanego na kulcie Stalina, by przeciągnąć go na stronę „odwilży” firmowanej przez Chruszczowa.

Nie wiadomo, jak taśma z jego nagraniem trafiła na biurko Nowaka. On sam po to, by nie uchodzić za wykonawcę poleceń CIA, pisze o przypadku. Zastanawia to, że na rozmówcę Światły Nowak wybrał Zbigniewa Błażyńskiego z Monachium, a nie kogoś z biura nowojorskiego. Czy dlatego, że w Nowym Jorku nie było dziennikarza zdolnego Światłę przepytać? Czy nie mógłby zrobić tego sam Strzetelski – dziennikarz z wieloletnim stażem? Czy też powodem było to, że w Nowym Jorku uznano Światłę za schwarzcharakter, a w obsmarowywaniu przez niego dawnych towarzyszy nie dopatrzono się wartości informacyjnej? Jeśli tak, to Strzetelski nie byłby jedynym Światło-sceptykiem. Także Jerzy Giedroyć nie nadał wywiadu z nim przeprowadzonego przez Zygmunta Nagórskiego jr.

Strzetelski został dyrektorem Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce, a wokół Nowaka zaczął kształtować się mit twórcy RWE, kryształowego patrioty, legendarnego kuriera oraz sztandarowego antykomunisty. To ostatnie jest szczególnie dziwne, gdyż Nowak nie znał komunizmu z autopsji, a RWE, choć uchodziła za antykomunistyczną, nią nie była. W Polsce dopiero w latach 80. opozycyjni intelektualiści dziwili się jego wrogości do jednego z największych polskich prozaików XX w. – Józefa Mackiewicza. Leopold Tyrmand widział w Nowaku spowiednika stalinowców przefarbowanych na liberałów. Inni zauważyli u niego obsesyjny stosunek do Mieczysława Moczara nawet wówczas, gdy lider „frakcji partyzantów” dawno był na bocznym torze.

Po 1989 r. Nowak dał się poznać jako wyraziciel interesów lobby żydowskiego i rzecznik hegemonii amerykańskiej. Dawni współpracownicy, jak np. Stefan Wysocki, pisali o nim jako człowieku małostkowym i pamiętliwym, wplątanym w przegrany proces mający wybielić okupacyjną przeszłość.

Jeszcze bardziej niebywałe jest to, że po 1989 r. temat Wolnej Europy oddziaływał na historyków paraliżująco i nie zdobyli się na napisanie odmitologizowanej historii rozgłośni. Jest to tym dziwniejsze, że w okrągłym stole słusznie widzi się intrygę gen. Kiszczaka, ale nie dostrzega się, że Wolna Europa popierała ją obydwiema rękami, bo polityka Waszyngtonu stawiała na Gorbaczowa, Jaruzelskiego i tzw. ogólnospołeczny dialog.

Autor wydał dwutomową pracę: „Pięknoduchy, radiowcy, szpiedzy: Radio Wolna Europa dla zaawansowanych”.

Cały artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Głos wolnej Polski. Formatywny okres Radia Wolna Europa” znajduje się na s. 6 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 72/2020.

 


  • Już od 2 lipca „Kurier WNET” na papierze w cenie 9 zł!
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Głos wolnej Polski. Formatywny okres Radia Wolna Europa” na s. 6 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 72/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Biniecki: Polska jest najważniejszym partnerem strategicznym dla USA. Wizyta prezydenta Dudy to wielki sukces

Donald Trump promuje strategiczne partnerstwo z naszym krajem – mówi publicysta „Tygodnika Solidarność”.


Waldemar Biniecki komentuje wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu.  Zwraca uwagę, że wspólną konferencję prezydentów Polski i USA transmitowało wiele stacji telewizyjnych.

To bardzo duży sukces wizerunkowy dla Polski. Trump promuje strategiczne partnerstwo z naszym krajem.

Publicysta przytacza  liczne i różnorodne oceny spotkania Duda-Trump w amerykańskich mediach.  W lewicowej prasie nazwano polskiego prezydenta „nacjonalistą”.

W niektórych amerykańskich gazetach pisano, że prezydent Polski przyjechał do USA po przedwyborcze poparcie od Donalda Trumpa.

Gość „Popołudnia WNET” mówi o ostrej krytyce, jakiej Donald Trump poddał politykę obronną Niemiec.

„Washington Post” popiera relokację wojsk USA z Niemiec, o ile pozostaną one na wschodzie Europy.

Niektórzy demokratyczni kongresmeni wzywali do odwołania spotkania Duda-Trump. Przeciwnicy tej wizyty uzasadniali to mówiąc, że prezydent Polski jest homofobem.

Przewodniczący komisji spraw zagranicznych Kongresu stwierdził, że prezydent Duda wpływa na struktury władzy sądowniczej, niezależne media, i że promuje politykę homofobiczną.

Waldemar Biniecki podkreśla, że takie głosy płynęły również od kongresmenów polskiego pochodzenia.

Gdyby kongresmen rodem z Meksyku zrobił coś takiego, zostałby przez swoją diasporę zlinczowany.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej zwraca uwagę, że w amerykańskich relacjach ze spotkania prezydentów USA i Polski nie przebijają się inne kwestie, niż relokacja wojsk.

Jak podsumowuje Waldemar Biniecki:

Polska jest najważniejszym partnerem strategicznym dla USA.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Prof. Szafrański: W Moskwie maszerowali żołnierze chińscy i indyjscy, którzy niedawno strzelali do siebie w Kaszmirze

Prof. Bogdan Szafrański o spotkaniu Andrzeja Dudy z Donaldem Trumem, tym, co zostało na nim ustalone oraz o defiladzie w Moskwie.

Prof. Bogdan Szafrański stwierdza, że najbardziej interesująca po spotkaniu Trumpa i Dudy jest deklaracja ws. współpracy energetycznej i naukowej (chodzi o stworzenie skutecznej szczepionki na Covid-19). Zauważa, że jeśli chodzi o technologię atomową to

Od 40 lat mówiliśmy o postępie w tej sprawie, a teraz w końcu jesteśmy tutaj.

Obecnie mówi się o technologii modułowej, bezpieczniejszej dla nas i dla środowiska niż dawniejsze. Nasz gość komentuje także tę wizytę w kontekście wyborów prezydenckich w Polsce i USA. Stwarzać ma ona wrażenie, że „dobre relacje polsko-amerykańskie zależą od aktualnych prezydentów”. Stwierdza, że w uroczystościach poświęconych stuleciu bitwy warszawskiej uczestniczyć mogą wysocy przedstawiciele administracji amerykańskiej: sekretarz stanu Mike Pompeo lub wiceprezydent Mike Pence. Tymczasem przedstawicieli Polski i USA nie było na obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Na defiladzie byli za to żołnierze z Indii i Chin, choć na granicy między tymi krajami dochodzi do starć między siłami zbrojnymi.

Prof. Szafrański przewiduje, że Andrzej Duda uzyska dobry wynik w I turze wyborów. Nie sądzi by Rafał Trzaskowski dostał w I turze więcej niż 30% głosów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.