CBA skuteczna jak Lewandowski. Czas skończyć z mafią w Ministerstwie Finansów. Polska straciła ponad bilion złotych

Stary układ – urzędnicy z Ministerstwa Finansów nadal kształtują politykę fiskalną i wyhamowują zmiany reformujące państwo. Jak się szacuje, Polska za koalicji PO – PSL straciła ponad 1 bln złotych.

W drugiej i trzeciej godzinie Poranka Wnet głównym tematem były sprawy wyłudzeń VAT, a także kwestie związane z niepłaceniem podatków. Dodatkowo zajmowano się również problematyką wyprowadzania olbrzymich sum z Polski, które, jak szacuje poseł Kukiz’15 Paweł Grabowski i Janusz Szewczak z PiS, opiewają na kwotę ponad biliona złotych.

– Część urzędników Ministerstwa Finansów jest odpowiedzialna za tworzenie prawa pod grupy interesów – powiedział przewodniczący Związków Zawodowych Celników Sławomir Siwy, który uważa, że ta instytucja nie została w pełni oczyszczona i ci nieuczciwi urzędnicy aktualnie doradzają wiceministrom w Ministerstwie Finansów.

– Stare układy przy wprowadzaniu krajowej administracji skarbowej pozbyły się wielu osób, które im zagrażają – powiedział Sławomir Siwy, którego zdaniem dopiero z przyjściem do resortu wicepremiera Morawieckiego i wiceministra Gruzy został pokonany opór starego układu i doszło do przyspieszenia uszczelniania systemu. Przemyt paliwa, o którym jest głośno w mediach, to tylko jeden z całego szeregu przykładów.

– Każdy towar o wysokiej kumulacji podatków może być wykorzystywany w systemie wyłudzania VAT-u – twierdzi. Jego zdaniem urzędnicy Ministerstwa Finansów, stwarzając pozory legalności, doprowadzili do „rozwoju patologii na ogromną skalę”, która skutkowała wielomiliardowymi stratami Skarbu Państwa. Opór urzędników powoduje, że uszczelnianie systemu idzie powoli i jeśliby urzędnicy za to odpowiedzialni działali zgodnie z zaleceniami ministrów, kwoty uzyskiwanych przez państwo przychodów byłyby znacząco wyższe. Jako przykład podał pakiet paliwowy, który właśnie wszedł w życie, a jego projekt był gotowy już na jesieni 2015 roku „w wersji bardziej uszczelniającej” niż ta, którą przygotowano rękami owych urzędników Ministerstwa Finansów „gdzieś na kolanie w trakcie wakacji” w 2016 roku.

– Urzędnicy w Ministerstwie Finansów skutecznie opóźniali wejście w życie pakietu paliwowego i wyłudzanie VAT-u w 2016 roku nadal szło na ogromną skalę – powiedział szef związków zawodowych polskich celników, który uważa, że proceder ten wyprowadzał VAT z budżetu za więcej niż 600 cystern dziennie (na każdej cysternie szacuje się, że można wyłudzić 5-6 tys. zł). – Dopiero kontrole Służby Celnej de facto spowodowały zatrzymanie tego procederu.

– Ministerstwo Finansów nie zostało oczyszczone i urzędnicy ci są w stanie wciąż wpływać na spowalnianie wprowadzania zmian w systemie – powiedział Sławomir Siwy, podnosząc przy okazji kwestię gigantycznych wyłudzeń VAT na obrocie spirytusem, co wykazało śledztwo przeprowadzone przez związek celników. oni w Jak powiedział, oni są w stanie wskazać konkretnych urzędników z Ministerstwa Finansów odpowiedzialnych za umożliwienie tego procederu.

Przewodniczący Związków Zawodowych Celników zwrócił uwagę na fakt, że w w 2014 roku, gdy dochodziło do gigantycznych wyłudzeń przez karuzele VAT-owskie, Ministerstwo Finansów ogłosiło zalecenie, aby zwrot VAT był dokonywany „bez zbędnej zwłoki”. Zastrzegł, że większość urzędników jest uczciwa, a tylko ta garstka, która miała wpływ na stanowienie prawa, „tak to wszystko ustawiła”.

Poseł Kukiz’15 Paweł Grabowski jest zdecydowanie za rozliczeniem złodziejstwa, jak nazywa „wyłudzenia” VAT.

Jego zdaniem, gdy dojdzie do powołania komisji ws. VAT, powinni przed nią stanąć zarówno urzędnicy z Ministerstwa Finansów, jak i minister Vincent-Rostowski czy były premier Donald Tusk. Zwrócił uwagę, że sprawa „wyciekającego z Polski VAT-u” była na tyle rażąca, że zwracała Polsce na to uwagę Komisja Europejska.

To, co zdumiało ministra Mateusza Morawieckiego, gdy przyszedł do Ministerstwa Finansów, to fakt, że przy 60-procentowym wzroście dochodów spółek wpływ z VAT-u nie rósł.

– Warto w tym miejscu powiedzieć o tym, że zostało z Polski wytransferowanych 540 mld zł z tego powodu, że nie płacono CIT-u, a to jest dwa razy więcej niż z tytułu VAT-u – powiedział Grabowski, który uważa, że za koalicji PO – PSL okradano Skarb Państwa na około bilion złotych rocznie. – To są kwoty, które dwu-, a nawet trzykrotnie przewyższały deficyt budżetowy, gdyby nie dopuszczono się takich zaniedbań w tamtym okresie, to mielibyśmy nadwyżkę budżetową i prawdopodobnie nie mielibyśmy długu publicznego albo byłby on bardzo niski.

– Jest taki najdroższy na świecie pomarańczowy kwadrat, za który jedna ze spółek musiała płacić ogromne pieniądze spółce matce z Francji, i na tym to polega, bo spółka córka zarejestrowana w Polsce nie wykazuje w ten sposób dochodu, płacąc gigantyczne kwoty za korzystanie z logotypu albo doradztwa firmie zagranicznej – powiedział Grabowski, wyjaśniając, że aktualnie są rozporządzenia umożliwiające ściganie spółek, które w bezczelny sposób unikały płacenia podatków CIT w Polsce, co nazwał „złodziejstwem”, a eufemistycznie nazywane jest to „optymalizacją podatkową”.

– Karuzela, karuzela CBA rozbija co niedziela – sparafrazował słowa piosenki Marii Koterbskiej, obrazując to, co aktualnie się dzieje, Janusz Szewczak, poseł PiS. Jak zaznaczył, w pełni zgadza się z Pawłem Grabowskim. Przypomniał, że jednym z głównych postulatów PO była likwidacja CBA, służby które niemal co tydzień ogłaszają w komunikatach prasowych informacje o kolejnych zatrzymaniach.

– Dzisiaj są kolejne zatrzymania przez CBA w związku z reprywatyzacją warszawską – powiedział Szewczak, który uważa, że w tym przypadku mamy do czynienia ze strukturą czysto mafijną. Wśród zatrzymanych jest również były dziekan Rady Adwokackiej w Warszawie i jedna z b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. – CBA robi się tak skuteczna, jak Lewandowski we wczorajszym meczu.

– Słyszę, że sztukmistrz z Londynu, były minister finansów Vincent-Rostowski, człowiek odpowiedzialny za siedem budżetów, modli się o to, by była komisja śledcza w sprawie wyłudzeń VAT (…) a niektórzy mówią, że powinien modlić się o łagodny wymiar kary  – powiedział poseł PiS, który już od lat postulował powstanie takiej komisji i to w czasach, gdy było to uważane za „kompletne wariactwo”.

Ujawnił, że są struktury wyłudzające VAT, które mają 300 firm, i to z kilkudziesięciu krajów, w tym również z bogatych państw UE. Postępowaniami prokuratorskimi w sprawie wyłudzeń VAT na dzień dzisiejszy jest objętych 2172 osoby, ale kwota wyłudzeń jest na poziomie 14 mld złotych, odzyskany majątek ruchomy to miliard złotych, a to „tylko fragment” całego procederu, dlatego osoby zajmujące się tego typu śledztwami „warte są każdych pieniędzy”.

[related id=41336]Przyznał, że zgoda co do powołania komisji ws. VAT jest i zapowiedział, że będzie to olbrzymie wyzwanie logistyczne dla parlamentu, bo – jak to ujął w jednym z wywiadów wiceminister finansów Paweł Gruza – „był to największy rabunek w historii państwa”, porównywalny jedynie z wyprzedażą za bezcen, zwaną „prywatyzacją”, w latach 90. ub. wieku. Przypomniał, że za rządów PO – PSL aż 60 procent firm nie płaciło podatku CIT. Przyznał, że są problemy związane z kadrami w Ministerstwie Finansów z tego powodu, że potrzebni są tam bardzo wysokiej rangi specjaliści, którzy często bardzo szybko znajdują lepiej płatną pracę w sektorze prywatnym.

– Zyski wyprowadzone legalnie szacowane są na 540 mld złotych (…), VAT to było około 250 mld złotych, ale to nie wszystko. Akcyza to kolejne (…) 160 mld złotych; brak dochodów z podatku hazardowego (…), dodatkowo trzeba jeszcze liczyć kwestię prania pieniędzy i inne (…), co szacuję na 500-600 mld złotych w okresie trwania rządów PO – PSL – powiedział wiceminister, podkreślając, że aktualnie na programy pomocowe typu 500+ czy leki dla seniorów rząd wydaje sumę około 70 mld złotych i problemów z budżetem nie ma. – Czyli te pieniądze w systemie były, tylko nie szły do tych kieszeni, co trzeba.

W rozmowie z Januszem Szewczakiem również o polityce finansowej Europejskiego Banku Centralnego, która polega głównie na ciągłym dodrukowywaniu euro, i uwarunkowaniach politycznych w dzisiejszym świecie, które mają duży wpływ na to, co dzieje się w makroekonomii.

MoRo

Argumentuje Pan, że decyzje podjęte w przypadku kopalni „Krupiński” wydają się Panu rozsądne. Nic bardziej mylnego

Co na zachód od Wisły, ma należeć do Niemiec, a co na wschód – do Rosji, przez cypel Kaliningradzki. To jest koronną przyczyną likwidowania najlepszych kopalni w Polsce – aby je zostawić dla sąsiadów.

Bogumiła Maria Boba

Szanowny Panie Prezesie!

W świetle oczywistych i niepodważalnych faktów, do których dotarłam w ostatnim okresie czasu, jednoznacznie stwierdzam, że decyzja o likwidacji KWK „Krupiński” była na wskroś nieuzasadniona ekonomicznie, społecznie i politycznie. W okresie obowiązywania koncesji, tj. do roku 2030, rezygnując z wydobycia tylko węgla koksowego typu 35, JSW SA utraciła minimum od 5 do 8 mld zł zysku netto, w zależności od kształtowania się cen na rynkach światowych. (…)

Rozwiązanie rehabilitujące wszystkich współwinnych istnieje, potrzeba jedynie woli do spotkania i odwagi do zderzenia się z niewygodną rzeczywistością, celem finezyjnego zrekompensowania strat z ponad 40% naddatkiem.

Afera Amber Gold i afera reprywatyzacyjna, którymi obecnie tak gorliwie w Parlamentarnej Komisji Śledczej i Komisji Weryfikacyjnej zajmują się posłowie Prawa i Sprawiedliwości celem ukazania społeczeństwu patologii, jaka miała miejsce w okresie ostatnich 8 lat sprawowania władzy przez koalicję rządzącą PO-PSL, jest tylko namiastką w stosunku do afery, jaką jest megaszachrajstwo związane z likwidacją kopalni „Krupiński”. (…)

Dlatego w duchu odpowiedzialności za kontynuację dobrej zmiany i konieczność jednoczenia narodu w ramach wspólnej realizacji Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, której nadrzędnym celem jest akumulacja polskiego kapitału i odbudowa polskiej własności, ponawiam prośbę o pilne spotkanie celem naprawienia szkody przed niepowetowanymi skutkami w polskiej gospodarce i opinii społecznej, szczególnie tej, która jest twardym elektoratem Prawa i Sprawiedliwości.

W przeciwnym razie realizacja celów ww. strategii w najwyższym stopniu będzie zagrożona, mogąc doprowadzić do nieodwracalnej sytuacji, że zamiast Polski wielkiej, nie będzie jej wcale.

Dotarłam do informacji z UE, poprzez senator III kadencji Panią Stokarską, do planów europejskich, w których Polska jest wąskim pasem terytorialnym nad Wisłą – dla kontaktów Wschodu z Zachodem. Co na zachód od Wisły, ma należeć do Niemiec, a co na wschód – do Rosji, poprzez cypel Kaliningradzki. To jest koronną przyczyną likwidowania najlepszych kopalni w Polsce – aby je zostawić dla sąsiadów.

Cały list Bogumiły Marii Boby do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

List Bogumiły Marii Boby do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na s. 1 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński o poprawie ocen ratingowych Polski i problemach z inwestycjami samorządowców

Inwestycje na sumę 210 mld złotych rozpoczęto w Polsce w br. Zaowocuje to wzrostem gospodarczym, który w o wiele większym stopniu przyczyni się do rozwoju niż ten napędzany jedynie przez konsumpcję.

[related id=40185]Podwyższane przez agencje międzynarodowe, w tym ratingowe, perspektywy wzrostu PKB w tym roku cieszą wiceministra rozwoju Jerzego Kwiecińskiego, gościa Poranka Radia WNET. Jak przypomniał, niedawno została znacząco podwyższona prognoza PKB przez agencję Moody’s z 3,2 na 4,1 procent, a przez agencję Fitch z 3,4 na 4,0 procent.

– Wiele instytucji finansowych szacuje ten wzrost jeszcze wyżej, bo mówią nawet o 4,5 procent wzrostu PKB w Polsce w bieżącym roku. To są dla naszego kraju, a i dla inwestorów bardzo dobre informacje, bo to oznacza, że stan gospodarki jest oceniany jako dobry nie tylko przez rząd, ale również przez ekspertów zewnętrznych – uważa Kwieciński.

– Ocena jednej z dwóch największych agencji indeksowych FTSE Russell, która zakwalifikowała Polskę do grupy 25 krajów rozwiniętych, już zdominowała rynek kapitałowy nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jako pierwszy kraj z naszego regionu zostaliśmy zakwalifikowani do grupy krajów najbardziej rozwiniętych – powiedział Kwiecieński.

Zwrócił uwagę, że już nie tylko instytucje takie jak Bank Światowy czy ONZ zaliczają Polskę do grupy państw najbardziej rozwiniętych, ale również „prywatne instytucje rynku finansowego”. Przyznał, że rozmowy na temat dołączenia Polski do G-20 toczą się już od dawna.

– Minister Morawiecki niedawno uczestniczył w szczycie finansowym G-20, a więc to nie jest tak, że nas tam nigdy nie ma – zaznaczył Kwieciński. Jego zdaniem to, czy Polska dołączy do grupy, nie zależy tylko od nas, ale również od innych członków G-20. Na pewno dużą rolę odgrywać tu będzie stan polskiej gospodarki.

Przypomniał, że w ubiegłym roku wśród polskich ekspertów panował defetyzm, wieszczono załamanie tegorocznego budżetu, a aktualnie mamy nadwyżkę budżetową.

– Dane mamy naprawdę bardzo dobre, ale nie liczyłbym na nadwyżkę budżetową pod koniec roku, ponieważ zawsze w tym okresie mamy do czynienia ze spiętrzeniem wydatków budżetowych instytucji państwowych – wyjaśnił. Zaznaczył przy tym, że szacunki ministerstwa nie przewidują znaczącego wpływu na budżet wydatków związanych z wejściem w życie nowej ustawy emerytalnej. Nie chciał ujawnić, jaki realny deficyt budżetowy przewiduje rząd, lecz wspomniał, że będzie on „znacząco mniejszy od zaplanowanego”.

– Mamy już ponad 23 tysiące projektów realizowanych w całym kraju – powiedział wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Są to inwestycje na sumę 210 miliardów złotych. – Taka ilość inwestycji musi przełożyć się na efekt gospodarczy. Powoli inwestycje zaczną zastępować konsumpcję, która do tej pory była głównym motorem ciągnącym naszą gospodarkę.

– Chciałbym zwrócić uwagę, że to nie są tylko inwestycje współfinansowane ze środków unijnych, ale również inwestycje realizowane przez sektor publiczny i samorządowy, a przede wszystkim przez sektor prywatny – powiedział gość Poranka. Wczoraj wiceminister uczestniczył w uroczystości podpisania umów dla 14 inwestycji transportowych o łącznej wartości 8,8 mld złotych, z czego 4,9 mld stanowią pieniądze UE z Programu Infrastruktura i Środowisko. Z tego ponad 4 mld złotych trafi do Warszawy – środki te są przeznaczone na sfinansowanie rozbudowy drugiej linii metra w stolicy.

Jerzy Kwieciński przewiduje, że strumień unijnych pieniędzy, które napędzą polską gospodarkę, trafi do nas do końca 2018 roku. Będzie to okres kluczowy, jeśli chodzi o zatwierdzanie konkretnych projektów w ramach funduszy europejskich. Ministerstwo liczy też na dofinansowanie przez Unię w późniejszym okresie realizacji zatwierdzonych projektów. Obecnie podpisanych jest już 43 procent projektów możliwych do zrealizowania przy współfinansowaniu z unijnej kasy.

[related id=40444]- Plan na ten rok, to objąć umowami 50 procent wszystkich projektów. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby ten cel osiągnąć – powiedział wiceminister. Zwrócił uwagę, że łatwiej idzie podpisywanie programów krajowych (wczoraj właśnie zawarto tego typu umowy) niż podpisywanie umów przez samorządy, czyli sytuacja za rządów PiS-u odwróciła się, bo w minionej dekadzie to właśnie samorządy najlepiej wykorzystywały pieniądze unijne, a problemy były na szczeblu krajowym.

– Najgorsze wyniki są w województwie świętokrzyskim – stwierdził Kwieciński, pytany o to, jakie województwa mają problemy z zarządzaniem. Dodał, że aż dwukrotnie więcej pieniędzy pozyskały programy zarządzane przez państwo. Podkreślił, że rząd, realizując model zrównoważonego rozwoju całego kraju, dał możliwości samorządom, lecz szanse te de facto nie zostały do tej pory przez nie wykorzystane.

– Silny spadek inwestycji w roku ubiegłym był przede wszystkim spowodowany spadkiem inwestycji samorządowych. W ubiegłym roku to było 26 mld złotych, w tym roku to już 50 mld – powiedział Kwieciński.

MoRo

Sejmowa debata nad reformą w służbach mundurowych. Biuro Nadzoru Wewnętrznego

W Sejmie zakończyła się debata nad projektem MSWiA powołania BNW, której przeciwna jest opozycja. Biuro miałoby zajmować się nieprawidłowościami w pracy Policji, SG, Państwowej Straży Pożarnej i BOR.

[related id=40044]”Zaproponowane rozwiązania z jednej strony urzeczywistniają nadzór sprawowany przez ministra nad podległymi służbami. Z drugiej zaś umożliwiają skuteczną i obiektywną weryfikację wszelkich informacji o nieprawidłowościach w ich funkcjonowaniu, a także natychmiastowe podejmowanie odpowiednich działań nadzorczych (…)” – mówił podczas sejmowej debaty minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

„Jest to pierwsze od wielu lat, systemowe podejście do kwestii sprawowania nadzoru przez ministra SWiA nad służbami porządku publicznego, które gwarantuje również praktyczne narzędzie do wykonywania przez ministra nadzoru nad podległymi służbami” – dodał.

Popierając projekt, posłanka Marta Kubiak (PiS), powiedziała, że szef MSWiA powinien mieć narzędzia pozwalające rozpoznać negatywne zjawiska w służbach i im przeciwdziałać.

„Minister powinien mieć możliwość diagnozy sytuacji, rozpoznawania negatywnych zjawisk i przeciwdziałania im przez odpowiednie instrumenty. Niezwykle istotnym jest zagwarantowanie ministrowi MSWiA uprawnień w zakresie ujawniania i monitorowania zachowań naruszających etykę zawodową, aby zagwarantować najwyższy standard działania służb” – powiedziała Kubiak. Jak dodała, obecnie obowiązujące przepisy nie pozwalają ministrowi SWiA na pełną „diagnozę sytuacji”.

Przeciwna projektowi jest PO, która wnioskuje o jego odrzucenie.

„Ta ustawa to zamach na niezależność służb mundurowych i kolejny krok w ich upolitycznieniu. Minister Błaszczak, próbując rozszerzyć swoje uprawnienia sięga po rozwiązania zbliżone do tych, które były stosowane w PRL-u. Żaden minister od czasu generała Kiszczaka nie miał nad służbami mundurowymi takiej władzy jaką dziś próbuje sobie przyznać minister Błaszczak” – powiedział poseł PO Marek Wójcik, uzasadniając wniosek o odrzucenie projektu.

W jego ocenie, „ukrytym celem”, który poprzez biuro realizowałby szef MSWiA to „dalsze upolitycznianie służb i dalsze zastraszanie funkcjonariuszy w podległych służbach”. „Nie możemy się na to zgodzić” – powiedział Wójcik.

Za odrzuceniem projektu jest także Kukiz’15. „Mam wrażenie, że ten projekt ma jeden dramatyczny element, że źle się dzieje w Policji i źle się dzieje w Straży Granicznej. Bo tak naprawdę komendant Główny Policji i komendant Główny Straży Granicznej powinni się podać do dymisji, a Biura Spraw Wewnętrznych powinny być rozwiązane. Taki wynika z tego wniosek, (…)tam są te biura i nie działają” – powiedział Andrzej Maciejewski z Kukiz’15.

„Klub Kukiz’15 w tej wersji nie może poprzeć tego projektu” – podkreślił Maciejewski dodając, że zmiany systemowe nie tylko w MSWiA, ale w Straży Granicznej i Policji są potrzebne.

W ocenie Nowoczesnej, projekt o BNW zmierza do upolitycznienia służb. „Projekt służy zapewnieniu panu ministrowi narzędzi do ręcznego sterowania Policją, Strażą Graniczną, Biurem Ochrony Rządu a nawet Państwową Strażą Pożarną poprzez inspektora nadzoru wewnętrznego. Inspektor będzie zależeć tylko od ministra, który będzie go powoływał i odwoływał praktycznie w każdej chwili. W praktyce oznacza to upolitycznienie Policji. Minister będzie miał ogromne narzędzie nacisku na policjantów” – powiedział Jerzy Meysztowicz (N). Jego klub opowiada się za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Odrzucenia projektu chce także PSL. Poseł ludowców Zbigniew Sosnowski ocenił, że projekt nie rozwiązuje „rzeczywistych problemów”.

„Doprowadza do wzrostu zatrudnienia i dodatkowych kosztów. Biorąc to wszystko pod uwagę, PSL nie może poprzeć takiego bubla prawnego i wstydzić się przed służbami mundurowymi” – dodał.

Odnosząc się do zarzutów opozycji, że projekt zmierza m.in. do upolitycznienia służb mundurowych, szef MSWiA podkreślił, że nie zmienią się kompetencje ministra. „Zmieni się tylko to, że minister będzie miał nadzór. Te przepisy dają skuteczne narzędzie do nadzoru nad służbami ministrowi spraw wewnętrznych, a więc umożliwiają takie działania, które będą skuteczne przy eliminowaniu patologii, jakie zdarzają się w każdych służbach” – powiedział Błaszczak.

„Z patologiami trzeba walczyć. Patologie trzeba eliminować. Patologiom nie można pobłażać, a z państwa wypowiedzi wynika, że państwo z ochotą byście patologiom pobłażali. Zresztą kiedy rządziliście, to tak właśnie było” – powiedział szef MSWiA, zwracając się do posłów opozycji.

[related id=25483]Według projektowanych przepisów, licząca kilkudziesięciu funkcjonariuszy i pracowników cywilnych komórka ma się zajmować nieprawidłowościami w służbach mundurowych, przypadkami łamania prawa czy naruszenia etyki zawodowej funkcjonariuszy. Projekt nie przewiduje likwidacji Biur Spraw Wewnętrznych, które działają w komendach głównych policji i Straży Granicznej. BNW ma działać niezależnie od nich, na wyższym szczeblu – bezpośrednio przy ministrze SWiA. Do zadań biura należeć będzie weryfikowanie kandydatów na wyższe stanowiska w tych formacjach m.in. komendantów i ich zastępców oraz dyrektorów i zastępców dyrektorów biur. Ma sprawdzać, czy oficerowie nie popełniali nadużyć lub nie przekraczali swoich kompetencji. Projekt zakłada, że BNW będzie weryfikowało kandydatów na stopnie generalskie.

W uzasadnieniu do projektu wskazano, że istnienie BNW ma się przyczynić do zwiększonej aktywności tzw. sygnalistów, czyli osób, które chcą zgłaszać informacje o nieprawidłowościach w swoim miejscu pracy. „Osoby takie nie będą musiały obawiać się konsekwencji np. ze strony przełożonych w służbach w przypadku zgłaszania nieprawidłowości, z drugiej zaś strony weryfikacja i ocena informacji będzie prowadzona przez zewnętrzny względem służb podmiot” – podkreślono.

PAP/MoRo

Jurgiel: Nigdy nie spotkałem się z zarzutami rolników, że ustawa o obrocie ziemią rolną jest zła

Nigdy nie spotkałem się z zarzutami rolników pod adresem ustawy, regulującej obrót ziemią rolną – mówił w środę w TVP Info minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

Minister komentował zarzuty, jakie padały pod jego adresem podczas środowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla niego.

Komentował m.in. zarzuty opozycji związane z ustawą o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa z 2016 roku.

Podczas debaty padły z jej strony zarzuty, że ustawa ta – mimo słusznego celu (ograniczenia w kupnie ziemi rolnej przez cudzoziemców – PAP) – stwarza polskim rolnikom problemy związane m.in. w zaciąganiem kredytów, dziedziczeniem ziemi, możliwością powiększania gospodarstw.

Jurgiel nie zgadzał się z zarzutami. Zwracał uwagę, że ustawa ukróciła spekulacje ziemią. Zapewniał też, że „nie ma żadnych utrudnień w obrocie ziemią”.

„Nigdy nie spotkałem się z opiniami rolników, że ta ustawa jest zła” – powiedział minister. Przekonywał, że w myśl ustawy każdy, kto ma przygotowanie rolnicze i chce uprawiać ziemię, taką możliwość znajdzie.

Polemizował też z zarzutami nepotyzmu w resorcie rolnictwa i podległych instytucjach. Zwracał uwagę, że jeśli chodzi o zarzut nepotyzmu, „trudno dorównać PSL”. Zapewniał, że on w resorcie rolnictwa przyjmuję fachowców, bo zależy mu na tym, by administracja rolna służyła ludziom. Zwracał zarazem uwagę, że każdy rząd ma prawo zarządzać przy pomocy takich osób, które chcą realizować jego program.

Przekonywał też, że żadna z partii opozycyjnych nie przedstawiła programu dotyczącego rolnictwa, natomiast PiS ma taki program i go realizuje.

Sejm w środę nie zgodził się na odwołanie ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela. Wniosek o wyrażenie wobec niego wotum nieufności złożyło PSL.

PAP/MoRo

Sejm odrzucił wotum nieufności wobec ministra rolnictwa Jurgiela, który ukrócił sprzedaż państwowej ziemi

Sejm odrzucił wniosek  o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. Opozycja totalna zarzuciła mu nieudolność, Beata Szydło go pochwaliła. Kukiz’15: brak pomysłu na polską wieś.

[related idt=39870]W głosowaniu udział wzięło 422 posłów; przeciw odwołaniu zagłosowało 231, a za odwołaniem ministra opowiedziało się 169. Wstrzymało się od głosu 22 posłów.

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Jurgiela jest wyrazem troski o polską wieś i o rolnictwo – powiedział w środę w Sejmie reprezentujący wnioskodawców poseł Mirosław Maliszewski (PSL). Dodał, że podpisało go ok. 120 posłów z różnych partii – PSL, PO i Nowoczesnej. W niemal dwugodzinnym uzasadnieniu wniosku poseł przedstawił liczne zarzuty pod adresem ministra rolnictwa. Głównymi było ograniczenie obrotu ziemią, nieskuteczność walki z afrykańskim pomorem świń, podniesienie wieku emerytalnego dla rolników, zmiany kadrowe w instytucjach rolnych.

„Gospodarstwa w Polsce powinny się powiększać, wy to wyhamowaliście. Obniżyliście zdolność kredytową rolników” – mówił ludowiec.

„Analiza dokonanych i proponowanych zmian jest negatywna i to zarówno jeżeli chodzi o poziom krajowy, jak i na forum Unii Europejskiej (…). Pogłębiają się niekorzystne zjawiska w polskim rolnictwie (…). W instytucjach rolnych panuje nepotyzm i indolencja” – dodał. „Minister prowadzi szkodliwą politykę dla polskiej wsi, polskich rolników i polskiej gospodarki” – posumował wystąpienie Maliszewski.

Wniosek PSL o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Jurgiela jest bardzo słaby; jest opracowany w oparciu o „półprawdy, ćwierćprawdy, w części o kłamstwa” – powiedział Jan Ardanowski (PiS). Dodał, że poseł ludowców poruszył wiele problemów ważnych, trudnych w rolnictwie, ale również – w jego ocenie – niektóre były „wydumane”.

W opinii Doroty Niedzieli (PO) Jurgiel dla dobra polskiego rolnictwa powinien odejść. Posłanka zarzuciła ministrowi, że nieudolnie kieruje podległymi mu instytucjami, nieskutecznie walczy z ASF oraz że za jego rządów „szaleją ceny żywności”. „Straciliśmy zaufanie do ministra Jurgiela. Widzimy jego wyraźną nieudolność i nieskuteczność (…) mimo że będą przedstawiane laurki, obietnice, opisy przyszłych działań, nie zamażą one tego, co się działo przez ostatnie dwa lata. To nie pasmo sukcesów, ale fatalne działania” – podkreśliła.

Szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że symbolem „skuteczności” ministra Jurgiela jest „degrengolada” stadniny w Janowie Podlaskim i Michałowie oraz aukcja koni arabskich Pride of Poland. „Tu się panu coś udało – zdołał pan w krótkim czasie +dumę+ przekuć w polski +wstyd+” – mówiła. Odnosząc się do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego stwierdziła, że jest ona „zamachem na własność prywatną”. Według niej ustawa ta utrudnia sprzedaż ziemi w trudnych sytuacjach życiowych i cofa polska wieś do czasów „głębokiej komuny”.

W ocenie posła Jarosława Sachajki (Kukiz’15) debata była ewidentnym przykładem na to, że ani rząd, ani totalna opozycja nie mają pomysłu na rolnictwo. Przypomniał, że jego klub złożył w tym roku 15 projektów ustaw, wskazując na dobre rozwiązania dla wsi, ale nie są one popierane przez resort rolnictwa.

Przyznał, że ASF jest dużym problemem, ale za nieskuteczną walkę z tą chorobą ponosi odpowiedzialność minister środowiska. „Minister rolnictwa za to jest odpowiedzialny za likwidację produkcji trzody chlewnej w małych i średnich gospodarstwach swoimi rozporządzeniami” – stwierdził.

Krzysztof Jurgiel to najgorszy minister rolnictwa w historii Polski, a PiS przy pełni władzy w ciągu dwóch lat nie zrobiło nic dla rozwiązania problemów rolników – powiedział lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. „Oszukaliście, idąc do wyborów, polską wieś i polskiego rolnika, nie wywiązujecie się dzisiaj ze swoich zobowiązań” – mówił. Szef PSL zarzucił ministrowi, że nie ma pomysłu na walkę z afrykańskim pomorem świń. „Były trzy ogniska 15 km od granicy z Białorusią, a jest 99” – zaznaczył.

Ministra broniła premier Beata Szydło. Dzięki ministrowi rolnictwa Krzysztofowi Jurgielowi skończyła się sprzedaż państwowej ziemi – podkreśliła. Dodała, że to było wielkie oczekiwanie rolników, spełnione za rządów PiS. Oceniła, że wniosek PSL o wotum nieufności dla ministra rolnictwa złożono po to, by wywołać kolejny chaos.

„Krzysztof Jurgiel to jest bardzo dobry minister w moim rządzie, jeden z najlepszych” – stwierdziła szefowa rządu. Oświadczyła, że rząd PiS zrealizuje zmiany, na które czekają Polacy. „Zreformujemy sądy i dokończymy te reformy, które zaczęliśmy. Wbrew waszym wrzaskom, wbrew temu, co robicie”.

PAP/MoRo

Mączyńska-Ziemacka, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego: wzrost dochodów budżetu nie jest zaskoczeniem

Wzrost dochodów budżetu po sierpniu br. nie jest zaskakujący, a zapowiedź zmniejszenia deficytu na koniec roku o 10-20 mld zł w stosunku do planu jest realistyczna – powiedziała profesor SGH.

„To nie jest zaskakująca wiadomość, ponieważ tego typu zmiany znalazły już nawet odzwierciedlenie w ocenach jednej z agencji ratingowych, która obniżyła poziom deficytu i zwiększyła poziom PKB” – powiedziała profesor Mączyńska-Ziemacka, komentując piątkowe dane o szacunkowym wykonaniu budżetu po sierpniu tego roku.

„W dodatku wzrosła inflacja, a inflacja zawsze dobrze wpływa na dochody budżetowe, bo proporcjonalnie rosną wpływy podatkowe. Na to nałożyły się jeszcze działania na rzecz uszczelniania systemu podatkowego” – dodała.

Elżbieta Mączyńska-Ziemacka powiedziała, że pozytywne wyniki notuje wiele sektorów gospodarki.”Na przykład zaskakująco dobra jest wysoka dynamika budownictwa. Nastąpił też wzrost zatrudnienia, co przekłada się na wpływy podatkowe. Doszedł też wzrost konsumpcji, co również przekłada się na wpływy podatkowe” – powiedziała szefowa PTE. Zastrzegła jednocześnie, że ciągle słabe są procesy inwestycyjne.

„Budżet państwa ma dobre wyniki, niestety odbywa się to kosztem słabych procesów inwestycyjnych, bo wydatki publiczne na inwestycje w połączeniu z wykorzystaniem funduszy europejskich nie są satysfakcjonujące” – stwierdziła.

Komentując środową zapowiedź wicepremiera ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego, że deficyt budżetowy na koniec roku może być o 10-20 mld zł niższy niż zakładał plan, podkreśliła, że „to jest możliwe, to jest realistyczne”.

 

PAP/MoRo

Anna Siarkowska w Poranku WNET: Działania poszczególnych posłów świadczą za nich. Jesień w klubie Kukiz’15 będzie gorąca

Posłanka koła Republikanie (d. Kukiz’15) w Poranku WNET opowiadała o pogłoskach nt. jej przejścia do PiS-u, o sytuacji w klubie Kukiz’15 oraz o manewrach Zapad 2017 i Wojskach Obrony Terytorialnej.

Czy Republikanie wejdą do Zjednoczonej Prawicy?

„Ja o niczym nie wiem” – tak poseł Anna Maria Siarkowska odpowiedziała na pytanie, czy posłanki z koła Republikanie, do którego należy, wejdą do PiS-u. „Wielu rzeczy o sobie dowiaduję się z gazet”. „Przyszłość jest nieprzewidywalna, regułą jest zaskoczenie”. „Ważne jest, żeby stać na straży wartości, w które się wierzy, i nie zmieniać poglądów”.

Zapad 2017

Komentując odbywające się na Białorusi manewry, posłanka zwróciła uwagę, że armia białoruska jest podporządkowana operacyjnie armii rosyjskiej. Jednak prezydent Białorusi kilka lat temu rozpoczął budowę wojsk obrony terytorialnej, które są podporządkowane już tylko jemu.

Ćwiczenia odbywają się corocznie. Raz są organizowane na terytorium Rosji, raz Białorusi. Oficjalnie ma w nich uczestniczyć 13 tysięcy żołnierzy rosyjskich. NATO szacuje, że samych żołnierzy rosyjskich ma wziąć udział od 70 do 100 tysięcy. Skala manewrów od początku budzi niepokój. Z różnych danych, np. liczby zamówionych przez Rosję wagonów (ponad cztery tysiące) do transportu żołnierzy, wynika, że są to manewry o bardzo dużej skal.

Pani poseł nie sądzi jednak, żeby w czasie ćwiczeń nastąpił jakiś atak. Realne niebezpieczeństwo jest jednak takie, że po manewrach wojska rosyjskie mogą zostać na terenie Białorusi, co w znaczący sposób zmieniłoby geopolityczny układ sił.

Wojna informacyjna

Manewry są elementem wojny informacyjnej. Trwa ona co najmniej od zajęcia Krymu przez Rosjan. Manewry Zapad 2017 mają, zdaniem Anny Siarkowskiej, trzy cele – wzbudzić niepokój na świecie, pokazać siłę Rosji i pokazać Polsce, że ma się czego obawiać.

Przeprowadzenie ćwiczeń związane jest z rozmieszczeniem sił NATO w Polsce. Nieprawdą jednak jest, że Rosja jest aktywna militarnie ze względu na aktywność NATO. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Tu pani poseł odwołała się do historii – zbrodnicze działania zawsze są dokonywane pod pretekstem obrony jakichś wartości. Agresywną politykę na forum międzynarodowym trzeba jakoś „sprzedać”. Przykładem mogą być działania Rosji w 1793 i w 1939 roku.

Wojska Obrony Terytorialnej

Idea Wojsk Obrony Terytorialnej jest kwestionowana przez tych polityków, którzy podważają też podejmowanie kroków na rzecz zwiększenia obronności Polski.

Posłanka stwierdziła, że ideę tę krytykuje się na różne sposoby, np. ostatnio zarzucając, że Antoni Macierewicz, budując Wojska Obrony Terytorialnej, osłabia polską armię. Używane są tu narzędzia dezinformacji i czarnej propagandy.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu pojawiły się oskarżenia ze strony opozycji, że Wojska Obrony Terytorialnej nie udzielały pomocy poszkodowanym w nawałnicy na Pomorzu. Tymczasem w tym regionie jednostki te dotychczas nie powstały i to dlatego, że Platforma Obywatelska do tego nie dopuściła. Na przykład w Starogardzie Gdańskim posłowie PO uniemożliwili przekazanie im budynku, w którym dawniej była szkoła. Obecnie stoi on nieużywany ani przez wojsko, ani jako szkoła.

Reforma sądownictwa

Anna Siarkowska wypowiedziała się także na temat prac w Pałacu Prezydenckim nad ustawami, które mają zreformować wymiar sprawiedliwości. Prezydent rozmawiał wyłącznie z przedstawicielami klubów parlamentarnych. Koło „Republikanie” więc nie uczestniczyło w konsultacjach. Przed rozmowami klubom nie były podane założenia przygotowywanych projektów. Dopiero w trakcie spotkań prezydent przedstawiał im główne założenia, jednak nie szczegóły projektów.

Pani poseł zadeklarowała, że jej klub „Republikanie” popiera reformę sądownictwa. Podkreśliła, że obecny stan sądownictwa jest „nie do zaakceptowania”, „klika sędziowska nie ma możności autooczyszczania”. Trzeba wprowadzić nadzór nad sądami. Rola prezydenta, jako organu o najsilniejszej legitymacji społecznej, powinna być tutaj szczególna.

Różnica między deklaracjami a działaniami klubu Kukiz’15

Poseł Siarkowska nie chciała tego tematu rozwijać. Działania poszczególnych posłów świadczą za nich. Zapowiedziała jednak, że dla klubu parlamentarnego Kukiz’15 „jesień będzie gorąca”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części szóstej Poranka WNET.

JS

 

Rzecznik rządu Rafał Bochenek w związku z decyzją KE: Przepisy, które wdrażamy, nie mają wpływu na niezawisłość sędziów

Wszelkie przepisy, które wdraża Polski rząd w związku z reformą sądownictwa, są odwzorowaniem tych regulacji, które „obowiązują już w wielu krajach Europy Zachodniej od wielu lat”.

Rafał Bochenek podkreślił we wtorek, że wszelkie przepisy, które wdraża Polski rząd w związku z reformą sądownictwa, są odwzorowaniem tych regulacji, które „obowiązują już w wielu krajach Europy Zachodniej od wielu lat”.

„Te regulacje nie mają żadnego wpływu na niezależność wymiaru sprawiedliwości i niezawisłość sędziowską. One dotyczą tylko i wyłącznie kwestii organizacyjnych i administracyjnych, po to, aby usprawnić funkcjonowanie sądów” – powiedział Bochenek.

„Zmiany, które wdrażamy nie mają żadnego, ale to żadnego wpływu na sferę orzekania” – dodał rzecznik rządu.

[related id=38033]Komisja Europejska może wszczynać procedurę o naruszenie unijnego prawa, jeśli uzna, że w danym kraju doszło do naruszenia prawa UE, unijne przepisy nie są wdrażane albo lub zostanie złożona skarga w sprawie ich naruszenia. Postępowanie obejmuje trzy przewidziane w traktatach etapy: Komisja początkowo zwraca się do rządów krajowych o usunięcie naruszenia prawa („wezwanie do usunięcia uchybienia”), w kolejnym kroku daje krajom określony czas na zmiany („uzasadniona opinia”), a w następnym etapie może pozwać kraj do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

KE może też wnioskować do Trybunału Sprawiedliwości o nałożenie na kraj kary pieniężnej. Komisja wszczęła postępowanie wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów w tej sprawie pod koniec lipca.

PAP/MoRo

Zastępca Koordynatora Służb Specjalnych Maciej Wąsik: Zamiast gorącej jesieni opozycja dostanie zimny prysznic

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Za nami 685 km Wisły – Prywatyzację warszawską rozliczamy kamienica po kamienicy. Myślę, że wiele innych spraw zostanie tak samo rozliczonych – powiedział Gość Poranka.

[related id=37816]Dziś Sejm rozpoczyna czterodniowe posiedzenie – pierwsze po wakacyjnej przerwie. We wtorek rano posłowie wysłuchają informacji rządu na temat działań podejmowanych w związku z nawałnicami, które przeszły nad Polską w połowie sierpnia; zajmą się m.in. też projektem ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych. Ponadto Sejm zajmie się poselskim projektem zmian w ustawie o statusie sędziów TK, który doprecyzowuje kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Trybunału.

– Sejm będzie rozpatrywał kolejne ustawy mające za zadanie zreformowanie Polski, a – jak się spodziewam – opozycja będzie próbowała w tym histerycznie przeszkadzać – powiedział Maciej Wąsik, zapytany o rozpoczynający się dzisiaj jesienny sezon parlamentarny. – Zamiast gorącej jesieni, jak zapowiadał Grzegorz Schetyna, opozycja dostanie zimny prysznic.

Jego zdaniem nastroje społeczne są w Polsce „wyraźnie dobre”, a Polacy akceptują kurs reformatorski PiS i nie są zainteresowani zawieruchą polityczną, dlatego „wielkich demonstracji nie będzie”. Wątpi, aby jesienią doszło do tego typu wystąpień co latem, w związku z reformą wymiaru sprawiedliwości, bo „nie ma już tego paliwa, które było”.

– Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że reforma sądów jest niezbędna – powiedział polityk. Uważa też, że różnice zdań co do jej kierunku nie zmieniają przekonania ogółu społeczeństwa co do konieczności jej przeprowadzenia. – Bez dobrego wymiaru sprawiedliwości nie ma dobrego państwa, a my chcemy, aby w Polsce do sądu chodziło się nie po wyroki, ale po sprawiedliwość.

– Polacy nie chcą, aby decyzje o Polsce były podejmowane w myśl zasady „ulica i zagranica”. Nie tędy droga – ocenił poseł PiS. Jego zdaniem im bardziej rząd PiS jest atakowany przez eurokratów z Komisji Europejskiej, tym większe ma poparcie społeczne.

[related id=2007]- Mogę tylko powtórzyć, że wolno mielą pewne młyny, ale – zapewniam – cały czas mielą. Prokuratura i służby ciężko pracują – oświadczył zastępca Koordynatora Służb Specjalnych po pytaniu o zapowiadane przed wyborami przez PiS rozliczenie wielkich afer gospodarczych. – Są rzeczy, których nie można mówić w przestrzeni medialnej ze względów oczywistych.

– Jest bardzo dużo postępowań przygotowawczych, które zmierzają do fazy ad personam – powiedział podsekretarz stanu w rządzie Beaty Szydło. – Proszę zobaczyć, w jaki sposób rozliczamy chociażby prywatyzację warszawską: kamienica po kamienicy. Myślę, że wiele innych spraw będzie dokładnie tak samo rozliczonych.

– Nie ma „świętych krów”, ciężko pracujemy i nikt nie będzie miał taryfy ulgowej – stwierdził Maciej Wąsik w odpowiedzi na pytanie, czy tak samo wnikliwie służby przyglądają się działalności osób z obozu władzy. Do finału zmierzają również prace nad ustawą o jawności życia publicznego, którą niebawem zaprezentuje jej twórca, Koordynator Służb Specjalnych Mariusz Kamiński. Dzięki tej ustawie wszyscy Polacy będą mogli przyjrzeć się chociażby takim sprawom, jak styk gospodarki i polityki, bo „jawność jest najlepszą metodą zapobiegającą korupcji”.

Kamiński jako koordynator służb specjalnych „bardzo intensywnie pracuje nad kontrolą służb specjalnych”, zapewnił Maciej Wąsik. „Jest on gwarantem tego, że służby są dobrze zarządzane i skoordynowane”.

[related id=37889]Zdaniem gościa Poranka, PiS to taki specyficzny twór, który potrafił połączyć w sobie romantyzm z pozytywizmem, czyli szczytne idee, wielką wizję i dalekosiężne cele z pracę pozytywną wśród ludzi i dla ludzi.

W wywiadzie m.in. również o malowniczym i niezwykle atrakcyjnym turystycznie Czerwińsku i usypanym tam Kopcu Kościuszki.

MoRo

Tutaj możesz wysłuchać całego PORANKA WNET.

Wywiad z podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępcą Koordynatora do spraw Służb Specjalnych, posłem PiS Maciejem Wąsikiem w części piątej Poranka WNET