Dr Tomasz Deptuch, ekspert od spraw geopolityki, opowiada o wojnie handlowej i informacyjnej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami oraz wskazuje na jej możliwe konsekwencje.
Google zablokowało chińskiemu producentowi urządzeń telekomunikacyjnych dostęp do systemu Android. Może to wskazywać na przewagę Stanów Zjednoczonych w trwającej wojnie handlowej z Chinami.
Krótkoterminowo na pewno jest to duży cios, to nie ulega żadnej wątpliwości, ale trzeba się zastanowić czy długofalowo nie spowoduje to, że Chińczycy opracują własne chipy i systemy operacyjne.
Huawei potrzebuje systemów operacyjnych do produkcji swoich telefonów. Chińska korporacja, odcięta od dotychczasowo wykorzystywanej technologii, może zacząć prace nad stworzeniem własnej, która byłaby konkurencją dla amerykańskiej i mdoprowadziłaby do dychotomicznego podziału świata.
Konflikt dwóch potęg nie ogranicza się jedynie do kwestii handlowych. Coraz wyraźniej można zauważyć wojnę informacyjną. Donald Trump w wywiadzie dla Fox News powiedział o wynegocjowanej umowie z Pekinem, a strona chińska zaprzeczyła tym informacjom. Warto zwrócić uwagę na zdegradowanie wysłannika, który miał prowadzić negocjacje z amerykanami i uznaniu go przez chińskie media za zdrajcę.
Gospodarka Państwa środka jest jedną z najszybciej rozwijających się. Co chwila rozpoczynane są nowe inwestycje. Nie wszystkie wydają się opłacalne.
W Chinach stoją nowo wybudowane miasta, w których nie mieszka absolutnie. Nie wiemy do końca, co dzieje się w chińskiej gospodarce, ale może okazać się, że ich inwestycje są nietrafione.
Gość Poranka podkreśla, że niedocenioną, ale również niezwykle ważną jest kwestia technologii. To ona i jej rozprzestrzenienie po świecie, a nie wysokość PKB czy liczba inwestycji, może decydować o tym, które państwo zajmie w przyszłości dominującą pozycję w światowej polityce.
Różnice w podejściu do kontaktów z Chinami widać wśród państw zachodu. Wielka Brytania, w której mówi się o braku kontroli nad produkowanym przez Huawei sprzętem i o niemożności stwierdzenia, czy jest on wykorzystywany w celach szpiegowskich, nie blokuje chińczyków. Prowadząc własną, inną od amerykańskiej, politykę nawiązującą do długich mocarstwowych tradycji i podkreślają swoje interesy.
Nasz rozmówca wspomina również o roli Iranu w obecnie trwającym konflikcie. Przez kraj ten biegnie południowy korytarz nowego jedwabnego szlaku i może on skorzystać na tym, że USA zwrócą swoją uwagę głównie na Chiny. Nawet wysłanie na Bliski Wschód amerykańskich żołnierzy nie musi być wymierzone tylko w Iran. Chiny kupują od państw Zatoki Perskiej węglowodory i ten pokaz sił może mieć na celu wywarcie nacisku na Państwo Środka.
Wśród możliwych konsekwencji działań światowych potęg, dr Deptuch przewiduje również przeniesienie części przemysłu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Postąpić tak mogą również niemieckie koncerny motoryzacyjne, dla których korzystne wydaje się być produkowanie samochodów bliżej rynków zbytu.
Dr Cezary Mech opowiada o możliwych celach Stanów Zjednoczonych i Chin w trwającej wojnie handlowej oraz ocenia zmiany w programie 500+.
Ekonomista i były wiceminister finansów nakreśla, do czego mogą dążyć światowe potęgi w trwającej obecnie wojnie handlowej. Konflikt ten w ostatnim czasie zdominował światową politykę.
Podstawowym celem Donalda Trumpa jest zredukowanie nierównowagi gospodarczej, która występuje w relacjach z Chinami. Większość przemysłu znajduje się w Chinach, zaś Ameryce pozostają zobowiązania. Podobna sytuacja ma miejsce między USA a Niemcami.
To pułapka Tukidydesa. Imperium, które ma przewagę ekonomiczną i militarną, w chwili kiedy traci tę pierwszą to obawia się, że przyszłości może stracić również drugą i próbuje tę kwestię rozwiązać.
Zdaniem gościa Poranka silna pozycja Chin wynika z zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sprawy bliskowschodnie, dzięki czemu Państwo Środka miało możliwość umocnić swoje wpływy na świecie. Obecny konflikt może być korzystny dla Xi Jinpinga, który wydaje się rozumieć, że nawet chwilowe zwycięstwo Stanów Zjednoczonych może je osłabić i doprowadzić do detronizacji w przyszłości.
Nasz rozmówca skomentował również zmiany w programie 500+, które miałoby obejmować wszystkie dzieci oraz świadczenia dla niepełnosprawnych o takiej samej wysokości.
Zawsze byłem zwolennikiem 500+. To dobra idea, ponieważ wychowanie następnego pokolenia jest bardzo kosztowne.
Program ten według rozmówcy Poranka WNET może pełnić funkcję zwrotu środków pobieranych w podatkach, a wydawanych przez rodziców, w celu utrzymania swoich dzieci. To inwestycja w przyszłe pokolenia, która powinna być rozwijana. Krytycznie należy się odnosić do wypowiedzi, które nawołują do nieprzyjmowania świadczenia przez rodziny bogatsze. Ci, którzy ponoszą większe koszty, również powinni mieć możliwość odzyskania chociaż części z nich.
Dr Mech w innych słowach odnosi się do propozycji 500+ dla osób niepełnosprawnych, które określa jako socjalne i powiązuje je z innymi świadczeniami, między innymi dotyczącymi aktywizacji zawodowej. W jego ocenie lepszym pomysłem byłoby wdrożenie planu opierającego się na trzech filarach: 1) zwiększenie wynagrodzenia Polaków; 2) rozszerzenie rynku pracy dla niepełnosprawnych; 3) rozpoczęcie prac nad podatkiem solidarnościowym.
– Polska winna palić węglem i skupić się na filtrach na kominach, a nie na atomie. Jeśli musi, niech opracuje technologię jądrową sama, a nie uzależnia się od zagranicy – mówi Wojciech Cejrowski.
W poniedziałkowej audycji „Studio Dziki Zachód” Wojciech Cejrowski opowiada o uchwaleniu przez Senat Alabamy House Bill 314, znanego również pod nazwą „Human Life Protection Act” (Ustawa o ochronie życia ludzkiego). Według zapisów tego dokumentu dziecko w łonie matki znajduje się pod ochroną od momentu gdy słyszalne jest bicie jego serca. Od tego czasu lekarze próbujący przeprowadzić aborcję mogą zostać skazani nawet na 10 lat więzienia. Ci, którym się to powiedzie, mogą liczyć na 99 lat pozbawienia wolności. Sama kobieta, która zdecyduje się na usunięcie ciąży, nie będzie karana.
Podróżnik nie kryje zadowolenia z uchwalenia nowego prawa antyaborcyjnego. Przyznaje się przy tym do tego, że osobiście korzysta z polityki jako narzędzia realizacji własnych celów religijnych. Stwierdza, że jest bardziej skłonny do oddania głosu na kandydata, z którego postulatami etycznymi się zgadza. W takiej sytuacji inne obietnice wyborcze mają dla niego znaczenie drugorzędne. Z tego powodu Cejrowski udzielił poparcia Prawu i Sprawiedliwości, od którego oczekiwał wprowadzenia zakazu przerywania ciąży.
Gospodarz „Studio Dziki Zachód” odnosi się również do działań partii lewicowych zasiadających w Parlamencie Europejskim, których celem jest zdelegalizowanie spalania węgla w krajach członkowskich. Krytykuje ten pomysł zwracając przy tym uwagę, że część państw unijnych nie może pozwolić sobie na alternatywne źródła energii. Krajem tym jest m.in. Polska, w której z uwagi na małe nasłonecznienie nie można wprowadzić energii solarnej. Państwa nie stać ponadto na zbudowanie elektrowni jądrowej.
Organizacje polonijne powinny ściślej współpracować by zaznaczyć swój wpływ na Wyspach, mówi Sebastian Wopiński.
Dyrektor polskiej szkoły im. Dywizjonu 303 w londyńskim Sutton opowiada o obchodach Polish Heritage Days odbywających się 2 i 3 maja.
Można by było zorganizować jedno duże wydarzenie, również w centralnym punkcie miasta.
Jak mówi Sebastian Wopiński w pierwszych dniach maja odbywa 100-150 wydarzeń w ramach Polish Heritage Days, a każda organizacja ma własne obchody. Stąd pojawił się pomysł zorganizowania wspólnych obchodów, przynajmniej w samej aglomeracji londyńskiej, z jednym centralnym wydarzeniem. Wopiński rozmawiał już o tym z burmistrzem Londynu, który byłby chętny poprzeć taką inicjatywę.
Powinniśmy zacząć współpracować jako organizacje polonijne i zbudować coś dużego w centrum miasta, żeby po prostu być widocznym.
Polonia w Stanach i Kanadzie od lat organizuje polskie parady na ulicach amerykańskich miast. W Londynie swoją paradę mają co roku Irlandczycy w Dniu Św. Patryka. Organizacje polonijne na Wyspach muszą zaś od podstaw zbudować swoje własne, wspólne obchody. W ten sposób będą mogli także zbliżyć się do reszty brytyjskiego społeczeństwa.
Trwają przygotowania do wyborów na prezydenta USA w 2020 roku — Sławomir Budzik komentuje plany reformy systemu imigracyjnego, możliwość kandydowania Billa de Blasio oraz eurowybory w USA.
Sławomir Budzik mówi o reformie amerykańskiego systemu imigracyjnego autorstwa Donalda Trumpa. W części dotyczącej nielegalnej imigracji zawiera on znane już zapowiedzi uszczelnienia granic, nasilenia deportacji i ograniczenia możliwości uzyskania azylu w USA. Z tym ostatnim punktem wiąże się szczególna wściekłość Demokratów. Prezydent USA chce między innymi, żeby ci, którzy starają się o azyl, musieli wnieść opłatę za złożenie wniosku azylowego. Ponadto chce ograniczyć dostęp do pozwoleń na pracę starającym się o azyl. Politycy Demokratów od razu stwierdzili, że to pomysł niemożliwy do zrealizowania. Sławomir Budzik ma jednak inne spojrzenie aniżeli owi politycy. Twierdzi, że reforma może pomóc Trumpowi wygrać wybory prezydenckie, które odbędą się już za rok:
Imigracja stała się bardzo kluczowym elementem, dzięki któremu, moim zdaniem, Donald Trump zwyciężył, bo zjednoczył sobie sztywny twardy elektorat republikański. Natomiast dzisiaj ta polityka zaczyna być lekko miękka, w tym sensie, że ważą się losy, czy nie zdecydować się na pokazanie pewnej twarzy proimigranckiej. Partia Republikańska rozsyła do swoich członków między innymi ankietę sondażową z pytaniem, które problemy są ważne i trzeba byłoby je rozwiązywać w pierwszej kolejności. Istotną częścią ankiety jest między innymi sprawa muru na granicy z Meksykiem i pytania związane z migracją.
[related id=”75078″ side=”left”] Gość Poranka WNET opowiada następnie, kto stanie w szranki z prezydentem Trumpem o fotel w Gabinecie Owalnym. Jednym z nich jest burmistrz Nowego Jorku, Bill de Blasio. Wydaje się, że obecna głowa państwa liczy się z nim. Jednakże Sławomir Budzik stwierdza, iż na tego domniemanego kandydata należy patrzyć z przymrużeniem oka. Wymienia także kilku innych kandydatów, którzy prawdopodobnie będą rywalizować z miliarderem:
„Przejrzałem sobie różne ankiety, e-sondaże społecznego zaufania i nowojorczycy uważają, że niestety Bill de Blasio nie powinien startować. […]De Blasio nie wyróżnia się w żaden sposób i nowojorczycy w tych badaniach nie są za startem swojego prezydenta. Aż 76% jest przeciw. […] Dziennikarze natomiast pytają De Blasio od momentu startu, czyli od czwartku, ile zgromadził środków na kampanię wyborczą. Okazuje się, że niewiele albo prawie nic. W tej sprawie De Blasio akurat całkowicie milczy, możemy się tylko domyślać się, że nie ma zaplecza ani finansowego, ani politycznego”.
Kandydaturę De Blasio Donald Trump podsumował bardzo krótko. Powiedział, iż ten jest najgorszym z dotychczasowych prezydentów Nowego Jorku oraz dodał:
Jeżeli chcesz płacić wysokie podatki i jeżeli chcesz mieć wysoki poziom przestępczości — możesz na niego głosować.
Ponadto rozmówca Tomasza Wybranowskiego opowiada o reakcji amerykańskich mediów na atak na Marka Magierowskiego, ambasadora Polski w Izraelu, oraz o kampaniach polskich polityków do europarlamentu prowadzonych w Stanach Zjednoczonych:
Nikt nie rozwodził się na ten temat, ale na pewno ta informacja przedostała się dużo szerzej i głębiej […] niż chociażby to, co działo się w Warszawie nie tak dawno, czyli Marsz Narodowców przeciwko ustawie 447. Tak więc tam te informacje były lakoniczne, szczątkowe, by nie powiedzieć, że nie było ich wcale.
Sławomir Budzik wprost stwierdza, że większość Polonii zagłosuje na Prawo i Sprawiedliwość. Jacek Saryusz-Wolski oraz Ryszard Czarnecki (kandydaci PiS w Warszawie) mogą już zacierać ręce. Albowiem to na nich będą głosować nasi rodacy w Ameryce. Według prawa obywatele Polski za granicą, jeśli chcą głosować w wyborach, to mogą jedynie oddać głos na kandydatów z okręgu warszawskiego, niemożliwe jest również głosowanie korespondencyjne, przez co, jak zaznacza Sławomir Budzik, frekwencja ostatnimi czasy jest niewielka:
W Chicago 80-90% głosuję na Prawo i Sprawiedliwość. To jest prawda, tyle że trochę zafałszowana, dlatego, że gdyby policzyć ilu Polaków jest w Chicago, to można by spokojnie powiedzieć, że jest to ok. 300000 osób. Natomiast głosuje siedem-osiem tysięcy osób i z tego ok. 90% na Prawo i Sprawiedliwość.
W piątkowym Studiu Dublin, jak zwykle wieści z Irlandii. Obok przeglądu prasy, historyczne kalendarium z czasami The Troubles w tle, sportowo o jeździectwie, golfie i rugby, oraz życzenia dla Enyi.
Prowadzenie: Tomasz Wybranowski
Współprowadzenie: Tomasz Szustek (gościnnie)
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin)
Realizacja: Paweł Chodyna (Warszawa)
Produkcja: Studio 37 – Radio WNET Dublin
W piątkowych dziennikach wydawanych w Republice Irlandii królował jeden temat: czy dojdzie do zapowiadanej nieoficjalnej wizyty Donalda Trumpa, czy też nie.
Tomasz Szustek omówił artykuł z dziennika „The Irish Times”. Nie jest pewne, czy do wizyty w Republice Irlandii w ogóle dojdzie.
Powód? Prezydent Donald Trump chce, aby premier Republiki Irlandii Leo Varadkar, odwiedził go w jego irlandzkiej posiadłości, z wielkim polem golfowym, na zachodzie Wyspy. Przedstawiciele irlandzkiego rządu nalegają jednak, aby do takiego spotkania doszło „w miejscu neutralnym”. Wizyta nie będzie miała charakteru oficjalnego.
Jak donosi Bogdan Feręc, szef portalu Polska – IE, czerwcowa wizyta Donalda Trumpa już aktywizuje tak irlandzkich zwolenników, jak i przeciwników obecnego prezydenta USA.
Do grona przeciwników wizyty dołączył właśnie związek Unite, który wezwał rząd, nawiasem mówiąc, rząd, który zaprosił prezydenta Trumpa do Irlandii, by przeciwstawił się odwiedzinom prezydenta USA na wyspie.
W irlandzkich mediach, w gorącym czasie przedwyborczym, dziennikarze spekulują na temat wyjątkowego zbiegu okoliczności, którym można nazwać zapowiadane przez irlandzki rząd wsparcie dla sektora rolnego. Jest to o tyle podejrzane, że zbiegło się z finałem kampanii eurowyborów, w której rządząca Fine Gael nie ma najlepszych notowań.
Jak donosi „The Irish Times” gabinet Leo Varadkara przeznaczył w ciągu ostatnich tygodni 100 milionów euro na przemysł rolny ze szczególnym uwzględnieniem sektora wołowiny.
Kuba Grabiasz – Sport Studio Dublin. Fot. arch. Studio 37.
W sportowej części „Studia Dublin” Kuba Grabiasz, jak zwykle z pasją i znawstwem materii, opowiadał o finale rozgrywek rugby w ramach Heineken Champions Cup, z udziałem irlandzkiego Leinster i angielskiego klubu Saracens. Na St. James’ Park w Newcastle lepsi okazali się Anglicy wygrywając z irlandzką drużyną 20:10.
Nasz sportowy ekspert mówił także o decyzji Michaela O’Leary’ego, prezesa linii lotniczych Ryanair, który zdecydował się na likwidację, w ciągu najbliższych czterech lat, swojej stadniny koni wyścigowych. Na deser szczypta ekskluzywnego golfa.
Pomnik ku czci ofiar zamachów bombowych z dnia 17 maja 1974 w Dublinie. Fot. Studio 37
W kalendarium „Studia Dublin” Tomasz Szustek powrócił do czasów Troubles, czyli konfliktu o podłożu narodowościowym i religijnym na irlandzkiej wyspie. Termin „irlandzka wyspa” został użyty celowo, bowiem konflikt ten dotyczył zarówno Irlandii Północnej jak i Republiki Irlandii.
17 maja to jedna z najbardziej tragicznych rocznic a dotyczy serii najkrwawszych i skoordynowanych ze sobą zamachów, które złożyły się na jedną terrorystyczną akcję.
17 maja 1974 roku pro – brytyjska bojówka przeprowadziła trzy zamachy bombowe w centrum Dublina i jeden w mieście Monagham, które leży przy granicy z Irlandią Północną. W wyniku tych zamachów zginęły trzydzieści cztery osoby, a blisko trzysta zostało rannych. Tomasz Szustek przyjrzał się bliżej strategii tych zbrodniczych aktów i reakcjom na nie.
Miejsce zamachu bombowego 17 maja 1974 roku, Talbot Street w Dublinie, w dniu zamachu i dziś. Fot. (lewe) Dublin Public City Libraries; (prawe) Studio 37
17 maja 1974 roku, był również piątek. W Dublinie trwała akcja strajkowa kierowców autobusów. Data strajku była znana od jakiegoś czasu, tak więc dzień ataku na pewno nie został wybrany przypadkowo.
Tomasz Szustek był na wystawie poświęconej postaci wybitnego Polaka – Pawła Edmunda Strzeleckiego. O otwarciu wystawy 8 maja, mówiliśmy w programie „Studiu 37”. Ekspozycję uroczyście otworzył sam prezydent Irlandii Michael D. Higgins, co nadało wydarzeniu znaczenia i splendoru.
Fot. Studio 37 Dublin
Na wystawę składa się około dziesięciu sporych rozmiarów plansz informacyjnych, które zostały ustawione w szacownym gmachu biblioteki Royal Irish Academy, czyli Irlandzkiej Królewskiej Akademii, która mieści się w samym centrum południowego Dublina.
Nad wystawą pracowało dwoje irlandzkich historyków: prof. Peter Gray i prof. Emily Mark-FitzGerald. Idea stworzenia ekspozycji była inicjatywą Ambasady Polski w Republice Irlandii, któa także objęła nad nią patronat. Za ten projekt wystawiamy naszej placówce dyplomatycznej w Irlandii jak najlepsze opinie.
Wystawa mimo, że jest skromna, to została bardzo dobrze zorganizowana. Ma ona swoją stronę internetową www.strzelecki.ie, są dostępne dobrze opracowane broszury i foldery. Zrealizowane zostało także krótkie video z otwarcia, które można obejrzeć na stronie Ambasady RP w Dublinie.
Fot. Studio 37.
Paweł Edmund Strzelecki, pochodzący z Poznania podróżnik, był naukowcem i filantropem. W historii Irlandii zapisał się głównie dzięki pomocy w czasach Wielkiego Głodu. W trudnych dla Zielonej Wyspy czasach przebywał w Wielkiej Brytanii. Tam zaangażował się w działalność charytatywną.
Na zachodzie Irlandii nadzorował program pomocy humanitarnej, dzięki któremu od ponad 200 tys. irlandzkich uczniów zostało uratowanych od śmierci głodowej. W samym miasteczku Clifden pomógł pięciu tysiącom dzieci. Strzelecki zmarł w 1873 w Londynie i został pochowany na cmentarzu Kensal Green.
W 1997 jego prochy sprowadzono do kraju i złożono w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan w podziemiach kościoła św. Wojciecha w Poznaniu.
18 czerwca 2018 roku, w centrum Clifden została odsłonięta szklana tablica ku jego czci. W 2015 roku postać filantropa upamiętniono w Dublinie, odsłaniając tablicę przy Sakville Place, tuż przy O’Connell Street. Ceremonii dokonali ówczesny burmistrz Dublina Christy Burke oraz prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Tablica została ufundowana przez Fundację Kultury Irlandzkiej w Poznaniu oraz dublińskie Towarzystwo Polsko-Irlandzkie.
Pod koniec programu Tomasz Szustek przypomniał nagłą śmierć polskiego paralotniarza. W górach Wicklow doszło do tragicznego w skutkach wypadku, w którym zginął Rafał Skóra. Ekipa ratownicza odnalazła ciało Polaka w niedzielę 12 maja, na polu w okolicach Ballinacor Estate, w hrabstwie Wicklow.
Trwa akcja zbierania pieniędzy dla rodziny zmarłego. [*] Rafał Skóra osierocił dwójkę małych dzieci. Pieniądze są potrzebne do przetransportowania zwłok, przygotowania pogrzebu i pochówku, oraz wsparcia wdowy i sierot. W akcję, wedle naszej wiedzy, nie zaangażowała się polska placówka dyplomatyczna. Z pomocą pośpieszyli inni paralotniarze. Więcej na ten temat w poniedziałkowym Poranku WNET.
„Dunaj będzie odzyskiwał swoją rolę głównej arterii handlowej kontynentu europejskiego, którą miał przez wiele, wiele wieków”.
Płynąc statkiem po malowniczych okolicach Delty Dunaju, między Ukrainą, Mołdawią i Rumunią dr Jacek Bartosiak opowiada jej o dawnym i obecnym znaczeniu jako skrzyżowania europejskich szlaków komunikacyjnych.
Jeżeli będzie powstawał Nowy Jedwabny Szlak dalej to myślę, że porty Konstanca, Giurgiulești będą miejscem zainteresowania Chińczyków. Będzie tutaj coraz więcej ruchu.
Port w rumuńskiej Konstancy i część portu mołdawskiego Giurgiulești są obecnie dzierżawione Chińczykom. Kontrola nad światowymi szlakami handlowymi jest jednym z przedmiotów amerykańsko-chińskiej wojny handlowej. Mołdawski port u ujścia Prutu do Dunaju miał być, jak przypomina dr Bartosiak punktem dojścia planowanego przez Eugeniusza Kwiatkowskiego szlaku biegnącego ze Lwowa przez Podole.
Była to granica imperium rzymskiego (…) O bramę mołdawską toczyły się kolejne wojny rosyjsko-tureckie (…) Kto kontrolował to wąskie przejście kontrolował drogę na Konstantynopol lub na Podole.
Rozmówca WNET dzieląc się wrażeniami ze swojej rzecznej podróży zwraca uwagę na liczne ważne dla historii Polski i Europy miejsca, jakie po drodze mija, związane z czasami króla Jana Olbrachta, czy wyprawami hetmana Stanisława Jana Jabłonowskiego pod koniec XVII wieku.
– By chronić Polskę przed ustawą 447, należy przekazać stanowisko polskich władz w tej sprawie nie wyborcy, a dyplomacji USA i Izraela. Trzeba też porozumieć się z Pekinem – mówi Robert Winnicki.
Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, odnosi się do usunięcia 15 maja z porządku obrad projektu ustawy autorstwa Tomasza Rzymkowskiego z Kukiz’15 zakładającego ochronę własności Rzeczypospolitej przed roszczeniami do mienia bezdziedzicznego. Dokument ten jest reakcją na amerykańską ustawę 447, która nakłada na 46 państw, w tym na Polskę, obowiązek restytucji mienia żydowskiego. Projekt zakłada wprowadzenie zakazu wypłaty wspomnianych odszkodowań, ochronę prawną wobec osób, wobec których wystosowano by tego rodzaju roszczenia oraz sankcje karne dla polityków łamiących postanowienia ustawy.
„Zgłosiłem wniosek formalny i była specyficzna sytuacja. Przede mną wnioski formalne poskładało trzech posłów Platformy Obywatelskiej: pan Budka, pani Gasiuk-Pihowicz i pan poseł Nitras. Oni tam atakowali Stanisława Piotrowicza, mówili o pedofilii. W każdym razie żaden ten wniosek nie dotyczył meritum porządku obrad. Mój akurat dotyczył, bo dotyczył kwestii punktu, który właśnie został zdjęty z porządku obrad Sejmu, w związku z czym zabrałem głos. Ten głos po 10 sekundach został mi wyłączony przez marszałka Kuchcińskiego”.
Gość Popołudnia zwraca uwagę na trzy czynności, które jego zdaniem powinien zrealizować rząd by zabezpieczyć Polskę przed roszczeniami majątkowymi wypływającymi z zapisów ustawy 447.
„Są trzy rzeczy, które trzeba zrobić, by zabezpieczyć Polskę przed tymi bandyckimi żydowskimi roszczeniami majątkowymi. Rzecz numer jeden, oczywiście uchwalić odpowiednią ustawę, i ona powinna być szybko uchwalona. Numer dwa, powiedzieć nie polskiemu wyborcy, tylko powiedzieć dyplomacji amerykańskiej i izraelskiej jasne stanowisko
prezydenta, premiera, całego rządu – nie będziemy realizować roszczeń finansowych środowisk żydowskich, kropka (…). Trzecia sprawa, dlaczego jest taki mocny nacisk i dlaczego jest on skuteczny na Polskę. Ponieważ wiadomo, lobby izraelskie, żydowskie jest ultrasilne w Stanach Zjednoczonych (…). Jeśli PiS jest zorientowany wyłącznie na Stany Zjednoczone w polityce zagranicznej, to oznacza, że jest w pułapce. Trzecia rzeczą, którą dzisiaj Kaczyński, Morawiecki, Duda powinni robić, to wziąć samolot, polecieć do Pekinu, pokazać Amerykanom, że mamy alternatywę geopolityczną”.
Jarosław Sellin mówi o skandalicznej wypowiedzi, która pojawiła się w The Jerusalem Post, kwestii roszczeń żydowskich, ustawy anty-447 oraz pozycji Polski na arenie międzynarodowej.
Gościem Południa WNET był Wiceminister Kultury Jarosław Sellin, który odniósł się do słów dotyczących „Niemców i ich Polskich kolaborantów”, które pojawiły się w izraelskiej gazecie The Jerusalem Post:
Oczywiście pewnie ten redaktor naczelny miał na myśli szmalcowników, czy tego typu patologiczne zjawiska, ale zawsze trzeba bardzo mocno podkreślać, że oficjalne stanowisko autoryzowany władz polskich w czasie wojny, które miały swoją własną strukturę w postaci rządu emigracyjnego i strukturę Państwa Podziemnego, zarówno w pionie cywilnym, jak i wojskowym, było inne. Po pierwsze, Polski rząd sprzeciwiał się Holokaustowi i próbował mu zapobiec, raportować światu co się dzieje z Żydami na okupowanych w przez Niemców terenach i prosić o działania naszych aliantów.
Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odniósł się także do kwestii roszczeń żydowskich i restytucji bezspadkowego mienia, mówiąc wyraźnie, iż Polska nie będzie nikomu płacić żadnych pieniędzy, gdyż sama najmocniej ucierpiała podczas przejścia dwóch frontów:
Świadoma destrukcyjna niszcząca polityka zarówno ze strony Niemców, jak i potem Sowietów w wielu miastach doprowadziła do ogromnych zniszczeń. To Polsce należą się odszkodowania. Polska za zbrodnie niemieckie płacić nikomu nie będzie.
Sellin podkreśla, że Polsce w związku z Amerykańską ustawą 447 nic nie grozi i temat jest niepotrzebnie roztrząsany przez różne środowiska opozycyjne:
Ten temat jest wykorzystywany tylko i wyłącznie do celów wyborczych, bo jest on chwytliwy w części naszego społeczeństwa. Trzeba otwarcie powiedzieć, że przez naszych oponentów politycznych, zwłaszcza przez Konfederację i Kukiz’15 niepotrzebnie wzbudza się wokół tej sprawy emocje, bo Polsce nic nie grozi. To wynika z naszych politycznych deklaracji i po prostu z zasad prawa, które obowiązują prawda krajowych i w prawie międzynarodowym.
Rozmówca Południa WNET wypowiedział się również na temat pozycji Polski na arenie międzynarodowej i bliskiego sojuszu z USA:
Polska staje się najważniejszym sojusznikiem Ameryki w Europie. Moim zdaniem obok Wielkiej Brytanii, Polska jest dzisiaj traktowana przez polityków amerykańskich jako najbliższy sojusznik polityczny.
Sellin streścił również, dlaczego według niego Prawo i Sprawiedliwość mimo początkowego wsparcia, wycofało swoje poparcie dla ustawy Kukiz’15 ochrzczonej przez media mianem anty-447:
Po pierwsze, to była ustawa napisana niejako na kolanie i pełna bardzo emocjonalnych sformułowań. Po drugie, myślę, że każdy rozsądny obserwator polskiego życia politycznego widzi, że próbuję się na emocjach wokół tej sprawy zbijać punkty wyborcze […]
Raport dotyczący polskich strat powinien być opublikowany jak najszybciej, a działania Greków i Włochów mogą być dla nas przykładem, komentuje Stefan Hambura z Ruchu Prawdziwa Europa.
Stefan Hambura, gość Poranka WNET, wypowiada się na temat roszczeń za straty w czasie II wś odnosząc się do amerykańskiej ustawy 447 i do przygotowywanego przez Parlamentarny Zespół ds. reparacji raportu na temat polskich strat wojennych.
Drzwi dotyczące reparacji zostały otwarte i politycy niemieccy o tym wiedzą.
Hambura zauważa, że obywatele Włoch mogą wnosić do swoich sądów sprawy przeciwko RFN o straty spowodowane przez Niemcy w czasie II wojny światowej, a Grecja przygotowuje w tej sprawie oficjalną notę dyplomatyczną skierowaną do rządu niemieckiego. W Polsce podobną możliwość jaką cieszą się Włosi może dać pozytywne rozpatrzenie wniosku złożonego w tej sprawie przez stu polskich posłów do Trybunału Konstytucyjnego. Odnosząc się do propozycji ustawy „anty 447” popieranej przez Kukiza i Konfederację, Hambura przestrzega przed uchwalaniem jakichkolwiek aktów prawnych, które mogłyby zostać wykorzystane w batalii prawnej przeciw Polsce.
Nadszedł czas żeby wszyscy Polacy i nie tylko Polacy się z tym raportem zaznajomili.
Jak stwierdza gość WNET, z gotowym raportem na temat polskich strat wojennych podobno mogli już się zapoznać prezydent, premier i prezes PiS. Hambura podkreśla, że nie należy czekać z jego publikacją do września, tylko należy go przedstawić polskiej i światowej opinii publicznej jak najszybciej. Dodaje, że poza działaniami ze strony rządu, ważne dla dochodzenia sprawiedliwości za zbrodnie wojenne są inicjatywy oddolne takie jak „Genocide Wola 44” : Osądzić Rzeź Woli, w ramach której planowana jest konferencja poświęcona tej zbrodni i zbierane są podpisy pod petycją o osądzenie jej sprawców.