Pracownicy oddelegowani mają nad Sekwaną coraz więcej wrogów. Są kością niezgody między starą a nową Unią Europejską

Samorządowcy opowiadają w massmediach o rzekomych „tysiącach Polaków i Rumunów, żyjących w busach na parkingach przy autostradach, gotowych przyjąć każdą pracę za każde pieniądze”.

Zbigniew Stefanik

Kim jest pracownik oddelegowany? W opinii wielu (być może większości) Francuzów to „Polak albo Rumun, który nie przestrzegając prawa francuskiego i nie zważając na francuskie prawo pracy, przyjmuje każdą pracę za najniższe stawki i jest gotowy zrobić wszystko, aby zarobić nawet jedno euro. Pracownik oddelegowany odbiera pracę Francuzom i demoluje swą obecnością na terytorium francuskim wszelkie mechanizmy ochronne, na które francuscy pracownicy mogli liczyć jeszcze do niedawna, czyli do momentu, kiedy pojawił się we Francji pracownik oddelegowany”.

W kawiarni czy w pubie można usłyszeć Francuzów skarżących się na polskich kierowców, którzy poprzez swoją liczebność blokują autostrady i czynią tłok na drogach, co utrudnia Francuzom poranny dojazd do pracy i wieczorny powrót do domu. Można również usłyszeć o rzekomych „dymiących, przestarzałych polskich i rumuńskich ciężarówkach, narażających Francuzów i ich dzieci na oddychanie skażonym powietrzem”. (…)

Pracownik oddelegowany staje się we Francji odpowiedzialny nawet za problemy, z którymi boryka się obecnie Unia Europejska. Albowiem można nierzadko usłyszeć, że problemy gospodarcze i społeczne UE są w dużej mierze spowodowane tym, że „tani i gotowi na wszystko pracownicy z Polski i Rumunii przyjmują każdą pracę, nie zważając na normy prawne, co powoduje ogromne deregulacje w gospodarce państw zachodnich UE, a co za tym idzie – społeczne niezadowolenie”.

Niechęć do pracowników z Europy Środkowej we Francji nie jest zjawiskiem nowym. Już w momencie wejścia do UE państw Europy Środkowej (maj 2004) powstawały nad Sekwaną opowieści o „polskim hydrauliku”, który świadczy na zachodzie Europy niezbyt profesjonalne, ale za to tanie usługi, odbierając pracę i klientów hydraulikom z Francji czy Niemiec. Na początku roku 2006 doszło we Francji do znacznych protestów przeciwko tzw. dyrektywie Bolkensteina, która przewiduje, że każda firma i usługodawca może świadczyć usługi na terenie całej Unii Europejskiej zgodnie ze stawkami i prawem pracy obowiązującymi w jego kraju rodzimym.

Jednak wówczas na zachodzie Europy panowało dość powszechne przekonanie, iż w przeciągu dziesięciu, może piętnastu lat uda się całkowicie wyrównać poziom życia między tzw. starymi i nowymi państwami członkowskimi UE, a wówczas problemy na zachodnich rynkach pracy z tanią siłą roboczą ze środkowej i wschodniej Europy staną się zwyczajnie passé. Tak się jednak nie stało. (…)

Na przełomie roku 2014 i 2015 niemiecki rząd przygotował pakiet regulacji, według których wszyscy kierowcy działający na rynku niemieckim będą musieli wykazać, że zarabiają minimalną stawkę obowiązującą w Niemczech. W tym samym czasie utrudnienia dla podmiotów gospodarczych i ich pracowników pojawiły się we Francji, wraz z wejściem w życie tak zwanego prawa Macrona, wówczas ministra gospodarki – pakietu ustaw wprowadzających wiele zmian dla szeroko pojętej branży transportowej działającej na terytorium Francji. Tzw. prawo Macrona nałożyło na wszystkie firmy transportowe pochodzące z innego państwa członkowskiego UE i świadczące usługi we Francji nakaz posiadania na terytorium Francji tzw. przedstawiciela fiskalnego z adresem zameldowania we Francji. Ów przedstawiciel fiskalny miał obowiązek posiadania pełnej dokumentacji firmy, którą reprezentuje, oraz udostępniania tej dokumentacji na żądanie wszystkim służbom państwowym. Dodatkowo prawo Macrona wprowadziło dla tych firm obowiązek prowadzenia swej dokumentacji dotyczącej działalności we Francji w języku francuskim. Te regulacje obowiązują nad Sekwaną do dziś. (…)

Z jednej strony – kiedy pytano w referendum Polaków i obywateli innych państw Europy Środkowej, czy chcą przystąpienia ich kraju do UE, niemal nikt w Europie Zachodniej nie kwestionował świętej zasady, stanowiącej jeden z filarów europejskiej konstrukcji: wolnego przepływu ludzi (w tym pracowników) i kapitału.

W niektórych państwach Europy Zachodniej (w tym we Francji) po akcesji Rzeczpospolitej do UE obowiązywał polskich pracowników okres przejściowy, jednak docelowo wszyscy obywatele nowych państw członkowskich UE mieli mieć pełny dostęp do zachodnioeuropejskich rynków pracy. Teraz okazuje się, że Francja, i nie tylko ona, chce zmienić europejskie reguły gry w jej trakcie, co musi budzić sprzeciw i oburzenie w nowych państwach członkowskich UE.

Z drugiej strony mamy zachodnioeuropejski pogląd na kwestię pracowników z Europy Środkowej. Obywatele Francji, Niemiec i nie tylko, z coraz większym niezadowoleniem patrzą na to, jak ich pracodawcy przyjmują pracowników z innych państw UE do pracy, za mniejszą cenę i na gorszych warunkach socjalnych. To powoduje, że gwarancje socjalne, o które walczyły w swoich krajach zachodnioeuropejskie związki zawodowe, stają się coraz bardziej i coraz częściej passé.

Dlaczego Francuzi patrzą bardziej przychylnie na pracowników z Turcji czy krajów Maghrebu niż na pracowników z Polski, Rumunii, Węgier czy Słowacji? Ponieważ ci pierwsi pracują na zasadach obowiązujących we Francji, a francuski pracodawca ponosi takie same koszty ich zatrudnienia, jak w przypadku rodzimego obywatela francuskiego.

W przypadku pracowników z Europy Środkowej zaś francuski pracodawca ponosi mniejsze koszty zatrudnienia, co automatycznie obniża konkurencyjność pracownika francuskiego.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Pracownicy oddelegowani – kość niezgody między starą a nową UE” znajduje się na s. 9 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi oraz dodatek specjalny z okazji 9 rocznicy powstania Radia WNET, czyli 44 strony dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Pracownicy oddelegowani – kość niezgody między starą a nową UE” na s. 9 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl

Francja: Od paru tygodni im mniej prezydenta Macrona w sercach obywateli, tym więcej na ekranach telewizorów

Francuzi zadają sobie wiele pytań i w manifestacjach ulicznych coraz gwałtowniej wyrażają rosnące wątpliwości. Codziennie na ulicach Paryża widzimy oddziały żandarmerii antyzamieszkowej.

Piotr Witt

Kandydat Emanuel Macron obiecywał, że będzie mówił mało. Obietnice wyborcze obowiązują, ale tylko tych, którzy w nie wierzą – sprecyzował Jacques Chirac. Więc od paru tygodni im mniej prezydenta Macrona w sercach obywateli, tym więcej na ekranach telewizorów. Po występie w teatrze Chaillot, one-man-show w Strasburgu i w Epinalu, potem duet z panią Merkel w Berlinie, potem show afrykański w Paryżu, teraz próby przed produkcją międzynarodową z Donaldem Trumpem. Według jednego z sondaży ilość obywateli rozczarowanych do prezydenta osiągnęła 80%. Gorzej, prezydent czuje się osamotniony na arenie międzynarodowej, zwłaszcza europejskiej. Jego pomysł na reformę Unii Europejskiej w kierunku państwa federalnego uważany jest przez większość członków Unii za projekt utopijny, więc niewart dyskusji. (…)

Francuzi chcieliby poznać zamiary rządu wobec Syrii i korzyść z wojny u boku Amerykanów i Brytyjczyków. Niepokój panuje zwłaszcza wśród mieszkańców naszej, piętnastej dzielnicy Paryża, na której terenie znajduje się Ministerstwo Armii. W ciągu ostatnich trzech lat zostało ono rozbudowane kosztem 3,5 do 5 mld EUR i zajmuje obecnie obszar 25–30 hektarów między czterema ulicami o powierzchni większej bodaj od terenów sąsiednich hal wystawowych przy Porte de Versaille. Miasteczko w mieście. Jeżeli nie chodzi o prawo Parkinsona – im mniejsza dziedzina, tym więcej urzędników, to o co chodzi? Czyżby na mocy jakichś poufnych koncyliabułów w Brukseli Francja miała stać się zbrojnym ramieniem Unii Europejskiej? (…)

Francja ma około 100 miliardów euro deficytu w handlu międzynarodowym, Niemcy około 300 miliardów nadwyżki. Komu potrzebne są pieniądze z funduszu spójności? Kto decyduje o kształcie Europy? (…)

Kolejarze zapowiadają strajk do końca czerwca. Samoloty Air France przestały latać. Strajkują załogi samolotów. Zamarły uniwersytety. 24 placówki są okupowane. Studenci i część profesorów prowadzą strajki okupacyjne i nawołują do zatrzymania produkcji zakładów przemysłowych. Jeżeli to nie jest strajkiem generalnym, to w każdym razie bardzo go przypomina. Zanim pomyśli się o Polsce i krajach Europy Środkowej, należy zadbać o własnych obywateli.

Studentów strajkujących przeciwko reformie uniwersytetów prezydent potraktował jako grupki rozrabiaczy, które dla celów politycznych przeszkadzają innym uczciwie pracować.

Podatek nałożony na emerytów w postaci ogólnej składki socjalnej zbył również często powtarzanym frazesem o solidarności międzypokoleniowej. Młodzi ciężko pracują i mało zarabiają, trzeba więc jednym ująć, żeby drugim dodać. Nikogo to nie przekonuje, a najmniej samych emerytów, którzy oprócz innych form protestu zapowiedzieli manifestacje uliczne. (…)

Wielu telewidzów oczekiwało, że prezydent wyjaśni, dlaczego administracja podatkowa, bezlitosna wobec biednych i średniaków, jest tak wyrozumiała wobec oszustów. Chodzi przede wszystkim o znane fortuny popularnych miliarderów i wielkie grupy finansowe, które nie płacą podatków we Francji, mimo iż swe dochody czerpią właśnie tutaj.

Ci z wyborców, którzy pragnęli mieć prezydenta bogaczy, nie zawiedli się. Kiedy doszło do pytania, „jak ich opodatkować”, Emanuel Macron pozbawił telewidzów resztek złudzeń. Ludzie bardzo bogaci nie będą we Francji opodatkowani. (…)

Zgromadzenie Narodowe przyjęło projekt ustawy o przestępstwie „szpiegostwa gospodarczego”. Jeżeli Senat aprobuje ustawę, to każdy dziennikarz, który ujawni „informacje handlowe i sprawy przedsiębiorstw nie przeznaczone do wiadomości ogólnej”, zostanie uznany za przestępcę i odpowiednio ukarany.

„Polityka spektaklu”, artykuł Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w majowym „Kurierze WNET” nr 47/2018, s. 3 – „Wolna Europa”, wnet.webbook.pl.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na falach na WNET.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Witta pt. „Polityka spektaklu” na s. 3 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl

Zbigniew Kuźmiuk: Niemcy i Francja potrzebują zasobów Polski do sfinansowania długu strefy euro

Zdaniem ekonomisty oraz posła do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS, przyjęcie euro będzie dla Polski bardzo kosztowne. Kraju UE, które nie mają euro, rozwijają się wyraźnie szybciej.

Gość Poranka Wnet skomentował najważniejsze wydarzenia z Parlamentu Europejskiego, które miały miejsce w upływającym tygodniu, w tym wystąpienie prezydenta Francji: Pan prezydent Macron po roku rządzenia oraz po osłabieniu Angeli Merkel, nieco spuścił z tonu. Już nie mówił o oddzielnym budżecie dla strefy euro czy o osobnym parlamencie dla wspólnej strefy walutowej.

Przewodniczący frakcji zielnych zaatakował prezydenta Macrona, kiedy prezydent Francji mówił o braku demokracji, poseł podkreśli, że sam prezydent rządzi we Francji przy pomocy dekretów, pomijając debatę i konsultacje. Prezydent wprowadza reformę prawa pracy bez należytych konsultacji – podkreślił w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim dr Zbigniew Kuźmiuk.

Gość Poranka Wnet odniosło się również do coraz silniejszych głosów części środowisk politycznych i biznesowych o potrzebie szybkiego przyjęcia euro, przez Polskę: Trzeba pamiętać, że te kilka krajów UE, które mają wspólną walutę, cieszą się szybszym wzrostem gospodarczym, niższym bezrobociem i długiem publicznym niż strefa euro. (…) Nie ulega wątpliwości, że Polska jako duża gospodarka na pewno by się przydała strefie euro. Z powodu zasobów zgromadzonych przez nasz bank centralny, ale też jako uczestnik ratowania państwa ze strefy euro, które nie radzą sobie z zadłużeniem.

Poseł PiS wskazał na niebezpieczne tendencji ws. polityki migracyjnej, które pojawiły się w wystąpieniu prezydenta Francji: Macron mówił o powołaniu specjalnej agencji, która bezpośrednio z budżetu UE wspierałaby finansowo samorządy przyjmujące imigrantów. Jeżeli pojawiłby się instrument finansowy wspierające procesy migracyjne dla samorządów, to rozbiłoby to spójność terytorialną państw narodowych.

Pani Merkel, nie jest już taką kanclerz, jaką była w poprzedniej kadencji, a prezydent Macron nie ma już takiego poparcia w swoim kraju, gdzie rzeczywistość zaczyna skrzeczeć. Silnik niemiecko-francuski już nie jest tak silny, dlatego coraz silnejszą są starania, aby podłączyć Polskę do podtrzymywania obecnego kształtu UE – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk.

Poseł do PE mówił również o poniedziałkowej wizycie przewodniczącego Rady Europejskiej w Warszawie, gdzie ma zeznawać przed sądem ws. niedopełnienia obowiązków przez Tomasza Arabskiego przy organizacji lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 roku: Sam Pan Donald Tusk po siedmiu latach premierowania, ma tak dużo na sumieniu, że chyba rzeczywiście coraz bardziej zaczyna się realnie bać, że grożą mu pewne konsekwencje nie tylko w postaci trybunału stanu, ale być może i czegoś się czegoś więcej.

ŁAJ

Francuska prawica podnosi się z upadku po ubiegłorocznej klęsce wyborczej, zmienia oblicze i walczy o poparcie społeczne

Po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych wróżono Francji koniec tradycyjnych obozów politycznych. Prognoza ta sprawdziła się w przypadku lewicy, jednak nie w przypadku prawicy.

Zbigniew Stefanik

Znokautowana kilka miesięcy temu francuska prawica wraca do politycznej gry.

Już podczas częściowych wyborów do senatu we wrześniu ubiegłego roku okazało się, że Partia Republikanie posiada nadal bardzo sprawne struktury terenowe i lojalnych samorządowców, dzięki głosom których wygrała zeszłoroczne częściowe wybory do senatu, a prezydencki obóz polityczny odniósł pierwszą od swego powstania polityczną porażkę. Od początku roku 2018 Republikanie przechodzą do skutecznej ofensywy we francuskiej przestrzeni politycznej i niemal systematycznie wygrywają uzupełniające wybory do niższej izby parlamentu, pokonując niemal za każdym razem kandydatów La République en Marche.

Pomimo przegranej w zeszłorocznych wyborach prezydenckich, parlamentarnych i częściowych wyborach do senatu; pomimo rozłamów, afer finansowych i prokuratorskich oskarżeń pod adresem liderów Frontu Narodowego, także i ten obóz polityczny nie upadł i nadal może liczyć na dwucyfrowe poparcie we Francji.

Marine Le Pen, mimo bezpardonowej wojny, którą wypowiedzieli jej przeciwnicy w FN, w tym jej ojciec, nadal jest przywódczynią tego ugrupowania. Udało się jej przeforsować swoją strategię polityczną zmiany wizerunku i tzw. „dediabolizacji” partii. Formalnie Front Narodowy przestał istnieć, a w jego miejsce Marine Le Pen na ostatnim kongresie partii powołała nowe ugrupowanie z nową nazwą, nowym szyldem i starym logo: Rassemblement National, czyli Zrzeszenie Narodowe. (…)

11 marca tego roku odbył się w Lille ostatni kongres Frontu Narodowego. Partia Jean-Marie Le Pena po 46 latach politycznej działalności przestała formalnie istnieć. Na kongresie została powołana nowa partia z nowym statutem i nową nazwą. Logo frontystów pozostanie jednak niezmienione. Marine Le Pen po stoczeniu potężnej batalii ze swoim ojcem i przeciwnikami w FN postawiła na swoim i doprowadziła do powołania nowego ugrupowania politycznego, co ma sprawić, że frontysci uzyskają zdolność koalicyjną oraz realną perspektywę sprawowania w przyszłości władzy we Francji. W obozie politycznym frontystów ma zmienić się wszystko. Jednak po kongresie w Lille i wygłoszonym tam przemówieniu Marine Le Pen można odnieść wrażenie, że prócz nazwy w ugrupowaniu frontystów innych zmian brak. Pod względem przekazu przemówienie Marine Le Pen z Lille rozczarowało tych wszystkich, którzy spodziewali się wielkiej, wielowymiarowej zmiany w obozie politycznym Marine Le Pen, która od wielu miesięcy robi wiele, aby udowodnić, że nie jest polityczną córką swojego ojca.

Podobnie jak we Froncie Narodowym, w Partii Republikanie doszło do powyborczych rozliczeń, konfliktów i rozłamów. Zdecydowana większość polityków związanych z Alainem Juppé postanowiła opuścić szeregi Partii Republikanie w kilka tygodni po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych nad Sekwaną. Część bezpartyjnych juppéistów przystąpiła do obozu politycznego Emmanuela Macrona (jak obecnie urzędujący premier nad Sekwaną). Ci zaś, którzy nie dołączyli do La République en Marche, powołali najpierw własny, niezależny od Partii Republikanie klub parlamentarny „Les Constructifs”, czyli „Konstruktywni”, a później własny polityczny byt – „Agir”, czyli „Działać”. 10 grudnia 2017 roku Partia Republikanie wybrała nowego przewodniczącego. Został nim były minister w rządzie François Fillona i sarkozysta, Laurent Wauquiez. (…)

Od momentu objęcia stanowiska przewodniczącego partii Laurent Wauquiez udowadnia, że nie zamierza stawiać na dyplomację i kompromisowość. Politykom centroprawicowym ze swojej partii dał do zrozumienia, że nikogo w partii siłą trzymać nie będzie. Nie szczędzi ostrych słów i zdecydowanej krytyki swoim politycznym oponentom. Atakuje, mówi wprost i stawia polityczną kawę na ławę do tego stopnia, że część komentatorów francuskiej sceny politycznej mówi o „trumpizacji” Republikanów pod przewodnictwem Laurenta Wauquieza, a sam zainteresowany poprzez swoje franc parler zyskuje nad Sekwaną coraz więcej zwolenników i coraz większą popularność. (…)

Partia Republikanie Laurenta Wauquieza rośnie w siłę i odnosi polityczne sukcesy, mimo to ciągną się za nią afery finansowe z przeszłości. Ich negatywnymi bohaterami są przywódcy i liderzy tej partii sprzed lat. 20 marca tego roku został aresztowany były francuski prezydent Nicolas Sarkozy. Francuska policja zatrzymała go w związku z podejrzeniami o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w 2007 roku.

Sztab wyborczy Nicolasa Sarkozy’ego oraz najbliżsi jego współpracownicy mieli przyjąć co najmniej kilka walizek zawierających co najmniej 50 milionów euro. Pieniądze te mieli otrzymać z Libii, od Muammara Kadafiego, za pośrednictwem libijskich przemytników broni i przedstawicieli tamtejszego świata przestępczego. (…)

Jednak mimo rosnącego poparcia francuskiej prawicy, nie należy oczekiwać w najbliższym czasie jej zjednoczenia. Albowiem o ile frontysci wyciągają rękę do zjednoczenia albo przynajmniej do współpracy na szczeblu centralnym, to perspektywa ta nie spotyka się z akceptacją Republikanów, ich liderów, w tym samego Laurenta Wauquieza, który – jak wszystko na to wskazuje – woli liczyć na swój własny potencjał, swoje własne siły i zasoby swojego ugrupowania w konfrontacji z Emmanuelem Macronem i jego obozem politycznym.

Trudno wyobrazić sobie, aby aktualnie Partia Republikanie chciała wchodzić w otwarty sojusz czy jednoczyć się z ugrupowaniem Marine Le Pen, które nad Sekwaną dla dużej części francuskiego społeczeństwa jest uosobieniem wszelkiego zła. Połączenie obu partii uniemożliwiają również ich diametralnie różniące się programy gospodarcze. Co więcej, Republikanie stanowczo odcinają się od szeroko pojętego eurosceptycyzmu, a ich liderzy przedstawiają swoją partię jako ugrupowanie wręcz euroentuzjastyczne i przypominają, iż ich partia należy do Europejskiej Partii Ludowej. (…)

Wiele na to wskazuje, że polityczna przyszłość Francji będzie należała do prawicy.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuska prawica w przebudowie” znajduje się na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuska prawica w przebudowie” na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl

Francja: Kościół katolicki zapewnia Żydów o swojej solidarności w walce z tamtejszą „plagą antysemityzmu”

Francuscy biskupi napisali list w związku brutalnym morderstwem 85-letniej Mireille Knoll, której ciało znaleziono 23 marca z licznymi śladami ciosów zadanych nożem.

Zbrodnia w XI dzielnicy Paryża miała podłoże antysemickie. Wyrażając głęboki smutek łączący się z przerażeniem, i zapewniając rodzinę zmarłej oraz całą społeczność żydowską o swoim wsparciu i modlitwie Konferencja Biskupów Francji zachęciła wszystkich do przyłączenia się do białego marszu, który wyruszy dzisiaj, 28 marca o godz. 18.30 z Place de la Nation. W komunikacie episkopatu przypomniano słowa Jana Pawła II, uznającego Żydów za „starszych braci”. Kościół stanowczo potępił wszelkie formy antysemityzmu.

Ze swej strony nowy arcybiskup Paryża, Michel Aupetit, zapewnił całą społeczność żydowską o swojej komunii i solidarności. Cytując także Jana Pawła II, stwierdził, że „antysemityzm jest zbrodnią przeciwko Bogu i ludzkości”. Zapowiedział, że podczas Mszy św. Krzyżma będzie się modlił ze wszystkimi duchownymi paryskimi zgromadzonym w katedrze Notre Dame w łączności z uczestnikami białego marszu.

 

WJB, źródło: KAI

Marek Jurek: Otrucie Siergieja Skripala to złamanie zasad obowiązujących nawet podczas Zimnej Wojny

O prześladowaniu chrześcijan na Bliskim Wschodzie, dyskryminacji w Europie, próbie otrucia Siergieja Skripala oraz relacjach Zachodu z Putinem w rozmowie z Radiem WNET mówił europoseł Marek Jurek.

– Na szczęście w Europie coraz więcej mówi się o prześladowaniu Chrześcijan i rejestrowanie samego faktu jest coraz częstsze. Natomiast jeżeli chodzi o napiętnowanie wprost nienawiści i pogardy antychrześcijańskiej jako form dyskryminacji, jako zagrożenia dla pokoju społecznego i międzynarodowego jest niestety ciągle odrzucane – stwierdził przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej.

[related id=53006]Potrzeba pokoju jest niezbędna dla możliwości pozostania chrześcijan w krajach kościołów pierwotnych. Posługując się historią Iraku wskazał na tamtejszy spadek liczby wyznawców Chrystusa o 80 proc.: – Miliona ludzi tam nie ma. To są czasami ofiary prześladowań fizycznych, a bardzo często exodusu, ucieczki. Musimy działać tak, żeby wspólnoty chrześcijańskie funkcjonowały na Bliskim Wchodzie przynajmniej tak jak żyją w spokoju w Libanie czy Izraelu.

Otrucie Siergieja Skripala ocenił jako groźny sygnał i złamanie reguł, które były przestrzegane nawet podczas Zimnej Wojny. Wyraził również żal, iż polskiej dyplomacji nie udało się wpłynąć na przemówienie premier Teresy May, aby wśród ataku Rosji na Krym i otrucia Aleksandra Litwinienki wymieniła przetrzymywanie wraku polskiego samolotu, w którym zginęła elita naszego kraju.

Stwierdził również, że nie widzimy wielu gestów sympatii wobec Władimira. Jako przykład podał spotkanie premiera Belgii z prezydentem Rosji w prywatnej rezydencji Putina, a rozmowy dotyczyły ocieplenia relacji między Rosją a Zachodem: – Później Charles Michel jedzie do wyższej szkoły handlowej w Moskwie i wygłasza wykład mówiąc, że Machiavelli i Monteskiusz nauczyli nas, że pokój należy budować przez handel. Tylko pytanie czym handel? Czy bezpieczeństwem państw Europy Środkowej? Czy bezpieczeństwem tych, którzy mają odwagę przeciwstawiać się agresywnej polityce Rosji w naszym regionie?

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Francja grająca pierwsze skrzypce w europejskiej obronności i strategii bezpieczeństwa – do tego dąży Emmanuel Macron

Stare francuskie powiedzenie ludowe: „Francja jest zawsze niezwykle dobrze przygotowana na poprzednią wojnę” ma stracić rację bytu. Odtąd francuska armia ma nieustanie się modernizować i zmieniać.

Zbigniew Stefanik

Od roku 2019 wydatki na francuską obronność mają wzrosnąć o 1;7 mld rocznie do roku 2022. 197;8 mld zostanie wydane na armię w latach 2019–2022. Od roku 2023 wydatki na francuskie wojska zostaną powiększone o 3 mld euro rocznie i ten stan rzeczy będzie trwał do roku 2030. Do roku 2025 zaś Francja ma osiągnąć dwa procent swojego PKB wydatków na obronność w skali rocznej, zgodnie ze zobowiązaniami członkowskimi NATO. Budżet francuskiego wywiadu zewnętrznego i wojskowego zostanie podwojony. Znacząco wzrośnie również budżet jednostek i podmiotów militarnych zajmujących się tzw. wojną elektroniczną i elektroniczno-magnetyczną, wojną w cyberprzestrzeni oraz obroną Francji przed cyberatakami.

Wszelkie braki w sprzęcie wojsk lądowych będą uzupełnione, a przestarzałe wyposażenie – wymienione. Lotnictwo dostanie nowe samoloty myśliwskie, patrolowe i wielozadaniowe. Marynarka wojenna – dodatkowe fundusze z budżetu; lotniskowiec Charles de Gaulle zostanie zastąpiony nowocześniejszą jednostką pływającą i wycofany z użytku do roku 2040. Oto główne postanowienia „mapy drogowej” programującej francuskie wydatki na obronność i ustalającej priorytety Francji w zakresie wojskowości i bezpieczeństwa w następnych siedmiu latach. (…)

Inaczej niż Polska, Francja nie musi obecnie obawiać się zagrożeń wynikających z wrogiej postawy czy agresywnych działań swoich geograficznych sąsiadów. Ponadto dysponuje bronią atomową, co daje Francuzom poczucie bezpieczeństwa, jeśli chodzi o atak konwencjonalny na ich kraj. W sposób oczywisty możliwość atomowej riposty minimalizuje zagrożenie Francji.

Jednak Francja coraz częściej musi stawiać czoła atakom terrorystycznym planowanym daleko poza jej granicami, na Bliskim Wschodzie czy w Afganistanie. Najbardziej niebezpieczni wrogowie Francji znajdują się obecnie na innych kontynentach i to z nimi Francja podejmuje dzisiaj walkę. (…)

Pod względem niezależności od swoich partnerów obecna francuska zdolność obronna pozostawia wiele do życzenia. W operacjach zagranicznych francuska armia jest w wielkiej mierze uzależniona logistycznie od armii amerykańskiej. Ten stan rzeczy dał się Francji we znaki podczas francuskiej operacji wojskowej w Libii w 2011 roku i trwa po dziś dzień. W Syrii, Afganistanie, czy nawet w Mali francuskie siły zbrojne są uzależnione od amerykańskich dostaw paliwa i amunicji. Francja nie ma dostatecznej zdolności zaopatrzeniowej swoich sił zbrojnych na obszarach oddalonych nierzadko o kilkanaście tysięcy kilometrów od francuskiego terytorium.

Przyjęta przez rząd Edouarda Philippe’a „mapa drogowa” transformacji armii francuskiej przewiduje znaczne nakłady finansowe na niezbędny sprzęt i środki konieczne do zwiększenia francuskich możliwości zaopatrzeniowych wojsk prowadzących operacje zagraniczne. Obecna słabość zaopatrzenia francuskiej armii działającej za granicą powoduje, że Francja nie jest traktowana przez Stany Zjednoczone jako równorzędny partner militarny. Wysiłek na rzecz zwiększenia francuskich możliwości logistycznych i zaopatrzeniowych za granicą ma podnieść wartość francuskich wojsk na arenie międzynarodowej. Tego chce Emmanuel Macron i do tego dąży rząd Edouarda Philippe’a.

Dwudziesty wiek był świadkiem wielu francuskich militarnych klęsk spowodowanych nieprzystosowaniem francuskiej armii pod względem technicznym, logistycznym i strategiczno-taktycznym do zmieniającego się otoczenia i podmiotów, które były motorem tych zmian. W roku 1914 francuska armia posiadała tylko 50 radiostacji, a przekazywanie wiadomości między poszczególnymi dywizjami odbywało się za pomocą gołębi. (…)

W 1940 roku Francja była absolutnie nieprzygotowana na strategię niemieckiej wojny błyskawicznej. Mimo że posiadała więcej samolotów i czołgów niż nazistowskie Niemcy, francuskie wojska zostały pokonane przez Wehrmacht, który prowadził ofensywę za pomocą zgrupowań pancernych i zmasowanych ataków samolotów pikujących, bombowych i myśliwskich. Według francuskiej myśli wojennej, czołgi i samoloty miały służyć do osłony i wsparcia piechoty; czołgi miały również pełnić zadania obronne. W tamtym okresie francuskie dywizje pancerne i dywizjony lotnicze nie stanowiły głównego trzonu francuskiego natarcia, co doprowadziło w krótkim czasie Francję do całkowitej katastrofy militarnej, której wówczas mało kto na świecie i we Francji się spodziewał… (…)

Aktualnie rządzący Francją podjęli się największej od osiemdziesięciu lat restrukturyzacji, transformacji i modernizacji armii. Ich cele są bardzo ambitne, jednak zadłużenie państwa francuskiego, obecnie stanowiące niemal równowartość francuskiego rocznego PKB, każe postawić pytanie, czy Francję stać na ich realizację?

Zapowiedziane zwiększenie wydatków na francuską armię spotyka się aktualnie z niemal powszechną akceptacją Francuzów. Jest to w dużej mierze spowodowane poczuciem zagrożenia francuskich obywateli, które zrodziło się pod wpływem zamachów terrorystycznych, jakie miały miejsce w ostatnich latach. Zagrożenie terrorystyczne jest nadal bardzo wysokie, czego Francuzi mają pełną świadomość. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa ta społeczna akceptacja znacznych nakładów na obronność, zważywszy, że działania rządzących w innych dziedzinach idą raczej w kierunku redukcji wydatków publicznych oraz budżetowych cięć.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Czy Francja będzie supermocarstwem?” znajduje się na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Czy Francja będzie supermocarstwem?” na s. 13 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl

Zamach terrorystyczny na francuską ambasadę i na francuski instytut w stolicy Burkina Faso

W zamachach zginęło co najmniej 5 cywilów, 50 osób zostało rannych. Jednocześnie zaatakowane zostały ambasada Francji i Instytut Francuski oraz kwaterę główna armii.

Francuska ambasada poinformowała dziś około południa na Facebooku, że w stołecznym Wagadugu trwa atak na budynek ambasady i Instytut Francuski. Przedstawiciel francuskiej dyplomacji mówił o ataku terrorystycznym.

Pięciu uzbrojonych w broń maszynowa mężczyzn otworzyło ogień do przechodniów na ulicy przy ambasadzie francuskiej. Następnie ta sama grupa otworzyła ogień w innej dzielnicy Wagadugu przy instytucie francuskim.

Niektórzy świadkowie twierdza, ze był jeszcze trzeci zamach w Wagadugu Przy sztabie generalnym sil zbrojnych Burkina Faso miała eksplodować bomba. Na ten moment nie jest znana ani tożsamość ani motywy, jakimi kierowali się sprawcy. Dokładna liczba ofiar tez nie jest znana. Obława na zamachowców trwa. Ambasador Francji w Burkina Faso ostrzega w Wagadugu mogą być dzisiaj kolejne zamachy.

 

Zbigniew Stefanik/WJB

Francja: sporny pomnik Jana Pawła II w Ploërmel zostanie przesunięty o ok. 20 metrów

W trzy miesiące po decyzji francuskiej Rady Stanu, żądającej usunięcia krzyża z pomnika św. Jana Pawła II w Ploërmel, miejscowe władze uzgodniły przeniesienie go na plac pobliskiej szkoły katolickiej.

Decyzję w tej sprawie władze samorządowe przegłosowały 1 marca. Diecezja Vannes w Bretanii (departament Morbihan), na której terenie leży ta miejscowość, będzie musiała jednak wykupić obiekt od władz samorządowych za 20 tys. euro.

7,5-metrowy pomnik – dzieło rosyjskiego rzeźbiarza (pochodzenia gruzińskiego) Zuraba Ceretelego – stanął w 9-tysięcznym Ploërmel w 2006 i początkowo nie budził żadnych kontrowersji. Z czasem jednak środowiska laickie i wolnomyślicielskie zarówno w tym regionie, jak i w całej Francji zaczęły domagać się usunięcia jeśli nie całego monumentu, to przynajmniej wieńczącego go krzyża. Powoływano się przy tym na przepisy z 1905 o rozdziale Kościoła od państwa i o jego świeckości, zabraniające m.in. „stawiania lub umieszczania jakichkolwiek symboli religijnych na pomnikach lub w miejscach publicznych”.

W następstwie tej ostrej i zaciekłej kampanii Rada Stanu – najwyższy sąd administracyjny Francji – nakazała 25 października ub.r. usunięcie krzyża z pomnika lub całkowity jego demontaż, dając władzom miasteczka pół roku na wykonanie tego orzeczenia. Przeciwko temu zaprotestowało wiele miejscowych środowisk katolickich, a także mieszkający we Francji Polacy. Ówczesny rząd Polski premier Beaty Szydło wyraził gotowość sprowadzania pomnika do naszego kraju, z podobnymi inicjatywami wystąpiły też niektóre miasta, np. Siedlce i Rzeszów.

Tymczasem 1 marca wieczorem władze Ploërmel porozumiały się z diecezją Vannes, która za 20 tys. euro zobowiązała się wykupić obiekt (który był darem Ceretelego!) i przenieść go na odległy o ok. 20 metrów dziedziniec prywatnej szkoły katolickiej Najświętszego Serca. Miejscowy mer Patrick Le Diffon zapewnił, że w nowym miejscu pomnik będzie równie dobrze widoczny, jak dotychczas – koło parkingu na głównym placu miasteczka. Koszty przeniesienia monumentu pokryje Kościół.

Jak na razie antyklerykalna Federacja Wolnomyślicielska z Morbihan, która była główną inicjatorką protestów przeciw krzyżowi, nie przewiduje żadnych działań związanych z najnowszą decyzją władz.

Pomnik składa się z posągu polskiego papieża w paliuszu i z rękami złożonymi w geście modlitwy, nad którym rozciąga się łuk z krzyżem na szczycie. Jest to nawiązanie do łuku tęczy, który w dawnych świątyniach romańskich i gotyckich oddzielał nawę główną od prezbiterium i też zwykle był zwieńczony krucyfiksem.

 

Źródło: KAI

We wspólnocie europejskiej musi zmienić się wszystko – można wywnioskować z wypowiedzi Macrona dotyczących reformy UE

Francja nie obawia się „Polexitu” czy „Węgrexitu” – wręcz przeciwnie. Co więcej, zdaje się, że francuski prezydent robi wiele, aby pokazać Polakom i nie tylko im, gdzie są europejskie drzwi wyjściowe.

Zbigniew Stefanik

Nowa Unia Europejska to państwa strefy euro

W koncepcji reformy Unii Europejskiej Emmanuela Macrona strefa euro jest obszarem, na którym należy oprzeć całą europejską integrację. Kraje zaś znajdujące się poza nią są niejako wykluczone z Europy, którą chce zbudować francuski prezydent. Jeśli jakieś państwo chce należeć do Unii Europejskiej, musi wpierw znaleźć się w strefie euro. (…)

Unia Europejska trzech prędkości

(…) Europa pierwszej prędkości to największe państwa Unii Europejskiej, to znaczy Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania oraz najbogatsze państwa eurostrefy, czyli państwa Beneluxu. W tym gronie mają zapadać wszystkie najważniejsze decyzje odnośnie do wszystkiego, co dotyczy strefy euro. Ta grupa ma stać się jej trzonem, motorem.

Europa drugiej prędkości to pozostałe państwa strefy euro, takie jak Portugalia, Grecja, Słowenia czy Słowacja. Rola tych państw ma być ograniczona do przystosowania się i wykonywania postanowień, które będą podejmowane w grupie państw Europy pierwszej prędkości. (…)

Europa trzeciej prędkości będzie składać się ze wszystkich państw nienależących do strefy euro. Będzie ona częścią nowej Unii Europejskiej, ale raczej teoretycznie. Albowiem eurostrefa ma integrować się sama i niejako stopniowo dystansować się ekonomicznie i politycznie od państw należących przecież do wspólnoty europejskiej, ale nie do eurozony.

Pytanie więc brzmi, co tak naprawdę będzie wówczas oznaczało członkostwo w Unii Europejskiej? Jaki będzie status obywateli państw członkowskich UE, ale pozostających poza strefą euro? Czy zostaną utworzone dwa odrębne statusy obywateli UE? Czy wolny przepływ towarów, kapitału, usług i ludzi pomiędzy państwami eurozony i pozostałymi zostanie utrzymany? Jak koncepcja Europy trzech prędkości w przypadku jej zastosowania wpłynie na funkcjonowanie strefy Schengen? Czy w Europie trzech prędkości strefa Schengen w ogóle będzie istniała?

Przywództwo na rynku wspólnotowym

Emmanuel Macron dąży do tego, aby europejski przemysł i szeroko pojęte europejskie przedsięwzięcia gospodarcze były, na ile to możliwe, wolne i niezależne od kapitału spoza Unii Europejskiej. Nieprzychylnie patrzy na niemiecko-rosyjski projekt energetyczny Nordstream 2. (…)

Emmanuel Macron upatruje zagrożenia dla zachodnioeuropejskich podmiotów gospodarczych nie tylko poza granicami Unii Europejskiej. Widzi je również w Europie Środkowej i Wschodniej. Obecnie Polska posiada 25% rynku transportowego w Unii Europejskiej. Za lat pięć czy dziesięć polskie, czeskie, słowackie czy węgierskie, dziś małe i średnie przedsiębiorstwa, mogą stać się potężnymi podmiotami gospodarczymi wypierającymi z rynku wspólnotowego firmy francuskie czy niemieckie. Francuski prezydent jest tego świadom i już podjął zdecydowane kroki, aby temu przeciwdziałać. (…)

Zmiana zasad wyboru europosłów już od roku 2019

(…) Emmanuel Macron proponuje zmianę zasad w wyborach europarlamentarzystów już od roku 2019. Połowa europarlamentu byłaby wybierana na podstawie list transeuropejskich, na których znaleźliby się kandydaci z różnych krajów członkowskich UE. Tak więc europosłowie pochodziliby tylko w połowie z list krajowych. (…)

La zone euro d’abord, czyli: „przede wszystkim i wpierw strefa euro”

W tej kwestii Emmanuel Macron nie pozostawia żadnych wątpliwości. Pytanie brzmi, czy francuski prezydent w ogóle widzi jakieś miejsce dla Polski i państw z Europy Środkowej i Wschodniej w Unii Europejskiej zreformowanej według jego politycznego zamysłu?

(…) Dla Polski to bardzo zła wiadomość. Oznacza bowiem, że francuski prezydent nie zamierza przeprowadzać reformy UE we współpracy z państwami środkowoeuropejskimi spoza strefy euro. „Jeśli komuś się nie podoba, może pójść za przykładem Wielkiej Brytanii i opuścić Unię Europejską, bez żalu zresztą z naszej strony” – taki właśnie komunikat zdaje się płynąć z Paryża. Francja nie obawia się „Polexitu” czy „Węgrexitu” – wręcz przeciwnie. Co więcej, zdaje się, że francuski prezydent robi wiele, aby pokazać Polakom i nie tylko im, gdzie są europejskie drzwi wyjściowe.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Koncepcja Emmanuela Macrona reformy Unii Europejskiej i jej implikacje dla Polski” znajduje się na s. 13 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Koncepcja Emmanuela Macrona reformy Unii Europejskiej i jej implikacje dla Polski” na s. 13 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl