Jacek Pałkiewicz: Przepłynięcie Atlantyku na szalupie ratunkowej to było zwycięstwo, które dało memu życiu szósty bieg

Podróżnik Jacek Pałkiewicz o pokonaniu oceanu bez sekstantu i kontaktu ze światem, przeprawach przez Syberię i przez Saharę oraz o khmerskich świątyniach i miłości do Szanghaju.

Myślę, że to wszystko z winy głodu świata. głodu poznawania, takiej pasji gdzieś podróżowania, poszukiwania czegoś innego z dala od domu, a jeszcze lepiej, jeśli to będzie z dala od wszelkich uczęszczanych tras.

Odkrywca źródła Amazonki zdradza, co go popchnęło do podejmowania takich wyzwań, jak przepłynięcie Atlantyku na szalupie ratunkowej. Mówi, że chciał udowodnić, że tradycyjna szalupa ratunkowa może ocalić komuś życie, jeśli ten tylko się nie podda.

Nie miałem ze sobą sekstantu, nie miałem łączności ze światem. Tylko kompas i  zapas żywności, taki minimalny jak i żelazny zapas na czarną godzinę i musiałem sobie radzić.

Wskazuje, że było to w 1975 r., kiedy nie stosowano jeszcze GPS-a. Przyznaje, że wyprawa kosztowała go wiele wysiłku. Jej realizacja dała mu jednak „szósty bieg”.

Wypłynąłem z Dakaru w Senegalu i po czterdziestu czterech dniach dotarłem do Georgetown w Gujanie w Ameryce Południowej.

Jacek Pałkiewicz tłumaczy rolę strachu podczas takich wypraw. Strach nakazuje człowiekowi bezpieczeństwo, pomagając w trudnych sytuacjach. Nie należy mu się przy tym poddawać.

Gość Wolności Wnet podkreśla, że w czasach koronawirusa potrzeba dużo optymizmu. Nie należy ulegać kłamstwom, ale solidarnie przestrzegać obostrzeń sanitarnych.

Ja nieraz mówię, że jestem mistrzem świata w optymizmie. Tak bardzo liczę właśnie na to podejście.

Podróżnik mówi, gdzie spotkał się z najniższą temperaturą. Miało to miejsce w czasie podróży przez Syberię, którą przemieżał w konwoju reniferów.

Myśmy po drodze mieli przez miesiąc czasu dzień i noc 45, 50, 52, 48 [°C na minusie] i tego rodzaju temperatury.

Skrajne temperatury towarzyszyły mu także podczas przeprawy przez Saharę. Dochodziły one 50-52 °C, a gorącym wiatrem wiejącym z południa nie dało się oddychać. Jacek Pałkiewicz wspomina swoją wyprawę do Birmy w 1979, gdzie zwiedzał khmerskie świątynie. Było to zanim jeszcze Mjanma stała się popularnym miejscem turystycznych wizyt. Zmiany potrafią być bardzo radykalne, co opisuje na przykładzie Chin. Stwierdza, że nie lubi wielkich miast, ale zakochany jest w Szanghaju, w którym był po raz pierwszy w 1990. Wówczas po drugiej stronie rzeki można było zobaczyć baraki i bagna. Kiedy po dwudziestu latach wrócił do miasta, nie poznał go.

Przez dwadzieścia lat Chińczycy budowali tam miasto przyszłości, także  byłem w szoku. Nie do końca rozumiałem, gdzie ja jestem, bo zmęczony po podróży długiej samolotowej patrzyłem na ten drugi brzeg i ich myślałem, że to niemożliwe, że to Szanghaj.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Ks. dr Boguszewski: Jan Paweł II przypominał, że mamy wiek męczenników. Co kilka minut ktoś ginie za wiarę w Chrystusa

Ks. dr Mariusz Boguszewski o inicjatywie #RedWeek, prześladowaniach chrześcijan na świecie i sytuacji w Republice Środokowoafrykańskiej.

Od Kanady po Australię setki kościołów i innych dni jest podświetlonych na czerwono.

Ks. dr Mariusz Boguszewski wyjaśnia, na czym polega inicjatywa  #RedWeek.  Przez siedem dni prawie 100 katedr, setki kościołów i budynków jest podświetlonych na czerwono w geście solidarności z prześladowanymi chrześcijanami. W Polsce biorą w niej udział katedra w Płocku, w Katowicach, kościół klasztorny w Węgrowie Prześladowanych jest 250 mln chrześcijan, głównie na Bliskim i na Dalekim Wschodzie. Co kilka minut ktoś ginie za swą wiarę w Chrystusa.

Jan Paweł II przypominał nam, że mamy wiek męczenników.

Kardynał Dolan zauważył, że ubiegły wiek był świadkiem wielu męczeństw, zaś obecny nie jest wolny od prześladowań. Najcięższe represje, związane ze śmiercią wydają się trochę zmniejszać. Zwiększają się za to inne formy prześladowań. Nasz gość przytacza przykład Sudanki, którą ukarano biczowaniem za porzucenie islamu, choć nigdy go nie wyznawała. Mówi też o prześladowaniach w Afryce Środkowej, do których dochodzi bieda i wyzysk.

W Republice Środkowoafrykańskiej połowa ludzi głoduje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Stefanik: Państwa, które protestują przeciw karykaturom Mahometa są sojusznikami Francji w regionie Sahelu

Ograniczenie edukacji domowej, szkolenia imamów przez osoby akredytowane we Francji i ograniczenia finansowania z zagranicy. Zbigniew Stefanik o walce radykalizmem islamskim nad Sekwaną.

Zdaje się, że prezydent Francji podejmuje dość daleko idący wysiłek jeśli chodzi o walkę z terroryzmem i islamizmem.

Zbigniew Stefanik informuje o podwojeniu liczebności Straży Granicznej zapowiadanej przez francuską głowę państwa. Zdelegalizowanych ma zostać 60 organizacji, a ponad 300 osób podejrzanych o działalność ekstremistyczną zostanie deportowanych.

9 grudnia prezydent ma przesłać do francuskiego parlamentu pakiet ustaw, który ma doprowadzić do daleko idącej reformy, tak francuskiej oświaty, jaki i funkcjonowania kultów nad Sekwaną.

Drastycznie ograniczone i ściśle kontrolowane ma być finansowanie z zagranicy. Zmiany obejmą także szkolenia imamów, które dotąd odbywały się na podstawie umów dwustronnych między Republiką a Turcją, Tunezją i Marokiem. Po nowelizacji imamów szkolić mają ludzie akredytowani we Francji.

Prezydent Francji zapowiada drastyczne ograniczenie edukacji w domu, która będzie mogła mieć miejsce jedynie z przyczyn zdrowotnych.

Tydzień temu w telewizji Al-Dżazira Macron przyznał, iż rozumie tych, którzy poczuli się urażeni karykaturami. Protestujące przeciwko nim państwa muzułmańskie są sojusznikami Paryża w Afryce Północnej, gdzie razem walczą z dżihadystami. Państwa regionu Sahelu mają problem z uzasadnieniem współpracy z Francją, która broni swego prawa do publikacji karykatur Mahometa. Prezydent Macron podkreśla, że karykatury są nieodłączną częścią francuskiej kultury.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Błaszczyk: Miliony Jemeńczyków potrzebują natychmiastowej pomocy żywnościowej. Nie mają dostępu do wody pitnej

Założycielka Stowarzyszenia Szkoły dla Pokoju mówi o epidemii cholery w Jemenie i nieustającej wojnie domowej w tym kraju.

 

Beata Błaszczyk mówi o coraz gorszej sytuacji humanitarnej w Jemenie:

Dla większości z nas jest to sytuacja niewyobrażalna. Miliony ludzi w tym kraju potrzebują natychmiastowej pomocy medycznej i żywnościowej.

Oprócz głodu, w Jemenie panuje epidemia cholery, której przyczyną jest skrajny niedobór czystej, zdatnej do picia wody.

Do kraju dociera pomoc ze świata, niestety nie wiadomo co się dzieje z nią na miejscu. Jemen trawi również wojna dwóch wrogich plemion.

Pokojowa Nagroda Nobla dla Światowego Programu Żywnościowego jest szansą, by społeczność międzynarodowa większą wagę przywiązała do problemu głodu na świecie,

Nawet Światowy Program Żywnościowy musiał „ugiąć się” przed skalą głodu w Jemenie, zwłaszcza w północnej jego części.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Bujwał (BFL): Prowadzimy walkę polityczną o uzyskanie całkowitej niepodległości naszego państwa od Rosji

Walery Bujwał o swej ucieczce z Białorusi, obozie dla uchodźców i działalności Białoruskiego Frontu Ludowego.

Walery Bujwał mówi o warunkach w obozie dla uchodźców. Poza Białorusinami, są w nim także Czeczeni, a nawet Afrykańczycy i Azjaci. Przyznaje, iż zdarzało się, że za dysydentów podawali się funkcjonariusze białoruskich służb. Podkreśla, że Białoruś jest kontrolowana przez Rosję.

Gdzie wkracza Rosja tam zaczyna panować bieda […] To państwo nie ma perspektyw. Rosja rozbudowuje tylko przemysł zbrojeniowy, który ma być wykorzystany podczas wielkiej wojnie.

Białoruski dysydent opowiada, jak opuścił swój kraj. Wyjaśnia. czym jest Białoruski Front Ludowy. Organizacja ta powstała w październiku 1988 r. stawiając sobie na celu przeprowadzenie demokratycznych na Białorusi i oderwania jej od ZSRR. To ostatnie się udało, ale krajem dalej rządzi układ postkomunistyczny, podporządkowany Moskwie- wskazuje.

Od tej pory prowadzimy walkę polityczną dla uzyskania całkowitej niepodległości naszego państwa od Rosji, rozwoju demokratycznego, gospodarki wolnorynkowej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Szczerbina: Trwa nowe rozdrapywanie Afryki przez mocarstwa w walce o surowce

Tomasz Szczerbina opowiada o chińskiej ekspansji w Afryce, strategicznym położeniu Dżibuti i cieśniny Bab al-Mandab oraz znaczeniu przewrotu wojskowego w Mali.


Publicysta „Arcanów” Tomasz Szczerbina uważa, że doniesienia o wykupieniu wielu krajów Afryki przez Chińczyków są przesadzone, choć ich ekspansja jest widoczna.

W Afryce (Chiny-przyp. red.) chcą zabezpieczyć dostawy surowców mineralnych dla swojej rozwijającej się gospodarki. Liczą też, że w przyszłości pozyskają tereny dla swojego rolnictwa. Chcą ukierunkować swoją emigrację i liczą na wsparcie dyplomatyczne ze strony państw afrykańskich.

Gość Krzysztofa Skowrońskiego wskazuje, że Angola to jeden z największych producentów ropy naftowej w Afryce Subsaharyjskiej i w przeszłości najważniejszym dostawcom tego surowca do Chin. Drugim interesującym państwem jest zdaniem publicysty Dżibuti, które posiada 1 mln mieszkańców i powierzchnię porównywalną do województwa zachodniopomorskiego, ale położone w strategicznym miejscu nad Cieśniną Bab al-Mandab.

To jedyne państwo na świecie, gdzie Chińczycy posiadają bazę wojskową […] Jest to baza logistyczna, która ma zabezpieczyć operację antypiracką […] W samym Dżibuti jest także baza amerykańska […] Większość towarów, które płyną z Chin do Europy, również przepływa przez tę cieśninę (Bal al-Mandab-przyp.red.).

Odnosząc się do przewrotu wojskowego w Mali, Tomasz Szczerbina zwraca uwagę, że przez Mali i sąsiedni Niger prowadzą szlaki imigranckie do Europy.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Afrykanin skazany na 4 lata więzienia za gwałt na nieletniej. Czeski sąd nie zdołał ustalić kraju jego pochodzenia

Sąd w Uściu nad Łabą zgodził się z apelacją prokuratury i wydłużył pierwotny wyrok dla mężczyzny o dwa lata. Nie wiadomo z którego afrykańskiego kraju skazany pochodzi, więc nie został on wydalony.

Jak informuje portal Aktualne. cz, 18 czerwca 2017 r. Abdallah Ibrahim Diallo na drodze koło wioski Lukavec (pow. Pelhřimov, kraj Wysoczyna) napadł na piętnastolatkę przewracając ją na trawę i doprowadzając do stosunku seksualnego. Po gwałcie ukradł swojej ofierze telefon. Do Czech mężczyzna przybył z Niemczech, gdzie był trzykrotnie skazywany. Nie uzyskał tam azylu o który się starał.  Przed sądem zeznał, że nie pamięta zdarzenia.

Za gwałt na małoletniej i kradzież Diallo mógł dostać od dwóch do dziesięciu lat więzienia. . Sąd Apelacyjny podwyższył pierwotną karę z dwóch do czterech lat więzienia wskazując, że ofiara w chwili gwałtu nie miała skończonych 16 lat w chwili gwałtów, ani wcześniejszych doświadczeń seksualnych. Jak powiedział sędzia Roman Dobeš, cytowany przez portal Aktualne. cz:

Jest rzeczą bezsporną, że rzeczony czyn został popełniony zgodnie z tym, co opisano i udowodniono.

Afrykanin zostanie też skierowany na leczenie ze względu na problemy psychiczne, jakich się u niego dopatrzono w sądzie I instancji. Ze względu na schizofrenię nie został on skazany na maksymalny wymiar kary. Nie zostanie on też deportowany, choć taka możliwość była brana pod uwagę. Z zeznań francuskojęzycznego imigranta (nazywanego w mediach czeskich Libijczykiem w czasie czerwcowej rozprawy) nie udało się bowiem ustalić z którego dokładnie kraju pochodzi. W czasie poniedziałkowej rozprawy Diallo rozwodził się na temat zawartości książek, które przeczytał w więzieniu i na temat wyroku sądu I instancji w Litomierzycach.

A.P.

Stefanik: Po przewrocie wojskowym w Mali możliwy jest scenariusz rwandyjski i wojna domowa

Zbigniew Stefanik opowiada o sytuacji w Mali, znaczeniu tego państwa dla Francuzów i walki z terroryzmem oraz rozwoju możliwych scenariuszy, w tym wojnie domowej.


Korespondent polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik opisuje sytuację w Mali, gdzie doszło do zamachu stanu i przejęcia władzy przez zbuntowanych wojskowych. Wskazuje, że jest to państw bardzo ważne z punktu widzenia walki z islamskimi terrorystami.

Na obszarze Sahelu obecnie toczą się najważniejsze operacje wymierzone w organizacje terrorystyczne. Destabilizacja państw, które leżą w tym obszarze utrudni te działania […] Chaos w naturalny sposób będzie służył islamistom, którzy będą próbować odtworzyć scenariusz iracko-syryjski, a więc zdobyć część terytorium […] Z drugiej strony może dojść do starć z organizacjami terrorystycznymi, które mogą doprowadzić do wielu tysięcy ofiar śmiertelnych.

Gość Kuriera w samo południe wskazuje, że sytuacja jest bardzo niepewna i nie wiadomo czy pucz zdoła się utrzymać. Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała zbuntowanych wojskowych do powrotu do koszar.

Pucz odbył się za sprawą wojskowych, którzy zdobyli największą bazę wojskową w Mali leżącą 15 km od stolicy Bamako […] Następnie przy wsparciu kilkuset cywilnych demonstrantów ruszyli na Pałac Prezydencki i zatrzymali prezydenta i premiera […] Obecnie cała władza znajduje się w rękach wojskowych.

Zbigniew Stefanik obawia się, że może dojść w Mali do wojny domowej i walk pomiędzy grupami etnicznymi oraz ugrupowaniami terrorystycznymi, tak jak było to w latach 90. w Somalii.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Zamach stanu w Mali. Wojskowi obalili prezydenta i biorą odpowiedzialność wobec narodu i historii

Zbuntowani wojskowi dokonali drugiego od 2012 roku zamachu stanu w Mali i przejęli władze w kraju. Ostatni przewrót doprowadził do przejęcia części terytorium na północy kraju przez dżihadystów.

Prezydent Ibrahim Boubacar Keita, premier Boubou Cisse i kilku urzędników państwowych zostało aresztowanych w wyniku zamachu stanu przeprowadzonego 18 sierpnia przez zbuntowanych malijskich żołnierzy. Po zatrzymaniu przez żołnierzy, prezydent Ibrahim Boubacar Keita podał się do dymisji, a wojskowi zapowiedzieli, że w „rozsądnym czasie” zostaną przeprowadzone nowe wybory.

Wojskowy sformowali Narodowy Komitet Ocalenia Ludu (CNSP), który jak powiedział Ismael Wague, zastępca szefa sztabu malijskich sił powietrznych: „zdecydował się wziąć odpowiedzialność wobec narodu i historii” za dalsze losy państwa.

Od czerwca w Mali trwają protesty zorganizowane przez opozycyjną koalicję M5-RFP i Ruch 5 czerwca, którego liderem jest imam Mahmoud Dicko. Demonstrujący na ulicach Bamako, wzywali prezydenta Keitę do ustąpienia ze stanowiska z powodu korupcji i braku poczucia bezpieczeństwa.

Protesty mają także podłożone polityczne, gdyż w marcu tego roku Trybunał Konstytucyjny zmienił wyniki wyborów w 31 okręgach wyborczych i tym samym zapewnił prezydentowi Keite większość parlamentarną.

Swój sprzeciw wobec zamachu stanu i destabilizacji sytuacji w Mali wyraziły już Stany Zjednoczone, Francja, Organizacja Narodów Zjednoczonych i przewodniczący Unii Afrykańskiej Faki Mahamat. Prezydenta Keita został wybrany na stanowisko siedem lat temu w demokratycznych wyborach, zdobywając 77% głosów poparcia. W 2018 roku udało mu się zdobyć reelekcję z wynikiem 67% głosów.

To nie pierwsze raz kiedy w Mali dochodzi do zamachu stanu. Taka sytuacja miała już miejsce w 2012 roku i doprowadziła do wybuchu rebelii muzułmańskich fundamentalistów, którzy zajęli część północnego terytorium państwa. W odpowiedzi, Francja wraz ONZ rozpoczęła w 2013 roku misję pokojową w celu ustabilizowania sytuacji w Zachodniej Afryce i zwalczania dżihadystów.

Źródło: 9news/france24/euroactiv

M.K.

Stefanik: Nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Łukaszenkę. Europa Zachodnia będzie się bała destabilizacji

Co mają obecne protesty na Białorusi do stanu wojennego w PRL? Jakie skutki mogłoby mieć obalenie Łukaszenki? Zbigniew Stefanik o zachodnich sankcjach, Libanie i problemie z Turcją.

Dziennikarz polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik porównuje obecną reakcję państw zachodnich do sytuacji, gdy wprowadzono w Polsce stan wojenny w 1981 roku. Wówczas także wprowadzono sankcje, ale dalej handlowano i prowadzono interesy z Sowietami.

Wprowadzone sankcje nie przeszkodziły w tym wspólny wspólnym amerykańsko-sowieckim interesie, jakim był transport zboża do Związku Sowieckiego z USA.

Zdaniem redaktora Stefanika, państwa Unii Europejskie będą obawiały się zmiany władzy na Białorusi i podaje przykład Algierii, która w czasie zimnej wojny znajdowała się pod kontrolą Moskwy. Tam w lutym ubiegłego roku toczyły się wielomilionowe protesty,w wyniku których prezydent Algierii Abd al-Aziz Buteflika i jego klan stracili władzę. Nie zmieniło to wiele, ponieważ nadal

Ten sam układ nadal sprawuje tam władze, bo Zachód boi się destabilizacji tego państwa.

W tej chwili nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Łukaszenkę i rozpocząć proces demokratyzacji, co wzmacnia niepewność i nie sprzyja poparciu zza granicy. Zachód uznaje, że o tym, co się dzieje na Białorusi decyduje Władimir Putin. Zdaniem rozmówcy Jaśminy Nowak, Polska ma obowiązek moralny wspierać Białorusinów, ale może to robić jedynie symbolicznie, gdyż nie posiada żadnych instrumentów, które mogłyby zmienić tę rzeczywistość:

Nie można myśleć, o jakichkolwiek zmianach na Białorusi bez Rosji. Próbowano tego dokonać na Ukrainie- skutki tego, są takie, jakie znamy. […] Zachód na tym etapie ma inne priorytety, jak bardzo skomplikowana sytuacja w Libanie. Coraz większy kłopot jest z Turcją.

Zaznacza, że przy braku alternatywy na Białorusi w przypadku upadku Łukaszenki byłby stary układ z nową twarzą albo chaos. Odnośnie tego ostatniego kraju, redaktor Stefanik zauważa, że stosunki na linii Paryż-Ankara uległy istotnemu pogorszeniu w 2018 roku, gdy masowo wycofano z punktów sprzedaży jeden z tygodników, który zdaniem Turcji, pokazywał w niekorzystnym świetle prezydenta Erdoğana:

Francja uznała te działania za wrogie. Mówiono nad Sekwaną wręcz o elemencie wojny hybrydowej.

Ponadto Francuzi krytykują zaangażowanie Turcji w Libii, z kolei Ankara krytycznie odnosi się do zaangażowania Paryża w Libanie. W związku z tym, w obecnym sporze grecko-tureckim, Francja z pewnością stanie po stronie Greków.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K./A.P.