Departament Stanu USA wzywa Koreę Północną do uwolnienia Amerykanów. Pjongjang winny śmierci Otto Warmbiera

Departament Stanu USA wzywa Koreę Płn. do uwolnienia Amerykanów nadal przetrzymywanych w tym kraju i obciąża Pjongjang winą za śmierć Otto Warmbiera, którego przywieziono z Korei Płn. w śpiączce.

Departament Stanu domaga się jak najszybszego wypuszczenia pozostałych trzech Amerykanów przetrzymywanych przez Pjongjang – podkreśliła k rzeczniczka resortu Heather Nauert.

22-letni Warmbier zmarł w poniedziałek; przez 17 miesięcy był więziony w Korei Północnej, a do kraju przywieziono go w stanie wegetatywnym.

W opublikowanym oświadczeniu rodzina studenta ogłosiła, że przyczyną jego zgonu były tortury, jakich doznał podczas pobytu w północnokoreańskim więzieniu.

Warmbier został aresztowany i skazany na 15 lat ciężkich robót za próbę kradzieży propagandowego plakatu z hotelu, w którym się zatrzymał.

Reżim w Pjongjangu więzi jeszcze trzech amerykańskich obywateli. Na początku maja, za – jak to ujmują tamtejsze media – „podejrzane działania wymierzone w państwo” północnokoreańskie zatrzymany został Kim Hak Song, który pracował na Uniwersytecie Nauki i Technologii w Pjongjangu.

Tydzień wcześniej aresztowano innego Amerykanina za popełnienie „wrogich działań kryminalnych” mających na celu „podważenie” porządku w Korei Północnej. W 2016 roku 62-letni obywatel USA otrzymał wyrok 10 lat ciężkich robót w związku z oskarżeniem o działalność wywrotową.

PAP/MoRo

USA: zmarł student, który był więziony w Korei Płn. Biuro nie będzie wysyłać Amerykanów do państwa Kim Dzong Una

W poniedziałek zmarł 22-letni amerykański student Otto Warmbier, który przez 17 miesięcy był więziony w Korei Północnej. Jak poinformowała jego rodzina, Warmbier zmarł w szpitalu w Cincinnati.

W opublikowanym oświadczeniu rodzina studenta stwierdziła, że przyczyną jego zgonu były tortury, jakich doznał podczas pobytu w północnokoreańskim więzieniu. Rodzina oświadczyła, że Warmbier „nie był w stanie mówić, nie widział i nie reagował na słowne polecenia”.

Po powrocie Warmbiera do USA okazało się, że był on w stanie wegetatywnym od ponad roku.

Według władz północnokoreańskich przyczyną śpiączki było zatrucie jadem kiełbasianym, ale amerykańscy lekarze poddali w wątpliwość to twierdzenie.

Warmbier przybył do Korei Północnej jako turysta. Został aresztowany 2 stycznia 2016 r. i skazany na 15 lat ciężkich robót za próbę kradzieży propagandowego plakatu z hotelu, w którym się zatrzymał.

Lekarze amerykańscy stwierdzili, że doznał on ciężkich uszkodzeń mózgu i 13 czerwca został ewakuowany z Korei Północnej z powodu jego stanu do szpitala w jego rodzinnym mieście Cincinnati, w stanie Ohio.

Władze Korei Północnej oświadczyły, że Warmbier został zwolniony „z powodów humanitarnych”.

Prezydent USA Donald Trump, po ogłoszeniu wiadomości o śmierci studenta, potępił „brutalny reżim” w Pjongjangu.

PAP/MoRo

Piotr Plebaniak w „Poranku Wnet”: Chiny nie mają problemu Tajwanu i Tybetu. Rozprawiły się z nimi ekonomicznie [VIDEO]

Chiny są krajem autokratycznym, ale nie komunistycznym. Obecna władza składa się z samych kapitalistów, którzy nie mają nic wspólnego z ideologią, jaka panowała w Polsce w latach 60. czy 70.

Piotr Plebaniak, socjolog i autor książki „36 forteli. Chińska sztuka podstępu układania planów i skutecznego działania”, na co dzień mieszkający na Tajwanie, był dziś gościem Radia Wnet.

W rozmowie z nim Witold Gadowski pytał o chińską agenturę, działającą m.in. na Tajwanie.

Zdaniem naszego gościa, chińskich agentów na Tajwanie jest bardzo dużo, ale sprawa tego kraju jest już dawno zakończona. W tej chwili wystarczy presja ekonomiczna, by Tajwan politycznie skapitulował w przestrzeni publicznej.

Autor książki o wschodniej strategii walki stwierdził, że Chiny są krajem autokratycznym, ale nie komunistycznym. Według niego rządzą tam sami kapitaliści, których interesują tylko pieniądze. Takiej komunistycznej ideologii, jaka była w Polsce w latach sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych, tam dawno już nie ma. Jednocześnie każdy ruch, który wymierzony jest we władzę w Pekinie, zawsze zostanie brutalnie i szybko stłumiony.

Piotr Plebaniak wspomniał także o sytuacji w Tybecie, gdzie, jak się słyszy, dochodzi  do morderstw politycznych. Jako turysta przebywał tam w 2007 roku. Z jego relacji wynika, że w kraju tym ma miejsce szeroko zakrojona akcja akulturacji Tybetańczyków, którzy z pozoru żyją sobie spokojnie, ale są stopniowo spychani na margines. Cała nisza ekonomiczna znajduje się w rękach Chińczyków.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

LK

 

 

Wywiad z Piotrem Plebaniakiem możesz również obejrzeć na YouTube Radia Wnet:

Instytuty Konfucjusza wspierają inicjatywę Nowego Jedwabnego Szlaku, której celem jest zdominowanie świata przez Chiny

Jeden z najwybitniejszych żyjących intelektualistów chińskich, prof. Yuan Hongbing, który jako dysydent mieszka za granicą, mówi: „Instytuty Konfucjusza to Konfucjusz przybrany w szaty marksizmu”.

Hanna Shen

Instytuty Konfucjusza zagrożeniem dla akademickiej niezależności

Instytut Konfucjusza, instytucja propagandowa finansowana przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej(ChRL), ze współpracy z którą wycofuje się coraz więcej krajów, z powodzeniem rozwija swoją działalność Polsce. Politechnika Opolska, gdzie od dziesięciu lat działa Instytut Konfucjusza (IK), chwaliła się niedawno, że tzw. klasy konfucjańskie pod jego auspicjami mają zacząć działać na kilku innych uczelniach.

 

Polska w szponach chińskiej propagandy

Na stronie internetowej Politechniki Opolskiej pojawiła się informacja, że powołanie tzw. klas konfucjańskich, obok uatrakcyjnienia oferty uczelni miałoby uzupełnić i wesprzeć projekt ,Nowego Jedwabnego Szlaku, którego cel, a więc zacieśnienie współpracy z Chinami, jest zbieżny z misją Instytutu Konfucjusza. „Klasy konfucjańskie” mają powstać na Politechnice Poznańskiej, Śląskiej, na Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechnice Łódzkiej, Wrocławskiej, Białostockiej oraz na Uniwersytecie Śląskim.

Oprócz Politechniki Opolskiej Instytuty Konfucjusza działają w Polsce na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, Uniwersytecie Wrocławskim i Uniwersytecie Gdańskim. W kwietniu 2015 r. władze Uniwersytetu Warszawskiego (UW) podpisały ze stroną chińską list intencyjny, po którym może nastąpić podpisanie z władzami w Pekinie właściwej umowy o utworzeniu warszawskiego oddziału IK. Na razie jednak Instytut na UW nie powstał, bo sam pomysł spotkał się protestami.

Władze Chin, widząc, że zakładanie IK może napotykać na sprzeciw, zastosowały nową taktykę, która pozwoli im wchodzić ze swoją propagandą do innych uczelni w Polsce. To właśnie uczelnie, na których już działają Instytuty Konfucjusza, np. Politechnika Opolska, będą otwierały klasy konfucjańskie w innych szkołach. A wszystko pod hasłem, że ma to służyć chińskiej inicjatywie Nowego Jedwabnego Szlaku, której celem jest stworzenie światowego ładu opartego na dominacji Chin.

Konfucjusz w szatach marksizmu

Instytuty Konfucjusza są bardzo ważnym narzędziem chińskiej polityki „miękkiej siły” (soft power). Chińskie Biuro Międzynarodowej Promocji Języka Chińskiego (Hanban), które nimi zarządza, pozostaje pod ścisłą kontrolą i jest finansowane przez komunistyczne władze ChRL.

Często porównuje się Instytut Konfucjusza do Instytutu Francuskiego, British Council czy niemieckiego Instytutu Goethego, których działalność sponsorują rządy krajów, które te instytucje reprezentują. Państwa te płacą za wynajem biur w budynkach komercyjnych. Instytut Konfucjusza działa inaczej. Zakłada swoje siedziby na czołowych uniwersytetach zagranicznych, przez co staje się częścią instytucji naukowej danego kraju.

Jak uważa była australijska dyplomatka i wykładowca na Wydziale Studiów nad Chinami na Uniwersytecie Sydney, prof. Jocelyn Chey, właśnie taki układ pozwala władzom chińskim mieć bezpośredni wpływ na program danej uczelni i kierunek rozwoju studiów nad Chinami. „Nie muszę wyjaśniać, dlaczego wśród oferowanych wykładów nie będzie nic na temat wolności religijnej w Chinach, niepodległości Tajwanu czy Tybetu”, mówi profesor Chey.

A skąd się wziął pomysł na Instytuty Konfucjusza?

Po masakrze na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 r. komunistyczne władze Chin Ludowych robiły wszystko, aby ocieplić swój wizerunek za granicą. Jeden z chińskich think-tanków zasugerował wówczas ówczesnemu prezydentowi Chin Hu Jintao, aby władze położyły nacisk na chińską kulturę. Tak narodził się pomysł stworzenia Instytutów Konfucjusza. Jeden z najwybitniejszych żyjących intelektualistów chińskich, prof. Yuan Hongbing, który wykładał prawo na uczelniach w Chinach i przyjaźnił się z obecnym prezydentem Chin Xi Jinpingiem, a także premierem Li Keqiangiem, a dziś jako dysydent mieszka za granicą, mówi otwarcie: „Instytuty Konfucjusza to Konfucjusz przybrany w szaty marksizmu”.

Przebudzenie

Coraz częściej uczelnie na świecie zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie stwarzają Instytuty Konfucjusza, i wycofują się ze współpracy z nimi. Rozwiązały umowy z tą chińską organizacją m.in. amerykańskie University of Chicago i Penn State University, a także Uniwersytet w Sztokholmie w Szwecji, Uniwersytet w Lyonie we Francji.

W 2013 r. Kanadyjski McMaster University ogłosił, że zamyka funkcjonujący na uczelni IK ze względu na sposób, w jaki strona chińska rekrutuje mających pracować w nim nauczycieli. Uczelnia otrzymała informacje od samych wykładowców, że zanim otrzymają oni pracę w Instytucie i zgodę na wyjazd z Chin za granicę, muszą zobowiązać się np. do dostarczania informacji na temat innych nauczycieli czy studentów, a także podpisać dokument stwierdzający, że nie przyłączą się do prześladowanego w Chinach ruchu propagującego tradycyjną chińską dyscyplinę doskonalenia za pomocą ćwiczeń i medytacji Falun Gong.

Niszczenie wolności akademickiej

W 2014 r. Komitet ds. Wolności Akademickiej i Zatrudnienia Amerykańskiego Stowarzyszenia Profesorów Uniwersyteckich (AAUP) w specjalnie przygotowanym raporcie nt. Instytutów Konfucjusza stwierdził, że „Instytuty działają jako agenda państwa chińskiego i pozwala im się na ignorowanie wolności akademickiej”.

Matteo Mecacci, ekspert ds. prawa międzynarodowego, były przewodniczący włoskiego Parlamentarnego Zespołu na rzecz Tybetu mówi o cenzurze, jaką stosują Instytuty Konfucjusza, bo m. in. tłumią dyskusję o Tybecie, Tajwanie i Tiananmen, czyli na tematy, które uznawane są przez chiński rząd komunistyczny za wrażliwe […].

W trakcie przeprowadzonego przez nas, Międzynarodową Kampanię na rzecz Tybetu, w 2011 r. śledztwa poprosiliśmy o materiały źródłowe na temat Tybetu z Instytutu Konfucjusza przy uniwersytecie w regionie Washington DC. Zamiast materiałów naukowych opublikowanych przez wiarygodnych amerykańskich autorów (nie mówiąc już o pisarzach tybetańskich), otrzymaliśmy książki i płyty DVD przedstawiające chińską opowieść o Tybecie opublikowaną przez China Intercontinental Press, organizację przedstawianą przez chińską stronę rządową jako prowadzącą prace „w ramach Biura Informacji Rady Państwa”, którego główną funkcją jest tworzenie propagandy.

O tłumieniu dyskusji przez IK na uczelniach pisze też w artykule, jaki ukazał się w maju br. w amerykańskim magazynie „Foreign Policy”, Rachelle Peterson, która przez 2 lata badała działalność IK w Nowym Jorku i New Jersey. Gdy Peterson zapytała dyrektor Instytutu Konfucjusza w New Jersey, jak opowiada studentom o placu Tiananmem, na którym w czerwcu 1989 r. komunistyczne władze Chin zabiły protestujących studentów, Chinka odpowiedziała, że mówi „o pięknej architekturze” w tym miejscu.

Na naszych uczelniach zgodnie z prawem ChRL

Autorka artykułu w „Foreign Policy” wspomina min. o tym, że w umowach zawieranych przez stronę chińską z uczelniami, na których otwierane są IK, znajdują się stwierdzenia o zobowiązaniu do przestrzegania prawa ChRL. O tym, że treść umów daleko wykracza poza kwestie dotyczące współpracy edukacyjnej, ostrzega także raport AAUP. „Większość umów, na podstawie których powstają Instytuty Konfucjusza, zawiera tajne klauzule i niedopuszczalne ustępstwa służące politycznym celom i interesom rządu Chin”.

Autorka artykułu w „Foreign Policy” kończy publikację mocnym wezwaniem: „Instytuty Konfucjusza eksportują na cały świat strach przed swobodną wypowiedzią. Pozwalają one na szerzenie się wpływów obcego rządu w salach uczelnianych. Nadszedł czas, aby wyrzucić Instytuty Konfucjusza z kampusów”.

To samo powinno wydarzyć się w Polsce. Polskie uczelnie powinny upublicznić umowy dotyczące IK, jakie podpisały ze stroną chińską, a same Instytuty powinny opuścić mury wszechnic w naszym kraju.
„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Hanny Shen pt. „Instytuty Konfucjusza zagrożeniem dla akademickiej niezależności” na s. 19 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl

Donald Trump uratował Chinkę i jej dzieci przed więzieniem. Z Tajlandii, skąd groziła im deportacja, zabrano ich do USA

Mąż Chen Guiqiu jest znanym w Chinach prawnikiem. Już od dwóch lat przebywa w więzieniu, gdzie jest torturowany. W tym czasie i jego małżonka, i dzieci doświadczały różnego rodzaju represji.

Hanna Shen mówiła w poniedziałkowym Poranku Wnet o bardzo głośnej w ostatnich dniach sprawie, o której piszą tajwańskie media. W marcu ubiegłego roku Donald Trump, na skutek działań chińskich działaczy społecznych w Stanach Zjednoczonych, uratował Chinkę przed więzieniem lub nawet śmiercią.

– Wyszło na jaw, że dzięki Trumpowi została uratowana przed więzieniem albo nawet śmiercią, a jej dzieci uniknęły domu dziecka lub być może też więzienia – poinformowała dziennikarka.

Chodzi o Chinkę Chen Guiqiu, której mąż jest bardzo znanym prawnikiem. Podczas gdy przez ostatnie dwa lata przebywał w więzieniu, gdzie był torturowany, jego żona wraz z dziećmi była represjonowana, m.in. została pozbawiona pracy, a jej dzieci nie mają możliwości uczęszczania do szkoły. Po tym, jak udało jej się uciec do Tajlandii, chińskie władze próbowały wymusić na Tajlandii jej deportację.

Chińscy działacze społeczni dotarli do Donalda Trumpa, który krótko po tym wydał odpowiednie decyzje. Amerykańscy dyplomaci doprowadzili do uwolnienia Chinki z więzienia, w którym przebywała, i zabrali ją na lotnisko, skąd po kłótniach z agentami chińskimi i tajskimi poleciała do USA.

Korespondentka mówiła także o tym, jak tajwańskie media komentują wizytę w Polsce prezydenta Singapuru Tony’ego Tan Keng Yam. Przybywa on do naszego kraju w poniedziałek wraz z małżonką i grupą przedsiębiorców.

– W prasie azjatyckiej przedstawia się Polskę bardzo dobrze, ale zaznacza się, że wymiana handlowa jest bardzo skromna. Przy okazji tej wizyty przypominane są pewne fakty, jak np. to, że Singapur lat 60. i 70. był budowany przez polskich architektów.

Jej zdaniem, Singapur jest najbardziej polskim miejscem w Azji, ze względu na znajdującą się tam ilość pomników czy tablic upamiętniających Polaków.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Premier Beata Szydło chce zrównoważyć bilans handlowy z Chinami, który obecnie wypada dla Polski niekorzystnie

Musimy walczyć o nasz handel, ponieważ w 2016 roku polski eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary – to powinniśmy podkreślać.

W popołudniowym wydaniu audycji Radia Wnet Hanna Shen w rozmowie z Antonim Opalińskim komentowała Forum Pasma i Szlaku w Chinach, na które udała się również polska premier Beta Szydło.

– Chińczykom bardzo zależało, by przyjechała kanclerz Niemiec Angela Merkel czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May. Indie wiele chińskich inwestycji w ramach nowego szlaku postrzegają jako zagrożenie dla ich suwerenności. Inne państwa, jak np. Japonia wysłały niższych rangą urzędników.

Hanna Shen przypomniała też, że chiński model działania jest zupełnie inny niż w Europie. Chińczycy nie chcą żadnych przetargów, lecz kontroli nad wszystkim.

Premier powiedziała, że musimy być bardzo aktywni, żeby zrównoważyć bilans z Chinami. Musimy walczyć o nasz handel, o nasz eksport, ponieważ w 2016 roku nasz eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Bilans wypada na naszą niekorzyść i to jest coś, co w rozmowie z Chinami powinniśmy podkreślać. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary. Problem w tym, że przekaz polski nie jest jednolity – stwierdziła Hanna Shen.

Rozmówczyni redaktora Opalińskiego mówiła także o napięciu wokół Korei Północnej i o sytuacji politycznej na Tajwanie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Premier Beata Szydło w niedzielę w Pekinie odbyła nieplanowaną rozmowę z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem

Premier Szydło rozmawiała także z minister spraw zagranicznych Birmy i prezydentem Indonezji. Wszyscy jej rozmówcy wyrazili zainteresowanie współpracą gospodarczą i wymianą handlową z Polską.

 

Spotkanie dwustronne z prezydentem Turcji nie było wcześniej planowane. Według komunikatu kancelarii premiera Erdogan w rozmowie z szefową polskiego rządu wyraził wolę zwiększenia obrotów handlowych między Turcją a Polską do ok. 7-10 mld dolarów (obecnie wartość ta oscyluje wokół 5,5 mld dol.). „Prezydent Turcji wyraził duże zainteresowanie inwestycjami w naszym kraju” – napisano.

Na marginesie Forum Pasa i Szlaku w stolicy Chin szefowa polskiego rządu rozmawiała także z minister spraw zagranicznych Birmy Aung San Suu Kyi i prezydentem Indonezji Joko Widodo.

Aung San Suu Kyi, szefowa MSZ Birmy i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, w rozmowie z premier Szydło wyraziła zainteresowanie procesem transformacji w Polsce. Podczas spotkania poruszono tematy związane z intensyfikacją współpracy gospodarczej i zwiększeniem wymiany handlowej. Mówiono także o poparciu polskiej kandydatury na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ na kadencję 2018-2019.

Prezydent Indonezji Widodo wyraził zainteresowanie polskim przemysłem stoczniowym.

Forum Pasa i Szlaku poświęcone jest chińskiej koncepcji rozbudowy połączeń infrastrukturalnych pomiędzy Azją a Europą i Afryką. Polska chce być częścią tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku. W poniedziałek premier Szydło weźmie udział w dwóch sesjach plenarnych w ramach okrągłego stołu przywódców.

W forum w stolicy Chin bierze udział blisko 30 przywódców z całego świata zainteresowanych udziałem w chińskim projekcie. Forum w niedzielę zainaugurował prezydent Państwa Środka Xi Jinping.

PAP/WJB

Korea Płn. po raz kolejny wystrzeliła w niedzielę rano czasu lokalnego pocisk nieustalonego rodzaju. Przeleciał 700 km

O wydarzeniu poinformowało ministerstwo obrony Korei Południowej. Pocisk wystrzelono z rejonu Kusong na zachodnim wybrzeżu tego kraju. Według agencji Yonhap był to pocisk balistyczny.

Pocisk wystrzelono z bazy wojskowej w Kusong w prowincji Pjongan Północny, położonej na północny zachód od stolicy Korei Północnej – Pjongjangu. Z bazy Kusong Pjongjang wcześniej dokonywał prób z pociskami średniego zasięgu. Według opublikowanego komunikatu, test jest obecnie analizowany przez ekspertów USA i Korei Południowej.

Premier Japonii Shinzo Abe wyraził w niedzielę wobec dziennikarzy stanowczy protest przeciwko tej próbie i podkreślił, że stanowiła ona pogwałcenie rezolucji ONZ.

Od początku br. Korea Północna dokonuje znacznie częściej niż kiedyś prób z pociskami balistycznymi i bronią nuklearną. Dokonała już dwóch prób nuklearnych i 12 testów rakietowych. Według zachodnich ekspertów Pjongjang osiągnął postęp w pracach nad pociskami balistycznymi i miniaturyzacją głowic nuklearnych.

Niedzielny test był pierwszym od czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta Korei Południowej Mun Dze Ina. W odróżnieniu od swej poprzedniczki opowiada się on nie tylko za naciskami, ale i za dialogiem z Pjongjangiem, aby nakłonić go do rezygnacji z programu rakietowego i nuklearnego.

Jednak napięcie na Półwyspie Koreańskim nie słabnie. Dodatkowo siły zbrojne USA, Japonii i kilku krajów europejskich przystępują właśnie do wspólnych manewrów na Pacyfiku.

Waszyngton wcześniej sugerował, że wobec Korei Północnej „wszystkie opcje są na stole”. Ostatnio jednak prezydent Trump zdawał się łagodzić swoją retorykę, opowiadając się za rozmowami, a nawet wyraził gotowość spotkania się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

 

PAP/WJB

„Sojusz południowokoreańsko-amerykański jest obecnie ważniejszy niż cokolwiek innego” w związku z eskalacją konfliktu

Prezydent USA Donald Trump rozmawiał przez telefon z nowym prezydentem Korei Płd. Mun Dze Inem. Podano, że obaj przywódcy zgodzili się na zacieśnianie współpracy w sprawie Korei Północnej.

Prezydent Trump oświadczył, że problem wokół Korei Płn., choć wymagający, może być rozwiązany – poinformowała strona południowokoreańska.

Obserwatorzy przypominają, że podczas kampanii wyborczej Mun zapowiadał renegocjacje zasad współpracy z amerykańską armią w sprawie instalacji systemu obrony przeciwrakietowej THAAD w południowokoreańskiej bazie w Seongju.

Dziennik „Korea Times” przytoczył w środę wypowiedź eksperta ds. energii atomowej Siegfrieda S. Heckera, według którego prezydent Trump powinien wysłać do Pjongjangu przedstawiciela, by uniknąć katastrofy nuklearnej. „Sądzę, że pierwsze rozmowy powinny być w formacie dwustronnym i nieformalnym i prowadzone za pośrednictwem prezydenckiego wysłannika rozmawiającego bezpośrednio z Kim Dzong Unem” – powiedział naukowiec, mając na myśli przywódcę Korei Płn.

„Nie ma takiej kwestii, jak ograniczona wojna nuklearna. Eksplozja jakiejkolwiek głowicy jądrowej na Półwyspie Koreańskim byłaby katastrofą na nieopisaną skalę” – podkreślił Hecker.

PAP/Moro

Korea Południowa: Komisja wyborcza potwierdziła wygraną Mun Dze Ina. Został on już zaprzysiężony na prezydenta

Zwycięzca wyborów prezydenckich Mun Dze In oficjalnie objął dziś urząd. Jego pięcioletnia kadencja rozpoczęła się o godz. 8:09 czasu lokalnego, po potwierdzeniu wygranej przez komisję wyborczą.

Liberalny kandydat Demokratycznej Partii Razem zdobył we wtorkowym głosowaniu 41,08 proc. głosów od 13 mln 423 tys. 800 wyborców. Uprawnionych do głosowania było 32 mln 807 tys. 908 osób.

[related id=”17767″]

Pierwszą aktywnością nowego prezydenta była rozmowa telefoniczna z przewodniczącym połączonych sztabów, Li Sun Dzinem, który poinformował Mun Dze Ina o sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa kraju i możliwych ruchach wojsk Korei Północnej.

Następnie Mun Dze In udał się z wizytą na narodowy cmentarz w Seulu, gdzie złożył hołd swoim poprzednikom i bohaterom wojennym.

W środę spodziewane są rozmowy nowo wybranego prezydenta z przedstawicielami parlamentu, opozycji oraz nominacje premiera i doradców prezydenta.

PAP/JN