Poranek Wnet/ Bondariew: Nikt z europejskich liderów nie poddawał się rosyjskiemu szantażowi. Macron jest pierwszy

– Moskwa od półtora roku mówiła, że bez współpracy z nią akty terrorystyczne będą się powtarzały – przypomniał Aleksander Bondariew, komentując wczorajsze spotkanie prezydentów Francji i Rosji.

Zdaniem rosyjskiego dysydenta, wczorajsze spotkanie Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem pokazało, jak bardzo Francja akceptuje rosyjską politykę. Jego zdaniem, prezydent Francji w najważniejszych kwestiach zgadzał się z Putinem, pozostawiając sobie możliwość zrobienia kroku w tył:

[related id=”21542″]- Ustępstwa są, i to są poważne. Pierwszym punktem jest walka z terroryzmem. Moskwa od półtora roku mówiła, że bez współpracy z Rosją akty terrorystyczne będą się powtarzały. Dla wszystkich było jasne, że Moskwa jest związana z nimi, ale nikt z liderów europejskich nie poddawał się temu szantażowi. Macron jest pierwszy. On  zgodził się, żeby stworzyć rosyjsko-francuską grupę w sprawie terroryzmu. Tego Putin chciał od półtora roku – mówił Aleksander Bondariew.

Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego, nieciekawie przedstawia się również sytuacja Ukrainy. Ocenił, że dalej będą trwały rozmowy i oczekiwanie na raport, a takie odwlekanie „w nieskończoność” jest najbardziej wygodne dla Władimira Putina. Zachwiana jest również pewność co do utrzymania sankcji wobec Rosji.

Nowy prezydent Francji zaskarbił sobie jednak uwagę mediów dzięki nazwaniu rosyjskich mediów propagandowymi, a także lepszej aparycji od prezydenta Rosji.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Emmanuel Macron: Jesteśmy za wzmocnieniem partnerstwa z Rosją w walce z terroryzmem oraz w sferze ekonomicznej

Prezydent Francji Emmanuel Macron gościł w poniedziałek w Wersalu prezydenta Rosji Władimira Putina. Przywódcy obu państw zgodnie stwierdzili, że należy zacieśniać współpracę w walce z terroryzmem.

– Naszym absolutnym priorytetem jest walka z terroryzmem i likwidacja ugrupowań terrorystycznych, w tym zwłaszcza Daesh (Państwa Islamskiego). To nić przewodnia naszych działań w Syrii i opierając się na tym – poza pracami, które prowadzimy w ramach koalicji – chciałbym, abyśmy wzmocnili nasze partnerstwo z Rosją – oświadczył Emmanuel Macron.

Opowiedział się za demokratyczną transformacją w Syrii, zakładającą „zachowanie państwa syryjskiego”. Ostrzegł także, że jakiekolwiek użycie broni chemicznej w tym rozdartym wojną kraju pociągnie za sobą natychmiastową odpowiedź Francji.

[related id=”21542″]

– Z naszej strony istnieje bardzo jasna czerwona linia i jest nią użycie przez kogokolwiek broni chemicznej – podkreślił.

Jak relacjonuje Reuters, Emmanuel Macron opowiedział się także za wzmocnieniem ekonomicznego partnerstwa z Rosją.

Władimir Putin powiedział, że Francja i Rosja – które zaangażowały się w syryjski konflikt po przeciwnych stronach – mają ustanowić oficjalne delegacje, których zadaniem będzie zacieśnienie współpracy w walce z terroryzmem. Podkreślił konieczność zachowania syryjskiej państwowości jako elementu niezbędnego w walce z terroryzmem.

Na konferencji prasowej Władimir Putin dementował, jakoby rosyjskie władze ingerowały w przebieg francuskich wyborów prezydenckich. Powiedział, że jego spotkanie w marcu z szefową Frontu Narodowego Marine Le Pen, która była rywalką Emmanuela Macrona w wyborach, nie oznaczało próby wpływania na proces wyborczy. Dodał, że nie widzi nic złego w spotkaniach z zagranicznymi politykami opowiadającymi się – jak Le Pen – za zbliżeniem z Rosją.

Rosyjski przywódca zaznaczył, że w rozmowie z nim Macron nie poruszył tematu domniemanej ingerencji Rosji w wybory.

Na konferencji Emmanuel Macron wskazał jednak, że takie finansowane przez Kreml media, jak portal Sputnik czy telewizja RT (Russia Today), w czasie francuskiej kampanii wyborczej przekazywały fałszywe wiadomości (fake news) na jego temat. Określił te media jako „organy wpływu, propagandy, i to kłamliwej propagandy”. Dlatego – dodał – słuszne było objęcie dziennikarzy tych mediów zakazem wstępu do jego sztabu wyborczego.

Emmanuel Macron powiedział, że wspomniał o rosyjskich ingerencjach w wybory w rozmowie telefonicznej, jaką przeprowadził z Putinem po zwycięstwie wyborczym 7 maja. „Kiedy raz coś powiem, zwykle tego nie powtarzam” – dodał.

[related id=”20659″ side=”left”]

Zapowiedział również „stałą czujność” w sprawie przestrzegania w Rosji praw człowieka, w tym praw osób LGBT.

Do informacji o prześladowaniu homoseksualistów w Czeczenii, która jest częścią Federacji Rosyjskiej, francuski prezydent odniósł się w następujących słowach:

– Prezydent Władimir Putin wskazał, że podjął wiele inicjatyw w sprawie osób LGBT w Czeczenii, włączając w to kroki zmierzające do ustalenia całej prawdy na temat działań władz lokalnych i uregulowania spraw najbardziej drażliwych.

Obaj przywódcy wypowiedzieli się także w sprawie konfliktu na Ukrainie. Putin ocenił, że sankcje nałożone przez Zachód na Rosję w żaden sposób nie przyczyniają się do jego rozwiązania. Macron zaproponował szybkie – w najbliższych dniach albo tygodniach – przeprowadzenie dyskusji na temat konfliktu ukraińskiego w ramach formatu normandzkiego, który obejmuje Rosję, Ukrainę, Niemcy i Francję. Za tym samym opowiedział się Putin.

Prezydent Francji oświadczył, że jego pierwsza rozmowa z Władimirem Putinem była szczera i że pozwoliła ona obu przywódcom zaznaczyć punkty, w których się nie zgadzają.

Okazją do wizyty prezydenta Rosji we Francji było otwarcie zorganizowanej w Wersalu pod Paryżem wystawy dotyczącej 300. rocznicy wizyty w tym kraju cara Piotra Wielkiego. Konferencję prasową zorganizowano w największej sali pałacu królewskiego, zwanej Galerią Wielkich Bitew. Mierzy ona 120 metrów długości i 13 metrów szerokości i upamiętnia czternaście wieków zwycięstw militarnych Francji aż do czasów napoleońskich.

PAP/JN

Zbigniew Stefanik: Emmanuel Macron chce pokazać Francję jako mocarstwo. Stosunki Francji z Rosją będą się pogarszać

Warto zauważyć wypowiedź Macrona podczas szczytu NATO, że dialog nie oznacza uległości – w popołudniowej audycji Radia Wnet, komentując spotkanie Putin-Macron, mówił Zbigniew Stefanik.

Jeszcze przed konferencją prasową prezydentów Francji i Rosji rozmawialiśmy ze Zbigniewem Stefanikiem. Jak powiedział nasz korespondent, godzinne opóźnienie konferencji wywołało falę medialnych domysłów na temat rangi tego spotkania. Jednak w jego ocenie spotkanie nie przyniesie większych zmian.

– Warto jednak sięgnąć do genezy tego spotkania. Otóż zabiegała o nie strona rosyjska. Strona francuska nie mogła tego spotkania odmówić, ponieważ Emmanuel Macron prowadzi aktualnie kampanię poprzedzającą wybory do parlamentu i nie chciał być postrzegany jako ten, kto odmawia dialogu – tłumaczył Zbigniew Stefanik. Pretekstem do spotkania stała się organizowana w Paryżu wystawa poświęcona carowi Piotrowi Wielkiemu.

Wedle opinii komentatora, spotkanie nie przyniosło większego przełomu. Prezydent Francji potwierdził stanowisko francuskie w kwestii syryjskiej i ukraińskiej. W tych kwestiach nie ma żadnego wspólnego stanowiska francusko-rosyjskiego.

[related id=”21705″]Zapowiedziano powstanie (w bliżej nieokreślonej przyszłości) tzw. francusko-rosyjskiego forum społeczeństw cywilnych. Ta grupa dyskusyjna, której skład jest nieznany, ma pracować nad polepszeniem dialogu między tymi krajami. Jak później poinformował nas Zbigniew Stefanik, „Dało się wyczuć dużą niechęć i napięcie pomiędzy Macronem i Putinem podczas ich wspólnej konferencji prasowej”.

Władimir Putin ocenił, że sankcje nałożone przez Zachód na Rosję w żaden sposób nie przyczyniają się do rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Natomiast Emmanuel Macron opowiedział się za szybkim – „w najbliższych dniach albo tygodniach” – przeprowadzeniem dyskusji na temat konfliktu ukraińskiego w ramach formatu normandzkiego, który obejmuje Rosję, Ukrainę, Niemcy i Francję.

Prezydent Macron zapowiedział stałą czujność odnośnie do przestrzegania w Rosji praw człowieka, w tym „praw osób LGBT” w Czeczenii. – Prezydent Putin wskazał, że podjął wiele inicjatyw w sprawie osób LGBT w Czeczenii, włączając w to kroki zmierzające do ustalenia całej prawdy na temat działań władz lokalnych i uregulowania spraw najbardziej drażliwych – powiedział Emmanuel Macron.
WJB/PAP

Film „The Square” Szweda Rubena Oestlunda otrzymał w niedzielę Złotą Palmę na 70 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym

„To wspaniały film i wspaniała ekipa. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś udamy się razem w podróż” – powiedział Oestlund, odbierając statuetkę. Reżyser po raz pierwszy startował w konkursie w Cannes.

Za najlepszą reżyserię  została nagrodzona Sofia Coppola, a Diane Kruger i Joaquin Phoenix za najlepsze kreacje aktorskie.

„The Square” to komediodramat, satyra na współczesne społeczeństwo. Film z udziałem m.in. Claesa Banga, Elisabeth Moss i Dominica Westa opowiada o kuratorze w muzeum sztuki współczesnej, który przygotowuje wystawę o tolerancji i solidarności, ale sam odkrywa, że mu ich brakuje, gdy ktoś kradnie mu telefon i portfel. To pierwszy film Oestlunda w konkursie głównym canneńskiego festiwalu.

O Złotą Palmę oprócz „The Square” ubiegało się 18 innych obrazów, m.in. „Wonderstruck” Todda Haynesa, „Happy End” Michaela Hanneke i „Podwójny kochanek” Francois Ozona.

Żadnej nagrody nie dostały produkcje platformy streamingowej Netflix, „Okja” Joon-ho Bonga oraz „The Meyerowitz Stories” Noaha Baumbacha. Udział tych filmów w konkursie głównym wywołał kontrowersje, bo zgodnie z polityką Netflixa nie są one przeznaczone do dystrybucji kinowej. Organizatorzy zdecydowali, że od przyszłego roku o główną nagrodę w Cannes będą ubiegać się tylko filmy kinowe.

Nagrodę za najlepszą reżyserię otrzymała Sofia Coppola za dramat „The Beguiled” o rannym żołnierzu, który podczas wojny secesyjnej trafia na pensję dla panien i swoim przybyciem wprowadza chaos w uporządkowane wcześniej życie jej mieszkanek. Grającej w tym filmie Nicole Kidman przyznano nagrodę specjalną jubileuszowej 70 edycji festiwalu.

Za najlepszą aktorkę jury uznało Diane Kruger, która wystąpiła w najnowszym dramacie Fatiha Akina „W jednej chwili”. Niemiecka aktorka i modelka wcieliła się w rolę Katji, która szuka zemsty za śmierć męża i syna w zamachu bombowym. „Dziękuję tysiąckrotnie” – mówiła wzruszona aktorka, znana m.in. z „Bękartów wojny”.

Joaquin Phoenix został wyróżniony za najlepszą rolę męską w dobrze przyjętym przez krytykę dramacie „You Were Never Really Here” Lynne Ramsay. Gra tam weterana wojennego, który usiłuje uratować nastoletnią dziewczynę przed gangiem handlarzy ludźmi. Aktor przeprosił za to, że nagrodę odebrał w tenisówkach. Tłumaczył to tym, że nie założył bardziej eleganckich butów, bo nie spodziewał się wyróżnienia.

To nie jedyna nagroda tego wieczoru dla Ramsay – szkocka twórczyni („Musimy porozmawiać o Kevinie”) została nagrodzona za najlepszy scenariusz do „You Were Never…” ex aequo z Grekiem Yorgosem Lanthimosem („The Killing of a Sacred Deer”).

Nagrodę Grand Prix festiwalu – przyznawaną wybitnemu filmowi, który jednak nie otrzymał Złotej Palmy – dostał dramat francuski „Rytm serca” Robina Campillo o aktywistach działających w latach 90. na rzecz osób chorych na AIDS. Film otrzymał też Nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej (FIPRESCI). Pogłoski o tym, że Campillo dostanie nagrodę, pojawiły się jeszcze przed galą, gdy okazało się, że reżyser zdążył wyjechać do Paryża i wrócił do Cannes po telefonicznej interwencji ze strony organizatorów.

Nagrodę Jury dostał film „Nelyubov” Rosjanina Andrieja Zwiangincewa.

Złota Palma dla najlepszego filmu krótkometrażowego została przyznana filmowi „Xiao Cheng Er Yue” Yanga Qiu (angielski tytuł: „The Gentle Night”). Z dziełem chińskiego reżysera przegrała również startująca w tym konkursie szkolna etiuda Grzegorza Mołdy z Gdyńskiej Szkoły Filmowej – „Koniec widzenia”.

W sobotę dramat obyczajowy „Lerd” Irańczyka Mohammada Rasoulofa wygrał w sekcji Un Certain Regard, a „Visages, villages” Agnes Vardy i artysty o pseudonimie J.R. został okrzyknięty najlepszym filmem dokumentalnym festiwalu.

W tym roku festiwalowych zwycięzców wybierało jury w składzie: Pedro Almodovar (przewodniczący), Will Smith, Jessica Chastain, Paolo Sorrentino, Park Chan-wook, Maren Ade, Agnes Jaoui, Fan Bingbing i Gabriel Yared.

PAP/LK

Belgia: Donald Trump spotkał się z Emmanuelem Macronem. Główne tematy rozmowy: terroryzm, gospodarka, klimat i energia

Prezydent USA Donald Trump spotkał się w czwartek w rezydencji amerykańskiego ambasadora w Brukseli po raz pierwszy z nowym prezydentem Francji Macronem. Pogratulował mu wspaniałego zwycięstwa.

Donald Trump, który przyjął Emmanuela Macrona na roboczym lunchu, powiedział, że odniósł on „niewiarygodne zwycięstwo; mówi się o tym na całym świecie i mamy dużo do przedyskutowania, włączając w to terroryzm i inne rzeczy. Gratulacje, dobra robota”.

Prezydent Trump czekał na gościa w drzwiach rezydencji wraz z żoną Melanią. Macronowi nie towarzyszyła podczas wizyty jego żona Brigitte.

[related id=”16711″]

„Ze swej strony jestem bardzo szczęśliwy, że jestem tutaj z prezydentem Trumpem” – powiedział Macron, który wśród tematów rozmów z amerykańskim przywódcą wymienił „szeroki wachlarz spraw: walkę z terroryzmem, gospodarkę, klimat i energię”.

Wśród tematów spotkania AFP wymienia się: czwartkowy szczyt NATO w Brukseli, piątkowo-sobotni szczyt G7 na Sycylii, kryzysy regionalne w Syrii, na Ukrainie i wokół Korei Północnej, sprawy gospodarcze i przyszłe stanowisko nowej administracji USA wobec paryskiego porozumienia klimatycznego z grudnia 2015 roku.

Wybrany w drugiej turze 8 maja i zaprzysiężony 14 maja 39-letni Emmanuel Macron podczas wizyty w Brukseli i podróży do Taorminy na Sycylii stawia pierwsze kroki w świecie wielkiej dyplomacji.

Z kolei prezydent Trump, który również w czwartek wieczorem leci na Sycylię, odbywa swą pierwszą podróż zagraniczną. W czwartek przed południem spotkał się z szefami unijnych instytucji.

Po południu Donald Trump, Emmanuel Macron i pozostali szefowie państw i rządów krajów NATO wezmą udział w krótkim szczycie inaugurującym nową kwaterę główną Sojuszu na przedmieściach Brukseli.

PAP/JN

Macron nie będzie tracił czasu na szamotanie się z bogaczami. Pieniędzy na reformy poszuka w kieszeniach biedoty

Pan Arnault, najbogatszy Francuz, gorąco poparł Macrona jako kandydata na prezydenta. Jego koledzy przyklasnęli tej idei w myśl hasła „miliarderzy łączcie się” – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt.

Korespondent Radia Wnet w Paryżu, Piotr Witt mówił o poparciu, jakiego finansowe elity Francji gremialnie udzieliły byłemu ministrowi gospodarki w rządzie socjalistów. Ich motywacje nie były czysto ideowe – miliarderzy wyrazili wiarę w potęgę biedaków, którzy udźwigną związane z reformami wydatki. [related id=”20387″]

-Ze ściągalnością podatków jest najgorzej w przypadku obywateli najbogatszych. Koszt kolosalny – w honorariach adwokatów i procesach sądowych, a wyniki – mierne – zauważał rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, swoje spostrzeżenia ilustrując wymownym przykładem działalności Bernarda Arnaulta, najbogatszego człowieka w Europie, którego jedna z „belgijskich spółek zarobiła w 2015 r. 101 mln euro, a podatku zapłaciła 2 euro”.

Nic zatem dziwnego, że stale rosnąca liczebnie grupa słabo zarabiających obywateli ze swoich pensji pokryje wydatki budżetowe. – Ze średniaka udaje się ściągnąć nawet ponad 50 procent jego dochodów, poprzez podatki pośrednie i bezpośrednie, taksy i opłaty dodatkowe – konstatował Piotr Witt.

Zapraszamy do wysłuchania całości.

aa

Stefanik: Macron chce zdobyć centroprawicowy elektorat Partii Republikańskiej, bo nie zdołał doprowadzić do jej rozłamu

Kampania przed wyborami parlamentarnymi we Francji ruszyła właśnie wczoraj, a liczba inicjatyw reformatorskich obozu Macrona jest tego przejawem – poinformował Zbigniew Stefanik ze Stasburga.

– Macron zapowiedział dokończenie reformy Kodeksu Pracy, która wywołała w ubiegłym roku falę strajków i protestów – powiedział Stefanik.  Przypomnijmy: nowelizacja prawa, dopuszczająca przede wszystkim wydłużenie tygodnia pracy z 35 nawet do 60 godzin i zawieszenie płacenia za nadgodziny ogranicza również rolę związków zawodowych.

– Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, jak miałaby ta reforma wyglądać, bo wszystko to będzie można wdrożyć dopiero po wyborach parlamentarnych – powiedział korespondent Radia Wnet w Strasburgu. Jego zdaniem szybkie i kontrowersyjne społecznie posunięcia Macrona są markowane i mają za zadanie zaskarbić mu centroprawicowy elektorat, tych którzy oczekują zmian, w tym”również tych w Kodeksie Pracy”.  Wspomniał, że Macron zrobił wiele, aby doprowadzić do rozłamu w Partii Republikańskiej, ale „mu się to nie udało”.

Zwrócił uwagę, że kolejną zmianą proponowaną przez prezydenckich polityków jest moralizacja życia publicznego w trzech etapach. Pierwszy będzie dotyczył lansowania partii politycznych, drugi wprowadzi zasadę niekaralności kandydatów we wszelkich wyborach we Francji i trzeci to absolutny zakaz zatrudniania członków własnych rodzin.

Według naszego korespondenta, na tym etapie nie można jeszcze mówić o konkretach, są to jedynie zarysy, nad którymi będzie debatował przyszły parlament. Jego zdaniem potwierdzają to sondaże, w których poparcie dla Partii Republikańskiej stale rośnie. Zbigniew Stefanik zwrócił uwagę na to, że we Francji głosowanie odbywa się w jednomandatowych okręgach wyborczych i przebiega w dwóch turach. Mówiąc o nieprzewidywalności skutków tegorocznych wyborów, zwrócił uwagę na to, że analitycy życia politycznego dopuszczają taki scenariusz, w którym nawet nie doszłoby do podpisania umowy koalicyjnej.

Zapraszamy do wysłuchania audycji.

MoRo

 

Przygotowania do kolejnej politycznej potyczki we Francji rozpoczynamy od przemalowania szyldów, od kamuflażu

Niedobitki socjalizmu wstępują do Republiki w Marszu Macrona. Republikanie zamierzają startować pod nową nazwą. Marina Le Pen także przemyśliwa o nowej etykiecie – mówił w Poranku Wnet Piotr Witt.

Rozmówca Witolda Gadowskiego opisywał zmiany na francuskiej scenie politycznej po wyborach prezydenckich. Spektakularna porażka dwóch najważniejszych formacji ostatnich dziesięcioleci, socjalistów i republikanów, wywołała lawinę zmian i migracji politycznych.

Na tej rewolucyjnej fali wypłynął mianowany w poniedziałek nowy premier, Édouard Philippe.

Korespondent Radia Wnet w Paryżu przedstawił sylwetkę szefa francuskiego rządu. – Philippe jest premierem przejściowym. Co do mnie, sądzę, że Philippe pozostanie na stanowisku także po czerwcowych wyborach. Do urzędu predysponują byłego mera Hawru nie tylko młodość, 46 lat, i dotychczasowa kariera polityczna, którą prowadził, nie krępując się ani lojalnością, ani przekonaniami – z lewa przechodził na prawo i z prawa na lewo, stosownie do aktualnych potrzeb.

– Wielką zaletą premiera jest także profil jego wykształcenia. Ukończył, jak inni politycy francuscy, elitarny instytut Sciences Po i równie elitarną École nationale d’administration. Ze szkoły średniej i życia w Bonn wyniósł doskonałą znajomość języka niemieckiego – kontynuował Piotr Witt.

Korespondent Radia Wnet opowiedział także o pożegnalnym wystąpieniu prezydenta Hollade’a. Spodziewałem się usłyszeć w mowie pożegnalnej odchodzącego prezydenta jakieś przyznanie się do błędów. Zamiast tego powiedział „zostawiam kraj w lepszym stanie, niż kiedy go objąłem”.

Komentatorzy natychmiast skorygowali jego stwierdzenie, powołując się na statystyki: liczbę bezdomnych, stan zadłużenia państwa, edukację, poziom bezpieczeństwa – mówił Piotr Witt.

aa

Macron i Merkel chcą daleko idących zmian w Unii Europejskiej, łącznie z renegocjacją traktatów w razie potrzeby

Prezydent Francji i kanclerz Niemiec zapowiedzieli w Berlinie stworzenie mapy drogowej dla reform UE i strefy euro.  To pierwsza wizyta Macrona po wyborze i demonstracja ścisłego sojuszu z Niemcami.

„Uzgodniliśmy, że będziemy bardzo ściśle współpracować” – powiedziała Merkel. Jak zaznaczyła, „Niemcom będzie powodzić się na dłuższą metę dobrze tylko wtedy, gdy Francja będzie silna”.

Zacieśnieniu niemiecko-francuskiej współpracy ma służyć zapowiedziane na lipiec, po czerwcowych wyborach parlamentarnych we Francji, wspólne posiedzenie obu rządów.

„Chcemy nadać relacjom nową dynamikę” – powiedziała szefowa niemieckiego rządu. „Jesteśmy przekonani, że powinniśmy obecnie zajmować się nie tylko wyjściem Wielkiej Brytanii (z UE), lecz musimy przede wszystkim zastanowić się, jak pogłębić i uczynić bardziej odporną na kryzysy i spójną pozostałą Wspólnotę i strefę euro” – mówiła niemiecka kanclerz. Jej zdaniem projekty niemiecko-francuskie mogą stanowić impuls dla zmian w całej Unii.

Merkel wymieniła politykę zagraniczną oraz politykę obronną jako dziedziny, w których Berlin i Paryż powinny ściśle współpracować. Prezydent Francji dodał szkolnictwo, zapowiadając reaktywowanie dwujęzycznych klas niemiecko-francuskich.

Zarówno Macron, jak i Merkel zasygnalizowali gotowość do zmiany traktatów unijnych w ramach reformowania UE.

„Zmiana traktatów była przez długi czas tematem tabu dla Francji. Dla mnie jednak nie istnieje to tabu” – oświadczył Macron.

„Jestem za wspólną mapą drogową, która stworzy perspektywę i poprawi skuteczność w strefie euro i w całej Unii. A jeśli podczas tego procesu reform zajdzie potrzeba zmian i nowych traktatów, to jestem do tego gotowy” – oświadczył nowo wybrany prezydent Francji podczas swojej pierwszej wizyty zagranicznej.

„Z niemieckiego punktu widzenia zmiana traktatów jest możliwa, jeżeli taka zmiana ma sens” – poparła Macrona Merkel.

Przyznała, że do wzmocnienia strefy euro nie wystarczy porozumienie między rządami, lecz celowa będzie „legitymizacja” takiej decyzji za pomocą „europejskiego czynnika”. Merkel zastrzegła, że najpierw trzeba ustalić, „co chcemy zrobić”. Jej zdaniem opinia, że traktatów unijnych nie można zmieniać, jest nierealistyczna i nie uwzględnia zmian zachodzących w świecie

Macron potwierdził wolę przeprowadzenia głębokich reform we Francji. Powiedział, że w minionych 30 latach żadnemu francuskiemu rządowi nie udało rozwiązać problemu masowego bezrobocia. Zapewnił, że jego rząd zajmie się tym problemem.

Na pytanie, czy zamierza powrócić do polityki ścisłego sojuszu z Niemcami, Macron odpowiedział krótkim „tak”. „Europa znalazła się w historycznym momencie” – podkreślił. Zwrócił uwagę na wzrost nastrojów populistycznych we Francji i innych krajach Europy. „Potrzebny jest nowy start” – zaznaczył. „Bez Europy nie byłoby ani wolności, ani dobrobytu, ani pokoju” – dodał.

Prezydent Francji starał się rozwiać wątpliwości niemieckich partnerów obawiających się, że Paryż będzie dążył do wprowadzenia wspólnych obligacji strefy euro i tym samym do uwspólnotowienia długów. „Nigdy nie domagałem się (takich) euroobligacji” – zapewnił. Opowiedział się natomiast za nowym programem inwestycyjnym w strefie euro. „Musimy zainwestować nowe środki” – powiedział.

Przed urzędem kanclerskim Macrona witało oklaskami i okrzykami kilkaset osób. Prezydent uznał powitanie za „wzruszające”, zastrzegł jednak, że odebrał wyrazy uznania jako zobowiązanie.

PAP/MoRo

Francja: Nieoczekiwane posunięcie prezydenta Macrona. Mianował premierem polityka republikańskiego, Edouarda Philippe’a

Prezydent Francji Emmanuel Macron mianował szefem swojego rządu polityka spoza swego obozu, deputowanego partii Republikanie, 46-letniego Edouarda Philippe’a – poinformował Pałac Elizejski.

To bezprecedensowe posunięcie w historii V Republiki. Philippe jest stosunkowo mało znanym politykiem, związanym z centroprawicowymi Republikanami, a dokładniej z umiarkowaną, centrową frakcją tej partii.

Mianowanie Philippe’a szefem rządu jest jasnym sygnałem, że prezydent chce przyciągnąć do swego centrowego obozu część prawicy, co powinno mu ułatwić budowanie szerokiej koalicji parlamentarnej po czerwcowych wyborach do Zgromadzenia Narodowego – komentuje agencja AFP.

Nowy premier zmieniał już wcześniej barwy polityczne: jako młody człowiek związany był z socjalistami i opowiadał się za socjaldemokratycznym programem byłego premiera Michela Rocarda. Z czasem przyłączył się do centroprawicy; był do tej pory deputowanym republikanów i merem Hawru.

Prócz szans na pozyskanie głosów centroprawicy w wyborach parlamentarnych, nominowanie Philippe’a na stanowisko szefa rządu daje Macronowi jeszcze inne korzyści – pisze Associated Press. Nowy premier wzmocni młodzieńczy wizerunek obozu Macrona. Wybór stosunkowo nieznanego polityka spełnia też przedwyborcze obietnice prezydenta dotyczące przekazania władzy osobom, które nie piastowały przez dłuższy czas pierwszoplanowych funkcji politycznych.

Philippe był od kilku dni uznawany przez media za najbardziej prawdopodobnego kandydata na szefa rządu, a rozgłośnia RTL podała już w piątek, że zostanie on premierem, miało bowiem dojść w tej sprawie do porozumienia Macrona z jednym z liderów republikanów, byłym premierem Alainem Juppe.

Sam Juppe, z obozem którego związany jest Philippe, zdementował te doniesienia, ale media nadal uważały, że mer Hawru zdystansuje rywali rozważanych na stanowisko premiera.[related id=”18579″ side=”left”]

„Dla Macrona (Philippe) jest człowiekiem prawicy”, jego wybór pozwala prezydentowi wykazać prawdziwość obietnic zawartych w jego wystąpieniach, zgodnie z którymi władza ma trafić w ręce „najlepszych”, niezależnie od ich afiliacji politycznej – powiedziała w rozmowie z AFP ekspertka think tanku Fundacja Jeana Jauresa, Chloe Morin.

Skład nowego rządu najprawdopodobniej będzie znany we wtorek i będzie to kolejny test tego, jak dalece Macronowi uda się przebudować scenę polityczną we Francji – komentuje AFP.

Innym poważnym kandydatem na szefa rządu był – według francuskich mediów – Richard Ferrand, były deputowany Partii Socjalistycznej, a od października 2016 roku sekretarz generalny ruchu Macrona La Repulique En Marche (Republika naprzód – REM).

Zgodnie z konstytucją, prezydent stoi we Francji na czele państwa i rządu; cieszy się swobodą w mianowaniu szefa rządu i członków gabinetu, ale by efektywnie sprawować władzę, rząd potrzebuje poparcia większości parlamentarnej. W środę do dymisji podał się dotychczasowy rząd z premierem Bernardem Cazeneuve’em na czele. W czerwcu we Francji odbędą się wybory parlamentarne.

PAP/LK