Halicki: Ze Strajkiem Kobiet powinien być prowadzony dialog. Nie wszystkie radykalne postulaty są do spełnienia

Andrzej Halicki o błędnej polityce PiS wobec USA i antyeuropejskiej polityce Donalda Trumpa oraz o naruszeniu przez PiS kompromisu aborcyjnego i dialogu ze Strajkiem Kobiet.

Politycy PiS wypowiadali się w tonie jednoznacznie protrumpowskim- ocenia Andrzej Halicki. Wobec coraz bliższej perspektywy wygranej kandydata Demokratów Koalicja Obywatelska będzie odgrywać ważną rolę w naprawie relacji euroamerykańskich.

Polityka Trumpa była jednak antyeuropejska w kontekście rywalizacji nie tylko gospodarczej. Proszę sobie przypomnieć wypowiedzi na temat NATO.

Europoseł PO przyznaje, że potrzebne są wyższe nakłady na bezpieczeństwo ze strony RFN, dodając, iż Donald Trump podważył artykuł 5 traktatu. Sądzi, że kwestia praworządności będzie elementem polityki Joego Bidena.

Będziemy mieli zwrot o 180 stopni.

Stany Zjednoczone pod wodzą Demokraty będzie skupiać się także na polityce klimatycznej. Zdaniem Andrzeja Halickiego obecny prezydent USA popełnił błąd występując z porozumień paryskich. Odnosząc się do spraw polskich zaprzecza, by władza leżała teraz na ulicy.

Od tego jest rząd, by rządzić, tylko widzę, że tego nie robi.

Rządzący powinni dbać o zdrowie, życie i bezpieczeństwo prawne Polaków, ale tego nie robią. Dlatego młodzi ludzie wyszli na ulice. Polityk mówi, że Strajk Kobiet jest bardzo ważnym podmiotem społecznym, z którym powinien być prowadzony dialog.

Ten bunt ma charakter niezgody na rzeczywistość. Ci młodzi ludzie często nie uczestniczyli wcześniej w wyborach, nie mają swojej reprezentacji.

Polityk podkreśla, że Platforma Obywatelska jest otwarta na współpracę z wieloma ludźmi. Przyznaje, że nie wszystkie radykalne postulaty są do spełnienia.

PiS naruszając kompromis z 1993 r. sam sobie strzelił w stopę.

Ocenia, że będzie trudno wrócić do kompromisu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Maciej Kożuszek: Były to wybory bardzo dziwne, kuriozalne. Nie ma jednak dowodów, że zostały sfałszowane

Maciej Kożuszek o niespójności narracji Republikanów odnośnie fałszerstwa wyborczego, fałszywych informacjach w tej sprawie i kompromitacji stanów wolno liczących głosy.

Póki co Donaldowi Trumpowi nie udało się stworzyć spójnej narracji, która by pokazywała, że, jak powiedział, wybory zostały ukradzione.

Maciej Kożuszek nie uważa, że wybory prezydenckie w USA można by uznać za sfałszowane. Wskazuje, że istnieją inne wytłumaczenia tego, że prezydent USA utracił w kilku stanach prowadzenie, jakie miał początkowo:

W Pensylwanii nie można było liczyć głosów korespondencyjnych, zanim nie zamknięto lokali wyborczych.

Przyznaje, że mimo spodziewanej przewagi Bidena w głosowaniu pocztowym, dziwi fakt, tak szybkiej utraty przewagi przez jego kontrkandydata w Michigan. Nie jest to jednak wystarczający dowód na fałszerstwo.

Były to wybory bardzo dziwne, kuriozalne. Stany, które tak bardzo długo liczyły te głosy się skompromitowały.

Wolne liczenie głosów i przewaga Demokratów w głosowaniu korespondencyjnych nie stanowią wystarczającej przesłanki, by mówić, że wybory są fałszowane. Zarzuty Republikanów wobec Demokratów powinny być konkretniejsze.

Ludzie Trumpa w Pensylwanii, Nevadzie nie zostali wpuszczeni do tego, by obserwować liczenie głosów.

W tym pierwszym stanie liczenie wstrzymano. Szef działu świat tygodnika „Gazeta Polska” zauważa, iż gdyby dochodziło do masowego fałszowania, to znaleźliby się łatwo ludzie, którzy zgłosiliby, że byli świadkami dosypywania głosów. Dodaje, że rozpowszechniane są fałszywe informacje pokazujące rzekomo fałszowanie trwających wyborów. Zdjęcia nazwisk osób głosujących, które urodziły się w XIX wieku pochodzą z innych wyborów, z 2019 r., a podawana liczba zarejestrowanych wyborców Wisconsin, niższa niż oddane głosy z tego stanu, pochodzi z 2018 r.

Maciej Kożuszek przypomina, że w 2000 r. Al Gore nie zgadzał się z wyrokiem Sądu Najwyższego ws. wyborów, ale zaakceptował go ze względu na szacunek do systemu. Kiedy wygra Joe Biden, część Amerykanów będzie nazywać go oszustwem. Demokraci będą zaś oskarżać Donalda Trumpa, że nielegalnie mianował  Amy Coney Barrett, podważając wiarygodność SN.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Bartosz Paszcza: Trwa dyskusja na temat tego, jak Twitter moderuje tweety. Potrzebna jest przejrzystość procesu

Twitter faworyzuje kandydata Demokratów? Bartosz Paszcza o niespójności polityki mediów społecznościowych, przesłuchaniu dyrektora Twittera przed komisją senacką i tym, jak poprawić moderację treści.

Cztery lata temu do opinii publicznej dotarło jaką wagę ma kampania w mediach społecznościowych.

Siłę nowych mediów wykorzystywał już prezydent Barack Obama, przypomina Bartosz Paszcza. Wiele się jednak zmieniło od 2016 r. Nie chodzi już o reklamy na Facebooku, ale o zarządzanie przez Twittera publikowanymi nań treściami. Trwa debata na temat moderacji wpisami w mediach społecznościowych. Pytaniem nie jest czy moderować, ale jak moderować.

To, co widzimy na portalach to pewna tablica, która jest dla nas uszeregowana przez algorytm. To też jest moderacja.

W czasie przesłuchanie przed komisją senacką Ted Cruz wskazał na niekonsekwencję polityki Twittera. Jego dyrektor generalny Jack Dorsey tłumaczył, że usunięto wpis na temat związków Huntera Bidena z Ukrainą, dlatego, że był oparty prawdopodobnie o materiały wykradzione.

Senator Cruz szybko zripostował, że nikt w Twitterze nie zabraniał rozpowszechniania artykułu o zeznaniach podatkowych Trumpa, podczas gdy rozpowszechnianie zeznań podatkowych bez zgody autora jest złamaniem prawa.

Ekspert ds. nowych technologii Klubu Jagiellońskiego wskazuje, że operatorzy telefoniczni nie wybierają nam treści. Mediom społecznościowym bliżej pod tym względem tradycyjnych mediów. Nie są to jednak media, w których jest określona redakcja. Każdy może publikować treści.

Potrzebna jest przejrzystość procesu.

Moderacja powinna być w sposób jasny prowadzona, a osoby, którym zablokowano posty powinny mieć możliwość odwołania się od tej decyzji do sądu. Bez tego „platformy zawsze będą sędzią we własnej sprawie”.

Stany Zjednoczone idą tradycyjną ścieżką w duchu antymonopolowym.

Unia Europejska stawia na konkurencyjność. Rozwiązaniem ma być interoperacyjność, czyli umożliwienie platformom komunikacji ze sobą. Chodzi o wykorzystywanie informacji na temat użytkowników mediów społecznościowych za ich zgodą.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Studio Dublin – 6 listopada 2020 – Agnieszka Białek, Mateusz Romowicz, Bogdan Feręc, Jakub Grabiasz i Alex Sławiński

W piątkowy poranek przenosimy się do Republiki Irlandii. W Studiu Dublin informacje, komentarze, analizy i korespondencje. Odwiedzimy Belfast, Galway oraz Gdynię. Zapraszamy na Szmaradgową Wyspę!

W gronie gości:

  • Agnieszka Białek – pedagog, trener, przedsiębiorca z Belfastu,
  • Mateusz Romowicz – członek zarządu Legal Marine, radca prawny,
  • Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com,
  • Jakub Grabiasz – redakcja sportowa Studia 37 Dublin,
  • Alex Sławiński – szef Studia Londyn Radia WNET, literat, poeta, krytyk i muzyk. 

 

 

Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski

Realizator: Dariusz Kąkol (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)

Oprawa graficzna i foto: Tomasz Szustek

Bogdan Feręc, szef portalu Polska – IE. Fot.: arch. Bogdana Feręca.

Zawsze kiedy wybija godzina 8:10 pod niebem Irlandii, to w głównym wydaniu Studia Dublin usłyszą państwo głos Bogdana Feręca, szefa najpoczytniejszego portalu dla Polaków na Szmaragdowej Wyspie – Polska-IE.com.

W koronawirusowym zawrocie głosy rozpoczęliśmy od dobrych wiadomości i zupełnie nie dotyczących kwestii medycznych.

Oto irlandzki departament do spraw wydatków publicznych i reform przeprowadził analizę kosztów, które należy ponieść by każdy mieszkaniec Irlandii, mógł korzystać z bezpłatnej opieki lekarza rodzinnego.

Jak się okazuje, koszt będzie wysoki, ale w skali kraju kwota wydaje się do przyjęcia, nawet przez rząd. Obecnie, wydatki na lekarzy GP (lekarze rodzinni), którzy przyjmują część pacjentów bez pobierania opłaty, sięgają rocznie ok. 300 milionów euro i dotyczy to prawie połowy pacjentów.

W przypadku, kiedy podstawowa opieka lekarska rozszerzona zostanie na wszystkich mieszkańców kraju, koszt, z jakim liczyć się musi budżet, wyniesie nieco ponad 630 mln euro.

Druga dobra wiadomość dla wyspiarzy jest taka, że czynsze spadną o prawie 3% – Instytut Badań Społecznych i Ekonomicznych (ESRI) oraz KBC Bank mają dla nas dobre informacje, które o ile się sprawdzą, będą wpływać na zasobność naszych portfeli.

Irlandzki departament Spraw Zagranicznych poinformował, że z uwagą śledzi wydarzenia na Białorusi i solidaryzuje się z tamtejszym społeczeństwem. Irlandzkie władze obiecały białoruskiej opozycji i organizacjom przeciwnym rządom Łukaszenki, iż wesprze je finansowo.

Z zapowiedzi wynika, iż protestujący, mogą liczyć na 50 000 euro, które przekazane zostanie na rzecz komitetów strajkowych.

Wcześniej w wywiadzie dla The Times, liderka białoruskiej opozycji Swietłana Tichanowskaja, wezwała irlandzki rząd, aby z większą stanowczością i odwagą potępił postępowanie Łukaszenki.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Boganem Feręcem:

 

 

Mateusz Romowicz jest radcą prawnym specjalizującym się w podatkach marynarskich, dochodzeniu odszkodowań marynarskich, morskim prawie pracy i prawie międzynarodowym.

W drugiej rozmowie głównego wydania Studia Dublin (6 listopada 2020) usłyszymy po raz kolejny Mateusza Romowicza, radcę prawnego i prezesa firmy „Legal Marine Mateusz Romowicz”.

Dzisiaj powracamy do sprawy, która niepokoi i bulwersuje Polaków mieszkających i pracujących poza granicami ojczyzny, czyli zniesienia przez polski rząd tzw. ulgi abolicyjnej.

Z danych polskiego ministerstwa finansów wynika, że nieco ponad 67 tysięcy osób korzysta z ulgi abolicyjnej. Polska w zależności od zawartej umowy stosuje dwie metody unikania podwójnego opodatkowania. Metodę wyłączenia z progresją i metodę zaliczenia proporcjonalnego.

Metoda wyłączenia z progresją jest korzystniejsza dla podatników, ponieważ nie powoduje konieczności opodatkowania w Polsce dochodów osiągniętych za granicą. Wykazuje się je w rocznym zeznaniu podatkowym jedynie w celu ustalenia stawki podatkowej.

premier Mateusz Morawiecki, sekretarz generalny OECD Jose Angel Gurria, minister finansów Francji Bruno Le Mair / Fot. Jan Olendzki, Radio WNET

Rząd Zjednoczonej Prawicy chce wprowadzić nowe przepisy, które wpędzają w spiralę strachu tysiące Polek i Polaków, którzy pracują poza granicami ojczyzny. Źdźbłem nadziei jest zachowanie senatorów, którzy być może przeciągnie prace na ustawą.

By przepisy podatkowe weszły na następny rok podatkowy muszą być ogłoszone 30 listopada. Senat RP ma 30 dni na rozpatrzenie ustawy. Potem ustawa ponownie wraca do Sejmu.

W opinii Mateusza Romowicza działania legislacyjne polskiego rządu zaprowadzą dziesiątki tysięcy obywateli do osiedlenia się i uzyskania rezydencji podatkowej w innych krajach.

Zniesienie ulgi abolicyjnej boleśnie odczują dwie grupy naszych rodaków. Po pierwsze ci, którzy są mocno związani z Polską, utrzymują tam domy, całe gospodarstwa domowe i mają tam rodziny. Drugą grupą pokrzywdzonych staną się delegowani do pracy poza Polską.

W wielu wypadkach efekt będzie dramatyczne, ponieważ te osoby w większości przypadków zdecydują się na stały wyjazd z Polski i osiedlenie się w bardziej korzystnym anturażu przepisów i podatków. – dodał Mateusz Romowicz.

Mateusz Romowicz jest radcą prawnym specjalizującym się w podatkach marynarskich, dochodzeniu odszkodowań marynarskich, morskim prawie pracy i prawie międzynarodowym.

Doświadczenie prawne w tym zakresie zdobywał obsługując polskich marynarzy będących w sporach z zagranicznymi armatorami, reprezentując marynarzy w kontaktach z organami podatkowymi i rentowymi w Polsce i zagranicą. Mój gość specjalizuje się także w prawie handlowym, gospodarczym, europejskim prawie spółek, oraz prawie podatkowym (ze szczególnym uwzględnieniem umów o unikaniu podwójnego opodatkowania).

Gdy mowa o prawie morskim, to obsługa i wsparcie „Legal Marine Mateusz Romowicz” obejmowały przedsiębiorców z branży morskiej, stoczniowej i budowlanej oraz spółki prawa handlowego działające w transporcie lub handlu międzynarodowym.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Mateuszem Romowiczem:

 

 

Agnieszka Białek, głos Radia WNET z Belfastu. Fot. arch. własne.

 

W Studiu Dublin, o godzinie 9:00 czasu irlandzkiego, najświeższe informacje, przegląd wydarzeń i prasy z Belfastu i Londynu. Nasza korespondentka Agnieszka Białek przytacza najnowsze dane i statystyki związane z koronawirusem w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. 

Boris Johnson obiecał pokonanie koronawirusa do wiosny. Zaapelował do ludzi w jednoczeniu się dla ratowania zdrowia i odciążenia NHS (brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej).

Brytyjski premier podkreślił, że „brak działania mógłby prowadzić do dwukrotnie większych zgonów zimą”. Dlatego jak stwierdził, drugi lockdown jest więc koniecznością. Wprowadzony on zostanie tylko na terenie Anglii.

Pozostałe części Zjednoczonego Królestwa prowadzą własną politykę odnośnie obostrzeń. W Walii lockdown kończy się 9 listopada, a 16 listopada w Irlandii Północnej. W Szkocji funkcjonuje pięcioprogowy system obostrzeń.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Agnieszką Białek:

 

W okienku sportowym nie mogło zabraknąć Jakuba Grabiasza komentującego nie tylko ostatnie rozstrzygnięcia w fazie grupowej Ligi Europy. Irlandzki jedynak pucharowy, jedenastka Dundalk FC przegrała swój trzeci mecz. W Wiedniu miejscowy Rapid wygrał z Irlandczykami 4:3.  

Jakub Grabiasz mówił również o zawirowaniach i niepewności, co do dokończenia rozgrywek pucharowych w hurlingu i futbolu irlandzkim.

Fot. Rlevente / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Jakub Grabiasz tym razem mówić będzie także o społeczno – gospodarczych i biznesowych twarzach Irlandii, którą można nazwać „cisza przed burzą Brexitową”.

COVID pomaga na swój sposób irlandzkiemu rządowi odwrócić uwagę publiczną od wielkiego i bolesnego bałaganu, który nastąpi po 1 stycznia 2021. – mówi Jakub Grabiasz. – Wielka jest niewiedza małych i średnich przedsiębiorców irlandzkich w jaki sposób przygotować się do brexitu. Wiedza urzędników i właściych służb, chociażby skarbowo – podatkowych także pozostawia wiele do życzenia.

Bałagan i niedoinformowanie, wielkie koszty prowadzenia działalności gospodarczej i społeczne zawirowania na niewyobrażalną skalę czekają już na Irlandczyków po rozwodzie z Wielką Brytanią. Współgospodarz Studia Dublin nie zostawia złudzeń:

Przed nami wielka depresją na Szmaragdowej Wyspie w nowym roku.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Jakubem Grabiaszem:

 

Londyn / Fot. David Iliff / CC 3.0
Alex Sławiński z ambasadorem Arkadym Rzegockim i jego małżonką.

W finale Studia Dublin Alex Sławiński skomentował wprowadzenie drugiego koronawirusowego lockdownu w Anglii. Koszty zamknięcia kraju poznamy dopiero po kilku miesiącach. Drugie zamknięcie potrwa do 2 grudnia 2020, chociaż – jak przyznał brytyjski minister zdrowia – „niewykluczone, że lockdown zostanie wydłużony”.

Szef Studia Londyn mówi także o negocjacjach brexitowych, które cały czas trwają, choć przez ostatnie pół roku „zajmowaliśmy się innymi tematami”.

Brytyjczycy mówią o wprowadzeniu systemu punktowego odnośnie imigracji. Przyjmowani mieliby być przede wszystkim specjaliści.

Większość mieszkających w Zjednoczonym Królestwie Polaków, jak naszego korespondenta poinformował ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki, już się zarejestrowała na dalszy pobyt w UK, już po brexicie.

Gość Studia Dublin wskazuje, że Brytyjczycy od dawna mogą głosować na swoich przedstawicieli w formie korespondencyjnej. Nie ma z tym takich problemów, jak w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych.,

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Alexem Sławińskim:

 

Opracowanie: Tomasz Wybranowski, Aleksander Popielarz (także oprawa dźwiękowa)

Współpraca: Katarzyna Sudak & Bogdan Feręc – Polska-IE.com

Oprawa fotograficzna: Tomasz Szustek


Partner Radia WNET

Partner Studia 37 Dublin

 

  Produkcja: Studio 37 Dublin Radio WNET – listopad 2020 (C)

 

Studio Dublin na antenie Radia WNET od 15 października 2010 roku (najpierw jako „Irlandzka Polska Tygodniówka”). Zawsze w piątki, zawsze po Poranku WNET zaczynamy ok. 9:10. Zapraszają: Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, oraz Katarzyna Sudak, Agnieszka Białek, Ewa Witek, Alex Sławiński oraz Jakub Grabiasz.

Mieszkaniec Nevady: Obserwatorzy wyborów są wyprowadzani siłą. Przy głosowaniu nie potrzeba dokumentu weryfikacji

Kto zadecyduje o wyniku wyborów prezydenckich w USA? Andrzej Lenard o nieprawidłowościach wyborczych, kandydatach innych partii i obawie przed zamieszkami.

Ufaj, a nie weryfikuj- taka jest przewodnia myśl liczenia głosów.

Polak mieszkający w Nevadzie informuje, że są przypadki wyprowadzania siłą obserwatorów wyborczych przez liczących głosy. Przyjmowane są koperty z pakietami wyborczymi bez daty i pieczątki. Andrzej Lenart wskazuje, że aby przy głosowaniu wystarczy kiwnąć głową na pytanie, czy jest się osobą, za którą się podaje.

Nie potrzeba żadnego dokumentu weryfikacji.

W połączeniu z faktem, że pakiety wyborcze mogą być przesyłane na stare adresy, pod którymi odbiorcy już nie mieszkają, oznacza to, iż jedna osoba może głosować więcej niż raz. Republikańscy politycy zaczynają stawać za Donaldem Trumpem zgadzając się z nim, że Demokraci chcą sfałszować wybory.

Joe Biden wskoczył w Nevadzie na 11 tys. głosów przewagi, co jest bardzo ciekawe. 11 tys. głosów to tyle ile zdobyła kandydatka Partii Libertariańskiej Jo Jorgensen.

Kalifornijczycy imigrują ze swojego stanu z powodów podatkowych do Teksasu, Arizony i Nevadu. Nie przestają przy tym głosować na Demokratów.

Wystarczy pomieszkać 30 dni i zrobić prawo jazdy, by stać się rezydentem Nevady i móc głosować w Nevadzie.

Przelicznik mieszkańców na głosy elektorskie zostanie uaktualniony w 2023 r., po spisie powszechnym. Nasz gość zdradza, że wszyscy jego znajomi, którzy głosowali na Trumpa, uważają, że dochodzi do fałszerstw wyborczych.

Wydaje się, że tym razem to nie wyborcy, tylko sędziowie zadecydują kto wygra.

Informuje, że Wallmart wycofał ze sprzedaży broń palną w obawie przed zamieszkami i rabowaniem swych sklepów.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Sławomir Budzik: W USA wciąż trwa wyborczy rollercoaster. W wielu stanach wynik głosowania nie jest przesądzony

W przypadku zwycięstwa Trumpa wiele amerykańskich miast zacznie płonąć – mówi szef Radia Deon Chicago. Przewiduje, że sprawa fałszerstw wyborczych może dotrzeć do Sądu Najwyższego.

Sławomir Budzik mówi o tym, że zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich w USA nie jest pewne:

Większość mediów nieustannie pompowała  Bidena. Nic z tego nie wyszła. Nadal nie wiadomo, kto zostanie prezydentem.

W niektórych stanach trwa spór dotyczący tego, które głosy należy jeszcze liczyć, a które nie:

Znamy przypadki obecności w spisach wyborców osób, które już dawno nie żyją,

Jak relacjonuje dyrektor Radia Deon, informacje o tym, że tradycyjnie republikańska Arizona została przechwycona przez Demokratów, okazały się przedwczesne:

Rollercoaster wyborczy wciąż trwa. Czegoś takiego w historii Stanów Zjednoczonych jeszcze nie było.

Pozytywne dla Donalda Trumpa docierają również z Pensylwanii:

Z 20 głosami elektorskimi jest to stan niezbędny prezydentowi do reelekcji.

Gość Tomasza Wybranowskiego zapewnia, że w przypadku złożenia przez Republikanów skargi do Sądu Najwyższego, konserwatywna większość wyda rozstrzygnięcie korzystne dla urzędującego prezydenta:

Prawo stoi po stronie Trumpa.

Szef kampanii Donalda Trumpa Bill Stęień jest z pochodzenia Polakiem, ma również korzenie niemieckie. Jak mówi Sławomir Budzik:

Jestem pewien, że z takim pochodzeniem, które jest mieszanką wybuchową, Stępień będzie walczył do końca jak lew o reelekcję prezydenta.

Sławomir Budzik relacjonuje, że noc wyborcza była niemal wolna od zamieszek, niemniej na amerykańskich ulicach jest coraz bardziej nerwowo:

To co najgorsze, dopiero przed nami. Jeżeli, mimo wszystko, wygra Trump, miasta będą płonąć. Będziemy mieli w Ameryce kilkanaście Kenosh.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Waldemar Biniecki: Zwycięstwo Bidena byłoby wielkim wyzwaniem dla polskiej dyplomacji. Czy jesteśmy na to gotowi?

Publicysta „Tygodnika Solidarność” tłumaczy zawiłości systemu wyborczego USA. Przestrzega przed negatywnymi dla Polski konsekwencjami ewentualnego wyboru Joe Bidena na prezydenta.


Waldemar Biniecki wskazuje, że  obserwatorzy w Polsce mają trudności ze zrozumieniem systemu wyborczego USA. Tłumaczy, że w każdym ze stanów obowiązują nieco inne zasady.

Wrażenie chaosu, powszechne w Polsce, nie jest do końca prawdziwe.  Europa nie zna specyfiki amerykańskiej. Sam, mimo że mieszkam tu już od 2o lat, wciąż odkrywam coś nowego.

Problemy z liczeniem głosów występują w USA stale od 3o lat.

Gość „Popołudnia WNET” mówi o porażce mediów i sondażowni, które niezbyt trafnie oszacowały rezultaty obu kandydatów. Zdaniem Waldemara Binieckiego celem wielu badań opinii publicznej jest zwiększenie popularności określonej formacji politycznej, a media nieustannie zniechęcają społeczeństwo do urzędującego prezydenta:

Nie chciano pisać o jego programie, wyciągano same niekorzystne rzeczy z nim związane.

Waldemar Biniecki przypomina błędy popełnione przez ośrodki opinii publicznej 4 lata temu. Władze tych instytucji nie poniosły żadnych konsekwencji tych niedociągnięć,

Pewne zaskoczenie może budzić bardzo dobry wynik Joe Bidena w republikańskim, wydawałoby się, Teksasie. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk wyjaśnia, że notowania demokratycznego kandydata wzrosły dzięki licznej imigracji z będącej bastionem lewicy Kalifornii.

W demokratycznych stanach ciągle podnosi się podatki, dlatego ludzie z nich wyjeżdżają. Poza Kalifornią, dotyczy to w największej mierze Nowego Jorku i Ilinois.

Publicysta podkreśla, że ponowne liczenie głosów w którymś ze stanów wiązałoby się ze znacznymi, dodatkowymi kosztami. Waldemar Biniecki mówi, że dużym sukcesem Donalda Trumpa jest pozyskanie wielu wyborców wśród ludności latynoskiej.

Gość „Popołudnia WNET” podkreśla, że ewentualne zwycięstwo Joe Bidena będzie wielkim wyzwaniem dla polskiej dyplomacji:

Co będzie z Trójmorzem, jeżeli Biden rzeczywiście będzie chciał zawrzeć deal z Niemcami? Szkoda, że polskie placówki w USA, zamiast toczyć dyskusje na ten temat, organizują nam tylko koncerty chopinowskie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Adam Becker: Są sygnały że urzędnicy pocztowi otrzymali polecenie antydatowania poczty wyborczej

Adam Becker o interwencjach sztabu wyborczego Donalda Trumpa ws. liczenia głosów, sygnałach nadużyć wyborczych i artykule New York Timesa.

Adam Becker przedstawia najnowsze wyniki cząstkowe wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Zakończenie wyborów w Arizonie zostało oprotestowane przez ubiegającego się o reelekcję prezydenta. Po przeliczeniu 88 proc. ogłoszono wygraną Bidena, choć wynik ten może się jeszcze zmienić.

 Sztab wyborczy Trumpa złożył wniosek w sądzie w Michigen wniosek o wstrzymanie liczenia głosów.

Sztabowcy twierdzą, że uniemożliwiono im kontroli liczenia głosów zgodnie z przepisami stanowymi. W stanie tym wprowadzono prawo pozwalające na liczenie napływających pocztą listów do dwóch dni po wyborach (wysłanych nie później niż 2 listopada). Sąd jednak odrzucił je, uznając, że liczyć można tylko te, które wpłynęły do godziny 20 w dniu wyborów.

Są sygnały […], że urzędnicy pocztowi otrzymali polecenie odkładania przychodzącej już czwartego dnia poczty  […] i datowania jej na dni przed 3 listopada.

Nadzoru nad liczeniem głosów sztab Trumpa żąda także w Pensylwanii, gdzie liczenie głosów ma trwać do piątku. Tymczasem na 90 proc. amerykańskich prefiksów wysłano wiadomość głosową w sposób utrudniający weryfikację i lokalizację nadawcy:

FBI prowadzi śledztwo ws. wysyłania automatycznego przekazu telefoniczego […] „zostań w domu bądź bezpieczny”. Zostało to jednoznacznie uznane jako wezwanie do niebrania udziału w głosowaniu.

Komentator życia politycznego w USA komentuje artykuł New York Times, według którego Donald Trump ma obecnie 76 dni na przemeblowanie amerykańskiej administracji, tak by usunąć ludzi odpowiedzialnych za swoją porażkę. Wśród nich są wymienieni szef FBI Christopher A. Wray i doradca ds. epidemiologicznych Anthony Fauci.

Negatywnym bohaterem wyborów są sondażownie. […] Tym jest próba wmówienia ludzi, że na nic nie mają wpływu- wybór został dokonany za nich.

Adam Becker wciąż wierzy, że wybory wygra Donald Trump. Sądzi, że Amerykanie się obudzą.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wybory USA: Biden coraz bliżej zwycięstwa

17 głosów elektorskich dzieli Joe Bidena od upragnionych 270. Trump składa skargi do sądu najwyższego.

Kandydat demokratów, Joe Biden prowadzi w wyścigu prezydenckim z 253 głosami wyborczymi. Prezydent Donald Trump ma ich 214 (wliczając jeden z okręgów kongresowych w Maine), a to oznacza że spośród sześciu stanów, w których wynik jeszcze nie jest rozstrzygnięty, Bidenowi mógłby wystarczyć tylko jeden do zwycięstwa.

W grze pozostały jeszcze Alaska (3 głosy elektorskie), Georgia (16), Karolina Północna (15), Pensylwania (20) i Nevada (6). Głosów nie policzono jeszcze do końca również w Arizonie (11).

Z danych z 98% komisji wyborczych Trump prowadzi w Georgii (49,6% – 49,2%). W Pensylwanii po podliczeniu głosów z 89% komisji wyborczych wynik to 50,7% do 48,1 % dla prezydenta, a w Karolinie płn. Donald Trump prowadzi 50,1% do 48,7% (wyniki na podstawie danych z 94% komisji). W Nevadzie niewielką przewagę utrzymuje Biden, z danych z 75 % komisji wynika że demokrata prowadzi 49,3% do 48,7%. W Arizonie, w teorii sytuacja nie jest rozstrzygnięta, wydaje się jednak, że tam Trump ma najmniejsze szanse na zwycięstwo. Po ogłoszonych wynikach z 88% komisji, Biden ma przewagę ponad 60 tysięcy głosów i 2,4 pkt. procentowych.

Do tej pory Nevada i Arizona są jedynymi stanami w których Trump odrabia straty w porównaniu do pierwszych sondażowych wyników. Na ten moment częściej jest tak, że po przeliczeniu głosów oddanych drogą pocztową (ponad 65 milionów takich głosów łącznie!), wynik zmienia się na korzyść Bidena.

 

Możliwe scenariusze

Gdy spojrzymy na mapę wyborczą USA, sytuacja wygląda dość jasno. Joe Biden prowadzi w dwóch stanach, Trump w czterech. Jeśli obaj kandydaci utrzymają przewagę w poszczególnych stanach, to wybory wygra Joe Biden stosunkiem 270 – 268. To oznacza, że Trump nie tylko musi wygrać w stanach, w których przeważa, ale także wygrać z Bidenem w Nevadzie lub Arizonie. Z tych dwóch stanów, zadanie wydaje się łatwiejsze do wykonania w Nevadzie, bo tam przewaga Bidena topnieje i wynosi około 8 tysięcy głosów. Gdyby ten scenariusz się sprawdził, Trump wygrał by drugą kadencję stosunkiem 274 – 264 (Nevada to 6 głosów elektorskich).

Dopuszczalny jest też scenariusz w którym republikański prezydent odrabia straty w Arizonie. Jeśli tak się stanie, Trumpowi nie będzie już potrzebna Nevada, bo Arizona dałaby mu 11 głosów elektorskich. W tym scenariuszu (mniej prawdopodobnym, agencja Associated Press już uznała Arizonę za zdobytą przez Bidena) dopuszczalna byłaby dla Trumpa nawet strata jednego ze stanów w którym prowadzi, Alaski, która daje tylko 3 głosy elektorskie (na Alasce zliczono głosy z 50% komisji. Trump prowadzi 62,1% – 33,5%).

Dwa powyższe scenariusze dają zwycięstwo Trumpowi. Wiele więcej ścieżek do zwycięstwa ma jego kontrkandydat. Biden nie potrzebuje wiele by zdobyć prezydenturę. Tak jak wspominaliśmy, wystarczy by wygrał w Nevadzie i Arizonie, gdzie prowadzi. Sytuacja Bidena nie jest jednak tak dramatyczna jak Trumpa, bo nawet jeśli przegra w obydwu tych stanach, to wciąż może wygrać w którymś ze stanów gdzie prowadzi Trump, a nie jest to niemożliwe, gdyż od środy Biden mocno goni Trumpa, czy to w Pensylwanii (gdzie przewaga Trumpa stopniała do niecałych 200 tys. głosów z 600 tys.), czy w Georgii, gdzie Trump wygrywa nieznaczną liczbą około 23 tysięcy głosów.  Warto jednak podkreślić, że gdyby Trump wygrał i w Arizonie, Nevadzie, Pensylwanii i na Alasce, to do zwycięstwa Biden potrzebowałby zwycięstwa w dwóch pozostałych stanach czyli Georgii i Karolinie płn. Co ciekawe, gdyby Biden w tym ostatnim scenariuszu z wszystkich pozostałych stanów wygrał jedynie w Georgii, to mieli byśmy wynik 269 – 269.

W przypadku remisu Izba Reprezentantów wybiera, prezydenta drogą głosowania, zwanego „contingent election” (wyborem warunkowym). Przedstawiciel każdego z 50 stanów otrzymuje jeden głos. 50 jest liczbą parzystą, również po tej turze głosowania również może być remis. W takim przypadku Izba Reprezentantów głosuje do czasu, aż znajdzie się zwycięzca.  Głosowanie trwa do stycznia 2021 r., gdyby do tego czasu nie wyłoniono zwycięzcy, to Donald Trump musiałby ustąpić.

 

Trwa liczenie głosów

Wyścig pomiędzy Bidenem a Trumpem stał się bardziej wyrównany w Arizonie. Prowadzenie Bidena w hrabstwie Maricopa, najbardziej zaludnionym hrabstwie stanu, zmniejszyło się z dnia na dzień. W środę wieczorem sekretarz stanu w Arizonie powiedział CNN, że ponad pół miliona głosów pozostaje niezliczonych i dał do zrozumienia, że liczenie głosów w Maricopa County może potrwać kilka dni. Arizona jest więc w grze. Z kolei urzędnicy z Nevady, którzy w środę opublikowali bardzo mało informacji powiedzieli, że spodziewają się zaktualizować wyniki w czwartek w południe.

Najbliżej podania wyników są Karolina płn. i Georgia. Wygrywając w Georgii Biden zapewnia sobie przynajmniej remis. Zdobywając oba te stany Biden osiągnie 284 głosy elektorskie i zapewni sobie prezydenturę. Na razie jednak w tych stanach prowadzi D. Trump.

 

Protesty Trumpa

Już po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników wyborów Trump ogłosił się zwycięzcą i powiedział że demokraci będą próbować oszukać i sfałszować wybory.

Trump ogłosił także wczesnym rankiem w środę, że on i jego sztab skierują skargi do Sądu Najwyższego.

Sztab Trumpa żąda ponownego przeliczenia głosów w Wisconsin

Szef sztabu wyborczego Trumpa Bill Stepien napisał w oświadczeniu, że „w kilku hrabstwach Wisconsin pojawiły się doniesienia o nieprawidłowościach, które budzą poważne wątpliwości co do wiarygodności wyników”. Zapowiedział, że natychmiast zażąda ponownego przeliczenia głosów w tym stanie.

Sztab Trumpa wydał również oświadczenie po tym jak ogłoszono zwycięstwo Bidena w Michigan: „Złożyliśmy dziś pozew w sądzie w Michigan o wstrzymanie liczenia głosów do czasu zapewnienia znaczącego dostępu do miejsc, gdzie głosy były liczone. Domagamy się również przeglądu tych kart do głosowania, które zostały otwarte i policzone, gdy nie mieliśmy do nich właściwego dostępu” – napisano w oświadczeniu.

Stan Michigan to 16 głosów elektorskich, wygrana tam Bidena, przybliżyła demokratę do prezydentury.

Sztab Trumpa złożył też pozew w Pensylwanii, domagając się lepszego dostępu swych obserwatorów do miejsc, gdzie były liczone głosy. W Pensylwanii Trump prowadzi, jednak jego przewaga znacząco stopniała, co wzbudziło podejrzenia prezydenta:

https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1324061986779504642

“Wygrywamy wysoko w Pensylwanii, ale Sekretarz Stanu  właśnie ogłosił, że do policzenia pozostały „Miliony kart do głosowania”. – napisał na Twitterze Trump.

 

Podsumowując, w środę, mimo pierwszych sondażowych wyników Biden okazał się zwycięzcą w kluczowych stanach Michigan i Wisconsin, co bardzo przybliżyło go do 270 głosów elektorskich dających wygraną w wyborach. W grze są jeszcze Nevada, Arizona, Karolina płn., Georgia, Pensylwania i Alaska. Obaj Kandydaci mogą jeszcze zwyciężyć, idą łeb w łeb, choć chwilowo wydaje się że Joe Biden jest bliższy zdobycia prezydentury. Trump opóźnia proces liczenia głosów składając kolejne pozwy, podejrzewając duże pomyłki w liczeniu głosów. Przypomnijmy że kandydat ma prawo poprosić o przeliczenie głosów raz jeszcze jeśli różnica głosów w danym stanie jest mniejsza niż 1% (co w przypadku Wisconsin się sprawdza).

Nigdy wcześniej nie czekano tak długo na wynik wyborów. W 2016 roku w nocy po głosowaniu, koło godziny 3 nad ranem ogłoszono Trumpa zwycięzcą. Najwcześniej, wyniki wyborów poznamy w czwartek po południu.

Bogatko: Niemieckie media niecierpliwie czekają na ogłoszenie porażki Donalda Trumpa

Korespondent Radia WNET mówi o niezadowoleniu w Niemczech ze słabszego niż oczekiwano wyniku Joe Bidena. Komentuje powszechnie krytykowany wieczór wyborczy telewizji ARD.

Jan Bogatko omawia niemieckie echa wyborów prezydenckich w USA. Część mediów ubolewa nad tym, że Joe Biden nie uzyskał wyraźnej, dającej mu szybkie zwycięstwo przewagi.

W Niemczech prawie nikt nie może ścierpieć Trumpa. Liczono, że Amerykanie się od niego całkowicie odwrócą.

Stacja niemieckiej telewizji publicznej ARD poprowadziła w nocy z wtorku na środę 5-godzinny program poświęcony amerykańskiej elekcji.

 Widzowie wysłali wiele listów krytykujących przebieg tego programu i niewłaściwy dobór ekspertów.

Jednym z gości wieczoru wyborczego był dziennikarz, który w czasach NRD był wpływowym przedstawicielem tamtejszego establishmentu.

Korespondent Radia WNET przypomina, że współczesne Niemcy właśnie Stanom Zjednoczonym zawdzięczają demokrację.

Wszyscy dziennikarze między Odrą a Renem mają nadzieję że, w porównaniu z Trumpem, Biden jako prezydent będzie miał inny stosunek w zasadzie do wszystkiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.