Albo Tusk nie kontrolował służb, albo zgodził się na działania na skraju zdrady i podważenia naszej pozycji w NATO-Video

Umowa zawarta ze służbami Federacji Rosyjskiej po katastrofie smoleńskiej nosi znamiona zdrady polskiej racji stanu, a Donald Tusk w wielu sprawach dopuszczał się kłamstwa – uważa poseł Marek Suski.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego był poseł Marek Suski, wiceprzewodniczący Komisji d.s. służb specjalnych, przewodniczący sejmowej komisji energii i skarbu państwa oraz członek komisji śledczej badającej aferę Amber Gold.

Parlamentarzysta mówił o wczorajszym przesłuchaniu Donalda Tuska przez prokuraturę i o kontrowersjach wokół współpracy  Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa za rządów PO-PSL.

To było  jak zdrada, tamta ekipa obniżała naszą rangę w NATO.

Polityk komentował wczorajszą manifestację zwolenników byłego premiera, którzy witali go na dworcu w Warszawie.

– Tam byli jacyś alimenciarze,  był człowiek posądzany o handel ludźmi. Można powiedzieć, że Donald Tusk jest nadzieją penitencjariuszy różnych zakładów karnych.

[related id=”506″ side=”left”]

Pytany o ewentualne prezydenckie ambicje Tuska, poseł mówił o modelu rządów za czasów Tuska, skupionych na działaniach propagandowych. Prawdziwy charakter tej polityki wychodzi na jaw w trakcie badań komisji do sprawy afery Amber Gold.

– Po pierwszej turze przesłuchań skierowaliśmy już pierwsze wnioski do prokuratury… Z badań komisji wynika, że działalność  wokół Amber Gold wygląda jak państwo mafijne.

Poseł komentował też kolejne wiadomości na temat tego co działo się po katastrofie smoleńskiej.

– Administracja pod wodzą Tuska starała się zacierać ślady (…) Donald Tusk uciekł z Polski właśnie po to, żeby mieć immunitet (…) Mam takie odczucie, jakbym spotkał się ze zdradą stanu.

Marek Suski zapowiedział, że komisja będzie chciała przesłuchać m.in. byłego ministra Sławomira Nowaka.

 

 

 

 

 

Premier Beata Szydło spotkała się z przewodniczącym węgierskiego Zgromadzenia Narodowego, László Kövérem

Tematami rozmów obojga polityków były m.in. stosunki bilateralne, inicjatywy umacniające relacje polsko-węgierskie i współpraca polsko-węgierska na arenie europejskiej w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Stosunki bilateralne oraz inicjatywy umacniające relacje polsko-węgierskie były tematami środowej rozmowy premier Beaty Szydło z przewodniczącym węgierskiego Zgromadzenia Narodowego, László Kövérem – poinformowała w komunikacie kancelaria premiera.

[related id=”13842″]

„Spotkanie było także okazją do omówienia współpracy z Węgrami na arenie europejskiej, przede wszystkim w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Obecnie trwa polskie przewodnictwo w Grupie, zaś 1 lipca br. rozpocznie się roczny okres prezydencji węgierskiej” – podkreślono w komunikacie.

„Polsko-węgierskie rozmowy dotyczyły również aktualnych kwestii z agendy unijnej, w tym trwającej debaty o przyszłym kształcie Wspólnoty oraz rozpoczętego już formalnie procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE” – czytamy.

László Kövér we wtorek i środę przebywał z wizytą w Polsce na zaproszenie marszałka Sejmu.

W środę w Warszawie marszałek Marek Kuchciński oraz szef węgierskiego Zgromadzenia Narodowego odsłonili tablicę upamiętniającą gest solidarności Polaków z Węgrami w 1986 r.

Źródło: PAP

lk

Senator Jackowski: Praktyki establishmentu sędziowskiego doprowadziły do patologii i zapaści wymiaru sprawiedliwości

– Reforma wymiaru sprawiedliwości jest społecznie oczekiwana. Największy odsetek spraw, które do mnie trafiają, to skargi na działanie sądów – powiedział w Poranku Wnet Jan Maria Jackowski.

W środę trafi do Sejmu projekt Prawa i Sprawiedliwości nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, który przewiduje m.in. zmianę modelu powoływania prezesów oraz wiceprezesów sądów. Nowelizacja ma także zwiększyć wpływ ministra sprawiedliwości na obsadę stanowisk w wymiarze sprawiedliwości. Jan Maria Jackowski, senator PiS, w rozmowie z Witoldem Gadowskim pozytywnie ocenił  ten projekt.

Reforma wymiaru sprawiedliwości jest społecznie oczekiwana. Największy odsetek spraw, które do mnie trafiają, to skargi na działanie sądów. Poszkodowani wskazują m.in. na przewlekłość postępowania czy niemerytoryczne rozpoznanie spraw. Jest to cały szereg uwag, głównie dotyczących spraw cywilnych, a nie karnych – podkreślił.

Gość Radia Wnet mówił również na temat innych nieprawidłowości w polskim wymiarze sprawiedliwości. Jedną z nich jest nadmierne uprzywilejowanie grupy sędziów, którą senator nazywa kastą: – Sędziowska elita zawsze zasłania się niezawisłością. Jeżeli dokona wykroczenia bądź przestępstwa, sądy dyscyplinarne w sposób bardzo staranny pilnują jej interesów, aby nie doszło do naruszenia niezawisłości sędziowskiej. (…) Mamy do czynienia z grupą, która siebie traktuje jako państwo w państwie. Oni są nastawieni przede wszystkim na ochronę własnych interesów.

[related id=”2717″]

W opinii senatora nie każdy z ponad 10 tysięcy sędziów w Polsce pracuje w sposób nieetyczny: – Jest bardzo wielu przyzwoitych i godnie wykonujących swoją pracę sędziów. Mówię jednak o praktyce, którą ukształtował establishment sędziowski, wiedzący, że jest jedynym niezreformowanym ciałem w III RP. Ich praktyki doprowadziły do patologii i zapaści wymiaru sprawiedliwości. Niestety w tej chwili nie widzi się problemów w działalności sędziowskiej, tylko w tych złych politykach [próbujących zreformować wymiar sprawiedliwości – red.].

Jan Maria Jackowski wypowiedział się także na temat abonamentu radiowo-telewizyjnego i kwestii uszczelnienia jego poboru: – Jak on powinien wyglądać? Nie chcę na ten temat się wypowiadać, ale podkreślę, że przez osiemnaście miesięcy nie potrafiono zaproponować konkretnego rozwiązania. […] Jestem tym zaniepokojony – przyznał w Poranku Wnet.

K.T.

Prezydent ma wątpliwości w sprawie ustawy o KRS – ujawnia szef Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski

Magierowski: Zastrzeżenia głowy państwa dotyczą głównie wygaszenia mandatów członków KRS. Jednak całkowity sprzeciw wobec jakiejkolwiek reformy sądownictwa ze strony opozycji jest „czymś absurdalnym”.

O swoich wątpliwościach prezydent informował ministra sprawiedliwości:  Pan prezydent kilka razy rozmawiał na ten temat z panem ministrem Ziobrą i kilka razy zwracał mu uwagę na swoje wątpliwości dotyczące treści pierwotnego projektu ustawy (o Krajowej Radzie Sądownictwa), głównie na problem wygaszenia mandatów członków obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, który to pomysł panu prezydentowi się po prostu nie podoba i mówił o tym otwarcie. Podobnie jest w przypadku wszystkich reform, szczególnie tych związanych z wymiarem sprawiedliwości. Pan prezydent jest prawnikiem, więc ze szczególną uwagą śledzi te wszystkie zmiany i myślę, że podobnie będzie w przypadku ustawy o ustroju sądów – powiedział Marek Magierowski w niedzielę w telewizji TVN.

Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii podkreślił równocześnie, że całkowity sprzeciw wobec jakiejkolwiek reformy sądownictwa ze strony opozycji jest „czymś absurdalnym” i nie bierze pod uwagę głosu większości Polaków.

[related id=”11056″]

Projekt zmian ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa rząd przyjął 7 marca. Przewiduje on m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej 15 członków-sędziów; ich następców wybrałby Sejm. Wygaszona miałaby zostać także kadencja rzecznika dyscyplinarnego sądów. Według autorów rządowego projektu ma to zobiektywizować tryb wyboru kandydatów, bo dotąd o wyborze członków Rady „decydowały w praktyce sędziowskie elity”.

W Sejmie kluby PO, N i PSL złożyły wnioski o odrzucenie rządowego projektu w pierwszym czytaniu – zostały one odrzucone przez izbę poselską. Sejm odrzucił również projekt zmian ustawy o KRS zgłoszony przez opozycję.

[related id=”11692″ side=”left”]

Projekt noweli Prawa o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw złożyli posłowie PiS. Projekt, który został opublikowany w środę na stronie internetowej Sejmu, przewiduje m.in. zmianę modelu powoływania i odwoływania prezesów sądów, przesłanek uprawniających do powołania na sędziego sądu apelacyjnego oraz poszerzenie zakresu sędziowskich i prokuratorskich oświadczeń majątkowych. Miałby on wejść w życie 1 lipca. Od tego czasu minister sprawiedliwości mógłby przez pół roku odwołać każdego prezesa sądu w Polsce bez podania przyczyn.

pap/ax

Jarosław Sellin: Zgłoszono prawie 300 uwag do projektu nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych mediów publicznych

Obecny sposób finansowania mediów publicznych jako nieco anachroniczny. Dlatego w przyszłości będziemy myśleli o zupełnie nowym sposobie finansowania mediów publicznych – mówił wiceminister kultury.

Chcemy, by od drugiej połowy roku fundament finansowania mediów publicznych był solidniejszy – powiedział w niedzielę wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Projekt noweli ustawy o opłatach abonamentowych ma poprawić ich pobór poprzez włączenie dostawców usług telewizji płatnej do procesów rejestracji odbiorników oraz identyfikacji podmiotów obowiązanych do wnoszenia opłat abonamentowych. Przygotowany przez resort kultury projekt został przesłany do konsultacji społecznych i międzyresortowych na początku marca.

Wiceminister kultury w niedzielę w Radiu ZET i Polsat News powiedział, że do projektu zostało zgłoszonych prawie 300 uwag. – Niektóre merytorycznie ciekawe, dlatego myślę, że dyskusja na temat tej ustawy będzie się jeszcze toczyła, ale chcemy do połowy roku doprowadzić do sytuacji, w której w drugiej połowie roku wreszcie mielibyśmy solidniejszy fundament finansowania mediów publicznych, bo on dzisiaj jest bardzo słaby – zaznaczył.

[related id=”13050″]Według Sellina w projekcie, który ma uszczelnić pobór abonamentu, chodzi o „zachęcenie” do opłacania abonamentu tych, którzy dzisiaj go nie płacą, a „ewidentnie mają tradycyjne odbiorniki radiowe i telewizyjne, bo np. podpisali umowy o dostarczeniu usług z płatnymi telewizjami”.

Wiceminister kultury określił obecny sposób finansowania mediów publicznych jako „nieco anachroniczny”. – Dlatego w przyszłości będziemy myśleli o zupełnie nowym sposobie finansowania mediów publicznych – zapowiedział.

Zgodnie z tym rozwiązaniem, które jest obecnie, należy płacić za odbiornik radiowy i odbiornik telewizyjny. Dzisiaj ze względu na rozwój technologiczny to się bardzo pokomplikowało, bo zawsze można zapytać, czy smartfon nie jest odbiornikiem radiowym i telewizyjnym – powiedział wiceminister kultury.

Chcemy na razie tylko uszczelnić pobór abonamentu i zachęcić ludzi do tego, by abonament chcieli płacić – dodał.

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych, czynności związane z rejestracją odbiorników, poborem opłat, kontrolą abonamentową i weryfikowaniem zwolnień będą nadal realizowane przez Pocztę Polską. Poprawienie poboru opłat abonamentowych ma nastąpić dzięki włączeniu dostawców telewizji płatnej (operatorów sieci kablowych i platform satelitarnych) do procesu rejestracji odbiorników oraz identyfikacji ich użytkowników. Zgłoszenia te będą przekazywać Poczcie, co spowoduje, że osoby zawierające umowę o dostarczanie telewizji płatnej nie będą musiały osobno dokonywać rejestracji odbiornika.

Projekt zakłada, że Poczta Polska będzie mogła skierować do dostawców usług telewizji płatnej zapytanie dotyczące poszczególnych klientów, w celu ustalenia obowiązku zarejestrowania przez nich odbiornika. – Dane, które będą udostępnione, to będą dane podstawowe osoby, która, zakładamy, posiada odbiornik. To nie będą wszystkie dane dotyczące abonentów; nie interesuje nas i Poczta nie będzie zainteresowana tym, jakiego typu usługa jest dostarczana – tłumaczył wicepremier minister kultury Piotr Gliński.

Według informacji KRRiT na koniec 2016 r. z uiszczaniem opłat abonamentowych zalegało ponad 2 mln gospodarstw domowych, w których były zarejestrowane odbiorniki radiowe lub telewizyjne. Kwota zaległości za ostatnie pięć lat, w stosunku do których możliwa byłaby egzekucja, przekraczała 3 mld zł.

Uwagi do projektu zgłosili m.in. GIODO oraz szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, Henryk Kowalczyk. Wątpliwości Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych budzi pomysł angażowania dostawców telewizji płatnej, czyli podmiotów prywatnych, w pobór abonamentu RTV, co zakłada projekt noweli. Minister Kowalczyk w uwagach do projektu zwrócił uwagę, że dostawcy bezpłatnych serwisów usług medialnych na żądanie dostarczających treści za pomocą Internetu (VOD) nie będą objęci przepisami ustawy, co w wyniku wejścia projektowanych rozwiązań w życie może oznaczać rezygnację klientów z płatnej telewizji na rzecz dostępnych serwisów VOD.

WJB/PAP

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką oraz premier Beata Szydło złożyli rodakom życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych

– Z okazji Świąt Wielkanocnych składamy wszystkim Państwu najlepsze życzenia. Niechaj jedność czasu będzie symbolem jedności naszego ducha – ducha miłości i prawdy – życzył prezydent Andrzej Duda.

Z okazji Świąt Wielkanocnych składamy wszystkim Państwu najlepsze życzenia. Wielkanoc obchodzimy w tym roku razem: katolicy, prawosławni i ewangelicy. Niech jedność będzie symbolem. Niechaj ta jedność czasu będzie symbolem jedności naszego ducha – ducha miłości i prawdy. Niech zbliża chrześcijan różnych wyznań, łączy rodziny i całą wspólnotę – powiedział prezydent.

Pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda zaznaczyła, że Wielkanoc upamiętnia zmartwychwstanie Chrystusa, który przyniósł nam Dobrą Nowinę: – Życzymy Państwu, aby ten czas umocnił więzi w naszych domach w całym kraju – powiedziała pierwsza dama.

Prezydent zwrócił się też do Polaków mieszkających za granicą: – Serdeczne myśli kierujemy do rodaków mieszkających poza granicami Rzeczypospolitej. Niechaj wszędzie, gdziekolwiek słychać polską mowę, gdzie kultywuje się ojczyste tradycje, rozbrzmiewa radosne: Alleluja! – powiedział.

– Życzymy Wam dzisiaj z głębi serca wszystkiego dobrego. Wesołych Świąt! – zakończyła para prezydencka.

Z kolei premier premier Beata Szydło życzyła wszystkim: – Niech te święta Wielkiej Nocy przynoszą dużo pogodnych chwil, uśmiechu i odpoczynku. Niech będą momentem odnowienia tych najlepszych uczuć, czasem budowania zgody i solidarności między nami.

Życzenia premier dla Polaków zostały opublikowane na Twitterze Kancelarii Premiera.


Wielkanoc – czas zmartwychwstania Chrystusa, to moment odrodzenia wiary, nadziei i miłości, zwycięstwa dobra nad złem. Wierzę, że te święta będą dla polskich rodzin dobrym, szczęśliwym czasem – mówiła na filmie Beata Szydło.

PAP/K.T.

PiS publikuje „afery koalicji PO-PSL”. Wśród nich wymieniono m.in. aferę: taśmową, hazardową czy Amber Gold

W piątek Prawo i Sprawiedliwość przekazało w ręce mediów wykaz afer koalicji PO-PSL z lat 2007-2015. Wykaz zawiera 115 spraw. Został również opublikowany na facebookowym fanpage’u PiS.

Pierwszą ze spraw wymienionych przez PiS jest tzw. afera taśmowa. „W czerwcu 2014 Wprost i w maju 2015 Do Rzeczy publikują taśmy dotyczące czołowych polityków PO i ich spotkań towarzyskich, na których poruszali kluczowe dla bezpieczeństwa państwa sprawy” – podkreśla PiS. „Przy okazji taśm prawdy dowiedzieliśmy się, że politycy PO i ich otoczenie za pieniądze publiczne jedli niebotycznie drogie obiady, których symbolem stały się ośmiorniczki” – czytamy w publikacji.

[related id=”3022″]

Wymienione też zostały wątki tzw. afery taśmowej, w tym m.in. kwestia płacenia „publicznymi pieniędzmi za prywatne spotkania” polityków, określenie przez ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, że „państwo istnieje tylko teoretycznie”, czy informowanie przez ówczesnego szefa NBP Marka Belkę premiera Donalda Tuska „o tym, że Amber Gold to niebezpieczna piramida finansowa, jeszcze przed wybuchem afery”.

W publikacji przedstawiono również informacje na temat afery Amber Gold, którą zaczęła badać Sejmowa Komisja Śledcza pod przewodnictwem Małgorzaty Wassermann.

W dokumencie możemy przeczytać, że: „Piramida finansowa funkcjonowała przez całe lata w mateczniku PO (Trójmieście). Instytucje państwowe odpowiedzialne za zapewnienie bezpieczeństwa finansowego obywateli nie reagowały lub działały opieszale (KNF, NBP, prokuratura, skarbówka, ABW, sądy). Do dziś nie wiadomo, co stało się z gigantycznymi pieniędzmi klientów AG wytransferowanymi poprzez firmę aferzysty. Kierujący piramidą ciągle nie jest skazany, a prezes sądu w Gdańsku przyjmował ws. afery polecenia z KPRM (prowokacja dziennikarska GPC)” – czytamy w opracowaniu.

Na liście nie zabrakło również „afery NIK”, która dotyczyła „rozdawania stanowisk, pieniędzy oraz stosowania urzędniczych kombinacji”. Wśród afer rządu PO-PSL wskazano także na aferę: hazardową, stoczniową, paliwową, pendolino oraz OFE.

Pełna lista jest dostępna na profilu facebookowym PiS pod tym ADRESEM.

PAP/K.T.

Bartłomiej Misiewicz został negatywnie oceniony przez komisję partyjną. Ocenę zaakceptował i podpisał prezes PiS

Joachim Brudziński: Komisja PiS stwierdziła, że Misiewicz nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego.

 

Komisja po wnikliwej analizie postępowania pana Bartłomieja Misiewicza całkowicie negatywnie oceniła jego postawę. PiS stwierdza, że pan Bartłomiej Misiewicz nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa czy innych sferach życia publicznego – powiedział Joachim Brudziński po zakończeniu posiedzenia partyjnej komisji, która zajmowała się wyjaśnieniem zarzutów stawianych Misiewiczowi i okoliczności powoływania go na pełnione funkcje.

[related id=”11205″]Joachim Brudziński dodał, że „w wyniku oceny swego zachowania” Bartłomiej Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, a rezygnacja została przyjęta. Joachim Brudziński zaznaczył, że oświadczenie komisji zostało zaakceptowane i podpisane przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Tym wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani, zdegustowani tym wszystkim, co się działo wokół osoby pana Bartłomieja Misiewicza chcemy powiedzieć: przepraszam – powiedział wiceprezes PiS Joachim Brudziński.

WJB/PAP

Polska umacnia się na pozycji lidera absorpcji środków europejskich. 35% pieniędzy z polityki spójności trafia nad Wisłę

Jednak, jak podkreślił wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński, aktualna perspektywa budżetowa UE może być zakłócona przez proces Brexitu, a przyszły kształt funduszy spójności nie jest do końca pewny.

Sytuacja absorpcji środków europejskich po pierwszym kwartale 2017 roku poprawiła się w stosunku do wyników z końca zeszłego roku. Polska zwiększyła dystans do Portugalii, która zajmuje drugie miejsce pod względem wielkości wypłaconych przez Komisję Europejską funduszy z polityki spójności. W ramach funduszy strukturalnych Polska otrzymała ponad 3,5 miliarda euro, czyli 35 procent środków wypłaconych w ramach całej wspólnoty.

W czasie spotkania z dziennikarzami wiceminister rozwoju odpowiedzialny za środki europejskie podsumowywał dotychczasowe wykonanie planów rządu w tej dziedzinie. – Polska dostała prawie trzy razy więcej środków niż Portugalia. Ponad 1/3 wszystkich płatności z polityki spójności trafia do naszego kraju. Obecnie, można powiedzieć, że cała polityka spójności opiera się na Polsce. Jeżeli w naszym kraju pojawia się zadyszka, to cała polityka spójności ma problem, a kiedy w Polsce absorpcja środków idzie dobrze, to również cała polityka idzie w dobrym kierunku.

[related id=7184]

Jerzy Kwieciński powiedział, że wzrosła ilość środków, na które zostały już podpisane umowy. Wzrost dotyczy wszystkich programów operacyjnych. Jednak dynamika wzrostu w programach wojewódzkich była niższa niż w tych realizowanych na szczeblu  centralnym. – Do tej poru  podpisaliśmy umowy na łączną kwotę prawie 140 miliardów złotych, w tym 88 miliardów dofinansowania z UE, co stanowi 29 procent dostępnych środków – podkreślił wiceminister, dodając jednocześnie: – W ramach kontraktacji zdecydowanie lepiej idą programy krajowe [które pozostają pod kontrolą rządu]. Natomiast programy regionalne idą trochę gorzej. W pierwszym kwartale najszybciej postępowała realizacja programu operacyjnego Infrastruktura i Środowiska oraz program  „Power”, czyli Wiedza, Edukacja Rozwój.

Minister odpowiedzialny za środki europejskie powiedział, że obecnie rozpoczyna się dyskusja nad przyszłym kształtem polityki spójności. Na początku marca odbyło się spotkanie w Brukseli, na którym polska delegacje proponowała połączenie polityki spójności z elementami planu Junckera. Teraz nad przyszłością funduszy spójności, z których najbardziej korzystała Polska, będą debatować unijni komisarze, a następnie szefowie państw.

Rozpoczęły się poważne rozmowy o roli i kształcie polityki spójności po roku 2020 [kiedy skończy się obecna perspektywa budżetowa]. Nie mamy wątpliwości, że będzie kontynuacja tego programu, ale nie wiemy, jaki dokładnie będzie jego kształt i wielkość. W drugim kwartale będą trwały na ten temat rozmowy. Dla nas największe znaczenie będzie miało spotkanie 14 czerwca w Warszawie, w formacie poszerzonej grupy wyszehradzkiej, tzw. V4+4, gdzie będzie również komisarz Oettinger, odpowiedzialny za przygotowanie nowych ram polityki spójności.

[related id=10799 side=left]

Jerzy Kwieciński podsumował wykonanie poprzedniej perspektywy finansowej: – Koniec marca był terminem składania ostatecznych rozliczeń z perspektywy 2007-2013. Wszystkie programy operacyjne przekazały ostateczne rozliczenia do Brukseli. Ogólnopolskie rozliczenie opiewa na 105 procent przyznanych Polsce kwot. Mamy tę nadwyżkę dzięki specjalnemu planowi działań, który uruchomiliśmy w listopadzie 2015 roku.

W czasie rozmowy z dziennikarzami wiceminister odniósł się do najnowszych prognoz dla rozwoju polskiej gospodarki: – Wszystkie instytucje finansowe podnoszą prognozy dla dynamiki wzrostu PKB w Polsce na rok 2017, niektóre mówią już o wskaźniku czterech procent. Do tego mamy bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, jest rekordowo niskie bezrobocie rejestrowane oraz bardzo niski wskaźnik bezrobocia BAEL. Cześć przedsiębiorców już odczuwa brak rąk do pracy.

Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego, środki europejskie zaczynają silniej wpływać dynamikę wzrostu PKB już od drugiego kwartału. – Nasze szacunki wskazują, że silny wpływ środków europejskich zacznie się przekładać na wzrost gospodarczy pod koniec drugiego kwartału tego roku, a będzie bardzo wyraźny w trzecim i czwartym kwartale.

Rośnie eksport polskich przedsiębiorstw, także w tych segmentach, które były w recesji w zeszłym roku, jak budownictwo, które zaczyna zdecydowanie się poprawiać od początku tego roku – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Wiceminister rozwoju wypowiedział się też na temat wyników poboru podatków za pierwszy kwartał 2017 roku. –  Efekty widzimy w budżecie państwa. Mamy bardzo dobre wyniki, jeżeli chodzi o podatki VAT i CIT. Wzrost przychodów z tytułu VAT w pierwszym kwartale był wyższy o 40 procent rok do roku.

ŁAJ

Jarosław Kaczyński: Podpiszę decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości

Podpiszę decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza jako członka partii PiS – poinformował w środę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Były rzecznik prasowy MON i b. szef gabinetu politycznego ministra Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz, został w poniedziałek pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji w spółce.

W środę „Rzeczpospolita” oraz „Fakt” podały informację o rzekomych zarobkach Misiewicza. Według gazet będzie on zarabiał 50 tys. zł miesięcznie za pracę na stanowisku pełnomocnika zarządu ds. komunikacji w PGZ i może liczyć na służbowy samochód.

Na środowym briefingu prezes PiS odniósł się do tej wiadomości: – Chciałbym powiedzieć kilka słów w tej bulwersującej sprawie, która dzisiaj znalazła się w mediach. Chodzi o pana Misiewicza. Otóż zaraz po przybyciu do siedziby partii – a prosto stąd jadę do siedziby partii – podpiszę decyzję o jego zawieszeniu w prawach członka partii.

– Także podjąłem już – chociaż to jeszcze trzeba zrealizować – decyzję o powołaniu komisji PiS ds. zbadania całej tej sprawy, zarówno tego ostatniego wydarzenia, jak i tych poprzednich – dodał.

Jarosław Kaczyński podkreślił: – W Prawie i Sprawiedliwości w okresie pomiędzy posiedzeniami komitetu politycznego prezes partii wypełnia funkcje komitetu. Mam więc prawo powołać taką komisję i z tego prawa mam właśnie zamiar skorzystać.

Komisja, mam nadzieję, będzie działała szybko, chociaż oczywiście troszkę czasu to zajmie. Wtedy wyjaśnimy wszystkie szczegóły wszystkich wydarzeń, które tak bulwersowały opinię publiczną w ciągu ostatnich miesięcy – oświadczył lider PiS.

 

Według rzecznika PGZ Łukasza Prusa nie jest prawdą, że miesięczne wynagrodzenie Misiewicza wyniesie 50 tys. zł. Rzecznik dodał, że wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu spółki nie sięga tej kwoty.

Bartłomiej Misiewicz już pracował w PGZ; 31 sierpnia 2016 r. został powołany w skład jej rady nadzorczej.

WJB/PAP