A może spróbować monarchii? Rozczarowanie do republiki jest we Francji powszechne, a tęsknota za tronem nie wygasła

Jedną z największych zalet ustroju monarchicznego w oczach nostalgicznych zwolenników jest odpowiedzialność monarchy przed narodem i potomstwem. Prezydent nie ponosi odpowiedzialności za swoje błędy.

Piotr Witt

W braku własnej dynastii panującej Francuzi masowo interesują się plotkami dochodzącymi z suwerennego księstwa Monaco i przeżywają głęboko wydarzenia rodzinne dworu brytyjskiego. Monarchiści francuscy nie mają reprezentacji w parlamencie. Jedynym miejscem zgromadzeń, jakie im pozostało, jest kościół, jedyną okazją do zgromadzenia jest msza. 21 stycznia w rocznicę śmierci Ludwika XVI modliliśmy się razem z nimi w Kaplicy Pokutnej przy bulwarze Haussmanna za duszę króla męczennika.

Po upadku ostatniego panującego, cesarza Napoleona III, sprawa wyboru ustroju politycznego dla Francji stanęła na ostrzu noża. Monarchiści mieli w parlamencie większość. W głosowaniu demokratycznym siedem lat później wybór republiki przeszedł jednym głosem i był to podobno głos monarchisty. Pan hrabia d’Haussonville głosował za republiką na złość innym monarchistom.

Przekleństwem rojalizmu francuskiego jest bowiem nie to, że brak im pretendenta do tronu, ale przeciwnie, to, że mają ich przynajmniej o jednego za dużo.

Od wieków do tronu pretendują dwie gałęzie tej samej rodziny. Król Francji Ludwik XIV miał brata, młodszego o dwa lata Filipa. Zgodnie z prawami monarchii Filip Orleański nigdy nie panował. Ludwik XIV wstąpił na tron jako dziecko i umarł starcem. Do śmierci w 1715 roku przeżył obu następców tronu – syna i wnuka. Prawnuk zmarłego, Ludwik XV, miał pięć lat, kiedy odziedziczył królestwo. W jego imieniu rządził regent Filip z młodszej linii nigdy nie panującej. To wówczas, jak się zdaje, Orleanowie nabrali pociągu do tronu. Nie przeszło im to do dziś. (…)

Zażarta konkurencja między dwiema gałęziami rodu Kapetyngów nigdy nie wygasła. Od stu lat wielu historyków uważa rewolucję francuską za wynik tej rywalizacji.

Jacques Bainville, wielki historyk, przypominał, że rewolucja zaczęła się na dziedzińcu Palais Royal i była podsycana bibułą drukowaną na polecenie i za pieniądze Filipa Orleańskiego. (…)

Na początku XX wieku w ruch monarchiczny zaangażowali się wybitni intelektualiści Jacques Bainville i Leon Daudet. Charles Maurras, przywódca i ideolog ruchu monarchistycznego, w 1900 roku rozpisał ankietę w sprawie monarchii. Wynikło z niej, że wielu obywatelom, wielu ludziom wpływowym przywrócenie tronu by odpowiadało.

Druga wojna wszystko zmieniła. Republikanin gen. de Gaulle, wyniesiony do władzy przez historię, stał się dla Francuzów namiastką monarchy cenionym i lubianym. (…)

Na krótko przed śmiercią w 1999 roku ostatni pretendent postarał się pogrzebać nadzieje monarchiczne Orleanów. Hrabia Paryża wyprzedał dziedzictwo przodków: cenne obrazy, biblioteka, srebra, miniatury, biżuteria, łącznie z liberiami służby królewskiej poszły pod młotek. Separowany z żoną hrabia miał dziesięcioro dzieci, lecz ostatnie lata życia spędził u pielęgniarki. Po jego śmierci znaleziono tylko aksamitne pantofle ranne haftowane w złote lilie. Głową dynastii został Henri, jego najstarszy syn (1933).

Ze strony starszej linii, następca tronu Alphonse de Bourbon zgilotynował się sam. Jadąc na nartach w Colorado, nie zauważył kabla przeciągniętego w poprzek trasy. Jego syn ma dzisiaj lat 43 i jest formalnym następcą tronu pod imieniem Ludwika XX. Jest wysoki, przystojny, wysportowany, wszechstronnie i gruntownie wykształcony. Ożeniony bogato, z córką hiszpańskiego finansisty Vargasa, sam jest z wykształcenia bankowcem. (…)

Jedną z największych zalet ustroju monarchicznego w oczach nostalgicznych zwolenników jest odpowiedzialność monarchy przed narodem i własnym potomstwem. Prezydent republiki mający uprawnienia monarchy albo nawet i większe, nie ponosi odpowiedzialności za błędy swego postępowania. Mitterrand, który doprowadził kraj do katastrofy, odszedł w chwale. Po jego śmierci nazwano jego imieniem Bibliotekę Francji, ulice i miasteczka. François Holland, który z powodzeniem kontynuował jego politykę otoczony nawet tymi samymi ludźmi, także odszedł na komfortową emeryturę byłego szefa państwa i nikt nie żąda od niego rozliczeń. Monarcha nie jest spółką anonimową z odpowiedzialnością udziałami, lecz żywym człowiekiem, znanym z imienia i nazwiska.

„A może spróbować monarchii?”, artykuł Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w lutowym „Kurierze WNET” nr 44/2018, s. 3 – „Wolna Europa”, wnet.webbook.pl.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na falach na WNET.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Witta pt. „A może spróbować monarchii?” na s. 3 „Wolna Europa” lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Parlamentarzyści we Francji nie mogą nosić symboli religijnych

Francuskie Zgromadzenie Narodowe zabroniło deputowanym noszenia rzucających się w oczy symboli religijnych. Zakaz zawarty jest w nowym dress code’dzie dla parlamentarzystów.

Został on wydany po tym, jak jeden z deputowanych przemawiał z parlamentarnej mównicy w koszulce piłkarskiej w czasie debaty o klubach amatorskich. Ubiór ma być od tej pory pod każdym względem neutralny, a opinie mogą być wyrażane jedynie słowami. Dlatego zabrania się „noszenia wszelkich rzucających się w oczy symboli religijnych, mundurów, logo czy reklam handlowych lub sloganów politycznych”.

Zdaniem rzecznika Konferencji Biskupów Francji prał. Oliviera Ribadeau Dumasa, parlament opowiedział się za zbyt daleko idącą interpretacją oficjalnej świeckości państwa, która zabrania funkcjonariuszom publicznym wyrażania prywatnych przekonań w miejscu pracy, ale zezwala ludziom wierzącym i Kościołom, do których należą na publiczne wyrażanie swych opinii.

– Jeśli jest jakieś miejsce, w którym można otwarcie dyskutować na każdy temat, to jest nim właśnie Zgromadzenie Narodowe – powiedział duchowny paryskiemu dziennikowi „Le Monde”, dodając, że deputowani reprezentują naród.

Część deputowanych protestowała przeciwko nowym zasadom ubioru, które wydają się stać w sprzeczności z bardziej wyważonym podejściem do świeckości, o którym mówił prezydent Emmanuel Macron na niedawnym spotkaniu z przywódcami religijnymi. Deputowana Annie Genevard z partii Republikanie pytała wprost, dlaczego poszerzono zakaz o noszenie symboli religijnych, podczas gdy w praktyce „taki problem nie istnieje” w budynku parlamentu.

Nowy dress code wprowadził przewodniczący Zgromadzenia Narodowego François de Rugy, należący do partii Republika Naprzód, założonej przez Macrona. Polityk ten w listopadzie ub.r. stwierdził, że „wiara jest sprawą prywatną i ma wartość tylko wtedy, gdy taką pozostaje”.

Nawet Obserwatorium Świeckości, działająca przy premierze instytucja zajmująca się sygnalizowaniem przypadków naruszania polityki świeckości państwa, uznało nowy dress code za niewłaściwy, gdyż deputowani z definicji powinni mieć osobiste poglądy. Niektórzy deputowani przypomnieli, że słynny opiekun bezdomnych abbé Pierre (o. Henri Grouès), nosił swój habit zakonny w budynku Zgromadzenia Narodowego, gdy był deputowanym na przełomie lat 40. i 50. XX wieku.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

Najświeższe wiadomości z Francji – niespodzianka! – związane z imigrantami / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET

Emmanuel Macron chce powstrzymać nielegalną emigrację poprzez ekonomiczne wsparcie dla krajów afrykańskich. Atak dzihadysty na strażników w najbardziej strzeżonym więzieniu we Francji.

Emmanuel Macron wzywa do usprawnienia tzw. europejskiego systemu relokacji uchodźców i promuje swoją politykę afrykańską

Na szczycie poświęconym problemom imigracyjnym w Unii Europejskiej francuski prezydent wykonał gest wobec Włochów i zapewnił o swoim wsparciu dla rządu włoskiego w kwestii zmierzenia się z nielegalną imigracją. Odtąd Francja będzie przyjmować  miesięcznie 200 nielegalnych imigrantów wyłowionych przez Włochów z Morza Śródziemnego, a nie 50, jak miało to miejsce dotychczas.

Jednak to w swojej polityce afrykańskiej Emmanuel Macron upatruje rozwiązanie imigracyjnego kryzysu w Unii Europejskiej. Zdaniem francuskiego prezydenta, ekonomiczne wsparcie dla krajów afrykańskich zdecydowanie przyczyni się do powstrzymania kolejnych fal nielegalnych imigrantów próbujących dostać się do Europy za wszelką cenę.

Atak dżihadysty w najbardziej strzeżonym więzieniu we Francji, znajdującym się w Nord-Pas-de-Calais w mieście Lens

Dzisiaj około godziny 15.30 osadzony skazany za uczestnictwo w kilku zamachach we Francji islamista zaatakował i poważnie ranił nożem trzech strażników więziennych, kiedy ci otwarli celę, w której sprawca tego ataku przebywał. Jak osadzony w więzieniu o największym rygorze we Francji zdobył nóż? Na to i inne pytania związane z tą sprawą odpowie francuska prokuratura antyterrorystyczna, która rozpoczęła śledztwo dzisiaj wieczorem.

Sprawca ataku był zamieszany w zamach terrorystyczny na WTC z 11 września 2002 roku. Za kilka dni ma on być ekstradowany do USA, gdzie czeka go proces.

Zbigniew Stefanik

La République en Marche drepcze w miejscu. Polityczną regułą przewodnią ugrupowania jest: „ani na lewo, ani na prawo”.

Dzisiaj La République en Marche jest politycznym obozem rządzącym, który poszukuje we francuskiej przestrzeni politycznej roli dla siebie, a także zastanawia się nad swoją polityczną tożsamością.

Zbigniew Stefanik

Kiedy wiosną 2016 roku powstał ruch „en Marche”, polityczni komentatorzy nie przykładali do tego wydarzenia większej wagi. „En Marche” jawił się jako zjawisko facebookowe i funkcjonujące niemal wyłącznie w przestrzeni internetowej. (…)

W grudniu 2016 roku panowało nad Sekwaną przekonanie, że François Fillon będzie przyszłym prezydentem Francji, skoro wygrał prawybory prawicy. Tak się jednak nie stało. W styczniu 2017 roku rozpoczęła się tzw. Fillongate, a oskarżony o nieprawidłowości i defraudacje finansowe Fillon, zamiast prowadzić kampanię wyborczą opartej na politycznej debacie z kontrkandydatami, został zmuszony do prowadzenia kampanii wyborczej polegającej głównie na odpieraniu zarzutów o nieuczciwość i przywłaszczenie publicznych pieniędzy. Fillongate stanowiła tak naprawdę ten moment, kiedy to rozpoczął się „marsz” Emmanuela Macrona i jego ruchu „en Marche” po władzę nad Sekwaną. (…)

Emmanuel Macron dostał się do drugiej tury, jednak warto mieć na uwadze, że w pierwszej turze uzyskał wynik wyborczy na poziomie nieco ponad dwudziestu procent. A więc trudno mówić (jak czynią to niektórzy komentatorzy, tak francuscy, jak i zagraniczni) o potężnej fali „macronizmu” nad Sekwaną. Sam Macron zawdzięcza swoje zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich niepisanej regule nad Sekwaną: „wszystko, tylko nie Front Narodowy”.

Emmanuel Macron stal się ósmym prezydentem piątej republiki francuskiej, a jego obóz polityczny, wówczas jeszcze „En Marche”, miał realne szanse na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, które miały odbyć się nad Sekwaną sześć tygodni po wyborach prezydenckich. Kilka dni po zwycięstwie swojego przywódcy w wyborach prezydenckich ruch „En Marche” zmienił swoją nazwę na „La République en Marche” i przystąpił do kampanii wyborczej poprzedzającej wybory parlamentarne nad Sekwaną. (…)

Dzisiaj La République en Marche liczy najwięcej członków ze wszystkich ugrupowań politycznych nad Sekwaną. Jeśli wierzyć danym opublikowanym przez ten ruch, należy do niego obecnie 380 tysięcy osób. To zaledwie kilkunastomiesięczne ugrupowanie posiada nad Sekwaną swojego prezydenta, swojego premiera i zdecydowaną większość mandatów w niższej izbie francuskiego parlamentu. Nie udało się jednak ugrupowaniu Macrona uzyskać większości w senacie, co dla obozu prezydenckiego jest coraz większym i coraz bardziej dokuczliwym problemem…

La République en Marche rządzi obecnie we Francji w każdym znaczeniu tego słowa, jednak warto zastanowić się nad przyszłością ruchu. Albowiem zdaje się, że przechodzi on obecnie wielki wewnętrzny kryzys. (…)

U swojej genezy projekt polityczny „en Marche” miał być bytem demokratycznym, gdzie panuje wewnętrzna demokracja, stanowiąc jego polityczną esencję. Okazało się jednak, że „La République en Marche” jest ugrupowaniem wodzowskim, w którym na stanowisko przewodniczącego kandyduje tylko osoba namaszczona przez urzędującego prezydenta, a ten jedyny kandydat jest wybierany w drodze wyborów, przez podniesienie ręki głosujących i dodatkowo w obecności tego jedynego kandydata na sali podczas głosowania. To kolejny problem dla LREM, który powoduje coraz większy polityczny ferment w tym ugrupowaniu.

„Ani na lewo, ani na prawo” – strategia, która przyczyniła się do zwycięstwa Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich i jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych – obecnie bardziej niż atutem zdaje się być dla LREM problemem i kulą u nogi. Działacze La République en Marche wywodzą się z różnych (od skrajnej lewicy do twardej prawicy) środowisk i ugrupowań politycznych. To powoduje, że bardzo ciężko temu ruchowi ustalić jeden, wspólny polityczny kurs i spójny przekaz co do kwestii obyczajowych i społecznych.

Czy La République en Marche popiera zalegalizowane nad Sekwaną małżeństwa jednopłciowe? Czy popiera stosowanie metody in vitro przez żeńskie pary jednopłciowe? Jaki jest stosunek La République en Marche do poszczególnych wyznań i w ogóle do szeroko pojętej religijności nad Sekwaną? Jak République en Marche rozumie i definiuje państwo świeckie? Jaki jest stosunek LREM do laicyzmu nad Sekwaną? Jak zapatruje się na politykę integracyjną we Francji wobec mniejszości muzułmańskiej? Czy jest zwolennikiem państwa socjalnego? (…)

Warto również postawić pytanie, jaką rolę sam wódz La République en Marche, Emmanuel Macron, widzi dla swojego politycznego ruchu? Czy politycznej armii, której jedyną rolą ma być wspieranie urzędującego nad Sekwaną prezydenta i podległego mu rządu, a jej działacze mają być politycznymi żołnierzami wykonującymi polityczne rozkazy swojego przywódcy? Czy ma to być bezideowy, beztożsamosciowy i bezwładny, bezpartyjny blok wspierania prezydenckich i rządowych reform? A może La République en Marche ma przyjąć rolę partii politycznej, która będzie usiłowała trwale wpisać się we francuski polityczny pejzaż, a jej członkowie staną się politycznymi działaczami?

Na te wszystkie pytania będą musieli odpowiedzieć (i to czym prędzej) zarówno liderzy La République en Marche, jak i urzędujący nad Sekwaną prezydent.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” znajduje się na s. 11 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” na s. 11 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Paryż patrzy w przyszłość, czyli sto tysięcy zawodowych wróżbitów nad Sekwaną

Francja nie ma ropy, ma za to rozwinięty przemysł przewidywania przyszłości. Wróżby można otrzymać osobiście i na telefon. Są jednak rzeczy, które trudno przewidzieć np. praca francuskiej poczty

 

We Francji mamy nowego prezydenta, który jest wciąż dość zagadkowy, w Polsce nowego premiera… Dokąd zmierzamy z nowym kierownictwem? Nigdy pokusa poznania przyszłości nie była silniejsza niż obecnie. Wyjątkowa gratka dla jasnowidzów i wróżbitów. W laickiej Francji, jak mawiali ojcowie socjalizmu – uwolnionej od przesądów religijnych – oblicza się ich liczbę na ponad 100 tysięcy, wielokrotnie więcej niż księży katolickich.

W poświątecznym felietonie Piotr Witt skomentował rozkwit wróżbiarstwa we współczesnej, laickiej Francji. Niestety, nawet nad Sekwaną nie wszystko da się przewidzieć. Magii wróżb nie chcą ulec usługi publiczne, takie jak  poczta, czy też realizacja wyborczych obietnic Macrona.

Zapraszamy do wysłuchania korespondencji Piotra Witta.

 

Przykre jest, że fałszywym legendom na temat Chopina patronuje narodowy instytut jego imienia / Piotr Witt w Radiu WNET

Francuski korespondent Radia WNET zrelacjonował komentarze z tamtejszej prasy na temat decyzji KE dotyczącej wszczęcia przeciwko Polsce procedury stwierdzenia naruszenia „wartości europejskich”.

Piotr Witt przedstawił okoliczności uroczystego odznaczenia go Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP przez Andrzeja Dudę, które miało miejsce w poniedziałek podczas wigilii Stowarzyszenia Muzealników Polskich. Gość poranka WNET zaznaczył, że zaszczytne odznaczenia trafiały często do osób niezasługujących na nie, porównując uhonorowanych Orderem Virtuti Militari za Bitwę pod Zieleńcami do odznaczonych nim przez Cara Mikołaja I za stłumienie powstania listopadowego, puentując, iż moment odznaczenia go przez Prezydenta RP wydaje się być najodpowiedniejszym w perspektywie okresu jego aktywności.

Jedną zasług, ze względu na które Piotr Witt otrzymał order było odkłamywanie historii Fryderyka Chopina. Zaznaczył także, iż kłamstwa na temat największego polskiego kompozytora są powielane przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.

– Od wielu lat nasza chluba narodowa, wielki kompozytor, został zaprzężony do marketingu, do pracy na rzecz lepszej sprzedaży fortepianów Pleyel’a i przysporzenia chwały banksterskiej rodzinie Rothschildów. Jest wierutną nieprawdą, jakoby w pierwszym, najtrudniejszym okresie jego paryskiego życia pomagali mu jedni i drudzy – stwierdził Piotr Witt.

Autor ,,Kroniki paryskiej” podzielił się z słuchaczami refleksjami związanymi z wyglądem Paryża w okresie Świąt. Ozdobiona z rozmachem stolica Francji wywołała sprzeciw socjalistycznej mer Paryża Anne Hidalgo. Ustąpiła ona dopiero pod naciskiem sądu i paryskich aktorów. W Paryżu pojawiają się też betonowe barierki, mające zabezpieczać ludność przed zamachami, dokonywanymi przy użyciu samochodów.

Korespondent Radia WNET we Francji się także do wczorajszej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie rozpoczęca procedury mającej stwierdzić naruszanie przez Polskę „wartości europejskich”. Okazuje się, że we francuskiej prasie informacje na ten temat przekazywane są w tonie bardzo spokojnym, gdyż mało prawdopodobne jest uzyskanie wymaganie jednomyślności wszystkich państwo członkowskich UE, która jest do tego potrzebna.

jon

Cała rozmowa w części piątej Poranka WNET w czwartek 21 grudnia 2017 roku.

Premier Morawiecki dzień 6: Polska nie jeździ do Brukseli jako petent, tylko jako kraj potrzeby Europie

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Telewizji Polskiej, relacjonował wizytę w Brukseli i ustalenia podjęte na szczycie Rady Europejskiej oraz plany dalszych zmian w rządzie.

Jestem bardzo zadowolony [z wizyty na szczycie UE] ponieważ rzeczywiście te rozmowy, ta wizyta doprowadziły do kilku nowych otwarć, nowego spojrzenia na pewne tematy. M.in. sprawa Brexitu, która niepokoiła na jeszcze 2-3 miesiące temu. Sam rozmawiałem z ministrem ds. przeprowadzenia Brexitu kilka razy. Ten temat rozwiązał się po naszej myśli – podkreślił w programie „Gość Wiadomości” premier Mateusz Morawiecki.

Premier odpowiadał również na pytanie czy podczas spotkania z prezydentem Francji padł temat reformy sądownictwa – [Emanuel Macron] zapytał o to rzeczywiście, ale wątek trwał nie dłużej niż 60 sekund. Przypomniałem prezydentowi reformę Michelle’a Debre, którą robił razem z Charlesem de Gaulle. Bardzo mu się spodobała ta analogia historyczna, bo wtedy, 15 lat po wojnie, Francja z piętnem Vichy chciała zrzucić tę spuściznę kolaboracji sędziów, którzy splamili się tamtą współpracą. My niestety nie 15, a 28 lat po upadku komunizmu chcemy zrzucić tamto niedobre brzemię. Myślę że tego typu porównanie bardzo mocno trafiło, miał o czym pomyśleć. Natychmiast zmienił temat, nie wracaliśmy do tego tematu.

Premier zaznaczył, że porozumienie w sprawie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, są korzystne z punktu dla Polski oraz dla Polaków przebywających na Wyspach – Prawa naszych obywateli, którzy tam są i chcą na razie zostać, bo ja cały czas wierzę, że przynajmniej znaczna ich część wróci tutaj do Polski, będą tam zagwarantowane, również prawa socjalne. Te rachunki, które trzeba płacić, bo Wielka Brytania jest płatnikiem netto do budżetu UE, też będą wszystkie pokryte tak jak my sobie tego życzyliśmy; więc twarda postawa negocjacyjna na pewno się tutaj opłaciła.

Mateusz Morawiecki odniósł się również do groźny użycie przez Komisję Europejską wobec Polski procedury naruszenia praworządności, zawartej w art. 7 traktatu o UE – To prerogatywa KE. To spojrzenie bardzo jednostronne, mocno spierane poglądami wyłącznie naszych przeciwników politycznych. Jednak sadzę że tam jakieś refleksje zostały zasiane, ale jaka będzie decyzja to nie wiem. Na pewno nie będziemy jednak działać pod pistoletem. Jesteśmy krajem który ma prawo się reformować.

 

Przyglądamy się wraz z kierownictwem politycznym pracy wszystkich ministrów na półmetku i na drugą część kadencji zaproponujemy na pewno z początkiem roku pewne zmiany – podkreślił Mateusz Morawiecki.

 

Premier Mateusz Morawiecki napisał list do uczestników uroczystości pogrzebowych trzech komandorów: Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego i Jerzego Staniewicza:

Pamiętamy, chcemy pamiętać, zawsze będziemy o Was pamiętać – chcemy powiedzieć rodzinom ofiar totalitaryzmu. Efekty prac na Łączce mają prawo wstrząsnąć Polską i Polakami, zwłaszcza rodzinami oraz bliskimi ofiar, bo z pełną mocą udowadniają, że wojna nie skończyła się dla Polski w 1945 roku, to gorzka i smutna prawda – napisał premier.

Trzej komandorzy to bohaterowie obrony polskiego wybrzeża z 1939 roku zostali straceni w grudniu 1952 po sfingowanym procesie i niesłusznym oskarżeniu o szpiegostwo.  Dopiero po ponad 65 latach spoczęli na cmentarzu Marynarki Wojennej.

 

ŁAJ/Niezależna

Premier Morawiecki dzień 5: Lectio prima brevis est… vel nulla

Piąty dzień premierostwa Mateusza Morawieckiego upłyną pod znakiem spotkań na Radzie Europejskiej, szczególnie na rozmowie z prezentem Francji i niespodziewanym, przyspieszonym powrocie do Warszawy.

W piątek premier Morawiecki tylko raz publicznie zabrał głos, rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie wracającego do Warszawy samolotu. W swoim wystąpieniu premier podsumowywał zakończony w piatem szczyt Rady Europejskiej, na którym debiutował jako szef rządu – W zakresie strukturalnej współpracy w polityce obronnej osiągnęliśmy porozumienie. Polska będzie brała udział w tej inicjatywie i w tych projektach, które najbardziej nam odpowiadają. Chcemy oczywiście wzmocnić siły obronne Unii Europejskiej, ale w pełnym porozumieniu z NATO, które jest głównym gwarantem naszego bezpieczeństwa – zaznaczył Mateusz Morawiecki, odnosząc się do uczestnictwa Polski w projekcie stałej współpracy w zakresie obronności PESCO.

 

Mateusz Morawiecki mówił również o polityce unii wobec Rosji Władimira Putina – Wczoraj rozmawialiśmy również na temat postępowania wobec Kremla, co pokazało, że z wyjątkiem paru mniejszych krajów południa Europy, wszyscy rozumieją, że sankcje wobec Rosji muszą zostać przedłużone. Ponieważ stanowią nie tylko element polityki nacisku na Rosję, ale również są pewnym symbolem, że Unia Europejska nie godzi się na aneksję Krymu, nie godzi się na wojnę we wschodniej części Ukrainy. Dążymy do tego, żeby Porozumienia Mińskie był w pełni respektowane.

W podsumowaniu szczytu nie mogło zabraknąć polskiego stanowiska wobec uzgodnionych warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, które w piątek przyjęła Rada Europejska – Również wszystkie uzgodnienia dotyczące Brexitu są bardzo pozytywne. Wczoraj jeszcze pani premier May, biorąc udział do końca w posiedzeniu Rady Europejskiej, pokrótce przedstawiła to, co dzisiaj już bez jej udziału było potwierdzone, a tak naprawdę zostało wynegocjowane wcześniej. To jest bardzo duży sukces również Polski, ale w szczególności oczywiście unijnych negocjatorów pod kierunkiem pana Michela Barnier.

Dla nas najważniejszy był los naszych obywateli w Wielkiej Brytanii. Utrzymanie praw nabytych w ramach polityki społecznej, ale również walczyliśmy o pewne okresy przejściowe akceptowalne dla polskiej strony. Najbardziej chodziło nam o to, żeby te rozpędzające się projekty w samorządach, realizowane w ramach funduszy strukturalnych Unii Europejskiej, nie były zagrożone od strony finansowania. W tym aspekcie Wielka Brytania osiągnęła porozumienie z nami i z całą Unią Europejską, co do finansowania wszystkich projektów, które do tej pory są prowadzone w ramach perspektywy budżetowej 2014-2020 – podkreślił premier Morawiecki.

Pominiętym  przez polskie media tematem szczytu, były ustalenia dotyczące polityki społecznej. Przywódcy krajów UE dyskutowali m.in. nad projektem europejskiego filaru praw socjalnych. Program zakłada ustanowienie jednolitych standardów praw społecznych w całej UE, a najdalej idące pomysły mówią o przeniesieniu większości kompetencji w tej materii z rządów do instytucji UE. Takie rozwiązanie silnie uderzyłoby w proces konwergencji polskiego gospodarki i w tempo wzrostu gospodarczego. Premier uspokajał, że w ramach dyskusji na Radzie Europejskiej, ustalono, że zakres zmian w prawie specjalnym UE nie naruszy prerogatyw państw narodowych – kompetencje krajów członkowskich, w odniesieniu do polityki społecznej, są w pełni utrzymane, a to, że chcemy nad standardami społecznymi pracować jak najbliżej ze sobą nawzajem, to oczywiście całą mocą potwierdzamy – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Pod koniec premier odniósł się do porannego spotkania z Emanuelem Macronem – W ramach spotkania bilateralnego z prezydentem Francji poruszyliśmy kilka bardzo ważnych tematów m.in: temat zmian klimatycznych, tematy energii i bezpieczeństwa energetycznego, również bezpieczeństwa gazowego, ale także dyrektywy o pracownikach delegowanych czy pakiet mobilności. To były dobre rozmowy. Zaprosiłem pana prezydenta do Polski na stulecie rocznicy odzyskania niepodległości.

Premier Mateusz Morawiecki | fot. P. Tracz/KPRM

Zainteresowanie mediów i komentatorów wzbudziło niespodziewane przyspieszenie wylotu premiera z Brukseli po porannej serii rozmów. W mediach pojawiły się spekulacje, że Morawiecki skrócił wizytę na unijnym szczycie, aby zdążyć na wigilię klubu PiS w Warszawie.
Jak tylko dam radę, to może późniejszym popołudniem chciałbym się spotkać z częścią klubu, jeżeli jeśli będzie, po zakończeniu Sejmu. Jest szereg innych tematów, które mnie bardzo pilnie ściągnęły do Polski. To ostatnia godzina, bo wylecieliśmy o 12, a o 13 kończy się posiedzenie. Już kilka osób też opuszczało to posiedzenie – mówił dziennikarzom na pokładzie samolotu Mateusz Morawiecki.

W czwartek (21 grudnia 2017) w Warszawie odbędą się polsko-brytyjskie konsultacje międzyrządowe pod przewodnictwem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego oraz premier Królestwa Wielkiej Brytanii Teresy May.

ŁAJ

Długi, bezrobocie i wysokie podatki – czyli Francja prezydenta Macrona

Gdy zapracowani Francuzi odzyskują czas wolny i mogą zająć się losami świata i kraju – czyli od piątkowego popołudnia – francuskie media koncentrują się na wiadomościach sportowych i towarzyskich.

 

Piotr Witt mówił w Poranku WNET o ekonomicznej i społecznej sytuacji nad Sekwaną.

Macron został wybrany raczej na podstawie nadziei na zmianę niż konkretnych zapowiedzi programowych. A teraz musi zmagać z dziedzictwem poprzedników – deficytem budżetowym, bezrobociem i nadmiernym fiskalizmem. Wśród nielicznych jego zapowiedzi wyborczych była między innymi obietnica zniesienia tzw. taks lokalowych – podatku, który godzi przede wszystkim w najbiedniejszych. Teraz rząd zastanawia się, który z dwóch podatków podwyższyć, aby sfinansować zniesienie trzeciego.


Ukazała się płyta z zapisem „Kronik paryskich” – czyli paryskich korespondencji autora. Z tej okazji zapraszamy na spotkanie z Piotrem Wittem przy ulicy Konwiktorskiej 7, w sali Polskiego Związku Niewidomych w czwartek 14 XII o godzinie 16.30 .

Nie można poprawić bytu ludu, nie można zreformować edukacji, ale można laicyzować

Co zostało z francuskiego socjalizmu? Dokąd zmierza jeszcze niedawno deklarujący się jako socjalista Emmanuel Macron? Na te pytania próbował odpowiedzieć korespondent Radia WNET.

Nie wiadomo w jakim kierunku idzie zielony ludzik, jak go nazywa Piotr Witt, to jest Emmanuel Macron. Na pewno poprawiły się stosunki z Polską, która do tej pory miała odpowiadać za całe zło we Francji, a polscy robotnicy mieli odbierać miejsca pracy francuskim.

Emmanuel Macron stoi w rozkroku. Z jednej strony, wybrany przez banki i wielkie korporacje, prowadzi politykę w ich interesie. Z drugiej strony społeczeństwo francuskie domaga się reform dla poprawy swego bytu. Taki właśnie mamy moment w historii rozwoju francuskiego socjalizmu, bo Macron w rządzie Hollanda deklarował się jako socjalista.

Socjalizm zbankrutował. Socjaliści w imię wartości republikańskich walczyli o poprawę bytu ludu francuskiego oraz jego edukację. Poprawa bytu zakończyła się porażką. Od dawna szerzy się bezrobocie i nic nie wskazuje na to, żeby miało się zmniejszać. Przeciwnie, nawet ostatnio wzrasta. Podobnie nie sprawdziła się państwowa edukacja. Obecnie najlepszymi francuskimi szkołami są szkoły prywatne, i to katolickie. [related id=45898]

Co zostało w takim razie z idei socjalistycznych powstałych na przełomie XIX i XX wieku? Pozostała laicyzacja – odpowiada Piotr Witt. Nie można poprawić bytu ludu, nie można zreformować edukacji, ale można laicyzować.

W imię ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku nakazano w Bretanii usunąć krzyż ze statuy Jana Pawła II. Ustawa ta zabrania umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych. Republika pogodziła się z wieżami kościołów widocznymi w krajobrazie Francji, ale nie dopuszcza nowych symboli chrześcijańskich. Jednak Bretończycy, którzy ufundowali tę statuę z własnych składek, zawiązali obywatelskie zrzeszenie w obronie tego krzyża, a staje się ono coraz liczniejsze.

Władze znalazły się w potrzasku. Jeśli krzyż pozostawią, przyznają się do porażki i nieprzestrzegania ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku. Jeżeli usuną go, to wydadzą wojnę Bretończykom. Zdaniem Piotra Witta nie skończy się to jednak Wolną Bretanią.

Komu dzisiaj potrzebna jest ta laicyzacja? W 1905 roku panowały przecież zupełnie inne stosunki ideowe i ekonomiczne. Wtedy pomysł laicyzacji połączony z edukacją mas społecznych miał inne znaczenie. Dzisiaj laicyzacja potrzebna jest handlowi. Niech klienci nie mają głów zaprzątniętych innymi kwestiami niż wyjęcie pieniędzy, jeśli mają, i zakupienie towarów.

JS

Wypowiedzi Piotra Witta można posłuchać w części czwartej Poranka WNET w środę 6 grudnia 2017 roku.