Komisja Europejska jest zaniepokojona amerykańskimi sankcjami na Rosję. Nord Stream 2 i inne projekty mogą być zagrożone

KE w reakcji na ewentualne sankcje USA wobec Rosji wyraziła zaniepokojenie ich możliwym „wpływem na niezależność energetyczną Unii Europejskiej” i „możliwymi negatywnymi konsekwencjami politycznymi”.

W oświadczeniu KE podkreślono, że w procesie tworzenia przyjętego przez Izbę Reprezentantów projektu ustawy dotyczącej sankcji wzięto pod uwagę część wyrażanych wcześniej przez KE obaw. „Niemniej projekt przewiduje możliwość nałożenia sankcji na każdą firmę (również europejską), która przyczynia się do rozwoju, utrzymania, modernizacji czy naprawy” rosyjskich gazociągów. Może to wpłynąć na infrastrukturę, która umożliwia transport gazu z Rosji na Ukrainę oraz „projekty kluczowe dla unijnych celów dywersyfikacji” źródeł energii – oceniła Komisja.

Poinformowano, że UE obecnie wyraża swoje obawy kanałami dyplomatycznymi. „Komisja będzie nadal ściśle monitorować trwający w USA proces legislacyjny i późniejszy proces wdrażania ustawy oraz będzie szybko działać, jeśli zajdzie taka konieczność” – czytamy w komunikacie.

Przypomniano również wypowiedź szefa KE Jean-Claude’a Junckera z maja br., który zapewniał, że jeśli obawy UE „nie zostaną w wystarczającym stopniu wzięte pod uwagę”, Unia „jest gotowa odpowiednio zadziałać w ciągu kilku dni”. Mówił wówczas, że hasło „Ameryka przede wszystkim” prezydenta Donalda Trumpa nie może oznaczać, że interesy Europy są na ostatnim miejscu.

Przyjęty we wtorek przez Izbę Reprezentantów pakiet sankcji przewiduje działania wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej. Dokument uderza m.in. w prezydenta Rosji Władimira Putina, powiązanych z nim oligarchów oraz kluczowe sektory rosyjskiej gospodarki, w tym przemysł zbrojeniowy, kolejowy, górnictwo oraz branżę energetyczną. By ustawa weszła w życie, musi zatwierdzić ją jeszcze amerykański Senat, a potem dokument musi podpisać prezydent. Jak poinformował Biały Dom, prezydent Trump nie zdecydował jeszcze, czy podpisze ustawę, czy też ją zawetuje.

We wtorek portal Euractiv opublikował sporządzoną, jak twierdzi, przez KE listę projektów, które mogą być dotknięte nowymi sankcjami. Wśród nich są m.in.: wybudowany kilka lat temu gazociąg Nord Stream (w którym udziały mają m.in. niemieckie, francuskie i holenderskie firmy), nowy zachodnioeuropejsko-rosyjski projekt Nord Stream 2, pole gazowe Zohr w Egipcie, rozbudowa terminalu gazu skroplonego na Sachalinie, gazociąg biegnący po dnie Morza Czarnego, tzw. Błękitny Potok, plan budowy terminalu LNG na Bałtyku w Zatoce Fińskiej.

PAP/MoRo

Stany Zjednoczone: Izba Reprezentantów zatwierdziła nowe sankcje wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej

Zdecydowaną większością głosów Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych zatwierdziła we wtorek projekt ustawy, która wprowadza kolejne sankcje wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej.

[related id=”32163″]Za nowymi sankcjami głosowało 419 członków Izby Reprezentantów, przeciwko – trzech.  Projekt musi jeszcze zaaprobować Senat i podpisać prezydent.

Przedstawiciele Senatu nie powiedzieli, kiedy zajmą się proponowanymi sankcjami, a Biały Dom poinformował, że prezydent USA Donald Trump nie zdecydował jeszcze, czy je podpisze czy też zawetuje.

Przed głosowaniem Steny Hoyer, jeden z liderów Demokratów w Izbie Reprezentantów, powiedział, że uzgodnione zostało nałożenie nowych sankcji na Rosję w związku z jej ingerencją w wybory prezydenckie w USA oraz zaangażowanie w konflikt na Ukrainie.

[related id=”32139″]Nowe sankcje mają także za zadanie zahamowanie programów zbrojeniowych Korei Północnej i Iranu.

„Ta ustawa jest bardzo ważna dla naszego bezpieczeństwa narodowego (…) Nie tylko informuje liderów Rosji, Iranu i Korei Północnej o ich nieakceptowalnym postępowaniu, ale także nakłada na nich sankcje za ich agresywne i destabilizujące zachowanie” – powiedział Eliot Engel z Partii Demokratycznej.

Asystentka sekretarza ds. Azji Wschodniej Susan Thornton powiedziała na wtorkowym przesłuchaniu podkomisji Senatu: „Pracujemy nad nową listą podmiotów, które według nas łamią nałożone sankcje”.

Thornton poinformowała również, że Waszyngton cały czas rozważa ponowne wpisanie Korei Północnej na listę krajów, które wspierają terroryzm. Korea Płn. została z niej usunięta w 2008 roku w związku z tym, że udało osiągnąć się postęp w negocjacjach dotyczących denuklearyzacji.

Przedstawiciele administracji Donalda Trumpa poinformowali we wtorek agencję Reutera, że została zauważona wzmożona aktywność w mieście Kusong, co najprawdopodobniej oznacza, że w najbliższej przyszłości zostanie przeprowadzony tam kolejny test pocisków rakietowych.

PAP/MoRo

Przeczytaj również

Komisja Europejska zaniepokojona amerykańskimi sankcjami na Rosję. Nord Stream 2 zagrożone

Ekspert ds. energetycznych brukselskiego think tanku: sankcje USA mogą uderzyć w Nord Stream 2 i rosyjskie gazociągi

„Niezawisimaja Gazieta”: sankcje USA groźne dla biznesu z UE i rosyjskich projektów

Szef OMV w „Frankfurter Allgemeine Zeitung”: Nord Stream 2 nieodzowny, Ameryka nie ma prawa weta

Rozpoczęły się wojskowe manewry Rosji i Chin na Bałtyku. Media: chińskie okręty wzmagają napięcie

Rozpoczęte wspólne ćwiczenia okrętów wojennych Rosji i Chin wzmagają napięcie – oceniają fińskie media. Również dziś na Bałtyk wpłynęła największa na świecie atomowa łódź podwodna Dymitr Doński.

Media w Helsinkach z uwagą śledzą wspólne ćwiczenia wojskowe Rosji i Chin na Bałtyku („Morska Współpraca – 2017″) ze względu na manewry przewidziane w Zatoce Fińskiej, nad którą położona jest stolica Finlandii. Z zaskoczeniem przyjmują decyzję Pekinu o wysłaniu po raz pierwszy okrętów wojennych na ćwiczenia na Bałtyku. Podkreślają jednocześnie, że w regionie w tym roku zaplanowana została rekordowa liczba różnego rodzaju manewrów wojskowych i panuje silne napięcie między Rosją a Zachodem.

[related id=”31586”]

Ekspertka Fińskiego Instytutu Spraw Zagranicznych Elina Sinkkonen przypomniała, że Pekin podał jako główny powód udziału w ćwiczeniach zapewnienie bezpieczeństwa floty handlowej. „Chiny mają projekt Nowego Jedwabnego Szlaku i zgodnie z tą strategią chcą inwestować również w Europie, w tym np. w portach na Litwie” – powiedziała w piątek Sinkkonen w telewizji Yle.

Według niej współpraca Pekinu z Moskwą na Bałtyku wynika z zasady wzajemności, kilka lat temu podczas politycznego napięcia w regionach morskich w pobliżu Chin również zorganizowano wspólne manewry. „Teraz Chiny mogą dać wsparcie Rosji w sytuacji, gdy stosunki Rosji z Zachodem są nieco trudne” – podkreśliła ekspert.

Dziennik „Helsingin Sanomat” przypomniał z kolei, że we wrześniu w regionie Morza Bałtyckiego odbywać się będą wspólne ćwiczenia Rosji i Białorusi „Zapad 2017″, w których udział ma wziąć nawet 100 tys. żołnierzy. Oprócz tego od początku roku w rejonie Bałtyku organizowane są również inne mniejsze manewry jednostek NATO i Rosji.[related id=”31581”]

Według Marisa Andzansa z Litewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych manewry są szczególnie ważne dla polityki Rosji, która chce pokazać, że nie jest izolowana na arenie międzynarodowej. Ekspert zaznaczył, że manewry wojskowe na Morzu Bałtyckim mogą zaszkodzić reputacji Pekinu, który tradycyjnie prezentował swoje pokojowe nastawienie, a swą polityczną siłę wzmacniał przez stosunki gospodarcze.

Chińskie i rosyjskie okręty, które mają wziąć udział w ćwiczeniach, pojawiły się na Morzu Bałtyckim w piątek. Chińskie jednostki wypłynęły w czerwcu z Morza Wschodniego. Właściwe manewry zaplanowane zostały na przyszły tydzień.

Wspólne rosyjsko-chińskie ćwiczenia morskie odbywają się od 2012 roku, jednak na Morzu Bałtyckim zorganizowane zostały po raz pierwszy. Na wrzesień zaplanowane zostały kolejne – na Dalekim Wschodzie, na Morzu Ochockim i Japońskim.

PAP/MoRo

MSZ Rosji: zarzuty w sprawie manewrów na Białorusi to bufonada. Estończycy: rosyjskie jednostki mają bilet w jedną stonę

Zarzuty USA, że Rosja mogłaby pozostawić sprzęt wojskowy na Białorusi po przeprowadzeniu tam we wrześniu br. manewrów wojskowych „Zapad”, „to bufonada” – oświadczył Grigorij Karasin, wiceszef MSZ.

Zarzuty USA, że Rosja mogłaby pozostawić sprzęt wojskowy na Białorusi po przeprowadzeniu tam we wrześniu br. zakrojonych na szeroką skalę manewrów wojskowych, „to bufonada” – oświadczył w piątek wiceszef MSZ Rosji Grigorij Karasin, cytowany przez agencję Interfax.[related id=”31585″]

„Sztuczna bufonada wokół zaplanowanych ćwiczeń Zapad-2017 ma na celu usprawiedliwienie ostrych działań NATO wzdłuż rosyjskiego terytorium” – oznajmił Karasin w rozmowie z agencją Interfax.

Skomentował w ten sposób wypowiedź naczelnego dowódcy sił lądowych USA w Europie gen. Bena Hodgesa o tym, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy w Europie Wschodniej, a także Ukraina są zaniepokojone, iż manewry te mogą być „koniem trojańskim”, polegającym na pozostawieniu przez Rosję uzbrojenia na Białorusi.

Generał Hodges powiedział w wywiadzie udzielonym agencji Reutera, że sojusznicy będą bacznie się przyglądać, czy sprzęt wojskowy przywieziony na ćwiczenia „Zapad 2017” zostanie później wywieziony do Rosji.

Przypomnijmy, że już w kwietniu br. estoński wywiad donosił, że w zaplanowanych na jesień wielkie ćwiczenia rosyjskich i białoruskich wojsk „Zapad 2017” ma wziąć udział ponad 100 tys. żołnierzy. Będą to największe tego typu manewry od 2013 roku.

– Rosyjskie jednostki, które jadą na Białoruś, mają bilet w jedną stronę – powiedział agencji Reutera Margus Tsahkna, minister obrony Estonii. Jego zdaniem w ramach ćwiczeń Rosja planuje wysłanie na Białoruś 4 tys. wagonów żołnierzy i sprzętu. Z kolei estoński wywiad uważa, że po zakończeniu manewrów rosyjscy żołnierze pozostaną na Białorusi.

Rosyjskie ministerstwo obrony początkowo nie zareagowało na prośbę agencji o ustosunkowanie się do tej sprawy. Później Moskwa zaprzeczyła, jakoby zamierzała zagrozić stabilności w Europie.

W związku z planowanymi ćwiczeniami rosyjskie ministerstwo obrony planuje przerzucić na Białoruś nawet 80 razy więcej żołnierzy i sprzętu niż w ubiegłych latach. Wielkość manewrów została oszacowana na podstawie oficjalnych dokumentów dotyczących m.in. przetargu na usługi międzynarodowego militarnego transportu kolejowego.

W 2015 roku rosyjski MON zamawiał 125 wagonów na Białoruś, w 2016 – 50 wagonów, zaś w tym roku, według przetargu, 4126 wagonów kolejowych.

Rosyjski MON uspokaja, że są to rutynowe przygotowania przed cyklicznymi ćwiczeniami „Zapad”, których kolejna edycja odbędzie się w przyszłym roku na Białorusi. Przerzucone wojska będą liczyć maksymalnie kilka dywizji.

Białoruska opozycja doszukuje się w działaniach Rosji przygotowań do przejęcia militarnej kontroli nad ich krajem lub inwazji na terytorium Ukrainy, krajów bałtyckich czy Polski.

Miesiąc temu prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oświadczył, że NATO będzie mogło obserwować białorusko-rosyjskie manewry „Zapad 2017”.  Powiedział, że jego kraj nie zamierza ograniczać współpracy wojskowej z Rosją.

– Żądam od was wszystkich, by te manewry na terytorium naszego kraju były przejrzyste i dostępne nie tylko dla naszych przyjaciół z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, Wspólnoty Niepodległych Państw, ale także dla przedstawicieli NATO. Niczego nie ukrywamy i nie powinniśmy ukrywać. Jeśli przedstawiciele NATO chcą być obecni na naszych manewrach, to zapraszamy – mówił Łukaszenka. Deklaracja ta nie została przychylnie przyjęta przez Kreml.

PAP, Reuters, Kresy.pl/MoRo

Rada Bezpieczeństwa ONZ: Rosja i Chiny przeciwne nakładaniu sankcji na Koreę Północną. Demonstracja przed G-20?

Rosja i Chiny poinformowały Radę Bezpieczeństwa ONZ, że są przeciwne rozwiązaniom siłowym wobec Korei Płn. w reakcji na podjętą próbę wystrzelenia międzykontynentalnego pocisku balistycznego.

Ambasadorowie USA, W. Brytanii i Francji opowiedzieli się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ za nałożeniem dodatkowych sankcji na reżim w Pjongjangu, przedstawiciele Rosji i Chin apelowali zaś do wszystkich zainteresowanych krajów, by „poparły wspólną rosyjsko-chińską inicjatywę ws. uregulowania sytuacji na Półwyspie Koreańskim”.

– Wystrzelenie ICBM przez Koreę Płn. stanowi jasną i wyraźną eskalację militarną – oświadczyła natomiast ambasador USA przy ONZ Nikki Haley. – W najbliższych dniach przedstawimy Radzie Bezpieczeństwa rezolucję proporcjonalną do eskalacji Korei Płn. – dodała.

USA: Zapobiec katastrofie

– Jeśli wspólnota międzynarodowa będzie działała wspólnie, możemy zapobiec katastrofie – mówiła Haley. Zastrzegła, że USA są gotowe do zastosowania różnych kroków, w tym militarnych. Powiedziała, że działania Korei Płn. sprawiają, że szybko wyczerpuje się możliwość rozwiązania dyplomatycznego.

Zastępca rosyjskiego ambasadora przy ONZ Władimir Safronkow wskazał w swym wystąpieniu na „konieczność wykluczenia opcji militarnej jako sposobu na rozwiązanie problemów Półwyspu Koreańskiego”. Nawoływał, by Stany Zjednoczone odstąpiły od rozważanej obecnie opcji wojskowej. – Opowiadamy się za tym, by Korea Południowa i Korea Północna rozpoczęły dialog i wzajemne konsultacje – oświadczył.

Rosja: Zabrnąć w ślepą uliczkę

Safronkow ocenił, że nie wolno ignorować „zatroskania północnokoreańskich władz zagrożeniami dla bezpieczeństwa kraju”. – Trzeba wyjść z błędnego koła niebezpiecznej logiki konfrontacyjnej i postarać się o znalezienie kompleksowego politycznego rozwiązania dla problemów Półwyspu – oświadczył.

W swym wystąpieniu dyplomata podkreślił, że wprowadzenie nowych sankcji gospodarczych wobec Pjongjangu, jak tego chcą Stany Zjednoczone, W. Brytania i Francja, może sprawić, że „zabrniemy w ślepą uliczkę, gdy chodzi o możliwości uregulowania sytuacji przy wykorzystaniu środków dyplomatycznych”.

Chiny: Wstrzemięźliwość i nie prowokować… (Korei?)

W podobnym duchu wypowiedział się ambasador Chin Liu Jieyi, który przyznał, że ostatnia próba balistyczna Pjongjangu „jest nie do zaakceptowania” i „stanowi rażące pogwałcenie rezolucji ONZ”, ale zaapelował jednocześnie do wszystkich stron o „wstrzemięźliwość, unikanie prowokacyjnych działań i nieużywanie wojowniczej retoryki”. Bardziej wskazana byłaby – jak powiedział – „współpraca stron na rzecz osłabienia obecnych napięć”.

Chiny są głównym partnerem gospodarczym KRLD i cieszą się reputacją najważniejszego sojusznika Korei Płn. – przypomina w komentarzu agencja Reutera.

Podobnie jak przedstawiciel delegacji rosyjskiej, ambasador Chin w Radzie Bezpieczeństwa zaapelował o odstąpienie przez USA od zamiaru budowy systemu THAAD (Terminal High-Altitude Area Defense), który miałby służyć do niszczenia pocisków balistycznych w ostatniej fazie lotu i miałby wzmocnić potencjał obronny Korei Południowej.

Ambasadorowie Chin i Rosji podali w wątpliwość argument strony amerykańskiej, że Pjongjang jest w stanie już teraz dokonywać wystrzelenia międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM), dla których maksymalna odległość pomiędzy punktem startu a celem przekracza 5500 km.

USA do Rosji i Chin: cieszą Was działania Korei Płn.?

W reakcji na stanowisko przedstawicieli Chin i Rosji przedstawione w Radzie, Haley powiedziała, zwracając się do nich: – Wetujcie nałożenie nowych sankcji, jeśli cieszą was działania Korei Płn. i jeśli jesteście jej przyjaciółmi, ale jeśli widzicie w wystrzeleniu międzykontynentalnej rakiety zagrożenie; jeśli rozumiecie, co to w istocie oznacza, to powinniście raczej je poprzeć – dodała.

Haley zaznaczyła, że Stany Zjednoczone pójdą własną drogą, gdy chodzi o sposób postępowania z Koreą Płn., niezależnie od tego, czy inne kraje zaakceptują propozycję nowych sankcji.

Podczas krótkiej konferencji prasowej zorganizowanej w Air Force One, na pokładzie którego prezydent USA Donald Trump wraz z małżonką przybył wieczorem do Warszawy, rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders powiedziała, że amerykańska administracja jest konsekwentna w unikaniu nagłaśniania kroków, jakie mają być podjęte. – Rozważamy teraz wszelkie możliwe opcje wobec Korei Płn. – zaznaczyła.

Chiny narażają na szwank wymianę handlową z USA, nie popierając sankcji wobec Korei Płn. i kontynuując współpracę z jej władzami, które dokonały kolejnej próby wystrzelenia międzykontynentalnego pocisku balistycznego – oświadczyła w ONZ ambasador Nikki Haley.

W swym emocjonalnym wystąpieniu w Radzie Bezpieczeństwa amerykańska ambasador wskazywała, że Chiny niosą szczególną odpowiedzialność za promowanie pokoju „w świecie, który stał się (ostatnio) niebezpiecznym miejscem”.

PAP/MoRo

 

Atak hakerski na Ukrainę. Wirus „Pietia” zaatakował banki, telekomunikację i strony rządowe. Relacja Pawła Bobołowicza

Ważne systemy teleinformatyczne państwa nie ucierpiały. Atak zostanie odparty, a jego sprawcy ujawnieni – zapewnił premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman. Atak hakerów zatrzymał ruch na lotniskach.

Atak rozpoczął się o godzinie 14 (godz. 13 w Polsce). Użyto do niego wirusa o nazwie Petya, który szyfruje dane komputerów, a za ich odblokowanie żąda równowartości 300 dolarów w wirtualnej walucie bitcoin. Sprawą zajmuje się cybernetyczna policja Ukrainy.

Atak zorganizowały służby specjalne Rosji – oświadczył doradca szefa MSW i deputowany do ukraińskiego parlamentu Anton Heraszczenko.[related id=”26600″]

– Przeciwko Ukrainie rozpoczęto ogromny cyberatak, który odbywa się pod przykrywką wirusa. Według wstępnych informacji jest to zorganizowany system, swego rodzaju trening ze strony służb specjalnych Federacji Rosyjskiej – powiedział w jednej ze stacji telewizyjnych doradca szefa MSW.

O awarii komputerów w siedzibie Rady Ministrów w Kijowie poinformował wicepremier Pawło Rozenko. – Nasza sieć też padła. Taki obrazek pokazują wszystkie komputery w siedzibie ukraińskiego rządu – napisał na Facebooku, gdzie umieścił zdjęcie ekranu komputerowego z komunikatem o awarii.

Jako pierwszy problem zasygnalizował Narodowy Bank Ukrainy, który przekazał, że niektóre banki mają problemy z płatnościami i obsługą klientów.[related id=”26463″]

Bank Narodowy jest przekonany, że ochrona infrastruktury bankowej przed oszustwami w cyberprzestrzeni zorganizowana jest w należyty sposób, a próby ataków komputerowych na systemy informatyczne banków zostaną zneutralizowane.

W związku z atakiem operacje finansowe wstrzymał jeden z największych banków Ukrainy, Oszczadbank. O problemach z płatnościami zaalarmowało kijowskie metro. Hakerzy zaatakowali także m.in. narodowego operatora energetycznego Ukrenerho.

Awarie sieci informatycznych dotknęły lotnisk w Boryspolu pod Kijowem i portu lotniczego Kijów, który znajduje się w granicach miasta, jednak ruchu samolotów nie wstrzymano. Wirus zaatakował też państwowe linie kolejowe Ukrzaliznycia. „Nie zważając na atak hakerski, system transportowy Ukrainy działa” – oświadczył minister infrastruktury Wołodymyr Omelan.

W wyniku ataku ucierpieli operatorzy i klienci telefonii komórkowej, poczta, firmy kurierskie, supermarkety, stacje benzynowe, a także media.

W maju z użyciem podobnego wirusa zaatakowane zostały sieci państwowej służby zdrowia Wielkiej Brytanii NHS. Tam również wykorzystano złośliwe oprogramowanie ransmoware, które żądało od zainfekowanych podmiotów okupu w wirtualnej walucie bitcoin o równowartości 300 dolarów w zamian za odblokowanie dostępu do sieci teleinformatycznych.

PAP/ŁAJ

Moskwa apeluje do Waszyngtonu: „Nie prowokować armii Syrii, prowadzącej operacje przeciw terrorystom”

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow podczas rozmowy z sekretarzem stanu USA, by Waszyngton „podjął kroki, by nie dopuszczać do prowokowania armii syryjskiej prowadzącej operacje przeciw terrorystom” .

Z komunikatu rosyjskiego MSZ wynika, że rozmowa telefonicznej Siergieja Ławrowa z Rexem Tillersonem odbyła się z inicjatywy strony amerykańskiej.

Ławrow i Tillerson omówili kwestie związane z „uregulowaniem kryzysu syryjskiego”, wspominając o konieczności przestrzegania zawieszenia ognia w strefach ogarniętych konfliktem i kontynuowania rozmów pokojowych w Astanie – poinformowało MSZ.

Negocjacje w stolicy Kazachstanu, mające doprowadzić do zakończenia wojny w Syrii toczą się pod patronatem Rosji, Turcji i Iranu. Następna runda tych rozmów odbędzie się 4 i 5 lipca.

Ławrow i Tillerson uzgodnili, że będą kontynuować rozmowy dotyczące stosunków rosyjsko-amerykańskich – głosi komunikat rosyjskiego ministerstwa.

PAP/MoRo

NATO potwierdza, że w środę jego radary przechwyciły trzy rosyjskie samoloty w przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem

Według mediów państwowych Rosji lecący do Kaliningradu z rosyjskim ministrem obrony na pokładzie samolot był eskortowany przez dwa myśliwce i znajdował się nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego.

„Samoloty (rosyjskie) nie identyfikowały się lub nie reagowały na kontrolę ruchu lotniczego, więc samoloty myśliwskie NATO próbowały je zidentyfikować zgodnie ze standardowymi procedurami. NATO nie ma informacji, kto był na pokładzie. Oceniamy zachowania rosyjskich pilotów jako bezpieczne i profesjonalne” – powiedział przedstawiciel NATO. Nie podał jednak, z jakiego kraju pochodziły samoloty NATO.

Według rosyjskich państwowych mediów samoloty NATO próbowały w środę eskortować nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego samolot, którym leciał do Kaliningradu minister obrony Rosji Siergiej Szojgu. Myśliwiec F-16 próbował zbliżyć się do samolotu ministra, ale udaremnił mu to, wlatując między obie maszyny, eskortujący rosyjski myśliwiec Su-27. Przechylił się on na skrzydło, demonstrując swe uzbrojenie, i po tym F-16 oddalił się.

Nakręcone z pokładu samolotu Szojgu i udostępnione w internecie nagranie wideo pokazuje lecący równoległym kursem myśliwiec F-16 z włączonymi błyskającymi światłami pozycyjnymi. Na jego kadłubie nie da się odróżnić znaków przynależności państwowej. W pewnym momencie za nim pojawia się myśliwiec Su-27, by po krótkim przechyle na skrzydło oddalić się. F-16 nie zmienia kursu ani prędkości i po chwili nagranie urywa się.

 

pap/aa

21 czerwca 2017 r. 1800. Poranek Wnet / róg ul. Próżnej i Zielnej: Wojciech Cejrowski, dr Paweł Zyzak, Józef Czyczerski

Tematem rozmowy była między innymi prezydentura Donalda Trumpa, wybory we Francji oraz sytuacja finansowa na KGHM, przemysł zbrojeniowy na potrzeby polskiej armii oraz reparacje wojenne.

Goście Poranka Wnet:

Józef Czyczerski – przewodniczący Solidarności, KGHM;

Wojciech Cejrowski – podróżnik, publicysta;

dr Paweł Zyzak – historyk, publicysta, autor m.in. biografii Lecha Wałęsy;

Piotr Witt – korespondent Radia Wnet w Paryżu;

Marek Jakubiak – poseł Kukiz’15;

Grzegorz Kurdziel – członek Zarządu Poczty Polskiej SA;

Jadwiga Chmielowska – redaktor naczelna Śląskiego Kuriera Wnet.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Łukasz Jankowski

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak

www.wspieram.to/latownet

Część pierwsza

Józef Czyczerski o walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, o sytuacji finansowej w KGH  oraz o podatku od kopalin, który niszczy polską miedź.

Część druga

Debata Wojciecha Cejrowskiego oraz dr. Pawła Zyzaka o prezydenturze Donalda Trumpa. Paweł Zyzak zarzuca Donaldowi Trumpowi m.in. „pranie brudnych pieniędzy” oraz niejasne kontakty z Rosją. Wojciech Cejrowski odpiera te argumenty.

Część trzecia

Felieton Piotra Witta o wyborach we Francji.

Część czwarta

Marek Jakubiak o wczorajszym utajnionym posiedzeniu komisji obrony, o przemyśle zbrojeniowym w polskiej armii. Wojciech Cejrowski o tym, że niemiecki Jugendamt odbiera dzieci polskim rodzinom, które pozostają z tym problemem osamotnione, oraz o reparacjach wojennych i wizycie Donalda Trumpa  w Polsce.

Część piąta

Grzegorz Kurdziel – Poczta Polska przeżyła trudny okres transformacji i nie została sprywatyzowana jako jedyna tego formatu firma polska. W tej chwili  zatrudnia 80 tys osób, posiada około 5 tys. samochodów. Jest również największą firmą ochroniarską – posiada 2 500 tys ochroniarzy i jest największym operatorem przewozu gotówki w Polsce.

Część szósta

Jadwiga Chmielowska o uroczystościach z okazji 35 rocznicy powstania Solidarności Walczącej oraz o tym, czy w środowisku Solidarności również istnieje podział na twardą opozycję oraz na zwolenników dobrej zmiany.

Rosyjskie MSZ skrytykowało decyzję Donalda Trumpa w sprawie Kuby i określiło ją jako powrót do zimnowojennej retoryki

Prezydent Stanów Zjednoczonych zarządził w piątek przywrócenie niektórych ograniczeń turystycznych i gospodarczych, zniesionych w dwustronnych  relacjach z Kubą za rządów Baracka Obamy.

Trump ocenił, że USA poszły na zbyt wiele ustępstw wobec Hawany. Celem wznowienia restrykcji jest ukrócenie przepływów finansowych z USA do kubańskiego wojska i służb bezpieczeństwa, a tym samym wywarcie presji na tamtejszy rząd.

MSZ Rosji skrytykowało w niedzielę tę decyzję słowami: „Decyzja ta jest godna ubolewania i stanowi „powrót do zapomnianej retoryki z czasów zimnej wojny. Jest jasne, że antykubańska retoryka się nadal przydaje, co może wywołać tylko ubolewanie”.

Rosja utrzymuje bliskie relacje z Kubą, a w marcu podpisała z tamtejszymi władzami pierwszy od ponad 10 lat kontrakt na dostawy ropy naftowej na wyspę.

PAP/LK