Europoseł Lewicy o postawie polskiego rządu w sporze z Brukselą, potrzebie zajęcia przez Polskę właściwego jej miejsca w Unii Europejskiej i korzyściach płynących z członkostwa w niej.
Jest to zawód, że rząd polski nie chce podjąć i zakończyć dialogu.
Profesor Bogusław Liberadzki krytykuje postawę polskiego rządu w sporze z Brukselą. Odnosi się do słów Ursuli von der Leyen, która stwierdziła, że
W różnych sprawach prowadzi się dialog, ale w którymś momencie dialog musi się zakończyć konkluzją i czynami.
Odbiera to jako przytyk pod adresem postawy strony polskiej w rozmowach z Komisją Europejską. Stwierdza w imieniu wszystkich znanych mu polskich europarlamentarzystów:
Wszyscy chcielibyśmy, aby Polska była normalnym państwem członkowskim Unii Europejskiej.
Europoseł Lewicy zaznacza, że jesteśmy jednym z pięciu dużych państw Unii obok Niemiec, Francji, Hiszpanii i Włoch. Jest mu przykro, że pozycja Polski temu obecnie nie odpowiada. Podkreśla korzyści płynące z dostępu do wspólnego unijnego rynku.
Przestrzega przed konsekwencjami odcięcia Polski od unijnego finansowania.
Potrzebujemy kontynuacji wizji Polski jako państwa stabilnego jako państwa gdzie jesteśmy Pro europejscy jako państwa które ma szansę skorzystać te słynne 770 miliardów złotych w ciągu siedmiu lat.
Profesor Bogusław Liberadzki zauważa, że roczny budżet Polski to ponad 400 mld zł. Obecnie środki unijne dla Polski stoją „pod dużym znakiem zapytania”. Przyznaje, że
Unia Europejska też ma swoje strony ujemne.
Niektórzy wskazują, że Bruksela jest ociężała w swoich decyzjach. Polityk zaprzecza jakoby ktoś z europarlamentarzystów pragnął przekształcenia Unii w superpaństwo:
Nikt nie składał deklaracji typu chcemy mieć federację europejską, chcemy mieć superpaństwo.
Podkreśla, że Unia Europejska zapewnia nam dostęp do rynku europejskiego. Jak zaznacza, będą się z nami liczyć, jeśli będziemy działać w ramach Unii Europejskiej.
Będziemy czuć się bezpieczni i szanowani w świecie.
Stwierdza, że stanowisko polskiego Trybunału Konstytucyjnego nie jest porównywalne z żadnym innym orzeczeniem, którego z europejskich trybunałów.
Poseł PiS o przyczynach inflacji, projekcie budżetu na 2022 r. i Polskim Ładzie.
Andrzej Gawron mówi o projekcie budżetu na 2022. Wskazuje na rosnące dochody państwa. Ocenia, że mamy do czynienia z szybkim odbiciem pokryzysowym małych i średnich przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki. Jak podkreśla, Narodowy Bank Polski musi powstrzymać rosnącą inflację
Pozrywane łańcuchy dostaw powodują gigantyczny wzrost cen surowców na całym świecie. To nie jest wina rządu.
Rozmówca Łukasza Jankowwskiego informuje, że nowy minister rozwoju zostanie nominowany do końca października.
Jestem przekonany, że będzie to osoba kompetentna.
Odnosząc się do krytyki wobec rządu, polityk zwraca uwagę, że opozycja nie ma do zaproponowania „tylko krzyki”. Zapowiada, że w Polskim Ładzie nie będzie już wielu zmian. PArlamentarzysta deklaruje ponadto, że Zjednoczona Prawica nie myśli o wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej.
Tomasz Grzywaczewski komentuje bieżącą sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie zwożone są kolejne grupy migrantów oraz dochodzi do kolejnych prowokacji ze strony białoruskiej. Zdaniem podróżnika warto poświęcić więcej uwagi kwestii akredytacji dla wybranych dziennikarzy, którzy powinni być na miejscu obecni.
Konieczne jest dopuszczenie dziennikarzy, którzy przejdą odpowiednią procedurę. Podobne rozwiązania wprowadziła Litwa.
Zaznacza, że będzie to w interesie opinii publicznej oraz całego państwa.
Polska nie ma tam nic do ukrycia, dziennikarze mogliby się tam pojawić.
Gość „Kuriera w samo południe” dodaje, że w obliczu kolejnych prowokacji trzeba poświęcić więcej środków na dalsze uszczelnianie granic oraz działalność wywiadowczą.
Rośnie ryzyko kolejnych prowokacji, strona białoruska sięga po coraz bardziej agresywne metody. Podjęcie działań wywiadowczych jest konieczne.
Polityk zauważa, że media nie są dopuszczane na granicę. Podkreśla, że nie mamy pełnej niezależności sądownictwa. Odnosi się także do pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.
Jeżeli jest się w klubie trzeba respektować zasady, które obowiązują.
Zdradza także jak wyglądają jego relacje z przewodniczącym PO.
Vladimir Petrilák komentuje wybory parlamentarne w Czechach. Najwięcej głosów otrzymała centroprawicowa koalicja wyborcza Spolu.
Czeski dziennikarz Vladimir Petrilák podaje, że Czechami będzie rządzić koalicja pięciu partii, która zjednoczyła się przeciwko premierowi Andrejowi Babišowi z partii ANO. W wyborach do czeskiej Izby Poselskiej (8 i 9 października) najwięcej głosów uzyskała centroprawicowa koalicja wyborcza Spolu (27,8%), która minimalnie wyprzedziła partię ANO premiera Andreja Babiša (27,1%).
Komentatorzy to nazywają prawicą lub centroprawicą, ale jest to bardziej skomplikowane – twierdzi nasz gość.
Petrilák podejrzewa, że Czechy pod przewodnictwem nowego rządu będą bardziej otwarte politycznie. Jak zaznacza dziennikarz, mimo wielu różnic, które dzielą prawicowych koalicjantów ich wspólny mianownik stanowi ich prounijna postawa:
Ich łączy to, że to są bardzo probrukselskie partie. Oni mówią o orientacji prozachodniej, czyli Unia Europejska i NATO, ale w rzeczywistości chodzi o bardziej uległą postawę – podkreśla Vladimir Petrilák.
Ponadto, rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego stwierdza, że skutkiem uformowania się nowego rządu będzie utrata władzy przez rządzącego dotychczas premiera Andrej Babiša, którego nazwisko pojawiało się ostatnio w kontekście afery Pandora Papers. Jednakże, jak dodaje dziennikarz sytuację komplikuje choroba prezydenta:
Jest problem. Nowego premiera mianuje prezydent, a ten jest w szpitalu i nie wiadomo czy może sprawować funkcje prezydenckie – przyznaje nasz gość.
Jak przekazał Piotr Arak, obecny stan napełnienia zbiorników rezerwowych gazem w Europie Zachodniej jest prawie o 30% niższy niż rok temu. Ma to związek z rosyjską polityką zmniejszania tranzytu gazu.
W wywiadzie z Krzysztofem Skowrońskim dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Piotr Arak, komentuje bieżący stan polskiej gospodarki. Nasz gość wspomina nowe prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego zgodnie, z którymi polska gospodarka ma rozwijać się w tempie 5 procent w tym roku oraz 5 procent w przyszłym roku. Jednak jak podkreśla ekonomista, prognozy MFW nie widzą kilku problemów, które materializują się w międzyczasie dla m.in. polskiej gospodarki:
Przez kryzys podażowy od lutego i marca słyszymy o problemach w dostępie do czipów w fabrykach produkujących samochody. Skoda i część grupy Volkswagena zaprzestała produkcji w części unijnych fabryk samochodów – stwierdza.
Zdaniem eksperta, z uwagi na zmniejszenie produkcji samochodowej gałęzi przemysłu gospodarczego nasza europejska gospodarka nie będzie rozwijać się aż tak szybko i intensywnie. Do tego dochodzą również wysokie ceny energii oraz gazu, co ma związek z rosyjską polityką energetyczną.
Stan napełnienia zbiorników rezerwowych z gazem w Europie Zachodniej jest prawie o 30% niższy niż rok temu – dodaje nasz gość.
Ponadto, zdaniem naszego gościa mniejsza podaż i wyższe ceny gazu wpłyną istotnie także na sektor rolnictwa, a dokładnie na produkcję nawozów. Zaprocentuje to znaczącym wzrostem cen żywności:
Wszyscy producenci rolniczy będą kupować droższy nawóz, a my będziemy kupować droższą żywność – puentuje dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku, Szczecinie, Łodzi i Bydgoszczy.
Goście „Popołudnia WNET:
Krzysztof Kolany – główny analityk portalu Bankier.pl
Marek Budzisz – ekspert ds. wschodnich, członek Strategy & Future
Andrzej Potocki – dziennikarz „wPolityce” i „W Sieci”
prof. Władysław Teofil Bartoszewski – poseł Koalicji Polskiej
dr Krzysztof Jabłonka – historyk
Prowadzący: Łukasz Jankowski
Realizator: Mikołaj Poruszek
Krzysztof Kolany komentuje decyzje RPP o podniesieniu stóp procentowych i jej konsekwencje. Zaznacza, że nie będą one duże – wzrosną raty kredytów opartych o zmienną stopę, czyli większość tego typu pożyczek w Polsce. Raczej nie wrośnie oprocentowanie depozytów bankowych – ilość chętnych na taki ruch jest większa niż na zaciąganie kolejnych kredytów. Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza, że podniesienie stóp jest pierwszym krokiem szerszego planu. Rosną także rentowności polskiej obligacji skarbowej, dodatkowo zwiększa się ruch na obligacjach 2 czy 5-letnich. Każdy ruch w górę na stopach oznacza większy wydatek na koszty obsługi długu publicznego, lecz równocześnie, przy ok 7 procentach inflacji wpływy podatkowe rosną. Zdaniem analityka czas ujemno-procentowy się kończy. Dodaje, że na chwilę obecną procenty idą w górę tylko w krajach rozwijających się. Innym skutkiem podniesienia stóp procentowych jest zwiększona presja na Europejski Bank Centralny.
Marek Budzisz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET
Marek Budzisz mówi o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Twierdzi, że konflikt jest w fazie ciągłej eskalacji, a próby przekroczenia granic w sposób siłowy będą częstsze. Zdaniem eksperta Łukaszenka chce wywrzeć wpływ również na Niemców – oczekuje ich reakcji, która miałaby załagodzić napiętą sytuację na Zachodzie. Wskazuje, że słabym punktem na aktualnej mapie przerzutowej jest granica białorusko-litewska. Kluczem jest umocnienie granic – strategicznym punktem może być Ceuta. Zdaniem gościa „Popołudnie Wnet” należy dążyć do skonstruowania frontu państw graniczących z Białorusią w celu stłumienia działań reżimu. Powinna ulec poprawie także polska polityka informacyjna, która nie zawsze działa na użytek wewnętrzny. Część państw zachodnich, takich jak Holandia, chciałaby nawiązać z Białorusią współpracę biznesową.
Andrzej Potocki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET
Andrzej Potocki mówi o niedzielnych demonstracjach w centrum Warszawy. Zdaniem dziennikarza podziały wśród społeczeństwa zostały tylko pogłębione. Gość „Popołudnia Wnet” podkreśla, że głównym założeniem całego przedsięwzięcia było rozdmuchanie bańki emocjonalnej, z wykorzystaniem lotnego, lecz raczej pozbawionego podstaw hasła „Polexit”. Dziennikarz zaznacza, że w swoim orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny stwierdził to, co stwierdzić musiał. Obóz opozycji natomiast zareagował na wyrok wzmacniając więzi emocjonalne w szeregach swojego elektoratu. Andrzej Potocki komentuje również wniosek o skrócenie kadencji sejmu, który wyszedł od PSL – zdaniem gościa „Popołudnia Wnet” nie ma szans na jego pozytywne rozpatrzenie, na ten moment poparł go tylko Jarosław Gowin. Dodaje, że sprawa ma dla Władysława Kosiniaka-Kamysza podobne znaczenie co „podgrzewanie” hasła „Polexit” dla Donalda Tuska.
Władysław_Teofil_Bartoszewski I Fot. Kinga3342 (CC BY-SA 4.0), źródło: Wikimedia Commons
Prof. Władysław Teofil Bartoszewski mówi o niedawnym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, na mocy którego stwierdził on prymat prawodawstwa krajowego nad unijnym. Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza, że sprawa nie jest czarno-biała, a mocy prawnej Konstytucji nikt nie podważa – podkreśla, że oprócz artykułu mówiącego, że jest to najważniejszy akt prawny znajduje się tam również zapis o uwzględnieniu niektórych aktów prawa międzynarodowego. Uważa, że TK nie ma kompetencji do orzekaniu zgodności z prawem orzeczeń TSUE. Poseł Koalicji Polskiej komentuje również niedzielny wiec, w którym kluczową rolę odegrał Donald Tusk. Zdaniem Bartoszewskiego umocnił on swoją pozycję w KO i w opozycji. Porównuje sytuację w opozycji do czasów Mieczysława Moczara – podobną sytuację da się zauważyć u Tuska i jego akolitów. Zauważa, że istnieje grupa, która uważa, że istnieje jedno ugrupowanie opozycyjne, a mniejsze partie się nie liczą. Zaznacza, że nie ma szans, aby PSL znalazło się w gronie partii „wchłoniętych” przez Koalicję Obywatelską. Komentuje również deklaracje Tuska dotyczące zwrotu w kierunku rolnictwa.
Dr Krzysztof Jabłonka opowiada o wyprawie Krzysztofa Kolumba.
Zaznacza, że trzeba szanować polską konstytucję i porządek prawny odziedziczony po Unii Europejskiej.
Ostatni wyrok trybunału Julii Przyłębskiej, który próbuje ludziom wmówić, że istnieje jakaś sprzeczność między prawem unijnym a polską konstytucją to przygotowywanie gruntu do niestosowania się do zasad i wartości, na które się zgodziliśmy wstępując do Unii Europejskiej.
Dziemianowicz-Bąk przypomina, że kwestionowany przez trybunał traktat lizboński został podpisany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Stwierdza, że
.@AgaBak w #PoranekWNET: w mojej ocenie nie mamy w Polsce legalnie działającego Trybunału Konstytucyjnego #RadioWNET
Posłanka Lewicy zauważa, że polski trybunał wykracza poza swoje kompetencje oceniając unijny traktat. Stwierdza, że w sytuacji sprzeczności traktatów unijnych z polską konstytucją są trzy rozwiązania: zmiana konstytucji, renegocjacja traktatów lub wyjście z Unii Europejskiej.
.@AgaBak w #PoranekWNET: sposób rozwiązania sporu z Komisją Europejską jest bardzo prosty – to likwidacja Izby Dyscyplinarnej #RadioWNET
Europosłanka o naciskach wywieranych na Polskę przez Komisję Europejską, potrzebie twardego stawiania swego stanowiska i nieoparciu w traktatach mechanizmu praworządności.
Beata Kempa uważa możliwość nieprzesłania pieniędzy z Funduszu Odbudowy do Polski za szantaż Komisji Europejskiej wobec naszego kraju.
Mechanizm praworządności nie jest, jak zaznacza europosłanka, zapisany w traktatach Unii Europejskiej. Jest to niebezpieczny mechanizm, bo „jest próbą znalezienia bicza elit, które chcą narzucić swoją wolę”.
Europosłanka sądzi, iż nie należy ulegać tym szantażom. Część tych ostatnich stanowi blokowanie akceptacji Krajowego Planu Odbudowy. Nie ma bowiem merytorycznych powodów, by odwlekać rozpoznanie polskiego KPO.
Oni to nazywają europejskim stylem życia. To próba narzucenia tego stylu.
Zauważa, że w przypadku przyznawania środków obowiązuje zasada jednomyślności. Przez procedurę warunkowości próbuje się obejść tę zasadę. Polityk podkreśla, że dotąd
Wyraża opinię, że ostatecznie środki z Unii Europejskiej zostaną nam przydzielone. Nawet zaś jeśli tak się nie stanie, to „świat się nie skończy”.
Na spokojnie trzeba czekać na rozwój wypadków, twardo przedstawiać swoje stanowisko.
Dając palec ryzykujemy utratę całej ręki. Eurodeputowana stwierdza, że Unia Europejska chce powrotu do tego, co było. Nie jest to jednak zgodne z wyrażonymi w wyborach oczekiwaniach polskiego społeczeństwa.
Jerzy Marek Nowakowski o kryzysie migracyjnym w Europie Środkowo-Wschodniej. Według naszego gościa należy trzeba przyjmować uchodźców do kraju. Przed imigrantami zaś się bronić.
W porannej audycji gościem redaktor Magdaleny Uchaniuk jest prezes stowarzyszenia Euroatlantyckiego oraz były ambasador Polski w Armenii i na Łotwie, Jerzy Marek Nowakowski. Dyplomata komentuje sytuację na wschodniej granicy:
Cała Europa z Polską na czele nie chce powtórki z 2015 r. To była masowa ogromna migracja na teren Włoch i Grecji z obszarów Afryki i Bliskiego Wschodu. Europa mogłaby nie przetrzymać takiego kryzysu – przyznaje historyk i dyplomata.
Rozmówca Magdaleny Uchaniuk podkreśla jednakże dwoistą naturę trudnej sytuacji. Były ambasador podkreśla, że poza aspektem politycznym występuje również aspekt ludzki. Zgodnie z nim, zdaniem Jerzego Marka Nowakowskiego, jeżeli ktoś jest uchodźcą i potrzebuje pomocy trzeba mu pomóc:
Z punktu widzenia logiki politycznej – potrzebny jest twardy szlaban. Z takiej zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości należałoby powpuszczać tych ludzi – tłumaczy nasz gość.
Według dyplomaty Białoruś Aleksandra Łukaszenki używa migrantów jako broni politycznej i zamierza ich wykorzystać do dwóch celów. Po pierwsze, żeby siebie wzmocnić wobec Putina i utrzymać się przy władzy. Po drugie, by zmusić świat zachodni do porzucenia sankcji i bojkotu i do wznowienia relacji Zachód-Białoruś.
Drugą stroną medalu jest widok tych nieszczęśliwych ludzi, którzy tkwią w błocie na granicy i próbują się przedostać do lepszego świata – podkreśla Jerzy Marek Nowakowski.
Co więcej, zdaniem byłego ambasadora polski rząd powinien zezwolić mediom na wstęp na obszary, w których trwa kryzys migracyjny. Według naszego gościa, dzięki temu polskie działania byłyby bardziej transparentne dla polskich i europejskich obywateli: