Rakowski: Kadencja Joe Bidena będzie dla Izraela czasem trudnych i kosztownych decyzji

Ekspert ds. bliskowschodnich opowiada o tym, co zmiana w Białym Domu może oznaczać dla regionu bliskowschodniego. Mówi również o czwartkowym zamachu samobójczym w Bagdadzie.

 

Paweł Rakowski mówi o samobójczym zamachu  w Bagdadzie:

Sytuacja w stolicy Iraku jest naprawdę tragiczna.

Wiele wskazuje na to, że atak został zorganizowany przez odradzające się ISIS.

Ponadto omówione zostają perspektywy bliskowschodniej polityki nowego prezydenta USA Joe Bidena. Donald Trump pozostawił po sobie sporo nierozwiązanych problemów. Paweł Rakowski zapowiada, że nowa administracja będzie dążyć do resetu z Iranem.

Joe Biden nie może przystępować do negocjacji z Teheranem z góry zakładając porozumienie, ponieważ wiąże się to z ryzykiem, iż Iran ugra zbyt wiele. Sądzę, że do tego resetu dojdzie dopiero za dwa lata – przewiduje gość „Kuriera w samo południe”.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu był w dobrych, osobistych relacjach z Donaldem Trumpem. Rozmówca Jaśminy Nowak zapewnia, że nie będzie się kierował sentymentami, i będzie dążył do zacieśnienia współpracy również z Joe Bidenem.

Za kadencji nowego amerykańskiego prezydenta Izrael będzie musiał podejmować  trudniejsze i bardziej kosztowne decyzje. Najbliższe 4 lata będą czasem wzmożonych negocjacji z Palestyną, ale raczej bez większych efektów.

W Izraelu słychać głosy o konieczności „przeczekania” rozpoczętej wczoraj kadencji. Z kolei Palestyńczycy sądzą, że każdy amerykański prezydent będzie dla nich lepszy od Donalda Trumpa.

Trump jako pierwszy stanowczo wezwał Palestyńczyków do reform wewnętrznych. Wskazał, że konieczne jest odmłodzenia na szczytach władzy, uważając że nie ma tam z kim negocjować.

Ekspert odnosi się również do głosów o wykupywaniu przez Saudyjczyków polskich biznesów. Wskazuje, że dla naszego kraju konieczne jest poszerzenie współpracy gospodarczej z innymi partnerami niż Unia Europejska i Stany Zjednoczone.

Ponadto, Paweł Rakowski zwraca uwagę na wzrost rosyjskiej aktywności w Syrii. Moskwa zarzuciła Izraelowi, że traktuje ten kraj jako poligon dla konfliktu z Iranem. Minister spraw zagranicznych zaproponował porozumienie, którego głównym założeniem byłoby przekazanie Syrii Wzgórz Golan, zamieszkiwanych przez 100 tys. żydowskich osadników, głównie pochodzących z Rosji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Piotr Witt: 2020 r. wybił podzwonne epoce nafty. Wraz z upadkiem jej panowania zmieni się mapa świata

Jak wojna o ropę naftową kształtowała losy świata? Co oznacza odejście od tego surowca dla polityki międzynarodowej? Piotr Witt o początku XXI w., który wyznacza koniec ery ropy naftowej.


Piotr Witt uważa, że XXI w. historycznie zaczyna się w 2020 r. W rozumieniu stosowanej przez historyków periodyzacji wiek XIX skończył się wybuchem I wś w 1914 r., XVIII upadkiem Napoleona w 1814, a XVII końcem habsburskiego panowania w Hiszpanii i wstąpieniem dynastii hanowerskiej na tron brytyjski w 1714 r.

2020 r. wybił podzwonne epoce nafty.

Korespondent mówi o rozpowszechnieniu się elektryczny środków komunikacji. Wzrosła sprzedaż samochodów elektrycznych. Modne są także hulajnogi elektryczne. Piotr Witt przypomina zacięte walki o dostęp do ropy naftowej jakie w latach 30. ubiegłego wieku toczyły się z udziałem Europejczyków na Bliskim Wschodzie.

Francuzi zabrali się naiwnie do przeciągnięcia ropociągu, którzy przemierzy 600 km przez pustynię, aby doprowadzić na Morze Śródziemne ropę z Mosulu.

W 1933 r. umarł król Iraku Fajsal I, podczas gdy Kurdowie zaatakowali syryjskich chrześcijan w pobliżu szybu w Kirkuku, a Arabowie Żydów w Hajfie, przyszłym porcie naftowym.

Wojna o naftę zmieniła historię świata jak niegdyś wojny napoleońskie.

Obecnie, jak mówi dziennikarz, epoka nafty się kończy. Oznacza to zmianę na mapie świata. Izrael budził zainteresowanie Stanów Zjednoczonych dopóki jego konflikty z Arabami wpływały na ceny ropy.

Na razie jest to opowieść sensacyjna bez ostatniego rozdziału.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dzień Pamięci o Poległych. Weteran: Pierwszą ofiarą w Iraku był mój mentor

St. chor. Dariusz Sczepański o polskich żołnierzach poległych za zagranicznych misjach wojskowych, tym, co czuł podczas misji oraz o znaczeniu wsparcia kolegów w czasie misji.

Do tej pory zginęło 121 polskich żołnierzy i pracowników wojska.

21 grudnia to Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych poza Granicami Państwa. St. chor. Dariusz Sczepański zaznacza, że choć odsetek poległych żołnierzy do wszystkich biorących udział w misjach nie jest duży, to każda śmierć jest tragedią, którą przeżywają rodziny poległych. Sam znał trzech spośród tych, którzy oddali swe życie poza granicami Polski. Opowiada, w jakich zagranicznych misjach służył:

Uniifil, czyli misja ONZ-owska w Libanie oraz polski kontyngent wojskowy w Iraku, czyli lata 98-99 i później 2003-2004 Irak, pierwsza zmiana.

Podczas pierwszej z nich, pokojowej, najbardziej dotkliwe były dla niego  tęsknota za rodziną i krajem oraz poczucie obcości kulturowej. W Iraku zaś pojawiało się już napięcie związane z niebezpieczeństwem. Zauważa, że

Pierwszą ofiarą w Iraku był mój sąsiad, mój w sumie mentor. Zaczynałem u śp. pułkownika Kupczyka swoją służbę jako żołnierz zawodowy w 94 roku.

Weteran 12 brygady zmechanizowanej zdradza, w jakich okolicznościach odszedł z wojska. Było to w 2007 r., gdy „chodziły już słuchy w jednostce, że będziemy zabezpieczali Afganistan”. Dochodził wówczas do siebie po poważnej kontuzji kolana:

Zdałem sobie sprawę, że wyjeżdżając na kolejną misję, gdzie naprawdę jest istotnapełna sprawność żołnierza, po roku, czy po półtora roku rekonwalescencji, odzyskiwania sprawności na to kolano, nie dam rady.

St. chor. Sczepański zachęca pełniących służbę żołnierzy by pilnowali się nawzajem. Świadomość, że można liczyć na kolegę, który cię ubezpiecza, zapewnia żołnierzowi potrzebny mu wewnętrzny spokój.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Albert Świdziński: Trump chce odciąć Chiny od giełdy USA. Biden jest gotów wrócić do porozumienia z Iranem

Albert Świdziński o zagrożenia, jakim jest ChRL dla USA, jednomyślności parlamentarzystów w tej kwestii oraz o zapowiedziach Bidena dotyczących jego polityki jako przyszłego prezydenta USA.

W środę amerykańska Izba Reprezentantów przyjęła jednogłośnie Holding Foreign Companies Accountable Act. W maju taką ustawę, także jednogłośnie, przyjął Senat.  Albert Świdziński tłumaczy, że prawo to wymierzone jest w chińskie spółki na amerykańskiej giełdzie:

Holding Foreign Companies Accountable Act nakłada pod rygorem usunięcia z giełdy na zagraniczne przedsiębiorstwa (w domyśle na chińskie przedsiębiorstwa, nie miejmy złudzeń) obowiązek udowodnienia, że nie są kontrolowane przez obcy rząd oraz poddania się audytowi co najmniej raz na trzy lata.

Przyjęcie ustawy przez obie izby bez głosu sprzeciwu potwierdza, że konflikt amerykańsko-chińska ma charakter strukturalny, przekraczający podziały ideologiczno-polityczne. W artykule Wall Street Journal „Chiny są zagrożeniem nr 1 dla bezpieczeństwa narodowego” John Ratcliffe przestrzega przed chińską próbą zdominowania świata militarnie, ekonomicznie i technologicznie.

Dyrektor Narodowego USA twierdzi również że Chiny korzystają ze szpiegostwa przemysłowego, aby zrealizować agresywny plan uczynienia z Chin pierwszej potęgi militarnej świata.

Chińczycy mają też według autora artykułu prowadzić eksperymenty na żołnierzach celem ich udoskonalenia biologicznego. Nie wiadomo przy tym, na czym te doświadczenia miałyby polegać.

Ratcliffe […] zauważa, że pracownicy wywiadu wykształceni w czasach zimnej wojny mieli odpowiednią mentalność do rywalizacji w obecnych czasach, ponieważ zawsze uznawali Rosję za największe i podstawowe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Natomiast ci jego zdaniem, którzy wstąpili do służby na przełomie wieków koncentrowali się na kontrterroryzmie.

Obecnie, tak jak w czasie zimnej wojny, trzeba wybierać między dwoma niekompatybilnymi ze sobą ideologiami. Skutkiem wyboru może być odcięcie od lukratywnego handlu z Państwem Środka, jak to widzimy na przykładzie Australii.

Tymczasem prezydent in spe Joe Biden zadeklarował w środę utrzymanie ceł nałożonych na chińskie produkty przez Donalda Trumpa.

Zamiast tego nowa administracja przeprowadzi analizę zawartej w styczniu ubiegłego roku umowy i skonsultuje ewentualną decyzję z sojusznikami w Azji i Europie. Biden wymienił również priorytetowe obszary amerykańskiej gospodarki, które mają zostać objęte programami finansowania przez rząd federalny.

Chodzi o sektory energii, biotechnologii i sztucznej inteligencji. Demokrata zapowiedział, że zanim podpisze jakąkolwiek umowę handlową z kimkolwiek, dokona znaczących inwestycji krajowych. Zadeklarował gotowość powrotu do porozumienia Stanów Zjednoczonych z Iranem jako punktu wyjścia do dalszych negocjacji. Albert Świdziński zwraca uwagę, że

Po pierwsze Biden przynajmniej według Timesa nie odniósł się do irańskiego programu pocisków balistycznych, który miał być jedną z przyczyn odejścia od typowej administracji Trumpa. Po drugie prawdopodobny następca Donalda Trumpa życzyłby sobie, aby stronami przyszłego porozumienia stały się również państwa regionu, w tym Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Powraca do wątku zabójstwa ojca irańskiego programu atomowego, jak nazywany był Mohsen Fakhrizadeh Mahabad. Media podają, że siły IDF znajdują się podwyższonej gotowości, a Amerykanie wycofali swój personel z ambsady w Bagdadzie. Nie wydaje się jednak by Teheran planował w najbliższym czasie odpowiedź na śmierć Fakhrizadeha. Analityk Strategy&Future zauważył, że

Chociaż irański parlament przegłosował […] ustawę wzywającą do zwiększenia produkcji wzbogaconego uranu oraz uniemożliwienia kontrolerom przeprowadzania inspekcji w zakładach jądrowych jej zapisy zostały odrzucone przez rząd Islamskiej Republiki Iranu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Wybuchy w Kabulu: Osiem osób zginęło w atakach rakietowych na stolicę Afganistanu

Bilans ofiar śmiertelnych ataków rakietowych w Kabulu rośnie „Co najmniej 8 osób zginęło, a 31 odniosło rany, gdy o godz. 8:40 terroryści wystrzelili 14 pocisków moździerzowych- Informuje PAP.

Pociski spadły na dzielnicę rządową, tzw. strefę zieloną, w której oprócz urzędów centralnych znajdują się też ambasady państw zachodnich. Informację o ataku potwierdził rzecznik afgańskiej policji. Pociski wystrzelono je z mobilnych wyrzutni rakietowych znajdujących się poza obrzeżami Kabulu. Jedna z nich została zlokalizowana przez policję – podał szef MSW.

Według informacji udostępnionych przez rzecznika ministerstwa zdrowia publicznego, Nurullaha Tarakaiego wszyscy zabici to cywile. „Ich liczba może jeszcze wzrastać w miarę odgruzowywania zniszczonych budynków i przeczesywania zagrożonego terenu przez policję” – dodał.

Jak dotąd żadna z organizacji nie przyznała się do ataku. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid zapewnił, że „ataki rakietowe nie były dziełem bojowników z Emiratu Islamskiego (tak siebie określają talibowie z Afganistanu-PAP)”. „Nie zezwalamy na ślepe ostrzeliwanie pociskami moździerzowymi obszarów zaludnionych” – dodał.

Ataki zostały potępione przez głównego negocjatora rządu afgańskiego, przewodniczącego Najwyższej Rady Pojednania Narodowego, Abdullaha Abdullaha, który napisał na Twitterze, że „stojący za zamachami tchórze muszą natychmiast zaprzestać atakowania i terroryzowania cywilów”.

Wcześniej w sobotę minister spraw wewnętrznych Afganistanu informował, że rano miały miejsce dwie pomniejsze eksplozje. Doszło do wybuchu samochodów policyjnych, pod które podłożono Semtex. Zginął jeden policjant, a trzech innych odniosło rany – przekazał Masud Andarabi.

AFP zaznacza w komentarzu, że do ataków w Kabulu doszło bezpośrednio przed spotkaniem szefa amerykańskiej dyplomacji Mike’a Pompeo z przedstawicielami talibów oraz rządu afgańskiego w Dosze. Sekretarz stanu przybył do Kataru, by spotkać się z każdą z tych delegacji z osobna – pisze AFP. Będzie też rozmawiać z emirem Kataru, szejkiem Tamimem ibn Hamadem as-Sanim.

Zgodnie z porozumieniem zawartym w lutym ubiegłego roku przez administrację USA i talibów, ci ostatni mieli powstrzymać się od wszelkich ataków na obszary zaludnione w Afganistanie w zamian za ostateczne wycofanie wojsk interwencyjnych USA. Mimo to w kraju dochodzi do licznych ataków, za którym stoją organizacje i struktury nie będące bezpośrednio podporządkowane talibom. Inny warunek lutowego porozumienia – bezpośrednie negocjacje talibów z rządem Afganistanu również realizowany jest z wielkim trudem, jak podkreślają media.

Na początku tygodnia kończący urzędowanie w Białym Domu Donald Trump podjął decyzję o wycofaniu do 15 stycznia 2021 roku grupy 2 tys. wojskowych z 4,5-tysięcznego kontyngentu USA, jaki jeszcze stacjonuje w Afganistanie. Oznacza to przyspieszenie ostatecznej daty repatriacji jednostek amerykańskich z Afganistanu, którą wyznaczono pierwotnie na koniec drugiego kwartału 2021 r. Takie ustalenia zostały podjęte w ramach porozumienia zawartego przez rząd USA z przedstawicielami talibów w lutym.

„Położenia kresu niekończącym się wojnom, w które zaangażowane są wojska amerykańskie”, chce nie tylko Donald Trump, który w ramach swej kadencji wypełnił wyborcze obietnice z 2016 r., ale również prezydent-elekt Joe Biden – podkreśla AFP.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy – już po podpisaniu porozumienia o wycofaniu wojsk USA – w Afganistanie doszło do 53 samobójczych ataków terrorystycznych oraz 1250 eksplozji, które pociągnęły za sobą 1210 ofiar śmiertelnych i 2500 rannych wśród ludności cywilnej – poinformował na początku tygodnia rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych w Kabulu Tariq Arian.

Żródło- PAP

Rakowski: Sypie się irańska koncepcja „od Kabulu do Bejrutu”. Biden może pomóc ją ożywić

Bliskowschodni korespondent Radia WNET mówi, jak może się zmienić sytuacja na Bliskim Wschodzie po objęciu funkcji prezydenta USA przez Joe Bidena.

Paweł Rakowski mówi o saudyjskim współwłaścicielu Twittera i Apple, który jest „osobistym wrogiem” następcy tronu Arabii Saudyjskiej, sympatyzującego z Donaldem Trumpem.

Pojawiają się opinie, że brak zasięgów na profilu prezydenta Trumpa ma właśnie saudyjskie źródło. Powszechnie wiadomo, że brak jego reelekcji może wywołać gwałtowne zmiany w tamtejszej monarchii.

Gość „Kuriera w samo południe” prognozuje, że zmiana w Białym Domu zastopuje budowę antyirańskiego i antychińskiego sojuszu na Bliskim Wschodzie, a także zaszkodzi izraelsko-arabskiemu procesowi pokojowemu:

Joe Biden nie ma żadnej konkretnej propozycji w tej sprawie.

Paweł Rakowski ocenia, że Donald Trump, pomimo wszystkich słabości, przełamał niemoc społeczności międzynarodowej na Bliskim Wschodzie, a także osłabił imperialne ambicje Teheranu:

Jeszcze niedawno irańska koncepcja „od Kabulu do Bejrutu” miała solidne fundamenty. Dzisiaj widzimy, że ten projekt podupada.

Część komentatorów obawia się, że polityka Joe Bidena spowoduje wzrost chaosu na Bliskim Wschodzie. Rozmówca Jaśminy Nowak przypomina, że pochopne działania administracji Baracka Obamy w Afganistanie całkowicie zdestabilizowały ten kraj.

Donald Trump oferował Bliskiemu Wschodowi nie górnolotne frazesy, ale konkretną, biznesową ofertę.

Bliskowschodni korespondent Radia WNET przewiduje, że przewrót w Arabii Saudyjskiej wywołałby bardzo negatywne skutki gospodarcze dla całego świata.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Repetowicz: Sprawa Mulla Krekara to symbol totalnych luk w europejskim systemie azylowym

Dziennikarz i ekspert Fundacji Pułaskiego, Witold Repetowicz opowiada historię Mulla Krekara, który bezkarnie prowadził działalność terrorystyczną w Europie i na Bliskim Wschodzie.


Dziennikarz Witold Repetowicz opisuje sprawę Mulla Krekara, muzułmańskiego duchownego, który przybył do Norwegii jako uchodźca, a następnie powrócił do Iraku w 2003 roku, by jako twórca organizacji terrorystycznej Ansar al-Sharia przyłączyć się do ISIS. Kurdyjski uchodźca odpowiedzialny jest za mordy swoich kurdyjskich braciach, którzy nie podzielali islamistycznej wizji tych organizacji terrorystycznych.

Po latach ponownie wrócił do Norwegii, gdzie mieszkała jego żona z dziećmi. Jego rodzina ciągle pobierała zasiłki. Władze Norwegii nie zdecydowały się na deportacje Mulla Krekara do Iraku, gdyż groziła mu tam kara śmierci.

Gość Jana Gromnickiego zwraca uwagę, że został on aresztowany kilkukrotnie za groźby śmierci, które Krekar kierował wobec premier Norwegii. Nie odsiadywał on jednak pełnych wyroków. Ekspert Fundacji Pułaskiego podkreśla, że ma nadzieje iż Mulla Krekar, który został skazany dopiero w zeszłym tygodniu wyrokiem włoskiego sądu, tym razem odsiedzi cały wyrok. Europa natomiast, powinna wyciągnąć wnioski z tej lekcji i uszczelnić system azylowy.

W zeszłym tygodniu sąd włoski wydał wyrok 12 lat więzienia (…) za kierowanie inną organizacją terrorystyczną, która zajmowała się werbowaniem ochotników dla Państwa Islamskiego. Ta postać jest symbolem totalnych luk w systemie azylowym (europejskim-przyp.aut.).

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

 

Erdoğan chce by NATO uznało PYD za organizację terrorystyczną. Zasztowt: Wydaje się, że robi to ze względów wewnętrznych

Czemu Ankara blokuje wzmocnienie flanki wschodniej NATO? Jakie działania Rosji niepokoją Turcję? Czemu Erdoğan chce uznania syryjskich Kurdów za terrorystów? Odpowiada dr Konrad Zasztowt.

Dr Konrad Zasztowt przypomina, że kwestia wzmocnienia flanki wschodniej NATO ciągnie się od końca ubiegłego roku, kiedy miał miejsce nadzwyczajny szczyt Sojuszu w Londynie. Plany te blokuje Turcja, która chce od swych sojuszników zdecydowanego stanowiska przeciwko siłom kurdyjskim w Syrii. Są oni (PYD) bowiem filią działającej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu, która przez Turcję, a także przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską.

Specjalista ds. tureckich sądzi, że prezydent Erdoğan sięga po ten temat ze względów polityki wewnętrznej, gdyż nie ma raczej możliwości, by Kurdów, których wspierali Amerykanie w walce z ISIS teraz NATO uznało za terrorystów. Zauważa, że z perspektywy tureckiej problemem jest militaryzacja regionu Krymu i Morza Czarnego, które jest postrzegane jako zagrożenie. Jednak uwaga społeczeństwa tureckiego skupiona jest na Bliskim Wschodzie: wojnie w Syrii i sytuacji w północnym Iraku.

A.P.

Ks. prof. Cisło: W Libanie inflacja zżera zarobki. By utrzymać rodzinę w Syrii przez miesiąc, trzeba pracować 70 dniówek

Ks. prof. Waldemar Cisło o trudnej sytuacji w Libanie, Iraku i Syrii, tym, jak tamtejszym ludziom pomaga Pomoc Kościołowi w Potrzebie i o migrantach w Europie.


Ks. prof. Waldemar Cisło przedstawia tragiczną sytuację na Bliskim Wschodzie. Liban, jak mówi, wciąż nie ma rządu, a banki ograniczają wypłaty pieniędzy z kont  do stu dolarów tygodniowo na rodzinę. W tym kraju, gdzie żyje 4,5 mln osób jest 800 tys. Palestyńczyków i jak się wylicza, nawet do 2 mln Syryjczyków.

Mamy katastrofę finansową, inflacja zżera zarobki.

Od lat zła sytuacja w Iraku już dawno przestała interesować opinię publiczną. W Syrii wiele osób straciło pracę, a kraj został odcięty od świata. Nie przylatują samoloty, w tym także te z pomocą od fundacji i stowarzyszeń.

Aby utrzymać rodzinę przez miesiąc, trzeba pracować 70 dniówek. Bez naszej pomocy oni sobie nie poradzą.

– ilustruje prawdziwą skalę problemu duchowny. Wsparciem tym ludziom zajmuje się Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Podaje, jak można wesprzeć organizację. Podkreśla, że nie ma woli międzynarodowej, dzięki której zostałby rozwiązany kryzys w Syrii. Może on więc przedłużać się tak jak konflikt w Iraku. Zauważa, że problemem jest też to, że „Europa wpuszcza pół miliona ludzi bez niczego”. Przybyszom z Południa, zamiast proponować pracę, oferuje się demoralizujące życie na zasiłku. W rezultacie w Niemczech, jak się zorientowano jakiś czas temu

Syryjczycy jeżdżą na urlop do kraju, z którego rzekomo uciekali.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Waszczykowski: Problem emigrantów zostanie rozwiązany, kiedy zakończone zostaną konflikty w Syrii i w Libii

Witold Waszczykowski o tym, jak UE powinna rozwiązać problem migrantów z Południa, powodach dla których Turcja nie ustąpi w sprawie Syrii i o zaangażowaniu Rosji w regionalnych konfliktach.

Witold Waszczykowski  podkreśla, że Unia Europejska powinna rozwiązać problemy wewnętrzne Syrii. Rozwiązywałoby to problem migrantów z Syrii, dla których Turcja, otworzyła swoje granice. Do Europy więc ruszyła fala migrantów. Znajdują się na granicy z Grecją do której przybyli w akcie solidarności europejscy politycy. Tymczasem jak zaznacza europoseł Komisja Europejska powinna zwalczać problem migracji u źródeł, a tymczasem:

Unia Europejska nie rozwiązuje konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, który niedawno eskalował. Nie widać postępu w rozwiązywaniu konfliktu libijskiego […] konfliktu syryjskiego.

Waszczykowski mówi o potrzebie porozumienia UE z Turcją. Ta pierwsza przekazała tej drugiej pieniądze. Nie trafią one jednak wprost do tureckiego budżetu, ale muszą zostać przeznaczone na uzgodniony cel.

Turcy nie ustąpią, bo chodzi im o kwestię kurdyjską. Kurdowie to duży naród, który żyje w czterech państwach […] Turcy boją się, że Kurdowie syryjscy stworzą jakąś niepodległą enklawę.

Ankarę, jak mówi były szef MSZ należy wesprzeć jako sojusznika z NATO i państwo stowarzyszone z Unią, które czeka w kolejce by do niej wstąpić. Przypomina, że musiała ona się do niedawna mierzyć z problemem Państwa Islamskiego w sąsiednim Iraku. Nasz gość mówi także o działaniach Rosji, która prowadzi wojnę hybrydową z Ukrainą, popiera syryjski rząd, a w Libii wspiera gen. Haftara wbrew popieranemu przez Zachód rządowi w Trypolisie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.