USA nakłaniają Danię, by nie godziła się na budowę rurociągu Nord Stream 2. Chcą powstrzymać rosyjską dominację ws. gazu

Zdaniem USA ważne strategicznie kraje NATO są zbyt uzależnione od dostaw energii z Rosji, która „posługuje się gazem, gdy chce zniszczyć inny kraj” – powiedziała Robin Dunnigan z Departamentu Stanu.

USA rozpoczęły ofensywę mającą na celu powstrzymanie rosyjskiej dominacji na europejskim rynku gazowym; świadczą o tym wypowiedzi, w tym nt. gazociągu Nord Stream 2 dla duńskiego dziennika „Berlingske”, przedstawicielki Departamentu Stanu Robin Dunnigan.

Na celowniku administracji Donalda Trumpa znalazł się rurociąg Nord Stream 2, który ma biec dnem Bałtyku w pobliżu duńskiego Bornholmu aż do stacji przesyłowej w Niemczech. USA chcą wywrzeć presję dyplomatyczną na kraje, które jeszcze nie zatwierdziły tego projektu, jak np. Dania. To na tym kraju ogniskuje się obecnie zainteresowanie Amerykanów.

Na chwilę obecną nie ma sensu realizowanie tego projektu, skoro istnieje tak dużo ewentualności. Nie jest to także zgodne z deklarowanymi przez Unię Europejską celami energetycznymi i dlatego lepiej będzie skoncentrować się na szeregu innych projektów w celu dywersyfikacji zaopatrzenia w gaz ziemny – oznajmiła Robin Dunnigan. Na co dzień pracuje ona w Departamencie Stanu, gdzie zajmuje się kwestiami strategicznego zaopatrzenia w energię. Przed przybyciem do Kopenhagi odwiedziła w Brukseli Komisję Europejską, która otrzymała identyczny przekaz.

Nasz interes jest zbieżny z interesem Komisji Europejskiej, która także jest zaniepokojona. Chce ona pertraktować z Rosjanami w imieniu Danii – dodała Robin Dunnigan i zauważyła, że w interesie USA jest, aby Komisja Europejska przejęła pertraktacje w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego ”w razie każdej ewentualności”.

Zdaniem USA ważnie strategicznie kraje NATO, jak Niemcy, i inne europejskie państwa sojusznicze są zbyt uzależnione od dostaw energii z Rosji. USA podkreślają, że Rosja stanowi dziś większe zagrożenie niż wcześniej i – zdaniem Robin Dunnigan – posługuje się gazem, gdy chce zniszczyć inny kraj.[related id=”17356″]

Amerykanie zwracają uwagę, że Nord Stream 2 może stać się narzędziem Rosji w politycznej walce z Ukrainą, która w przypadku uruchomienia tego rurociągu utraci miliardowe wpływy pochodzące z transferu rosyjskiego gazu przez swoje terytorium, co będzie ostrym ciosem w ukraińską gospodarkę, w której dochody z gazu są istotnym jej elementem.

Trasa Nord Stream 2 ma przebiegać przez terytorium Danii; wcześniej kraj ten udzielał zezwolenia na prowadzenie rurociągów, tym razem jednak decyzję ma podjąć premier Danii z uwagi na polityczną wagę projektu. Dlatego też kraj ten chce oddać Brukseli inicjatywę prowadzenia rokowań w tej delikatnej sprawie.

W razie niepowodzenia USA zamierzają wesprzeć projekt Baltic Pipe, a także Południowy Korytarz Gazowy z Azerbejdżanu do Europy przez Grecję i Turcję.

Gazociąg Bałtycki (Baltic Pipe) ma połączyć systemy gazowe Danii i Polski. Dzięki temu połączeniu do Polski popłynąłby gaz m.in. ze złóż norweskich.

PAP/LK

Ambasada USA: W najbliższych tygodniach kolejne śmigłowce sił lądowych Stanów Zjednoczonych trafią do bazy w Powidzu

Jest to pierwsza powietrzna jednostka brygadowa rozmieszczona na terenie Europy Wschodniej, co potwierdza zaangażowanie USA w kwestie bezpieczeństwa w całej Europie. Ma zapewnić pokój i stabilizację.

Siły lądowe USA w najbliższych tygodniach będą kontynuować przemieszczanie sprzętu do bazy lotniczej w Powidzu (Wielkopolskie), m.in. śmigłowców szturmowych AH-64 Apache i transportowych CH-47 Chinook – potwierdziła w piątek Ambasada USA w Warszawie. Żołnierze z USA mają wziąć udział w wielonarodowych ćwiczeniach, m.in. Saber Strike w czerwcu i Falcon’s Talon na zakończenie rotacyjnego pobytu w Europie 10 Brygady Lotnictwa Bojowego.

„Brygada jest pierwszą powietrzną jednostką brygadową rozmieszczoną we wschodniej Europie jako wyraz stałego zaangażowania USA w zbiorowe bezpieczeństwo europejskie, realizowanego przez rozmieszczanie jednostek rotacyjnych, mających zapewnić stały pokój i stabilizację w regionie” – podkreślono w komunikacie zamieszczonym w piątek na stronie internetowej ambasady.

Placówka potwierdziła też informację podaną przez 3 Skrzydło Lotnictwa Transportowego w Powidzu, że na początku miesiąca do bazy przybyło ok. 50 amerykańskich żołnierzy oraz trzy śmigłowce UH-60L Black Hawk i inny sprzęt wojskowy należący do 10 Brygady Lotnictwa Bojowego z 10 Dywizji Górskiej sił lądowych USA (ang. US Army). To początek przemieszczania personelu i sprzętu lotniczego „w związku z przygotowaniami do stałych ćwiczeń będących elementem operacji Atlantic Resolve” – podała ambasada.

Początkowo zapowiadano, że przebazowanie 10 Brygady Lotnictwa Bojowego rozpocznie się w lutym. Z Fort Drum w stanie Nowy Jork miała ona przywieźć ok. 10 ciężkich śmigłowców transportowych CH-47 Chinook, 50 UH-60 Black Hawk i ok. 1800 żołnierzy. Do brygady dołączono batalion z Fort Bliss z południowego zachodu USA z ok. 400 ludźmi i 24 śmigłowcami bojowymi AH-64 Apache.

[related id=”15134″ side=”left”]

Na siedzibę dowództwa brygady wybrano bawarskie Illesheim, a wysunięte bazy znalazły się na Łotwie, w Rumunii i Polsce, w Powidzu. 33 Baza Lotnictwa Transportowego, będąca częścią 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego, jest największym lotniskiem wojskowym w Polsce. W marcu wojsko informowało, że docelowo w powidzkim garnizonie ma stacjonować ponad tysiąc żołnierzy z USA.

Po aneksji przez Rosję Krymu w 2014 r. Stany Zjednoczone wystąpiły z inicjatywą zwiększenia obecności sił amerykańskich w Europie (European Reassurance Initiative – ERI), której częścią jest operacja Atlantic Resolve, mająca zapewnić rotacyjną, trwałą obecność sił USA w Europie także w tych regionach, gdzie wcześniej nie stacjonowały znaczące siły USA. Amerykański Element Dowództwa Misji (ang. Mission Command Element) w ostatnich dniach został przeniesiony z Niemiec do Poznania.

Na początku bieżącego roku do regionu przybyła brygadowa pancerna grupa bojowa licząca ok. 3500 ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych, w tym 87 czołgów, 18 samobieżnych haubic Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowe wozy piechoty Bradley.

Obecność sił amerykańskich jest rotacyjna – żołnierze mają wymieniać się co dziewięć miesięcy. Kolejne zmiany mają następować tak, by między poszczególnymi rotacjami nie było przerw, a w regionie stale przebywały amerykańskie siły.

Źródło: PAP

lk

Kościoły w USA będą mogły otwarcie angażować się w politykę. Trump podpisał rozporządzenie znoszące poprawkę Johnsona

Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek rozporządzenie wykonawcze, które zezwoli Kościołom i związkom wyznaniowym na angażowanie się w politykę i otwarte popieranie kandydatów w wyborach.

Donald Trump ogłosił decyzję o zawieszeniu tzw. poprawki Johnsona podczas Narodowego Śniadania Modlitewnego. Odbywa się ono od 1953 r., zawsze – w pierwszy czwartek maja. W trakcie uroczystości, jaka miała miejsce w Ogrodzie Różanym Białego Domu, Trump zaznaczył, że jego decyzja ma na celu ochronę wolności słowa.

W 1954 r. z inicjatywy senatora Lyndona B. Johnsona zabroniono instytucjom religijnym, charytatywnym oraz akademickim, które korzystają ze zwolnień podatkowych, otwartego angażowania się w politykę i popierania kandydatów w wyborach, pod groźbą cofnięcia ulg i zwolnień.

Zniesienia poprawki, a przynajmniej częściowego ograniczenia wynikających z niej przepisów podatkowych, domagała się wspólnota ewangelicka, a ściślej – protestanci ewangelikalni, którzy poparli kandydaturę Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej i którym Trump obiecał jej zawieszenie. Za unieważnieniem poprawki opowiadał się też Kościół rzymsko-katolicki oraz główne ośrodki rabinackie w USA.

W swym wystąpieniu podczas Narodowego Śniadania Modlitewnego Trump powiedział, że „rząd federalny zbyt długo używał poprawki jako oręża przeciwko ludziom wiary, zastraszając, a często nawet karząc Amerykanów za ich przekonania religijne”. Jego zdaniem: „Żaden Amerykanin nie powinien musieć wybierać pomiędzy narzuconym prawem federalnym a swoją wiarą”.

Podczas czwartkowej uroczystości prezydent podkreślił, że „wolność słowa nie kończy się na progu świątyń. Przychodzi nam więc oddać kościołom głos, który został im zabrany”.

Rozporządzenie Donalda Trumpa zaleca urzędom podatkowym, aby nie stosowały przepisów wynikających z poprawki Johnsona wobec związków wyznaniowych i nie karały ich za zaangażowanie społeczne bądź polityczne. Nakazuje również ministerstwu sprawiedliwości, aby opracowało nowe zasady, które zapewnią skuteczną ochronę wolności sumienia wszystkim Amerykanów. Trump dodał, iż ponad pięćdziesiąt różnych organizacji religijnych pozwało poprzednią administrację do sądu za naruszanie ich prawa do wolności wyznania.

Pozostaje pytanie, czy ta zmiana nie obróci się w przyszłości przeciwko prezydentowi USA i jego ugrupowaniu politycznemu.

WJB/PAP

Posted in USA

USA. Udana rozgrywka Donalda Trumpa: Izba Reprezentantów przyjęła projekt ustawy o zniesieniu tzw. Obamacare

Izba Reprezentantów amerykańskiego Kongresu po burzliwej debacie przyjęła projekt ustawy o zniesieniu systemu opieki medycznej Obamacare i zastąpieniu go systemem Partii Republikańskiej.

„Składki pójdą w dół, wydatki z własnej kieszeni pójdą w dół. To jest wspaniały plan” – zachwalał zalety przyjętej przez Izbę Reprezentantów ustawy o reformie opieki medycznej w USA prezydent Donald Trump podczas wystąpienia w Ogrodzie Różanym Białego Domu w czwartek.

Przyjęcie przez Izbę Reprezentantów Ustawy o Amerykańskiej Opiece Medycznej (American Health Care Act – AHCA) jest pierwszym sukcesem w 7-letniej krucjacie Republikanów o zniesienie Obamacare. Republikanie w Kongresie po raz pierwszy próbowali znieść ten system w końcu marca br., czyli w siódmą rocznicę przyjęcia ustawy o dostępności opieki medycznej zwanej potocznie systemem Obamacare. Przed siedmiu laty za jej przyjęciem opowiedzieli się wyłącznie i przegłosowali ją deputowani z Partii Demokratycznej.

[related id=”14357″]

Podczas tego pierwszego, marcowego podejścia do ostatecznej rezygnacji z Obamacare Republikanie zostali zmuszeni do wycofania swego projekt ustawy, ponieważ zorientowali się, że nie ma ona szans na przyjęcie m.in. z powodu sprzeciwu grupy republikańskich kongresmenów, którzy reprezentują konserwatywne nastawienie do polityki fiskalnej. Ich zdaniem zaproponowany przez GOP projekt ustawy był zbyt kosztowny z punktu widzenia budżetu i przyczyniłby się do wzrostu długu publicznego.

Nowy projekt systemu opieki medycznej, przyjęty w czwartek przewagą zaledwie 3 głosów (stosunkiem 216 głosów „za” przy 213 „przeciw”) zbytnio nie różni się od poprzedniego.

W przeciwieństwie do poprzedniego systemu, Obamacare, w nowym porządku opieki medycznej posiadanie ubezpieczeń medycznych nie będzie w przyszłości obowiązkowe. Osoby nieposiadające ubezpieczeń nie będą musiały płacić kary za brak polisy, jak to ma miejsce obecnie. Wymóg obowiązkowego posiadania przez wszystkich Amerykanów w wieku produkcyjnym ubezpieczenia medycznego był najczęściej krytykowaną przez Amerykanów zasadą wprowadzoną w ramach Obamacare.

Osoby, którym pracodawca nie zapewnia ubezpieczenia bądź pracujące na zasadzie umowy o dzieło, będą mogły przy zakupie ubezpieczeń medycznych skorzystać z ulg podatkowych. Wysokość ulg podatkowych będzie uzależniona od wieku i dochodu osób indywidualnie dokonujących zakupów ubezpieczeń medycznych.

Republikański projekt reformy systemu ubezpieczeń medycznych przewiduje wstrzymanie federalnych dotacji na działalność organizacji, które dopuszczają stosowanie aborcji.

Najstarsi Amerykanie, którzy ukończyli 65. rok życia będą korzystać – tak, jak obecnie – z federalnego systemu bezpłatnych ubezpieczeń medycznych Medicare.

[related id=”16711″ side=”left”]

Ustawa przyjęta w Izbie Reprezentantów w czwartek w przeciwieństwie do pierwotnego projektu przewiduje wyasygnowanie w ciągu 5 lat dodatkowo 8 mld dolarów na dopłaty na ubezpieczenia dla ludzi dotkniętych zdiagnozowanymi wcześniej, chronicznymi schorzeniami. Osoby cierpiące na choroby wymagające kosztownego leczenia bez takiej pomocy nie byłyby w stanie wykupić ubezpieczenia. Eksperci twierdzą, że zaplanowana kwota jest symboliczna i nie wystarczy na pomoc w zakupie ubezpieczeń dla wszystkich osób cierpiących na tego rodzaju schorzenia.

Media zwracają uwagę na fakt, że obecna ustawa została przygotowana pośpieszenie i poddana głosowaniu bez rutynowej analizy jej kosztów przez ekspertów ponadpartyjnego Congressional Budget Office (Kongresowego Biura Budżetu).

Aby nowy system stał się prawem, podobną ustawę musi przyjąć Senat, a następnie obie wersje ustawy – tej przyjętej przez Izbę Reprezentantów i tej przez Senat – będą uzgadniane podczas konferencji ustawodawczej przedstawicieli obu izb parlamentu.

Zdaniem ekspertów ustawa przyjęta w czwartek przez Izbę Reprezentantów nie ma szans na uniknięcie w Senacie poważnych zmian. Wiceprezydent Mike Pence, który z urzędu pełni funkcję przewodniczącego Senatu i może też oddać swój głos podczas głosowania nad nią, określił w czwartek przyjęcie ustawy jako „początek końca Obamacare”.

PAP/JN

Wojciech Cejrowski: Należy zlikwidować pierwszomajowe, komunistyczne obchody, a święto Polonii powinno przypadać 3 maja

Wojciech Cejrowski mówił też, dlaczego mury między państwami są przydatne, powinno się zlikwidować zasiłki socjalne, a być 6. gospodarką świata nie oznacza dla obywateli takiego państwa dobrobytu.

– To święto takich ludzi, jak Fidel Castro czy Mao Tse Tung, reżimowców oraz czerwonych – powiedział  Wojciech Cejrowski, odnosząc się do fetowanego dziś święta flagi. Jego zdaniem  święto flagi  jest z gruntu komunistyczne i obchodzone przede wszystkim przez ludzi z takich ugrupowań, jak PO, PSL czy KOD.  

– Trzeci maja jest świętem narodowym i maryjnym – przez celebrowanie na równi 1 i 2 maja rozmywamy święto uchwalenia konstytucji – zwrócił uwagę Cejrowski. Jego zdaniem, święto Polonii powinno przypadać 3, a nie 2 maja.

– W czasie zaborów wszyscy byliśmy Polonią, wielu Polaków wyjeżdżało na obczyznę  – zauważył.

Wojciech Cejrowski potwierdził również konieczność postawienia muru na granicy meksykańsko-amerykańskiej:

– Najlepiej byłoby powtórzyć mur z granicy Izraela z Autonomią Palestyńską, czyli tam, gdzie mieszkają terroryści, którzy uczą dzieci, jak zabijać Izraelczyków. Ten mur się tam sprawdza. To bardzo wysokie klocki z betonu, dobrze usadzone w ziemi, nie da się go rozwalić.

Redaktor Cejrowski tłumaczył również, dlaczego trzeba oddzielać się murami od Meksyku, chociaż eksperci uważają, że ten kraj za kilka lat będzie szóstą najszybciej rozwijającą się gospodarką świata. Jego zdaniem, można być szóstą gospodarką świata w ujęciu statystycznym, a faktycznie być krajem biednym.

– Meksyk to kraj kontrastów. Pięć procent ludzi żyje tam na wysokim poziomie, a reszta to biedota. – Zaznaczył, że podobnie sytuacja wygląda w Chinach i Indiach, gdzie rozwarstwienie społeczne przybiera kolosalne rozmiary, mimo że w ubiegłym roku były to najszybciej rozwijające się gospodarki świata.

Jego zdaniem, aby być najszybciej rozwijającą się gospodarką świata, należy zlikwidować zasiłek oraz socjal dla ludzi biednych.

Gdyby Polska chciała być 6 gospodarką świata, to musiałaby zlikwidować zasiłki i mieć dużo biednych ludzi, którzy będą musieli pracować – powiedział Cejrowski. Zaznaczył przy tym, że nie musi podobać się nam  model chiński ani indyjski, ale to właśnie napędza ich gospodarkę.

Wojciech Cejrowski, mówiąc  o problemie z zasiłkami w Ameryce, powiedział, że jedna szósta  Amerykanów, czyli 50 milionów ludzi, pobiera zasiłki. Stwierdził, że „socjal” stał się elementem swoistej wielopokoleniowej tradycji, zwłaszcza wśród ciemnoskórych Amerykanów.

W ten sposób znów stali się niewolnikami… socjalu – powiedział Cejrowski.

Redaktor Cejrowski rozmawiał ponadto z Krzysztofem Skowrońskim o polityce Donalda Trumpa, który chce uprościć prawo podatkowe, tak aby PIT można było wypełnić na zasadzie pocztówki, a także o przyszłej debacie prezydenckiej we Francji oraz o sposobach ochrony przed silnymi wichrami w Arizonie czy letnimi burzami w Polsce.

Aby dowiedzieć się dużo więcej, zapraszamy do wysłuchania audycji Krzysztofa Skowrońskiego, który rozmawiał z ekscentrycznym podróżnikiem.

JN

Macron bredzi, żeby przypodobać się wpływowej prasie. A porównywanie Kaczyńskiego do Putina to w istocie obrona Putina

W Ameryce demonstrują przeciw Trumpowi, w Anglii z portretami Stalina, a w Indonezji – na serio o prawa pracowników. Irena Lasota w Poranku WNET przygląda się pierwszomajowym demonstracjom na świecie.

W korespondencji z Waszyngtonu Irena Lasota mówiła o 1 maja w światowych mediach oraz skomentowała wypowiedź kandydata na prezydenta Francji, Emanuela Macrona, o Polsce.

W tym roku w USA wzywano do wykorzystania święta 1 maja w różnych miastach do marszów protestacyjnych przeciw polityce Trumpa. Wiele z nich przebiegało pod znakiem obrony imigrantów.

– Obrona nielegalnych imigrantów jako pracowników jest cofnięciem się do zgody na warunki z  XIX wieku – powiedziała redaktor Lasota. Zwróciła uwagę na to, że imigranci często pracują za minimalne stawki po 12 i więcej godzin dziennie, co odbiera miejsca pracy wielu amerykańskim robotnikom. Dlatego uważa, że cała ta akcja należała do „niezbyt udanych”.

Zwróciła uwagę na to, że media „zmieniają nasz obraz świata”. Jej zdaniem rozruchy, jakie miały miejsce we Francji, nie były aż tak znaczące, a środki masowego przekazu zrobiły z nich wydarzenie numer jeden.

– Tymczasem  na Filipinach i w Indonezji były bardzo poważne demonstracje zorganizowane przez związki zawodowe, które szły pod hasłami obrony robotników – powiedziała.

Zwróciła uwagę na fakt, że na demonstracjach Labour Party w Londynie pojawiły się transparenty ze Stalinem i flagi z sierpem i młotem oraz różne hasła popierające Syrię i Asada. W dodatku na manifestacji w Londynie na takim tle wystąpił szef brytyjskiego gabinetu cieni.

– Jest to szokujące – oceniła Irena Lasota, która stwierdziła, że takiego typu manifestacji mogłaby się spodziewać w… Moskwie.

Za to manifestacje starych komunistów w Moskwie nazwała „niemrawymi”.  Jej zdaniem, demonstracje przeciw Putinowi miały wymiar zdecydowanie nacjonalistyczny.

Pytana o osławioną wypowiedź Macrona odnośnie do Polski, stwierdziła, że nie trzeba przywiązywać do niej żadnej wagi.

On nie ma pojęcia o Polsce, lecz stara się przypodobać wpływowym gazetom –  podkreśliła rozmówczyni Aleksandra Wierzejskiego. – Niedobrze, że kandydat na prezydenta bredzi. A stawianie Polski i Kaczyńskiego na tym samym poziomie, co Putina – co chyba jako pierwszy uczynił Michnik –  jest w istocie obroną Putina.

Gdyby Kaczyński był jak Putin, to Adam Michnik byłby tam, gdzie Politkowskaja – spuentowała swoją wypowiedź.

Więcej w korespondencji z Waszyngtonu.

ax/moro

 

 

 

 

 

 

USA: Departament Stanu ostrzegł Amerykanów przed zamachami w Europie

Departament Stanu USA ostrzegł w poniedziałek obywateli amerykańskich, przebywających lub podróżujących do Europy, przed utrzymującym się zagrożeniem zamachami terrorystycznymi na całym kontynencie.

W opublikowanym ostrzeżeniu Departament Stanu podkreślił, że tzw. Państwo Islamskie, Al-Kaida i związane z nimi ugrupowania posiadają „możliwość planowania i dokonania ataków w Europie”. Jako przykłady podano ostatnie zamachy we Francji, Rosji, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

Obywatelom USA zalecono ostrożność i czujność, zwłaszcza podczas masowych, skupiających powszechną uwagę, zgromadzeń w okresie letniego sezonu wakacyjnego.

Jako potencjalne cele ataków wymieniono galerie handlowe, budynki rządowe, hotele, kluby, restauracje, miejsca modlitw, parki i lotniska.

Wcześniej podobne ostrzeżenie Departament Stanu opublikował 21 listopada ub. r.

Źródło: PAP

lk

Stany Zjednoczone: Prezydent Donald Trump deklaruje gotowość spotkania się z Kim Dzong Unem, „gdyby to było stosowne”

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że jest otwarty na spotkanie z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem „w odpowiednich okolicznościach”.

Gdyby było dla mnie stosowne spotkać się z nim, zdecydowanie bym to zrobił, byłbym zaszczycony – powiedział Donald Trump w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Dodał, że spotkałby się z Kimem „w odpowiednich okolicznościach”.

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest wyjątkowo napięta z powodu sygnałów, że komunistyczna Korea Północna może przeprowadzić szóstą próbę nuklearną oraz z powodu ostrzeżeń amerykańskiej administracji, która nie wykluczyła użycia siły, by powstrzymać ambicje atomowe Pjongjangu.

[related id=”15888″]

Rząd Korei Płd. potwierdził w niedzielę, że na Morzu Japońskim trwają ćwiczenia południowokoreańskiej marynarki wojennej z siłami amerykańskimi. W tym dniu USA i Korea Południowa zakończyły inne, doroczne ćwiczenia wojskowe „Foal Eagle”.

W sobotę Donald Trump powiedział na wiecu w Pensylwanii, że Chiny wywierają presję na Koreę Północną, by powstrzymać ją przed dalszymi prowokacjami. Podkreślił, że Pekin pomaga Waszyngtonowi w próbach rozwiązania problemu północnokoreańskiego.

PAP/JN

Stany Zjednoczone i Korea Południowa prowadzą wspólne manewry na Morzu Japońskim. Sytuacja w regionie jest wciąż napięta

Co roku Korea Płd. i USA prowadzą manewry o charakterze, jak twierdzą, czysto obronnym. Podczas ćwiczeń sytuacja zwykle jest napięta, po ich zakończeniu się uspokaja, ale w tym roku może być inaczej.

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest wyjątkowo zaogniona z powodu sygnałów, że Korea Północna może przeprowadzić szóstą próbę nuklearną, oraz z powodu ostrzeżeń amerykańskiej administracji, która nie wykluczyła użycia siły, by powstrzymać ambicje atomowe Pjongjangu. [related id=”13866″]

We wspólnych ćwiczenia „Foal Eagle”, które rozpoczęły się na początku marca i zgodnie z planem zakończyły się w niedzielę, wzięło udział 20 tys. południowokoreańskich żołnierzy i 10 tys. wojskowych ze Stanów Zjednoczonych. Były to największe tego typu manewry w historii.

W marcu przez dwa tygodnie prowadzono inne wspólne, doroczne manewry w ramach symulowanych gier wojennych o kryptonimie „Key Resolve”.

Ćwiczenia „Foal Eagle” i „Key Resolve” opierały się na scenariuszach dotyczących konfliktu z Koreą Północną. Seul i Waszyngton podkreślają, że manewry mają charakter czysto obronny, ale Pjongjang przedstawia je jako próbę inwazji na swoje terytorium i dlatego co roku podczas manewrów sytuacja jest napięta.

Zazwyczaj po zakończeniu ćwiczeń nieco się ona uspokaja, ale w tym roku może być inaczej – pisze agencja AFP. W czwartek prezydent USA Donald Trump ostrzegł przed „możliwym ogromnym konfliktem” z Pjongjangiem, który mimo zakazów nie wstrzymał swego programu budowy rakiet balistycznych.

W sobotę Korea Północna przeprowadziła test takiej rakiety, który zakończył się niepowodzeniem. Mogła być to odpowiedź na apel USA na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, by przeciwdziałać „zagrożeniu nuklearnemu” ze strony Korei Północnej poprzez zaostrzenie międzynarodowych sankcji.

W niedzielę ministerstwo obrony narodowej w Seulu potwierdziło, że na Morzu Japońskim południowokoreańska marynarka wojenna prowadzi ćwiczenia z Amerykanami. Bierze w nich udział amerykańska grupa uderzeniowa, w której skład wchodzi atomowy okręt USS „Carl Vinson”.

Celem manewrów jest sprawdzenie zdolności do przechwytywania północnokoreańskich pocisków. Nie jest jasne, jak długo manewry potrwają.

Korea Północna deklarowała gotowość ataku na amerykański lotniskowiec atomowy USS „Carl Vinson”. W niedzielę strona internetowa związana z reżimem w Pjongjangu ostrzegła przed możliwym uderzeniem w amerykański okręt podwodny z napędem jądrowym, który umieszczono w regionie.

pap/aa

Korea Północna przeprowadziła kolejny test rakiety balistycznej. Pocisk, jak poprzednio, eksplodował wkrótce po starcie

Pocisk nieustalonego jeszcze typu nie wyleciał poza obszar Korei Płn. Władze tego państwa zapowiadają budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która będzie w stanie dosięgnąć terytorium USA.

Korea Północna przeprowadziła w sobotę rano czasu miejscowego test rakiety balistycznej – poinformowała w Seulu agencja Yonhap, powołując się na południowokoreańską armię. Według wstępnych doniesień test zakończył się niepowodzeniem.

Dowództwo amerykańskich sił wojskowych na Pacyfiku (USPACOM) podało w oświadczeniu, że rakietę wystrzelono z regionu w pobliżu lotniska Pukchang na zachodzie kraju.

Jak podkreślił rzecznik USPACOM Dave Benham, pocisk nieustalonego jeszcze typu nie wyleciał poza terytorium Korei Północnej i nie stanowił zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych; eksplodował on kilka minut po starcie.

Cytowane przez agencję Associated Press źródło we władzach USA oceniło, że mógł to być pocisk średniego zasięgu typu KN-17.

Północnokoreański reżim przeprowadził test dzień po tym, jak sekretarz stanu USA Rex Tillerson, występując na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, ostrzegł, że brak reakcji na nuklearne i rakietowe ambicje Korei Północnej może spowodować „katastrofalne skutki”.

Z kolei prezydent USA Donald Trump w czwartkowym wywiadzie dla agencji Reutera zaznaczył, że rozwijanie przez Pjongjang programu nuklearnego i balistycznego może skutkować „bardzo, bardzo poważnym konfliktem”.

Administracja Trumpa deklarowała jak dotąd, że wobec Korei Północnej „wszystkie opcje są na stole”, łącznie z atakiem militarnym. Jednak oficjalne źródła w Waszyngtonie oceniają, że uprzedzający atak jest mało prawdopodobny. Strategia USA wobec Pjongjangu opiera się obecnie na wywieraniu nacisków na reżim przy współdziałaniu z Chinami, najważniejszym partnerem handlowym Korei Północnej.

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe, mimo zakazujących rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która mogłaby dosięgnąć terytorium USA.