Napluli nam w twarz i publicznie upokorzyli – Krzysztof Wyszkowski o przemówieniu ambasador Izraela w Auschwitz

Tak legenda „Solidarności” skomentowała zachowanie ambasador Izraela Anny Azari podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, które według niego było nieeleganckie i wręcz obrzydliwe.

Anna Azari zrezygnowała z przygotowanego wcześniej przemówienia podczas obchodów rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau i potępiła nowelizację ustawy o IPN, która zakłada karanie grzywną lub pozbawieniem wolności do lat 3, za używanie kłamliwego sformułowania „polskie obozy śmierci”, lub obarczeniem współodpowiedzialnością za Holocaust narodu lub państwa polskiego.

Gość Radia Wnet powiedział, że bardzo mocno odczuł to, co powiedziała Pani ambasador Izraela. Szczególnie że przemówienie odbywało się w takim miejscu – Zabrakło tu wstydu i poczucia godności.

Anna Azari tłumaczy się teraz, że musiała zmienić swoje przemówienie, ponieważ takie instrukcje dostała od rządu izraelskiego. Zdaniem Krzysztofa Wyszkowskiego ambasador Izraela ostatecznie mogła powiedzieć to po zakończeniu uroczystości, zaraz po wyjściu z terenu obozu, jednak rząd Izraelski wybrał inną drogę:

– W przemówieniu chodziło o to, aby napluć nam w twarz, uderzyć pięścią w nos. To okropne, że rząd Izraelski podjął decyzje o publicznym upokorzeniu Polski. Jest to akt państwowej agresji i chowanie głowy w piasek niczego nie załatwia.

Polityka Izraelska jest bardzo brutalna. Bywało już tak, że jeden z premierów mówił, że Polacy wypili antysemityzm z mlekiem matki, natomiast później te stosunki się polepszały. Nigdy nie mieliśmy tak dobrych stosunków, jak ostatnio i to, co stało się w obozach, dowodzi m.in., że polska racja stanu to dla Izraela materiał przetargowy w rozgrywkach międzynarodowych:

– Może chodzi o roszczenia odszkodowawcze. Obawiam się również, że Polska racja stanu jest jakąś kartą przetargową w grach politycznych, np. o niedozbrajanie Iranu czy Libanu przez rakiety rosyjskie. Do tego dochodzi wielka rozgrywka historyczna, która trwa już wiele lat pomiędzy Polską a Izraelem jako państwem reprezentującym interesy światowego Żydostwa, o to, kto był pierwszą ofiarą w II wojnie światowej. Polacy nie mogą zrzec się tego, że byliśmy pierwszą ofiarą obu totalitaryzmów. Izrael stoi konsekwentnie na tym stanowisku, że II wojna światowa to był tylko Holocaust, a walka Polski z Sowietami nie jest nawet uwzględniana w ich historiografii. Ma to przełożenie na opis historyczny w światowej propagandzie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

 

Krzysztof Tchórzewski, minister energii: Na pewno wybudujemy elektrownię atomową [VIDEO]

Dzisiaj gościem Poranka Wnet był minister energii, który mówił o planach rządu wobec rozwoju polskiej energetyki oraz przyszłości dla sektora górniczego, który ma utrzymać produkcję do 2050 roku.

Krzysztof Tchórzewski w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim wskazywał na prace inwestycyjne, przeprowadzone w ostatnich dwóch latach w polskiej energetyce:  Mamy w budowie kolejnych sześć elektrowni, a blok energetyczny  w Kozienicach został już oddany. Udało się z niego wyprowadzić moc do sieci i  już pracuje. Moc elektrowni w Kozienicach była dla nas bardzo istotna, ponieważ byliśmy na skraju blackoutu.

Minister podkreślił, że bez nowych inwestycji zagrożone będą podstawy rozwoju gospodarczego:  W Polsce wzrasta zamożność społeczeństwa, a wraz za tym wzrasta zużycie energii elektrycznej. W Polsce do roku 2030 zwiększy się ono o 25 procent. Będzie potrzebne budowanie nowych elektrowni, ale również modernizowanie starych bloków.

Polska jest palcem budowy w zakresie nowych bloków energetycznych. Wszystkie z sześciu nowych elektrowni  są już albo w zaawansowanej budowie,  albo  są już oddane,  a tylko ostrołęcka jest w fazie planowania – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Wymieniając najważniejsze inwestycje, minister mówił o planach budowy bloku atomowego: W energetyce takiego boomu inwestycyjnego w energetyczne nie było od lat. A teraz przygotowujemy się do budowy bloku jądrowego. Dążymy do tego, aby elektrowni była finansowania w taki sposób, żeby spłata kosztów była rozłożona na wiele lat. Chcemy, aby koszty energii z elektrowni jądrowej nie były znacznie wyższe od produkowanej w blokach węglowych.

Jak podkreślił minister energii,  wahanie rządu w zakresie budowy elektrowni atomowej wynikało z dużego zaangażowania spółek energetycznych w ratowanie górnictwa oraz prowadzenie inwestycji w zakresie energetyki konwencjonalnej.

Tematem rozmowy była również kwestia ustalań z Komisją Europejską rozwoju polskiego górnictwa i energetyki: W dziedzinie współpracy z Komisją Europejską mamy wynegocjowany kompromis, dlatego że jesteśmy jako Polska w miarę zadowoleni z efektu, który osiągnęliśmy, ponieważ groziły nam znacznie gorsze rozwiązania.

Krzysztof Tchórzewski wskazywał również na implementowanie kwestii wprowadzenia ryku mocy, który będzie oparty o elektrownie węglowe i pozwoli na zabezpieczenie energii pochodzącej z odnawialnych źródeł energii: Wprowadzamy polską propozycję rynku mocy, która daje nam możliwość prowadzenia energetyki węglowej i funkcjonowania energetyki na dosyć dobrych warunkach, ponieważ nie mieliśmy  dotąd rozwiązanego programu funkcjonowania energetyki odnawialnej. W całym rachunku za energię w wysokości np. 100. złotych – już 15 złotych stanowi dotacja dla energii odnawialnej (..).  Rynek mocy dla najbiedniejszych gospodarstw będzie kosztować około 1,30 zł, a dla bogatych – około 7 złotych dopłaty miesięcznej .

Energetyka atomowa jest elementem kompromisu z Komisją Europejską, ponieważ to jest energetyka zero-emisyjna. Zakładamy, że proces budowy elektorowni atomowej potrwa około 10 lat – podkreślił w Poranku Wnet minister energii.

Na koniec rozmowy nasz gość zapewnił, że los górnictwa węgla jest zabezpieczony na długie dziesięciolecia:  Nie zakładamy odejścia od węgla w energetyce do  2050 roku. Nowe bloki węglowe zwiększają zapotrzebowanie na węgiel kamienny, a górnictwo w najbliższych dwóch dziesięcioleciach będzie musiało utrzymać wydobycie.

ŁAJ

Liban – ziemia święta, ziemia świętych, tolerancji i współistnienia w pokoju. Refleksje z pielgrzymki spółdzielców WNET

Chrześcijańska praktyka życia sprawami doczesnymi poprzez Ewangelię daje światło na wszystkie rzeczywistości ziemskie. Dla chrześcijan nie ma dwóch odrębnych nurtów życia: duchowego i świeckiego.

Adam Rosłoniec

Gdy spotkaliśmy się przed odlotem i rozpoczęliśmy naszą drogę Mszą świętą w kaplicy na Okęciu, nikt chyba nie spodziewał się, jak głęboka jedność zespoli nas w tym nadchodzącym tygodniu. Jak wiele powstanie przyjaźni, jak wiele zostanie w nas wspomnień. I wreszcie, jak wiele świadectw wiary możemy przekazać teraz innym. Można powiedzieć: połączył nas Bóg.

Każdy z nas podczas tej wspólnej podróży został obdarzony jakimś wrażeniem, w jego sercu pozostało szczególne wspomnienie. (…) Andrzej: „doświadczyłem tam poczucia wyjątkowego przeplatania się wiary”, Joanna: „ta pielgrzymka była magiczna, a Liban to miejsce o zaskakującym międzyreligijnym pojednaniu. Kraj oddycha inaczej. Źródło, prawda, prostota”. „To przecież piękny, zielony kraj, piękni ludzie”, zachwyca się Piotr, który, jak większość z nas, był tam po raz pierwszy i podobnie jak inni zrozumiał, że jego wcześniejsze wyobrażania o Libanie były całkowicie mylne. Tam jest spokój, nikt nie podkłada bomb pod monument Jezusa Chrystusa albo Matki Bożej. (…)

Fot. Dolina Wadi Kadisza | Fot. z archiwum autora

Libańskie góry i doliny przywodzą na myśl początki i trudne wieki Kościoła na Bliskim Wschodzie. Zamieszkiwana niegdyś przez pustelników Wadi Kadisza jest wymownym świadkiem wiary pierwszych chrześcijan. Wiary, która dotarła tu wprost od Apostołów i ich uczniów i która przetrwała wieki podbojów muzułmańskich. Ta głęboka dolina przecięta rzeką Orontes (tą samą, nad którą w pobliskiej Antiochii Syryjskiej św. Paweł formował jedną z pierwszych wspólnot), niedostępna dla sułtana muzułmańskiego, była schronieniem maronitów – wspólnoty katolickiej zawsze pozostającej w jedności z nauczaniem Apostołów. Ta wspólnota stała się narodem w tej części świata. To św. Maron z Syrii, mnich i pustelnik, mistrz ascezy wschodniej, dał początek głębokiej duchowości swojego ludu.

W V w. w Syrii rozwijał się monastycyzm i wielu chrześcijan stosowało formę ascezy, dla nas dzisiaj kompletnie nieosiągalną. Byli to ludzie prości, niewykształceni, kochający Boga. Na swe trudne powołanie pragnęli odpowiedzieć życiem doskonałym. Taki był św. Maron. Odsunął się od świata i wybrał życie w górach pod gołym niebem. Przed deszczem i śniegiem chronił go tylko namiot z koziej skóry. Jego filozofią i wiarą było to, że Boża mądrość uświęca, pomimo braku wykształcenia. Święty Maron, poprzez swoje umartwianie się, dostał od Boga dar uzdrawiania. Słowa Biblii Sprawiedliwy rozrośnie się jak cedr na Libanie wydają się mówić właśnie o nim. Gdy po krótkiej chorobie zmarł, ludność z okolicznych wiosek wzniosła dla niego grobowiec. Jego ruiny znajdują się do dzisiaj w Kafr Nabu, na terenach niedostępnej dla nas, ogarniętej wojną Syrii. (…)

Harissa jest miejscem głęboko zakorzenionego kultu maryjnego. To dawna wioska, położona 20 km od Bejrutu, na wysokości 650 m n.p.m. Na szczycie góry widnieje, usytuowana na monumentalnej podstawie w kształcie latarni morskiej, piękna statua Najświętszej Marii Panny – Notre Dame du Liban. Posąg z 1904 r. został ufundowany jako dziękczynienie z okazji 50-lecia ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi.

Harissa to miejsce wyjątkowe i jedyne takie na całym Bliskim Wschodzie, a może i na całym świecie. Niezwykłości dodaje mu fakt, że to centrum pielgrzymek, założone przez Maronickie Zgromadzenie Misjonarzy, odwiedzane jest zarówno przez chrześcijan, jak i muzułmanów.

Oglądamy tutaj widok niepowtarzalny: po wijących się dookoła statui schodach przeciskają się ramię w ramię dziewczyny w hidżabach, dziewczyny w białych chustach – tradycyjnym nakryciu głowy Etiopek i dziewczyny w zwykłych T-shirtach. Wszyscy wędrują na górę, aby po swojemu i w znanej tylko sobie intencji zostawić ślad obecności u Pięknej Pani. Prawie dotknąć Jej stóp, złożyć swego ducha w Jej otwarte, oczekujące ręce.

O tej rzeczywistości, która przeradza się w symbolikę tego kraju, mówił Święty Jan Paweł II podczas pamiętnej pielgrzymki: Liban to coś więcej niż kraj, to przesłanie. Takie słowa zapamiętały rzesze wiernych przybyłych zewsząd na Mszę świętą. (…)

Ksiądz Miled Skayem | Fot. ze zbiorów autora

Niedaleko od Harissy, podążając wyżej w góry Libanu, napotkamy Bzommar. Tam w miejscowej parafii swą posługę sprawuje ksiądz Miled Skayem. Wielki orędownik św. Jana Pawła II, św. Faustyny Kowalskiej, św. Maksymiliana Kolbego, bł. Jerzego Popiełuszki, bł. Michała Sopoćki i innych świętych, w tym oczywiście libańskich. Ten kapłan wielokrotnie przybywał do Polski, ale także do Rzymu, aby „zdobyć” relikwie polskich świętych, do których ma szczególne nabożeństwo. W jego niewielkiej parafii sąsiadują ze sobą: kościół pw. św. Charbela i kaplica pw. św. Jana Pawła II. Wielki Święty Libanu i Wielki Święty Polski. Tam licznie gromadzą się Libańczycy, oddając cześć naszym świętym. (…)

w pobliskim Ghosta buduje sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w którym znajdą miejsce wszystkie relikwie z Polski. Obok, na zboczu góry, stanie monumentalna statua Jana Pawła II, a u jej stóp wijąca się po zboczu Droga Miłosierdzia. Będzie po niej szła procesja różańcowa, której idea jest podobna do procesji, jaka odbywa się każdego 22. dnia miesiąca od pustelni św. Charbela do Annaya. Konsekracja nowego sanktuarium i Drogi Miłosierdzia zapowiedziana jest na 2019 rok.

Cały artykuł Adama Rosłońca pt. „Liban – ziemia święta, ziemia świętych. Pielgrzymka spółdzielców WNET” znajduje się na s. 3 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Adama Rosłońca pt. „Liban – ziemia święta, ziemia świętych. Pielgrzymka spółdzielców WNET” na s. 3 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

Koloseum: Jarosław Mańka o filmie „Odnalazłem Ojca” / Ks. Andrzej Paś o akcji Mazowsze dla Syrii

Film jest świadectwem Irakijczyka, który nawrócił się na chrześcijaństwo. Nie gaśnie pomoc Polski dla Syrii zniszczonej wojną. Tym razem na Mazowszu rozpoczyna się akcja pomocowa na rzecz Syryjczyków.

 

Fundamentem, na którym trzeba budować trwały pokój po dramacie wojny jest przyszłość nowego pokolenia – „dzieci wojny”. Ta przyszłość to edukacja i wychowanie wszystkich dzieci: uchodźców wewnętrznych czy ofiar tej wojny. Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Caritas Polska zapraszają do akcji: „Mazowsze dla Syrii”, której celem jest zebranie 1 mln zł na fundusz budowy szkoły im. Janusza Kusocińskiego – polskiego olimpijczyka. Inicjatywa ma za cel wsparcie prośby Arcybiskupa Jean-Abdo Arbacha z Homs w Syrii o pomoc w odbudowie szkoły w mieście Yabrud, w diecezji Homs, położonego nieopodal starożytnej Palmiry. Patronem szkoły będzie Janusz Kusociński, wybitny polski sportowiec i patriota, złoty medalista olimpijski z Los Angeles z 1932 roku, który został zamordowany przez nazistów w podwarszawskich Palmirach w 1940 roku. Polskie Palmiry i syryjska Palmira to symboliczne miejsca, w których dokonano zbrodni przeciwko ludzkości i dziedzictwu kulturowemu. Przedstawiciele kampanii „Mazowsze dla Syrii” spotkali się w Warszawie. O tym mówił w Koloseum ks. dr Andrzej Paś z PKWP.

Młody mężczyzna, wychowany w wierze muzułmańskiej, wnuk ajatollaha, który nauczał Koranu i dałby się zabić za wiarę postanawia przeczytać biblię. Po to, aby jeszcze bardziej utwierdzić siebie i innych w wierze. Jedna nawrócił się. „Odnalazłem Ojca”- o tym filmie opowiada reżyser Jarosław Mańka.

Trzecim gościem „Koloseum” był Zbigniew Stefanik, korespondent WnetFM, który podsumował szczyt migracyjny, który odbył się w ubiegłym tygodniu we Włoszech. Jak powiedział gość Koloseum pytanie „czy inne kraje pójdą drogą Polski” jest decydujące w kwestii rozwiązania problemu przypływu uchodźców w Europie.

Przedstawiamy także najnowszy felieton ks. dr Andrzeja Pasia:

Audycję prowadziła Ewa Tylus.

fot. Jan Brewczyński

Polska delegacja rządowa w jordańskich obozach dla uchodźców – rozmowa z minister Beatą Kempą

Działalność polskich organizacji pozarządowych przy pewnym wsparciu rządu może być bardzo skuteczna – mówi w Poranku WNET minister Beata Kempa odpowiedzialna w Radzie Ministrów za pomoc humanitarną

Polska delegacja rządowa odwiedza w Jordanii obozy dla uchodźców. O sytuacji humanitarnej w tym kraju, a także o zakresie polskiej pomocy humanitarnej Witold Gadowski rozmawiał w Poranku WNET z minister Beatą Kempą, która odpowiada w KPRM za kwestie pomocy humanitarnej.

W Jordanii jest w tej chwili ponad milion Syryjczyków, ponad milion Palestyńczyków, 600 tysięcy Irakijczyków. Przy dziewięciu milinach mieszkańców Jordanii to jest pokaźna liczba. Udźwignięcie tego to dla Jordanii spory problem (…) W obozie, który wczoraj odwiedziłam na 80 tysięcy ludzi połowa to są dzieci. Powinno się urealnić politykę Unii Europejskiej w stosunku do krajów, które przyjmują uchodźców.

 

Przewodnim motywem rozmowy była aktywność humanitarna Polaków na bliskim wschodzie – zarówno rządowa jak i ze strony organizacji społecznych – Tych akcji jest bardzo wiele, jesteśmy bardzo aktywni. Rząd też stara się w to włączyć.  Przez dwa lata dla Jordanii przeznaczyliśmy blisko 16 milionów złotych.  Chcemy porozmawiać z organizacjami pozarządowymi o użyciu środków budżetowych. Część z nich już dostało dotacje na swoje programy, które świetnie się sprawdzają, np Pomoc Kościołowi w Potrzebie i Caritas.

Minister Beata Kempa podkreśliła, że skuteczna pomoc uchodźcom na miejscu może być alternatywnym rozwiązaniem wobec przenoszenia ich do Europy.

Minister mówiła też w jaki sposób Jordania radzi sobie z zagrożeniem terrorystycznym.

Chrześcijaństwo to fascynująca przygoda / Antoni Opaliński rozmawia z Irakijką dr Amal Marogy. „Kurier WNET” 43/2017

Każdy z nas został osobiście wybrany. Oczywiście, jeśli mieszkasz w Iraku, łatwiej sobie uświadomić, że to nie jest automatyczne. Bo wystarczyło urodzić się w następnym domu i mogło być inaczej

Chrześcijaństwo to fascynująca przygoda

Doktor Amal Marogy pochodzi z Iraku i jest chrześcijanką wyznania rzymskokatolickiego. Obecnie wykłada na wydziale Studiów Azjatyckich i Bliskowschodnich Uniwersytetu w Cambridge. Zajmuje się m.in. językiem aramejskim. Jest założycielką i kieruje pracami Aradin Charitable Trust – fundacji, która pomaga chrześcijanom na Bliskim Wschodzie zachować języki i dziedzictwo kultury, a także dba o ich edukację. Rozmowa odbyła się w Krakowie, podczas III Europejskiego Kongresu w Obronie Chrześcijan, 17 listopada 2017 roku.

Powiedziałaś, że chrześcijanie są dziećmi zmartwychwstania i nie znikną z Bliskiego Wschodu i z Iraku. Czy to możliwe?

Jeżeli mielibyśmy uwierzyć, że prześladowania doprowadzą to końca chrześcijaństwa, to ja nie chciałabym wierzyć w takie chrześcijaństwo. Zmartwychwstanie oznacza, że przedtem była droga krzyżowa i śmierć. Dlatego zmartwychwstanie jest takie ważne. Nie chodzi o to, że mamy akceptować prześladowania jako coś normalnego. Chodzi o przesłanie: Jezus jest nie z tego świata. Jako chrześcijanie nie możemy dostosować się do świata i za to świat nas nienawidzi i prześladuje. Nie odkrywam tu niczego nowego, o tym mówi już Biblia

 Mamy więc okresy pokoju, bo Bóg jest dla nas dobry. A z drugiej strony nie możemy być zaskoczeni i nie możemy się załamywać, kiedy nadchodzą prześladowania. Być może to oznacza, że musimy cierpieć, bo jest tyle cierpienia gdzie indziej, a Bóg oczekuje, że będziemy razem z Nim dźwigać ten krzyż. Przecież zawsze w ten właśnie sposób traktowaliśmy prześladowania, a nie po prostu jak karę od Boga.

Może czasem to jest kara za grzechy, ale to na pewno nie jest jedyny powód. Dla nas prześladowania zawsze były dowodem na to, że Bóg wierzy w nas i oczekuje, że pomożemy Mu dźwigać krzyż. Dlatego mamy nadzieję i nie dajemy się załamać. Jeżeli spojrzymy na historię Kościoła, to prześladowania zaczęły się od samego początku, w czasach Imperium Rzymskiego. Przecież Rzym mógł całkowicie zlikwidować chrześcijan, tymczasem było ich coraz więcej. Jak to się stało, że 12 rybaków, że 72 ludzi potrafiło rzucić wielkie imperium na kolana przed Bogiem?

Czytałam książkę Grahama Greene’a Moc i chwała. To jest opowieść o czasach prześladowań w Meksyku. Ta książka daje do myślenia, bo pokazuje, jak słabi i bezradni jesteśmy wobec grzechu. A równocześnie – jak wiele w nas nadziei i miłości do ludzi, nawet w obliczu represji.

Znam niezwykle poruszającą historię pewnego Libańczyka, który został porwany jako zakładnik i był torturowany. On cały czas uśmiechał się podczas tortur. W końcu jeden z prześladowców zapytał: czy ty w ogóle jesteś człowiekiem, nie czujesz bólu? Czemu ty się do mnie uśmiechasz? Wtedy ten libański chrześcijanin odpowiedział: posłuchaj, bracie, skoro twoim obowiązkiem jest torturowanie mnie, to moim jest wybaczenie ci i uśmiech. Dwa lata później ten prześladowca został ochrzczony.

Kiedy ludzie krzywdzą i torturują innych ludzi, to znaczy, że nienawidzą sami siebie. My, chrześcijanie w Iraku, jesteśmy znani jako ludzie, którzy wybaczają. Kiedy ktoś idzie w jakiejś sprawie do sądu, muzułmański sędzia mówi: wy, chrześcijanie, jesteście szczęśliwi, potraficie wybaczać i kończyć spory. Problem jest z nami, muzułmanami, bo zawsze chcemy się mścić.

Szczerze mówiąc, jestem absolutnie za prawem państwa do karania przestępców, ale nie chciałabym, żeby ktokolwiek był prześladowany w moim imieniu. Gdybym spotkała kogoś z ISIS, to oczywiście uważam, że państwo ma prawo karać za zbrodnię, ale sama, jako chrześcijanka, chciałabym wybaczyć i przez modlitwę zmienić taką osobę. Przecież widziałam, że przez modlitwę tyle się może zmienić, może na przykład upaść komunizm. Może inni uważają modlitwę za coś abstrakcyjnego, ale ja myślę, że ona bywa potężniejsza od niejednego ustroju.

Nie chciałabym myśleć o prześladowaniach jako o czymś jednoznacznie negatywnym, czymś, co może nas zniszczyć. Czy odbudujemy nasze domy? Oczywiście, że powinniśmy odbudować domy, ale nie to jest najważniejsze. Chrześcijaństwo to nie jest religia terytorialna. Jezus powiedział bardzo jasno: jeżeli prześladują Cię w jednym miejscu, idź gdzie indziej. Nie powiedział do swoich uczniów: zostańcie w Jerozolimie, bo to jest święte miasto. Nie, jest na odwrót: kochamy Jerozolimę, kochamy Rzym i kochamy naszą wioskę. Ale wiara jest najważniejszym kryterium, potem rodzina, wreszcie edukacja.

Jeżeli pobyt w jakimś miejscu jest ważny dla wiary, to trzeba oddać za to życie, jeżeli nie – trzeba iść dalej. Kochamy nasz kraj, ale wiara jest ważniejsza. Jestem rzymską katoliczką, moje serce jest uniwersalne. Kocham wszystkie kraje, bo Bóg stworzył te wszystkie kraje dla mnie. Jestem tak samo szczęśliwa w Polsce, w Anglii i w mojej wiosce w Iraku, wszędzie, gdzie Bóg mnie oczekuje. Jeżeli oczekuje, że mam być w Zjednoczonym Królestwie, to jestem tam szczęśliwa. Może za dziesięć lat będzie chciał, żebym wróciła do mojej wioski. Wystarczy podążać za wolą Boga.

Jaka jest teraz sytuacja w Iraku? Czy rzeczywiście – jak słyszeliśmy na kongresie – chrześcijanie wracają?

Nie jest tak dramatycznie, jak się czasem przedstawia. Byłam w latem w Tel Eskof [miejscowość w północnym Iraku, ok 30 km od Mosulu, zamieszkana przez chrześcijan Asyryjczyków – red.] Tel Eskof było jednym z mniej zniszczonych miast, ISIS przebywało tam dość krótko. Zburzyli kilka budynków, ale nie jest tak, że ludzie wracają do całkowitej ruiny. Natomiast wracają do całkowitej pustki, bo wszystko zostało złupione. Wracają, ponieważ chcą wracać. Największa pomoc, jakiej potrzebują, to edukacja i szkolenia, żeby mogli pracować. Potrzebują narzędzi do pracy, a nie pieniędzy.

Rozmawiałam z pewnym rolnikiem. On nie potrzebuje milionowej pomocy, tylko traktora. Traktor to jest coś, co może uratować życie tej wioski, bo wielu ludzi będzie mogło z niego korzystać. Potrzebują minibusa dla uczniów, bo ich rodzice nie mają możliwości dowożenia swoich dzieci do szkoły. Oni nie proszą o miliony. Jak to możliwe, że żadna z tych licznych organizacji nie może im dostarczyć jednego autobusu?

Może dlatego, że myślą w kategoriach wielkich przedsięwzięć. Tymczasem, kiedy zbliżysz się do codziennego życia tych ludzi, zobaczysz, czego naprawdę potrzebują. Nasza fundacja rozpoczęła teraz uczenie ludzi w Iraku zakładania firm i prowadzenia interesów. Z niewielką ilością pieniędzy – nie przychodzimy tam z milionami – można naprawdę pomóc. Najważniejsza jest praca. Praca to podstawowe pojęcie w chrześcijaństwie. Nie można być zależnym i żebrzącym chrześcijaninem na Bliskim Wschodzie.

Oczywiście, że młodzi ludzie wyjeżdżają – bo nie ma przyszłości i rośnie kolejne pokolenie ludzi bezwolnych i zależnych. Przyczyny ucieczki z Iraku to nie tylko ISIS, ale też korupcja, brak pracy i jakiegokolwiek wsparcia. Pomoc wymaga dotarcia do właściwych ludzi, wybrania odpowiednich liderów. Trzeba wyrwać się z kręgu korupcji, który sprawia, że międzynarodowa pomoc nie dociera tam, gdzie powinna, tylko jest przechwytywana przez tych, którzy mają kontakty w ambasadach lub administracji. Mamona nie jest naszym zbawieniem, zbawieniem jest krzyż, wiara, a pieniądze są tylko narzędziem, nie celem.

Nie możemy myśleć, że chrześcijanie znikną, bo nie damy im pieniędzy i wszystkiego nie odbudujemy – to jest niezgodne z tym, jak zostałam wychowana jako chrześcijanka z Bliskiego Wschodu. To jest po prostu obraźliwe i smutne, nawet jeśli wynika z dobrych intencji. Gdyby chrześcijaństwo miało zniknąć bez pomocy finansowej, bardzo bym się o taką religię obawiała.

Zajmujesz się również zanikającymi językami na Bliskim Wschodzie.

W tym momencie koncentrujemy się na aramejskim i koptyjskim. Koptowie są oczywiście pod wielkim naciskiem, są prześladowani. Ich język został ograniczony do liturgii w Kościele. Chcielibyśmy, aby koptyjski przetrwał, aby rozwijały się nad nim badania naukowe. Nie mamy takiego wsparcia, jak studia nad językiem arabskim. Podobnie jest z aramejskim. Chcemy założyć Instytut Studiów nad Chrześcijańskim Dziedzictwem Bliskiego Wschodu. Zbieramy środki na stypendia dla młodych naukowców, żeby podejmowali studia na miejscu. Mamy takie holistyczne podejście, żeby nasi studenci zostawali nie tylko naukowcami, ale też jechali tam i pomagali na miejscu odbudowywać wspólnoty, dbać o język i dziedzictwo.

Czy wiadomo, jak wielu ludzi mówi dziś po aramejsku?

Po tych wszystkich wojnach i migracjach to bardzo trudno określić. Chrześcijan mówiących w języku aramejskim mamy w Iraku, w Syrii, są też w Turcji i w Iranie. Nie znam niestety żadnych aktualnych statystyk. To jedno z naszych zadań, bo jako akademik lubię opierać się na faktach, a nie emocjach. Dlatego kiedy jeżdżę do miejscowości zamieszkanych przez chrześcijan, staram się uzyskać aktualne dane. To bardzo ważne.

Pamiętasz czasy Saddama Husajna? Jak się wtedy żyło?

Oczywiście, bardzo dobrze pamiętam. Było lepiej, ale i gorzej równocześnie. Było na pewno bezpiecznie, bo nie istniało ISIS. Ale były też złe strony. Ludzie czasem myślą, że kiedy masz co jeść, pić i możesz czuć się bezpiecznie, to już wystarczy. Tymczasem wtedy nie było wolności myślenia, wolności słowa, gromadzenia się… żadnej wolności. Jako chrześcijanie mieliśmy prawo pójść do kościoła, tam, w środku, robić, co nam się podoba, i wyjść z kościoła. To było jak w komunizmie. Przecież komuniści też nie zamknęli wam od razu wszystkich kościołów. Mogliście pójść do kościoła, uczestniczyć we mszy, a po wyjściu siedzieć cicho.

Jeżeli ludzie dziś uważają, że to był niezwykły czas, to powiem: tak, to było niezwykłe, bo czuliśmy się bezpiecznie i mieliśmy szkoły. Ale Saddam Husajn korzystał z tego, co było przed nim. To nie była jego zasługa. Kiedy Saddam Husajn odziedziczył władzę, Irak był bogatym państwem. To Husajn zredukował Irak do obecnego stanu. Musimy patrzeć na historię, a nie zaczynać od jakiegoś szczególnego punktu, bo tak nam pasuje. Na historię Polski też trzeba patrzeć w całości, a nie zaczynać np. od lat 60., jeżeli chce się zrozumieć dzisiejszą Polskę. Podobnie jest z Irakiem; jeżeli chcemy wiedzieć, co naprawdę doprowadziło do powstania Al-Kaidy, ISIS…

Co doprowadziło do powstania Al-Kaidy i ISIS?

Saddam Husajn, oczywiście także rządy partii BAAS w Syrii. Nie da się prześladować ludzi po cichu, nie można bezkarnie pozbawiać ich danego przez Boga prawa do wolności. Nie było wolnej prasy, nie było wolności religijnej. Za to było bezpiecznie. Jeżeli pracowałeś dla partii BAAS, to mogłeś czuć się bezpiecznie. Czyli najważniejsza stawała się wierność wobec partii.

To jak w komunizmie.

Bo to był komunizm, tylko w wersji bliskowschodniej. Był silny przywódca, jak Stalin. I trzeba było zapewnić sobie przetrwanie. Jestem zdumiona, jak wielu ludzi wspomina czasy Saddama Husajna i zapomina, że on zniszczył Irak, pozbawił Irakijczyków godności, wzajemnego zaufania i kultury, którą kiedyś mieli. Co się dziś stało z kulturą Iraku? Stała się bardzo lewicowa, antyzachodnia, materialistyczna, pozbawiona ducha. W latach 50. czy 60. można było nawet z taksówkarzem rozmawiać na poważne, intelektualne tematy. Po latach rządów partii BAAS to wszystko znikło. Otrzymali wolność i nie wiedzą, co z nią zrobić. Nie ma przywódców z wizją, którzy rozumieliby współczesny świat. Nauczyłam się modlić: Panie, strzeż nas od idiotów u władzy. Jeżeli ma się idiotów u władzy, to osiąga się taki stan, w jakim obecnie jest Irak.

Co się będzie działo po upadku ISIS?

Nie wiem, jak inne organizacje, ale ja myślę o wychowaniu nowego pokolenia przywódców, którzy będą mieli szerokie horyzonty, nie będą się bali i którzy uwolnią się od myślenia o przeszłości. ISIS już prawie nie ma. Nie możemy ciągle rozmyślać o tym, że nas prześladują. Tak, jesteśmy prześladowani, ale pomyślmy o tym, jak pozbyć się tego strachu i pójść do innych. Muzułmanie nas potrzebują. Potrzebują naszej nadziei, naszego przebaczenia, naszej inicjatywy. Może nas odrzucą; spróbujemy drugi raz.

Chciałabym rozmawiać z nimi o edukacji, o kulturze. Religia to oddzielna sprawa. Nie sądzę, żeby możliwy był dialog religijny z islamem, to jest inna religia. Za to wierzę w dialog kultur. Wszystkie kultury są równe, we wszystkich można rozmawiać językiem dobra i piękna. Tą drogą można dojść do transcendencji. Tak widzę zadania fundacji Aradin. Chcemy być miejscem spotkania, gdzie będzie się mówić prawdę i przekonywać, że tyrania i nienawiść mogą zniknąć. Dlatego szukam przywódców, którzy nie będą więźniami przeszłości.

Jesteś chrześcijanką; kiedy mówisz o Bogu, masz blask oczach. Jak się czujesz, mieszkając w zachodnim społeczeństwie, gdzie kościoły są puste, a religia staje się czymś coraz bardziej niepoprawnym?

Myślę, że musimy rozpocząć wszystko od nowa. Nie możemy traktować chrześcijaństwa jako fait accompli i uznać, że w jakimś kraju będzie wieczne. Życie to jest walka i zarazem spotkanie. Problem polega na tym, że Europa nienawidzi dziś samej siebie. Nie należy mówić, że Europa jest zła, muszę raczej zastanowić się, jak mogę jej pomóc w odkryciu własnej tożsamości, jaka jest moja misja, czemu znalazłam się tutaj akurat w tym czasie? Nie jest tak źle, jak za czasów pierwszych chrześcijan, jest dużo lepiej, jeszcze nawet nie zaczęli rzucać nas lwom na pożarcie. Zatem musimy zrozumieć, skąd się wzięła obecna sytuacja, nie możemy być przerażeni, żyć w kłamstwie ani w półprawdach, musimy być miłosierni i nie tracić nadziei. Krótko mówiąc, trzeba na nowo rozpocząć ewangelizację, o czym zresztą mówili Jan Paweł II.

To jest niezwykły czas, pełen nowych wyzwań. Nie chcę żyć przeszłością i czasami Konstantyna, kiedy chrześcijaństwo wygrało. To było wspaniałe, ale poszukajmy teraz nowego Konstantyna i rozpocznijmy na nowo tę fascynującą misję nawracania świata.

Mamy Jezusa Chrystusa, najbardziej niezwykłego człowieka na świecie i najbardziej niezwykłego Boga. I musimy o Nim opowiedzieć ludziom. Jeśli Go zaakceptują, to świetnie, jeśli nie… Szczerze? To będzie ich prawdziwy pech, jeśli nie poznają Chrystusa. To nie znaczy, że mamy ich od razu zrzucać z most

u jako grzeszników. Ale ja naprawdę jestem szczęśliwa. Każdego ranka myślę o tym, jaka to ekscytująca sprawa, że jestem chrześcijanką.

Nie można myśleć, że to normalne: urodziłem się w Polsce, moi rodzice byli katolikami, więc ja też. Każdy z nas został osobiście wybrany. Oczywiście, jeśli mieszkasz w Iraku, łatwiej sobie uświadomić, że to nie jest automatyczne, to jest wybór. Bo wystarczyło urodzić się w następnym domu i mogło być inaczej. Nie można przyzwyczaić się do bycia chrześcijaninem.

Rozmawiał Antoni Opaliński

Wywiad Antoniego Opalińskiego z Amal Marogy pt. „Chrześcijaństwo to fascynująca przygoda” znajduje się na s. 1 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego z Amal Marogy pt. „Chrześcijaństwo to fascynująca przygoda” znajduje się na s. 1 dodatku „Bliski Wschód” do styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

Minister Witold Waszczykowski: zdaniem Orbana postępowanie KE wobec Polski nie ma podstaw prawnych

Jesteśmy blisko, chociaż są między nami różnice, np. w kwestii stosunku do Rosji. Głównym tematem polsko-węgierskiego spotkania było ożywienie gospodarczego wymiaru Grupy Wyszehradzkiej.

Wczorajsza wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Budapeszcie, a także wyzwania przed polską polityką zagraniczną były tematem rozmowy Krzysztofa Skowrońskiego z ministrem spraw zagranicznych Witoldem Waszczykowskim.

Przewodnim motywem polsko-węgierskiego spotkania było ożywienie gospodarczego wymiaru Grupy Wyszehradzkiej, zwłaszcza w obszarach energetyki i infrastruktury. Minister mówił zarówno o wspólnocie interesów jak i o różnicach jakie występują w relacjach polsko-węgierskich. Wśród obszarów wspólnych wymienione zostały sprawy energetyczne, m.in. kwestia korzystania przez Węgrów z polskiego terminala LNG.

Minister zauważył, że sprawa uruchomienia przez Komisję Europejską postępowania przeciw Polsce została poruszona w trakcie rozmów przez premiera Węgier. Premier Orban uznał, że cała procedura wobec Polski jest inicjowana w sposób nieuczciwy i pozbawiony podstaw prawnych.

Witold Waszczykowski mówił też o zbliżającej się wizycie polskiego premiera w Brukseli. Polityk podkreślił, że polski rząd będzie dalej rozmawiał z Komisją Europejską i tłumaczył, na czym polegają reformy wymiaru sprawiedliwości. Nie ma natomiast możliwości odwrotu od samych reform. Zwłaszcza, że wiele wprowadzanych obecnie uregulowań jest obecnych w ustawodawstwie innych krajów UE.

W rozmowie poruszona też została sprawa uczestnictwa Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ,  a także sytuacji w Iranie (Witold Waszczykowski był w latach 1999-2002 ambasadorem RP w Teheranie).

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

 

 

 

Ryszard Legutko: Jeżeli Europa ma odzyskać chrześcijańską duszę, to ten impuls przyjdzie raczej ze wschodu niż z zachodu

Muzułmanie mieszają dwa zagadnienia. Z jednej strony chrześcijaństwo, które jest dla nich nie do przyjęcia. Z drugiej strony współczesna ideologia liberalna. Być może nawet ich nie odróżniają.

Antoni Opaliński
Ryszard Legutko

Zakończył się III Europejski Kongres w Obronie Chrześcijan. Czy przyniósł jakieś nowe wiadomości na temat prześladowanych chrześcijan?

Zawsze dowiadujemy się czegoś nowego, bo w konferencji biorą udział ludzie, którzy są w to bardzo mocno zaangażowani. Rozmawialiśmy m.in. o rosnącej ilości chrześcijan, którzy wracają. A także o wzrastającej liczbie konwersji na chrześcijaństwo, przede wszystkim na katolicyzm, na Bliskim Wschodzie, również w Iraku. Całkiem spora liczba muzułmanów przechodzi na chrześcijaństwo. To jest – o czym należy pamiętać – bardzo dla nich niebezpieczne i grozi śmiercią. Takie rzeczy są w islamie karane. A jednak się zdarzają i takich przypadków jest podobno wcale niemało.

Powrót chrześcijan wymaga pokoju na Bliskim Wschodzie.

Wszelka destabilizacja zawsze prowadzi do przemocy. Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie, którzy przecież byli tam od samego początku, zawsze stanowili siłę pokojową. Natomiast muzułmanie odnoszą się wrogo do niewiernych i tak było też w tym przypadku. Chodziło o wyczyszczenie Bliskiego Wschodu z chrześcijaństwa. Zresztą muzułmanie, z tego, co wiemy, mieszają dwa zagadnienia. Z jednej strony chrześcijaństwo, które jest dla nich nie do przyjęcia. Z drugiej strony współczesna ideologia liberalna. Dla nich jedno i drugie to przejawy zachodniego imperializmu, być może nawet ich nie odróżniają. Dokonuje się dechrystianizacja tej części świata, bardzo niekorzystna, bo chrześcijanie nie tylko byli siłą pokojową i stabilizującą, ale także nosicielami zachodniej cywilizacji. Toteż trzeba myśleć o tym, jak sprawić, żeby ten proces się odwrócił. Fakt, że chrześcijańscy uchodźcy wracają, chcą wrócić do swoich domów, jest krzepiący i o tym też rozmawialiśmy. (…)

Co może zrobić taki kraj jak Rzeczpospolita?

(…) Każda społeczność, zwłaszcza taka społeczność, która przeszła przez podobne cierpienia, była rozproszona, musiała uciekać, a teraz wraca, chce mieć oparcie – nie tylko mieć gdzie zamieszkać, gdzie się uczyć, ale także poczucie przynależności, że jest u siebie. Pojawił się taki pomysł, żeby skoordynować wysiłki krajów wschodnioeuropejskich, bo w tej części Europy uprzedzenia antychrześcijańskie są stosunkowo najsłabsze. W Europie zachodniej są bardzo silne i stąd trudno tam zmobilizować ludzi do pomocy.

Cały wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Chrześcijanie wracają na Bliski Wschód” znajduje się na s. 6 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego z Ryszardem Legutką pt. „Chrześcijanie wracają na Bliski Wschód” na s. 6 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Czy chrześcijańskie wspólnoty wrócą do Iraku? W Krakowie obradował III Europejski Kongres w Obronie Chrześcijan

„Prawo do powrotu” – pod takim hasłem odbył się tegoroczny Kongres. Bliskowschodnie Kościoły pochodzą z czasów apostolskich. Ich przetrwanie wymaga skoordynowanej międzynarodowej pomocy.

 

III Europejski Kongres w Obronie Chrześcijan odbył się 17 listopada w Krakowie. Głównym inicjatorem tego spotkania był profesor Ryszard Legutko, poseł do Parlamentu Europejskiego i polityk PiS. W organizacji Kongresu brało też udział stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. W Poranku WNET Aleksander Wierzejski rozmawiał z dyrektorem polskiej sekcji PKWP, księdzem profesorem Waldemarem Cisłą.[related id=45231]

Ksiądz Profesor mówił o sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie w kontekście ostatnich wydarzeń w tym regionie. Tematem rozmowy była też polska pomoc dla Kościołów na Bliskim Wschodzie. Gość Poranka podkreślił, że całościowe rozwiązanie tych problemów wymaga politycznej stabilizacji – a to nie zostanie osiągnięte bez współpracy mocarstw.

Hasłem tegorocznego Kongresu było „Prawo do powrotu”. Chrześcijanie chcą wracać do swoich siedzib, jednak wymaga to potężnej, skoordynowanej pomocy międzynarodowej. Takie inicjatywy jak spotkanie w Krakowie mają pomóc w informowaniu międzynarodowej opinii publicznej o potrzebie takiej pomocy. Nie uda się też poprawić losu chrześcijan bez powstania w Iraku normalnej struktury państwowej.

W rozmowie poruszony został również temat imigracji z krajów Azji i Afryki do Europy. Niewolnictwo, handel kobietami, porywanie dzieci na potrzeby pobierania organów – te wszystkie skutki kryzysu bliskowschodniego nasilają się także wskutek niekontrolowanego procesu imigracyjnego, na który zgodziły się kręgi rządzące Unii Europejskiej i Niemiec. Kolejnym problemem jest degeneracja i korupcja państw, z których pochodzą imigranci. Np. w Nigerii, kraju o ogromnych zasobach naturalnych, bogactwo jest w rękach niewielkiej elity, podczas gdy szerokie rzesze społeczeństwa żyją w nędzy. Pojawia się pytanie, czy świat jest zdolny do zwalczania przyczyn imigracji na miejscu?

AO

Całej rozmowy z ks. Waldemarem Cisłą można posłuchać w części piątej Poranka WNET.