Sejm wyraził zgodę na ratyfikację Europejskiego Funduszu Odbudowy

Ustawę ws. zwiększenia zasobów własnych UE poparło 290 posłów, wstrzymało się 133, zaś przeciwnych było 33.

 Dziękuję tym wszystkim, którzy wznieśli się ponad swoje partyjne kalkulacje. Było wiele emocji dzisiaj w Sejmie, ale widzieliśmy, że znalazły się też kluby, posłowie, którzy zagłosowali za Polską.

Takimi słowami wynik wieczornego głosowania podsumował premier Mateusz Morawiecki. Decyzja posłów umożliwia uruchomienie procedury, zgodnie z którą Polska otrzyma z UE 770 mld euro, z czego 50 mld pochodzić będzie z Europejskiego Funduszu Odbudowy.

Zbigniew Ziobro: jesteśmy przeciw wszelkim decyzjom niosącym ryzyko przenoszenia kompetencji państwa polskiego do KE

Zbigniew Ziobro o tym, czemu Solidarna Polska nie poprze Krajowego Planu Odbudowy.

Trwa debata nad przyjęciem Krajowego Planu Odbudowy. Zbigniew Ziobro wypowiadał się przeciwko przekazywaniu dodatkowych kompetencji Brukseli. Przypomniał, że Solidarna Polska różniła się pod względem podejścia do  powiązania funduszy z praworządnością. Dodał, że

Żaden kraj nie jest tak uzależniony od energetyki węglowej jak Polska.

Wskazał na ryzyko spłacania przez Polskę długów innych krajów w efekcie Funduszu Odbudowy.

A.P.

 

Studio 37: Powstaje Instytut Farersko-Polski. To pierwsza organizacja, mająca na celu pomagać rodakom na Wyspach Owczych

W poniedziałkowym Studio 37 Sabina Poulsen mówi m.in. o rosnącej liczbie polskich imigrantów na Wyspach Owczych, a także o powstaniu Instytutu Farersko-Polskiego.

W świątecznej, bo Trzeciomajowej audycji Studia 37 gościła korespondentka Radia Wnet na Wyspach Owczych, Sabina Poulsen. W rozmowie z Tomaszem Wybranowskim Sabina Poulsen dotyka m.in. tematu zwiększającej się liczbie polskich imigrantów na Wyspach Owczych:

To prawda, że Polaków zdecydowanie przybywa – komentuje korespondentka WNET na Wyspach Owczych.

Sabina Poulsen analizuje strukturę społeczną przedstawicieli polskiej emigracji na Wyspach Owczych. Jak wskazuje, większość spośród naszych rodaków przyjechała tam powodowana przymusem ekonomicznym:

Na Wyspach Owczych nie odczuwa się światowej pandemii Covid-19.Tutaj jest cały czas praca, a gdy jest praca potrzeba i ludzi. Mamy tutaj wspaniałych polskich budowlańców. Mimo, że przeważający odsetek polskich imigrantów stanowią tu mężczyźni, jest i kilka kobiet.

Sabina Poulsen, głos Radia WNET z Wysp Owczych, admiratorka turystyki i kultury farerskiej, współautorka wraz z Sergiuszem Pinkwartem tego niezwykłego przewodnika. Fot. arch. własne.

Korespondentka Radia WNET wspomina również o odbywających się tam cyklicznie spotkaniach polonijnych. Ostatnie z nich odbyło się w czasie weekendu majowego:

Trzy miesiące temu zdecydowałam się rozpocząć tu cykl spotkań polonijnych i, muszę powiedzieć, że Polek nie trzeba na nie specjalnie namawiać. Ostatnie takie spotkanie miało miejsce 1 maja – relacjonuje Sabina Poulsen.

Rozmówczyni Tomasza Wybranowskiego opisuje jak wyglądają spotkania polonii na Wyspach Owczych. Jak zaznacza Sabina Poulsen, na chwilę obecną odbywają się one w kobiecym gronie:

Dwanaście wspaniałych kobiet to dwanaście zupełnie innych, fascynujących i poruszających historii. Łączą nas jednak symbole, narodowość i język. To naprawdę wartościowe, móc spędzić trochę czasu wśród swoich rodaczek i porozmawiać trochę po polsku.

Autorka przewodnika „Wyspy Owcze z pierwszej ręki”, zapytana o źródło swojej energii do realizacji tak wielu działań, odpowiada bez zawahania:

Mam na to prostą odpowiedź: polska krew. Do tego dochodzi po prostu motywacja, bo ja lubię to co robię.

Co więcej, jak informuje Sabina Poulsen, na Wyspach Owczych pojawiła się kolejna polska inicjatywa społeczna:

Mogę już poinformować, że zostałam prezesem organizacji non-profit pod nazwą Instytut Farersko-Polski. Jest to pierwsza tego typu organizacja, która ma na celu pomagać rodakom na Wyspach Owczych, a także integrować ich z Farerczykami.

Sabina Poulsen mieszka Søldarfjørður i wychowuje dwójkę dzieci. Życie na archipelagu na Morzu Norweskim uważa za spełnienie swoich marzeń, których jeszcze nie przeczuwała kiedy pora pierwszy postawiła stopę na jednej z Wysp Owczych.

Teraz, po 16 latach już nie wyobraża sobie życia poza tym skrawkiem ładu na wzburzonym i zimnym morzu.

To nie tylko tradycyjny przewodnik po Wyspach Owczych. To książka, która na swoich stronach zwarła ducha przeszłości tych wysp. ich wierzeń, legend i niesamowitych zdarzeń. Pstrykając w okładkę przewodnika na tej fotografii, przeniesiecie się do „Owczego sklepu”.

 

Sabina prowadzi Fjordcottage, pensjonat na Wyspach Owczych.

Z wielką pasją i humorem oprowadza turystów po malowniczych zakątkach archipelagu.

Bez problemu wspina się po górach i klifach, na których lubi przesiadywać.

Prowadzi warsztaty tradycyjnej kuchni farerskiej i jest ambasadorką Wysp Owczych na międzynarodowych targach i festiwalach kulturalnych. Współprowadzi także serwis internetowy owcze.com

Sabina Poulsen prowadzi także swoje biuro podróży, uczy farerskie dzieci, propaguje piękno Wysp Owczych. Ale to nie wszystko.

W czerwcu 2020 roku ukazała się jej pierwsza książka, którą napisała wspólnie z Segiuszem Pinkwartem. Jej tytuł to „Wyspy Owcze. Z pierwszej ręki”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Henryk Kowalczyk: Unia Europejska już teraz ma środki własne takie jak cło i odpis z VAT

Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych o głosowaniu nad Krajowym Planem Odbudowy, rozsądnej postawie posłów Lewicy i histerycznej polityków Platformy oraz o tym, czy będziemy spłacać cudze długi.

Henryk Kowalczyk oczekuje wsparcia ze strony Lewicy ws. Krajowego Planu Odbudowy po zmianach, jakie zostały wprowadzone na ich wniosek. Ocenia, iż Platforma Obywatelska „zakiwała się” próbując zaszkodzić PiS-owi.

Ja się dziwię w ogóle skąd taka dyskusja wywołana przez histeryczne wypowiedzi posłów Platformy, którzy myślą, że jak uwalą plan to zaszkodzą PiS-owi, rząd się rozleci i oni dojdą do władzy. No myślenie absolutnie fałszywe.

Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych nie obawia się, że zaciągnięty przez Unię Europejską dług zagraża polskiemu budżetowi. Zauważa, że

Identyczne zapisy były w poprzednich perspektywach finansowych.

Przypomina, że zgodnie z traktatami są już środki własne Unii Europejskiej takie jak cło i odpis podatku VAT. Odnosi się także do kwestii długu. Stwierdza, że choć pożyczka jest wspólnotowa, to każdy kraj jest zobowiązany do spłacania swojej puli. Sądzi, iż w przypadku trudności ze spłatą długu zostaną wydłużone terminy spłaty, tak, że

Żaden kraj za nikogo długu spłacał nie będzie.

Gość Poranka Wnet odnosi się także do środków przeznaczonych na rolnictwo. Stwierdza, że w Krajowym Planie Odbudowy nie ma środków wprost dedykowanych na ten cel. Rolnictwo zyska jednak w sposób pośredni na rozwoju gospodarczym.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Marek Sawicki: obecny kształt Krajowego Planu Odbudowy nie jest zgodny z konstytucją

Marek Sawicki w Poranku WNET mówił o kwestiach dotyczących KPO. Uważam, że głosowanie powinno odbyć się większością 2/3 , by w przyszłości nikt tego nie podważał – zaznaczył.

Marek Sawicki odniósł się na antenie Radia WNET do możliwej współpracy Bronisława Komorowskiego z Polskim Stronnictwem Ludowym. Polityk nie sądzi, że były prezydent wstąpi do Koalicji Polskiej, ale będzie mocno wspierać ugrupowanie. Jak zaznaczył rozmówca Magdaleny Uchaniuk, Bronisław Komorowski zorientował się, że jego macierzysta partia dokonała lewoskrętu.

.@SawickiMarek#PoranekWNET: Uważam, że Bronisław Komorowski nie jest jeszcze emerytem politycznym. (…) Jeśli będzie chciał włączyć się na zasadzie życzliwego wsparcia, bo nie sądzę, że chciałby kandydować z naszych list, to jest to mile widziane.#RdioWNET

Podkreślił również, że w jego ugrupowaniu jest miejsce dla tych wszystkich, którzy dalecy są od wszelkich skrajności.

Polsce potrzebne jest racjonalne centrum – powiedział.

Marek Sawicki przypuszcza, że w najbliższym czasie w polskiej polityce wiele się wydarzy.

W mojej ocenie polska scena polityczna będzie się  w najbliższym czasie mocno przebudowywać.

KPO – konstytucyjny, czy nie?

Polityk mówił również o  Krajowym Planie Odbudowy zaproponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Wskazywał, że konieczne jest wprowadzenie wielu zmian do funduszu, którego obecne zapisy nie są zgodne z konstytucją. ponadto w tak istotnej kwestii powinno dojść do głosowania większości kwalifikowanej.

Uważam, że głosowanie powinno odbyć się większością 2/3 , by w przyszłości nikt tego nie podważał.

Zwracając uwagę nie niezgodność KPO z konstytucją podkreślił, że suma środków unijnych znacznie przekracza polskie PKB.

Zasoby własne UE sprawiają, że (…) przekazujemy znaczną część kompetencji stanowienia podatków wobec podatników w Polsce i udzielamy poręczeń i gwarancji na niebagatelną kwotę 750 miliardów euro. W konstytucji jest jasno zapisane, że zaciąganie poręczeń i gwarancji nie może być większe niż 60 proc. PKB.

Jedocześnie zadeklarował, że przy zachowaniu konstytucyjności funduszu opozycja powinna zagłosować „za”.

Nie wyobrażam sobie, by w sytuacji, w której będzie to zgodne z polską konstytucją, Platforma Obywatelska czy Koalicja Polska zagłosowały przeciwko.

 

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy !

A.N.

Grodecki: paszporty szczepionkowe są w czasie pandemii rozwiązaniem uzasadnionym

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji wskazuje, że wypracowanie kompromisowego modelu takich paszportów potrwa jeszcze kilka miesięcy.

Bartosz Grodecki mówi o tzw. paszportach szczepionkowych, które mają być wprowadzone w najbliższym czasie na terenie Unii Europejskiej. Nasz gość uważa, że w okresie pandemii są one rozwiązaniem jak najbardziej adekwatnym.

Cały czas mam takie poczucie, że jeśli ten certyfikat nie będzie niczym więcej jak książeczką szczepień, to w czasie pandemii ma to swoje uzasadnienie.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji wyraża przekonanie, że Komisja Europejska bez zbędnej zwłoki wypracuje rozwiązanie zgodne z porządkiem prawnym poszczególnych państw członkowskich o zaimplementuje je po wysłuchaniu wątpliwości przeciwników takich certyfikatów.

Komisja Europejska ma przed sobą poważny test – nowe przepisy nie mogą być dla nikogo dyskryminujące.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Agnieszka Ścigaj: polskie prawo nie zostało dostosowane do tego, by wzmocnić rodzimy kapitał i przedsiębiorstwa 

Agnieszka Ścigaj w Poranku WNET mówiła m.in.o Krajowym Planie Odbudowy zaproponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość oraz spłacie zadłużenia.

Pod koniec kwietnia Andrzej Sośnierz, Paweł Szramka i Agnieszka Ścigaj ogłosili w Sejmie powstanie nowego koła parlamentarnego Polskie Sprawy. Jak mówiła na antenie Radia WNET Agnieszka Ścigaj jest na polskiej scenie politycznej potrzebna siła, która skupia się na dialogu i rozwiązywaniu ważnych problemów, a nie na podgrzewaniu sporów.

Odniosła się również do swojego  występu na konwencji Porozumienia Jarosława Gowina. Zaznaczyła, że sam fakt udziału w tym wydarzeniu nie jest zapowiedzią ścisłej politycznej współpracy.  Nie jest ona jednak wykluczona, ponieważ między ugrupowaniami istnieje wiele punktów wspólnych.

Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk wskazywała na słabe punkty Krajowego Planu Odbudowy. W jej ocenie powinna zostać przeprowadzona rzetelna debata na ten temat.

Mamy  wiele zastrzeżeń co do tego, jak ten program jest skonstruowany. (…) Polska powinna mieć poważną strategię. Jest też wiele zastrzeżeń do programu, w którym są zawarte postulaty, dotyczące ochrony zdrowia.

Dużym problemem jest także wzrost biurokracji, który będzie towarzyszył ratyfikacji.

Przy każdym priorytecie powoływana jest nowa agenda.

Agnieszka Ścigaj wyraziła obawę, że większość środków zostanie pośrednio przekazana za granicę. Jak zaznaczyła tak działo się do tej pory z większością unijnych funduszy. Dzieje się tak z uwagi na luki w polskim prawie.

Polskie prawo nie zostało dostosowane do tego, by wzmocnić polski kapitał i polskie przedsiębiorstwa.

Zauważa jednak, że Polsce potrzebny jest zastrzyk finansowy.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń nie za bardzo mamy wyjście. Ten program powinien być przyjęty. Potrzebujemy środków i pieniędzy.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Petrilak: wokół kwestii umożliwiania aborcji kobietom zza granicy mamy w Czechach do czynienia z konfliktem sumienia

Czeski dziennikarz mówi o obowiązującym w tym kraju prawie regulującym zasady przerywania ciąży i planach jego modyfikacji. Porusza również temat stosunków czesko-rosyjskich.


Vladimir Petrilak komentuje polsko-czeskie zawirowania na tle aborcji. Parlament Republiki Czeskiej obraduje nad zmianą zapisu, zgodnie z państwo nie może umożliwiać przerywanie ciąży kobietom zza granicy, co nie podoba się władzom polskim. W związku z tym doszło do interwencji ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej.  Jak tłumaczy rozmówca Magdaleny Uchaniuk, wokół sprawy umożliwienia aborcji cudzoziemkom istnieje w Czechach spory rozdźwięk między prawodawstwem a praktyką działania.

Dziennikarz odnosi się ponadto do napięć między Czechami a Federacją Rosyjską. W związku z ujawnieniem udziału Rosjan rząd usunął Rosatom z listy uczestników przetargu na budowę elektrowni atomowej w Czechach.

Po wyborach nowy rząd może rozpisać przetarg jeszcze raz, i niewykluczone że Rosatom będzie miał jeszcze teoretyczną szansę.

A.W.K.

Bogusław Sonik: Koalicja Obywatelska wstrzyma się od głosu ws. ratyfikacji funduszu odbudowy

autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0

Parlamentarzysta wskazuje, że odrzucenie funduszu byłoby szkodliwe dla wszystkich państw członkowskich UE.


Bogusław Sonik mówi o ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy. Ocenia, że rządowy plan wykorzystania wspólnotowych środków został przedstawiony opozycji zdecydowanie za późno i nie powinien jeszcze trafić do Brukseli. Zdaniem polityka nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze te zostaną podzielone w sposób sprawiedliwy.

Gość „Poranka WNET” krytycznie odnosi się do postawy Lewicy wobec KPO. Negatywnie ocenia ponadto sposób, w jaki Zjednoczona Prawica traktuje opozycję.

Jak zapowiada parlamentarzysta, posłowie Koalicji Obywatelskiej we wtorkowym głosowaniu nie opowiedzą się ani za, ani przeciw ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Podkreśla, że odrzucenie koncepcji zwiększenia zasobów własnych UE bardzo zaszkodziłoby wszystkim krajom członkowskim.

Wczoraj odbył się klub, gdzie dyskutowano na ten temat. Pojawiają się głosy, że nie powinniśmy głosować przeciwko, bo byłoby to źle odebrane przez obywateli którzy oczekują na środki z tego funduszu. (…) Prawdopodobnie wstrzymamy się.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk nie jest zaskoczony porozumieniem PiS i Lewicy. Zwraca uwagę, że oba ugrupowania przejawiają silne tendencje socjalne, czy wręcz socjalistyczne.

 

A.W.K.

Jak szatański „wynalazek” polskiego prawa może zatruć życie na lata/ Piotr Krupa-Lubański, „Kurier WNET” nr 82/2021

Akta sprawy leżały nie wiadomo gdzie i nic się nie działo. A na koniec okazało się, że prokuratura wymyśliła sobie przepis, na podstawie którego może nas nawet nie zawiadomić, że ma w d… naszą sprawę.

Piotr Krupa-Lubański

Nakazy upominawcze w postępowaniach uproszczonych zostały wymyślone dawno temu do szybkiej i hurtowej obróbki niezapłaconych rachunków za telefon, prąd czy gaz. Cała procedura odbywa się bez procesu sądowego, czy nawet analizowania treści roszczeń.

Pozwy są taśmowo przerabiane na nakazy zapłaty z orzełkiem w nagłówku i jeśli nie zostaną oprotestowane przez pozwanego (bo np. ktoś zadba o to, aby nigdy nie były mu dostarczone), to stają się prawomocne.

Co więcej, mimo że procedura została wymyślona do szybkiej obróbki „drobnicy”, nie ustalono nigdy górnego limitu kwotowego roszczenia (np. 3000 zł), które może być ściągane w ten banalny sposób. To zwykłe barbarzyństwo. To „niedopatrzenie” wygląda na celową robotę lub skrajną głupotę ludzi stanowiących prawo w tym kraju. Tego typu luka daje narzędzie przestępcom i jest systematycznie wykorzystywana do wyłudzania czasem wielomilionowych kwot. Procedura jest na tyle uniwersalna, że można przy jej pomocy okraść każdego – i przedsiębiorcę, i „zwykłego” obywatela. Mało kto jest tego świadomy. A oto opowieść o dziesięcioletniej już historii jednego z takich nakazów.

Ludzie, którzy ukradli udziały założycieli portalu eBilet i sprzedali je Allegro w roku 2020, mają na swoim koncie tuzin wszelkiego rodzaju przekrętów prawno-sądowych. Takie działanie umożliwia im nadal dziurawe prawo, niekompetencja urzędników sądowych oraz nieetyczne postępowanie sędziów, w tym byłego przewodniczącego XX wydziału gospodarczego w Warszawie, Macieja Kruszyńskiego, obecnie sędziego sądu apelacyjnego (!), który nie wycofał się ze składu orzekającego w sprawie… jego własnych wcześniejszych postanowień z czasów, gdy był sędzią sądu okręgowego. Co na to zasady etyki zawodowej sędziów oraz ustawa (art. 399 par 1 i 2 kpc), która wyraźnie zakazuje takich praktyk, a wyroki powstałe w ten sposób uznaje za nieważne?

Nie popisał się również sędzia Trybunału Konstytucyjnego, który w ogóle nie zrozumiał istoty luki prawnej, celowo wprowadzonej kiedyś do procedury, w ramach ekonomicznych (!) oszczędności, a polegającej na tym, że postępowania sądowe, wydane z naruszeniem wspomnianej wyżej ustawy, a kończące się Postanowieniem, są niezaskarżalne w polskim prawie, podczas gdy te kończące się Wyrokiem, można skarżyć.

Jest to skrajne łamanie konstytucji i praw obywateli, jednak świeżo upieczony specjalista z Trybunału nie zorientował się w sytuacji (zainteresowanych odsyłam do treści skargi konstytucyjnej, zamieszczonej na stronie: www.eBiletHistoria.pl, w zakładce „skarga konstytucyjna”).

Stacja 1

Rok 2012. 5 identycznych, sfingowanych pozwów. Sfałszowane roszczenie na pół miliona trafia wiosną 2012 roku do XX wydziału Sądu Okręgowego w Warszawie. Rzekomy materiał dowodowy to niepoświadczone, w większości nieczytelne (!) kserokopie standardowych dokumentów, jakie występują w każdej firmie i nie świadczą zupełnie o niczym, może tylko o tym, że firma funkcjonuje. Kserokopie tych neutralnych dokumentów sumowały się do kwoty ok. 200 tys. zł. Mimo to oszuści zażądali w „pozwie” 454 tys. złotych. Takich pozwów było w tym czasie pięć, wszystkie według tego samego schematu, różniące się jedynie kwotami i zakresem dat – łącznie oszuści próbują wyłudzić 1,3 mln zł.

To ci sami ludzie, którzy w roku 2010 usiłowali wyłudzić 1,7 mln zł, fałszując adresy doręczeń, a w następnych latach, już po przywłaszczeniu udziałów założyciela eBilet, uciekli z portalem do następnej spółki, potem na Cypr, a stamtąd sprzedali go spółce Allegro za dość duże pieniądze.

Stacja 2

Nakaz upominawczy XX GC 305/12. Sąd Okręgowy w Warszawie, XX Wydział Gospodarczy. Referendarz sądowy Paweł Karlikowski, zamiast skierować tak nędznie uszyty „pozew” do postępowania zwykłego, czyli normalnego procesu sądowego, wydaje nakaz zapłaty na żądaną, sfingowaną kwotę – w ogóle nie zagląda do załączników i ignoruje to, że „kserokopie” nie sumują się nawet do połowy żądanej przez oszustów kwoty. Nie przejmuje się tym, że dokumenty uwidocznione na kserokopiach nie potwierdzają w żaden sposób ich roszczeń, a dołączona opinia jakiegoś rzekomego biegłego, czyli tzw. „opinia prywatna”, dotyczy zupełnie innych kwestii i innego okresu. Jak w wojsku, „sztuka się liczy”.

Stacja 3

Poczta Polska. Nakaz wydany przez referendarza nigdy nie zostaje dostarczony pozwanemu. Listonosz zaznacza na kwitku, że rzekomo włożył awizo w drzwi mieszkania. Śmieszne. Zamknięte, strzeżone osiedle w centrum Warszawy, działające domofony i skrzynki pocztowe w świetnym stanie. Poczta przychodzi co tydzień. Nagle listonosz, a może ktoś z łapanki urlopowej Poczty Polskiej (lato 2012 roku), wpada na pomysł włożenia awiza w drzwi.

Prasa opisywała wiele przypadków korumpowania listonoszy tak, aby ważna przesyłka lub wiedza o niej nigdy nie dotarła do adresata. Kiedyś na Śląsku przejęto w ten sposób średniej wielkości firmę, pisała o tym „Gazeta Prawna”; listonosz przyznał się do winy.

Dlatego dobrym zwyczajem jest chodzić dwa razy w miesiącu osobiście na pocztę i odbierać listy. Tak jest bezpieczniej.

Stacja 4

Nakaz się uprawomocnia. Ponieważ zawiadomienie o nakazie na pół miliona złotych nie zostaje odebrane przez adresata (który nic nie wie o przesyłce), sąd uznaje je za doręczone (!) i wobec braku sprzeciwu, wydaje prawomocny wyrok. Dziś można by argumentować, że nie da się już tak „dostarczać” przesyłek. Nieprawda. Wystarczy, żeby ktoś się podpisał na zwrotce. Jak sprawa wyjdzie na jaw i policja wdroży za pół roku śledztwo, to listonosz już nie będzie pamiętał, kto i w jakich okolicznościach to podpisał. Pracownik sekretariatu sądowego też może w tym pomóc. Ci z sekretariatu XX Wydziału mają na swoim koncie (tylko w sprawach eBilet.pl) przynajmniej 4–5 bardzo kontrowersyjnych akcji, w których niby nie sposób udowodnić umyślności działań, jednak powtarzalność i rezultaty dają do myślenia.

Przykłady? Wielomiesięczne przetrzymywanie pism, które sędzia nakazał wysłać do biegłych, sfingowanie wysłania odpisu pozwu do pozwanego, generujące skutki formalne (mała kopertka z pokwitowaniem wysłania pozwu, ale bez samego pozwu), przekręcanie nazw spółek w pismach kierowanych do Allegro, aby to mogło się wykręcać od ujawnienia, w jaki sposób weszło w posiadanie przedsiębiorstwa eBilet (zostało za to pozwane w roku 2020 – treść pozwu wisi publicznie na stronie www.eBiletHistoria.pl), wprowadzanie w błąd prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie eBilet – prokuratura pyta o sprawę XX GC 611/14, a pracownik sekretariatu odpisuje, że przecież sprawa XX GC 622/11 dawno się już skończyła oddaleniem pozwu. Dobre, nie? A na koniec, gdy Sędzia postanawia, że biegli muszą wyliczyć wysokość odszkodowania, natychmiast giną akta całej sprawy i mimo upływu kolejnych 3 lat, nadal nie ma gotowej opinii, chociaż publicznie wiadomo, za ile Allegro kupiło eBilet.

Stacja 5

Sąd odrzuca wszelkie skargi i pozwy.

Gdy wreszcie przekręt wychodzi na jaw i pozwany składa do sądu sprzeciw i wnioski o wznowienie sprawy, wytykając uchybienia ze stacji 1, 2 i 3, przewodniczący XX Wydziału z uporem godnym lepszej sprawy oddala sprzeciwy i odrzuca wszelkie pozwy w tej sprawie, mimo że krok po kroku ujawniane są wyniki pozostałych czterech pozwów złożonych przez oszustów. Te trafiają na rozsądnych sędziów i zostają odrzucone już na pierwszych rozprawach z powodu braku jakichkolwiek dowodów

Łobuzeria nie ma odwagi nawet składać apelacji, bo wie, że nie ma żadnych szans. Mimo tak pełnego obrazu rozboju (5 identycznych, bezpodstawnych pozwów złożonych w 3 miesiące do dwóch wydziałów sądowych), XX Wydział nie chce przyznać się do błędu w tej sprawie, co więcej, to właśnie w jednej z tych spraw, wygranej przez pozwanego, pracownik sekretariatu XX Wydziału wysyła wspomnianą kopertę z „doręczeniem bez doręczenia” (do wiadomości przewodniczącej wydziału oraz CBA – chodzi tu o sprawę XX GC 888/12). Sędziowie orzekający o zachowaniu, ewidentnie przekręconego, „nakazu upominawczego” XX GNc 305/12, mają już do dyspozycji wyroki z dwóch pozostałych spraw, rozstrzygniętych w tym samym wydziale: XX GC 888/12 oraz XX GC 1034/12. Wyroki są miażdżące dla sprawców, a mimo to w sprawie nakazu sędzia Kruszyński i sędzia Rachocka postanawiają go podtrzymywać. O co tu chodzi?

Stacja 6

Zakaz pracy i działalności gospodarczej. Omawiany tu nakaz jest istotną uciążliwością. Pozwany ma od 10 lat zajęcie komornicze. Jego pierwotna kwota urosła z pół miliona do obecnych (wiosna 2021) 1,2 mln zł. Pozwany oczywiście nie zaspokaja oszustów i nie spłaca tego rzekomego, bandyckiego zobowiązania. Jednak nie może podjąć żadnej etatowej pracy ani uruchomić działalności gospodarczej, ponieważ jego konto natychmiast zostałoby zajęte.

Stacja 7

Sąd apelacyjny i Poczta Polska. Ręka rękę myje, czyli „świadek”, który ma interes we wpływaniu na sprawę. Sprawa trafia do sądu apelacyjnego, który żąda rozpatrzenia jej jeszcze raz i odpytania Poczty Polskiej o działania listonosza. Sąd okręgowy wykonuje te polecenia i żąda od poczty wyjaśnień. Ta odpowiada, że wszystko było w porządku i kłamie w żywe oczy, że listonosz zakreślił „awizo w skrzynce”, chociaż na pokwitowaniu w aktach jest „awizo w drzwiach”.

Poczta ma oczywisty interes w chronieniu listonosza i siebie, ponieważ jest instytucją posiadającą monopol na dostarczanie przesyłek sądowych i dobrze na tym zarabia. Ma też władzę pozbawić nas całego dorobku życia – wystarczy, że dobrze sfałszuje doręczenie, tak aby sąd mógł uznać, że dostaliśmy ten czy inny wyrok.

Dla sądu to jednak wygodna sytuacja. Skoro Poczta Polska pisze, że wszystko było OK, to sąd ma podkładkę, która zwalnia go z przyznania, że przez swoje skrajne niedbalstwo przyłożył rękę do rabunku. Referendarz Karlikowski i sędzia Kruszyński zyskali ekskuzę. Sąd Okręgowy nawet nie przesłuchał listonosza, co było skrajną niestarannością. Po co miał robić wstyd kolegom sędziom? Sprawa trafiła znowu do sądu apelacyjnego, który znowu potwierdził oczywiste kłamstwo, chociaż dysponował kwitami wypełnionymi przez listonosza.

Kiedyś wśród prawników funkcjonowało powiedzenie: „niezbadane są wyroki sądów rejonowych i okręgowych”… Miało ono sugerować, że ewentualna korupcja lub niekompetencja nie sięga do sądów apelacyjnych. Ten pogląd jest już niestety dawno nieaktualny. Bardzo kiepska pozycja Polski w światowych rankingach Transparency International, czyli korupcji, musi wynikać z jakichś konkretnych przypadków jednostkowych. Kto wie, czy nie właśnie z takich.

Stacja 8

Anachronizmy w doręczeniach. Fałszowanie adresów doręczeń było główną metodą, przy pomocy której dokonano kradzieży udziałów założycieli eBilet. Teoretycznie procedury te trochę poprawiono, jednak nadal obowiązuje nas (lub naszych pełnomocników) odwiedzanie poczty nie rzadziej niż co 14 dni. Jesteśmy do nich przywiązani niczym chłopi pańszczyźniani do ziemi – pod rygorem utraty majątków.

Nie sposób jest zrozumieć, dlaczego państwo polskie nie uruchomi portalu, na którym każdy obywatel mógłby sprawdzić, czy jakaś instytucja czegoś od niego nie chce.

Portalu, gdzie byłyby rejestrowane wszelkie wezwania czy pozwy, i który powiadamiałby nas o tym mailem lub sms-em, nawet jeśli w tym czasie żeglujemy po Atlantyku. Istniejące portale sądowe nie spełniają tej roli, ponieważ nie ma żadnej gwarancji, że poinformują nas o sprawach, które dopiero się zaczynają, no i są ograniczone do spraw sądowych. Za mało mamy informatyków w kraju?

Stacja 9

Etyka sędziego sądu apelacyjnego. Minęło kilka lat. Przewodniczący XX Wydziału awansował do sądu apelacyjnego, a pozwany ponownie wniósł pozew o unieważnienie nakazu do sądu okręgowego. Znowu go odrzucono. Trafił więc znowu do sądu apelacyjnego, który znowu postanowił go odrzucić (to już chyba trzeci raz). Tym razem jednak okazało się, że w rozpatrywaniu sprawy brał udział ten sam sędzia Maciej Kruszyński, który 5 lat wcześniej, w sądzie okręgowym, zdecydował o podtrzymaniu nakazu i uniemożliwieniu pozwanemu, założycielowi eBilet, uczciwego procesu. Procesu, o którym było wiadomo, że zostanie natychmiast przegrany przez oszustów, ponieważ roszczenie nie dość, że było sfingowane i pozbawione jakichkolwiek dowodów, to jeszcze w chwili złożenia było przeterminowane, zatem bez żadnych szans na wyrok w normalnym postępowaniu. Nakaz upominawczy przepchnięty za plecami pozwanego był jedyną możliwością uzyskania wyroku – te wszystkie kwestie nie miały jednak znaczenia dla sędziego Kruszyńskiego. Sędzia ten powinien się natychmiast wyłączyć z tej sprawy, jednak tego nie zrobił. Naruszył w ten sposób art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc wydane przez sąd apelacyjny postanowienie nieważnym. I tu dopiero zaczęła się zabawa.

Stacja 10

Trybunał Konstytucyjny. Obecność sędziego Kruszyńskiego w składzie sądu apelacyjnego rozpatrującego sprawę uczyniła jego orzeczenie nieważnym z mocy ustawy (art. 379 pkt 4 kpc, art 391 par 1 kpc, art. 361 kpc).

Polskie prawo nie przewiduje procedury, w której można by takie nieważne postanowienie zaskarżyć. Po prostu art. 399 par 1 i 2 kpc pozwala stwierdzić nieważność „Wyroku”, w którego wydaniu brał udział sędzia wyłączony z mocą ustawy, a nie przewiduje tego samego, gdy dochodzi do nielegalnego wydania „Postanowienia” kończącego sprawę.

To nie jest żart. To jest komedia. Dziurawe prawo w byle jakim państwie.

Mamy wierzyć, że nikt tego nie zauważył przez ostatnie 30 lat stanowienia prawa? Ktoś postanowił po prostu zaoszczędzić na pracy sądów i nie dał możliwości skarżenia nielegalnie wydanych postanowień, nawet jeśli te dotyczą milionowych kwot i rujnują komuś życie. Albo celowo zostawił taką lukę, bo może się kiedyś przyda. Jak to możliwe, że środowiska prawnicze nie wymuszają na ustawodawcy czy ministrze sprawiedliwości usuwania takich czarnych dziur polskiego prawa? Ano tak to, że w mętnej wodzie łatwiej te ryby obrabiać. Nie chodzi przecież o stworzenie cywilizowanego kraju, tylko o dorobienie się porscha i paru nieruchomości. Tak, piję tu do kolegów z klasy. Obrzydzenie bierze.

W tej sytuacji mój pełnomocnik, człowiek wielkiej klasy, przygotował skargę konstytucyjną opisującą tę rażącą niekonsekwencję procedur i złożyliśmy ją w Trybunale Konstytucyjnym. I co dalej? Okazało się, że świeżo przyjęty do TK sędzia w ogóle jej nie zrozumiał i nie została przyjęta.

Mimo, że była napisana językiem zrozumiałym dla gimnazjalisty (treść na stronie www.eBiletHistoria.pl). Znowu „przypadek” czy tylko rażąca niekompetencja?

Stacja 11

Prokuratura Rejonowa i Krajowa. W sprawie oszukańczego wyłudzenia nakazu sądowego oraz ciągłego usiłowania wyłudzenia przeszło miliona złotych, pozwany wszczynał wielokrotnie postępowania prokuratorskie, które były umarzane w skandalicznych okolicznościach. Wyroki sądów cywilnych, które bezwzględnie negatywnie oceniały pracę prokuratorów wojskowych (!), wiszą również na stronie eBiletHistoria.pl. Dlaczego wojskowych?

Otóż ludzie, którzy dokonali przejęcia eBilet.pl, byli wielokrotnie widywani w kręgach MSW, a dziś są w wieku mocno emerytalnym. Na stronie można też znaleźć korespondencję Prokuratora Generalnego, Andrzeja Seremeta, który nie pozostawia suchej nitki na tej sprawie, bardzo krytycznie oceniając w 2015 roku pracę własnej prokuratury. Po zmianie władzy prokuratura działa jednak równie źle.

Przez ostatnie kilka lat Prokuratura Krajowa zwodziła nas rzekomym rozpatrywaniem skargi nadzwyczajnej, podczas gdy akta sprawy leżały nie wiadomo gdzie i nic się nie działo. A na koniec okazało się, że prokuratura wymyśliła sobie przepis, na podstawie którego może nas nawet nie zawiadamiać o tym, że ma w d… naszą sprawę. Skarga nadzwyczajna to fikcja.

Podobnie fikcyjna i pozorna jest praca Prokuratury Okręgowej – Wydziału ds. zorganizowanej przestępczości gospodarczej, który od 3–4 lat udaje, że prowadzi postępowanie w sprawie wyprowadzenia eBiletu na Cypr, oszukania jego założycieli i skarbu państwa. Zamiast sprawnie użyć konfiskaty rozszerzonej i potrząsnąć Allegro, które dokonało zakupu firmy pochodzącej z kradzieży (w kontekście moich 29% udziałów), zachowuje się, jakby nie chciał sprawiać sprawcom żadnych kłopotów.

Stacja 12

Sąd Najwyższy. Zmartwychwstanie? To chyba jedyne światełko w tunelu w tej sprawie.

Jesienią ubiegłego roku (2020) Sąd Najwyższy unieważnił przekręt komornika z 2011 roku i zawyrokował o nielegalności i nieważności przejęcia udziałów w eBilet (wyroki na stronie www). Wreszcie sąd nazwał złodziejstwo po imieniu. Nie zrobiło to jednak wrażenia na Prokuraturze Krajowej, która ociąga się z wniesieniem skargi w sprawie nakazu upominawczego, czekając, aż przedawni się przewidziany na to termin.

Wygląda na to, że prokuratura to „państwo w państwie” i nie musi się przejmować Sądem Najwyższym. Ani boskim, ani ludzkim.

Artykuł Piotra Krupy-Lubańskiego pt. „Droga krzyżowa z nakazami upominawczymi” znajduje się na s. 13 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

 

Artykuł Piotra Krupy-Lubańskiego pt. „Droga krzyżowa z nakazami upominawczymi” na s. 13 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego