W Warszawie rozpoczęła się „Wiosna Filmów” – festiwal przebojów kinematografii, który potrwa do dziewiątego kwietnia

Najlepsze filmy ostatniego sezonu wypełnią program 23 festiwalu „Wiosna Filmów”. W trakcie festiwalu kinomani będą mogli obejrzeć m.in. „Frantza” Francoisa Ozona czy „Klienta” Asghara Farhadiego.

Festiwal Wiosna Filmów to cykliczna impreza, w ramach której stołecznej publiczności prezentowane są obrazy nagradzane na najważniejszych światowych festiwalach filmowych w ostatnim czasie. W tym roku zostanie wyświetlonych ponad 60 produkcji, spośród których połowa będzie pokazana przedpremierowo lub po raz pierwszy w Polsce. Widzowie zobaczą – w ośmiu różnych sekcjach – tegoroczne filmy oscarowe, obrazy nagrodzone na ostatnim festiwalu w Berlinie, Wenecji czy Locarno, a także te, które zdobyły największe uznanie publiczności.

Wydarzenie rozpocznie pokaz „Frantza”, najnowszego dzieła Francoisa Ozona – laureata m.in. Europejskiej Nagrody Filmowej i Złotego Niedźwiedzia. Twórcy filmu, który uzyskał 11 nominacji do tegorocznych Cezarów i ostatecznie został wyróżniony jednym Oscarem, zostali też docenieni na ostatnim festiwalu w Wenecji – nagrodę im. Marcella Mastroianniego otrzymała Paula Beer, która we „Frantzu” zagrała główną rolę – Anny Hoffmeister, młodej Niemki codziennie odwiedzającej grób swojego ukochanego Frantza, który zginął podczas I wojny światowej.

Widzowie zobaczą także premierę filmu pt. „Dusza i ciało” Ildiko Enyedi, zdobywczyni Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Berlinale. Główną bohaterką jest Maria, która zostaje kontrolerką jakości w rzeźni w Budapeszcie. Podchodzi do swojej pracy poważnie i ściśle przestrzega przepisów. Zacieśnia więzy ze swoim szefem, trochę starszym od niej Endre, z którym dzieli takie same sny.

W sekcji specjalnej, „Planeta konfliktu”, znalazło się 6 filmów podejmujących temat konfliktów zbrojnych i kryzysów, w tym m.in. estońskie dzieło „Na skrzyżowaniu wichrów” Martti Helde; palestyński „Omar” nominowany do Oscara w 2014 r. w kategorii „film nieanglojęzyczny” oraz – przedpremierowo – „W sieci” w reż. laureata Złotego Lwa i Srebrnego Niedźwiedzia, Kima Ki-Duka.

W innych sekcjach widzowie zobaczą dzieła mistrzów reżyserii (m.in. „Egzamin” Cristiana Mungiu, „Personal shopper” Oliviera Assayasa i „Co przynosi przyszłość” z Isabelle Huppert), wyróżnionych scenarzystów („Jackie” wg Noaha Oppenheima) i nagrodzonych aktorów („Aquarius” z Sonią Bragą czy „Pożegnanie z Europą” z Josefem Haderem jako Stefanem Zweigiem).

W ramach „Polskiego kina na świecie” zostanie pokazanych 10 filmów, w tym: nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem „Pokot” Agnieszki Holland, wyróżniona Orłem za najlepszy dokument „Komunia” Anny Zameckiej, „Ostatnia rodzina” Jana P. Matuszyńskiego (Złote Lwy 2016) oraz „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka, docenione przez publiczność multipleksu „Nowe Horyzonty”.

Pozostałe sekcje przeglądu to m.in.: „Rewelacje festiwali” (np. „Dwie kobiety” z Catherine Deneuve i „Paterson” Jima Jarmuscha) oraz „Faworyci publiczności” (animowana „Nazywam się cukinia”, niemiecka „Fukushima, moja miłość”).

W programie festiwalu znalazły się także pokazy m.in. filmów: „Klient” Asghara Farhadiego, nagrodzony tegorocznym Oscarem dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego; „Moonlight” (3 Oscary, w tym za najlepszy film), „La La Land” (6 Oscarów) i „Toni Erdmann” (Europejska Nagroda Filmowa w pięciu kategoriach). Widzowie zobaczą też „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” i „Mężczyznę imieniem Ove”.

Organizatorzy festiwalu zaplanowali szereg spotkań z twórcami, m.in. Ildiko Enyedi, Anną Zamecką, Pawłem Łozińskim („Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham”), Ryszardem Bugajskim i Marią Mamoną („Zaćma”) oraz Tomaszem Wasilewskim („Wszystkie nieprzespane noce”).

Tym, którym nie uda się dotrzeć na festiwal, organizatorzy – we współpracy z serwisem VoD.pl – oferują możliwość oglądania filmów w sieci. W trakcie „Wiosny Filmów” na legalnej platformie, w specjalnej zakładce, znajdą się m.in.: „Nieznajoma dziewczyna”, „Fritz Bauer kontra Państwo”, „Nauczycielka”, „Praktykant”, „Matka”, „W sieci” oraz „24 tygodnie”.

Festiwal trwa do 9 kwietnia. Wszystkie pokazy będą się odbywały w warszawskim kinie Praha. Szczegóły na stronie www.wiosnafilmow.pl.

PAP/jn

Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada przeprowadzenie w piątek legalnego strajku nauczycieli w całym kraju

ZNP domaga się zapewnienia, że do 2022 r. w szkołach nie będzie zwolnień ani nauczycieli, ani pozostałych pracowników, i że do tego czasu żadnemu z nich warunki pracy nie zmienią się na niekorzyść.

W piątek strajkować będą szkoły we wszystkich 16 województwach, w większości od godz. 7.30 do 15.30 – poinformował w czwartek prezes ZNP Sławomir Broniarz. Jak dodał, nikt z uczestników protestu nie może być pociągnięty do odpowiedzialności.

Strajk jest absolutnie legalny, dotyczy obrony praw pracowniczych i mieści się w zapisach ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych – wyjaśnił szef Związku Nauczycielstwa Polskiego na konferencji prasowej. – Nikt z uczestników tego strajku – ani pani woźna ani nauczyciele – nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności – dodał.

Jak zapowiedział Broniarz, w większości szkół strajk odbędzie się w godzinach: 7.30-15.30. Według szacunków ZNP strajkować będzie 40-45 proc. placówek. Największę poparcie dla niego jest w woj. pomorskim, śląskim, łódzkim, podkarpackim i mazowieckim.

Broniarz przypomniał, że „w czasie strajku, pracownicy, którzy w nim uczestniczą, nie wykonują żadnych czynności: administracyjnych, opiekuńczych, dydaktycznych, wychowawczych”. „Są osobami, które są obecne na terenie szkoły, ale nie prowadzą żadnych zajęć. Za organizację opieki nad dziećmi w tym dniu odpowiedzialny jest dyrektor szkoły” – powiedział szef ZNP.

[related id=”3890″ side=”left”]

Decyzję o przeprowadzeniu w piątek ogólnopolskiego strajku nauczycieli i pracowników oświaty Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego podjął na początku marca. ZNP domaga się deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień ani nauczycieli, ani pozostałych pracowników, i że do tego czasu żadnemu z nich warunki pracy nie zmienią się na niekorzyść, nie zostanie im też obniżone wynagrodzenie. Związek chce również podniesienia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 procent.

Wiceszef MEN Maciej Kopeć, odnosząc się do zapowiadanego strajku, oświadczył, że minister edukacji narodowej nie jest stroną tego sporu: „Jest to spór, w który ZNP wszedł z dyrektorami szkół, a żądaniem ZNP jest podwyżka płac o 10 proc. i gwarancje zatrudnienia przez pięć lat”.

Wiceminister przypomniał, że Minister Edukacji Narodowej podejmował działania, które miały dotyczyć zmiany na lepsze statusu nauczyciela, ale nie spotkały się one z aprobatą Związku Nauczycielstwa Polskiego: – Minister Anna Zalewska zaproponowała takie działania w postaci tzw. podstolika branżowego, który mógłby doprowadzić do zmian w tym zakresie – na to ZNP nie chciał się zgodzić. Stąd zarządzenie pani minister z dnia 2 listopada, na mocy którego powołano zespół ds. statusu zawodowego nauczyciela.

Dodał, że 14 listopada odbyło się w Kancelarii Premiera spotkanie przedstawicieli związku zawodowego Solidarność z panią premier i przedstawicielem MEN – I tam rozmawiano na temat statusu nauczyciela, postulatów związku zawodowego Solidarność. Padła także deklaracja, że w kwietniu będziemy mówić o mapie drogowej, która by pokazała zmiany dotyczące i podwyżek płac i statusu nauczyciela. I takie działania minister podejmuje.

Na kwiecień minister Zalewska zapowiedziała przedstawienie harmonogramu podwyżek dla nauczycieli. MEN zapowiada, że będą one „zdecydowane”, a nauczyciele będą z nich zadowoleni.

PAP/lk

Plakaty poetyckie Juliusza Erazma Bolka w Centrum Sztuki Współczesnej. Połączenie wypowiedzi plastycznej i literackiej

Bohaterowie wystawy „Obrazy ze słów” to metafory poukładane w bukiety wierszy i włożone w grafikę. Poeta publikował wiersze m.in. na vlepkach, obrusach, płytach ceramicznych, malował je na jezdniach.

Plakaty poetyckie Juliusza Erazma Bolka to bardzo ciekawe połączenie wierszy z grafikami. Plakaty były prezentowane na wielu ekspozycjach w kraju i za granicą. Do najbardziej spektakularnej, „Milion spojrzeń każdego dnia”, doszło w 1997 roku, kiedy na trzystu przystankach komunikacji miejskiej w Warszawie zawisły plakaty poetyckie Juliusza Erazma Bolka.  Zbiór plakatów i afiszy poetyckich jego autorstwa jest bardzo bogaty. Większość z nich znalazło się w albumie „Och! Ziemio ty moja. Plakaty poetyckie”.

Między zbiorkiem wierszy a afiszem metafor

Pytany o to, czym jest plakat poetycki, autor odpowiada z pewną dozą niezdecydowania, a nawet zakłopotania:

Pytanie wydaje się trywialne, ale wcale takie nie jest. Okazuje się, że nie ma definicji plakatu poetyckiego. Nawet w Wikipedii nie ma takiego hasła! Do terminu 'plakat poetycki’ można podchodzi w dwojaki sposób. Może to być praca graficzna, która poprzez swój wyraz może być uznawana za poetycką, lub jest to połączenie wypowiedzi plastycznej i literackiej.

Poza plakatami poetyckimi Juliusz Erazm Bolek publikował swoje wiersze na etykietach samoprzylepnych (vlepkach), obrusach, powłoczkach, płytach ceramicznych. Malował je także na jezdniach. W 2000 roku zorganizował w Teatrze Małym pokaz typu „dźwięk i światło”, podczas którego jego poezja została wyświetlona przy użyciu laserów. Zajmował się także produkcją teledysków poetyckich. Juliusz Erazm Bolek to twórca, który wiecznie eksperymentuje i wciąż poszukuje nowych form ekspresji poetyckiej, co doprowadziło go do poezji konkretnej.

Poezja do lamusa (?!)

Jego zdaniem te poetyckie eksperymenty i poszukiwania nowych form wypowiedzi nie świadczą o tym, że poezja w tradycyjnej formie nie jest już nikomu potrzebna. J.E. Bolek twierdzi, że poezja jest wciąż bardzo ważna:

– Mój tom wierszy „Abracadaba” ukazał się w nakładzie 3 000 egzemplarzy, a łączny nakład wszystkich wydań poematu „Sekrety Życia. Kalendarz poetycki” przekroczył 50 000. Z pewnością wiele rzeczy jest łatwiejszych w konsumpcji niż poezja. Łatwiej zjeść maliny niż orzechy włoskie, jednak na tej podstawie nikt nie twierdzi, że ludzie nie chcą orzechów włoskich. Teraz, aby ułatwić ludziom życie, często są one sprzedawane już bez łupin. To samo dotyczy wierszy. Powiem więcej, periodyk „Frontiers in Psychology” opisał eksperyment prof. Guillaume’a Thierry’ego z Bangor University w Wielkiej Brytanii, z którego wynika, że ludzki mózg ma wrodzoną wrażliwość na poezję.

– Według naukowców, rozum spontanicznie, na poziomie podświadomym, reaguje na formę poetycką, taką jak rytm czy rymy. To z pewnością jest jakieś potwierdzenie, że wiersze mogą zaspokajać pewne potrzeby ludzi. Uważa się, że poezja jest dziś wypchnięta z głównego nurtu. Mnie się wydaje, że nigdy się w nim nie znajdowała, co może dobrze o niej świadczy.

Od 29 marca jego plakaty poetyckie z różnych okresów twórczości Autora można oglądać na ekspozycji „Obrazy ze słów” (Centrum Sztuki Współczesnej, Galeria Andrzeja Strumiłły, Oddział Muzeum Okręgowego w Suwałkach). Patronat medialny: Radio WNET, miesięcznik MiR (Irlandia), Polska Tygodniówka NEAR FM, oraz PoliszCzart.

Tomasz Wybranowski

Juliusz Erazm Bolek – pisarz, twórca plakatów i afiszy poetyckich oraz poezji konkretnej, laureat Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO. Wydał kilkanaście książek, z których najważniejszy jest tom wierszy „Abracadabra”. Najbardziej znanym utworem jest poemat „Sekrety życia”, przetłumaczony na ponad trzydzieści języków. Ustanowił rekord Guinnessa na największy tom wierszy. O Juliuszu Erazmie Bolku zrealizowano dwa filmy dokumentalne: „Wlepkarz” w reżyserii Zbigniewa Kowalewskiego i „Poeta” autorstwa Piotra Kulisiewicza.

 

Gabinet Looster – najlepszy muzyczny debiut ostatnich lat. Ogień w dźwiękach; autorski rock wymykający się klasyfikacjom

Jesteśmy świadkami narodzin muzycznej gwiazdy, która nie będzie li tylko mgnieniem spadającego meteorytu. Takich umiejętności i estradowego sznytu mogą im pozazdrościć najwięksi z największych.

Jedni widzą w nich następców Raz Dwa Trzy, jeszcze inni dostrzegają „z lekka akustyczną wersje Kultu”, jeszcze inni porównują do niezależnych z Wielkiej Brytanii i Australii. Jedno jest pewne! Doczekaliśmy się zespołu z ogniem w dźwiękach i z odważnymi metaforami, które przy rutynie i powtarzalności ostatnich polskich produkcji brzmią jak objawienie.

O sobie mówią szczerze i bez udawanej kokieterii:

– Żyjąc w Anglii mówimy po polsku, myślimy po polsku, myślimy o Polsce. Czas, jaki spędziliśmy w Londynie, tryb życia i otaczająca mieszanka kulturowo-etniczna, w jakimś sensie odcina nas od tego, co się dzieje w rodzinnym kraju. Jednak nikt z nas nie potrafi się odgrodzić. Polska zawsze była, jest i będzie naszą ojcowizną. Mimo tego, że mieszkamy w Anglii, śpiewamy po polsku, często o Polsce.

– Brakuje tu naszych lasów, łąk, Bieszczad i Bałtyku. Brakuje nam rodzin i przyjaciół, którzy są tak daleko. Wiemy na bieżąco, kto się z kim teraz kłóci, kogo się teraz nie lubi. Dostajemy sprawozdania o polityce, o Kościele, o prawie, o sprzecznościach, o niesamowitym braku współczucia dla drugiej osoby. O ignorancji i intrygach. Materiał, który zarejestrowaliśmy w Gdańsku, opowiada nie tylko o Polsce. Opowiada o dzisiejszych realiach, o naszym najbliższym otoczeniu. Żyjemy w świecie, w którym z zasady brakuje współczucia, dobrych chęci, empatii czy poszanowania dla innego istnienia. Nosimy w sercach nienawiść, zazdrość, chciwość i poczucie ciągłego niespełnienia. Pogubiliśmy się gdzieś w tym biegu, my, ludzie…

Muzykując od kilku lat, docierając na próbach i skład (który okrzepł na przełomie 2013/2014), i swoje dźwięki, wplecione w metafory, koncertowali już od Lublany, Budapesztu, Wrocławia i Berlina po Paryż, Amsterdam, Londyn i Dublin. Mimo, że najlepiej czują się, grając w anturażu ulicy i pewnego londyńskiego mostu, zostali dostrzeżeni przez szefa największego w Europie Zachodniej polskiego impresariatu muzycznego, Buch IP, i jego szefa Tomasza Likusa. Od tego czasu występowali już przed Kultem, Pidżamą Porno, Kasią Nosowską i Hey, Dezerterem oraz grupą Enej.

Wreszcie w połowie marca 2016 roku, pojawili się w gdańskim studiu Custom 34, aby zarejestrować materiał na debiutancki album. Było to dla nich niesamowite doświadczenie:

– Zamknięci na dwa tygodnie, odcięci od świata, od codzienności, od rzeczywistości, która nas otacza. Wróciliśmy do Polski świadomie, z konkretnym celem. Było dla nas ważne, żeby nagrać tę płytę właśnie tu.

Za kilka chwil ukaże się płyta „PoStuLaty”. Tytuł można rozumieć wieloznacznie, tak jak polską i europejską rzeczywistość tego konkretnego momentu dziejowego (vide znakomite nagranie „Łezka”). W studiu wsparli ich znakomici muzycy, m.in. Basia Bratz, Tomek Glazik, Jarek Ważny i Janusz Zdunek. Umuzykalniona Polonia Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii i Niemiec nuci ich piosenki, jak „Spokojnie”, „Wojenka” czy „Ziemia”. Muzycy wciąż są paczką przyjaciół, takich „na zawsze”, co przy każdej okazji podkreślają:

– Gabinet Looster to załoga najlepszych kumpli. Nasz zespół to przede wszystkim bezinteresowna przyjaźń. Nie ma sztywnych zasad, nikt nikomu niczego nie zabrania. 6 lat temu spotkaliśmy się w Londynie, choć wszyscy urodziliśmy się w różnych zakątkach Polski. Nie planowaliśmy składu zespołu, nazwy ani rodzaju muzyki, którą chcemy grać. Po prostu zaczęliśmy grać, reszta ułożyła się sama. Nie zastanawialiśmy się nad tym, czy ten projekt kiedykolwiek się uda. Uznaliśmy, że chcemy razem spędzać czas, rozmawiać i zawsze mieć gitary pod ręką. Gdy się spotkaliśmy, czas stanął w miejscu, nasze myśli, inspiracje i pomysły wymknęły się spod kontroli…

Jednego jestem pewien, oto jesteśmy świadkami narodzin muzycznej gwiazdy, która nie będzie li tylko mgnieniem spadającego meteorytu.  Mimo, że wydadzą za kilka chwil pierwszą płytę, to takiego debiutu, umiejętności i estradowego sznytu mogą im pozazdrościć najwięksi z największych.

W Radiu WNET przedpremierowo już można posłuchać kilku nagrań z krążka „PoStuLaty”. Wolne Radio, Wolni Ludzie i Wolna Muzyka… WNET!…

Tomasz Wybranowski

Gabinet Looster – skład:

Adam Szczebel – śpiew / gitara rytmiczna 
Robert Wiktorowicz – instrumenty perkusyjne 
Piotrek Wróbel – gitara solowa, harmonijka, melodyka
Rafał Wrona – gitara basowa 
Bartek Kowalski – piano, akordeon 
Stuart Crossland – dźwięk 
Tomek Likus – manager zespołu

Ks. Szpakowski: Targi Wydawców Katolickich to okazja do spotkania dobrego słowa na wszelkich dostępnych płaszczyznach

W czwartek 30 marca rozpoczną się XXIII Targi Wydawców Katolickich. W Poranku Wnet o planach na ten czas opowiadał ks. Roman Szpakowski SDB – prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

Tematami przewodnimi tegorocznych Targów Katolickich będą „Idźcie i głoście”, „Rok Maryjny”, „300 lecie koronacji obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze”, „140 lecie objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie”, „100 lecie objawień Matki Bożej w Fatimie”, „300 lecie Objawień Matki Bożej w Aparecida” oraz „Rok Świętego Brata Alberta”.

Targi Wydawców Katolickich to nie tylko samo spotkanie z książkami, ale też szeroka płaszczyzna spotkania z dobrym słowem, bo i w radiu, i w telewizji, na portalach społecznościowych, a więc wszędzie tam, gdzie to dobre słowo jest widzialne – mówił ks. Roman Szpakowski.

Na rozpoczęciu targów będzie przemawiał ks. kard. Zenon Grocholewski. Ks. Szpakowski zaznaczył, że na targach są dostępne nie tylko książki o tematyce katolickiej, ale jest miejsce dla każdej książki z dobrym przesłaniem.

Podczas Targów Katolickich jest przyznawany „FENIKS” – Nagroda Stowarzyszenia Wydawców Katolickich. FENIKS został przyznany po raz pierwszy w 1999 roku, choć już rok wcześniej wydawcy katoliccy z okazji odbywających się na warszawskich Stegnach III Targów Wydawców Katolickich przyznali swe pierwsze wyróżnienia i nagrody. Dla podkreślenia odradzania się literatury religijnej, przez wiele lat marginalizowanej, spychanej do kościelnego podziemia lub wprost prześladowanej przez totalitarny system komunistyczny, oraz z uwagi na budzenie się do życia wydawnictw katolickich, które wcześniej nie mogły normalnie funkcjonować, postanowiono, iż ta nagroda, honorująca wybitne osiągnięcia edytorskie z zakresu literatury religijnej będzie nosiła miano FENIKSA.

Targi rozpoczynają się już w najbliższy czwartek (30 marca) i zakończą się w niedzielę (2 kwietnia), a FENIKS zostanie przyznany w sobotę o godzinie 19:30 w katedrze Warszawsko-Praskiej. W związku z tym Arkady Kubickiego zostaną zamknięte o godzinie 18:30.

Cały program XXIII Targów Katolickich

WJB

Dyrektor handlowy Ursus Bus Filip Walczak: Elektrycznymi autobusami są zainteresowane wszystkie duże miasta w Polsce

– Chcemy, aby wizytówką Polski na arenie międzynarodowej była ekomobilność, czyli elektryczne autobusy w naszych miastach – powiedział w Poranku Wnet Filip Walczak, dyrektor handlowy Ursus Bus SA.


Filip Walczak w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim opowiadał o coraz większym zainteresowaniu władz polskich miast produktem firmy Ursus Bus. Chodzi o elektryczne autobusy, które w przyszłości być może będą jednym z głównych środków komunikacyjnych w wielu miejscowościach.

Wszystkie duże miasta oraz liczne małe gminy w Polsce są zainteresowane zakupem takich autobusów. Widać, że włodarze naszych miast są rozsądni. Obserwują rynek i widzą, że ochrona środowiska oraz oszczędzanie środków publicznych to istotne elementy [w zarządzaniu miejscowością – red.] – powiedział Walczak.

Jak na razie, pojazd firmy Ursus Bus można zauważyć na drogach Lublina, gdzie kursuje jeden elektryczny autobus. Jednakże Warszawa w ostatnim czasie zakupiła dziesięć takich maszyn. Dyrektor handlowy Ursus Bus podkreślił w Poranku Wnet, że jego przedsiębiorstwo chce, aby sprzyjające środowisku, bezhałasowe autobusy stały się „wizytówką Polski na arenie międzynarodowej”.

Czy produkt wart jest swojej wysokiej ceny? Filip Walczak przekonuje, że tak: – Owszem, baterie do takiego autobusu są drogie, jak również sam pojazd. Jest on dwa razy droższy od zwykłego autobusu. Z wyliczeń jednak wynika – zakładając, że paliwo w skali roku kosztuje sto tysięcy złotych, przy pokonywaniu przez zwykły autobus około 80 tysięcy kilometrów – że zwrot zakupu otrzymujemy po połowie cyklu życia jednej maszyny.

Gość Radia Wnet mówił również o technologii pojazdu, która wyróżnia się spośród elektrycznych autobusów produkowanych przez inne przedsiębiorstwa: – W czasie zatrzymywania się naszych autobusów na przystankach możemy naładować baterie na tyle, żeby nasz pojazd był w stanie przejechać jeszcze kilkadziesiąt kilometrów – powiedział Walczak.

K.T.

 

Wiceminister Piotr Dardziński: Elita polskich naukowców nie opuści kraju dzięki systemowi doktorantów wdrożeniowych

– Doktoranci wdrożeniowi dostaną atrakcyjną propozycję pracy, zatrudnienia na cztery lata, a uczelnie dostaną ambitnych doktorantów – dr Piotr Dardziński, wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Jak powiedział wiceminister w rozmowie z Łukaszem Jankowskim, polskiemu biznesowi oraz szkolnictwu wyższemu brakuje osób, dzięki którym będą mogli współpracować: – Ludzi, którzy potrafią zrozumieć zarówno logikę, jak i zasady funkcjonowania w rzeczywistości naukowej i w rzeczywistości biznesu. Właśnie ci doktoranci wdrożeniowi mają być zatrudnieni w przedsiębiorstwie, ale prowadząc działania naukowe na uczelni.

Odpowiadając na zarzuty, iż tacy doktoranci zaniżą poziom studiów, minister stwierdził, iż będą oni stanowić elitę: – Każdy doktorant, który będzie studiował i korzystał z tego programu, musi spełnić wszystkie wymagania, które spełnia normalny doktorant będzie też musiał spełnić warunek wdrożenia, czyli praktycznego wykorzystania pracy, a pilnować tego będzie promotor pomocniczy.

Wobec tej ustawy pojawiają się również zarzuty o nieprecyzyjny język: – Wszystkie sformułowania już dzisiaj istnieją. Przepisy, które zastosowaliśmy wobec doktora pomocniczego, są analogicznymi przepisami, które stosujemy dzisiaj do naukowców, którzy mają tytuł doktora, a przyjeżdżają do nas z Zachodu. Ale on ma być tylko profesorem pomocniczym.

Czy przedsiębiorcy deklarują chęć zatrudnienia takich osób? Ilu doktorantów ma mieć szansę ukończenia takich studiów?
Zapraszamy do wysłuchania nagrania.

WJB

Poetycko o męczeństwie Grzegorza Przemyka – Związek Pisarzy Katolickich wskazuje WIERSZ ROKU

21 marca obchodzony był Światowy Dzień Poezji. Na całej kuli ziemskiej każdego roku powstają miliardy tekstów literackich. Skromnemu czytelnikowi trudno rozeznać się w takiej ilości dzieł.

Związek Pisarzy Katolickich postanowił wesprzeć czytelników w poszukiwaniu utworów, które charakteryzuje szczególna wartość, tak poznawcza, jak i etyczna.

Z okazji Światowego Dnia Poezji uwaga mediów i czytelników skierowana jest na poetów – powiedział Miłosz Kamil Manasterski, prezes ZPK. – Wydaje się, że jest to błędne założenie, albowiem bohaterami tego wydarzenia są wiersze, a nie ich autorzy. Dlatego właśnie Związek Pisarzy Katolickich przyznaje wybranemu utworowi tytuł WIERSZ ROKU.

Przedstawienie i uhonorowanie tylko jednego utworu z bardzo dużej ilości ważnych i ciekawych tekstów jest ogromnie trudne i odpowiedzialne. W 2017 roku spośród wielu ważnych propozycji tytuł WIERSZ ROKU otrzymał poemat „Corrida”, którego autorem jest Juliusz Erazm Bolek.  Ten fakt ogłoszono uroczyście w warszawskim Klubie Księgarza (Rynek Starego Miasta 22/24) 21 marca 2017 roku w Dniu Światowego Dnia Poezji.

Poemat „Corrida” – fragment
/…/
47.
w końcu sąd skazał
tego co kazał bić
tak żeby nie było śladów
jednak bestia nigdy
nie trafiła do więzienia
bo pojawiła się opinia psychologiczna
stwierdzającą iż bestia
na skutek wyroku
doznała zmian w psychice
i cierpi na depresję
oraz częściowe otępienie
uniemożliwiające jej odbycie kary
a przecież bestie
nie mogą cierpieć
one mają zagwarantowane
prawo do uśmiechu /…/

Poezja pamięta i … nigdy nie zdradza
WIERSZ ROKU – poemat „Corrida” Juliusza Erazma Bolka powstawał w oparciu o tragiczne losy poety Grzegorza Przemyka i jego matki, również poetki, Barbary Sadowskiej, znanej z walki z komunistycznym systemem PRL. Syn został zamordowany przez milicjantów, wykonujących polityczne dyspozycje swoich mocodawców ulokowanych w komunistycznych władzach PRL. Dostali oni zadanie, aby tak skatować nastolatka, „by nie było śladów”. Miało to przekonać matkę, żeby zaprzestała angażowania się w sprawy polityczne. Od tamtych czasów minęło prawie 34 lata. Chichot złego losu i uśmiechy cyników, zauszników poprzedniego systemu, nie milkną i nie znikają. Mimo, że udało się ustalić personalia wszystkich oprawców Grzegorza Przemyka, to do tej pory, po zakończeniu dyktatury w 1989 roku, a nawet po wyborach z 25 października 2015 roku, NIE DOSZŁO do wymierzenia im zasłużonej kary za ich bestialski czyn.

Juliusz Erazm Bolek w poemacie „Corrida” dokonuje głębokiego rozrachunku z mordem dokonanym na Grzegorzu Przemyku, tuszowaniem sprawy i całym żmudnym postępowaniem, by dojść do prawdy. Poeta nadał swojemu utworowi bardziej uniwersalne przesłanie. Ukazał okrutną i cyniczną walkę Zła z Dobrem. Przedstawił nikczemność bestii z ludzkiej postaci, działających na polecenia Szatana/Złego, które nie cofną się przed żadnym odrażającym czynem. Ów motyw niekończącego się konfliktu Dobra i Zła sprawia, że poemat „Corrida” może być doskonale zrozumiany przez Czytelników na całym świecie.

Dla mnie osobiście „Corrida” to dzieło otwarte, gdzie na aksjologicznej szali metafor ważą się losy i Człowieczeństwa, i Sprawiedliwości. Ta ostatnia wciąż pozostaje nie tylko ślepa, ale i głucha. J.E. Bolek, splątany emocjami i wspomnieniami z tamtego czasu, rozkrzyżowany między wizją, trochę naiwną, polskiej sprawiedliwości a gniewem serca, wskrzesza ponownie w świadomości czytelników postaci Grzegorza Przemyka i jego matki, Barbary Sadowskiej. „Corrida” to wierszowany moralitet, gdzie każdy z nas (jeśli się tylko zastanowi) może zobaczyć siebie w zwarciu z chłodem biuro-dyktatury, bezduszności, kłamstwa, hipokryzji i cynizmu. Kto teraz może stać się „Mater Dolorosa”? Dzisiaj nie trzeba zabijać, katować, męczyć, aby pozbawić kogoś poczucia godności i świadomości, że „jest się potrzebnym”.

Gorąco zachęcam do lektury całego poematu „Corrida” autorstwa Juliusz Erazma Bolka.
Tomasz Wybranowski

Grzegorz Przemyk (ur. 17 maja 1964 w Warszawie, zm. 14 maja 1983 tamże) – młody polski poeta, syn poetki, działaczki opozycyjnej na rzecz wolności, Barbary Sadowskiej. Został w trakcie egzaminów maturalnych pobity na komisariacie przez milicjantów, co doprowadziło do jego śmierci. W toku śledztwa, nadzorowanego przez kierownictwo reżimu, na podstawie spreparowanych dowodów zostali za ten czyn skazani: lekarka oraz dwóch sanitariuszy.  W toku trwającego kilkudziesiąt lat działań, które wyjaśniły wszystkie okoliczności zdarzenia, żaden z prawdziwych oprawców nie poniósł zasłużonej kary, której nie udało się wymierzyć nawet po formalnym obaleniu systemu opresji w 1989 roku i odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Barbara Sadowska (ur. 24 lutego 1940 w Paryżu, zm. 1 października 1986 w Otwocku) – polska poetka, matka maturzysty i młodego poety Grzegorza Przemyka. Była działaczką opozycji antykomunistycznej. Wiosną 1983 roku została pobita w trakcie napadu „nieznanych sprawców” na Komitet Pomocy Internowanym, mieszczący się przy kościele św. Marcina w Warszawie. Wkrótce potem jej syn Grzegorz Przemyk został śmiertelnie pobity przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wszystko wskazuje na to, że było to działanie celowe, aby zastraszyć Barbarę Sadowską i zniechęcić ją do działalności na rzecz wolności.

Juliusz Erazm Bolek – pisarz i twórca plakatów i afiszy literackich oraz poezji konkretnej, laureat Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO. Wydał kilkanaście książek, z których najważniejszy jest tom wierszy „Abracadabra”. Najbardziej znanym jego utworem jest poemat „Sekrety życia”, przetłumaczony na ponad 30 języków. Ustanowił rekord Guinnessa na największy tom wierszy. O Juliuszu Erazmie Bolku zrealizowano dwa filmy dokumentalne: „Wlepkarz” w reżyserii Zbigniewa Kowalewskiego i „Poeta” w reżyserii Piotra Kulisiewicza.

Związek Pisarzy Katolickich to stowarzyszenie nawiązujące do tradycji przedwojennej organizacji o tej samej nazwie. Wiedza o jego istnieniu, działalności i twórcach została praktycznie zniszczona przez system komunistyczny PRL po II wojnie światowej. Obecnie Związek stara się odtworzyć historię przedwojennej organizacji. Jednocześnie zajmuje się promocją i popularyzacją literatury o wartościach chrześcijańskich i humanistycznych. Jednym z przejawów tej działalności jest przyznawanie tytułu WIERSZ ROKU utworowi literackiemu o szczególnych walorach artystycznych.

Tadeusz Zysk: Poziom czytelnictwa w Polsce spada, więc cofamy się w rozwoju. Państwo powinno regulować rynek książki

– Książka jest wskaźnikiem rozwoju państwa. […] W Polsce, pomimo wzrostu gospodarczego, czytelnictwo spada, czyli cofamy się – powiedział w Poranku WNET Tadeusz Zysk, prezes wydawnictwa Zysk i S-ka.

Jak powiedział w rozmowie dla Radia Wnet Tadeusz Zysk, jednym z kryteriów określających poziom rozwoju danego państwa jest stopień czytelnictwa wśród jego obywateli. Niestety Polacy bardzo rzadko sięgają po książkę.

W raporcie przygotowanym przez Bibliotekę Narodową o stanie czytelnictwa w Polsce w 2015 r. możemy znaleźć informację, że 37 proc. Polaków sięgnęło po jedną książkę w ciągu całego roku, a jedynie 8 proc. czyta co najmniej siedem pozycji. Dla porównania w 2014 r. 41 proc. Polaków przeczytało jedną książkę, a 11 proc. sięgnęło po co najmniej siedem „tytułów”.

W opinii Tadeusza Zyska, poprzez zmniejszenie poziomu czytelnictwa cofamy się w rozwoju: – Książka jest wskaźnikiem rozwoju państwa. […] W Polsce – pomimo wzrostu gospodarczego, powiększającej się konsumpcji oraz uczestnictwia naszego państwa w życiu Europy i świata – czytelnictwo spada. Te niepokojące tendencje należy zmienić – powiedział.

Receptą właściciela jednego z największych wydawnictw w Polsce jest efektywna polityka prowadzona przez polski rząd, która miałaby charakteryzować się oddziaływaniem państwa na sektor sprzedaży książek oraz promowaniem czytelnictwa.

– Jakimi narzędziami państwo miałoby to zrobić? Trudno powiedzieć. Wiem natomiast, że we wszystkich krajach o wysokim stopniu czytelnictwa, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi, państwo stosuje narzędzia regulujące rynek książki, aby nie doprowadzić do monopolizacji tego sektora gospodarczego. Celem takich działań jest przetrwanie małych księgarń oraz wartościowych, nowych autorów – podkreślił, dodając, że obecnie za spadek czytelnictwa w Polsce są odpowiedzialne wielkie sieci księgarń, które zdominowały rynek.

Ponadto w Poranku Wnet Tadeusz Zysk mówił o swojej przyszłej kandydaturze na prezydenta Poznania. Ma być on kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. Wybory samorządowe, w których wystartuje Zysk, odbędą się jesienią 2018 r.

K.T.