Zbigniew Stefanik/ Trump u Macrona: Cyberprzestępczość i walka z terroryzmem. Wizyta o charakterze polityczno-militarnym

Rozprawa z terroryzmem w cyberprzestrzeni jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać tutaj pewnych decyzji – przewiduje nasz korespondent we Francji.

Wizyta Donalda Trumpa w Paryżu będzie miała charakter bardzo oficjalny. Z jednej strony wiadomo, że nastąpią rozmowy między[related id=”29005″]urzędującym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i Donaldem Trumpem, prezydentem USA. Przewiduje się, że głównym tematem rozmów będzie walka z terroryzmem w cyberprzestrzeni.

– Jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać pewnych decyzji – przewiduje Zbigniew Stefanik w swej korespondencji z Francji. Na jutrzejszy dzień przewidziana jest wspólna defilada wojsk francuskich i sił USA podczas tzw. Dnia Bastylii, który obchodzony jest rokrocznie 14 lipca. Ma ona w pewien sposób uczcić setną rocznicę przybycia wojsk amerykańskich, które wsparły wysiłek aliantów podczas I wojny światowej. [related id=”29011″]

– Będzie to wizyta o charakterze polityczno-militarnym, która ma łączyć przeszłość z teraźniejszością – ocenił Stefanik. Uważa, że Francuzi i Amerykanie mają wspólny interes, bowiem dążą do tego, aby pozostałe kraje NATO bardziej aktywnie włączyły się w wojnę z arabskim terroryzmem. Jego zdaniem sprawy, które ich dzielą, jak chociażby kwestie klimatyczne, zostaną odłożone na bok.

Zapraszamy do wysłuchania całej relacji Zbigniewa Stefanika z Francji w drugiej części Poranka WNET, nadawanego ze Zgorzelca.

MoRo

Francuska opozycja zarzuca prezydentowi zachowywanie się niczym król czy imperator i łamanie tradycji demokratycznych

Emmanuel Macron bezpodstawnie wezwał parlamentarzystów na Wersal. Wywołało to oburzenie wśród opozycji. Spór toczy się również o stanowiska w komisjach i wiceprzewodniczących w parlamencie.

Nad Sekwaną rozpoczął się spór Emmanuela Macrona z opozycją. Podstawą konfliktu jest wezwanie parlamentarzystów na Wersal. Jak mówi Zbigniew Stefanik, jest ono zgodne z prawem, ale mimo wszystko jest bezprecedensowe. Do tej pory prezydent korzystał z tego prawa jedynie w sytuacjach kryzysowych, o których w tym momencie nie ma mowy. Opozycja zapowiada bojkot tego wydarzenia.

Doszło również do sporu na temat pracy parlamentu: – Dotychczas był przyjęty taki obyczaj, że to opozycja przejmowała główne komisje parlamentarne. Ten zwyczaj został złamany przez obóz polityczny Emmanuela Macrona. La République En Marche objęła wszystkie najważniejsze funkcje w komisjach parlamentarnych.

Partia Emmanuela Macrona twierdzi również, że może zająć wszystkie stanowiska odpowiedników naszych wicemarszałków: – Dotychczas był taki zwyczaj, że każdy klub opozycyjny miał jednego wiceprzewodniczącego we francuskim parlamencie. La République En Marche będzie miała pięciu z sześciu marszałków, a szósty wicemarszałek przypadł koalicyjnej partii Modern.

To nie koniec kłopotów dla nieprzychylnego mediom prezydenta Francji. Opozycja atakuje go również za wizytę Donlada Trumpa, która ma nastąpić 14 lipca – w tak zwany Dzień Bastylii, największe francuskie święto. Wizyta ta wywołała kontrowersje, ponieważ niedawno prezydent USA zapowiedział wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia klimatycznego, które zostało podpisane dwa lata temu w Paryżu.

Jak wyjaśnia Zbigniew Stefanik, prezydent Francji wykazuje się tutaj pragmatyzmem. Rozmowa prezydentów prawdopodobnie będzie dotyczyć walki z terroryzmem w cyberprzestrzeni, a także wypracowania wspólnego stanowiska wobec rozwiązania konfliktu w Syrii i relacji Francji z Turcją, która dotychczas była traktowana jako sojusznik przez kraje Zachodu.

WJB

Oddaliśmy pełnię władzy nad Francją prezydentowi, o którym niewiele wiadomo. Czy spełni pokładane w nim nadzieje?

Francuzi liczyli na zmianę katastrofalnej polityki. Czy 40 procent wyborców nie zawiedzie się w swych nadziejach? Kampania była rozegrana po mistrzowsku, ale niebezpieczeństw nie brakowało.

Piotr Witt w Poranku Wnet komentował ostanie wybory zarówno prezydenckie, jak i parlamentarne we Francji. Jak zwykle w dowcipny sposób przedstawił zawiłą i pełną intryg historię najnowszych dziejów politycznych kraju nad Sekwaną.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

– Francuzi upierali się przy kandydaturze Francois’a Fillona, jednego z nielicznych polityków, któremu w ciągu 46 lat kariery nie zarzucono nieuczciwości. Trzeba było go skompromitować, a kiedy to się udało, wszystko poszło jak po maśle. Debata Macrona z Le Pen była formalnością. […] Następny niebezpieczny moment przyszedł po ujawnieniu przeszłości ministrów nowego rządu, ale ledwo prasa wywlokła ich nadużycia, wznowiono śledztwo sprzed 34 lat w nigdy niewyjaśnionej sprawie o zabójstwo czteroletniego chłopca. Opinia publiczna zapomniała o ministrach i wybory ustawodawcze przeszły nad wyraz pomyślnie. Po wyborach zwolniono z aresztu, jednego po drugim, podejrzanych o zabójstwo sprzed 34 lat – mówił nasz paryski korespondent.

– Edouard Philippe miał być premierem przejściowym, ale okazało się, że pozostanie na stanowisku. Stały rząd pod jego przewodnictwem zostanie powołany dzisiaj, 21 czerwca. Jego kariera nie była krępowana lojalnością ani przekonaniami, gdyż przechodził z „prawa na lewo i z lewa na prawo”.

Piotr Witt mówił też o sytuacji w Polsce. Uczynił spostrzeżenie, że rząd dobrej zmiany po poprzedniej władzy odziedziczył nie tylko armię urzędników często mu nieprzychylnych, kolosalne afery korupcyjne i piramidalny dług publiczny, ale także władzę dawnych autorytetów. Wystarczył film, by Polacy uwierzyli w historię „Bolka”: – Autorytety, nawet martwe, nadal panują w naszych myślach i można je wyrwać tylko z wnętrznościami. To nic, jeżeli historycy wykazali fałsz podręczników i nikczemność legend – powiedział.

LK

Zamachowiec z Paryża posiadał broń zupełnie legalnie, mimo że jego powiązania z Państwem Islamskim były znane służbom

Trzydziestojednoletni mężczyzna uchodził za niebezpiecznego i pilnowany był przez służby policyjne od dwóch lat. Nie stanowiło to jednak przeszkody, by w lutym tego roku odnowić mu pozwolenie na broń.

Zbigniew Stefanik, politolog, obserwator francuskiej sceny politycznej i społecznej oraz emerytowany płk wywiadu Piotr Wroński komentowali ostatni zamach terrorystyczny we Francji.

Wczoraj doszło do kolejnego ataku na służby porządkowe. Zamachowiec, który był pilnowany przez służby od dwóch lat uderzył w samochód policyjny swoim samochodem pełnym różnorakiej broni (butle z gazem, broń krótka oraz karabinek kałasznikowa).

– Był to 31 letni mężczyzna związany z ruchami radykalno-islamistycznymi. Jego działalność na rzez Państwa Islamskiego były francuskiemu państwu znane. Mimo że był uznany za niebezpiecznego, posiadał pozwolenie na broń; miał zarejestrowane na siebie dziewięć jednostek broni. Pozwolenia zostało odnowione w lutym tego roku – donosił Stefanik.[related id=25403]

Gość Poranka Wnet jest zadziwiony tą sytuacją, z uwagi na fakt, że we Francji trwa stan wyjątkowy, w którym zostały wprowadzone obostrzenia prawne. Umożliwiają one dokonywanie pewnych czynności, które ułatwiają i przyśpieszają rozpoznanie organizacji radykalno-islamistycznych.

Płk Piotr Wroński pozwolił sobie porównać stan wyjątkowy w kraju nad Sekwaną z polskim stanem wojennym, wskazując, że w Republice Francuskiej nie ma zakazu podróży bez zezwolenia – To bardziej biurokratyczny stan wojenny niż rzeczywisty – komentował Wroński.

Zbigniew Stefanik tłumaczy, że przyczyną tych „niedopatrzeń” jest brak koordynacji służb.

Politolog mówił także o rozdźwięku pomiędzy służbami, które muszą pilnować porządku i chronić obywateli a polityką. Ponadto komentował wyniki wyborów parlamentarnych, podkreślając powrót skrajne lewicy do „gry”.

LK

Info/PAP: Eksplozja samochodu we Francji na Polach Elizejskich. W aucie znaleziono arsenał broni. Sprawca ataku zginął

Butle z gazem, broń krótką oraz karabinek kałasznikowa znaleziono w samochodzie, który uderzył w poniedziałek w radiowóz żandarmerii na Polach Elizejskich w Paryżu i eksplodował, nie powodując ofiar.

Policja zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą. Szef MSW Gerard Collomb przekazał prasie, że napastnik zmarł podczas próby ataku. Dodał, że w jego samochodzie znaleziono także materiały wybuchowe.

Prefektura paryskiej policji zaleciła na Twitterze mieszkańcom i turystom unikanie okolic zdarzenia. Teren otoczono kordonem bezpieczeństwa, zamknięto pobliską stację metra. Na miejsce przysłano saperów.

We Francji obowiązuje stan wyjątkowy wprowadzony po zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku w Paryżu.

PAP/JN

 

Stanisław Aloszko: Emmanuel Macron został desygnowany do partii En Marche. Kto ją założył, możemy się jedynie domyślać

Zobaczymy, jak daleko zajdzie „En Marche”. Wczorajsze wybory pokazały, że oni idą, ale bardzo dużo ludzi nie idzie – w Poranku Wnet powiedział Stanisław Aloszko, prezes Federacji Polonii Francuskiej.

 

W niedzielnych wyborach parlamentarnych we Francji uczestniczyło prawie 43 proc. uprawnionych do głosowania. To najgorsza frekwencja w czasach V Republiki. Spodziewane zwycięstwo odniosła partia La République en Marche („Republikanie, którzy są w drodze”). Została ona oficjalnie powołana przez obecnego prezydenta Francji Emmanuela Macrona.[related id=”25274″]

– Trudno cokolwiek powiedzieć na temat programu tej partii, ponieważ została ona założona niedawno. Składa się z wielu fragmentów i działaczy partii, którzy uważali, że powinni być w jakiś sposób wynagrodzeni za swoją działalność – powiedział Stanisław Aloszko. Prezes Federacji Polonii Francuskiej stwierdził, że można się jedynie domyśleć, kto naprawdę założył tę partię, a prezydent został do niej jedynie skierowany.

Wybory okazały się całkowicie przegrane dla dotychczas rządzącej partii, do której przez jakiś czas należał obecny prezydent Francji. Otrzymała ona jedynie 29 mandatów, a jak twierdzi Stanisław Aloszko, wśród nich są trzy grupy, które nie będą ze sobą współpracować. Tak słaby wynik spowoduje też mniejsze dotacje dla partii, co może doprowadzić do potrzeby sprzedania jej dotychczasowej siedziby.

Zapytany, jak teraz może wyglądać polityczna współpraca między Polską a Francją, stwierdził, że w tej sprawie należy być ostrożnym, ponieważ główni politycy tej partii są nastawieni proniemiecko i w swoich wypowiedziach będą się kierować zdaniem Niemiec i prezydenta Francji.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Według oficjalnych wyników partia La République en Marche (LREM) zdobyła 308 miejsc, a jej sojusznicze ugrupowanie MoDem 42 mandaty. Większość bezwzględna w niższej izbie francuskiego parlamentu wynosi 289 mandatów.

Partia Republikanie uzyskała 137 mandatów, stając się największym klubem opozycyjnym. Partia socjalistyczna i ugrupowania sojusznicze wobec niej uzyskały 44 mandaty. France Insoumise Jean-Lucka Mélenchona otrzymała 17 mandatów, Francuska partia komunistyczna 10 miejsc, a Front Narodowy jedynie 8 mandatów. 11 mandatów przypadło posłom niezrzeszonym.

WJB

 

www.wspieram.to/latownet

Francja: Koalicja Emmanuela Macrona zdecydowanie zwyciężyła w wyborach parlamentarnych

Francuskie MSW po przeliczeniu 92 proc. głosów poinformowało, że koalicja prezydenta Francji zdobyła co najmniej 301 miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Partia La Republique en Marche (LREM) prezydenta Francji Emmanuela Macrona wraz z koalicyjną partią MoDem zdecydowanie zwyciężyły w niedzielę w II turze wyborów parlamentarnych we Francji.

Według częściowych oficjalnych wyników opublikowanych przez ministerstwo partia LREM zdobyła 263 miejsca, a jej sojusznicze ugrupowanie MoDem 38. Większość bezwzględna w niższej izbie francuskiego parlamentu wynosi 289 mandatów.

Drugie miejsce w wyborach zajęli centroprawicowi Republikanie i ich sojusznicy, zdobywając zgodnie z dotychczasowymi danymi MSW, 124 miejsca. Oznacza to, że będą w izbie największym klubem opozycyjnym.

Sukces wyborczy pozwala LREM i MoDem na sformowanie rządu, który będzie mógł wdrożyć reformy zapowiedziane w programie wyborczym Macrona, począwszy od reformy kodeksu pracy. Oznacza także odsunięcie od władzy tradycyjnych dużych partii na prawicy i lewicy, które do tej pory na przemian sprawowały władzę we Francji.

PAP/LK

 

www.wspieram.to/latownet

Francja: Prezydent Macron będzie teraz mógł udowodnić, że rzeczywiście zamierza przeprowadzić we Francji reformy

Partia La Republique en Marche prezydenta Macrona i koalicyjna partia MoDem zwyciężyły w niedzielę w wyborach parlamentarnych we Francji, zdobywając bezwzględną większość w Zgromadzeniu Narodowym.

Jak podała BFM TV, partia prezydenta, przy dość niskiej frekwencji (do 17.00, wg tej stacji telewizyjnej, zagłosowało 35,33 procent uprawnionych, a w poprzednich wyborach o tej porze było to 46,42 procent) uzyskała 395-425 miejsc w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym.

Pozwalałoby to LREM na samodzielne sformowanie rządu, który będzie mógł wdrożyć reformy zapowiedziane w programie wyborczym Macrona, począwszy od reformy kodeksu pracy.

Koalicjant LREM, centrowo-liberalna partia MoDem, zdobył 45 mandatów – prognozuje ośrodek Kantar Sofres, wg którego Partia Socjalistyczna i jej sojusznicy zdobyli 45 mandatów, zaś lewicowa Francja Nieujarzmiona – 17 miejsc.

Opozycyjni, centroprawicowi Republikanie wraz z sojusznikami zdobyli w II turze wyborów parlamentarnych we Francji 125 mandatów, co oznacza, że będą drugą co do wielkości siłą w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym – wynika z prognozy pracowni IPSOS.

Według IPSOS, Front Narodowy wywalczył 8 miejsc. Otoczenie liderki tej partii, Marine Le Pen, przekazało, że dostała się ona do parlamentu.

PAP/LK

Francja: Rozpoczęła się druga tura wyborów parlamentarnych. Czy uda się zdobyć większość bezwzględną?

Wszystko wskazuje, że miażdżące zwycięstwo odniesie w nich sojusz partii centrowo-liberalnych La Republique en Marche (LREM) prezydenta Emmanuela Macrona i Ruchu Demokratycznego (MoDem).

We Francji rozpoczęła się w niedzielę rano II tura wyborów parlamentarnych. Wszystko wskazuje, że miażdżące zwycięstwo odniesie w nich sojusz partii centrowo-liberalnych La Republique en Marche prezydenta Emmanuela Macrona i Ruchu Demokratycznego.

Według ostatnich sondaży, sojusz LREM i MoDem Francois Bayrou, który we francuskim rządzie jest ministrem sprawiedliwości, może zdobyć 440-470 miejsc w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym, czyli niższej izbie francuskiego parlamentu – informuje agencja AFP.

Jeśli przedwyborcze szacunki się potwierdzą, będzie to większość niewidziana w Zgromadzeniu Narodowym od 1968 roku, gdy partia Charles’a de Gaulle’a zdobyła ponad 80 proc. miejsc. Większość bezwzględna to 289 mandatów.

Centroprawicowi Republikanie wraz z sojusznikami mogą liczyć na 60-90 miejsc, Partia Socjalistyczna na 20-35, lewica radykalna i jej komunistyczni sojusznicy na 10-25, a skrajnie prawicowy Front Narodowy na jedno do sześciu miejsc.

Eksperci przewidują, że frekwencja wyborcza będzie na poziomie 46 proc., a więc będzie jeszcze niższa niż w pierwszej turze głosowania 11 czerwca, gdy wyniosła 48,71 proc.

Krytycy prezydenta Macrona twierdzą, że prognozowana dla jego partii większość wynosząca ok. 80 proc. miejsc w Zgromadzeniu Narodowym to zagrożenie dla demokracji w kraju, który boryka się z wielkimi napięciami politycznymi

W piątek nowy rząd zadeklarował, że po wyborach zamierza wprowadzić zmiany w obowiązującej we Francji większościowej ordynacji wyborczej, by poprawić reprezentację mniejszych ugrupowań w parlamencie.

Dla Macrona druga tura wyborów ma być potwierdzeniem, że Francuzi chcą wdrożenia programu, z jakim wygrał on w maju wybory prezydenckie. Chodzi m.in. o liberalizację kodeksu pracy, odnowę moralną życia politycznego i nową ustawę antyterrorystyczną.

O północy z piątku na sobotę skończyła się kampania wyborcza. Ze względu na różnicę czasu do urn poszli już obywatele niektórych posiadłości zamorskich od Polinezji przez Antyle po Gujanę, a także Francuzi mieszkający w obu Amerykach.

W sumie niedzielne głosowanie odbędzie się w 573 jednomandatowych okręgach, przy czym jeden okręg liczy około 125 tysięcy mieszkańców. W pierwszej turze udało się wybrać zaledwie czterech deputowanych, którzy dostali poparcie ponad 50 proc. wyborców. Startuje 1146 kandydatów, z czego połowę stanowią kobiety.

Lokale wyborcze w dużych miastach zostaną zamknięte o godzinie 20. Wtedy też należy spodziewać się pierwszych prognoz wyników głosowania.

PAP/LK

Demokracja we Francji się zacięła. Ponad połowa wyborców nie skorzystała z prawa do głosowania

Ci, co najbardziej pragnęli zmian, zrozumieli, że wszystko zostało po staremu. Liczba rozczarowanych rosła, w miarę jak mglisty program Emmanuela Macrona nabierał kształtów – mówi Piotr Witt.

W niedzielę we Francji odbyła się pierwsza tura wyborów parlamentarnych. Zgodnie ze wcześniejszymi prognozami, wygrała je partia założona przez Emmanuela Macron’a. Jednak, jak mówi Piotr Witt, komentatorzy nie przewidzieli rekordowo małej frekwencji.

– Po raz pierwszy w historii V Republiki ponad połowa nie skorzystała z prawa do głosowania. W Paryżu i okręgu paryskim tylko co czwarty obywatel pofatygował się do urn. Demokracja zacięła się – mówił.

Korespondent Radia Wnet, komentując przyczynę takiego stanu rzeczy, zwrócił uwagę na rozczarowanie decyzjami nowego prezydenta Francji: – Ci, co najbardziej pragnęli zmian, zrozumieli, że wszystko zostało po staremu z młodym prezydentem na okrasę. Liczba rozczarowanych rosła w ciągu ostatniego miesiąca, w miarę jak mglisty program Emmanuela Macrona nabierał kształtów.

Jak mówi, „większość biedaków” głosowała na prezydenta Francji zachęcona obietnicami polepszenia ich dobrobytu. Mianowicie przed wyborami prezydenckimi, Emmanuel Macron obiecywał zwolnienie najbiedniejszych z podatku lokalowego. Tak się jednak na razie nie stanie, ponieważ zapowiedziano wprowadzenie tej ulgi najwcześniej za dwa lata, przy odebraniu praw socjalnych „od jutra”.

– CSG – powszechna kontrybucja społeczna, rodzaj podatku nadzwyczajnego znowu zostanie podwyższony. Wprowadzony niegdyś tytułem doraźnym na rok, obowiązuje nieprzerwanie od 27 lat. W 1990 roku wynosił 1 proc., w 1997 roku już 7,5 procent. Prezydent Macron zapowiedział rozciągnąć płatność na emerytów i podwyższyć ją do 10 procent. Wyjątkowy cynizm tej operacji podkreśla fakt, że CSG został wprowadzony niegdyś dla finansowania emerytur, ale pamięć ludzka jest krótka i jak mówi francuskie porzekadło „codziennie rodzi się nowy jeleń” – mówi nasz korespondent.

Nowe ustawy ułatwią również zwolnienie pracowników, nawet te bez uzasadnienia. Co więcej, okazało się, że analogiczne afery, jak ta, za którą potępiono Françoisa Fillona, dotyczą praktycznie niemal wszyscy z obecnych ministrów. Piotr Witt zwrócił również uwagę na konferencję OECD, na której podjęto temat problemu rajów podatkowych i ucieczki podatkowych największych firm.

– Według OECD brytyjskie Wyspy Dziewicze, 30 tysięcy mieszkańców na Karaibach, reprezentują 10 procent inwestycji bezpośrednich w Rosji. Wyspy Dziewicze należą również do pięciu największych inwestorów w Chinach – mówił. Proceder ten ma jednak zostać zatrzymany, na mocy traktatu międzynarodowego, który został podpisany w środę 7 czerwca przez siedemdziesiąt państw. dyrektor spraw fiskalnych w OECD zapowiedział „koniec z włóczęgostwem podatkowym”.

Zapraszamy do wysłuchania felietonu Piotra Witta.

WJB

 

www.wspieram.to/latownet