W Paryżu zatrzymano mężczyznę, który groził policjantowi nożem. To drugi atak na francuskiego policjanta w tym tygodniu

Na paryskiej stacji kolejowej Gare du Nord zatrzymany został w sobotę 39-letni mężczyzna, który groził policjantowi nożem, powodując panikę. Rzecznik kolei podkreślił, że nikt nie został ranny.

[related id=”14675″]Zamachowcem okazał się 39-letni obywatel Francji, Karim Cheurfi, który był już trzy razy sądzony za próbę zabójstwa, w tym dwukrotnie za strzelanie do policjantów. Został skazany na 15 lat więzienia; po 10 latach zwolniono go warunkowo.

W niedzielę we Francji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Francuskie siły bezpieczeństwa są w stanie najwyższej gotowości. W czwartek wieczorem w centrum Paryża, w pobliżu Pól Elizejskich, zamachowiec zastrzelił jednego policjanta i ranił trzy osoby, w tym dwóch funkcjonariuszy i obywatelkę Niemiec.

PAP/WJB

Niedziela – pierwsza tura wyborów we Francji. W czołówce aż cztery nazwiska: Le Pen, Macron, Fillon i Melenchon

We Francji rozpoczęła się pierwsza tura wyborów. Nie wiadomo, kto przejdzie do drugiej tury, ale każdy kogoś typuje. Na przykład Donald Trump typuje dobry wynik dla przewodniczącej Frontu Narodowego.

Prezydent USA w wywiadzie dla Associated Press zastrzegł, że nie udziela poparcia żadnemu z kandydatów w niedzielnych wyborach we Francji. Donald Trump stwierdził jednak, że to Marin Le Pen „jest najmocniejsza w kwestii granic i najmocniejsza w kwestii tego, co się ostatnio działo we Francji”, a „ten, kto jest najtwardszy wobec radykalnego islamskiego terroryzmu i najtwardszy, jeśli chodzi o granice, będzie miał dobry wynik w tych wyborach”.

Z kolei wcześniejsza wypowiedź Baracka Obamy została powszechnie zrozumiana jako poparcie Emmanuela Macrona, choć podobnie jak Trump mówił, że jego słowa nie stanowią oficjalnego poparcia dla tego kandydata.

Choć o zostanie prezydentem Francji walczy jedenastu kandydatów, to realne szanse ma tylko czworo z nich — Marine Le Pen (Front Narodowy), Emmanuel Macron (Naprzód!), François Fillon (Republikanie) i Jean-Luc Melenchon (były przewodniczący Partii Lewicy).

[related id=”14383″]Marine Le Pen to postać, która wzbudza chyba największe kontrowersje wśród europejskich przywódców. Sondaże dają jej drugie, a nawet pierwsze miejsce. Wielokrotnie mówiła o możliwym wyprowadzeniu Francji z Unii Europejskiej i NATO. – Moją pierwszą decyzją po objęciu urzędu będzie przywrócenie Francji jej granic – zapowiedziała.

Jest określana jako przedstawicielka skrajnej prawicy. Zarzuca się jej prorosyjskość, choć temu zaprzecza. Front Narodowy przyjmował pieniądze z Rosji.

Emmanuel Macron wymienia się miejscami w sondażach z Marine Le Pen. Kiedy ogłaszał swój start, nie miał oficjalnego poparcia żadnej z politycznych partii, dlatego założył własną – „En Marche!”. W latach 2012–2014 pełnił funkcję zastępcy sekretarza generalnego Pałacu Elizejskiego w administracji prezydenta François Hollande’a. Poparcie dla niego wyrazili politycy z różnych stron sceny politycznej, m.in. François Bayrou, Daniel Cohn-Bendit, Bertrand Delanoë, Bernard Kouchner, Dominique Perben i Manuel Valls. Jest to kandydat bardzo prounijny, chcący zacieśnić współpracę ze strefą euro.

O Macronie z lubością rozpisują się gazety plotkarskie. Z dwóch powodów: po pierwsze jest najmłodszy pośród kandydatów, po drugie żyje w związku małżeńskim z 21 lat od siebie starszą Brigitte Trogneux, niegdyś jego nauczycielką francuskiego.

Wielu wskazywało go jako przyszłego prezydenta, do czasu, gdy wybuch skandal – „Penelope Gate”. François Fillon jest przez niektórych nazywany francuską Margaret Thatcher. Polityk opowiada się za pozostaniem Francji w Unii, ale jest nielubiany przez lewicowe środowiska, ponieważ jest katolikiem i otacza się gronem osób związanych z organizacjami pro life.

Pewną wygraną w wyścigu o Pałac Elizejski utrudnił mu zarzut o zatrudnienie swojej żony jako asystentki i wynagradzanie finansowe za pracę, której nie wykonywała. Jego pozycja została znacznie osłabiona – wręcz zastanawiano się nad wycofaniem go z wyborów – lecz poparcie obywateli jest wciąż silne na tyle, aby był jednym z liczących się kandydatów.

[related id=”14667″ side=”left”]Ostatni z czwórki faworytów jako jedyny w sondażach wyraźnie pnie się w górę. Jean-Luc Melenchon wywodzi się ze skrajnej lewicy. Chce podnieść płacę minimalną i utrzymać 35-godzinny tydzień pracy. Świetnie wypada w telewizyjnych debatach. Jest za pozostaniem Francji w Unii Europejskiej, ale stawia pewne warunki. Chce między innymi skończyć z forsowaną przez najbogatsze kraje polityką oszczędności.

Wpływ na wynik wyborów będą miały grupy terrorystyczne. We wtorek 18 kwietnia francuska policja zatrzymała dwóch dżihadystów. Podczas rewizji znaleziono materiały wybuchowe, broń palną i flagi „Państwa Islamskiego”. Prezydent François Hollande mówił o niezwykłym sukcesie. Nawet francuskie media chwaliły policję za jej udaną pracę. Jak się okazało,przygotowywali zamach na François Fillona, który opowiada się za nietolerowaniem nielegalnej imigracji.

Natomiast w czwartek w późnych godzinach wieczornych uzbrojony mężczyzna, który najprawdopodobniej należał do tzw. Państwa Islamskiego, zastrzelił policjanta i zranił dwóch funkcjonariuszy na Polach Elizejskich, a następnie został zabity przez służby bezpieczeństwa. Napastnik znajdował się na liście osób podejrzanych o radykalny ekstremizm. W piątek w miejscu zamachu odbyła się demonstracja policjantów – domagali się zwiększenia ich uprawnień, w tym do użycia broni. To obiecuje Marine Le Pen.

Wszyscy czterej kandydaci ustosunkowali się do tego zamachu. Macron powiedział, że najważniejszym zadaniem prezydenta Francji będzie ochrona francuskich obywateli i obiecał, że w walce z ISIS będzie „nieprzejednany”. Z kolei Mélenchon napisał na Twitterze: – Przestępcy nie pozostaną bezkarni i nie zapomnimy o ich wspólnikach („Les criminels ne seront jamais impunis et leurs complices jamais oubliés”).

Najostrzej zareagowali Marine Le Pen i François Fillon. Przewodnicząca FN stwierdziła, że należy zwalczyć barbarzyństwo, a żaden z francuskich rządów przez ostatnie 10 lat nie zrobił tego, co trzeba. Między innymi ponowiła apel o opuszczenie przez Francję strefy Schengen. Fillon ocenił, że francuskie władze nie zdają sobie sprawy z pełni zła uosabianego przez Państwo Islamskie. Domagał się zaostrzenia postępowania wobec „znanych osób zagrażających bezpieczeństwu publicznemu” i „radykalnych kaznodziejów”.

[related id=”14365″]W sobotę na paryskiej stacji kolejowej Gare du Nord został zatrzymany mężczyzna, który groził policjantowi nożem, powodując panikę. Nikt nie został ranny.

Wybory odbędą się przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa, co było planowane już wcześniej. W całej Francji nad bezpieczeństwem ma czuwać 50 tys. policjantów i 7 tys. żołnierzy jednostek antyterrorystycznych. W dalszym ciągu we Francji obowiązuje stan wyjątkowy.

Tylko w tym roku siły bezpieczeństwa trzykrotnie były już ofiarami domniemanych ataków terrorystycznych. W lutym napastnik zaatakował dwóch żołnierzy przed Luwrem, w marcu inny sprawca zaatakował kobietę-żołnierza na paryskim lotnisku, wyrywając jej broń służbową. Teraz doszło do ataku na Polach Elizejskich.

WJB

Donald Tusk: Mam nadzieję, że w finale wyborów prezydenckich we Francji nie będzie jakiejś dramatycznej niespodzianki

Miałem okazję, z racji wieloletniej przyjaźni z François Fillonem, rozmawiać z nim wcześniej. Bardzo serdecznie też trzymam kciuki za drugiego kandydata – Macrona – powiedział Donald Tusk.

Były polski premier w sobotę w Sopocie brał udział w meczu zorganizowanym dla niego przez przyjaciół z okazji 60. urodzin.

[related id=”14383″]Szef Rady Europejskiej pytany był przez dziennikarzy m.in. o to, kogo najbardziej życzyłby sobie na stanowisku prezydenta Francji. – Mogę powiedzieć, co jest ważne nie dla mnie osobiście może, ale dla Unii Europejskiej, za którą czuję się formalnie, ale też sercem współodpowiedzialny – powiedział.

We Francji najbardziej proeuropejskim i takim chyba też najbezpieczniejszym z punktu widzenia polskich interesów, wydaje się Emmanuel Macron, ale mój współtowarzysz z rodziny politycznej i mój wieloletni przyjaciel – Fillon – jest także – może trochę bardziej eurosceptyczny, ale też bezpieczny z punktu widzenia i Europy i Polski, więc to są dwa moje typy – powiedział Tusk.

Zapytany, kto – jego zdaniem – faktycznie wejdzie do drugiej tury w wyborach prezydenckich we Francji, Tusk powiedział, że jego intuicja trafnie podpowiedziała mu wyniki referendum dotyczącego Brexitu oraz wyborów w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że w przypadku wyborów we Francji intuicja podpowiada mu, że do drugiej tury przejdą Macron i Marine Le Pen. – Ale być może sugeruję się po prostu sondażami – stwierdził Tusk.

Oczywiście nie jest moją rolą obstawianie publicznie wyników. Chciałbym być neutralny, (choć – PAP) to nie jest nigdy możliwe do końca, ale na pewno dla Europy byłoby najlepiej, gdyby ci, którzy są jednoznacznie proeuropejscy, wygrali – dodał.

[related id=”14452″ side=”left”]- Miałem okazję, z racji wieloletniej przyjaźni z François Fillonem rozmawiać z nim wcześniej. Bardzo serdecznie też trzymam kciuki za drugiego kandydata, tego bardziej centrowego – Macrona. Też jestem z nim w stałym kontakcie. Mam nadzieję, i mówię tu o interesie europejskim oczywiście w tym momencie, a więc także polskim, że w finale we Francji nie będzie jakiejś dramatycznej niespodzianki – powiedział Tusk.

Wybory prezydenckie we Francji przewidziane są na 23 kwietnia i 7 maja. Według różnych sondaży najpoważniejszymi kandydatami w tych wyborach są: centrysta Emmanuel Macron, szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen oraz kandydat centroprawicy François Fillon.

PAP/WJB

Premier Francji: Piątkowy zamach jest używany przez kandydatów w wyborach prezydenckich do własnych celów politycznych

Premier Francji Bernard Cazeneuve zarzucił w piątek Marine Le Pen, że wykorzystuje instrumentalnie ostatnie zamachy, aby zyskać głosy zastraszonych wyborców. Skrytykował również François Fillona.

W reakcji na ten incydent Le Pen zaapelowała w piątek o natychmiastowe przywrócenie kontroli granicznych i wydalenie z kraju imigrantów znajdujących się na liście osób obserwowanych przez służby wywiadu.

Socjalista Cazeneuve odrzucił apel Marine Le Pen, przypominając, że wcześniej głosowała przeciw działaniom proponowanym przez jego rząd w dziedzinie bezpieczeństwa. Le Pen usiłuje  „bezwstydnie wykorzystywać panujący strach” ocenił szef rządu i dodał, że dotychczas nie pojawiły się żadne przesłanki łączące strzelaninę z imigracją.

[related id=”13919″]

Francuski premier skrytykował też startującego w wyborach prezydenckich kandydata centroprawicy François Fillona, który w latach 2007-2012 sprawował urząd premiera, za dokonania jego rządu w sferze bezpieczeństwa.

Także w piątek prezydent USA Donald Trump ocenił, że czwartkowa strzelanina na Polach Elizejskich będzie miała wpływ na wynik wyborów prezydenckich we Francji. – Kolejny zamach terrorystyczny w Paryżu. Naród Francji już dłużej tego nie zniesie. To będzie miało wielki wpływ na wybory prezydenckie! – napisał na Twitterze.

Od 10 lat rządy socjalistów i konserwatystów robiły wszystko, by Francja przegrała „wojnę z terroryzmem” – powiedziała w piątek Marine Le Pen i apelowała do Francuzów, by „odrzucili naiwność”.

[related id=”14121″]

François Fillon oświadczył z kolei, że walka z „islamistycznym totalitaryzmem” powinna być kwestią priorytetową dla następnego przywódcy kraju. – Radykalny islam rzuca wyzwanie naszym wartościom i sile charakteru – powiedział, dodając, że jeśli zostanie prezydentem, najważniejszym aspektem polityki zagranicznej będzie „zniszczenie Państwa Islamskiego. Znajdujemy się w stanie wojny, nie ma alternatywy: albo my, albo oni” zaznaczył.

W czwartek wieczorem uzbrojony mężczyzna zastrzelił jednego policjanta i ranił trzy osoby, w tym dwóch funkcjonariuszy i obywatelkę Niemiec. Napastnik został zabity. Do ataku przyznało się dżihadystyczne ugrupowanie Państwo Islamskie (IS).

W niedzielę we Francji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Termin drugiej tury to 7 maja. Według najnowszych sondaży szanse na przejście do drugiej tury mają cztery osoby: Marine Le Pen, François Fillon, kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon i centrysta Emmanuel Macron.

PAP/JN

Zastępca Marine Le Pen w Poranku Wnet: to nie Rosja jest zagrożeniem dla pokoju w Europie ale radykalny islam i Turcja

Wojna cywilizacyjna już się zaczęła i to z winy UE. Front Narodowy nie jest ani prorosyjski, ale dla Marine Le Pen Rosja jest cennym sojusznikiem w toczącej się wojnie – powiedział Édouard Ferrand.

Gościem Poranka Wnet był Édouard Ferrand, wiceprzewodniczący Frontu Narodowego i przewodniczący delegacji francuskiego Frontu Narodowego w Parlamencie Europejskim. W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim francuski polityk zapewnił o sympatii Marine Le Pen do Polski. Powiedział, że przewodnicząca FN za głównego partnera strategicznego Francji uważa Rosję, ponieważ szuka ratunku dla Europy.

– Pani Marine Le Pen jest wielką przyjaciółką Polski i będzie chciała rozwijać relacje między Polską a Francją. Oprócz takich ważnych partnerów strategicznych, jak Rosja i USA, liczymy także na Polskę, ponieważ ma ona bardzo ważną pozycję w Europie.

Redaktor Skowroński zwrócił uwagę, że dla Polaków może być niepokojący fakt, że komuś jest bliżej do Moskwy niż do Warszawy.

– Marine Le Pen wie, że Rosja, choć jest wielkim państwem, nie jest jedynym partnerem strategicznym, ale widzimy, że mamy do czynienia z silnymi trendami islamistycznymi w Europie, widzimy, co robi Erdogan, który chce odtworzyć sułtanat w Azji Środkowej. Dlatego nasze relacje z Rosją są bardzo ważne, tak samo jak ze Stanami Zjednoczonymi czy Chinami – odpowiedział Ferrand.

– Jeżeli chodzi o wybory niedzielne, stawka jest bardzo duża; to są wybory o fundamentalnym znaczeniu, o znaczeniu przełomu cywilizacyjnego. Francja staje przed wyborem: może iść w kierunku globalizacji albo może postawić na suwerenność oraz wolność – dodał.

Pytany o to, czy nie jest za późno na Marine Le Pen, ponieważ wojna cywilizacyjna już się zaczęła, nasz gość przekonywał, że to jest wina Unii Europejskiej, a Marine Le Pen jest jedyną alternatywą, by z tej sytuacji wyjść.[related id=”14365″]

– To jest wina Unii Europejskiej, która siłą narzuca nam politykę przyjmowania przez Europę milionów imigrantów. Europa i tak już cierpi, jest dotknięta kryzysem gospodarczym i tożsamościowym. Polityka pani Merkel jest błędem bezwzględnym, którego konsekwencję będziemy odczuwać. (…) Marine Le Pen jest jedyną alternatywą dla innych modeli, które prowadzą do dekadencji Europy. Mamy z jednej strony model Europy ponadnarodowej, pozbawionej narodów, w której będzie jeden wspólny rząd (…) w sojuszu z NATO, a to wszystko po to, by zwalczać Rosję. To jest założenie pani Merkel. Marine Le Pen proponuje Europę narodów, jedności i swobód. Europę opartą na własnej tożsamości.

Redaktor Skowroński wtrącił, że jest jeszcze propozycja Warszawy, która widzi UE jako zrzeszenie suwerennych narodów europejskich.

Ferrand w odpowiedzi stwierdził, że  Grupa Wyszehradzka jest jakąś alternatywą, ale na ten moment nie jest wystarczająco silna z powodu dużych rozbieżności stanowisk między Węgrami a Polską.

Przy okazji zwrócił się do słuchaczy ze słowami wsparcia na temat sytuacji Polski na arenie Unii:

– Nigdy w historii żadne państwo nie było obiektem takich ataków Parlamentu Europejskiego tak, jak teraz Polska. Polska stała się ofiarą Parlamentu Europejskiego, który wprowadza akty prawne, szkodzące Polsce. Nie wahamy się porównywać Unii Europejskiej do Związku Sowieckiego. Mówię to w kraju, który poznał komunizm. UE jest jeszcze gorsza od komunizmu. (…) UE jest więzieniem narodów. PE jawnie narusza zasady pomocniczości, przyjmując akty prawne na temat rodziny, eutanazji, przerywania ciąży, ideologii gender, które powinny znajdować się w kompetencji państw członkowskich.

Krzysztof Skowroński zauważył, że Władimir Putin jest spadkobiercą Związku Sowieckiego, więc szukanie bezpieczeństwa w jego ramionach jest dla nas czymś abstrakcyjnym.

– Problemem nie jest Rosja, tylko radykalna islamizacja. Rosja wygląda dziś inaczej niż Związek Radziecki. Nie bronię Putina. Chciałem powiedzieć, że Front Narodowy nie jest ani prorosyjski, ani proamerykański – wyjaśnił francuski eurodeputowany.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

lk

Eryk Mistewicz: Na ostatniej prostej przed wyborami zdarzyć może się wszystko. Francja spodziewała się aktu terroru

Tylko François Fillon i Marine Le Pen spośród kandydatów na prezydenta sprostali ekstremalnej sytuacji. Przemawiali bez przygotowanych kartek i nawiązali do tematu bezpieczeństwa narodowego.


Gościem Krzysztofa Skowrońskiego z Paryża był Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów. Przedstawił sytuację we Francji po zamachu terrorystycznym tuż przed wyborami prezydenckimi.

– Część wydarzeń zostało odwołanych na skutek wczorajszego ataku terrorystycznego. Człowiek, który strzelał do policjantów, był znany. To islamski fundamentalista. Już wcześniej atakował policjantów, robił to permanentnie. (…) Francuska Republika jest słaba, wyszło to w przededniu wyborów prezydenckich – powiedział dziennikarz.[related id=”14347″]

Mistewicz poinformował, że oprócz terrorysty zginęło dwoje innych ludzi, a kilkoro zostało rannych, i że spodziewano się takiego aktu terroru na ostatniej prostej kampanii wyborczej. Paryż wczoraj zamarł, kafejki nie wyglądały tak samo jak co dzień, na Polach Elizejskich panowała panika.

Gość Poranka mówiąc o wyborach prezydenckich we Francji,  wspomniał o zdublowanych kartach wyborczych, z którymi jest problem. Skomentował również zachowanie kandydatów w obliczu tak ekstremalnej sytuacji, która w czwartkowy wieczór zaistniała w Paryżu.

– W piętnastominutowej prezentacji kandydaci pogubili się w tej ekstremalnej sytuacji. Refleksem wykazali się Marine Le Pen i François Fillon. Odrzucili przygotowane kartki, przechodząc do tematu bezpieczeństwa narodowego. Widać, że w tego typu sytuacjach Francja potrzebuje prawdziwego lidera, nie jakiegoś żółtodzioba, rzucającego butelką w górę. 

– Zdarzyć może się wszystko. Ostatni dzień jest dniem najgorszym, najbardziej wpływającym na Francuzów. Moim zdaniem najbardziej z tej sytuacji skorzystają François Fillon i Marine Le Pen – to oni spotkają się w II turze – stwierdził Mistewicz.

lk

Islamista dokonał ataku o charakterze terrorystycznym w centrum Paryża. Zginął policjant, dwóch zostało rannych

W czwartek wieczorem w pobliżu Pól Elizejskich doszło do strzelaniny. Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że napastnik nie żyje. Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

IS wzięło na siebie odpowiedzialność za atak za pośrednictwem propagandowej agencji Amak. W oświadczeniu dżihadystyczna organizacja podała, że sprawcą strzelaniny jest osoba o pseudonimie Abu Yusuf al-Beljiki, obywatel Belgii.

Jak poinformowała agencję Associated Press rzeczniczka paryskiej policji Johanna Primevert, napastnik otworzył ogień z broni automatycznej do policjantów, którzy patrolowali obszar w pobliżu stacji metra Franklin D. Roosevelt, znajdującej się przy jednej z najpopularniejszych wśród turystów ulic handlowych. Mężczyzna wysiadł z samochodu i zaczął strzelać w radiowóz, zabijając siedzącego tam policjanta. Dwóch innych funkcjonariuszy zostało ciężko rannych.

Prokuratura poinformowała, że trwają ustalenia, czy napastnik miał wspólników.

[related id=”14155″]Do ataku doszło na trzy dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji. W związku ze strzelaniną dwójka kandydatów – François Fillon i Marine Le Pen – odwołała planowane na piątek spotkania przedwyborcze.

Prezydent Francji François Hollande, który jeszcze przed przyznaniem się IS do dokonania ataku przekazał, że wszystko wskazuje na to, iż wydarzenie miało charakter terrorystyczny, poinformował w telewizyjnym oświadczeniu o planowanym na piątek nadzwyczajnym spotkaniu najwyższych rangą urzędników ds. bezpieczeństwa, obrony i wywiadu. – Zachowamy najwyższą czujność, zwłaszcza w związku z nadchodzącymi wyborami – zapewnił Hollande.

Agencje informowały, że około godziny po pierwszej strzelaninie w pobliżu Pól Elizejskich doszło do kolejnej. Dotąd nie podano jednak dokładnych informacji na jej temat.

Kondolencje w związku z atakiem przekazali podczas konferencji prasowej prezydent USA Donald Trump oraz przebywający z wizytą w Waszyngtonie premier Włoch Paolo Gentiloni.

WJB/PAP

Francuzi są wściekli na dotychczasową politykę i oczekują zmiany. Szanse na wygraną mają skrajni kandydaci

Eryk Mistewicz komentował ostatni etap kampanii wyborczej przed I turą wyborów prezydenckich we Francji. Mówił o ich możliwym przebiegu oraz o nastrojach politycznych panujących na ulicach Paryża.

Gościem Poranka Wnet był Eryk Mistewicz –  prezes Instytutu Nowych Mediów. Mówił o tym, że te wybory we Francji diametralnie różnią się od poprzednich:

Są zupełnie nieprzewidywalne- pojawiają się elementy, które są nagłe i  bardzo trudne dla analityków i sztabowców. Część rzeczy była do przewidzenia- np. zamach terrorystyczny na kandydata Francoisa Fillona. Pozostały ostatnie dni kampanii- atmosfera jest więc bardzo gorąca.

Eryk Mistewicz powiedział, że we Francji wyczuwalna jest ogromna potrzeba zmiany. Obecność takich problemów jak rosnące bezrobocie czy problem z imigrantami sprawiły, że wśród kandydatów znalazły się tak skrajne postacie:

[related id=”13919″]

– Francuzi mają wybór pomiędzy skrajną prawicą  Marine Le Pen lub skrajną lewicą Jean-Luc Mélenchonem. Wyborcy umiarkowani mają alternatywę pod postacią katolika Francoisa Fillona – jednak środowiska lewicowe ostro krytykuje go za otaczanie się osobami z grona pro life i obiecywanie im miejsca w rządzie. Ostatnim kandydatem jest wymysł aparatu politycznego – człowiek  znikąd-  reprezentant odpowiednika polskiej platformy obywatelskiej oraz psl – Emmanuel Macron.

To właśnie Macron jest w czołówce we wszystkich sondażach, jednak te we Francji często się mylą podkreślił. Centrysta Emmanuel Macron ma również największe poparcie mediów:

W momencie, kiedy był zamach na Francoisa Fillona- we wszystkich gazetach francuskich w otoczeniu antyterrorystów pojawił się właśnie Emmanuel Macron- tak jakby to on miał być ich celem. – powiedział Eryk Mistewicz.

W tych wyborach dużą rolę odegrają media społecznościowe- to tam tak naprawdę je się wygrywa.  Jeżeli mówilibyśmy o dynamice w internecie to wygrywa Marine Le Pen oraz Mélenchone. Wybór przeciętnych francuzów, z dala od mediów oraz mainstreamu -ogranicza się albo do skrajnej prawicy albo skrajnej lewicy.

Eryk Mistewicz skomentował nastroje panujące we Francji przed wyborami:

[related id=”9249″]

Na Paryskich ulicach wyczuwalna jest  agresja w stosunku do polityków oraz pretensja w stosunku do poprzedniego prezydenta. Problemy związane z imigracją narastają, tak samo problemy z opodatkowaniem małych oraz średnich przedsiębiorstw, które są horrendalnie wysokie i zmuszają Francuzów do przenoszenia swoich biznesów do Maroka czy na Węgry.

Na zakończenie rozmowy Eryk Mistewicz podkreślił, że nigdy jeszcze nie było jeszcze tak, że do drugiej tury wyborów mógłby nie przejść kandydat umiarkowany.

Jeżeli przejdzie Marine Le Pen oraz  Mélenchon to będzie to tragedia dla wschodniej europy. 

Strona wspomniana w rozmowie:

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/francjawybiera/

JN

 

 

Francja: Można będzie oddać głos przez pełnomocnika, ale mieszkający za granicą nie będą mogli głosować przez Internet

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji, którą zaplanowano na niedzielę, władze próbują zapobiec ewentualnej niskiej frekwencji i na wszelkie sposoby zachęcają obywateli do głosowania.

Dla 11 kandydatów, w tym faworytów sondaży, centrysty Emmanuela Macrona i kandydatki skrajnej prawicy, Marine Le Pen, rywalizacja wkracza już na ostatnią prostą. Mobilizację obserwuje się wśród służb administracyjnych oraz policji.

Pierwsza tura wyborów odbędzie się w najbliższą niedzielę. Lokale wyborcze będą otwarte w godz. 8-19, a w dużych miastach o godzinę dłużej.

[related id=”13919″]

Jednak aż jeden na trzech obywateli Francji deklaruje, że nie weźmie udziału w głosowaniu, dlatego władze starają się zminimalizować efekt ewentualnej niskiej frekwencji i zachęcają w mediach do korzystania z innych form głosowania.

Osoby, które w dniu wyborów nie będą mogły pójść do lokalu wyborczego, będą mogły oddać głos przez pełnomocnika. Praktyka ta jest ściśle regulowana przez ordynację wyborczą i pozwala na reprezentowanie przez innego wyborcę z tej samej gminy (miasta), a decyzję o tym można podjąć aż do ostatniego dnia przed wyborami.

W tym celu wystarczy udać się do komisariatu policji, siedziby żandarmerii lub sądu rejonowego i zarejestrować swoje dane oraz dane pełnomocnika. Osoby niepełnosprawne mogą skorzystać z pomocy policjantów lub żandarmów, którzy przyjdą do nich do domu po wniosek.

[related id=”12631″]

Głosowanie za pośrednictwem pełnomocnika praktykowane jest od 1975 roku. W roku 2012 roku z prawa tego skorzystało 1,5 miliona obywateli, czyli 5 proc. elektoratu.

W tegorocznych wyborach Francuzi przebywający poza granicami kraju nie będą mogli głosować przez Internet. Decyzję taką podjął w marcu minister spraw zagranicznych Jean-Marc Ayrault, obawiając się zagrożenia atakami cybernetycznymi.

Według dziennika „Le Monde”, nie było to związane z konkretnym zagrożeniem lub sygnałami, że jakaś organizacja lub państwo zamierzają zakłócić głosowanie lub wpłynąć na jego wynik. Wpływ na to miał natomiast kontekst polityczny, działania niektórych grup powiązanych z państwami i przebieg kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA. Władze uznały, że system wykorzystywany w 2012 roku podczas głosowania przez Internet nie jest wystarczająco bezpieczny.

Taką decyzję szefa MSZ skrytykował m.in. kandydat centroprawicy François Fillon, nazywając ją „zaprzeczeniem demokracji” i „marnotrawstwem publicznych pieniędzy”.

Ponad 1,7 mln Francuzów mieszkających za granicą zarówno w niedzielę, jak i podczas drugiej tury, 7 maja, będzie oczywiście mogło głosować w ambasadach lub konsulatach. Francja posiada drugą co do wielkości sieć dyplomatyczną na świecie.

Jako byłe mocarstwo kolonialne Francja wciąż ma terytoria zamorskie. Ze względu na różnicę czasu mieszkańcy wielu z nich głosują już w sobotę. Ta zasada obejmuje francuskie wyspy na Karaibach, Gujanę Francuską oraz Polinezję Francuską.

PAP/jn

Cejrowski: W wyborach prezydenckich we Francji zagłosowałbym na Marine Le Pen, bo chce przepędzić z kraju islamistów

Wojciech Cejrowski stwierdził w Radiu Wnet, że Marine Le Pen jest najlepszym kandydatem na prezydenta Francji. Powód: sprzeciw liderki Frontu Narodowego wobec koegzystencji Francuzów z muzułmanami.

Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego zaniechanie polityki integracyjnej pomiędzy rdzennymi Europejczykami a muzułmańskimi imigrantami jest kluczowym problemem państw Europy Zachodniej. Z tego względu w najbliższych wyborach prezydenckich we Francji, które odbędą się w niedzielę 23 kwietnia, rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zagłosowałby na liderkę Frontu Narodowego – Marine Le Pen.

Z całego zestawu kandydatów zagłosowałbym na Marine Le Pen. Trzeba przede wszystkim przepędzić islamistów z Francji. Całą resztą problemów zajmiemy się później. To jedyny kandydat, który proponuje cokolwiek w tym kierunku, bo ich trzeba wysiedlić. Koegzystencja z nimi nie wyszła – powiedział pisarz i podróżnik.

[related id=”13759″]

Jak powiedział Cejrowski: niemożliwe jest osiągnięcie dobrych relacji pomiędzy przybyszami z Bliskiego Wschodu i Afryki z autochtonami europejskimi. Dlatego też koncepcja polityki integracyjnej z muzułmanami „musi upaść, aby powstało coś nowego”.

Ponadto zaopiniował wyniki sondaży, które nie przedstawiają optymistycznych prognoz dla Marine Le Pen: – We Francji może się zdarzyć coś podobnego do wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, gdzie [w większości sondaży – red.] wygrywała Hillary Clinton.

K.T.

 

Wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego będą ukazywać się w najbliższych dniach na WNET.FM. Tymczasem możesz posłuchać komentarzy pisarza na YouTube Radia Wnet!