Prof. Krasnodębski: Emmanuel Macron jest taki perfekcyjny, że dla części wyborców może wydawać się wytworem sztucznym

Zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich jest wytworem francuskiej elity, a jednocześnie przedstawia się go jako kandydata, który tę elitę zwalcza – twierdzi profesor Zdzisław Krasnodębski.

Krzysztof Skowroński rozmawiał dzisiaj w Poranku Wnet z profesorem Zdzisławem Krasnodębskim o targach przemysłowych w Hanowerze, relacjach polsko-niemieckich i o wyborach prezydenckich we Francji.

Europoseł, spytany o wrażenia z targów w Hanowerze, powiedział, że w kwestii gospodarki, nasz kraj pokazuje się tam z najlepszej strony, gdyż prezentują się tam, wyróżniające się innowacyjnością.

Trochę zmartwiła Niemców informacja, którą przekazał pan wicepremier Morawiecki, że Niemcy spadły na trzecie miejsce, jeżeli chodzi o inwestycje w Polsce. Mamy też innych partnerów. Amerykanie są na pierwszym miejscu, a teraz Japończycy interesują się Polską. Będziemy też rozwijać relacje z Chinami.

[related id=”15003″]Zapytany, czy na targach były urządzenia, które zastąpiłyby polityków, odparł, że jesteśmy coraz bliżej stworzenia czegoś takiego: – Kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Mélenchon stosował hologram w czasie swojej kampanii i mógł być w siedmiu miejscach naraz.

Zdaniem europosła PiS, zmiana polityków na maszyny nie przyniosłaby wielkich zmian w życiu obywateli, ponieważ coraz częściej politycy są sztucznym wytworem specjalistów od wizerunku: – Trudno dociec kim naprawdę są, jakie mają przekonania.

Emanuel Macron jest taki perfekcyjny, że dla części wyborców może wydawać się wytworem sztucznym. W swojej biografii ma w zasadzie wszystko. Jest wytworem francuskiej elity, a jednocześnie przedstawia się go jako kandydata, który tę elitę zwalcza – mówił prof. Zdzisław Krasnodębski.

Profesor stwierdził również, że postulat popierany przez Emanuela Macrona, aby tworzyć Unię dwóch prędkości, jest niekorzystny dla Polski, ale kandydat na prezydenta Francji zraża też do siebie niemieckich partnerów, mówiąc o innej polityce finansowej w Unii i krytykując nierównowagę ekonomiczną między Niemcami i Francją.

[related id=”14939″ side=”left”]Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego nie zgodził się z twierdzeniami niektórych polityków opozycji, że powinniśmy przyjąć euro, aby nie zostać w Europie drugiej prędkości. W jego opinii należy patrzeć też na konsekwencje czynów, a nie za wszelką cenę dążyć do tego, by „być przy stole”: – Wydaje mi się, że są w Europie bardzo duże siły, które nie chciałyby podziału Europy na różne prędkości. Mamy dość poważną pozycję, aby bronić swoich interesów. To oczywiście zakłada sprawne działanie polityczne. Naszą słabością jest rozdarcie wewnętrzne i psucie obrazu Polski przez opozycję totalną.

Zapytany o stosunki polsko-niemieckie po targach w Hanowerze, stwierdził, że są one bardzo złożone: – Jeżeli chodzi o gospodarkę, to są one dobre. Jeżeli chodzi o stosunki polityczne, to są one różne. Najczęściej Berlin w różnych sprawach ważnych wykazuje brak skłonności do kompromisu. Przykładem jest Nord Stream 2, projekt zdecydowanie niezgodny ze wszystkimi zasadami unii energetycznej, filozofią europejską itd. Niemcy są bardzo trudnym i twardym partnerem i nie zawsze prounijnym.

WJB

Ks. Henryk Zieliński: Wybór na prezydenta Francji któregokolwiek z obojga kandydatów nie byłby dla Polski optymistyczny

– Loże masońskie sprzeciwiają się Marine Le Pen głównie z powodu akcentowania elementu narodowego. Katolicyzm jest raczej przez nią traktowany instrumentalnie – mówił redaktor naczelny „Idziemy”.

 

Ks. Zieliński był gościem audycji Popołudnie Wnet. W rozmowie z Janem Brewczyńskim wypowiedział się na temat wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji oraz pomocy rodzinom w Syrii, jaką niosą Polacy.

– Żadna z tych postaci, która zwycięży, nie jest dla nas wyborem optymistycznym. Być może wygrana Le Pen dawałby mniej krytyczne podejście do Polski ze strony Unii Europejskiej, ale z drugiej strony, niebezpieczne są jej sympatie prorosyjskie.

– Natomiast Emmanuel Macron najbardziej jest bliski Ryszardowi Petru. Jest to człowiek wielkich korporacji, człowiek raczej o poglądach lewicowych, chociaż sam się nazywa centrystą, przy czym ten centryzm jest zupełnie inny niż chcielibyśmy to rozumieć.

[related id=”14966″]Komentując zamieszki, zorganizowane przez środowiska lewicowe w proteście wobec osoby Marine Le Pen, powiedział: – Dla nas ani Marine Le Pen, ani Antifa to nie jest świat, w którym mielibyśmy szukać przyjaciół.

Zdaniem ks. Zielińskiego loże masońskie sprzeciwiają się Marine Le Pen głównie z powodu akcentowania przez nią elementu narodowego. Katolicyzm jest raczej przez nią traktowany instrumentalnie i wydaje się być  rozumiany w sposób wypaczony.

Ksiądz stwierdził również, że rozczarowały go francuskie środowiska katolickie, które dotychczas wielokrotnie protestowały przeciwko decyzjom lewicowych władz dotyczących spraw społecznych – protestowały na przykład w obronie szkół katolickich. Ich głos w kampanii prezydenckiej był o wiele słabszy, „Jakby nie widziały przełożenia wyboru władzy na to, jak potem będzie wyglądało prawo, które może w nie godzić”.

Komentując wczorajszą zbiórkę pieniędzy na pomoc ofiarom wojny w Syrii, ks. Zieliński przypomniał o programie „Rodzina rodzinie”: – Wydaje mi się, że Polacy robią więcej dla Syryjczyków, niż ci, którzy oskarżają nas o bierność wobec biedy w tym kraju. Jeden dolar wydany w Syrii znaczy więcej niż jedno euro wydane w Europie na utrzymanie uchodźców. Za pieniądze wydane w Europie na utrzymanie jednego uchodźcy, w Syrii można utrzymać całą wioskę. To obliczyli Niemcy.

lk

Każde z dwojga kandydatów na prezydenta Francji ma w programie elementy korzystne i niekorzystne dla Polski

Wojciech Bakun, poseł Kukiz’15: Śmieszą mnie zdania, że Francuzi zagłosowali za dobrymi relacjami z Polską. Myślę, że żaden z Francuzów, wrzucając swój głos do urny wyborczej, nie myślał o tym.

Poseł Kukiz’15, komentując wybory we Francji, zwrócił szczególną uwagę na wysoką frekwencję, która jest rzeczą normalną we Francji. Natomiast sceptycznie odniósł się do wypowiedzi niektórych polityków: – Śmieszyły mnie zdania, że Francuzi zagłosowali za dobrymi relacjami z Polską. Myślę, że żaden z Francuzów, wrzucając swój głos do urny wyborczej nie myślał, jaki to ma wpływ na kontakty z Polską, a analizował, jaki to będzie miało wpływ przede wszystkim na życie Francuzów.

[related id=”14947″]Zapytany, który z dwóch kandydatów byłby lepszy dla Polski, stwierdził: – O ile rozumiałem program pani Le Pen, o tyle w ostatnim czasie niektóre jej wypowiedzi w mojej ocenie były troszeczkę niepokojące. Nie mówię tylko o wypowiedziach dotyczących zbliżenia z Rosją, ponieważ większość tych czołowych kandydatów o tym mówi. Jeżeli bierzemy pod uwagę trwałość Unii Europejskiej, to wiadomo, że pan Emanuel Macron będzie lepszym kandydatem. Problemem jest, że (Unia) pozostanie taką, jaką jest.

Macron jest za Unią dwóch prędkości, a to coś, czemu powinniśmy się wyraźnie przeciwstawiać, niezależnie od obozu politycznego. Można powiedzieć, że od każdego z tych kandydatów, którzy przeszli do drugiej tury, można by wybrać poszczególne punkty, które są dobre dla Polski. Natomiast ciężko jednoznacznie ocenić, który byłby lepszy dla Polski — stwierdził.

Poseł, zapytany o udział Polski w tagach Hannover Messe, uznał za dobre pokazywanie, że jako naród jesteśmy w stanie tworzyć produkty techniczne, zamiast być wyłącznie montownią.

WJB

Francuzi chcą zmiany elit i sytuacji w ich kraju, jednak oddają głosy na kandydata, który reprezentuje stary porządek

Trudno przewidzieć, kto zostanie zwycięzcą, ale Marine Le Pen stała się dla wielu niewiarygodna ze względu na nierealne pomysły. Emmanuel Macron natomiast nie gwarantuje pożądanych zmian.

W popołudniowej audycji Radia Wnet Jan Brewczyński rozmawiał ze Zbigniewem Stefanikiem, politologiem mieszkającym na stałe we Francji.

Zbigniew Stefanik poinformował, że zaraz po ogłoszeniu pierwszych wyników w Paryżu na placu Bastylii w Paryżu doszło do starć chuliganów z policją. Byli to przedstawiciele lewackich bojówek – ruchu Antifa i ruchu antykapitalistycznego. Około północy sytuacja została uspokojona, lecz dwie osoby odniosły rany.

– Temperatura debaty politycznej jest rozgrzana do maksimum i często dochodzi do takich sytuacji – stwierdził nasz gość.

– Okazuje się, że we Francji mamy właściwie cztery obozy, które są sobie równe. Są dwa elektoraty antysystemowe, które łączą pobudki antyimigracyjne, przy czym chodzi o wszelkich imigrantów, nie tylko tych muzułmańskich. (…) To elektorat Frontu Narodowego. Marine Le Pen bardzo mocno sprzeciwiała się delokalizacji zakładów francuskich m.in. do Polski. (…)

[related id=”14894″]- Drugi elektorat, należący do Jean-Luca Mélenchona, oczekuje poprawy swoich warunków bytowych. Ważne są dla nich postulaty społeczne, a programy społeczne tych dwóch obozów politycznych są bardzo zbliżone, dlatego można oczekiwać, że elektorat Mélenchona w większości zagłosuje w drugiej turze wyborów na Marine Le Pen – wyjaśniał Stefanik.

 Natomiast Benoit Hamon poparł bezwarunkowo Macrona. François Fillon po swojej przegranej poparł Macrona, ale jego obóz polityczny jest skłócony w tej sprawie. Prawe skrzydło Partii Republikanie zamierza glosować na Front Narodowy, choć nie mówi o tym oficjalnie. Drugie skrzydło nie chce wcale brać udziału w drugiej turze wyborów. Z kolei trzecia grupa tej partii zagłosuje na Macrona, bo tego wymaga sytuacja, a czwarta grupa (lewe skrzydło partii) daje do zrozumienia, że jest możliwy jakiś kompromis z Macronem również w wyborach parlamentarnych…

Politolog zwrócił uwagę na to, że Mélenchon osiągnął wynik, jakiego nikt się nie spodziewał. Zdaniem Stefanika, pod względem technicznym kampania tego kandydata została przeprowadzona w najciekawszy sposób. Po ogłoszeniu pierwszych sondaży Mélenchon nie chciał oficjalnie przekazywać swoich głosów.

– Mélenchon nie chce przekazać za darmo swoich głosów Macronowi, dlatego wstrzymuje się z poparciem dla konkretnego kandydata. Jednak część jego elektoratu na pewno zagłosuje na Le Pen. Część wyborców Fillona wcale nie weźmie udziału w drugiej turze wyborów prezydenckich – uważa gość Popołudnia Wnet.

Stefanik przyznaje, że trudno w takiej sytuacji stwierdzić, że Emmanuel Macron będzie na pewno zwycięzcą. Przypomniał, że kulą u nogi tego kandydata były kwestie bezpieczeństwa i podobnie jak u jego kontrkandydatki, również kwestie gospodarcze.

Marine Le Pen stała się dla wielu niewiarygodna ze względu na nierealne pomysły. Według naszego gościa szanse obojga kandydatów są wyrównane i przypominają sytuację Hillary Clinton i Donalda Trumpa podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

lk

Jerzy Haszczyński: Macron nie jest dobrym kandydatem, ale gwarantuje, że nie będzie zmian. Le Pen jest nieprzewidywalna

Marine Le Pen jest prorosyjska, antynatowska i antyamerykańska. Zestawienie tych cech powoduje ciarki na plecach. Jej zwycięstwo postawiłoby pod znakiem zapytania poczucie bezpieczeństwa Polski .

Gość popołudniowej audycji Radia Wnet, redaktor Jerzy Haszczyński, szef działu zagranicznego „Rzeczpospolitej” stwierdził, że wybory we Francji mają dla Polski znaczenie w kontekście przyszłości Unii Europejskiej: – Gdyby doszło do zwycięstwa kandydata antysystemowego, to los organizacji, w której się znajdujemy i mamy w niej jakieś poczucie bezpieczeństwa i szanse rozwoju gospodarczego, stanąłby pod znakiem zapytania.

W pewnym sensie w grze jest przyszłość nawet cywilizacji zachodniej. Spośród głównych kandydatów w wyborach francuskich znaczna większość jej [Marine Le Pen] poglądów była niekorzystna dla Polski w sposób ewidentny – czyli była prorosyjska, antyamerykańska – a Ameryka jest dla nas głównym gwarantem bezpieczeństwa – i antynatowska, co się wiąże z antyamerykańskością – komentował dziennikarz.

[related id=”14947″]Dopytywany, czy uważa Emanuela Macrona za lepszego kandydata ze względu na interes Polski, stwierdził, że nie jest on dobrym kandydatem, ale lepszym niż Marine Le Pen: – On gwarantuje, że niewiele się zmieni. Zmiana na prezydenta tak nieprzewidywalnego i wyposzczonego pod względem władzy, jakim jest Marine Le Pen, z tymi cechami: prorosyjskość, antynatowskość i antyamerykanizm wystarcza, aby poczuć ciarki na plecach.

Zapytany o Hannover Messe, Jerzy Haszczyński stwierdził, że propaganda jest częścią polityki: – Jest to sygnał dany obywatelom niemieckim, że niezależnie od krytycznych tekstów na temat Polski, rząd niemiecki nie ma zamiaru izolować Polski, a wręcz daje jej fory, zapraszając jako głównego gościa na tak ważną imprezę. Natomiast tam oczywiście nie zapadają żadne decyzje.

WJB

Lasota: Z punktu widzenia Francji Marine Le Pen jest bardzo nieudanym kandydatem; dla Polski nie jest ani dobra, ani zła

– Liderka Frontu Narodowego jest koniem trojańskim, którego nie bardzo byśmy chcieli mieć – stwierdziła Irena Lastota w Poranku Wnet, mówiąc o możliwych konsekwencjach zwycięstwa Le Pen w wyborach.

Korespondentka Radia Wnet z Waszyngtonu skomentowała wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, w których pierwsze miejsce zajął Emmanuel Macron (23,9 proc.), zaś drugie Marine Le Pen (21,4 proc.). W ostatecznej konfrontacji – czyli drugiej turze, która odbędzie się 7 maja – Irena Lasota uważa, że Le Pen nie jest najlepszym kandydatem na stanowisko prezydenta Francji.

Z punktu widzenia Francji Marine Le Pen jest bardzo nieudanym kandydatem. Nie chodzi tylko o przyszłe relacje z Polską, ale także o jej stanowisko wobec NATO. Myślę, że to koń trojański, którego nie bardzo chcielibyśmy mieć – powiedziała.

[related id=”14818″]

Jednym z powodów, dla których Irena Lasota uważa, że liderka Frontu Narodowego nie jest dobrym kandydatem na najwyższy francuski urząd są jej dobre stosunki z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Drugą z przyczyn jest jej kiepska klasa oraz myśl polityczna.

Ponadto redaktorka zauważyła, że dwójka obecnych kandydatów „nie będzie dla Polski ani wielką radością, ani nieszczęściem”.

Zwycięstwo Emmanuela Macrona w pierwszej turze wyborów skomentowała krótko: – Macron to osoba mało kontrowersyjna i na pewno wśród wielu prorosyjskich kandydatów się wyróżniał.

Irena Lasota w Poranku Wnet dostrzegła również cechę charakterystyczną dla wyników pierwszej tury wyborów. Jest nią podobny podział głosów pomiędzy czterema pierwszymi kandydatami: – Wyniki wskazują na bardzo ciekawą tendencję. […] W wyborach pojawiło się bardzo wielu istotnych kandydatów. Ponad 80 proc. głosów zostało rozdzielone pomiędzy czterech kandydatów. […] Zaczynam zatem się zastanawiać i martwić, jak będzie wyglądał parlament, do którego wybory będą odbywać się w czerwcu. Po raz pierwszy w historii Francji może być on bardzo podzielony – mówiła korespondent Radia Wnet z Waszyngtonu.

 

K.T.

Francja: Wczorajszy wynik wyborów to triumf nowego globalnego człowieka, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać

Emmanuel Macron to medialny pieszczoch, który inkarnuje kastę systemu globalnego i bankowego. Głosowała na niego cała finansjera, sfera Bobo i Erasmus oraz emigranci, ale klamka jeszcze nie zapadła.

Danuta Lemoyne,  dyrektor szkoły polsko-francuskiej w Paryżu komentowała w Poranku Wnet wynik I-szej tury wyborów prezydenckich we Francji.

– Wczorajszy rezultat to tryumf nowego globalnego człowieka – produktu marketingowego; zwycięstwo nowych wartości, które trudno jeszcze zdefiniować. Jedno wiadomo – że Emanuel Macron jest kreacją nowego świata. Jaki to świat jeszcze nie wiemy. Poi co jesteśmy bardzo zaniepokojeni, bo w jego kampanii można było zaobserwować to duża elastyczność, uwodzicielstwo, brak kręgosłupa. Klamka nie zapadła, nie wiemy kto wygra wybory, ale nadziei już nie ma – podsumowała polska obywatelka Francji.

– Emmanuel Macron należał do rządu Hollanda. Wszyscy byli świadomi, że jest on przedłużeniem obecnego prezydenta. To medialny pieszczoch, inkarnuje całkowicie kastę systemu globalnego i bankowego. Jawny globalista, który wczoraj nazwał się patriotą. (…) Wygłosił kilka dni temu oburzające zdanie, że nie zna kultury francuskiej i nigdy jej nie widział.[related id=”13919″]

Pani Danuta Lemoyne stwierdziła, że trudno powiedzieć, dlaczego w tej sytuacji Macron zdobył tak dużą liczbę głosów, ale wymieniła grupy społeczne, które oddały głos na niego głos.

– Głosowali za nim cały Erasmus, emigranci francuscy, cała finansjera i cała strefa bobo (warstwa społeczna bogatych rodzin o lewicowych poglądach). Tak nazywa się tę warstwę od futer i kawioru – piękne idee na zawsze pozostające tylko ideami. Społeczeństwo francuskie traktuje ich jako grupę chronioną.

Pani Lemoyne uważa także, że żadna opcja, czyli ani Emmanuel Macron ani Marine Le Pen, dla Polski nie jest dobra.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

lk

Witt: Iluzja zmian, cień Brexitu i kilku panów miliarderów, którzy stworzyli sobie kandydata. Francja wybiera prezydenta

Pierwszą turę wygrał kandydat banksterów, wypromowany jako kandydat ludu, obiecujący zmianę bez programu zmiany. To jest największa iluzja tych wyborów. Francuzi wybrali iluzję zmian – mówi Piotr Witt

Piotr Witt, paryski korespondent  skomentował w Poranku WNET pierwszą rundę francuskich wyborów prezydenckich.

– Bezapelacyjnym zwycięzcą są media, kampania medialna prowadzona z wielką zaciekłością i skutecznością. Francuzom wydawało się, że to oni wybierają swojego kandydata, gdy tymczasem wyboru dokonało sześciu miliarderów, do których należą główne stacje telewizyjne i dzienniki.

Gość Poranka Wnet jest zdania, że pod porażającym ostrzałem medialnym wyborca nie zadaje sobie pytań, np. skąd wielkie pieniądze w kampanii Macrona, co robił w banku Rotschilda i jaki właściwie ma program. Za to Fillonowi uniemożliwiono przedstawienie głównego punktu jego programu, czyli wydobycia Francji z długów.

– Jeżeli Macron dojdzie do władzy, to Francję czeka bezruch zamiast proponowanych zmian.

ax

 

Macron to popierany przez wielkie media „kandydat dla każdego”, a Fillon podpadł mainstreamowi swoim katolicyzmem

François Fillon wzburzył elity katolicyzmem i sympatią dla obrońców życia i rodziny. Dlatego wypromowano „kandydata dla każdego”, o którym pół roku temu mało kto słyszał – powiedział Eryk Mistewicz.

W Poranku Wnet rozmawialiśmy o pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji. Gościem był Eryk Mistewicz, komentator i konsultant polityczny, szef Instytutu Nowych Mediów.

Zdaniem naszego rozmówcy, Francuzi uniknęli najgorszego, czyli wyboru między skrajną, oenerowską prawicą i skrajną lewicą w stylu Partii Razem.

Eryk Mistewicz mówił, w jaki sposób polityczno-medialny system wypromował kandydaturę Macrona:

– Sondaże są elementem wpływania na opinię Francuzów. Przemysł polityczno-medialno-sądowy zadziałał bardzo sprawnie. Emmanuel Macron jeszcze rok, pół roku temu był przeciętnym urzędnikiem, ministrem, pracownikiem Pałacu Elizejskiego. Nagle został wypromowany przez media mainstreamowe – głównie przez telewizje, ale też okładki tygodników i dzienników, które donosiły o jego życiu prywatnym i pomysłach politycznych – od prawa do lewa, dla każdego. Trudno było znaleźć jakiś punkt, z którym przeciętny Francuz by się nie zgadzał. To jest kontynuacja polityki Hollande’a, kontynuacja polityki „ciepłej wody w kranie”.

Eryk Mistewicz wypowiedział się też na temat przebiegu kampanii wyborczej François Fillona. Jego zdaniem, większość zarzutów korupcyjnych wobec Fillona okaże się zapewne nic nie warta. Zauważył też, że  gdyby kandydatem postgaullistowskiej prawicy był inny polityk (np. Alain Juppe), to nie byłby on tak zajadle atakowany, a Macron nie stałby się kandydatem wszystkich wielkich mediów.

François Fillon wzburzył znaczną część mainstreamu swoim katolicyzmem. Powiedzmy to wprost – tym, ze chciał do przyszłego rządu wprowadzić ministrów, którzy organizowali coś w rodzaju „marszów dla życia”. To było policzkiem dla większości francuskich elit, które odżegnują się od katolicyzmu.

ax

 

 

 

 

Francja: Do 20.00 trwa pierwsza tura wyborów prezydenckich. Obserwatorzy oceniają, że wynik jest bardzo nieprzewidywalny

Żaden z kandydatów nie ma szans na zdobycie w pierwszej turze ponad połowy głosów. Na przejście do drugiej tury największe szanse mają centrysta Macron i przywódczyni Frontu narodowego, Marine le Pen.

Do głosowania uprawnionych jest blisko 47 mln osób. Ze względu na zagrożenie terrorystyczne, do ochrony 67 tys. lokali wyborczych skierowano ponad 50 tys. policjantów i 7 tys. żołnierzy.

[related id=”14383″]

Jak podaje serwis Polskatimes.pl, pierwsze lokale wyborcze zostały zamknięte w zamorskim terytorium Francji Gujanie Francuskiej. Zwyciężył tam kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon, który otrzymał 24,72 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazła się Marine Le Pen z poparciem 24,29 proc., trzecie miejsce zajął Emanuel Macron – 18,75 proc. głosów. Na czwartym miejscu znalazł się François Fillon – 14,66 proc., a kandydat socjalistów Benoit Hamon zdobył zaledwie 5,69 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 37 proc..

Lokale wyborcze są otwarte do godz. 19, a w dużych miastach do 20. W samej Francji do tego czasu zabronione jest publikowanie rezultatów sondaży i częściowych wyników.

Żaden z kandydatów nie ma szans na zdobycie w pierwszej turze ponad połowy wszystkich głosów i dlatego wyznaczona na 7 maja druga tura, w której weźmie udział już tylko dwóch kandydatów, jest praktycznie nieuchronna. Według ostatnich sondaży największe szanse na przejście do niej mają centrysta Emmanuel Macron oraz przywódczyni skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, Marine Le Pen. Wyraźnie za nimi plasują się kandydat centroprawicy François Fillon i przedstawiciel skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon. Z sondaży wynika, że w drugiej turze Macron znaczną większością głosów pokona Marine Le Pen.

Przebiegająca pod znakiem skandali kampania wyborcza przyczyniła się do tego, że od 20 do 30 proc. elektoratu może świadomie zrezygnować z udziału w wyborach, a około 30 proc. zamierzających głosować zagłosuje nie na własnego faworyta.

Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godzinie 20.

PAP/JN