Witt: Dwa pogrzeby socjalizmu. Mitterranda chowano z „pompą funebris”; dzisiejszy pochówek lewicy jest raczej groteskowy

– Urzędujący prezydent nie wykroczył poza 4 procent poparcia, mimo najlepszej woli instytucji sondażowych. Kandydat socjalistów Hamon z trudem dociągnął do 8 procent – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt.

– Francuzi zapragnęli na sternika nawy państwowej kogoś o jasno skrystalizowanych poglądach, zdecydowanych, a choćby i krańcowych – ocenił rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego. Żaden z lewicowych kandydatów nie spełnia tego kryterium. [related id=”10902″]

Nasz korespondent w Paryżu wspominał inny pogrzeb socjalizmu, sprzed ponad 20 lat, kiedy Francuzi chowali prezydenta François Mitterranda: – Pochówek w Notre Dame odbył się w wielkim stylu. W katedrze zasiadł lud w osobach swoich najlepszych przedstawicieli.

– Uroczystość nastręczała ogromnych trudności dyplomatycznych. Szef protokołu musiał pod wspólnym dachem umieścić monarchistów i anarchistów, prawicę z lewicą, uzurpatorów i dziedzicznych książąt. W rezultacie rewolucjonista Fidel Castro zajął miejsce w pierwszym rzędzie, między księciem Monako i wielkim księciem Luksemburga, ale przed brytyjskim następcą tronu Karolem i kanclerzem Niemiec.

Pogrzeb w Paryżu Piotr Witt porównał z rodzinną uroczystością pogrzebową, w której pewne problemy nastręczało np. oddanie należnych miejsc podczas ceremonii w kościele pierwszej i drugiej żonie oraz dzieciom z obu małżeństw i z pozamałżeńskiego związku zmarłego prezydenta.

Okazuje się, że zmarłego prezydenta Mitteranda uczczono również uroczystością świecką, urządzoną na placu Bastylii przez socjalistów.

Jak mówi Piotr Witt, Mitterand odchodził, pozostawiając puste kasy pod gruzami państwa i klęskę socjalizmu, a jego następcom, a już najmniej François Hollande’owi, nie udało się naprawić tego, co zostało zepsute.

Czy obecne wybory coś zmienią?

Zapraszamy do posłuchania całej korespondencji.

Bernard Marqueritte: Francja jest bardzo osłabiona. Ostatnią szansą na odrodzenie Francji i całej Europy jest Polska

Gościem Poranka w Radiu Wnet był Bernard Margueritte, francuski dziennikarz i publicysta. Rozmawiał o faworytach wyborów prezydenckich we Francji oraz o panujących tam nastrojach politycznych.

Bernard Margueritte powiedział, że faworytem w wyborach jest Emmanuel Macron. Podkreślił, że ma on wszystkie cechy, które mogą pomóc mu wygrać wybory prezydenckie:

– W tej chwili jest mowa o tym, że wybory wygra Emmanuel Macron – wspaniały produkt marketingu politycznego. Ma poparcie establishmentu francuskiego, ale nie da się ukryć, że jest tylko dobrym produktem marketingowym –  człowiekiem bez większych zasad, bez żadnego programu wyborczego. Może przypominać polskiego Wałęsę, tylko takiego z wyższych sfer.

Gość Poranka Wnet jest przekonany, że Marine Le Pen mogłoby udać się wygrać, ale dopiero za pięć lat:

Kandydatka Frontu Narodowego jest zwolenniczką pewnej sprawiedliwości społecznej, przeciwniczką Unii Europejskiej i pewnie miałaby szansę wygrać, ale jeszcze nie udało się oddemonizować FN.

[related id=”13906″]

Francuski dziennikarz skomentował również obecne nastroje polityczne we Francji. Powiedział, że ludzie są już bardzo znużeni polityką: – Wpływ na to miało zachowanie obecnego prezydenta, który startował w wyborach jako kandydat lewicy, a po objęciu stanowiska zaczął uprawiać diametralnie inną politykę, czym zachwiał zaufanie wyborców. Między innymi dlatego tak wiele osób nie pójdzie na wybory we Francji.

Publicysta prognozuje, że w drugiej turze wyborów będzie konkurować Emmanuel Macron oraz Marine Le Pen i że z dużym prawdopodobieństwem to Macron wygra:

Wygrana Macrona nie wróży  Francji niczego dobrego, jest ona tak podzielona, że ktokolwiek wygra, to  będą bardzo duże konflikty wewnątrz państwa.

Bernard Marqueritte powiedział też, że Marine Le Pen zyskała wielu wyborców lewicy, którzy nie mieli do tej pory alternatywy:

– Teraz jest osłabiona tym faktem, że lewica się obudziła. Ona starała się korzystać z niechęci wobec Brukseli oraz polityki „zaciskania pasa” i preferowania wielkiego biznesu. Przyciągnęła tym do siebie bardzo wielu wyborców, którzy głosowaliby na lewicę, natomiast mają oni już teraz swojego kandydata.

Na zakończenie Bernard Marqueritte powiedział, że niestety nie ma we Francji polityka pokroju prezydenta Andrzeja Dudy, a odrodzenie Europy może przyjść tylko z Polski:

Widzę, że mój kraj jest w bardzo dużym osłabieniu duchowym i demokratycznym. Nie mają wizji polityki. Ostatnią szansą Europy oraz Francji jest Polska, która może dać nam odrodzenie.

JN

Francja: Według najnowszych sondaży Emmanuel Macron wygrałby wybory prezydenckie; Marine Le Pen byłaby druga

Jeśli Emmanuel Macron i Marine Le Pen awansują do drugiej tury, zaplanowanej na 7 maja, to na centrystę zagłosuje 64 proc., a na szefową Frontu Narodowego 36 proc. uczestników głosowania.

W drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji centrysta Emmanuel Macron zdecydowanie pokona szefową skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen – wynika z opublikowanych we wtorek rezultatów sondażu Opinionway.

[related id=”10902″]

Według tego samego badania Emmanuel Macron w najbliższą niedzielę wygra pierwszą turę wyborów, zdobywając 23-procentowe poparcie. Na drugim miejscu uplasuje się Le Pen z 22 proc. głosów, na trzecim kandydat centroprawicy Francois Fillon z 20 proc., a za nim przedstawiciel skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon, który zdobędzie 19 procent głosów.

Gdyby w drugiej turze rozegrała się walka między Marine Le Pen a Fillonem, szefowa FN również poniosłaby porażkę, uzyskując 42 procent głosów w porównaniu do 58-procentowego poparcia, jakie zdobyłby kandydat centroprawicy.

Z kolei w sondażu ośrodka Ifop-Fiducial, również opublikowanym we wtorek, w pierwszej rundzie wyborów trzecie miejsce zdobędzie nie Fillon, a Melenchon (19,5 proc.), a kandydat centroprawicy uplasuje się zaraz za nim (19 proc.).

„Paris Match” podkreśla, że na kilka dni przed pierwszą turą wyborów walka między kandydatami jest bardzo zacięta; pierwszego i czwartego kandydata dzieli różnica zaledwie czterech punktów procentowych. Według agencji Reutera około 30 proc. uprawnionych do głosowania Francuzów może nie pójść na wybory.

W drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji weźmie udział dwójka kandydatów z najlepszymi rezultatami z najbliższej niedzieli.

PAP/JN

Zbigniew Stefanik: Dynamika Frontu Narodowego wygasła. Marine Le Pen po I turze wyborów zajmie zapewne trzecie miejsce

– Trudno zrozumieć, dlaczego Marine Le Pen powraca do kwestii niewywołanej przez żadnego z polityków – odpowiedzialności za deportacje francuskich Żydów podczas wojny. W dodatku mija się z prawdą.

W popołudniowej audycji Radia Wnet politolog Zbigniew Stefanik skomentował głośne stwierdzenie liderki Frontu Narodowego, które wywołało we Francji skandal. Marine Le Pen oznajmiła bowiem, iż Francuzi nie ponoszą odpowiedzialności za deportacje Żydów do obozów zagłady w trakcie trwania drugiej wojny światowej.

Według historyków jednak Le Pen mija się z prawdą. Ponadto w 1995 roku prezydent Jacques Chirac przyznał, że w Francuzi kolaborujący z Niemcami podczas drugiej wojny światowej brali udział w łapankach Żydów: – Le Pen powiedziała, iż Francja nie ponosi odpowiedzialności za deportacje Żydów, albowiem rząd Vichy nie był rządem francuskim. Jej słowa wywołały potężne oburzenie – powiedział Stefanik.

Politolog stwierdził również, że wypowiedź Le Pen zaszkodzi nie tylko Frontowi Narodowemu, ale również możliwej kwalifikacji kandydatki do drugiej tury wyborów. Przypominamy, iż wybory prezydenckie we Francji odbędą się 23 kwietnia, a Marine La Pen należy do liderów wyścigu o najważniejszy urząd w kraju:

– Warto zauważyć, że dynamika Frontu Narodowego wygasła. Jeszcze dwa, trzy tygodnie temu było jasne, że Le Pen będzie brała udział w drugiej turze wyborów. W tym momencie staje się to nieprawdopodobne i zapewne po pierwszej turze wyborów zajmie trzecie bądź czwarte miejsce – oznajmił.

Ponadto Zbigniew Stefanik, zapytany o możliwego faworyta wyborów prezydenckich, stwierdził, że aktualnie nie jest w stanie przewidzieć wyników pierwszej tury: – Z ostatnich badań opinii społecznej wynika, że 40 proc. Francuzów nie wie jeszcze, na kogo zagłosuje w pierwszej turze. Natomiast 35 proc. obywateli Francji nie zamierza brać udziału w tych wyborach. Połowa wyborców Emmanuela Macrona jest zaś jeszcze niezdecydowana.

– Te trzy sondaże powodują, że trudno się domyślić, kto będzie startował w drugiej turze – podsumował gość Popołudnia Radia Wnet.

K.T.

Wybory prezydenckie we Francji: Kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon w sondażu wyprzedził François Fillona

Najświeższy sondaż podaje, że Jean-Luc Melenchon ma 18 proc. poparcia i tym samym wyprzedził faworyta kampanii, kandydata prawicy François Fillona, który ma 17 proc. Wybory już za dwa tygodnie.

Takie są rezultaty ogłoszonego w niedzielę sondażu przeprowadzonego przez Kantar Sofres OnePoint dla telewizji LCI i RTL oraz dziennika „Le Figaro”.

W porównaniu z marcem Melenchonowi przybyło 6 punktów procentowych poparcia. Fillon ma stabilne 17 procent. Duży wzrost poparcia dla Melenchona oznacza też, że pokonuje on z łatwością wspólnego kandydata lewicy Benoit Hamona, który ma poparcie zaledwie 9 procent ankietowanych.

Wyłoniony w prawyborach na prawicy François Fillon był faworytem kampanii wyborczej do czasu wybuchu skandalu z fikcyjnym zatrudnianiem członków rodziny za publiczne pieniądze. Przedstawiono mu w tej sprawie zarzuty.

W sondażu pierwsze miejsce zajmują wspólnie: przedstawiający się jako ponadpartyjny kandydat środka, były minister gospodarki w socjalistycznym rządzie, Emmanuel Macron, i liderka skrajnie prawicowego, antyimigranckiego i antyunijnego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Oboje mają po 24 procent, co w przypadku obojga oznacza spadek o 2 punkty procentowe w porównaniu z poprzednim sondażem.

[related id=”12038″]

Jest zupełnie możliwe, że tych czworo kandydatów zbierze w okolicach 20 proc. Zważywszy na niewielkie różnice pomiędzy nimi, wszystko jest możliwe w dniu głosowania – komentuje „Le Figaro” na stronach internetowych, podkreślając, że do wyborów zostały już tylko dwa tygodnie.

W drugiej turze – wynika z sondażu – Macron zwyciężyłby z Marine Le Pen stosunkiem 61 do 39 procent. Gdyby do drugiej tury dostał się Melenchon, pokonałby Le Pen ją w stosunku 57 do 43. Z kolei François Fillon wygrałby z kandydatką Frontu Narodowego stosunkiem głosów 55 do 45.

Przewidywana frekwencja w wyborach ma wynieść ok. 72 procent. W poprzednich wyborach prezydenckich w 2012 roku do urn poszło 80 procent wyborców.

Pierwsza tura francuskich wyborów prezydenckich odbędzie się 23 kwietnia, a druga – 7 maja.

PAP/jn

Francja, wybory: 35 procent francuskich rolników zapowiada, że w nadchodzących wyborach będzie głosować na Marine Le Pen

Ostatnie sondaże pokazują, że na francuskiej wsi przywódczyni Frontu Narodowego jest numerem jeden pośród kandydatów w wyborach prezydenckich. Rolnicy i ich rodziny stanowią osiem procent elektoratu.

Wieś francuska tradycyjnie głosuje na klasyczną prawicę parlamentarną. Tym razem jednak „afery” wokół osoby jej kandydata, François Fillona, spowodowały wahnięcia, z których korzysta przede wszystkim kandydatka skrajnej prawicy.

Część rolników pozostaje przy kandydacie republikanów, ale bardzo wielu zapowiada, że nie pójdzie do urn. To nowość, gdyż rolnicy, zrzeszeni w swych silnych organizacjach, dotychczas bardzo rzadko wstrzymywali się od udziału w wyborach.

Wśród tych, którzy zamierzają głosować, najwięcej skłania się ku kandydatce FN, lecz i oni przyznają, że mogą zmienić zdanie. Ta tendencja jest jeszcze silniejsza wśród mniej licznych zwolenników „kandydata postępu”, czyli odrzucającego podział na prawicę i lewicę Emmanuela Macrona.

[related id=”10859″]

Rolnicy mogą stanowić nawet 8 procent elektoratu:

Właściciele gospodarstw wiejskich to we Francji niewiele ponad pół miliona osób. Jeśli dodać do nich członków rodzin, robotników rolnych, innych pracowników wiejskich i emerytów, to liczba ta wzrasta do 3 milionów, co stanowi 8 proc. elektoratu.

Niektórzy statystycy doliczają do tego pracowników przemysłu rolno-spożywczego, co prowadzi do konstatacji, że z rolnictwem jest związanych aż 18 proc. wyborców.

Jak mówi zwolennik tej tezy, socjolog wsi François Purseigle, „wyborów prezydenckich nie wygrywa się głosami rolników, ale głosami rolników można je przegrać”.

Według politologa z IRIS (paryski Instytut Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych), Eddy’ego Fougiera, „kadencja François Hollande’a to dla francuskich rolników łańcuch klęsk i niepowodzeń”.

W lutym podczas paryskiego Salonu Rolnego, odwiedzanego przez wszystkich polityków, doszło do indywidualnych i zbiorowych manifestacji. „Toniemy” – głosiły transparenty demonstrantów.

Kryzys finansowy w rolnictwie 

Według danych instytucji ubezpieczeń socjalnych dla rolników (MSA, Mutualité sociale agricole) 30 proc. z nich – prawie dwa razy więcej niż w r. 2015 – zadeklarowało w zeszłym roku dochody poniżej 354 euro miesięcznie.

Nie ma oficjalnych liczb, lecz samobójstwa spowodowane kryzysową sytuacją gospodarstw w r. 2016 rolnicy szacują na „kilkaset”. MSA, próbując im zapobiec, uruchomiło numer SOS, pod który ubezpieczeni mogą telefonować w chwili załamania. W zeszłym roku zatelefonowano pod ten numer prawie 2700 razy (1200 w r. 2015).

[related id=”10902″]

Brak dobrych alternatyw 

W ramach Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020 francuskiemu rolnictwu UE przyznała 50 miliardów euro. Nie zadowala to jednak rolników, którzy państwowej agencji zarządzającej pomocą zarzucają mnożenie biurokratycznych przeszkód. Ponadto właściciele małych i średnich gospodarstw uważają, że pod wpływem większościowego związku rolników (FNSA, Fédération Nationale des Syndicats d’Exploitants Agricoles) polityka rolna skierowana jest na przemysł rolno-spożywczy i – jak to sformułował jeden z uczestników lutowych manifestacji – „pozostawia ich na pastwę losu”.

Z powodu cen niższych niż koszty własne, do czego dochodzi opieszałość biurokratyczna instytucji, wielu rolników nie jest w stanie utrzymać swych gospodarstw.

Socjolog Pierre Bitoun, autor „Sacrifice des paysans” („Ofiara chłopów”) twierdzi, że -„rządy mogą tu działać tylko bardzo pośrednio. Starają się zamortyzować wstrząs produktywizmu, ale nie są w stanie zmienić struktur. Rolnicy czują się porzuceni. Niektórzy głosować będą na Front Narodowy, bo chcą wymieść polityków dotychczasowych partii rządzących. FN nie spełni jednak ich oczekiwań”. Socjolog zauważa, że Marine Le Pen, jeśli dojdzie do władzy, „zamierza zamknąć granice, lecz nie proponuje alternatywnego systemu produkcji”.

PAP/jn

Witt: Nadchodzące wybory we Francji są jedną z ostatnich szans ratunku dla francuskiej tożsamości i kultury

Sztuka rozrywkowa, niegdyś specjalność francuska, nadająca ton całej Europie, dziś jest zdominowana przez Afrykańczyków udających Amerykanów – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt

W telewizji panują Nagui, Apati i el-Kabash, w teatrze Jasmina Reza, a w literaturze Leila Slimani, laureatka ostatniej nagrody Goncourtów. Są to z pewnością autorzy pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji – konstatował, tym razem przebywający w warszawskim studio Radia Wnet, nasz korespondent we Francji. [related id=”3879″]

Piotr Witt przedstawił historyczne tło destrukcji francuskiego ducha, tak wyraźnie dziś widocznej – Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu, a nawet rozdziału kościoła od państwa, Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Poczynając od socjalistów Mitterande’a, kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego.

Czyż to nie Mitterand doprowadził do likwidacji instytutów kultury francuskiej w Polsce, ucinając im dopływ gotówki? Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów, na czele z Wolterem, oskarżanym o antysemityzm, wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej – zauważył rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Zapraszamy do lektury całego felietonu Piotra Witta

Za trzy tygodnie Francuzi oddadzą głosy w pierwszej turze wyborów prezydenckich. W obecnej kampanii toczy się gra o najwyższą stawkę. Od czasu uchwalenia obowiązującej Konstytucji w 1958 roku władza prezydenta jest ogromna. To on nadaje bieg życiu politycznemu Francji, zatwierdza kandydatów na najwyższych urzędach państwowych, wytycza strategię gospodarczą, decyduje o polityce międzynarodowej, wydaje wojny i zawiera przymierza. Komentatorzy niezależni -nie ma ich zbyt wielu – mówią o wyborach ostatniej szansy. Chodzi o zachowanie tożsamości narodowej, albo raczej tego, co z niej zostało. „Musi się pan dostosować” – powiedzieli murzyńscy chłopcy starszemu panu, który ich prosił, aby mówili ciszej, bowiem przeszkadzają mu czytać gazetę. I jeden z nich dodał „Teraz jest już inaczej”. „Teraz jest już za późno” mówi wielu Francuzów nie bez pewnej racji. Niepoprawni optymiści oczekują prezydenta, który zmusi murzyńskich chłopców, żeby to oni raczej dostosowali się do charakteru kultury francuskiej i do francuskiej obyczajowości starszego pana, niż na odwrót.

Sztuka rozrywkowa – niegdyś specjalność francuska nadająca ton Europie jest dziś zdominowana przez afrykańczyków, udających Amerykanów. Jeżeli któryś z nich zapragnie napisać piosenkę francuską, w najlepszym razie wychodzi mu rap. Jeśli zabiera się do produkcji filmu wychodzą przygody muzułmanina zagubionego we francuskim żywiole . W telewizji panują Nagui, Apati i Elkabach, w teatrze Yasmina Reza, i w literaturze Leila Slimani. Są to autorzy, z pewnością pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji. Francuskie poczucie humoru, lekkość i erudycję możecie jeszcze napotkać w jednym z nielicznych kabaretów, lub w komediach Gilberta Sibleyrasa. Ale, „Theatre des deux anes”jest drogi podobnie jak ekskluzywny teatr Edouard VII. Kultura francuska stała się luksusem. Na co dzień serwuje się amerykańsko – muzułmański chienlit.

Przykład amerykański pokazuje, że cudzoziemcy mogą w kraju stworzyć pewną kulturę od nowa z dobrymi rezultatami. Hollywood zbudowali polscy Żydzi. Panowie Metro, Goldwyn i Meyer wszyscy pochodzili z Warszawy, podobnie jak później wielcy reżyserzy, podobnie jak ojciec kompozytora Gershwina. Dżinsy wynalazł Strauss, jazz – murzyni. Ale to wszystko było możliwe w kraju Żelaznej Stopy i Siedzącego Niedźwiedzia, gdzie wcześniej nie było nic, nie licząc egzotycznych wierzeń i obyczajów indiańskich.

Kultura francuska, kultura najstarszej córy Kościoła przeciwnie, jest stara i okrzepła. Gdziekolwiek znajdziecie się na francuskiej wsi możecie orientować się w terenie dzięki widocznej z daleka kościelnej wieży. Jesteście w łacińskim świecie chrześcijańskim. Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu a nawet rozdziału kościoła od państwa Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Jeszcze w latach trzydziestych dwudziestego wieku gazety zamieszczały krzyżówki po łacinie i grecku.

Poczynając od socjalistów Mitterranda kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego. Czyż to nie Mitterrand doprowadził do likwidacji Instytutów Kultury Francuskiej w Polsce ucinając im dopływ gotówki. Potem musiano zaczynać od nowa. Od schlebiania potrzebom i przyzwyczajeniom ludności napływowej wyznania mahometańskiego cierpieli także nieliczni afrykańczycy wychowani w innym duchu przez chrześcijańskich misjonarzy. Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów francuskich, na czele z Wolterem oskarżonym o antysemityzm wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej. Obalenie autorytetów stanowiło cios łaski. Autorytet rodziny został podkopany poprzez filozofię gender, wychowanie seksualne w szkołach, oraz natrętne przypominanie dzieciom o tym, że dorośli je karcą ponieważ są ich wrogami. Zachęcone przez akcje władz dzieci składały fałszywe skargi. W aferze Doutroux kilka osób spędziło kawał życia w więzieniu dopóki nie wyszło na jaw, że oskarżenia wniesione przeciwko nim przez dzieci były fantazyjne i fałszywe. Zniszczono autorytet nauczycieli w szkołach. Autorytet policji i służb porządkowych władze rozbiły ze strachu przed gorącymi przedmieściami. W konfliktach wichrzycieli z policją wolały stawać po stronie wichrzycieli. Rezultatem były masowe samobójstwa sfrustrowanych policjantów.

Od przyszłego prezydenta Francuzi oczekują uzdrowienia sytuacji. Wybór jest trudny. Kandydatów wciąż pozostaje kilku na placu boju, z których realne szanse na wejście do finałów ma troje. Emanuel Macron, zajmuje wciąż czołowe miejsce w sondażach. Wszczął kampanię wyborczą jako programowo bezpartyjny. Wyborcy nie zorientowali się w pierwszej chwili skąd przychodzi i

czyje interesy reprezentuje ten zielony ludzik bez pagonów i bez sztandaru. Tajemnica rozwiała się wkrótce. Były dyrektor stowarzyszony banku Rotszylda, późniejszy minister gospodarki w rządzie socjalistycznym Emanuel Macron jest synem duchowym Francois Hollanda. Jego mityngi są opłacane przez lobby przemysłowo finansowe. Nic nie jest pozostawione przypadkowi. Podczas mityngów kandydata, silnie mediatyzowanych 150 – 200 działaczy jego ruchu otrzymuje od organizatora Bruno Bonella polecenia na smartfonach „Bijcie bravo!”, krzyczcie „Macron prezydent!”, albo wołajcie: „To przejdzie !”.

Sondaże sytuują Marinę Le Pen na równi z Macronem. Z 26 oma – 28-oma % w sondażach przewodnicząca Front National jest prawie wyżej niż wszystkie partie za V tej Republiki. Według rozmaitych ankiet funkcjonariusze państwowi zdecydowali się głosować na nią masowo. Podobnie jak robotnicy. Córce Le Pena dopomagają także stałe ataki socjalistów. Stara, przewrotna strategia Mitterranda – atakować codziennie FN, aby odciągnąć skrajne skrzydło prawicy. Frontu N i tak nie wybiorą, a prawicę pozbawi się części elektoratu. Flirt Mariny z Putinem zaszkodził jej wizerunkowi.

Mimo nieprzerwanej nagonki medialnej, mimo wszelkich prowokacji, których jest

przedmiotem Francois Fillon wciąż ma szanse na wygraną. Nie tylko ja tak sądzę. Kwietniowy numer miesięcznika l’Evenement przynosi na okładce wielki tytuł DLACZEGO ON WYGRA. Zdjęcie, które mu towarzyszy pochodzi z mityngu, na który, na Trocadero, w deszcz i wiatr przyszło 200 000 paryżan.

Stefanik: Francuzi nie postrzegają Rosji jako wroga, są o wiele bardziej skoncentrowani na bezpieczeństwie wewnętrznym

– Wiele wskazuje na to, że przyszły kandydat na prezydenta ze strony partii Republikanie, będzie szukał kompromisu z Rosją – tłumaczył Zbigniew Stefanik, socjolog mieszkający we Francji.

– Wiele wskazuje na to, że przyszły kandydat na prezydenta ze strony partii Republikanie, będzie szukał kompromisu z Rosją tłumaczył Zbigniew Stefanik, socjolog mieszkający we Francji.

Tematem numer jeden we Francji są prawybory w partii Republikanie. Dlatego, jak tłumaczył Zbigniew Stefanik, informacja, o przyjmowaniu pieniędzy od Rosji przez Front Narodowy nie przebiła się do mediów ale i tak nie zrobiłaby na nikim wrażenia:

– Rosja nie jest postrzegana jako wróg, zagrożenie. Francja ma poczucie bezpieczeństwa zewnętrznego przez wzgląd na posiadaną broń atomową. Natomiast Francja jest o wiele bardziej skoncentrowana na swoim bezpieczeństwie wewnętrznym – tłumaczył.

Co więcej, wszyscy kandydaci partii republikanów na kandydata na prezydenta powtarza, że nie da się pokonać Państwa Islamskiego bez współpracy z Rosją: – Tak więc wiele wskazuje na to, że przyszły kandydat partii Republikanie, również będzie szukał kompromisu z Rosją – tłumaczył.

Niepokojące jest też postrzeganie naszego kraju porównywanego czasem do Iranu. Coraz częściej w prywatnych rozmowach z Francuzami, można usłyszeć, że rozszerzenie Unii Europejskiej było błędem, i na przykład polskie firmy utrudniają Francuzom życie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Posłuchaj całej południowej audycji Radia Wnet.

WJB

Fot. Les Republicains (Wikipedia, domena publiczna)