Putin: Zaostrzanie sankcji nie zaszkodziło mocno Rosji; są sfery, w których Moskwa może współpracować z USA

Prezydent Władimir Putin w trakcie dorocznej telekonferencji z obywatelami przekonywał w czwartek, że sankcje w małym stopniu zaszkodziły Rosji oraz że zależy jej na normalizacji stosunków z USA.

[related id=”4879″]

Podczas czterogodzinnego maratonu pytań i odpowiedzi Władimir Putin przyznał, że liczba Rosjan żyjących poniżej progu ubóstwa wzrosła do 13,5 procent. Oświadczył jednak, że recesja została przezwyciężona i nastąpiło przejście do okresu wzrostu gospodarczego. Powołał się na pozytywne wskaźniki, m.in. wzrost PKB przez kolejne trzy kwartały i spadek inflacji do poziomu 4,1 procent.

Putin przyznał, że sankcje gospodarcze zaszkodziły Rosji, ale dodał, że jego zdaniem nie w sposób znaczący. – Większy wpływ wywarła na nas światowa koniunktura i spadek cen na nasze tradycyjne towary: ropę, gaz, przemysł metalurgiczny, chemiczny – ocenił. Zapewnił także, że Rosja zawsze stykała się z sankcjami: – Wprowadzano je, gdy odczuwano konkurencję, po to, by powstrzymywać Rosję. Nie byłoby aneksji Krymu, to wymyślono by coś innego.

Ostatnią propozycję zaostrzenia sankcji wobec Rosji, która pojawiła się w Senacie USA, Putin ocenił jako przejaw wewnętrznej walki politycznej w Ameryce. Zastanawiając się nad powodem, dla którego pojawił się ów projekt, zaznaczył, że „nie dzieje się nic nadzwyczajnego”.

[related id=”19758″ side=”left”]

Przypomniał także, że rząd Rosji przedłużył do końca roku embargo na produkty z krajów zachodnich. Dodał następnie: – Będziemy patrzeć, jak układać się będą stosunki z krajami, które wprowadzają ograniczenia wobec naszej gospodarki. (…) Jeśli nasi partnerzy będą znosić ograniczenia wobec naszej gospodarki, to my także będziemy to robić, ponieważ inaczej zetkniemy się z problemami w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Jako sfery współpracy z USA rosyjski prezydent wymienił kontrolę nad nierozprzestrzenianiem broni jądrowej, walkę z biedą i negatywnymi skutkami dla ekologii. Zapewnił, że Rosja nie uważa Stanów Zjednoczonych za wroga i jest zainteresowana tym, by relacje dwustronne powróciły do normalnego stanu. – Mamy wielką nadzieję na konstruktywną rolę USA w uregulowaniu kryzysu na południowym wschodzie Ukrainy – podkreślił.

Mówiąc o konflikcie zbrojnym w Donbasie, Putin zapowiedział, że Rosja „będzie czynić wszystko, by wesprzeć ludzi tam, niezależnie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych”.

Jednak za region najważniejszy dla przyszłości Rosji, a także jej zdolności obronnych gospodarz Kremla uznał Arktykę. Wskazał, że do 2050 roku około 30 procent ropy i gazu będzie wydobywanych w Arktyce. – Specjaliści wiedzą, że amerykańskie atomowe łodzie podwodne dyżurują na północy Norwegii, czas lotu rakiet do Moskwy to 15 minut. Powinniśmy wiedzieć i widzieć, co się tam dzieje – podkreślił.

Wśród obecnych celów rosyjskiej operacji wojskowej w Syrii Putin wymienił podwyższenie zdolności bojowych syryjskich sił zbrojnych. Wówczas siły rosyjskie wycofają się do swych baz na terytorium Syrii – lotniczej Hmejmim i morskiej w porcie Tartus. W razie konieczności rosyjskie lotnictwo mogłoby okazywać siłom syryjskim „bieżące wsparcie w walce z organizacjami terrorystycznymi”.

Prezydent Rosji ocenił, że operacja w Syrii przyniosła rosyjskiej armii „bezcenne doświadczenie” działania w warunkach bojowych, a przemysł obronny mógł w jej trakcie sprawdzić nowe rodzaje broni. Zapewnił, że siły zbrojne Rosji zyskały nową jakość.

W trakcie już 15. telekonferencji z obywatelami Putin nie ujawnił, czy będzie się ubiegał o kolejną kadencję na wyborach prezydenckich w marcu przyszłego roku. Pytany, kogo widziałby jako swego następcę, odpowiedział, że „to powinien określić wyborca”.

Rosyjski prezydent reagował zaskoczeniem na pojawiające się w trakcie konferencji skargi na niskie pensje, złe warunki mieszkaniowe i brak gwarantowanych prawem usług medycznych. Zapewnił jednocześnie, że wie o tym, jak w Rosji żyje się zwykłym ludziom.

Tradycyjnie Putin odpowiadał na liczne pytania i postulaty dotyczące problemów lokalnych, obiecywał interwencję, udzielał rad, odpowiadał na pytania dzieci. Nie obyło się także bez pytania o jego życie prywatne, które tym razem dotyczyło wnuków. Putin wyjaśnił, że niedawno urodził mu się drugi wnuk i że obie jego córki mieszkają w Rosji, zajmują się edukacją i nauką i stronią od polityki.

PAP/JN

 

USA / Tillerson chce ustabilizować stosunki z Rosją. Ocenia też, że największym zagrożeniem dla USA jest Korea Północna

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson, który we wtorek stawił się na przesłuchaniu przed komisją spraw zagranicznych Senatu, powiedział, że pracuje nad ustabilizowaniem stosunków z Moskwą.

Pytany o przyszłość sankcji nałożonych na Rosję, które będą w tym tygodniu tematem debaty w Senacie, Tillerson powiedział, że nie chce robić niczego, co zamknęłoby „kanały komunikacji” z Moskwą.

[related id=”7766″]

„Pracujemy (z Rosją) przede wszystkim na wybranych kilku obszarach, by sprawdzić, czy istnieją podstawy do odbudowania jakiegoś rodzaju roboczych relacji z rządem Rosji, które byłyby dla nas korzystne” – wyjaśnił sekretarz stanu; dodał, że próby znalezienia płaszczyzny porozumienia koncentrują się na konflikcie w Syrii.

Ocenił, że w tej chwili relacje Ameryki z Rosją są na historycznie najniższym poziomie; zastrzegł jednak, że współpraca z Moskwą w sprawie konfliktu w Syrii „rozwija się pozytywnie”.

Powiedział także, że obecnie największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych jest Korea Północna. Ameryka współpracuje z Chinami i Rosją w sprawie nacisków na Pjongjang, starając się też wyjaśnić, w jaki sposób ważne towary i surowce, w tym ropa naftowa, dostarczane są do tego kraju.

[related id=”2837″ side=”left”]

– Musimy zacząć pracować z partnerami nad tym, by pozbawić Koreę Północną podstawowych dostaw, takich jak ropa, paliwa (…) rzeczy, które łatwiej jest monitorować – wyjaśnił. Zapowiedział, że sprawa Korei Północnej będzie głównym tematem rozmów z przedstawicielami Chin na wysokim szczeblu, które odbędą się w przyszłym tygodniu.

Tillerson przyznał, że ze względu na brak międzynarodowej współpracy w tej kwestii, USA rozważają możliwość nałożenia dodatkowych sankcji na kraje, które prowadzą interesy z Koreą Północną. Podkreślił, że Chiny podjęły „widoczne kroki, które możemy potwierdzić”, aby zwiększyć naciski na Pjongjang.

Biały Dom zaproponował, by w przyszłorocznym budżecie federalnym radykalnie ograniczyć wydatki na na działalność Departamentu Stanu oraz amerykańskich agencji odpowiedzialnych za pomoc zagraniczną – o około 19 mld dolarów. Sekretarz stanu bronił przed komisją senacką tej propozycji prezydenta Donalda Trumpa. Powiedział też, że trwa przegląd Departamentu Stanu oraz Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID), który pozwoli ocenić, w jaki sposób należy je zreorganizować; dodał, że oczekuje, iż plan takich zmian będzie gotowy pod koniec 2017 roku.

Republikański szef komisji spraw zagranicznych, senator Bob Corker oświadczył, że proponowane przez prezydenta zmiany budżetowe w tym obszarze nie zostaną zaakceptowane. Reuters wyjaśnia, że propozycje zredukowania wydatków na dyplomację i pomoc zagraniczną zostały skrytykowane w Kongresie zarówno przez Republikanów, jak i Demokratów.

Sekretarz stanu odniósł się też do planów dotyczących zmiany polityki wobec Kuby i powiedział, że państwo to musi „podjąć wyzwanie związane z prawami człowieka”, jeśli chce, aby USA nadal zmierzały do normalizacji stosunków z nim, zainicjowanej przez prezydenta Baracka Obamę.

PAP/JN

Szef Pentagonu James Mattis: Władimir Putin nie chce dobrych relacji z USA. Rosja dąży do strategicznej rywalizacji

Z kolei przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generał Joseph Dunford powiedział, że Rosja i Stany Zjednoczone mają wiele rozbieżnych interesów, między innymi w Syrii.

Nie widzę żadnych przesłanek, że prezydent Rosji Władimir Putin chce pozytywnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział w poniedziałek sekretarz obrony USA James Mattis przed komisją obrony Izby Reprezentantów.

„Rosja zdecydowała się być strategicznym rywalem Stanów Zjednoczonych. Będziemy musieli sobie z tym poradzić” – stwierdził.

Amerykański Kongres rozważa nałożenie na Rosję nowych sankcji w związku z próbami ingerencji w ostatnie wybory prezydenckie w USA, chce także uniemożliwić administracji prezydenckiej złagodzenie restrykcji wobec Moskwy bez zgody parlamentu.

Mattis i Dunford zeznawali w poniedziałek przed komisją obrony Izby Reprezentantów na temat budżetu Pentagonu.

PAP/LK

USA/ Biały Dom: Prezydent Trump nie jest kłamcą. Są grupy interesów w Waszyngtonie, które są mu przeciwne

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders odniosła się do słów byłego szefa FBI Jamesa Comeya, który podczas przesłuchania zasugerował, że prezydent może kłamać w sprawie ich spotkania.

„Mogę powiedzieć z całą pewnością, że prezydent nie jest kłamcą, i szczerze mówiąc, czuję się obrażona tym, że można zadać takie pytanie” – powiedziała Sanders dziennikarzom akredytowanym w Białym Domu podczas briefingu. Agencje nie przytaczają dokładnej treści pytania, jakie zadano rzeczniczce.

Sanders nie chciała odpowiedzieć na pytania o to, czy Biały Dom ma system nagrywania, na którym mogły zostać utrwalone rozmowy Trumpa z Comeyem. „Nie mam pojęcia” – powiedziała.

[related id=”23699″]

Donald Trump napisał na Twitterze, że Comey powinien liczyć na to, że nie ma nagrań tych rozmów. Były szef FBI powiedział komisji, że ma nadzieję, że takie taśmy istnieją.

Sanders zapowiedziała też, że Trump odpowie na zarzuty Comeya za pośrednictwem swego prywatnego adwokata Marca Kasowitza, który wygłosi stosowne oświadczenie.

Comey zeznał podczas przesłuchania, że obawiał się, iż Trump może kłamać w sprawie treści ich rozmów, i uznając, że będzie musiał mieć własny zapis tego spotkania, sporządził notatkę służbową zaraz po rozstaniu się z prezydentem.

Na zeznania byłego szefa FBI zareagował też republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan, który powiedział, że na to, jak przebiegały kontakty prezydenta z Comeyem, miał wpływ fakt, że dla Trumpa rząd jest czymś „nowym”, czego jeszcze się uczy, nie jest więc do końca obeznany z niezależnością FBI od Białego Domu. – Nie twierdzę, że jest to wystarczające tłumaczenie – dodał.

Ryan odniósł się do zeznań Comeya, który powiedział, że prezydent nalegał na zablokowanie śledztwa FBI w sprawie jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna.

Przesłuchanie Comeya przez komisję było częścią jej szerszego dochodzenia w sprawie ingerowania przez Rosję w wybory oraz ewentualnej współpracy sztabu wyborczego Trumpa i ludzi z jego otoczenia z przedstawicielami rosyjskich władz.

Sanders oświadczyła też po wystąpieniu byłego szefa FBI w Senacie, że prezydent traktuje wybory bardzo poważnie i zrobił wszystko, aby przebiegały bez jakichkolwiek ingerencji.

Sam prezydent nie zareagował na wystąpienie Comeya, ale podczas spotkania z grupą swych zwolenników powiedział, że grupy interesów w Waszyngtonie są mu przeciwne, i dodał: „Nie zrezygnujemy z robienia tego, co jest słuszne”.

– Jesteśmy w stanie oblężenia […], ale wyjdziemy z tego więksi, lepsi i silniejsi niż kiedykolwiek […]. Wiemy, jak walczyć, i nigdy się nie poddamy – oznajmił Trump.

PAP/JN

Maria Giedz: Kontrola Amerykańskiego Departamentu Obrony wykazała, że w 2015 roku amerykańska broń trafiała w ręce ISIS

Kontrola Amerykańskiego Departamentu Obrony i raport Amnestii International podaje, że sprzęt do walki z ISIS wart ponad 1,5 mld dolarów trafił do Państwa Islamskiego i innych grup paramilitarnych.

W cotygodniowej rozmowie Maria Giedz kontynuowała również temat referendum niepodległościowego Kurdów na terenach Kurdystanu irackiego. Zgłębiła przyczyny próby przeprowadzenia tego referendum właśnie teraz, a także możliwym rozwoju wypadku już po nim.

Zwróciła uwagę, że Kurdowie mogą zabiegać o protekcję Rosji zamiast USA. Może to wynikać z wycofania się amerykańskich firm z zakupu kurdyjskiej ropy, przy zainteresowaniu tym surowcem ze strony rosyjskiej. Co więcej, kontrola Amerykańskiego Departamentu Obrony wykazała, że w 2015 roku, a więc kiedy już toczyły się walki o wyrzucenie dżihadystów, po ludobójstwie jazydów, po zabijaniu chrześcijan, po całych seriach ataków terrorystycznych, amerykański Kongres przekazał do rządu irackiego wyposażenie wojskowe do walki z tzw. Państwem Islamskim. Sprzęt miał trafić do wojsk armii irackiej, ale również do kurdyjskich peszmergów.

Tak się jednak nie stało: – Kontrola Amerykańskiego Departamentu Obrony i raport Amnesty International podaje, że cały sprzęt za 1,5 mld dolarów trafił do Państwa Islamskiego i innych grup paramilitarnych. Brawo. Okazuje się, że w ten sposób dofinansowujemy terrorystów – skomentowała dr Maria Giedz.

Zapraszamy do wysłuchania korespondencji.

Szef wywiadu wojskowego USA o zagrożeniach dla bezpieczeństwa USA i strategicznej restrukturyzacji rosyjskiej armii

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego gen. Vincent Stewart przedstawił senackiej komisji sił zbrojnych ocenę zagrożeń, wobec których stoją USA, takich jak Korea Płn., Rosja, IS, Chiny, cyberataki.

Szef amerykańskiego wywiadu wojskowego (DIA) generał Stewart podkreślił we wtorkowym wystąpieniu, że Korea Płn. w dalszym ciągu stanowi poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa USA. Wskazał, że reżim w Pjongjangu dąży do zbudowania pocisków rakietowych dalekiego zasięgu z głowicami nuklearnymi, mogących stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

Szef DIA ostrzegł, że jeśli sprawy będą się rozwijać w dotychczasowym kierunku, to reżim północnokoreański wejdzie w końcu w posiadanie pocisku rakietowego z głowicą nuklearną, mogącego zagrozić USA. Przyznał, że jest „prawie nie do przewidzenia”, kiedy taki północnokoreański arsenał osiągnie zdolność operacyjną, ale w świetle działań Pjongjangu jest to nieuniknione.

Według Stewarta północnokoreański przywódca Kim Dzong Un postrzega broń nuklearną jako główny instrument zapewniający przetrwanie jego reżimu w obliczu zagrożeń zewnętrznych. Generał wskazał, że Korea Płn. powiększa zapasy materiałów rozszczepialnych, które mogą być wykorzystane do budowy broni nuklearnej. Zwrócił też uwagę, że częścią północnokoreańskiego arsenału jest broń chemiczna.

Część wystąpienia Stewarta była poświęcona Rosji. Generał wskazał m.in., że rosyjskie kierownictwo uważa siły nuklearne za podstawę swej strategii odstraszania. Priorytetem Moskwy pozostaje modernizacja strategicznych sił nuklearnych, przy czym uwagę koncentruje się głównie na udoskonalaniu międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) stacjonowanych na lądzie. Według Stewarta do 2022 roku Rosja zamierza przezbroić swój cały arsenał ICBM, wprowadzając nowe systemy. Do 2018 roku generał oczekuje pierwszych testów pocisków rakietowych RS-28 i ich głowic.

Stewart zwrócił też uwagę, że w Rosji wznowiono produkcję bombowca strategicznego Tu-160M2 z czasów radzieckich. Ponadto modernizowany jest bombowiec Tu-95MS, aby można było z niego odpalać pociski manewrujące Raduga Ch-101/102.

Generał zwrócił uwagę, że w Rosji uznano, iż „uzyskanie i zachowanie kontroli w przestrzeni kosmicznej będzie miało decydujący wpływ na wynik przyszłych konfliktów”. Wskazał, że Rosja ocenia, iż potencjał militarny umożliwiający przeciwdziałanie operacjom kosmicznym odstraszy przeciwników. Taki potencjał mógłby obejmować atakowanie satelitów lub naziemnej infrastruktury wspierającej operacje w przestrzeni kosmicznej.[related id=”20623″]

Stewart uznał, że Rosja wykorzystała swą interwencję w Syrii do zademonstrowania możliwości swych nowoczesnych sił zbrojnych. Podkreślił, że interwencja ta znacznie wzmocniła militarną pozycję syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada.

Zdaniem generała konflikt na wschodzie Ukrainy prawdopodobnie nie wygaśnie w najbliższym czasie i słaba jest nadzieja na pełną realizację porozumień mińskich. Stewart uważa, że nie jest prawdopodobne, by Rosja poniechała swych „destabilizujących działań”. Generał powiedział też, że Ukraina nie wprowadzi w życie „kontrowersyjnych elementów porozumień mińskich”, takich jak przyznanie specjalnego statusu niektórym częściom Donbasu, dopóki Rosja nie zrealizuje swoich zobowiązań dotyczących bezpieczeństwa.

Nawiązując do konfliktów w Iraku i Syrii generał zwrócił uwagę, że Państwo Islamskie utraciło ponad 60 proc. terytorium, które kontrolowało w Iraku i ok. 45 proc. terytorium w Syrii. Zastrzegł zarazem, że mimo tych strat terytorialnych pozostaje „poważnym zagrożeniem”. Zwrócił też uwagę, że IS przygotowuje się na utratę swoich dotychczasowych bastionów i przerzuca swych przywódców z takich miast jak iracki Mosul i syryjska ar-Rakka w bardziej odległe regiony.

Stewart wskazał też, że zagraniczni bojownicy IS powracający do swoich krajów pozostają powodem do poważnego zaniepokojenia.

Generał wskazał też na globalne cyberzagrożenia. Podkreślił, że ciągłym zagrożeniem jest cyberszpiegostwo. Zwrócił też uwagę, że powodem do zaniepokojenia jest zagrożenie „systemów świadczących najważniejsze usługi publiczne”, takie jak dostawa energii elektrycznej, wody, łączność, transport, ponieważ systemy te są bezpośrednio lub pośrednio podłączone do internetu.

Stewart przewiduje, że takie kraje jak Rosja i Chiny będą coraz bardziej integrować w swych siłach zbrojnych zdolności przeprowadzania cyberataków. Wskazał też, że organizacje terrorystyczne skutecznie wykorzystują cyberprzestrzeń do prowadzenia werbunku i szerzenia propagandy.

PAP/MoRo

Donald Trump źle dobrał sobie administrację, jego otoczenie go nie chroni. Wolno mu wyraźnie mniej niż poprzednikom

„Program Wschodni” gościł politologa, dra Michała Kuzia. Głównym tematem rozmowy były oskarżenia wobec Donalda Trumpa o kontakty z rosyjskimi służbami oraz polityka Ameryki wobec Rosji.

Dr Michał Kuź, politolog z Uczelni Łazarskiego, zapytany o podejrzenia wobec prezydenta Donalda Trumpa o niejasne powiązania z rosyjskim wywiadem powiedział, że do tej pory jednoznacznie niczego Donaldowi Trumpowi nie udowodniono. Jest w tej sprawie niesamowity szum informacyjny.

Były szef FBI James Comey, którego Donald Trump miał rzekomo prosić o zamknięcie śledztwa w sprawie kontaktów z rosyjskimi służbami swojego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Michaela Flynna, zeznał pod przysięgą na początku maja, że Donald Trump osobiście nie jest zamieszany w aferę i nie wywierał na niego nacisku w sprawie zakończenia śledztwa przeciwko gen Flynnowi.  Krótko po tym, jak stracił pracę, Comey zmienił zdanie i zarzucił Donaldowi Trumpowi, że ten jednak wywierał na niego nacisk.

Jak podkreślił politolog, jest to poważny zarzut, ponieważ dotyczy utrudniania śledztwa na bardzo wysokim szczeblu. Ostatnio takich niejasnych przecieków jest w administracji Trumpa coraz więcej i cała sytuacja wygląda nieciekawie dla prezydenta USA. Coraz częściej mówi się możliwym  impeachmencie.

Dr Michał Kuź zauważył, że prezydentowi nikt spośród jego administracji nie pomaga i nikt go nie chroni. Jego zdaniem Donald Trump źle zaplanował swoją prezydenturę, nie obsadził wielu stanowisk.  Wolno mu wyraźnie mniej niż jego poprzednikom.

Według politologa narracje, jakoby Donald Trump miał być nieprzygotowany do pełnienia swojej prezydentury, są lekko przesadzone. Jako przykład podał Ronalda Reagana, który pod koniec swojej prezydentury cierpiał na alzheimera, oraz Kennedy’ego, który był uzależniony od leków:

– Wszyscy oni, mimo wad, byli chronieni przez swoje otoczenie. Byli zakorzenieni w swojej administracji i wiedzieli, jak obsadzać najważniejsze stanowiska.

Rozmówca Antoniego Opalińskiego zauważył, ze prezydentura Donalda Trumpa utknęła w martwym punkcie, ponieważ niezależnie od tego, czy był, czy nie był zamieszany w aferę z Rosją, ta sytuacja będzie ograniczała mu pole działania.

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że prezydentowi Ameryki w „odzyskaniu twarzy” jako przywódcy pomogłaby np. wojna.

Gość „Programu Wschodniego” mówił również o polityce Donalda Trumpa w stosunku do Rosji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

USA: Były dyrektor FBI Robert Mueller specjalnym prokuratorem w śledztwie w sprawie dotyczącej powiązań Trump – Rosja

Prezydent Trump ma poważne kłopoty po nagłym zdymisjonowaniu przez niego dyrektora FBI Jamesa Comeya, którego wcześniej prosił o zamknięcie śledztwa w sprawie kontaktów Michaela Flynna z Rosją.

Były dyrektor FBI Robert Mueller został w środę mianowany przez Departament Sprawiedliwości USA specjalnym prokuratorem, którego zadaniem będzie nadzorowanie federalnego śledztwa w sprawie zarzutów o mieszanie się Rosji w wybory prezydenckie w 2016 roku.

Śledztwo ma również dotyczyć zarzutów o kontakty sztabu wyborczego obecnego prezydenta Donalda Trumpa ze stroną rosyjską. Zarzuty te spowodowały, że opozycyjni Demokraci zaczęli domagać się powołania specjalnego prokuratora, a ostatnio nawet postawienia prezydenta w stan oskarżenia (impeachment).

Zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein informując o nominacji Muellera, powiedział, że nominacja ta leży „w interesie publicznym”, który wymaga, aby osoba z zewnątrz nadzorowała śledztwo o tak wielkim znaczeniu politycznym.

Rosenstein zastrzegł, że decyzja „nie oznacza stwierdzenia popełnienia przestępstwa ani tego, że są podstawy do ścigania kogokolwiek”.

Mueller przyjął nominację i stwierdził w opublikowanym oświadczeniu, że „zrobi wszystko, co leży w jego możliwościach, aby wywiązać się z powierzonego mu zadania”.

Nie jest jasne, jaką rolę odegrał prezydent Trump w podjęciu tej decyzji.

Przywódcy Demokratów w Senacie i Izbie Reprezentantów Charles Schumer i Nancy Pelosi powitali z zadowoleniem nominację Muellera.

72-letni Mueller jest byłym prokuratorem i dyrektorem FBI w latach 2001-2013, czyli za rządów republikańskiej administracji prezydenta George’a W. Busha i demokratycznej Baracka Obamy. Był najdłużej sprawującym funkcję szefa FBI od czasów J. Edgara Hoovera. Ostatnio zajmował się prywatną praktyką adwokacką.[related id=”19262″ side=”left”]

Prezydent Trump znajduje się ostatnio w poważnych opałach w rezultacie kontrowersji, jakie wybuchły po nagłym zdymisjonowaniu przez niego dyrektora FBI Jamesa Comeya. Kontrowersje nasiliły się po ujawnieniu przez dziennik „New York Times”, że w lutym br. Trump poprosił Comeya o zamknięcie śledztwa w sprawie kontaktów jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna z przedstawicielami Rosji.

Flynn podał się do dymisji po ujawnieniu, że wprowadził w błąd wiceprezydenta Mike’a Pence’a w sprawie jego kontaktów z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem.

Biały Dom zaprzeczył, jakoby wywierał presję na Comeya w sprawie śledztwa przeciwko Flynnowi, ale nie zapobiegło to zarzutom Demokratów, iż Trump próbuje zatuszować kontakty jego współpracowników z Rosją.

„Jak już wielokrotnie oświadczałem, dogłębne śledztwo potwierdzi to, co już wiemy – nie było spisku między moją kampanią i jakąkolwiek obcą stroną” – głosi oświadczenie opublikowane przez Biały Dom.

Prezydent Trump zapewnił, że „spodziewa się szybkiego zakończenia tej sprawy”.

PAP/LK

USA: Najpoważniejszy w historii zarzut wobec urzędującego prezydenta. Donald Trump ujawnił Rosji tajne informacje?

Prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem w ubiegłym tygodniu mimowolnie ujawnił tajne informacje wywiadu – poinformował dziennik „Washington Post”.

Tajne informacje zostały rzekomo ujawnione przez Trumpa podczas jego rozmowy z Ławrowem, w której prezydent USA wspomniał o prawdopodobnej operacji tzw. Państwa Islamskiego z użyciem bomby umieszczonej w laptopie. Według źródeł amerykańskiego dygnitarza cytowanego przez „Washington Post”, informacje te pozwalają na ustalenie tożsamości i miejsca pobytu informatora, jak również ustalenie, która z sojuszniczych agencji wywiadowczych przekazała te poufne informacje CIA.

„Washington Post”, który wcześniej serią rewelacji doprowadził do dymisji doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, informuje, że jeden z przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa państwa, nie czekając na zakończenie spotkania, wybiegł z Gabinetu Owalnego, aby ostrzec CIA i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) przed konsekwencjami wypowiedzi prezydenta.

Alan Dershowitz, emerytowany profesor prawa i nieprzejednany krytyk Trumpa, w wywiadzie dla niechętnej prezydentowi USA telewizji CNN nazwał rewelacje „Washington Post” „najpoważniejszym w historii zarzutem wysuniętym wobec urzędującego prezydenta”.

[related id=”18132″]

Rewelacjom dziennika zaprzeczyli sekretarz stanu Rex Tillerson i prezydencki doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster, którzy uczestniczyli w spotkaniu w Gabinecie Owalnym Białego Domu w ubiegłą środę.

McMaster podczas pośpiesznie zwołanej konferencji prasowej powiedział, że „prezydent nigdy nie omawiał podczas spotkania w Białym Domu szczegółów i metod operacji wywiadu”. Po odczytaniu oświadczenia McMaster odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

W spotkaniu Trumpa z Ławrowem, które odbyło się dzień po zwolnieniu Jamesa Comeya ze stanowiska dyrektora FBI, uczestniczył także Siergiej Kislak, ambasador Rosji w Waszyngtonie i jeden z głównych bohaterów kontrowersji związanych z kontaktami otoczenia prezydenta USA z przedstawicielami Kremla. Amerykańscy fotoreporterzy nie zostali wpuszczeni na poprzedzającą rozmowy w Białym Domu tradycyjną sesję fotograficzną, co wywołało oburzenie nawet z reguły przychylnej Trumpowi telewizji Fox. W rezultacie zdjęcia roześmianego prezydenta Trumpa i ambasadora Kislaka pojawiły się w amerykańskich mediach za pośrednictwem rosyjskiej agencji TASS.

Trump powiedział, że spotkał się z Ławrowem i zgodził na wejście rosyjskich fotoreporterów do Gabinetu Owalnego Białego Domu, bo poprosił go o to podczas rozmowy telefonicznej prezydent Rosji Władimir Putin. Wyznanie amerykańskiego prezydenta skłoniło niektórych komentatorów do publicznych spekulacji, czy po spotkaniu Gabinet Owalny został sprawdzony i czy Rosjanie nie zainstalowali w nim podsłuchu.

PAP/JN

Prezydent Andrzej Duda i Jens Stoltenberg omówili przebieg i tematykę szczytu NATO, który ma odbyć się 25.05 w Brukseli

Prezydent oczekuje, że dyskusja na szczycie NATO potwierdzi sojuszniczą jedność w sprawie relacji NATO-Rosja i zagwarantuje wszystkim krajom członkowskim bezpieczeństwo wobec wydarzeń na Wschodzie.

Prezydent Andrzej Duda i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg omówili podczas rozmowy telefonicznej przebieg i tematykę szczytu sojuszu, który odbędzie się 25 maja w Brukseli, a także perspektywy relacji NATO-Rosja – poinformował w poniedziałek PAP szef gabinetu prezydenta, Krzysztof Szczerski i dodał,  że półgodzinna rozmowa ze Stoltenbergiem to część konsultacji prezydenta przed spotkaniem państw NATO.

Według szefa gabinetu prezydenta, Andrzej Duda i Jens Stoltenberg położyli nacisk na trzy tematy: potwierdzenie więzi atlantyckiej i zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO, w tym uzgodnień warszawskiego szczytu, wspólna odpowiedzialność państw sojuszu za funkcjonowanie NATO oraz walka z terroryzmem jako element zapewnienia bezpieczeństwa międzynarodowego.

Wspólna odpowiedzialność oznacza gotowość do ponoszenia kosztów funkcjonowania NATO – powiedział Szczerski i podkreślił, że Polska opowiada się konsekwentnie za tym, aby każdy wypełniał swoje sojusznicze zobowiązania dotyczące także wydatków obronnych w budżetach państwa i sama to zobowiązanie realizuje.

W odniesieniu do walki z terroryzmem jako zadania w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego, szef gabinetu prezydenta powiedział, że Polska spodziewa się dyskusji na szczycie NATO ws. walki z terroryzmem i udziału samego NATO i państw natowskich w koalicji antyterrorystycznej przeciwko państwu islamskiemu.

Pytany, czy – według prezydenta – NATO powinno przyłączyć się do międzynarodowej koalicji przeciwko ISIS, Krzysztof Szczerski odparł, że decyzja w tej sprawie musi być jednomyślna. – Polska dzisiaj uczestniczy w koalicji antyterrorystycznej. My wypełniamy swoje obowiązki. Jesteśmy w Iraku, Kuwejcie w misji patrolowej – dodał.

Ocenił, że Polska jest państwem aktywnym w tych trzech obszarach i znajduje się w gronie państw wyznaczających kierunek działań NATO.

[related id=”18956″]

Odnosząc się do relacji NATO-Rosja, szef gabinetu prezydenta Dudy podkreślił, że ważne jest, aby zachować w nich dotychczasową postawę jedności sojuszniczej i dodał, że prezydent oczekuje, że dyskusja w czasie szczytu NATO potwierdzi sojuszniczą jedność, jeśli chodzi o relacje NATO-Rosja, które muszą  gwarantować bezpieczeństwo wszystkim krajom członkowskim wobec tego, co dzieje się na Wschodzie.

Poinformował, że sekretarz generalny przyjął zaproszenie od prezydenta RP do złożenia wizyty w Polsce.

W ubiegłym tygodniu sekretarz generalny NATO powiedział, że spodziewa się, iż państwa sojuszu szybko podejmą decyzję w sprawie przystąpienia do międzynarodowej koalicji walczącej z Państwem Islamskim.

W czwartek Stoltenberg spotkał się w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Po rozmowie z szefową niemieckiego rządu podkreślił, że ewentualne przystąpienie do międzynarodowej koalicji nie zmieni fundamentalnej roli, jaką NATO odgrywa w walce z IS. Dodał, że NATO nadal będzie zapewniać wsparcie, koncentrować się na szkoleniach i nie będzie zaangażowane w działania zbrojne.

Jak przypomina agencja Associated Press, NATO formalnie nie jest członkiem międzynarodowej koalicji walczącej z dżihadystami. Mimo to zapewnia wsparcie wywiadowcze, dzieląc się danymi zbieranymi przez samoloty AWACS. Prowadzi też szkolenia w Iraku.

PAP/LK