Ryszard Czarnecki o brexitcie, polskiej składce do UE, sporach wokół unijnego funduszu na walkę z kryzysem oraz o relacjach z Turcją.
Ryszard Czarnecki zauważa, że następny siedmioletni budżet europejski to ostatni w trakcie, którego nie będziemy płatnikiem netto. W trakcie jeszcze kolejnej siedmiolatki Polska składka stanie się większa niż to, co z Unii Europejskiej będziemy dostawać. Tymczasem w martwym punkcie utknęły negocjacje Unii ze Zjednoczonym Królestwie. Wypowiedź premiera Borisa Johnosona wskazuje, że
Szykuje się twardy brexit […] Wielka Brytania stanie się państwem trzecim wobec Unii.
Dotychczas przypuszczano, że UE z UK łączyć będą specjalną relacje, takie jak z Norwegią i Szwajcarią. Oznaczać to będzie komplikacje w handlu z Wielką Brytanią. Jest to niezbyt dobra wiadomość dla polskich eksporterów, gdyż Polonia na Wyspach kupuje dużo polskich towarów.
Europoseł odnosi się także do propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej walki z koronakryzysem. Unijna instytucje chce przeznaczyć do walki z recesją 750 mld euro. Zdaniem naszego gościa kraje z tzw. klubu skąpców, jak Dania i Holandia mogą zacząć zajmować dużo chłodniejsze stanowisko wobec UE, będąc niezadowolonymi z unijnego programu. Jednocześnie
Węgry są wściekłe, że to co dla nich jest na stole jest dwa razy mniejsze niż to, co dostaje Portugalia.
Gość „Poranka Wnet” przypomina, że plan emitowania prze Komisję obligacji został ogłoszony przez kanclerz Angelę Merkel i prezydenta Emmanuela Macrona na tydzień przed tym, jak zrobiła to sama KE. Odnosi się także do rozmów z Turcją podkreślając, że jest to kraj ważny:
Trzeba z nią [Turcją] rozmawiać, a nie stawiać do kąta.
Przypomina, że to od Stambułu zależy powstrzymanie kolejnej fali migracji do UE. Cieszy się, że wizyta szefa rosyjskiego MON w Turcji została odwołana.
Nieustannie wadził się ze światem, który, delikatnie mówiąc, go nie zachwycał – mówi o zmarłym francuskim pisarzuJeanie Raspailu publicysta Bogusław Kiernicki.
Jeanowi Raspailowi zabrakło niespełna 30 dni do 95. urodzin.
Bogusław Kiernicki wspomina zmarłego francuskiego pisarza Jeana Raspaila. Mówi że był on wielkim konserwatystą i „człowiekiem nie z tego świata”.
Nieustannie wadził się ze światem, który, delikatnie mówiąc, go nie zachwycał. […] Zaczynał czuć do niego obrzydzenie.
Publicysta przypomina, że Raspail był wykluczony z głównego nurtu francuskiej literatury przez wpływowego filozofa Jean-Paula Sartre’a:
Niepoprawność polityczna do bólu – to była jego cecha charakterystyczna.
Oficjalny nurt kultury francuskiej, który pojawił się w latach 60., to tak naprawdę antykultura.
Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zwraca uwagę, że zmarły pisarz od dawna ostrzegał, że ekspansja ludności bliskowschodniej i północnoafrykańskiej do Europy jest nieunikniona, oraz że Stary Kontynent nie jest na nią w żaden sposób przygotowany.
Rzeczywistość pozytywnie weryfikuje wizje Raspaila sprzed 30-40 lat.
Bogusław Kiernicki apeluje, by nie patrzeć na zmarłego jedynie jako na pisarza politycznego, gdyż był również wielkim podróżnikiem.
Jeam Raspail widział się jako obrońca mniejszości, ale nie w takim sensie, jak to się rozumie obecnie. Był obrońcą mniejszości naturalnych.
Pogrzeb Jeana’a Raspaila odbędzie się w środę w Paryżu. Pamięć pisarza uczczą również jego sympatycy w Polsce.\
Jeśli bitwa wydana chlorochinie przez rząd była słuszna, to chwała mu za to. Ale jeśli zawzięty, acz niebezinteresowny upór pozbawił naród skutecznej terapii – odpowiedzialność władz jest straszliwa.
Piotr Witt
Niezadowolenie z rządu, które zarysowało się w końcu 2018 r. wraz z wystąpieniem żółtych kamizelek, osiągnęło finał przed Bożym Narodzeniem 2019 r. Rząd i partia rządząca były oskarżane o sprzeniewierzenie się jednej z podstawowych zasad Republiki, wypisanej nad bramą każdego merostwa, urzędu i szkoły publicznej – zasadzie równości. Z jednej strony fortuny liczone w dziesiątki miliardów euro, tajne, rosnące konta w rajach podatkowych, wszelkie formy ucieczki fiskalnej tolerowane przez rząd i Komisję Europejską, z drugiej – postępująca pauperyzacja coraz szerszych warstw społeczeństwa, szalejące bezrobocie, inkwizycja podatkowa dla biednych i średniaków.
Zupełnie nowe elementy pojawiły się wraz z wybuchem i przebiegiem epidemii. Im dłużej trwała zaraza, tym ostrzej rząd był krytykowany z powodu zaniedbań, złego zarządzania kryzysem, szkodliwych decyzji. Co do zarzutu nieprzygotowania do kryzysu i fatalnych w skutkach decyzji, niewiele można zrobić. Fakty i daty są nieubłagane i łatwe do przypomnienia, gdyż zarejestrowane w telewizji i opisane w gazetach.
Pozwy sądowe przeciwko rządowi się mnożą. W niedzielę 24 maja Trybunał Sprawiedliwości Republiki naliczył ich 71. Przeciwko premierowi, ministrom zdrowia i innym.
Powszechnie zarzuca się ministrom umyślne odrzucenie niektórych środków zapobiegających epidemii. Od początku władze lekceważyły niebezpieczeństwo, chociaż z Chin napływały alarmujące wiadomości, a WHO ostrzegała i słała zalecenia. Zawsze jednak można liczyć na krótką pamięć wyborcy.
Afera najpoważniejsza: hydroksychlorochina. Tutaj stawka jest ogromna: tysiące ofiar śmiertelnych. Jeżeli walka wytoczona chlorochinie przez rząd była słuszna, to chwała mu za to. Ale jeżeli zawzięty, lecz niebezinteresowny upór pozbawił naród skutecznej terapii, to odpowiedzialność władz jest straszliwa. Z problemu medycznego terapia dra Raoulta urosła do rozmiarów największej afery politycznej ostatnich czasów we Francji. (…)
W sobotę 23 maja cieszący się powagą w świecie nauki przegląd medyczny „Lancet” opublikował studium niekorzystne dla chlorochiny, obejmujące wielotysięczną grupę pacjentów.
Postawieniem kropki nad i zajęli się dwaj uczeni francuscy: prof. Christian Funck-Brentano i dr. Joe-Elie Salem, którzy stwierdzili, że lek jest bezużyteczny i może być szkodliwy. Tezę podjął Minister Zdrowia. Olivier Veran jeszcze tego samego dnia wystąpił do Rady Głównej Zdrowia Publicznego o natychmiastową – w ciągu 48 godzin – zmianę zasad stosowania leku.
Ale przecież poprawę zdrowia pacjentów dzięki terapii chlorochinowej stwierdził nie tylko profesor Didier Raoult, infekcjolog z Marsylii.
Pierwsi skomentowali wyniki ankiety „Lanceta” sygnatariusze apelu w sprawie uchylenia zakazu stosowania leku. Profesor kardiologii Douste-Blazy, były minister zdrowia, zakwestionował wartość studium z „jednego, prostego powodu” – jak mówi – który jest łatwy do zrozumienia: w grupie chlorochinowej są pacjenci znacznie ciężej chorzy niż w grupie kontrolnej. Są ciężko dotknięci cukrzycą i innymi schorzeniami, a przede wszystkim potrzebują tlenu. Nawet autorzy opublikowanych badań to przyznają. W grupie chlorochinowej 20% chorych potrzebuje tlenu, a w grupie kontrolnej tylko 7%. Jeżeli podacie chlorochinę ludziom umierającym, to jest rzeczą pewną, że umrą – konkluduje profesor Douste-Blazy.
Zabrał głos również profesor Christian Perron, współautor petycji w sprawie chlorochiny. Indagowany przez telewizję BFM, ograniczył się do zapowiedzi: Didier Raoult, który leczył 2000 pacjentów, opublikuje w tych dniach pierwszą listę 1000 chorych leczonych chlorochiną. Druga zostanie opublikowana w ślad za nią. Wszystkie doświadczenia lekarzy włoskich, amerykańskich i izraelskich, którzy ją stosują, są pozytywne. Profesor Perron zebrał również liczne anonimowe świadectwa lekarzy zadowolonych z terapii, którzy „nie podają nazwisk w obawie przed represjami”. Wszyscy oni uzyskali bardzo dobre rezultaty. Twierdzą, że od czasu, kiedy stosują tę terapię, zdrowie ich pacjentów znacznie się poprawiło; nie potrzebują już reanimacji ani szpitala.
Ministrowi zdrowia, który stwierdził w wywiadzie, że istnieje niepewność odnośnie do negatywnych skutków leku, prof. Perron odpowiada: – Mamy doświadczenie pięćdziesięciu lat jego stosowania. Ten lek jest bardzo dobrze tolerowany. Nie stwierdzono żadnych ujemnych działań ubocznych, żadnych poważnych skutków szkodliwych dla zdrowia pacjentów.
Dlaczego nie zrobiono zapasów tego lekarstwa?– pyta infekcjolog, ordynator oddziału chorób zakaźnych wielkiego szpitala w Garche; dlaczego pozwolono, aby wszystkie zapasy odleciały do Stanów Zjednoczonych?
Artykuł „Największa afera polityczna – chlorochina” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w czerwcowym „Kurierze WNET” nr 72/2020, s. 3 – „Wolna Europa”.
Już od 2 lipca „Kurier WNET” na papierze w cenie 9 zł!
Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Piotr Witt powraca do sprawy badań prof. Raoulta, który opracował terapię na Covid-19. Informuje, że raport podważający je został podważony. WHO i francuski rząd wycofują się ze swych decyzji.
[related id=111570 side=right]Piotr Witt przypomina, że francuski epidemiolog eksperymentalnie dowiódł, że stosowanie chlorochiny i antybiotyku we wstępnej fazie choroby daje rewelacyjne wyniki. Pacjenci francuskiego lekarza w znakomitej większości szybko wyzdrowiali z covid-19. Niestety nie każdy jest takim optymistą. Wielki establishment farmaceutyczny i medyczny kwestionuje metodę Raoulta. Francuscy politycy zakazali stosowania chlorochiny, a jeden z amerykańskich raportów, na którego rząd się powołuje, neguje skuteczność leku stosowanego przez Raoulta. Według raportu:
Chlorochina nie poprawia stanu zdrowia pacjenta, gorzej powoduje artymię serca i śmierć pacjenta w 8% przypadków. Światowa Organizacja Zdrowia zakazały dalszych badań nad chlorochiną.
„The Lancet” (cotygodniowy recenzowane ogólnie czasopismo medyczne o znakomitej światowej renomie) zacytował ten raport. Tymczasem lekarze są oburzeni. Świat francuskiej medycyny podkreśla, że raport ma wiele wad, a ponadto żaden z lekarzy nie przyczynił się do powstania dokumentu.
180 uczonych zakwestionowało raport. Uczeni domagają się dostępu do danych „Lanceta”.
Krytycy raportu wskazują, że brak jest w raporcie źródeł cytowanych danych. Pojawiają się głosy, że dane do raportu zostały wkradzione lub też zostały zmyślone.
W rządzie francuskim trwa panika. Obrońcy rządu twierdzą, że rządowe zawieszenie badań nad chlorochiną nie opierało się wyłącznie na kontrowersyjnym raporcie:
Minister zdrowia pedałuje do tyłu. Światowa Organizacja Zdrowia pedałuje do tyłu. Przyznaje, że jej decyzja była pochopna.
Nasz korespondent sądzi, że ataki na metodę Didiera Raoulta są spowodowane ceną chlorochiny. Jest po prostu tania. Nowe zaś leki zawsze kosztują duże pieniądze.
Piotr Witt o lęku Francuzów przed bezrobociem w zw. zapowiedzianymi masowymi zwolnieniami koncernów francuskich, działaniach rządu w tej sprawie, wyborach samorządowych i sprawie chlorokiny.
Piotr Witt zauważa, że wiele wielkich przedsiębiorstw (m.in. Renault, Airbus) zapowiada już masowe zwolnienia. Renualt zapowiedział zwolnienie 15 tys. pracowników na świecie, w tym 4 tys. we Francji. Airbus po kłopotach, jakie zanotował Boeing -jego główny i w zasadzie jedyny europejski konkurent, mógł widzieć dla siebie świetlaną przyszłość. Wtedy jednak nadszedł koronawirus. Wobec tego producent samolotów postanowił zwolnić trzecią część swych pracowników. Nasz korespondent mówi, że celem tych przedsiębiorstw jest obecnie przeniesienie fabryk w regiony, gdzie będzie to dla nich bardziej opłacalne.
Celem jest oczywiście delokalizacja, trzeba przenieść produkcję tam, gdzie się to najbardziej opłaca.
Ofiarą tego procesu ma paść fabryka Renualt w Maubeuge, na północnym wschodzie Francji. Jak informuje Witt, „2100 robotników wszczęło demonstracje”. Tymczasem francuski minister gospodarki Bruno Le Maire nie potrafił odpowiedzieć na pytanie dziennikarza o to, ile m² ma hektar. [Minister zatwierdził plan pomocowy dla koncernu samochodowego w wysokości 5 mld euro-przyp. red.] Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zauważa, że państwo francuskie jest największym udziałowcem Renault, posiadając 15% jego akcji. Dodaje, że obecnie
Nie ma już kapitalizmu. Jego miejsce zajęły nowe produkty bankowe.
Stwierdza, że firmy sobie poradzą, a jedynie „pozostają robotnicy na bruku, ale to ich problem, rząd ma inne”. Francja przygotowuje się do drugiej tury wyborów samorządowych. Anna Hidalgo „ustępująca, ale nieustępliwa mer Paryża” zainstalowała automatyczne dystrybutory żelu antybakteryjnego na ulicach, natomiast „prezydent zapowiedział kolosalne inwestycje w szpitalnictwo”. Szczegóły poznać mamy w połowie lipca, a więc już po podliczeniu głosów. Witt powraca także do sprawy chlorokiny. Jak mówi, nastąpił tutaj „wielki odwrót”, na którym „poślizgnie się” francuski rząd. Więcej o tym, jak zapowiada, powie jutro.
Tekst napisał Louis Amade, wysoki funkcjonariusz państwa francuskiego (był prefektem – więcej niż nasz wojewoda), który pisał piękne wiersze oraz teksty piosenek. Czy są dziś tacy urzędnicy?
Henryk Krzyżanowski
Arcydziełko kultury francuskiej, tej sprzed zwycięskiej inwazji anglosaskich barbarzyńców. Tekst napisał Louis Amade, wysoki funkcjonariusz państwa francuskiego (był prefektem – więcej niż nasz wojewoda), który pisał piękne wiersze oraz teksty piosenek dla Gilberta Bécaud, Edith Piaf i innych. Czy są dziś tacy urzędnicy? Jako ciekawostka – dekorował Gilberta Bécaud Legią Honorową w sali paryskiej Olimpii; miało się tę fantazję! Poetą, którego opłakuje piosenka, jest Jean Cocteau, który młodego Bécaud bronił przed krytyką Ionesco.
Pierwsze dwie zwrotki przetłumaczyłem, potem już trzeba było parafrazować. W ostatniej zwrotce mogą być ‘piękne bławatki’ zamiast ‘niebieskich chabrów’, ale to trudniejsze do zaśpiewania. W pierwszej zwrotce korciło mnie, żeby 4. wiersz urozmaicić „Ach, smutny czas”, no i zrobiłem to, choć nie powinienem, bo tłumaczenie jest tłumaczeniem.
Mój tekst da się nucić, sprawdziłem. Nie piszę ‘śpiewać’, bo trzeba by mieć taki głos jak Bécaud.
Louis Amade
Quand il est mort le poète
Quand il est mort le poète
Tous ses amis // Tous ses amis
Tous ses amis pleuraient.
Quand il est mort le poète // Quand il est mort le poète
Le monde entier // Le monde entier
Le monde entier pleurait.
On enterra son étoile // On enterra son étoile
Dans un grand champs // Dans un grand champs
Dans un grand champs de blé.
Et c’est pour ça que l’on trouve // Et c’est pour ça que l’on trouve
Dans ce grand champs // Dans ce grand champs
Dans ce grand champs…. des bleuets.
La la la…..
1. Gdy nagle zmarł Pan Poeta,
Gdy nagle…..
Zostawił nas,
Ach, smutny czas,
Każdego z nas we łzach.
2. Gdy nagle zmarł Pan Poeta,
Gdy nagle…..
Zostawił świat,
Zostawił świat,
Cały nasz świat we łzach.
3. Gwiazdę, co nosił nad głową,
Gwiazdę, co…..
Wrzuciło w dół
Grabarzy dwóch,
Aż całkiem skrył ją piach.
4. A za tej gwiazdy przyczyną,
A za tej gwiazdy…..
Na piasku wnet
Wyrosły mu
Niebieskie chabry, ach!
Felieton Henryka Krzyżanowskiego pt. „Piosenka na śmierć poety” znajduje się na s. 8 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 71/2020.
Do odwołania ograniczeń związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” będzie można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Piotr Witt przypomina tragiczną historię chłopca, którego poddano operacji zmiany płci, wskazując na fałszerstwa, jakich dopuszczają się zwolennicy teorii gender i skutki wprowadzenia tejże w życie.
To nie moja płeć decyduje o moim rodzaju, tylko moja wola.
Napis tej treści pojawił się na jednym z paryskich murów. Piotr Witt przypomina w nawiązaniu do niego historię teorii gender, mającej źródła w ruchach feministycznych we Francji i w Niemczech. Nad Sekwaną zaczęło się od garsonki i mody na chłopczyce. Choć promowano wizerunek kobiety robiącej i ubierającej się jak mężczyźni, to nikt nie myślał tam o faktycznym przerabianiu kobiet na mężczyzn i odwrotnie. Myśl taka pojawiła się natomiast w głowie teoretyków szkoły frankfurckiej. Pozostawało to jednak tylko w sferze teorii do czasu eksperymentu dr. Johna Moneya.
Nasz korespondent przypomina tragedię, do której doszło w Stanach Zjednoczonych, gdzie dwójka bliźniaków z powodów medycznych przeszła obrzezanie. Lekarz wykonujący zabieg przypadkowo zniszczył przyrodzenie jednemu z niemowląt – Bruce’owi. W związku z tym rodzice dziecka szukając pomocy zwrócili się do kanadyjskiego lekarza dra Johna Moneya z Gender Identity Institute. Ten przekonał ich, by zmienić chłopca w dziewczynkę. Tak też zrobił. Chciał tym samym potwierdzić teorię, wedle której to nie natura definiuje płeć człowieka.
To jednak się nie udało, a skutkiem eksperymentu było pasmo cierpień chłopca-dziewczynki. Bruce wychowywany jako Brenda i nieinformowany przez swych rodziców o operacji, jaką przeszedł w wieku dwóch lat, zachowywał się mimo to jak chłopiec.
Mając 7 lat Brenda odmówiła kolejnej operacji, chirurgicznego zrobienia piersi.
W wieku 13 lat dziecko, ku swej uldze, poznało prawdę i postanowiło żyć zgodnie ze swoją biologiczną płcią, jako David.
Zaczął brać testosteron. Ożenił się w wieku 25 lat z rówieśnicą.
Jego dalsze życie nie było jednak szczęśliwe. Żona po latach małżeństwa zażądała separacji. Brat bliźniak Davida zachorował na schizofrenię i zmarł w 2002 r. z przedawkowania antydepresantów. Sam David dwa lata później popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę.
Piotr Witt podkreśla jak wstrząsnęła nim ta historia. Zauważa, że przypadek ten był podstawą badań dra Moneya, który udowadniał w ten sposób swoją teorię. Tymczasem niedawno inny kanadyjski lekarz przyznał się do fałszowania badań, by udowodnić założenia teorii gender. Korespondent przytacza jedne z ostatnich słów, jakie David Reimer miał powiedzieć przed śmiercią:
Czy trzeba abym wpakował sobie kulę w łeb, aby mi uwierzono?
Agata Christie twierdziła, że nic tak nie ożywia akcji, jak nieboszczyk. Okazało się, że kandydatami na nieboszczyków jesteśmy my. Na próżno prof. Raoult powtarza, że to nie pandemia, tylko grypa.
Piotr Witt
Od lat Francuzi zajmują czołowe miejsce w spożyciu środków uspokajających i nasennych. Sytuacja polityczna, gospodarcza, społeczna przyprawiają ich o niepokój w ciągu dnia i o bezsenne noce. A teraz jeszcze przyszedł wirus i ryzyko nagłej śmierci. Agata Christie twierdziła, że nic tak nie ożywia akcji, jak nieboszczyk w odpowiednim momencie. Okazało się, że kandydatami na nieboszczyków jesteśmy my sami. Na próżno profesor Raoult powtarza, że nie ma pandemii, jest tylko silna grypa sezonowa, która się skończy niebawem.
Zaraza zebrała we Francji żniwo ponad 25 000 ofiar, nieporównanie wyższe niż w innych krajach Europy. Już energicznie szuka się winnych.
Czy rząd naraził bliźnich na śmiertelne niebezpieczeństwo? Nieumyślne spowodowanie śmierci? Odmowa ratunku osobie w niebezpieczeństwie?
Liczne pozwy tej treści zostały wniesione do Trybunału Sprawiedliwości Republiki przeciwko premierowi Philippe’owi, b. minister zdrowia Agnès Buzyn i jej następcy Olivierowi Véronowi.
19 kwietnia premier Philippe urządził nadzwyczajną konferencję prasową. Miał odpowiedzieć na trzy pytania: – dlaczego rząd nie zareagował na alarm zarządzony na świecie przez WHO 31 stycznia? Dlaczego w kraju, gdzie ogromna część podatków idzie na opiekę zdrowotną, nie ma najprostszych środków ochronnych – masek, fartuchów, środków dezynfekcyjnych? Dlaczego, mimo stanu zagrożenia sanitarnego na świecie, nie odwołano wyborów? Liczni deputowani i merowie przypłacili tę decyzję życiem. A ilu wyborców, których nikt nie policzył?
Premier mówił dwie godziny, ale na żadne z pytań nie odpowiedział. Mówił za to o nadludzkich wysiłkach rządu w celu ekspatriacji obywateli francuskich z zagranicy. Przeszkadzały mu w tym inne kraje Unii, m.in. Polska, zamykając przedwcześnie granice. Ze wszystkich krajów Unii Francja zamknęła granice ostatnia. Kraj ma wielkie interesy w Chinach. Warto przypomnieć, że pierwszy przypadek zarazy w Europie stwierdzono 18 stycznia we Francji. Był to student chiński, który przyleciał z Wuhan. Zmarł po kilku dniach w paryskim szpitalu. (…)
Pandemia wypchnęła na pierwsze strony dzienników prof. Didiera Raoulta i jego terapię chlorochiną połączoną z azytromycyną. Wielkie laboratoria farmaceutyczne mają problem. Raoult proponuje lekarstwo tanie, laboratoria pracują nad lekiem 30 razy droższym. Czyje będzie na wierzchu?
Każą nam nosić maski pod karą policyjną. Ja w to nie wierzę, ponieważ niedługo dadzą o sobie znać żółte kamizelki. Policjanci antyzamieszkowi nie zniosą, aby demonstranci występowali w maskach, nawet ochronnych. Optymiści twierdzą, że maski nadejdą, kiedy już nie będą potrzebne. Pesymiści przewidują, że prędzej się doczekamy szczepionki i pod karą policyjną każą nam zaszczepić się szczepionką przeciwko tegorocznemu wirusowi, który za rok będzie nieaktualny. Nie można tego wykluczyć, biorąc pod uwagę potęgę firm farmaceutycznych.
Dwaj profesorowie medycyny, Debré i Even, napisali oryginalny przewodnik po 4000 leków, które są obojętne dla zdrowia albo szkodliwe. Na podstawie kilkuletnich badań wykazali, że 82% leków sprzedawanych w aptekach jest w najlepszym razie terapeutycznie obojętnych, za to wiele z nich ma szkodliwe działania uboczne. Mnie ten przewodnik zainteresował osobiście. Dowiedziałem się, że odczulanie przeciwko alergii praktykowane na mnie jest nieskuteczne Wiedziałem o tym już wcześniej z doświadczenia, ale teraz okazało się, że może ono także poważnie zaszkodzić. A jaki był efekt Przewodnika po lekach? Jego autorzy – znany urolog prof. Debré i dyrektor paryskiego szpitala dla dzieci prof. Even – otrzymali od Izby Lekarskiej zakaz praktyki przez rok. Władza wielkich firm farmaceutycznych jest straszliwa.
Artykuł „Polityczne konsekwencje grypy” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w majowym „Kurierze WNET” nr 71/2020, s. 3 – „Wolna Europa”.
Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na wnet.fm.
Do odwołania ograniczeń związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” będzie można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
Piotr Witt o pięknie Paryża, zmniejszeniu obostrzeń we Francji, żądaniach katolików otwarcia świątyń dla wiernych oraz o koronaobligacjach.
Piotr Witt tłumaczy, że to nie Luwr, czy inne słynne zabytki nadają charakter Paryżowi, lecz „anonimowe domy”. Te ostatnie zachowują ciągłość z długą historią francuskiej stolicy. Przypomina słowa Thomasa Jeffersona, który powiedział, że pierwszym krajem każdego człowieka jest jego ojczyzna, a drugim Francja.
Nasz korespondent zauważa, iż we Francji wciąż zamknięte są parki. Mówi także, jak Francuzi świętowali 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Robili to przy zamkniętych świątyniach.
Z dziwnych i niezrozumiałych względów zamknięte są kościoły.
O ponowne otwarcie kościołów apelowało wiele katolickich organizacji. Mniej słyszalny był głos francuskich biskupów, którzy jednak wystosowali list w tej sprawie. Ostatecznie „Rada Stanu nakazała znieść zakaz zebrań w miejscach kultu”.
Ponadto komentuje sprawę koronaobligacji. Zapowiadane już są podwyżki podatków we Francji.
Według francuskiego ministerstwa zdrowia, aby wdrożenie pierwszej fazy wyjścia z kwarantanny było możliwe, nie może dochodzić do więcej niż 3000 zakażeń covid-19 dziennie na terytorium kraju.
Zbigniew Stefanik
Od pierwszego marca do 30 kwietnia br. ponad 24 tysiące zmarłych z powodu zakażenia covid-19. Ponad 27 tys. hospitalizowanych z powodu powikłań po zakażeniu tym wirusem i ponad 4 tys. przebywających w szpitalach w stanie ciężkim. Pod koniec kwietnia Francja jest trzecim państwem w Europie i czwartym na świecie pod względem liczby zmarłych z powodu zakażenia koronawirusem.
11,2 mln bezrobotnych przybyło od pierwszego marca tego roku (niemal połowa wszystkich pracowników prywatnego sektora francuskiego). Ponad pół miliona małych i średnich przedsiębiorstw ma problemy z płynnością finansową i zwraca się o pomoc do państwa.
(…) Znowelizowany francuski budżet na rok 2020 zakłada deficyt na poziomie 9,1% i dług publiczny w roku 2020 na poziomie 115% rocznego PKB, a eksperci już uznają te prognozy za… niezwykle optymistyczne. Rząd zapowiada na następne miesiące, a może lata, największą recesję we Francji od 1929 roku. (…)
Badania francuskich naukowców dają nadzieję na wynalezienie skutecznego środka na covid-19, za sprawą leku wykorzystywanego od lat nad Sekwaną w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów.
Według badań klinicznych wykonanych w paryskim centrum medycznym AP-HP na 109 pacjentach z ostrymi symptomami zakażenia covid-19, zastosowanie leku o nazwie Tocilizumab doprowadziło do ustąpienia trudności oddechowych i uchroniło tych pacjentów przed koniecznością intubacji i wentylacji. Tocilizumab będzie poddawany kolejnym badaniom klinicznym w celu potwierdzenia jego skuteczności w walce z covid-19. (…)
28 kwietnia premier Edouard Philippe przedstawił ogólne zarysy rządowej strategii wychodzenia Francji z kwarantanny. Będzie się ona składała z 3 trzytygodniowych faz. Pierwsza (o ile zostaną spełnione warunki do jej wdrożenia, co ma zostać definitywnie potwierdzone 7 maja br.) rozpocznie się 11 maja i potrwa do 2 czerwca. Francuzi będą mogli swobodnie wychodzić z domu, jednak nie będzie im wolno opuszczać regionu i oddalać się dalej niż 100 km od miejsca zamieszkania. Zostaną otwarte sklepy, w których jednak nadal będzie należało przestrzegać określonych zachowań chroniących przed zakażeniem. Pracę rozpocznie część przemysłu i branża budowlana; m.in. ruszy na dobre odbudowa katedry Notre Dame. Stopniowo będą otwierane najpierw żłobki i szkoły podstawowe (od 11 do 17 maja), następnie gimnazja – od 18 do 24 maja – i w końcu licea, od 25 maja do 2 czerwca. (…)
Według francuskiego ministerstwa zdrowia, aby wdrożenie pierwszej fazy wyjścia z kwarantanny było możliwe, nie może dochodzić do więcej niż 3000 zakażeń covid-19 dziennie na terytorium kraju. Co więcej, wdrażanie wychodzenia z kwarantanny w każdej fazie będzie zależało od każdego departamentu, w tym od stopnia rozprzestrzenienia koronawirusa na jego terytorium. (…)
2 czerwca tego roku planowo ma rozpocząć się nad Sekwaną druga faza wychodzenia z kwarantanny. Nastąpi stopniowe otwieranie obiektów branży hotelarskiej, gastronomicznej i rekreacyjnej, a także miejsc kultu religijnego. Podobnie jak Chiny, Korea Południowa czy Włochy, Francja rozważa możliwość tzw. trackingu, czyli wprowadzenia aplikacji, która informowałaby obywateli francuskich o obecności w ich przestrzeni geograficznej osób zakażonych covid-19. Aplikacja ma nazywać się Stopcovid, jednak na razie nie jest jeszcze gotowa pod względem technicznym ani – tym bardziej – dostępna.
Perspektywa wprowadzenia aplikacji budzi wśród Francuzów wiele kontrowersji, a rząd odkłada debatę nad nią na bliżej nieokreślony termin. Jednak jej wprowadzenie we Francji jest niemal pewne. Główne pytanie, to czy jej stosowanie będzie obowiązkowe, czy dobrowolne.
W trzeciej fazie wychodzenia z kwarantanny we Francji mają zostać stopniowo otwarte wszystkie miejsca publiczne, jak również dozwolone małe zgromadzenia. Żadne wydarzenia o charakterze masowym nie będą jednak organizowane co najmniej do połowy lipca.
Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuska strategia wyjścia z kwarantanny” znajduje się na s. 14 i 15 majowego „Kuriera WNET” nr 71/2020.
Do odwołania ograniczeń związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” będzie można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.