Muzyczne konfrontacje Romana Zawadzkiego odc. 34

Zapraszamy do wysłuchania trzydziestego czwartego odcinka Muzycznych Konfrontacji dostępnego na platformie mixcloud:

 


Tym razem Roman Zawadzki zaprezentował postacie m.in. pianisty Williama Sterndale’a Bennetta oraz kompozytora Zygmunta Stojowskiego.

Audycji „Muzyczne Konfrontacje” można słuchać na żywo w każdy poniedziałek o godzinie 10.00.

Testament Matejki. Otoczony najbliższymi, na łożu śmierci malarz w ostatnich słowach poprosił, by modlili się za Polskę

Patrząc na poczet królów i książąt polskich Marcella Bacciarellego, nie czujemy tego, że są to polscy królowie, bo każdy z nas „widzi” postacie i wydarzenia historyczne oczami Jana Matejki.

Anna Słota

(…) Ruch klasyczno-romantyczny (…) Na początku XIX w. powstało zapotrzebowanie na sztukę narodową. Piotr Michałowski malował portrety bohaterów, ułanów, hetmanów, sceny batalistyczne oraz konie, ukazując je w bitwie, popisach jeździeckich, podczas pracy na roli. Drugim zdolnym polskim artystą był Artur Grottger, autor ekspresyjnych i emocjonalnych rysunków o tematyce m.in. powstania styczniowego. Jednak dopiero Jan Matejko miał w pełni zasłużyć na miano polskiego malarza narodowego. (…)

Lata młodzieńcze (…) W 1863 r. wybuchło powstanie styczniowe, ale malarz nie mógł wziąć w nim udziału – nad czym bardzo ubolewał – ze względu na liche zdrowie i słaby wzrok, więc starał się pomagać pieniężnie i nosząc broń do obozów. Klęskę bardzo przeżył i stworzył cykl obrazów historycznych ukazujących jej przyczyny oraz najważniejsze wydarzenia w dziejach Polski, by przypomnieć jej dawną potęgę.

Odpowiedzialność przed historią za zdradę (…) W „Rejtanie – upadku Polski” namalował targowiczan – zdrajców narodu. Obraz wywołał oburzenie ich potomków – sławne rody obraziły się na artystę i zaczęły go atakować. Myślano nawet, by obraz kupić i zniszczyć.

Szacunek dla przeciwników (…) Malował ludzi w sposób szlachetny, np. na obrazie „Stefan Batory pod Pskowem” przedstawił Rosjan jako walecznych, mężnych i roztropnych, na równi ze zwycięzcami (co zyskało mu szacunek za granicą). Ten obraz otworzył nowy etap jego twórczości; położył kres dzieleniu postaci na dobre i złe.

Udręka i ekstaza (…) Powodzenie na drodze artystycznej nie szło w parze z osobistym. Stopniowo zaczęli umierać jego przyjaciele, także ukochany brat Franciszek. Artysta czuł pustkę, samotność i zwątpienie w odzyskanie niepodległości przez Polskę. Zaczął też podupadać na zdrowiu, ale nawet to nie było w stanie zwolnić tempa jego pracy; wręcz przeciwnie, skłaniało do działania, bo – jak powiedział do uczniów na inauguracji roku 1882/83:

Sztuka jest obecnie dla nas pewnego rodzaju orężem w ręku; oddzielać sztuki od miłości do ojczyzny nie wolno.

(…) Z zaangażowaniem walczył o ważne krakowskie zabytki, często ofiarując pieniądze na ich odnowę, którą też bezinteresownie wspierał swoją wiedzą (sztuka konserwacji zabytków w oparciu o badania nad historią dopiero się tworzyła). Jemu zawdzięczamy batalię o ołtarz ufundowany przez Zygmunta III w katedrze wawelskiej, który chciano zniszczyć i zastąpić nowym (rozsyłał pisma, prowadził rozmowy, zorganizował kwestę wśród mieszkańców Krakowa, sam będąc ofiarnym darczyńcą na ten cel). Matejko uważał, że należy chronić pomniki i zabytki ważne dla Polski. (…)

Matejko już za życia był malarzem uznanym w Europie, co bardzo sobie chwalił, tłumacząc, że dzięki temu może rozsławiać Polskę i jej historię także w innych krajach.

Cały artykuł Anny Słoty pt. „Testament Matejki” można przeczytać na s. 4 styczniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 31/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Anny Słoty pt. „Testament Matejki” na s. 4 styczniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 31/2017, wnet.webbook.pl

Niemiecka rozgłośnia: PiS zwalcza kulturę w Polsce

– „Deutschlandfunk”, swego czasu poważna i konserwatywna rozgłośnia, zamieściła informację na swojej stronie internetowej na temat PiS-u zwalczającego kulturę w Polsce – powiedział Jan Bogatko.

Jak mówił Bogatko, autor artykułu uważa, że PiS chce odebrać wolność artystyczną. Sanders powołał się na sprawę sprzeciwu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wobec wystawienia spektaklu „Śmierć i dziewczyna” Elfriede Jelinek w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

„Przykład: w sojuszu z innymi partiami we wrześniu dyrektorem renomowanego Teatru Polskiego we Wrocławiu ustanowiono Cezarego Morawskiego. Morawski zwalnia teraz niewygodnych aktorów, zdejmuje z afisza inscenizacje krytyczne społecznie i zastępuje je repertuarem prowincjonalnego teatru nacjonalistycznego” — czytamy w artykule Martina Sanders.
Bogatko, podkreślił również pejoratywny komentarz Sandera wobec inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości, jaką było stworzenie Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

„W pojęciu radykalnej prawicy to członkowie polskiego podziemia, którzy po II wojnie światowej dalej walczyli z komunistycznymi władzami, dokonując także licznych zbrodni na ludności cywilnej, szczególnie na Żydach. Minister Gliński i jego ekipa pomijają niekiedy tę przestępczą stronę działalności żołnierzy wyklętych” – możemy przeczytać w artykule rozgłośni 'Deutschlandfunk”.

 

K.T.

Powstaje film o gen. Januszu Brochwiczu-Lewińskim ps. „Gryf”

– Myślę, że powodem, dlaczego zabrałem się do tego filmu jest zmiana paradygmatu III RP, która przez lata była wyjałowiona z postaw patriotycznych – powiedział Arkadiusz Gołębiewski, reżyser filmowy.

Reżyser Arkadiusz Gołębiewski pracuje teraz nad filmem dokumentalnym o jednym z bohaterów powstania warszawskiego. Jest nim gen. Janusz Brochewicz-Lewiński ps. „Gryf”. Jak powiedział Gołębiewski, film jest potrzebny ze względu na deficyt bohaterów w III Rzeczypospolitej.

– Myślę, że powodem, dlaczego zabrałem się do dokumentowania życia gen. Gryfa jest zmiana paradygmatu III Rzeczpospolitej, która przez lata była wyjałowiona z postaw patriotycznych. Ona potrzebuje bohaterów – stwierdził.

Gen. Janusz Brochewicz-Lewiński ps. „Gryf” jest bohaterem drugiej wojny światowej. Walczył w postaniu warszawskim. Niestety po walkach w okupowanej stolicy Polski został uwięziony w obozie przejściowym w Lambsdorf, a następnie trafił do obozu jenieckiego w Murnau. Po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów trafił do Wielkiej Brytanii. Ze względu na prowadzone represje przez władze komunistyczne, gen. Brochewicz-Lewiński powrócił do Polski dopiero po przemianach ustrojowych.

Jak powiedział Gołębiewski, należy pamiętać o bohaterach, którzy po drugiej wojnie światowej nie mogli wrócić do ojczyzny: – Jest symbolem żołnierza wyklętego, który pozostał na obczyźnie – mówił w Poranku Wnet.

 

K.T.

Wierzejski: Być może za kilka dekad nastąpi czas wielkich odkryć kosmosu na miarę wielkich odkryć geograficznych

– Największym zasobem ludzkości nie są złoto, srebro, woda, węgiel, uran, tylko nasze mózgi – powiedział Aleksander Wierzejski, który omawiał najnowsze osiągnięcia w podboju kosmosu.

Największym zasobem ludzkości nie są złoto, srebro, woda, węgiel, uran, tylko nasze mózgi – powiedział Aleksander Wierzejski, który omawiał najnowsze osiągnięcia w podboju kosmosu.

Głównym problemem w powszechności podróży kosmicznych jest kwota jaką trzeba przeznaczyć na kosztem budowy pojazdów: – Jeżeli samolot byłby jednorazowy, to nie byłoby nas stać na lot przez ocean – mówił dziennikarz Radia Wnet i Telewizji Republika.

Jednak od pewnego czasu trwają udane próby lądowań rakiet: – Było już chyba sześć tego typu lotów, ale we wrześniu rakieta SpeaceX zrobiła bum w czasie testów przed startem. To bum było niewyjaśnione. Badano różne tezy, między innymi sprawdzano w kamerach, czy ktoś nie leżał na dachu w okolicy i nie strzelił zwyczajnie do tej rakiety.

Badania przyczyny wybuchu rakiety było trudne. Udało się ustalić, że nie doszło do żadnej usterki mechanicznej czy elektrycznej.

Co było przyczyną wybuchu? Czy podróże kosmiczne są niebezpieczne? Kiedy nastąpi ponowna próba lądowania rakiety kosmicznej? Jaki jest w to wszystko wkład Polskiej Agencji Kosmicznej?

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Posłuchaj również całej audycji

WJB

Nie ma rzeczy niemożliwych – rzecz o radości ze spotkania człowieka z człowiekiem i człowieka z Bogiem

Polskie rodziny otworzyły drzwi swoich domów i serc, być może często nie wiedząc, dla kogo. Ale dlaczego postanowili ugościć nieznajomych? Czego się spodziewali oni i przybysze z Afryki?

KURIER WNET·11 PAŹDZIERNIKA 2016

– Co robimy, Siostro? – na kilka miesięcy przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie Krzysztof Skowroński pytał siostrę Barbarę Kiragę, salezjańską misjonarkę w Afryce. – Nie mam pomysłu – odpowiedziała… Taki był początek wspaniałej przygody, pielgrzymki ludzi z Czarnego Lądu do Polski, świętującej 1050-lecie przyjęcia wiary w Chrystusa. Niektórzy z nich przyjechali dzięki wsparciu słuchaczy Radia Wnet.

Polskie rodziny otworzyły drzwi swoich domów i serc, być może często nie wiedząc, dla kogo. A tak naprawdę, to dlaczego postanowili ugościć nieznajomych? Czego się spodziewali zarówno oni, jak i przybysze z Czarnego Lądu?

– Jesteśmy katolikami od wieków, ale oni wnieśli nową jakość w nasze życie. Życie, w którym jest ciągły pośpiech, a ludzie są nieufni – nie są w stanie poświęcić się dla drugiego człowieka. Oni radują się z każdej, najmniejszej rzeczy. Chcą ze wszystkimi tworzyć wspólnotę i darzą innych zaufaniem; u nas to się nie zdarza.

– Nie myślałam, że Biali i Czarni mogą tworzyć jedną rodzinę. Nie wyobrażałam sobie Białych w taki sposób, w jaki ich doświadczyłam tutaj. W Gabonie Biali i Czarni nie współżyją ze sobą, jedni i drudzy są przez siebie bardziej czy mniej odpychani, a tutaj przekonałam się, że może być inaczej. Wyjadę stąd z takim doświadczeniem, że Polska jest naprawdę chrześcijańska.

– Jesteśmy z różnych krajów i mówimy w różnych językach, ale przed Bogiem mówimy jednym i tym samym językiem – językiem miłości. Mam dużo do powiedzenia, ale jeżeli zacznę mówić o tym wszystkim, co mam w sercu – zacznę płakać.

– Kiedy dowiedzieliśmy się, że możemy tu przyjechać, wciąż wątpiliśmy, że to naprawdę się stanie. A jeżeli już pojedziemy, to w jaki sposób będziemy traktowani. Okazało się, że kiedy dotarliśmy do celu, poczuliśmy, że jesteśmy u siebie. Trafiliśmy do rodzin, które traktowały nas lepiej niż nasze własne rodziny.

Afryka wyjechała z nieco wyidealizowanym obrazem Polski, bo trafiła w szczególne miejsca i czas. A może jesteśmy właśnie tacy, jakimi zobaczyli nas goście z innego kontynentu, tylko nie chcemy o tym wiedzieć… Oni widzieli nas rozmodlonych i dziwili się temu, ale i my widzieliśmy ich takich i dziwiliśmy się temu.

 


Cały artykuł Luizy Komorowskiej pt. „Nie ma rzeczy niemożliwych” można przeczytać na s. 7 październikowego „Kuriera Wnet” nr 28/2016, wnet.webbook.pl.
______
Od czerwca 2016 r. „Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9-15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Luizy Komorowskiej pt. „Nie ma rzeczy niemożliwych” na s. 7 październikowego „Kuriera Wnet” nr 28/2016, wnet.webbook.pl

Sztuka więzienna – czy wyzwala?

Twórczość więzienna jest elementem resocjalizacji. Wzbudza artystyczną refleksję i wrażliwości u skazanych oraz potrzeby samorealizacji. Aktywizuje też kulturalnie środowisko więzienne.

– One są w zamknięciu, są w świecie zamkniętym. Myślę, że na końcu jest to czytelne, że one odzierają się z tego kostiumu i wracają do swojej szarzyzny życia. One są osadzonymi, są więźniami i to, że grają w teatrze i zakładają różne maski, różne skóry, różne kostiumy, to może im pomorze, że kiedy wyjdą na wolność, zostawią skórę szarego munduru więziennego i wejdą w nowe życie – na Jarmarku Wnet mówił reżyser sztuki więziennej, Robert Walkowski

Dla skazanych jest to szansa na oderwanie się od więziennej rzeczywistości, zabawę i spotkanie z ludźmi oraz na chwilowe opuszczenie więziennych murów. Jak mówią więźniarki, taka forma działalności pozwala im pozbyć się lęku i otworzyć na świat. Poza tym w ten sposób nabierają pewności siebie. Publiczność natomiast podchodzi do więziennego teatru z zainteresowaniem i dużą dozą sympatii. Dziewczyny spotykają się z bardzo pozytywnymi reakcjami widzów.

W miniona sobotę na Jarmarku Wnet goście mogli obejrzeć sztukę Williama Szekspira wystawianą przez skazane kobiety z Aresztu Śledczego Warszawy – Grochów. Dziewczyny przedstawiły „Sen nocy letniej” w reżyserii Roberta Walkowskiego.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Nie mam skrzydeł. Nam się wydaje, że to my odkrywamy, a te pomysły mamy podsyłane. To Opatrzność

– Jak sobie wyobrażałem moje życie? (…) Chyba sobie niczego nie wyobrażałem – opowiadał Michał Lorenc – (…) Nie miałbym tyle wyobraźni, żeby sobie aż tak fajne życie zaplanować.

KURIER WNET·4 MAJA 2016

– Jak sobie wyobrażałem moje życie? (…) Chyba sobie niczego nie wyobrażałem. To samo się układało. Kiedy dostawałem propozycję, to się jej podejmowałem, mimo znikomych możliwości, a potem moja praca była dosyć wysoko oceniana. Nie mówię tego z kokieterią, tylko nie miałbym tyle wyobraźni, żeby sobie aż tak fajne życie zaplanować.

Michał Lorenc został 3 maja br. odznaczony przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego.

– Mam problem z filmem „Roj” – bo ten film nie pokazał bestialstwa komunizmu tak naprawdę, pokazał heroizm bohaterów, a nie pokazał bestialstwa komunizmu. Czego w pewnym sensie końcem jest dla mnie film „Smoleńsk”, jakąś historią zamykającą moje dokonania.

– Rozpiera mnie duma, że nie napisałem ani jednej nuty do filmu pana Andrzeja Wajdy o Wałęsie, ponieważ to jest film z gatunku science fiction. Nie lubię science fiction. Mamy wielką satysfakcję z Bogusiem Lindą, że Boguś dzielnie, a ja dość dzielnie (pochwalę się) odmówiliśmy udziału w filmie „Pokłosie” naszego wielkiego kolegi Władysława Pasikowskiego.

– Opatrzność cały czas ma nam do powiedzenia coś odkrywczego. Nam się wydaje, że to my odkrywamy, a te pomysły mamy podsyłane. Cały czas nowe sposoby, widzenia, sposoby montażu. To jest super!


Wywiad Luizy Komorowskiej z MICHAŁEM LORENCEM, autorem muzyki do ponad stu filmów i seriali, laureatem kilkudziesięciu nagród polskich i międzynarodowych, można czytać na s. 12 majowego „Kuriera Wnet” nr 23/2016, wnet.webbook.pl.
______
„Kurier Wnet” można kupić w całej Polsce w kioskach sieci „RUCH”, „Kolporter” i „Garmond Press” oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9-15.
Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest dostępna pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolską wersję „Kuriera Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet”, czyli 36 stron dobrego czytania. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

 

Powstała aplikacja ArtSherlock – narzędzie do rozpoznawania przez dowolnego użytkownika skradzionych dzieł sztuki

Niezależnie od tego, gdzie użytkownik się znajduje i czy dysponuje profesjonalną wiedzą, będzie w stanie zweryfikować dzieło sztuki w każdym miejscu na ziemi, jeżeli będzie miał na to ochotę.

 

W poniedziałek w Zamku Królewskim w Warszawie, w obecności ministra kultury i dziedzictwa narodowego, Piotra Glińskiego, odbyła się premiera mobilnej aplikacji ArtSherlock, która jest rewolucyjnym narzędziem w poszukiwaniu zagrabionych w okresie II wojny światowej dzieł sztuki.

To autorski projekt Fundacji Communi Hereditate, który powstał we współpracy z Ministerstwem KiDN. Aplikację zaprezentował Mariusz Pilus, prezes zarządu Fundacji.

– Aplikacja porównuje w trybie rzeczywistym zdjęcie zrobione przez użytkownika ze zdjęciem referencyjnym, które jest w bazie danych, i w kilka sekund przedstawia wynik w telefonie komórkowym – powiedział nasz rozmówca.

Przedstawił okoliczności powstania aplikacji: – Aplikacja powstała z potrzeby i obserwacji współczesnych trendów na rynku obrotu dziełami sztuki i na rynku grabieży dzieł sztuki, czy raczej w związku z gwałtownie rozwijającym się rynkiem mobilnym i postępem technologicznym, jaki się w tym momencie dokonuje.

W mechanizmie poszukiwawczym dzieł sztuki dużą rolę odgrywa funkcja edukacyjna, ponieważ, jak wielokrotnie podkreślał prezes Fundacji Communi Hereditae, ten system jest skierowany do osób, które na co dzień ze sztuką nie mają wiele wspólnego.

– Funkcja edukacyjna jest tutaj niebagatelna. Tematykę polskich strat wojennych należy propagować w świecie, bo w tej materii jest wiele do zrobienia. To czynnik edukacyjny dla młodych ludzi, którzy bardzo aktywnie testują nowe rozwiązania, dla ludzi, których rzeczywistość obraca się wokół telefonu komórkowego. Młodsi odbiorcy za kilka lat będą odpowiedzialni za kontynuowanie działań związanych z poszukiwaniem dzieł sztuki, więc dajemy wszystkim zainteresowanym narzędzie, które jest bardzo proste w obsłudze, a jednocześnie tak profesjonalne, że ma możliwości, o których do tej pory mogliśmy tylko marzyć.

Odzyskiwanie dzieł sztuki, jak podkreśla Mariusz Pilus, składa się na proces poznawania historii swojego kraju i tożsamości narodowej, którą tworzy dorobek kulturowy.

– Każdy naród chroni swoje dziedzictwo. Tak się nieszczęśliwie stało, że podczas drugiej wojny światowej nasze dziedzictwo zostało drastycznie zubożone. Dla tożsamości narodowej to jest bardzo ważna rzecz. Szukamy tych dzieł, bo jest to nasz moralny obowiązek – podsumował nasz gość.

Aplikacja została przygotowana w polskiej i angielskiej wersji językowej. Jest dostępna dla systemów operacyjnych Android, iOS, Windows Phone, BlackBerry. Bezpłatnie można pobrać ją ze strony artsherloc.pl.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Ilustracja: Anioł Stróż, Jerzy Eleuter (ok 1660–1711), źródło: www.dzielautracone.gov.pl

Zapora lubił śpiewy. Poza tym chłopi bardzo go lubili… A on lubił sanitariuszkę Teresę…

„Ogólnie lubił śpiewy”, „Śpiewaj, śpiewaj, Słowik!” – o majorze Hieronimie Dekutowskim w filmie Konrada Starczewksiego opowiadali jego podkomendni.

Dla sanitariuszki Teresy kazał śpiewać Słowikowi, a może też Zbyszkowi. Dowódca myślał o niej stale, pamiętał. Ona miała czekać jeden rok, dwa lata, dziesięć…

Powrót  Żołnierzy Wyklętych to proces, na który składają się kolejne książki, filmy,  prace ekshumacyjne czy działania grup rekonstrukcyjnych. Wczoraj w Kinie Atlantic odbyła się premiera zrealizowanego przez IPN dokumentalnego filmu Konrada Starczewskiego Zapora. Data i godzina wybrana na premierę nie była przypadkowa, bowiem dokładnie w 67. rocznicę śmierci majora.

Bohaterem filmu jest Hieronim Dekutowski, ps. Zapora, cichociemny, żołnierz AK i legendarny dowódca WiN na Lubelszczyźnie.  Aresztowany na jesieni 1947, po okrutnym śledztwie i procesie został zamordowany w marcu 1949.
W roku 2007 Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Hieronima Dekutowskiego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski
Szczątki majora Zapory zostały znalezione na powązkowskiej Łączce przez zespół profesora Krzysztofa Szwagrzyka.
Z reżyserem filmu Konradem Starczewskim rozmawiała Luiza Komorowska. Zapraszamy do wysłuchania relacji.