Gawęda historyczna – 02.11.2021 r. – zaprasza dr Krzysztof Jabłonka
W audycji dokończenie opowieści o Węgrzech i rozmowa z Markiem Kielanowskim o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.
W audycji dokończenie opowieści o Węgrzech i rozmowa z Markiem Kielanowskim o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.
Gościem „Popołudnia Wnet” jest Piotr Woyciechowski – ekspert ds. bezpieczeństwa, który komentuje sytuację na granicy polsko-białoruskiej.
Piotr Woyciechowski komentuje sytuację na granicy polsko-białoruskiej. Uważa, że działania reżimu białoruskiego, mimo i tak już poważnej sytuacji, będą wciąż przybierać na sile, a niewykluczona jest również wymiana ognia.
Nic nie wskazuje na to, żeby reżim Łukaszenki się cofnął.
Wskazuje, że eskalacja była łatwa do przewidzenia. Zdaniem eksperta Polska powinna przejść do działań bardziej ofensywnych. Konieczne jest ponadto nakłonienie partnerów z UE i NATO do pomocy w chronieniu granicy.
Próbny przekroczenia granicy są coraz bardziej agresywne. (…) Może dojść do eskalacji z użyciem broni palnej. W takiej sytuacji powinniśmy odpowiedzieć.
Zdaniem gościa „Popołudnia Wnet” należy wspierać próby obalenia reżimu Łukaszenki, jednocześnie twardo broniąc granic kraju.
Moim zdaniem Polska w przypadku bezpośredniego zagrożenia powinna odpowiedzieć bardzo radykalnie.
Rozmówca Łukasza Jankowskiego ubolewa nad tym, że w polskiej debacie publicznej pojawiają się głosy relatywizujące odpowiedzialność Łukaszenki za kryzys migracyjny. Zawodzi również narracja opozycji.
To się wpisuje w pewien ciąg wojny psychologicznej, w której opozycja tkwi. Cały czas tkwią w logice pożytecznego idioty na rzecz propagandy putinowskiej.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!
P.K.
Korespondent Radia Wnet w Niemczech o komentarzach niemieckiej prasy wobec kryzysu na granicy Unii Europejskiej z Białorusią oraz o imigrantach w Niemczech.
Jan Bogatko wskazuje, że komentatorzy pragną, aby unijna granicy była szczelna. Stwierdza, że Niemcy mają dość problemów z migrantami, którzy przybyli do nich w 2015 r. Większość przybyszy z Południa nie pracuje, oddając się popełnianiu przestępstw.
#PoranekWnet / Jan #Bogatko o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy: Jesteśmy świadkami wędrówki ludów.#RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Nasz korespondent mówi, że kwitnie turystyka przemytnicza, której szefem jest Alaksandr Łukaszenka. Do Mińska codziennie sprowadzanych jest tysiąc osób.
#PoranekWnet / Jan #Bogatko o migrantach w Niemczech: Do Niemiec przyjeżdżają tłumy. Niemiecka straż graniczna odmówiła już wjazdu na lotniskach tysiącom osób.#RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Bogatko wskazuje na skargi zagranicznych dziennikarzy skarżących się, że nie są dopuszczani do strefy przygranicznej.
#PoranekWnet / Jan #Bogatko: Niemieccy dziennikarze chyba nie wiedzą czym jest stan wyjątkowy. #RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Posłuchaj całej rozmowy już teraz!
A.P.
Posłanka Zielonych (KO) o szczycie klimatycznym w Glasgow, konieczności obniżenia emisji dwutlenku węgla oraz o tym, że wyjdzie ono nam na dobre.
Urszula Zielińska ma nadzieję, że cele osiągnięte na szczycie COP26 zostaną zrealizowane. Odnosi się do nieobecności w Glasgow przywódców Rosji i Chin.
#PoranekWnet / @Ula_Zielinska: Rosja podpisała wczoraj porozumienie o zakończeniu wylesiania, mimo, iż na szczycie nie było Władimira Putina.#RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Stwierdza, że trzeba obniżyć emisje dwutlenku węgla do 65 proc. poziomu z 1990 r. Jeśli nie zatrzymamy wzrostu temperatury na poziomie o półtora stopnia wyższym niż w czasach przed rewolucją przemysłową, to czeka nas katastrofa klimatyczna.
Poszczególne państwa muszą podjąć wyższe zobowiązania niż do tej pory, żeby w sumie pozwoliło nam to obniżyć emisję do końca dekady.
Posłanka Zielonych sądzi, iż zmiana nie musi łączyć się z obniżeniem obecnego standardu życia. Zauważa, że
Dzisiaj oddychamy bardzo złym powietrzem, pijemy bardzo brudną wodę.
Stwierdza, że nasze zdrowie się poprawi po wprowadzeniu proponowanych rozwiązań.
#PoranekWnet / @Ula_Zielinska o polityce klimatycznej: Wiemy, że musimy zmienić nasz styl życia, ale niekoniecznie na gorszy. #RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Zielińska odnosi się także do wzrostu cen energii. Stwierdza, iż polski rząd uzależnia nas od paliw kopalnych uzależniając nas od państw, które je wydobywają jak Arabia Saudyjska (ropa), czy Rosja (gaz).
#PoranekWnet / @Ula_Zielinska: Rząd prowadzi złą politykę, bo uzależnia nas od paliw kopalnych i krajów takich jak Rosja czy Arabia Saudyjska, którzy nam ten gaz dostarczą lub nie i będą manipulować cenami.#RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Dodaje, że ceny energii będą tym niższe im szybciej odejdziemy od paliw kopalnych. Zauważa, że rząd prowadzi politykę sprzeczną ze swymi deklaracjami.
#PoranekWnet / @Ula_Zielinska: Mateusz Morawiecki mówił o rozwoju OZE, a jego partia przeprowadziła w zeszłym tygodniu przez Sejm ustawę, która poważnie spowolni i podroży fotowoltaikę w Polsce.#RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) November 3, 2021
Posłuchaj całej rozmowy już teraz!
A.P.
Były wiceminister aktywów państwowych mówi tym, jak powinna wyglądać polska polityka klimatyczna. Komentuje zmianę na stanowisku ministra środowiska i klimatu.
Zbigniew Gryglas mówi, że nie powinno dojść do całkowitego zakazu palenia w domowych kominkach. Jak zwraca uwagę:
Jest to istotny element polskiej tradycji rodzinnej.
Były wiceminister aktywów państwowych podkreśla, że Polska nie powinna podlegać wszystkim rygorom polityki dążenia do neutralności klimatycznej, ze względu na swoje zapóźnienie.
Kraje Europy Zachodniej stać na działania na rzecz ochrony środowiska, my przez 40 lat po wojnie nie mogliśmy się swobodnie rozwijać.
Gość „Popołudnia Wnet” wyraża przekonanie, że Polacy podejdą do kwestii związanych z ekologią z dużą dozą zdrowego rozsądku. Poruszony zostaje ponadto temat zmiany na stanowisku ministra środowiska i klimatu. Zbigniew Gryglas pozytywnie ocenia nominację na to stanowisko Anny Moskwy.
Mam nadzieję, że dzięki jej umiejętnościom negocjacyjnym uda się rozwiązać problem kopalni Turów.
A.W.K.
Nadleśniczy z Hajnówki komentuje sytuację w Puszczy Białowieskiej od początku kryzysu migracyjnego. Według Mariusza Agiejczyka dużym problemem jest zanieczyszczanie lasu przez migrantów.
Trzecim rozmówcą redaktor Magdaleny Uchaniuk jest nadleśniczy z Hajnówki, Mariusz Agiejczyk. Nasz gość mówi o sytuacji w Puszczy Białowieskiej podczas kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej. Nadleśnictwo Hajnówka od dwóch miesięcy jest objęte stanem wyjątkowym, ale nie w pełnym wymiarze.
Widzimy tu duży problem związany z nielegalnym przekraczaniem granicy – potwierdza nadleśniczy.
Mariusz Agiejczyk twierdzi, iż migranci tudzież uchodźcy rozpalają w lasach ogniskach i śmiecą. Wedle naszego gościa, są to spore ilości odpadków i przedmiotów, z którymi muszą radzić sobie leśnicy:
Jako leśnikowi dla mnie ważny jest dobrostan Puszczy Białowieskiej. Napierają na obszar przyrodniczo cenny. Te grupy, które się przemieszczają, potrafią również rozpalać ogniska w środku drzewostanu. To budzi nasz niepokój – podkreśla.
Ponadto, rozmówca Magdaleny Uchaniuk opisuje również swoje spotkania z migrantami. Jak zaznacza Mariusz Agiejczyk, niedawno grupa około szesnastu osób przyszła do jego domu prosić o pomoc:
Nawet byli u mnie w domu. Mój dom jest przy samej Puszczy Białowieskiej. Nakarmiłem, napoiłem i oczywiście zgłosiłem do naszych służb. To była dwójka dzieci, była jedna kobieta i około trzynastu mężczyzn. Wszyscy mówili, że są rodziną – mówi nadleśniczy.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!
N.N.
Dorota Łoboda komentuje śmierć 30-latki w Pszczynie. Zdaniem aktywistki możliwe, iż śmierć pacjentki jest konsekwencją zaostrzenia prawa aborcyjnego z 2020 r.
Pierwszym gościem porannej audycji jest radna m.st. Warszawy, przewodnicząca Komisji Edukacji, liderka ruchu Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji, Dorota Łoboda. Aktywistka mówi o śmierci 30-latki w Pszczynie. Ciężarna kobieta zgłosiła się do szpitala z powodu odpłynięcia płynu owodniowego, z żywą ciążą. Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Po niespełna 24 godzinach pobytu w szpitalu zmarła także pacjentka. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Jak mówi nasz gość, możliwe, iż śmierć pacjentki jest konsekwencją zaostrzenia prawa aborcyjnego z 2020 r. Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk komentuje manifestację, która odbyła się w związku ze śmiercią kobiety:
Protestujący łączą tę sprawę z wyrokiem trybunału Julii Przyłębskiej – podkreśla działaczka.
Według Doroty Łobody, lekarze nie zdecydowali się na przerwanie ciąży pacjentki, ponieważ bali się konsekwencji prawnych takiej decyzji. Od 27 stycznia 2021 r., czyli od publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw, aborcja jest legalna jedynie, „gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej” lub „gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego”.
Lekarze zwlekali, bo bali się konsekwencji – twierdzi Dorota Łoboda.
Następnie, nasz gość odnosi się do kwestii związanych z nauczaniem szkolnym w dobie pandemii. Wedle Doroty Łobody, sytuacja zaszczepionych uczniów jest irracjonalna, ponieważ mogą chodzić do kina, do kawiarni, ale – gdy szkołą zdecyduje się na lockdown – nie mogą uczestniczyć na żywo w lekcjach:
Zaszczepieni ponoszą konsekwencję tego, że ktoś nie jest zaszczepiony – zaznacza liderka ruchu Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji.
Zdaniem Doroty Łobody, najsensowniejszym rozwiązaniem jest dopuszczenie zaszczepionych uczniów do uczęszczania na zajęcia stacjonarne. Celem takiego rozwiązania miałoby być zapewnienie poczucia sprawiedliwości oraz ograniczenie negatywnych skutków edukacji zdalnej dla części dzieci i młodzieży:
To, co moglibyśmy zrobić to żeby uczniowie zaszczepieni nie musieli odchodzić na nauczanie zdalne – podsumowuje Dorota Łoboda.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!
N.N.
Wiceminister sprawiedliwości o niesprawdzeniu się Izby Dyscyplinarnej, bezprawnych karach nakładanych na Polskę przez instytucje unijne i powrocie do pierwotnej koncepcji reformy sądownictwa.
Sebastian Kaleta mówi, że ustawy reformujące polskie sądy są już gotowe. Plany zakładają usunięcie Izby Dyscyplinarnej. Jak wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości,
Postępowania dyscyplinarne były rozwadniane przez sądy.
Wskazuje na przekroczenie prędkości przez sędziego Juszczyszyna, które zostało ulgowo potraktowane przez sąd.
Samodzielna Izba Dyscyplinarna w ramach Sądu Najwyższego nie jest już satysfakcjonującym rozwiązaniem.
Kaleta sądzi, by Unia Europejska chciała poprzestać na likwidacji Izby Dyscyplinarnej. Ponadto nasz gość stwierdza, że Polska nie będzie płaciła nałożonej kary przez TSUE w związku z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej. Kara wynosi milion euro dziennie.
Nie ma mowy o tym, to byłoby bezprawne.
Polityk dodaje, że mamy do czynienia z wymuszeniem rozbójniczym. Podkreśla, że nie podporządkują się szantażowi. Zauważa, że dalsze reformy zostały wstrzymane, gdyż przez cztery lata prowadzili rozmowy z Unią. Wyjaśnia, że obecnie powracają do projektu zawetowanego przez prezydenta.
Potrzebujemy konsensusu społecznego – tylko osoba przeszkolona wojskowo może sprawować jakąkolwiek funkcję państwową. Jeżeli nie chcesz walczyć za ojczyznę, to nie możesz jej reprezentować.
Si vis pacem para bellum, mawiali starożytni Rzymianie. Chcesz pokoju – szykuj się na wojnę, powtórzył parę dni temu Jarosław Kaczyński i przedstawił projekt Ustawy o obronie ojczyzny. Po jej przyjęciu wojsko polskie ma wzrosnąć do liczby 200 000 osób., a WOT do 50 000. Czy Polska tego potrzebuje? Podyskutujmy.
Po migawkach filmowych z granicy polsko-białoruskiej nie możemy już dłużej udawać, że nic nam nie grozi. Zatem dla każdego patrioty konieczność wzmocnienia naszej armii jest rzeczą oczywistą.
Ale czy sposób zaproponowany przez Jarosława Kaczyńskiego i ministra Błaszczaka jest najlepszy?
Wojsko Polskie (zawodowe) liczy teraz 100 000 osób, ale zdolnych do działań wojennych jest w nim tylko 20 000–25 000 osób. Reszta to biurokracja. Podwojenie stanu liczebnego może zatem przekształcić się w równoczesne podwojenie żołnierzy i czynnych oficerów… i biurokracji. Obecna siła bojowa polskiego wojska jest zależna od naszego amerykańskiego sojusznika. A wykształcona została podczas wypraw wojennych na obce terytoria (Irak, Afganistan). Zatem jest zdolna do trochę innych działań niż obrona własnego państwa.
Zadanie obecne polega na stworzeniu armii zawodowej zdolnej do obrony naszej ojczyzny.
Ochotnicza armia zawodowa, jaką teraz się nam proponuje, może nie zdać egzaminu z powodu braku ludzi i pieniędzy. Co zatem powinniśmy zrobić? Przede wszystkim pozbyć się starych zaborczych i komunistycznych lęków przed Polakami. To przecież zaborcy odebrali nam prawo do posiadania broni. A komuniści nie mogli go nam przywrócić. Z wiadomych względów.
1. Musimy zacząć wychowywać naszą młodzież w duchu patriotyczno-militarnym. Wszyscy wiemy, że chłopcy w wieku dorastania biją się. Zamiast pozbawiać ich naturalnej agresji, powinniśmy ją umiejętnie ukierunkować dla dobra ojczyzny. Niech bawią się w wojnę coraz skuteczniej. Uwieńczeniem tej zabawy powinno być obowiązkowe przeszkolenie wojskowe na zakończenie szkoły średniej. 6 miesięcy obcowania z bronią wystarczy.
Ci młodzi żołnierze całe przeszkolenie powinni odbywać w swoim najbliższym otoczeniu. Dzięki temu w najtańszy możliwy sposób nauczą się ochraniać swoją wieś, miasteczko, gminę. A mając karabin pod ręką, będą mogli natychmiast zareagować na agresję.
2. Nie wszyscy po takim przeszkoleniu zostaną zawodowymi żołnierzami. Nie potrzebujemy tego. Potrzebujemy jednak konsensusu społecznego – tylko osoba przeszkolona wojskowo może sprawować jakąkolwiek funkcję państwową. Jeżeli nie chcesz walczyć za ojczyznę, to nie możesz jej reprezentować na najniższym nawet stanowisku. I to powinno rozwiać wszelkie lęki o wojskową frekwencję.
3. W ten sposób stworzymy szeroką bazę dla budowy naszej armii zawodowej. Doskonale uzbrojonej i nielicznej. 20–25 000 wojaków w zupełności wystarczy. Bo pod bronią, czekając na mobilizację, będzie stało 2 miliony dobrze wykształconych patriotów. Możemy ich nazwać armią obywatelską lub pospolitym ruszeniem.
Taka jest moja koncepcja obrony Ojczyzny. Najtańsza i najskuteczniejsza. Największym wyzwaniem jest oczywiście logistyka. Umiejętność szybkiego przekształcenia dwudziestotysięcznej armii zawodowej w dwumilionową armię obywatelską. I nad tym powinniśmy poważnie popracować w Akademii Sztuki Wojennej.
Tak zorganizowana jest armia Szwajcarii (już kiedyś o tym pisałem). A jest tak zorganizowana, ponieważ wzięła przykład z Polski. Bezpośrednio z Powstania Styczniowego. Zatem – jeżeli chcemy się skutecznie obronić, to niech minister Błaszczak jedzie do Szwajcarii po instruktorów. Szwajcarzy są nam to winni.
W ten wojskowy sposób, choć trochę nie wprost, wytworzymy znowu elitę patriotyczną. Związaną do śmierci z losem swojej wsi, miasta, gminy, województwa i Polski. Broniącą swojego terytorium, rodzin i przyjaciół z poligonowego błota.
PS Armia obywatelska nie nadaje się do jednego: do podboju obcych państw. Ale chyba nie mamy zamiaru nikogo najeżdżać?
Rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej o działaniach prowadzonych na granicy z Białorusią, zmianie taktyki imigrantów i propozycjach reformy obrony narodowej.
Płk Marek Pietrzak mówi, że na pierwszej linii obrony granic są Straż Graniczna i wojska operacyjne.
.@marekpietrzak76 w #KurierwSamoPołudnie: Wojska Obrony Terytorialnej są na drugiej linii, wspieramy strażników granicznych #RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) October 29, 2021
Żołnierze WOT patrolują odcinek granicy na rzece Bug. Działają jednak głównie bardziej w głębi kraju. Rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej zauważa, że
Zmienia się taktyka działania migrantów. Oni zaczynają coraz mocniej niejako forsować granicę, a nie tylko próbować ją przekraczać.
Prowadzone są patrole WOT piesze, na koniach i zmotoryzowane.
.@marekpietrzak76 w #KurierwSamoPołudnie: wykonujemy patrole piesze, konne i zmotoryzowane, codziennie wspieramy straż oraz miejscową ludność na granicy z Białorusią #RadioWnet
— RadioWnet (@RadioWNET) October 29, 2021
Nasz gość przypomina, że wiele krajów stoi obecnie przed kwestią nielegalnej imigracji. Wskazuje, że Gwardia Narodowa USA boryka się z problemem na granicy z Meksykiem.
Są to wyzwania współczesnego świata z którymi musimy się mierzyć.
Płk Pietrzak komentuje propozycje zmian dotyczących obrony państwa. Cieszy się, że zarządzanie kryzysowe w resorcie Obrony Narodowej trafi w ręce WOT.
To pozwoli na jeszcze bardziej efektywne działanie nas w zakresie właśnie powodzi innych katastrof z którymi mieliśmy ostatnio do czynienia.
Wskazuje na pozytywny zwrot w formie rozszerzenia dobrowolnej służby wojskowej. Zaprasza w szeregi Obrony Terytorialnej. Zaznacza, że WOT pełnią swe funkcje rotacyjne co pozwala im godzić to z życiem cywilnym.
Posłuchaj całej rozmowy już teraz!
A.P.