Gadowski: Czaputowiczowi wystarczają instrukcje z USA. To jak za czasów Polski „króla Stasia”

Witold Gadowski o tym, jak partyzanci rozbijają wielotysięczne oddziały regularnych wojsk i jak juan zastępuje petrodolara oraz o poziomie polskiej polityki i dyplomacji.

Witold Gadowski krytykuje polską dyplomację za brak własnego pomysłu na politykę zagraniczną:

Polska dyplomacja wygląda tak jak pan minister Czaputowicz: miły, uśmiechnięty, nic nie rozumiejący pan. Wystarczą mu instrukcje z Waszyngtonu.

Polski rząd nie ma własnego na temat ważnych zagadnień międzynarodowych, które także jego dotyczą. W dynamicznie zmieniającej się sytuacji międzynarodowej „polski interes wisi na jednej klamce”. Tymczasem, jak mówi, USA tracą kontrolę nad handlem międzynarodowym, który powoli przejmują Chińczycy.

Stany tracą kontrolę, jeśli chodzi o wymianę handlową. Coraz więcej krajów przechodzi na bilansowanie juana i waluty krajowej- kończy się epoka petrodolara.

Przedmiotem rywalizacji międzynarodowej w coraz większym stopniu staje się Arktyka i odkrywane na niej złoża naturalne.

Spór o Arktykę będzie się nasilał, bo po pierwsze badanie geologiczne pokazują, że jest tam mnóstwo złóż naturalnych, po drugie jest to obszar strategicznych tras handlowych.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego opowiada także o sytuacji na Bliskim Wschodzie, o której nie mówi się szerzej w Polsce, choć jak podkreśli, jest to istotne również dla naszego kraju. W Iraku trwają obecnie  krwawe antyrządowe protesty. Wiadomość o zamieszkach nie jest dla naszego gościa zaskoczeniem:

Od dawna wiadomo, że są ogromne napięcia między sunnickim środkiem a szyickim południem, przetargi między Kurdami na północy.

Będący w większości szyici są kierowani przez polityków opozycyjnych wobec Iranu, co jest źródłem ich zatargów z interweniującymi w Iraku irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Obecnie brakuje status quo, które gwarantował dawniej Saddam Husajn.

Irak Saddam Husajna był oazą stabilności i dobrobytu w stosunku do tego, co jest teraz.

Dziś tam panuje chaos. Aby wjechać do Bagdadu, stolicy Iraku, należy przejść dziewięć kontroli policyjnych.

Dziennikarz zwraca uwagę na sukcesy, jakie odnoszą jemeńscy partyzanci Huti, zbrojne ramię ruchu Ansar Allah. Ludzie ci, „rozbili instalacje, które miały chronić izraelskie patrioty, otoczyli trzy brygady Saudyjskie i doprowadziły do rozbicia tych brygad”.

Partyzanci Huti, którzy otrzymują dwa dolary dziennie, pokonali żołnierzy, których żołd wynosi w okolicach 10 tys. dolarów miesięcznie.

Gadowski wskazuje również na dawniejsze zwycięstwa bojowników ISIS nad regularną armią iracką.

60 tys. korpus, który kwaterował w Mosulu, naraz został rozbity przez 1300 bojowników Państwa Islamskiego.

Armia iracka, wyglądająca imponująco na papierze, w rzeczywistości jest przeżarta przez korupcję i wewnętrzne podziały.

Gość „Poranka WNET” zwraca uwagę, że powstanie i trwanie Państwa Islamskiego było w interesie Izraela. Zauważa, że mimo iż Daesh przez chwilę zyskał granicę z Izraelem, to nie przeprowadzał przeciwko niemu operacji ani nie dokonywał ataków terrorystycznych na jego terytorium.

Ten okres był potrzebny Izraelowi do przeróżnych działań, to był pomysł, żeby dobić reżim Asada.

Dziennikarz odnosi się też do taśm ujawnionych przez TVP Info, na których szef klubu PO-KO Sławomir Neumann w kuluarowych rozmowach partyjnych na temat wewnętrznych rozgrywek w ugrupowaniu:

Bieda w tym, że towarzystwo z ławki przeszło do Sejmu […] To mnie jednak tak bardzo nie bulwersuje […] Dopóki będziemy mieli taki poziom polityki, dopóty tak będą rozmawiać.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Brynkus (Kukiz’15): Ustawa Gowina to bubel, kampania wyborcza to merytoryczne zero, a polski parlamentaryzm to fikcja

Ustawa o szkolnictwie wyższym burzy porządek akademicki, daje ogromne uprawnienia rektorom, a Ci często bezprawnie to wykorzystują – mówił dr hab. Józef Brynkus w Poranku WNET.

Negatywna ocena działań ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego była tylko częścią krytyki Józefa Brynkusa. Częścią, bo poseł krytyce poddał nie tylko ministerstwo. Poza resortem kierowanym przez Jarosława Gowina, adresatami krytyki przedstawiciela Kukiz’15 była także znaczna część posłów największych partii wraz z szukającymi sensacji mediami, ale również część kandydatów na posłów i senatorów – osób umieszczonych na listach największych ugrupowań. Tak mocną, choć pokazaną w stylu brytyjskim, a więc nie będącą atakiem na konkretne osoby, krytykę przeprowadził w studio Radia Wnet poseł Kukiz’15. Z posłem, w Poranku Wnet, rozmawiał Krzysztof Skowroński.

Ustawa o szkolnictwie wyższym autorstwa Jarosława Gowina burzy dotychczasowy porządek akademicki, dając ogromne uprawnienia rektorom, którzy niejednokrotnie korzystają z tego w sposób nieuprawniony i niezgodnie z interesem uczelni. Mam taki przykład Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu. Tamtejsi studenci i wykładowcy zgłosili się do mnie z prośbą o pomoc w związku z dość woluntarystycznymi działaniami Pana rektora, który nie uwzględnia interesów uczelni, mianując na stanowisko dyrektora w instytucie neofilologii osobę, która nie jest filologiem, co jest dość zaskakujące”- to pierwszy zarzut Brynkusa skierowany w stronę ministerstwa kierowanego przez Jarosława Gowina.

Zdaniem posła, pomimo że istnieją różne metody wybierania rektora – takie jak np. poprzez senat uczelni, Radę uczelni czy też Kolegium Elektorów, to jednak decydującą rolę ma senat. Brynkus przybliżył jak wygląda właśnie ten sposób wyboru rektora. „Główną rolę w tym wszystkim odgrywa Rada Uczelni, desygnując dwóch kandydatów temu gremium. Procedura jest taka, że senat akceptuje” – wyjaśnił poseł. Jednocześnie zaznaczył, że możliwe i praktykowane jest takie działanie, w którym członkowie senatu podlegają korumpowaniu. „Można także spokojnie pomanipulować senatem – jednym profesorom dając na przykład jakieś tam fuchy, przedłużając zatrudnienie. Rada uczelni w tej konstrukcji, którą zaproponował Pan minister Gowin jest raczej takim konstruktem do pobierania pensji, niż do oddziaływania na uczelnię” – rzuca oskarżenie Brynkus.

„Wcześniej Kolegium Elektorów wybierało. Każdy mógł się zgłosić. Nie było jakichś kryteriów czy tez barier uniemożliwiających startowanie. W tej chwili decydujące znaczenie ma desygnowanie przez Radę Uczelni” – dodaje.

„Wprowadzone zostały mechanizmy, związane z funkcjonowaniem uczelni – choćby ministerialne dofinansowywanie uczelni zależne od liczby studentów przypadających na pracownika uczelni.” Według posła taka procedura powoduje, że część uczelni jest zobowiązana do nieprzyjmowania wielu studentów, ponieważ może nie zmieścić się w przedziale, który nakreśla ustawa”.

Zdaniem reprezentanta Kukiz’15 ustawa Gowina spowodowała powstanie patologii polegającej na tworzeniu sztucznych konstrukcji naukowych po to tylko, by rządowi oficjele mogli otrzymywać wyższe pensje.

Zdaniem posła „Polskie instytuty badawcze miały świadomość tego, czego brakuje gospodarce i nauce. Spokojnie funkcjonowały. Gdyby rzeczywiście chodziło o podniesienie jakości instytutów badawczych – zlikwidowane zostałyby te, które w opinii ministra Gowina zajmują się tylko wynajmem powierzchni, które pozostają w ich zasobie” – wyjaśnia.

Na informację dziennikarza, o tym że wicepremier Gowin konsultował wprowadzenie ustawy ze środowiskami naukowymi, poseł Brynkus odpowiedział twierdząco. Jednocześnie wyraził opinię jak – jego zdaniem – wyglądały te konsultacje. „To jest jak w tym dowcipie, że spotyka się owca z wilkami i wilki mówią, że my Cię zjemy. Owca mówi nie. Co się okazało? Zjedli owcę, choć konsultacje były”.

Na pytanie, co jest jego największym doświadczeniem z pracy w sejmie, przedstawiciel Kukiz’15 , stwierdził że jest to system pozorów, który oplótł prace sejmu. „Kiedyś tak sobie myślałem, że dobrze byłoby napisać sobie takie wspomnienia dotyczące mojej pracy w sejmie. Na gorąco mogę stwierdzić, że największą niespodzianką jest to, że parlament funkcjonuje w tak zwanej fikcji, o której nie mają pojęcia Polacy. Do tworzenia tej fikcji przyczyniają się także media – pokazując różnego rodzaju wpadki posłów i podkreślają jak to dobrze jest posłom. Więc jest tak: posłom dużych partii jest dobrze, bo ich obecność w parlamencie polega tylko na tym, że głosują. Pozostali jednak ciężko pracują” – nie bez żalu stwierdził Brynkus.

Krzysztof Skowroński zapytał posła jak ocenia dotychczasową kampanię wyborczą. „Fajna, krótka i słabo merytoryczna” – to trzy słowa, którymi nasz gość określił szranki, w które stanęli kandydaci na posłów i senatorów. „Proszę zwrócić uwagę na materiały wyborcze niektórych kandydatów tych większych partii – one są nijakie, tam nic nie ma. Nie wiem nic o ich programie. My staramy się z programem dotrzeć do ludzi” – ukazał sytuację Brynkus.

 

mb

Małgorzata Wassermann: W Krakowie czuć polaryzację na ulicach. Nasi wyborcy spotykają się z psychologicznym linczem

Jak przychodzę w różne ważne dla krakowian miejsca, jak uniwersytety, politechniki, czy szpitale, to ci co tam pracują skarżą się, że za popieranie PiS-u grozi zaszczucie – mówiła poseł PiS.

Przewodnicząca komisji  Amber Gold, wyraziła zaskoczenie stopniem niekompetencji i celowych działań osób, które obejmowały poszczególne stanowiska, nie mają pojęciach o powierzanych im dziedzinach. Za przykład posłużył Sławomir Nowak, którego krytycznie oceniła nawet Najwyższa Izba Kontroli, jeszcze gdy jej prezesem był Krzysztof Kwiatkowski.

– Jak będziemy obserwować działalność całych ośmiu lat Platformy, a zwłaszcza sześciu lat Donalda Tuska i jego ekipy, to ta niemoc skądś się brała. To była więcej niż niemoc. Od dłuższego czasu mieliśmy wrażenie, że ustępujemy w takich miejscach, które są w ogóle nie do przyjęcia. Przypominam choćby kwestię przyjmowania uchodźców. Społeczeństwo w tym zakresie miało stanowisko jednolite, jak prawie nigdy, ale Donald Tusk i Ewa Kopacz nie robili sobie z tego zupełnie nic. Dla nich wola narodu miała znaczenie drugorzędne. Główny decydent był chyba gdzie indziej.

Jak tłumaczy, komisja zakończyła się bez spektakularnego zakończenia, ponieważ większości spraw groziło przedawnienie – dlatego sprawy były na bieżąco zgłaszane do prokuratury.

Poseł PiS podsumowując działania rządu Zjednoczonej Prawicy, przyznała, że nie udało się wprowadzić wszystkich zmian. Nie udało się zreformować sądownictwa oraz naprawić sytuacji w Służbie Zdrowia. Podkreśliła, że mimo wszystko poprzednie rządy nie potrafiły znaleźć pieniędzy na programy socjalne, bez podnoszenia podatków.

Odnośnie oskarżeń stawianych Marianowi Banasiowi, stwierdziła, że są medialne i należy dać czas na pracę właściwych służb. Na pytanie o sprawdzenie kandydata na szefa Najwyższej Izby Kontroli odparła:

– Nieporównywalnie większe są uprawnienia ministra finansów, którym był, czy wiceministra odpowiedzialnego za KAS, za Wywiad Skarbowy, za Służbę Celną. Szef Najwyższej Izby Kontroli ma węższe uprawnienia niż te, które do tej pory miał pan Marian Banaś. Zakładam, że został sprawdzony i dlatego ze spokojem oczekuję na wyniki tego postępowania.

Poseł PiS, wspominając ś.p. Kornela Morawieckiego podkreśliła połączenie człowieka z jednej strony niezwykle walecznego, a z drugiej spokojnego.

– Swoją osobowością nie bardzo pasował, do niektórych zachowań, z którymi mamy do czynienia w dzisiejszym Sejmie – te pokrzykiwania, czasem brzydkie gadżety. On wychodził na mównicę, miał w sobie taki spokój, miał w sobie tą wielkość i po prostu apelował, abyśmy ze sobą rozmawiali, bo jemu po prostu chodziło o Polskę.

 

WJB

„Czyste powietrze”, ale tylko na papierze. Rozczarowujące efekty rządowego programu

Nadmiar formalności, trudności w składaniu wniosków i niski poziom dopłat- rządowy program walki ze smogiem jest zdaniem krytyków źle pomyślany i nie realizuje zakładanych celów.

Trzeba pamiętać, że to rząd Zjednoczonej Prawicy, po raz pierwszy postawił walkę o czyste powietrze na tak wysokim stopniu politycznym.

Tak w Radiu WNET mówił w lutym 2018 r. wiceminister przedsiębiorczości Piotr Woźny (obecnie prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej). Program „Czyste powietrze” już wówczas krytykował Wojciech Cejrowski, nazywając działania rządu „absurdami władzy, które pięknie wyglądają na papierku”.

Obecnie okazuje się, że rację mieli raczej krytycy niż obrońcy programu. Po roku prowadzenia naboru wniosków rezultaty są skromne – po dofinansowanie zgłasza się, uśredniając, zaledwie niecałe 7 tysięcy osób miesięcznie, a wsparcie otrzymuje znacznie mniej.

Aleksander Brzózka, rzecznik Ministerstwa Środowiska  przyznaje w rozmowie z „Rzecząpospolitą”, że do tej pory złożono 82 tys. wniosków na dofinansowanie o łącznej wartości 2 mld zł. Zapadło 48 tys. pozytywnych decyzji, dotyczących wniosków o kwoty łącznej wartości ponad 915 mln zł. Program przewiduje dofinansowanie wymiany pieca i docieplenia domu, a także takich rzeczy jak: wymiana stolarki okiennej i drzwiowej, instalacja OZE czy montaż rekuperacji, czyli wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła.

Samorządowcy krytykują rządowy program za biurokracje, utrudniony dostęp do urzędników przyjmujących wnioski i względnie niski poziom dofinansowania. Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego Jacek Wiśniowski  stwierdza w rozmowie z „Rz”, że:

Ten program powinien być znacznie prostszy: zgłoszenie elektroniczne, wysłanie faktur pocztą, ewentualna wyrywkowa kontrola realizacji. To by usprawniło działania.

Krytyki nie szczędzą również aktywiści Polskiego Alarmu Smogowego:

W pierwszym roku działania zrealizowano mniej niż 1 proc. założonego celu wymiany 3 mln kopcących kotłów.

Niezadowolonych uspokaja dr Krzysztof Księżopolski z warszawskiej SGH:

Pierwszy krok został zrobiony, program jest poprawiany. Bezsilność lat minionych została przełamana — teraz już żaden rząd nie będzie mógł zamknąć tego programu ot tak sobie, z dnia na dzień.

Budżet programu to 103 mld zł na 10 lat, co średnio dawałoby 10,3 mld na rok. W praktyce jednak na ten rok w budżecie NFOŚiGW zarezerwowano jedynie 1,4 mld zł.
A.P.

Sellin: Holland okazała się niewdzięczna. Rząd finansuje prawdziwą kulturę, w tym jej filmy, bardziej niż kiedykolwiek

– Widziałem, że słowa Holland mocno zażenowały część widowni 44. FPFF w Gdyni. Jej manifest polityczny nie miał nic wspólnego z prawdą. Obecna władza nie walczy z kulturą – mówi Jarosław Sellin.


Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, odnosi się do słów reżyserki Agnieszki Holland, które wypowiedziała podczas sobotniej gali kończącej 44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Odbierając Złote Lwy – główną nagrodę konkursu – za film „Obywatel Jones”, odczytała ona komunikat Kultury Niepodległej, czyli apolitycznego ruchu artystów i ludzi kultury. Stwierdzono w nim m.in., że „polskie władze są na wojnie z kulturą” oraz że „próbują cenzurować dzieła, instytucje i wydarzenia nie tylko w świecie filmu. Stosują urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejęcie instytucji, obsadzanie stanowisk ideologami, wycofywanie się z zawartych umów”.

Gość Poranka stwierdza, że swoim przemówieniem reżyserka okazała niewdzięczność wobec Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Instytucja ta bowiem według Sellina wspiera prawdziwą kulturę, w tym filmy Holland, bardziej niż kiedykolwiek. Podkreśla, że rząd Prawa i Sprawiedliwości dwukrotnie zwiększył dofinansowanie polskich filmów.

Obserwując salę widziałem, że jakaś część sali była mocno zażenowana tym, co usłyszała od pani wybitnej reżyser, ponieważ pozwoliła sobie na wygłoszenie pewnego manifestu politycznego. Nie miało to nic wspólnego z prawdą i obiektywną oceną rzeczywistości. Jeżeli pani Agnieszka Holland powiedziała w tym ostatnim swoim słowie, że obecna władza jest na wojnie z kulturą, to ja już zwracam uwagę, że jeśli już protestujemy przeciwko czemuś, to przeciwko antykulturze i barbarzyństwu w kulturze.

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego opowiada również o budowie Muzeum Historii Polski w Warszawie, a także o Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, gdzie trwa instalacja wystawy stałej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Cejrowski: Przez sieć 5G polskie rolnictwo zapadnie się. By usunąć chwasty wokół słupów, trzeba kupić mniejsze traktory

– Każdy słup potrzebny do emisji sygnału w ramach sieci 5G powoduje, że rosną tam chwasty. By je zaorać, potrzebne będą mniejsze traktory. Polskie rolnictwo podupadnie – mówi Wojciech Cejrowski.

W poniedziałkowej audycji „Studio Dziki Zachód” Wojciech Cejrowski odnosi się do zamieszczonej w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości obietnicy dotyczącej wprowadzenia do Polski sieci 5G. Nowy standard sieci komórkowej miałby być dostępny w większości miast do 2023 r. Podróżnika zadziwia fakt, że partia zdecydowała się na wprowadzenie tego rodzaju technologii pomimo licznych głosów krytycznych wskazujących na jej potencjalną szkodliwość dla zdrowia organizmów żywych.

Zbliżamy się do mikrofalówki w kuchni, a na mikrofalówkach (…) jest napisane: jak jesteś w ciąży, jesteś dzieckiem itd. to proszę, kiedy mikrofalówka pracuje, (…) nie podchodzić, tylko się trzymać na dystans. (…) W Ameryce na wszystkich kuchenkach jest wyraźnie napisane, że to szkodzi na zdrowie (…). Jak może nie szkodzić teraz gęsta sieć telefonii komórkowej? To jest przesuwanie normy. Prawdopodobnie nie szkodzi dlatego, że się zorientowali albo producenci, albo politycy, którym zależy na tych producentach z ich pieniędzmi, jak się zorientowali, że będzie szkodliwe, to zanim złożyli podanie o pierwszy maszt albo o wprowadzenie tej technologii, zmienili normę.

Gospodarz audycji zwraca ponadto uwagę, że konieczność rozstawienia słupów co 300 m doprowadzi do zapaści polskiego rolnictwa. Dookoła każdego z nich bowiem rosną chwasty, do których skutecznego usunięcia potrzebne są małe traktory.

Cejrowski dzieli się ponadto swoim zdaniem na temat sortowania śmieci oraz obowiązującego od 1 sierpnia zwolnienia z podatku PIT osób do 26. roku życia.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

A.K.

Płużański: Klaudia Jachira powinna być ścigana z urzędu [VIDEO]

„Ta osoba jest chyba pozbawiona rozumu”. Tadeusz Płużański o uroczystościach upamiętniających bohaterów podziemia antykomunistycznego i tych, którzy nie potrafią uszanować narodowych świętości.

Tadeusz Płużański odnosi się do sprawy Klaudii Jachiry, kandydatki na posłankę z list Koalicji Obywatelskiej. Jachira podczas Młodzieżowego Strajku Klimatycznego pod Pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej wystąpiła z transparentem „Bób, Hummus, Włoszczyzna” jako przeinaczenie hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Powinna być ścigana z urzędu, ponieważ nie szanuje naszych tradycji […] Powinna być kara za takie zachowania. Jeśli nic się nie dzieje, to zachęta dla innych, żeby bezcześcili takie miejsca.

Gość „Poranka WNET” podkreśla, że nie wystarczy, żeby autorka „happeningu” została skreślona z list PO KO, powinna również ponieść konsekwencje prawne. Podobnie do odpowiedzialności karnej należałoby, jak mówi, pociągnąć „towarzyszkę Senyszyn” za to, co każdego roku mówi o żołnierzach wyklętych. Nazywa ona antykomunistycznych partyzantów przestępcami, bandytami, gwałcicielami, nierobami i frustratami.  Płużański wskazuje, że powtarza ona w ten sposób narrację tych, którzy żołnierzy wyklętych mordowali.

Historyk opowiada także o pochowaniu na „Łączce” szczątków 22 ofiar komunistycznych zbrodni.

To są chwile, na które czekaliśmy wiele, wiele lat.

[related id=86104]Uroczystość odbyła się w niedzielę. Na Powązkach pochowano „grono wspaniałych polskich żołnierzy”. Wśród nich był Stefan Skrzyszowski, ps. „Janusz Patera”, którego tragiczną historię Płużański przytacza. Skrzyszowski był członkiem zagranicznych struktur Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. W 1953 r. został zrzucony na teren kraju, aby dołączyć do struktur krajowych. Te jednak były już przejęte przez agenturę komunistyczną. Przekonany, że trafił do swoich dowódców, zdradził wszystkie informacje, jakie miał, po czym został aresztowany i skazany w pokazowym procesie na śmierć.

[Inną ciekawą postacią, która w niedzielę doczekała się pochówku, jest kpt. Lech Karol Neyman, ps. „Butrym”, „Domarat”, który walczył w teorii i praktyce o rozszerzenie polskich granic na zachód. Był autorem broszur propagujących powrót Polski na zachodzie do granic piastowskich, a po wojnie budował na Pomorzu i Śląsku struktury NSZ-OP.-przyp. red.]

Przywracamy ich pamięć. Jednak do dzisiaj nie została rozliczona ta druga, komunistyczna, strona.

Płużański zwraca uwagę, że na uroczystościach nie było prezydenta, ani premiera czy innych członków rządu. Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki ograniczyli się do przesłania listów. Jak mówi, kampania wyborcza okazało się ważniejsza od obecności na Powązkach, które z punktu widzenia nadchodzących wyborów, byłoby „przekonywaniem przekonanych”. Dodaje, że trzeba dążyć do tego, by wszyscy zamordowani przez stalinistów polscy bohaterowie, pochowani w bezimiennych masowych grobach, spoczęli każdy we własnym imiennym grobie w wielkim panteonie narodowym.

Poza godnym upamiętnieniem potrzeba jednak również rozliczenia dawnych komunistycznych oprawców, gdyż dawni staliniści dożywają spokojnej starości, a ich potomkowie obrażają bezkarnie polskich bohaterów, zgodnie z hasłem, że trwa „wojna trzeciego pokolenia ubecji z trzecim pokoleniem AK”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!


K.T./A.P.

Pęk: Marian Banaś padł ofiarą zemsty za swą walkę z mafią vatowską

Bogdan Pęk o aferze związanej z Marianem Banasiem, przebiegu kampanii wyborczej i różnicy między obozem rządzącym a opozycją.

Bogdan Pęk opowiada o aferze związanej z Marianem Banasiem, nowym prezesem NIK. Według reportera TVN24, jak podaje portal Money.pl, Banaś jest właścicielem kamienicy, którą najemca przekształcił w pensjonat z pokojami na godziny. Za usługi nie dostaje się paragonu, a w recepcji można spotkać ludzi z półświatka:

Uważam, że to zemsta na Banasiu. On był głównym architektem odzyskania 80 mld złotych od złodziei vatowskich, akcyzowych. Jest nieprawdopodobne, żeby Banaś popełnił jakiekolwiek przestępstwo. Sprawa powinna być w pełni wyjaśniona. Jednak nie może być tak, że w Polsce atakuje się bezkarnie funkcjonariuszy państwowych w sposób urągający etyce dziennikarskiej. To sprawa szyta grubymi nićmi.

Pęk podkreśla, że obecnie to są jedynie pomówiona, a tymczasem wśród polityków opozycji jest wielu ludzi oskarżanych o poważne wykroczenia i przestępstwa, takich jak Jan Bury z PSL.

Nasz gość ocenia także kampanię wyborczą. Stwierdza, że zgodnie z sondażami, nawet jeśli PSL przekroczy prób wyborczy, to do sejmu może się nie dostać jego prezes, Władysław Kosiniak-Kamysz.  Przedstawia  także możliwy scenariusz polskich realiów w momencie wygranej Koalicji Obywatelskiej. Obraz, który opisał, malowany jest czarnymi barwami.

Jeśli nie chcemy, żeby było, tak jak było, żeby uciekały setki miliardów złotych z budżetu, następował rozkład państwa polskiego, jego stopniowa likwidacja, osłabienie także siły obronnej […] to trzeba głosować na Prawo i Sprawiedliwość.

Kandydat na posła podkreśla, że tym, co odróżnia obóz Zjednoczonej Prawicy, od polityków formacji wcześniej rządzących jest „etyka, na której się opieramy: niepozwalanie na stosowanie fake newsów i obrażanie uczuć religijnych”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jerzy Kwieciński w końcu ministrem finansów? O powołanie na to stanowisko zwrócił się do prezydenta Mateusz Morawiecki

Decyzję tę Prezes Rady Ministrów podjął dzisiaj, o czym poinformował rzecznik rządu Piotr Müller. Dodał przy tym, że Kwieciński nadal piastować będzie stanowisko ministra inwestycji i rozwoju.

Rzecznik rządu Piotr Müller przekazał wspomnianą wiadomość za pośrednictwem portalu Twitter.

 

 

 

 

 

 

Jak wynika z informacji PAP zbliżonych do Kancelarii Prezydenta, powołanie ma nastąpić w piątek po godz. 10.

Dotychczasowy minister finansów Marian Banaś 30 sierpnia został powołany przez parlament na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Będzie kierował Izbą przez najbliższe sześć lat. Od tamtej pory nadzór nad resortem finansów sprawował premier Mateusz Morawiecki.

Jerzy Kwieciński jest doktorem nauk technicznych. W latach 2005–2008 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, a w latach 2015–2018 sekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju. W przypadku powołania na nowe stanowisko stałby się piątym ministrem finansów w rządzie Zjednoczonej Prawicy od listopada 2015 r.

A.K.

Dr Kwieciński: Proponowany wzrost płacy minimalnej nie jest wcale tak raptowny

Dlaczego Polsce potrzebny jest wzrost płacy minimalnej? W czym Polska jest przykładem dla innych krajów UE? Jak przebiegają negocjacje ws. wielkości budżetu unijnego? Odpowiada dr Jerzy Kwieciński.

Dr Jerzy Kwieciński mówi o możliwości połączenia w jednych rękach tek ministra finansów i ministra inwestycji i rozwoju.

Najważniejsze jest to, by była dobra współpraca ministrów gospodarczych.

Nie odrzuca takiego rozwiązania, ale stwierdza, że wszystko zależy od tego, kto wygra najbliższe wybory i kto będzie po nich premierem. Podkreśla, że „zawsze obszarów, które nachodzą na pracę wielu resortów, będzie sporo”, stąd potrzeba, żeby ministrowie potrafili współpracować ze sobą.

Minister inwestycji i rozwoju mówi o uszczelnianiu luki VAT-owskiej, które określa mianem fenomenu.

To, co się stało w Polsce, jest pewnym fenomenem. Żadnemu krajowi nie udało się, tak tej luki ograniczyć. Jesteśmy podawani jako przykład w UE.

Jak dodaje, inne kraje stawiają nas za przykład, szczególnie w ramach Unii Europejskiej. Jeszcze 3 lata temu Polska była krajem z jedną z największych luk VAT-owskich, dziś natomiast zalicza się do grona państw z najmniejszą luką.

Ta decyzja była absolutnym zaskoczeniem dla wielu ekonomistów. To była bardzo odważna decyzja.

Jak zaznacza gość „Poranka WNET”, większość z naszych zachodnich sąsiadów boryka się ze spowolnieniem gospodarczym. W takiej sytuacji o zrównoważony budżet nie będzie łatwo, ale może on jednocześnie stanowić zabezpieczenie. Stwierdza, że nie ma ogólnej zasady co, do tego, czy budżet powinien być zbilansowany, czy powinien uwzględniać deficyt, aby pobudzać gospodarkę przez inwestycje publiczne. Przyjęcie jednego z tych rozwiązań zależy od sytuacji gospodarczej danego kraju. Podaje przykład Niemiec, gdzie od lat notuje się nadwyżki budżetowe, a obecnie gospodarka stoi na granicy recesji, o ile już w nią nie wpadła.

Polemizowałbym ze stwierdzeniem, że to raptowne zwiększanie płacy minimalnej.

Jerzy Kwieciński tłumaczy również pomysł zwiększania wielkości płacy minimalnej na poziomie 15% rocznie. Stwierdza, że ok. 1996/1997 r. płaca minimalna wzrosła o 25%, a w 1999 r. o rekordowe 35%. W odpowiedzi na zarzut, że wynikało to z rosnącej w tych latach inflacji, stwierdza, że także w 2008/2009 r. płaca minimalna wzrosła o 20%. Powołuje się także na przykłady WęgierRumunii, gdzie płacę minimalną zwiększono o ponad 52%.

Stosunek wynagrodzeń w Polsce do produktu krajowego brutto jest na naprawdę niskim poziomie.

Ocenia się, że ten stosunek to ok. 48%, podczas gdy w krajach zachodnich ok. 55/56%. Oznacza to, jak podkreśla minister, że „to, co nasza gospodarka wypracowuje, w mniejszym stopniu trafia do ludzi aniżeli na Zachodzie i na to powinniśmy zwrócić uwagę”. Odpowiadając na pytanie, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby proponowane przez PO dopłacanie przez rząd do najniższych wynagrodzeń, stwierdza, że Platforma jest zupełnie niewiarygodna. Proponowała program 3 razy 15, który PiS uznawał wówczas za nierealny i który faktycznie nie został zrealizowany.

Nie mieści się w głowie, że tak wielka organizacja ma tak mały budżet.

Polityk mówi także o przebiegu negocjacji nad wielkością budżetu unijnego. Jak mówi, „Komisja Europejska zaproponowała budżet w wysokości 1,114% PKB”. Polscy negocjatorzy chcieliby, żeby było to 1,2%, natomiast sprawująca prezydencję Finlandia przekonuje, że powinno to być 1,03-1,06%. Stwierdza, że „na takie propozycje z naszej strony nie będzie zgody”. Dodaje, że politykom spoza UE „nie mieści się w głowie, że tak wielka organizacja ma tak mały budżet”. Większe pieniądze z Unii nie oznaczają jednak, jak zauważa, większego rozwoju, co pokazuje przykład Grecji i Portugalii, które licząc od 2006 r., otrzymały więcej pieniędzy w przeliczeniu na mieszkańca od Polski, a tymczasem są przez Polskę stopniowo gospodarczo przeganiane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.