13 km ropy na Morzu Karaibskim. Wenezuelska spółka potwierdza wyciek z rafinerii

W sobotę wenezuelska spółka Skarbu Państwa PDVSA potwierdziła, że w największej w kraju rafinerii naftowej doszło do wycieku ropy. Jednocześnie produkcja ropy w tym kraju stale spada.

Według komisji środowiskowej wenezuelskiego parlamentu (zdominowanego przez opozycję) ropa rozlała się po powierzchni morza na szerokość 13 km. PDVSA, jak informuje Reuters, odkryła wyciek w Golfete de Coro w wenezuelskim stanie Falcón. Spółka ogłosiła, jak podaje Gult Today, że zajęła się oczyszczaniem dotkniętych wyciekiem obszarów. Jednocześnie zadeklarowała, że pomimo wycieku dostawy surowca do Centrum Rafinacji Paraguaná nie zostaną przerwane.

Obecny incydent, jak przypomina Reuters, ma miejsce miesiąc po wycieku, który pokrył pokosy Parku Narodowego Marrocoy. Sierpniowy wyciek pokrył cztery kilometry plaż parku narodowego. Rafinerie Amuay i Cardon doświadczyły w ostatnich latach niejednego przestoju, za co winą opozycja i organizacje ekologiczne obciążają niewłaściwe zarządzanie.

Produkcja ropy w Wenezueli 12 lat temu wynosiła 2,3 mln baryłek dziennie. W czerwcu br. wyniosła ona w ciągu całego miesiąca 400 tys. Nieuznawany przez Stany Zjednoczone prezydent Wenezueli Nicolas Maduro wini za ten stan rzeczy amerykańskie sankcje. Opozycja wskazuje zaś na zaniedbania i korupcję wśród odpowiedzialnych za działanie sektora wydobycia ropy.

A.P.

Cetliński: Ustawy chroniące naturę wprowadzone w Kalifornii zaczynają zagrażać ludziom. W pożarach lasów zginęło 14 osób

Paweł Cetliński relacjonuje sytuację związaną z pożarami w Kalifornii i wskazuje, że prawo dot. ochrony środowiska zabraniające usuwania martwych drzew z lasów, mogło stworzyć pożywkę dla ognia.


Polak mieszkający w Kalifornii, Paweł Cetliński relacjonuje wydarzenia z zachodniego wybrzeża USA, gdzie ogromne pożary trawią tamtejsze lasy. Władze zalecają sprawdzanie stanu powietrza i ograniczenie wychodzenia z domu ze względu na unoszący się w powietrzu dym. Strażacy wykonują wytężoną pracę wznosząc zapory z ziemi. Do miejscowości Sacramento w Kalifornii ma dziś przyjechać prezydent Donald Trump.

Jak na razie zginęło niestety 14 osób […] Na dzisiaj zapowiadane są mocne wiatry, a to właśnie wiatr może być niebezpieczny, ponieważ roznosi ogień, który szybko się rozprzestrzenia.

Gość Popołudnia Wnet wskazuje, że ustawy chroniące naturę wprowadzone w amerykańskim stanie, zaczynają zagrażać ludziom. Przyczyną pożarów mogły być drzewa, które na skutek wysokich temperatur padają i tworzą łatwopalną ściółkę, która stwarza zagrożenie pożarowe. Wielu specjalistów od ochrony środowiska pracujących dla stanu Kalifornia uznało, że nie można pozbywać się wspomnianych drzew, gdyż stanowią one m.in. dom dla wielu insektów i zwierząt.

Paweł Cetliński mówi, że gubernator stanu tłumaczy pożary globalnym ociepleniem i podnoszeniem temperatur. Oficjalny komunikat z biura szeryfa wskazuje, że do pożarów doszło na skutek uderzenia pioruna. Dodaje, że prezydent USA zadeklarował pomoc pod warunkiem, że Kalifornia zmieni swoją politykę.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego donosi, że szkoły stanowe w Kalifornii funkcjonują online.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Yoshihide Suga następcą Shinzō Abego. Japońska partia rządząca wybrała swojego nowego przywódcę

W poniedziałek sekretarzem gabinetu premiera Yoshihide Suga zdecydowanie wygrał wybory na szefa Partii Liberalno-Demokratycznej stając się premierem Japonii in spe.

[related id=123297 side=right] „Urodziłem się jako najstarszy syn famera w Akicie”- podkreśla zwycięzca poniedziałkowego głosowania parlamentarzystów i regionalnych reprezentantów Partii Liberalno-Demokratycznej. 71-letni Suga otrzymał 377 głosów na 534 oddane, wygrywając z byłym ministrem obrony Shigeru Ishibą oraz z byłym ministrem spraw zagranicznych Fumio Kishidą. Kiedy obecny sekretarz gabinetu premiera zostanie w środowym głosowaniu wybrany premierem zostanie on ósmym szefem japońskiego rządu, który pełnił wcześniej to stanowisko. Po pierwszym ustąpieniu Shinzō Abego na stanowisku premiera także zastąpił sekretarz jego gabinetu Yasuo Fukuda. Sam Abe był sekretarzem gabinetu w rządzie Jun’ichirō Koizumiego. Cytowany przez Reuters Suga wskazuje, że

Bez jakiejkolwiek wiedzy lub więzów krwi wszedłem do świata polityki startując od zera- i byłem w stanie stać się przywódcą PLD, z wszystkimi jej tradycjami i historią.

Zapowiedział on kontynuowanie inflacyjno-inwestycyjnej polityki gospodarczej ustępującego premiera, zwanej abenomiką oraz zmierzenie się z wyzwaniami jakie niosą ze sobą dla Japonii koronawirus oraz kryzys gospodarczy i demograficzny. Jak zwraca uwagę Reuters, nowy premier Japonii będzie musiał ułożyć sobie stosunki ze zwycięzcą listopadowych wyborów prezydenckich w USA oraz z Chinami, z którymi Japonia mimo istniejących tarć pozostaje we wzajemnej zależności ekonomicznej.

A.P.

Nagrania z Donaldem Trumpem: Chciałem pomniejszyć fakt zagrożenia pandemią. Mogliśmy mieć miliony zgonów

Bob Woodward opublikował fragmenty wywiadów i nagrań z Trumpem, które zapowiadają jego najnowszą książkę „Rage”. Napisano w niej, że Kim Jong Un miał wyjawić Trumpowi jak zabił swojego wuja.

Opublikowano fragmenty nowej książki dziennikarza Boba Woodwarda pt. „Rage” („Wściekłość”) dotyczącej prezydenta Donalda Trumpa. Nowa pozycja zawiera opinie prezydenta USA na temat Kim Jong Una, niepokojów rasowych, tajemniczej nowej amerykańskiej broni, o której istnieniu miał zapewniać Donald Trump i pandemii koronawirusa. Książka to kontynuacja pozycji “Fear: Trump in the White House”, wydanej przez tego samego autora w 2018 roku. „Rage” ma się ukazać 15 września tego roku na amerykańskim rynku.

Książka oparta jest na 18 wywiadach, które dziennikarz „The Washington Post” przeprowadził z Donaldem Trumpem w okresie od grudnia 2019 do lipca 2020 roku oraz innymi postaciami. Woodward napisał w niej, że prezydentowi USA zaimponowała bystrość Kim Jong Una podczas spotkania w Singapurze w 2018 roku, gdzie Kim wyjawił mu, w jaki sposób zabił swojego wujka. Wedle analiz wywiadowczych USA, dyktator Korei Północnej miał nigdy nie zrezygnować z broni jądrowej, co prezydent Trump miał zlekceważyć.

W rozmowach z Woodwardem w 2017 roku, Trump powiedział: „Zbudowałem nuklearny system broni, jakiego nikt wcześniej nie miał w tym kraju. Mamy rzeczy, o których Putin i Xi nigdy wcześniej nie słyszeli. Nie ma nikogo kto by miał to, co my mamy, to niesamowite”.

Dziennikarz dodaje, że anonimowe źródła potwierdziły, że istnieje„tajny nowy system uzbrojenia” i byli zaskoczeni, że prezydent USA ujawnił ten fakt.

Największy oddźwięk miały jednak opublikowane nagrania, w których prezydent Donald Trump przyznaje, że wiedział, iż COVID-19 jest bardziej śmiertelny, niżeli grypa, ale nie chciał wzbudzać paniki, dlatego też celowo zapewniał o jego niskiej szkodliwości:

„Jak się okazuje wirus atakuje nie tylko starsze osoby, ale także i młodych. To są niepokojące informacje i szczerze mówiąc zawsze chciałem pomniejszyć fakt zagrożenia pandemią, ponieważ nie chciałem wywołać paniki […] Choroba przenosi się drogą kropelkową, powietrzem. Jest także bardziej śmiertelna, niż zwykła grypa. Mówimy o pięciu, a nie o jednym procencie ofiar choroby […] Jeśli nie zamknęlibyśmy kraju to zabilibyśmy miliony ludzi zamiast tego co mamy teraz”.

W książce znajdują się także wypowiedzi zięcia i doradcy Donalda Trumpa, Jareda Kushnera, który powiedział: „Najbardziej niebezpieczni ludzie wokół prezydenta to zbyt pewni siebie idioci”.

Źródło: ABC/PR/CNN

M.K.

Rosja chce by jej śledczy zbadali w Niemczech sprawę otrucia Aleksieja Nawalnego

Stały przedstawiciel Rosji przy ONZ sugeruje, że otrucie Nawalnego to prowokacja, a Kreml planuje wysłać do Berlina własną ekipę śledczą.

Rosyjskie MZS przygotowuje pismo z prośbą do ich niemieckich odpowiedników o zgodę na dołączenie do prowadzone przez Niemców śledztwa rosyjskich śledczych. Mieliby oni zadawać Nawalnemu i innym świadkom „wyjaśniające pytania dodatkowe”- informuje za agencją TASS portal DW.com.

Według ustaleń laboratorium specjalnego Bundeswehry Nawalny „ponad wszelką wątpliwość”został otruty bojowym środkiem paralityczno-drgawkowym z grupy nowiczok. Tymczasem rosyjscy lekarze twierdzą, że nie mają żadnych wskazówek na użycie trucizny.

[related id=124615 side=left] Jak przypomina portal, Nowiczokiem został też otruty w 2018 roku w Wielkiej Brytanii rosyjski podwójny agent Siergiej Skripal. Zdaniem Janusza Korwin-Mikkego żaden za oboma zatruciami nie stoją Rosjanie, na co wskazywać ma fakt, że obydwaj wciąż żyją, w przeciwieństwie do Litwinienki. Prezes partii KORWiN stwierdził na antenie Radia Wnet, że za otrucie rosyjskiego opozycjonisty odpowiadają amerykańskie służby. Na temat tego, że otrucie Nawalnego to „fałszywa flaga” mówił tego samego dnia stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzja. Podczas czwartkowej sesji ONZ Nebenzja odniósł się do sprawy Nawalnego stwierdzając, że

To całe zdarzenie nie może nie wzbudzać wątpliwości co do ustawienia jakiejś fałszywej gry.

Przywołał on opinię rosyjskich lekarzy na temat stanu zdrowia Nawalnego, podkreślając, że to oni ocalili mu życie. Cytowany przez agencję TASS dyplomata dodał, że

To prowadzi do nieuniknionego pytania retorycznego w takich sytuacjach: Cui bono? Is fecit cui prodest. Kto skorzystał z tego, ten to zrobił.

A.P.

Nominacja noblowska dla Donalda Trumpa. Budzik: To spore zaskoczenie dla Demokratów jak i dla zwolenników prezydenta

Szef Radia Deon mówi o zgłoszeniu Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla przez norweskiego posła, o tym, jak uzasadniona została nominacja i jak na nią zareagowały amerykańskie media.

Sławomir Budzik komentuje nominację do Pokojowej Nagrody Nobla dla prezydenta USA Donalda Trumpa.

Norweski poseł nominował prezydenta Trumpa za wysiłki na rzecz rozwiązywania konfliktów na całym świecie. Wymienione zostały: normalizacja stosunków Izraela ze światem arabskim, Korea Północna i Kaszmir. Nikt się takiej nominacji nie spodziewał: ani wrogowie prezydenta, ani on sam.

Gość Tomasza Wybranowskiego przypomina, że amerykański prezydent był już zgłoszony do Nobla 2 lata temu. Mówi również o nagrodzie dla Baracka Obamy tuż po rozpoczęciu kadencji.

Wtedy spotkało się to z krytyką m.in. Trumpa  oraz Lecha Wałęsy.

Szef Radia Deon przywołuje postaci  Theodora Roosevelta, Thomasa Woodrowe’a Wilsona i Jimmy’ego Cartera, amerykańskich przywódców, którzy zostali laureatami pokojowego Nobla w XX wieku.

Donald Trump prawdopodobnie nagrody nie otrzyma, jednak sam fakt nominacji w szczycie kampanii wyborczej jest warty odnotowania.

Sławomir Budzik odnotowuje, że pierwszym medium amerykańskim, które doniosło o nominacji dla Trumpa było Fox News. Przewiduje że CNN całkowicie zbagatelizuje sprawę.

Tomasz Wybranowski i Sławomir Budzik mówią również o Natalli Kawalec, 15-letniej polskiej piosenkarce mieszkającej w Chicago.

Kto w 2024 r. zdobędzie Oscara za najlepszy film? Produkcja z mniejszościami. Akademia przedstawiła nowe zasady oceny

Kobiety, mniejszości rasowe, etniczne i seksualne oraz osoby niepełnosprawne- obecność aktorów i wątków fabularne związanych z tymi grupami stanie się do 2024 r. kryterium kategorii „najlepszy film”.

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przedstawiła cztery nowe kryteria, z których, począwszy od 2024 r. przynajmniej dwa będą musiały być spełnione przez produkcję, by została ona nominowana do kategorii najlepszy film.

Standard A dotyczy obsady i głównego wątku fabularnego. Zgodnie z nim wśród aktorów pierwszoplanowych lub istotnych drugoplanowych musi być przedstawiciel mniejszości rasowej, lub etnicznej, przez które rozumie się takie grupy jak Azjaci, Murzyni, rdzenni Amerykanie, Latynosi, Arabowie etc. W ogólnej obsadzie powinno być zaś co najmniej 30% aktorów w drugoplanowych i epizodycznych rolach reprezentujących co najmniej dwie z następujących grup: wspomniane mniejszości etniczno-rasowe, kobiety, tzw. osoby LGBTQ+, niepełnosprawni fizycznie, bądź intelektualnie i niedosłyszący. Z co najmniej jedną z tychże grup musi być zaś związany główny wątek fabularny.

Drugi ze standardów dotyczy ekipy filmowej. Analogicznie do aktorów, co najmniej 30% całej ekipy filmowej powinno reprezentować wyżej wymienione kręgi. Dla mniejszości rasowych przeznaczony jest przynajmniej jeden, a dla pozostałych co najmniej dwa z następujących działów: casting, zdjęcia, muzyka, kostiumy, reżyseria, montaż, fryzury, charakteryzacja, produkcja, scenografia, dźwięk, efekty specjalne, scenariusz.

Standard C wymaga od studiów płatnych staży i praktyk dla wyliczonych środowisk. Duże studia i dystrybutorzy powinni mieć staże i praktyki specjalnie im dedykowane, a mniejsze winny mieć przynajmniej dwie osoby z nich. Zgodnie z ostatnim ze standardów na kierowniczych stanowiskach związanych z promocją filmu i PR powinni być ludzie z rzeczonych grup.

Standardy mają być stopniowo być wprowadzane od 2022 r., by począwszy od 96. Ceremonii Oscarowej w 2024 r. stać się obowiązującymi.

A.P.

Budzik: Obawiam się, że czeka nas czarny weekend w dziejach Chicago. Działania służb nie dają poczucia bezpieczeństwa

Dyrektor Radia Deon Sławomir Budzik mówi o amerykańskim święcie pracy, ciągle niebezpiecznej sytuacji na ulicach Chicago oraz przygotowaniach do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich.

Sławomir Budzik mówi o tym, jak w USA celebruje się Labour Day w okolicznościach pandemii koronawirusa. Opowiada o fali strajków w Chicago w 1884 r., które zapoczątkowały to święto

Relacjonuje przejście Amerykanów do trybu normalnej pracy po letnim wypoczynku:

Zamykamy okres wakacyjny i wchodzimy w czas, kiedy kampania wyborcza rozpocznie się na poważnie.

Dyrektor radia Deon relacjonuje, że władze Chicago pod kierownictwem Lori Lightfott całkowicie zmieniły sposób postępowania wobec chuliganów dokonujących rozbojów w mieście. Ocenia, że działania miejskich służb są pozorne:

Trzy młode osoby, oczywiście czarnoskóre, stanęły przed wymiarem sprawiedliwości. […} Dochodzą jednak do mnie również sygnały, że wiele osób jest uwalnianych. Nie mam poczucia, że jest bezpieczniej. Policja nie reaguje w sposób wystarczającym. Najbliższy weekend będzie czarnym weekendem w dziejach Chicago.

Poruszony zostaje również temat głosowania korespondencyjnego:

W USA to nic nowego. Walka toczy się wokół skali.

Jak mówi Sławomir Budzik, do głosowania korespondencyjnego w stanie Illinois zgłosiło się ponad 1,3 mln osób.

Są obawy, że taka liczba zgłoszeń doprowadzi do fałszerstw wyborczych.

Rozmówca Tomasza Wybranowskiego opowiada o bardzo złym stanie poczty amerykańskiej, bardzo możliwa jest jej prywatyzacja.

Poczta w USA jest na takim etapie, jak Poczta Polska w latach 80. Jest niewydolna w wielu dziedzinach. Niektórzy uważają, że będzie celowo zakłócać proces wyborczy.

Trump kieruje list do liderów Pro-Life prosząc o wsparcie w wyborach: Zyskamy cztery lata na walkę o nienarodzone dzieci

Prezydent Donald Trump skierował list do liderów Pro-Life prosząc o wsparcie w wyborach. Zapowiedział wprowadzenie trzech reform chroniących życie i zakazu finansowania aborcji przez podatników

Prezydent Donald Trump opublikował w czwartek 3 września list skierowany do środowisk pro-life w Stanach Zjednoczonych, w którym przekonuje, że jeśli ponownie zostanie wybrany na drugą kadencje dokona trzech zasadniczych zmian.

Po pierwsze zapowiedział, że będzie wypełniał stanowiska sędziowskie Sądu Najwyższego i niższych stopniem sądów, sędziami respektującymi konstytucje i nie wspierającymi aborcji.

Po drugie, pokona parlamentarną obstrukcję Demokratów w parlamencie i wprowadzi trzy następujące ustawy: Pain-Capable Unborn Child Protection Act (Ustawa penalizująca wykonywanie aborcji przez kobiety znajdujące się w 20 tyg. ciąży), No Taxpayer Funding for Abortion (zakaz finansowania aborcji przez podatników) i Born-Alive Abortion Survivors Protection Act (Ustawa zobowiązująca lekarza do opieki i ochrony nad dzieckiem, które urodziło się, pomimo próby dokonania aborcji).

Po trzecie w całości zaprzestanie finansowania z pieniędzy podatników przemysłu aborcyjnego, takiego jak amerykańska organizacja aborcyjna Planned Parenthood.

Wedle informacji podawanych przez Catolic News Agency, przemysł aborcyjny otrzymuje w USA około 500 mln dolarów rocznie z tytułu kosztów z federalnego systemu opieki zdrowotnej Medicaid. Aktywistka pro-life Lila Rose wskazuje, że w Planned Parenthood dokonuje się każdego dnia 900 aborcji.

Prezydent Donald Trump został skrytykowany uprzednio przez środowiska antyaborcyjne, po tym, jak w opublikowanej 23 sierpnia liście 50. swoich priorytetów, nie uwzględnił punktów dotyczących ochrony życia – doniósł portal Catholic News Agency.

„Z waszą pomocą wygram ponownie wybory i zapewnimy cztery kolejne lata na walkę w okopach o życie nienarodzonych dzieci i ich matek” – napisał Donald Trump.

Ustawa Pain-Capable Unborn Child Protection Act i Born-Alive Abortion Survivors Protection Act nie zyskały większości w amerykańskim Senacie w lutym tego roku. Podobne ustawy nie przeszły przez Kongres w latach 2015, 2017 i 2018. W 2017 roku Republikanom zabrakło 8 głosów do wymaganej liczby 60 głosów, aby przeprowadzić ustawę bez obstrukcji. Partia Republikańska liczy na korzystniejszy podział mandatów po wyborach w 2020 roku.

„Partia Demokratyczna jednoznacznie popiera aborcję na żądanie, aż do momentu narodzin, a nawet dzieciobójstwo – pozostawiając dzieci na śmierć po nieudanej aborcji. Najlepszym dowodem na to, że Joe Biden popiera to skrajne stanowisko, jest jego poparcie dla finansowania aborcji na żądanie przez podatników. Zmuszanie podatników do płacenia za aborcje to odrażająca postawa, którą trzeba pokonać przy urnie wyborczej” – napisał prezydent USA.

Źródło: donaldjtrump.com/Catholic News Agency

M.K.

Prof. Prokopowicz: Demonstranci dążą do upadku USA. Wielu polityków popadło w paranoję

Profesor Adam Prokopowicz mówi, że w Stanach Zjednoczonych łatwo można być oskarżonym o rasizm. Ocenia, ze w kraju nie ma już pokojowych manifestacji.


Profesor Adam Prokopowicz mówi, że aktualne napięcia w USA mogą w perspektywie 30-40 lat doprowadzić do praktycznego upadku państwa.

Cały światowy system polityczny będzie musiał zostać zmieniony.

Gość „Poranka WNET” wskazuje na różnicę między manifestacjami a „rozróbami”. Ocenia, że w USA mamy do czynienia niemal tylko z tymi drugimi. Profesor Prokopowicz ubolewa nad tym, że każdy zwolennik Donalda Trumpa musi liczyć się z tym, że zostanie nazwany rasistą.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o „paranoi” niektórych polityków demokratycznych, którzy stoją po stronie środowisk wywołujących zamieszki. Zwraca uwagę, że Kamala Harris, kandydatka na wiceprezydenta u boku Joe Bidena, pochodzi z rodziny nielegalnych imigrantów.

Poruszając temat wyborów prezydenckich prof. Prokopowicz mówi:

Sytuacja nadal jest remisowa. Pewne wątpliwości budzi system wyborczy.

Gość „Poranka WNET” przewiduje, że głosy oddane drogą pocztową mogą przeważyć na korzyść Joe Bidena.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K. T / A.W.K.