Profesor Jacek Hołówka: Profesor Wolniewicz był jednocześnie radykalny i wrażliwy, i to jest to coś, co bardzo ceniłem

Według prof. Jacka Hołówki prof. Bogusław Wolniewicz był jednym z najciekawszych polskich filozofów ostatnich dekad, którego charakteryzował z jednej strony radykalizm, a z drugiej wrażliwość.

„Jest to człowiek, który przeszedł bardzo wielką ewolucję jeśli chodzi o swoje poglądy. W latach 70. prezentował się jako zdecydowany marksista. Potem stał się jednym z najbardziej żywych orędowników filozofii pozytywistycznej w Polsce. Stał się niezwykle ważny w życiu akademickim, przetłumaczył książki, które stały się fundamentem dla powstania neopozytywizmu” – powiedział filozof i etyk prof. Jacek Hołówka o zmarłym w piątek prof. Bogusławie Wolniewiczu.

Zaznaczył, że prof. Wolniewicz uchodził za jednego z najlepszych ekspertów filozofii Ludwiga Wittgensteina, austriackiego filozofa zajmującego się logiką, filozofią matematyki i umysłu.

„Wolniewicz rozumiał go bardzo oryginalnie. Dużo bardziej cenił sobie wczesne dzieła Wittgensteina niż jego późniejsze prace, co jest bardzo nietypowe. Większość uważa, że wczesny Wittgenstein był bardzo suchy, scjentystyczny (pogląd filozoficzny głoszący, że uzyskanie prawdziwej wiedzy o rzeczywistości jest możliwe tylko przez poznanie naukowe). Z kolei ten późniejszy odnosił się też do kultury, języka, religii i szerokiego rozumienia realizacji międzyludzkich. Wolniewicz myślał odwrotnie” – powiedział Hołówka.

Zdaniem profesora analizy Wittgensteina, jakich dokonał Wolniewicz, pozwalają np. zrozumieć lepiej, czym jest współczesny materializm, który nie sprowadza świata do jego podstawowych fizycznych elementów.

„Wszystko to, co się dzieje w świecie, tak jak my świat znamy, co obejmuje społeczeństwa, kulturę, zjawiska psychologiczne i socjologiczne, musi się odwoływać do dużo bardziej skomplikowanych elementów podstawowych. To jest najbardziej głęboka myśl Wittgensteina, że istnieje coś takiego, jak stany rzeczym i to one są podstawowe, powiązane z relacjami. To stanowisko wydaje się bardzo ciekawe, bardzo obiecujące, choć do dzisiaj nie jest dostatecznie zbadane. Wolniewicz zrobił wiele, żeby w tej sprawie osiągnąć coś ciekawego” – dodał prof. Hołówka.

Podkreślił, że w twórczości Wolniewicza ceni jego tomy esejów na temat wartości życia ludzkiego czy relacji społecznych.

„Tam Wolniewicz przedstawia się jako bardzo ciekawa postać, która jest niezwykle radykalna jeśli chodzi o poglądy. Jest bardzo wymagający, zdecydowany. Narzuca pojęcie obowiązku i zobowiązania wobec innych jako pewnego rodzaju relację podstawową. Wolniewicz zawsze podkreślał, że nie ma w etyce reguł bezwyjątkowych. Występuje coś takiego jak sytuacje tragiczne. Mówił np., że eutanazja jest w zasadzie niedopuszczalna, ale nie wolno mówić, że jest niedopuszczalna zawsze i we wszystkich okolicznościach, bo powstają sytuacje tragiczne, w których nie ma innego rozwiązania, jak tylko zgodzić się na przyspieszenie czyjejś śmierci. Dokładnie to samo mówił na temat przerywania ciąży. W zasadzie powinno być to niedopuszczalne, ale nie wolno w sposób brutalny ingerować w życie, wartości, wyobrażenia o świecie, jakimi kobieta potrafi bądź nie potrafi obdarzyć swoje przyszłe potomstwo. W sytuacji tragicznej nikt nie ma prawa do komentarza – ani sąd, ani ksiądz, ani moralista, ani filozof – by ingerować i pouczać” – wyjaśniał.

Jacek Hołówka zaznaczył, że „ten jego radykalizm z jednej strony, a z drugiej strony wrażliwość jest czymś, co przez cały okres jego twórczości bardzo ceniłem”.

Profesor przyznał, że Bogusław Wolniewicz był osobą, która często bulwersowała, wypowiadała ostre sądy.

Jego zdaniem działo się tak dlatego, że profesor stawiał pewne problemy bardzo wyraźnie i nie przejmował się reakcją opinii publicznej. „Uważał, że opinia publiczna nie jest wyrazicielem społecznej mądrości, tylko tłumi jasność myślenia i otwartość wyrażania myśli” – dodał Jacek Hołówka.

Zwrócił jednak uwagę, że prof. Wolniewicz w wielu kwestiach zasłużył na krytyczne uwagi.

„Jego kontrowersyjność była częścią programu, ale nie był nigdy agresywny. Potrafił sformułować ostre wypowiedzi, ale nigdy nie był napastliwy w stosunku do konkretnych osób” – podsumował filozof.

PAP/MoRo

Zmarł profesor Bogusław Wolniewicz, patriota o niezłomnym charakterze, który dążył do prawdy

W wieku 89 lat zmarł prof. Bogusław Wolniewicz, wybitny filozof i logik, publicysta, republikanin, jeden z najwybitniejszych umysłów polskiej prawicy, barwna postać debaty publicznej, krytyk UE.

Niezłomny charakter i dążenie do prawdy, które przeważało nad wszystkim – tak o profesorze Wolniewiczu mówi jego uczeń dr Paweł Okołowski z Instytutu Filozofii UW. To, co wyróżniało profesora, to dążenie do prawdy, niezłomny charakter i patriotyzm.

Prof. Wolniewicz urodził się 22 września 1927 r. w Toruniu. Był synem działacza narodowego zamordowanego przez Niemców. W 1951 roku obronił tytuł magistra filozofii, w ’62 – docenta, a w ’90 – profesora. Przez większość zawodowego życia był związany z Instytutem Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor Wolniewicz był twórcą ontologii sytuacji, tłumaczem i komentatorem dzieł Ludwiga Wittgensteina. Ceniony na świecie, już od lat 60. prowadził gościnne wykłady między innymi w USA i Wielkiej Brytanii.

Od 1956 roku do 1981 roku był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był krytyczny wobec wejścia Polski do Unii Europejskiej. Szczególnie dbał o obronę zagrożonych wartości europejskich. W ostatnich latach związany z Radiem Maryja, gościł w TV Trwam, gdzie komentował wydarzenia społeczne i polityczne, znany z radykalnej krytyki Unii Europejskiej. Publikował teksty m.in. w „Naszym Dzienniku”. Był również gościem Radia Wnet, gdzie komentował aktualne wydarzenia, i wykładowcą Akademii Wnet.

Choć w wielu kwestiach identyfikował się z konserwatywnym sposobem myślenia, to istniały zagadnienia, w sprawie których prof. Wolniewicz zajmował stanowisko, które nie było kojarzone z prawicowym paradygmatem. Tak było np. w przypadku eutanazji, której filozof był zwolennikiem, czy kwestii istnienia Boga, w której prof. Wolniewicz zajmował stanowisko agnostyczne, równocześnie negując możliwość ludzkiego życia po śmierci.

[related id=”33628″]Wśród ekspertów uchodził za jednego z najwybitniejszych specjalistów od filozofii tzw. pierwszego Ludwiga Wittgensteina, czyli tej opisanej przez austriackiego filozofa w „Traktacie logiczno-filozoficznym”.

„Mówiąc za Platonem, że dusza ludzka zmierza do prawdy, to w przypadku profesora Wolniewicza ja bym powiedział, że jego dusza zmierzała do prawdy. Był to człowiek, który kochał przede wszystkim prawdę, a prawda jest wielką wartością naszej cywilizacji. Są też inne wartości równie wielkie i czasem wchodzą one ze sobą w konflikt. Jest także tak, że prawda może kłócić się z dobrem i tutaj Wolniewicz był rozdarty. Miał jednak taką konstrukcję, że dążenie do prawdy przeważało nad wszystkim. Był zdania, że we wszystkich sferach życia prawda najlepiej służy” – powiedział dr Paweł Okołowski.
Dodał, że prof. Wolniewicz wskazywał na to np. w kontekście relacji polsko-ukraińskich, które – według niego – powinny być oparte właśnie na prawdzie, na ujawnieniu wszystkiego i rozliczeniu z historią.

Jak podkreślił, właśnie to dążenie do prawdy profesora, które miało wręcz „absolutystyczny charakter”, powodowało, że wielu ludzi do siebie zrażał. „W tym dążeniu profesor przypominał filozofów ze starożytności czy średniowiecza’.

Jako drugą cechę charakterystyczną dla prof. Wolniewicza dr Okołowski wymienił niezłomny charakter.
– Zadaliśmy mu pytanie o zdrowie, wyrażając przy tym zdziwienie, że on cały czas pracuje, ale on powiedział, że tym, co go trzyma przy życiu, bo wszystko ma chore, to jest walka. Niezłomny charakter i walka to są dwa czynniki, które, jak myślę, są wystarczające do tego, by wielu ludzi do siebie zrazić – jednej strony relatywistów, a drugiej konformistów – powiedział.

Dr Okołowski zwrócił uwagę, że prof. Wolniewiczowi zarzucano konformizm, że krytykowano go za przeszłość, czyli przynależność do PZPR, za wypowiedzi, których udzielał np. w Radiu Maryja.
– To nie był konformizm, tylko realizm. Profesor atarał się wybierać takie platformy, które pozwalałyby mu nagłośnić sprawy, które tego wymagają, trafić do ludzi. Nie chodziło mu o poklask czy sławę. Starał się tak ustawiać, by jego głos był słyszalny. Był społecznikiem, patriotą, nie zamykał się w wieży z kości słoniowej. On rozumiał interes narodu, dobro Polski i starał się w tych sprawach zabierać publicznie głos – podkreślił.

Paweł Okołowski przyznał, że czynił starania, by dodatkowo uhonorować odznaczeniem państwowym prof. Wolniewicza. Jak relacjonował, gdy Wolniewicz się o tym dowiedział, stwierdził, że „będzie z tego więcej kłopotów niż radości” i że jemu nie jest to potrzebne”.

Monika Rotulska/PAP

Chcesz wysłuchać wykładów profesora Wolniewicza w Akademii Wnet, kliknij tutaj

Wywiad z prof. Wolniewiczem, który przeprowadził Krzysztof Skowroński:”Boli mnie Polska, ranią Rodacy”, kliknij tutaj

Wywiad z profesorem Bogusławem Wolniewiczem w Radiu Wnet:” Demokracja bez Boga”. Chcesz posłuchać kliknij tutaj

 

 

Suwałki – ciągle rozwijające się miasto, niezniszczone podczas wojen, z którego dumni są mieszkańcy

Dzień 38. z 80 / Suwałki / Poranek WNET – Suwalszczyzna to kraina piękna jak baśń – z jeziorami, przepięknymi pagórkami morenowymi, z ciekawymi ludźmi, których warto posłuchać – mówiła Beata Choińska.

Po dotarciu do Suwałk Wojciech Jankowski postanowił zapytać o miasto jego mieszkańców. W hotelu „Hańcza” rozmawiał z recepcjonistką Agnieszką Protasiewicz, która uwielbia to miejsce. Jest to miasto typowo polskie, dobrze traktujące mniejszości narodowe – mówiła. Zawsze chciała w nim mieszkać. Sama pochodzi z Gołdapi.

Główna ulica Suwałk, Kościuszki, z obu stron ma oryginalną klasycystyczną zabudowę z XIX wieku, która została odrestaurowana.

– Podczas II wojny światowej mieliśmy tylko jeden budynek wysadzony. Tam, gdzie jest dom nauczyciela, może hotel „Logos”, tam jest tabliczka napisana. Była tam siedziba Gestapo i ten budynek został wysadzony w powietrze. O innych mi nie wiadomo – podkreśliła mieszkanka Suwałk.

Wspomniała także o rozebranej w latach 50. synagodze i o charakterystycznych szerokich ulicach: „Suwałki są miastem szerokich ulic, ponieważ było to miasto wojskowe, mające trzy garnizony”. Zdaniem Agnieszki Protasiewicz „Suwalszczyzna nie jest Podlasiem”, dlatego powinna być odrębnym województwem.

O opinię w tej kwestii Wojciech Jankowski zapytał również Beatę Choińską, która pracuje w  Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach.

– Podlasie to obszar oddalony od nas, połozony, jak my to mówimy, za Biebrzą, za Bugiem. My nigdy nie byliśmy Podlasianinami – odpowiedziała.

Na Suwalszczyźnie mieszka lud bałtyjski, zwany Jaćwingami. Oprócz historii Suwalszczyznę od Podlasia odróżnia także wododział – ma ona dopływy nie Wisły, lecz Niemna. To zachodnie Pojezierze Litewskie. Podlasie jest zalesione i płaskie, za to Suwalszczyzna pagórkowata, z dużą liczbą jezior. Przeważa teren błotnisty, podmokły, niedostępny, przez co bardzo ciekawy. Mylenie tych dwóch krain to wynik zmian administracyjnych dotyczących podziałów geograficznych, a dokładnie – likwidacji województwa suwalskiego i powstania dużego województwa podlaskiego.

Region suwalski został bardzo okrojony po II wojnie światowej. Przed wojną rzekami granicznymi były Ełk, Rospuda, Biebrza, a po wschodniej stronie – Niemen. Region, który znalazł się poza granicami Polski, nadal przez Litwinów nazywany jest Suvalkai. [related id=33425]

– Litwini przyjeżdżając tutaj, czują się jak u siebie w domu. Granice tworzą politycy, a ludzie żyją troszeczkę inaczej – podkreśliła Beata Choińska.

Suwałki założone zostały w dobrach kamedulskich pod koniec XVII wieku, były osadą prywatną. Mała wioska szybko rozrastała się z powodu atrakcyjnego położenia na szlaku wiodącym z Prus do Wilna i Trok. W 1720 roku otrzymała prawa miejskie. Największy rozkwit miasta nastąpił w czasach Księstwa Kongresowego, a później Królestwa Polskiego.

– Co ciekawe, Suwałki nigdy nie zostały zburzone, zniszczone – ani podczas I, ani podczas II wojny światowej. Oczywiście Niemcy, wycofując się w ’44 roku, wysadzili w powietrzę placówkę Gestapo, a także zburzyli wieżę kościoła św. Aleksandra, jednak suwalszczanie bardzo lubią, kochają swoje miasto, więc nie ma nawet śladu po jakichkolwiek zniszczeniach – mówiła z dumą Beata Choińska.

Przeprowadzona w Suwałkach sonda uliczna pokazała, że mieszkańcy są dumni ze swojego miasta, kochają je i są zadowoleni, że właśnie tutaj przyszło im żyć. Wielokrotnie podkreślali, że miasto nieustannie się rozwija i pięknieje.

Całego poranka możesz posłuchać tutaj. Wywiad z mieszkanką Suwałk Agnieszką Protasiewicz i przedstawicielką Muzeum im. Mari Konopnickiej w Suwałkach Beatą Choińską w części pierwszej.

MW

Ciągłe zmiany, unifikacja, pogoń za zyskiem powodują, że odchodzi świat, który pamiętają jedynie starzy ludzie na wsi

Dzień 38. z 80 / Suwałki / Poranek WNET – O ginącym już duchu Suwalszczyzny na przykładzie historii staroobrzędowców w rozmowie z Piotrem Malczewskim oraz o jego inspiracjach w fotografii i podróżach.

W czasie podróży po Suwalszczyźnie Radio WNET dotarło do Budy Ruskiej, znanej powszechnie z tego, że ma tam dom były prezydent Bronisław Komorowski. Są tam też inne ciekawe miejsca i ludzie. Odwiedziliśmy dawną chatę staroobrzędowców i jurtę mongolską. Mieszka tam też Piotr Malczewski, fotografik i podróżnik, z którym rozmawiał w Poranku WNET Wojciech Jankowski.

Północno-wschodnia Polska jest dla Piotra Malczewskiego kopalnią motywów. Podróżuje też do Mongolii i na Syberię, które najbardziej przypadły mu do gustu ze względu na ich dziką przyrodę i jej piękno, które w Europie znika, oraz  przestrzeń, która umożliwia rozbijanie obozowiska gdziekolwiek. Są tam także sympatyczni i życzliwi ludzie. Tego w Europie zaczyna coraz bardziej brakować wraz z bogaceniem się społeczeństwa. Piotra Malczewskiego w fotografii bardziej interesuje przyroda niż ludzie. Ludzie bardziej przy prezentowaniu ich historii.

Gość Poranka uważa, że z Suwalszczyzny powoli uchodzi jej duch. Żyjemy w świecie ciągłych zmian. Odchodzi tradycyjna wieś. Odchodzą ludzie, którzy mają piękne historie. Unifikacja, pogoń za zyskiem powodują, że tych historii będzie coraz mniej. Coraz mniej będzie też ludzi mających czas i chęć je opowiadać. Czas i chęć opowiadać i rozmawiać mają jeszcze starsi ludzie na wsi. Nie doceniamy tego, a mają oni do przekazania historie światów, które znikają. [related id=33425]

Przykładem świata, który odchodzi na naszych oczach, jest świat staroobrzędowców, którzy żyją w okolicach Sejn, Suwałk i Augustowa. Ich garstka jest też na Mazurach. Przybyli na przełomie XVII i XVIII wieku, uciekając przed prześladowaniami w Rosji carskiej. Wówczas osiedliło się ich w Rzeczypospolitej od 70 do 100 tysięcy. Z tego dzisiaj pozostało jedynie 2-3 tysiące. Staroobrzędowcy są też na Bukowinie w Rumunii, a nawet na Alasce.

Staroobrzędowcy to wyznanie powstałe w wyniku rozłamu w rosyjskim Kościele prawosławnym w Rosji w połowie XVII wieku. Przyczyną rozłamu była dokonana wtedy reforma ksiąg liturgicznych, której część wiernych nie uznała. Z powodu represji, które spadły na nieakceptujących reform ze strony Kościoła prawosławnego i państwa rosyjskiego, opuszczali oni Rosję, skąd trafiali m.in. do Rzeczypospolitej, w której mogli cieszyć się tolerancją religijną.

Jest to wyznanie zamknięte i tajemnicze dla Polaków. Trudno dotrzeć do tego środowiska. Piotr Malczewski sądzi, że mu się to udało, aczkolwiek nie ma co do tego pewności. Zamkniecie starowierców polega między innymi na tym, że nie pozwalają wchodzić do molendy (ich świątyni), nie pokazują ksiąg liturgicznych, ikon i krzyży. Mówią, że potrzebują już jedynie świętego spokoju. Katolicy są w pewnym sensie są bliżsi starowiercom niż prawosławni, ponieważ od prawosławia doznawali prześladowań.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w ósmej części Poranka WNET nadawanego z Suwałk.

JS

Andrzej Strumiłło: zawsze tęsknimy do tego, co było kiedyś niepowtarzalne i piękne. Ja tęskniłem do tej ziemi

Dzień 38. z 80 / Suwałki / Poranek WNET/ O wielkim przywiązaniu do północno-wschodnich terenów Polski, tamtejszej kultury i mentalności oraz o pierwszych inicjatywach ochrony Suwalszczyzny.

[related id=”33149″]W dzisiejszym Poranku mogliśmy usłyszeć fragment przeprowadzonego wczoraj przez Antoniego Opalińskiego wywiadu z Andrzejem Strumiłłą, znanym malarzem, grafikiem, fotografem.

Andrzej Strumiłło urodzony w Wilnie. Dzieciństwo i młodość spędził na ziemi wileńskiej i nowogródzkiej. Jako doskonały grafik zjeździł całą Polskę, Europę, Stany Zjednoczone. Gdziekolwiek się znajdował, zawsze tęsknił za ojczystą ziemią, niebem, rzekami, rodzimą mentalnością.

Na początku lat 80., zmęczony pracą na Manhattanie, gdzie był szefem komórki zajmującej się projektowaniem grafiki, wystaw, plakatów, wydawnictw dla Organizacji Narodów Zjednoczonych postanowił: – Skończę z tym wielkim światem i jadę gdzieś nad czystą rzekę, na skraj lasu, zbuduję sobie dom i będę czekał na śmierć we miejscu własnym.

Osiedlił się w Maćkowej Rudzie na rzeką Czarna Hańcza, czyli największym dopływem Niemna w Polsce.

– Dla mnie to jest rzeka symboliczna, bo płynie do Niemna. W Niemnie się kąpałem, wszystkie rzeki moje płynęły do Niemna kiedyś.

[related id=33425]Po powrocie na polską ziemię angażował się i podejmował wiele inicjatyw w nieistniejącym już województwie suwalskim. W rejonie Wigier organizował międzynarodowe sympozja poświęcone sztuce i ekologii, kulturze i przyrodzie. Dzięki dobrej znajomości terenu, ludzi, możliwości powstawały coraz to nowe projekty.

– My tutaj z artystami z Polski i Europy i z administracją lokalną debatowaliśmy nad tym, jak chronić przyrodę i kulturę regionu. Tutaj powstały koncepcje Wigierskiego Parku Krajobrazowego, potem Narodowego, Suwalskiego Parku Krajobrazowego, Mazurskiego Parku Krajobrazowego – bo mazury były włączone do województwa suwalskiego.

Całego Poranka możesz posłuchać tutaj. Fragment wywiadu z Andrzejem Strumiłłą w części trzeciej.

MW

Andrzej Strumiłło  (ur. 23 października 1927 w Wilnie) – polski malarz, grafik, rzeźbiarz, fotograf, poeta, pisarz, scenograf, profesor kontraktowy ASP Kraków, a także były kierownik pracowni graficznej Sekretariatu Generalnego ONZ. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików i Rady Naukowej Wigierskiego Parku Narodowego, a także członek kapituły nagrody „Włócznia Jaćwingów” oraz kapituły „Złotego Berła Kultury Polskiej”. Laureat złotego medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Honorowy Ambasador Województwa Podlaskiego i Honorowy Obywatel Miasta Suwałk. Jest autorem pomnika poświęconego ofiarom Obławy Augustowskiej tzw. małego Katynia.

Kierownik zespołu „Pogranicze”: Przetrwało to co najlepsze z tego wymieszania Litwinów z Polakami na Suwalszczyźnie

Słowa znane są z kantyczek, ale melodię to już każda wieś ma swoją, a nawet poszczególne grupy śpiewacze mają swoje i to stanowi o bogactwie kulturowym Suwalszczyzny – powiedział Józef Murawski.

„Pogranicze” z Szypliszek na Suwalszczyźnie to unikatowy zespół ludowy, który ma na swoim koncie wiele nagród, jest ceniony za swoją niepowtarzalność, a także umiejętności wielogłosowego śpiewu ludowego, który mimo upływu lat zachował formę etniczną, jaka obowiązywała na przełomie XIX i XX wieku. „Pogranicze” często występuje poza konkursem na przeglądach folklorystycznych. Redakcji Wnet, która dziś gości w Suwałkach, udało się namówić na występ część zespołu, który przybył z okolicznych wsi wokół Szypliszek do naszego mobilnego studia, którego gospodarzem w Suwałkach był redaktor Wojciech Jankowski.

– Nasza praca polega na zbieraniu starych pieśni, odtwarzaniu  i propagowaniu ich – mówi pan Józef Murawski, kierownik artystyczny dwudziestoosobowego zespołu „Pogranicze” oraz twórca ludowy z gminy Szypliszki, specjalizujący się w dziedzinie folkloru muzycznego, tanecznego i obrzędowości na obszarze kulturowego pogranicza polsko-litewskiego.

– Robimy to już 36 lat i dobrze, że zaczęliśmy tak wcześnie, bo wówczas żyli jeszcze starzy śpiewacy, którzy urodzili się na początku XX wieku, a nawet w ostatnim dziesięcioleciu XIX – powiedział gość Poranka Wnet, który stara się utrzymać formę śpiewu, jakiego uczyli go tamci ludzie i „przekazywali to w naturalny sposób, śpiewając razem z nimi”.

Józef Murawski sam pochodzi z rodziny, gdzie tradycyjnie od pokoleń było wielu śpiewaków, a więc on także, śpiewając od najmłodszych lat, przesiąkł tą tradycją. Śpiewali na weselach, pogrzebach, w chórach kościelnych czy teatrach wiejskich działających w ramach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Od dziecięcych lat interesował się rodzimym folklorem, zbierał stare pieśni, uczył się śpiewać i tańczyć, nie żałował czasu na rozmowy ze starszymi ludźmi na temat tradycji, w tym lokalnej obrzędowości. Jako działacz młodzieżowy organizował zabawy wiejskie, kuligi, ogniska, czasem wspólnie z harcerzami przyjeżdżającymi latem na Suwalszczyznę.

– Tak jak śpiewali nasi dziadkowie, tak my też śpiewamy. Staramy się tego nie zmieniać i zachować formułę pierwotną – tłumaczył kierownik artystyczny zespołu „Pogranicze”, którego nazwa została przejęta od nazwy miejsca, noszącego miano pogranicza od niepamiętnych czasów. Tu śpiewanie tak zwanym wielogłosem łączy dwie narodowości: Polaków i Litwinów oraz tworzy – mimo pewnych odrębności – wspólny obszar, zarówno muzyczny, jak i kulturowy.

– Słowa znane są z kantyczek (śpiewników – przyp. red.), ale melodię to już każda wieś ma swoją, a nawet poszczególne grupy śpiewacze mają swoje i to stanowi o bogactwie kulturowym Suwalszczyzny, gdzie linia melodyczna pieśni litewskich i polskich niewiele się różni – powiedział gość Poranka.

– Przetrwało to, co najlepsze z wymieszania Litwinów z Polakami na Suwalszczyźnie – uważa Józef Murawski, dla którego nie stanowiłoby problemu zaśpiewać coś z repertuaru litewskich zespołów działających na Suwalszczyźnie po stronie litewskiej; przeszkodą nie jest nieznajomość ich muzyki, ale języka litewskiego.

– Nie ograniczamy się do pieśni ludowych, ale śpiewamy również cały kalendarz liturgiczny – powiedział śpiewak z „Pogranicza” – bowiem zespół swoim śpiewem uświetnia wiele uroczystości związanych ze świętami kościelnymi i nabożeństwami, takimi jak nabożeństwa majowe, Gorzkie Żale, czy Dni Krzyżowe, kolędy czy pastorałki. Może dlatego członkowie zespołu, mówiąc o swojej przynależności, bardziej posługują się nazwą swojej parafii – Becejły, chociaż Szypliszki to miejsce, od którego „wszystko się zaczęło”.

Szczególną formą, dziś już w zaniku w Polsce, są śpiewy podczas czuwania przy zmarłym i w ostatniej drodze na cmentarz.

– Tradycja pogrzebu nigdy nie została przerwana i funkcjonuje cały czas – powiedział Józef Murawski.

Kierownik zespołu to skromny człowiek i nie pochwalił się na antenie, że był twórcą sukcesu „Pogranicza” w śpiewie  a capella.

„Pogranicze” od końca lat osiemdziesiątych śpiewa tylko pieśni, które występowały na tym terenie. Od początku istnienia zespół śpiewał wielogłosem, czyli manierą charakterystyczną tylko dla tego małego obszaru Suwalszczyzny (w Polsce jest to drugi po Podhalu region, gdzie występuje wielogłos, choć jest on całkowicie odmienny od podhalańskiego).

Kolejnym etapem w historii zespołu było zorganizowanie „Małego Pogranicza”, które dziś jest zespołem tanecznym. Wyboru tańców dokonano przy współpracy z etnochoreologiem, dr. Dariuszem Kubinowskim z Uniwersytetu im. M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Wspólne poszukiwania przyczyniły się do „odkrycia” tańców tego regionu. Wkrótce znalazły się one w repertuarze „Pogranicza”.

Dorosłe „Pogranicze” wraz z „Małym Pograniczem” występowało również w Filharmonii Narodowej , a także w trakcie pobytu papieża Jana Pawła II podczas pielgrzymki w 1999 r. na Wigrach.

[related id=”33425″]Oto, jak zaznaczają na swojej stronie internetowej niektóre nagrody i wyróżnienia zespołu „Pogranicze” z Szypliszek:

1987 –  I nagroda na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą (oraz nagroda honorowa dziennikarzy redakcji „Burczybasa”);

– I nagroda na Ogólnopolskim Przeglądzie Wiejskich Zespołów Artystycznych w Kielcach;

1989 – nagroda zbiorowa im. O. Kolberga (dla zespołu „Pogranicze”);

1990 – zespół „Małe Pogranicze” zdobywa w Tarnogrodzie I nagrodę za spektakl obrzędowy „Chodzenie z   Ewangelią”. Jednocześnie przyznano nagrodę J. Murawskiemu za scenariusz i reżyserię. W 1998 r. spektakl  został zekranizowany w postaci 30-minutowego filmu, fabularyzowanego przez TVP2, reż. Aleksandra Domańska;

1990 – I nagroda na XIV Festiwalu Zespołów Folklorystycznych Ziem Północnych w Gdańsku (podczas „Jarmarku Dominikańskiego”);

1991 – powtórnie I nagroda na festiwalu w Kazimierzu (fundacji Marii i Jerzego Kuncewiczów);

1992 – nagroda dla „Małego Pogranicza” na Ogólnopolskim Konkursie Pieśni i Muzyki Ludowej w Jaśle;

1994 – nagroda specjalna na XXII Góralskim Karnawale w Bukowinie Tatrzańskiej;

1996 – II nagroda za widowisko „Król Herod” na XXIV Góralskim Karnawale w Bukowinie Tatrzańskiej;

1995 – Nagroda Główna „Taneczny Krąg”  na Ogólnopolskim Konkursie Tradycyjnego Tańca Ludowego w Rzeszowie (w 1992 r. zespół zdobył II nagrodę);

2006 – Nagroda Główna „Baszta” – 40 Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą; wcześniej na festiwalach kazimierskich m. in. dwukrotnie pierwsze nagrody (w latach 1987 i 1991);

2007 – Nagroda Specjalna Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za szczególne zasługi dla kultury.

Całego Poranka możesz wysłuchać tutaj. Wywiad z Józefem Murawskim w części drugiej.

MoRo

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Po raz 11 odbyło się wspólne śpiewanie piosenek powstańczych przez warszawiaków

Powstańcze piosenki, między innymi „Warszawskie dzieci”, zaśpiewali uczestnicy i publiczność koncertu „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”, który odbył się na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

Na koncert przybył prezydent Andrzej Duda.  Koncert „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” stanowił część obchodów 73. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

„To są takie piosenki, których ja uczyłem się w większości jeszcze w dzieciństwie” – powiedział prezydent dziennikarzom przed rozpoczęciem koncertu. „To są też piosenki moje z czasów harcerskich. Większość z nich znam, nie wszystkie, ale znam” – dodał Andrzej Duda. Podkreślił, że piosenki te budzą w nim „zawsze łzy wzruszenia”.

Do swoich ulubionych powstańczych piosenek prezydent zaliczył m.in. „Pałacyk Michla”, „Warszawiankę”, „Warszawskie dzieci”.

Pytany o sposoby zasypywania podziałów między Polakami na co dzień, prezydent odparł: – Przede wszystkim właśnie poprzez takie spotkania, na które przecież przychodzą ludzie o najróżniejszym punkcie widzenia, ale to jest dla nich ważne – dla wszystkich ważne.

– Gdyby nie było powstania warszawskiego – jestem przekonany, że gdyby nie było bohaterstwa powstańców, przecież niezależnie od wszelkich ideologii – to nie byłoby wolnej Polski po 1989 roku – ocenił prezydent, dodając, że „być może nasza historia potoczyłaby się całkiem inaczej”.

– To chyba wszyscy rozumieją i absolutna większość moich rodaków to czci. W Warszawie – tutaj szczególnie – ale także we wszystkich innych miastach Polski, w miasteczkach, wioskach. To piękne jest w naszym narodzie, w naszej ojczyźnie. Ja się szczególnie z tego cieszę, to buduje wspólnotę – mówił. Jak dodał, „z całą pewnością cześć dla powstania warszawskiego, dla powstańców warszawskich tę naszą polską wspólnotę w najlepszym tego słowa znaczeniu buduje”.

Widzowie koncertu, po odśpiewaniu „Warszawianki”, gdy prowadzący przywitał właśnie przybyłego prezydenta, zaczęli skandować „Bohaterom! Cześć i chwała!” oraz „Andrzej Duda!, Andrzej Duda!”. Prezydent wmieszał się w tłum warszawiaków i razem z nimi odśpiewał m.in. „Piosenkę o mojej Warszawie”, „Naprzód, do boju żołnierze!” czy „Natalię”.

– To już 11. edycja wspólnego śpiewania. W tym roku również spotykamy się na pl. Piłsudskiego, by wspólnie wykonywać piosenki z powstania warszawskiego. Liczymy na udział warszawiaków, którzy co roku tłumnie przybywają na to wydarzenie. To bardzo ważna inicjatywa na pl. Piłsudskiego w Warszawie, dzięki której czujemy, że jesteśmy razem i czcimy rocznicę powstania. Kilka lat temu postanowiliśmy zorganizować akcję naboru śpiewających osób do Chóru Warszawiaków, by w ten sposób jeszcze bardziej podkreślić, że to Warszawa śpiewa razem z nami, by podkreślić obecność warszawiaków także na scenie – opowiadała PAP Justyna Rudkowska, szefowa Działu Edukacji Kulturalnej Instytutu Stefana Starzyńskiego, oddziału Muzeum Powstania Warszawskiego, organizującego imprezę.

Śpiewających warszawiaków jak co roku wsparli profesjonalni muzycy. Za aranżację piosenek odpowiadał Andrzej Borzym jr., będący również kierownikiem przedsięwzięcia i dyrygentem. W tym roku na scenie pojawiły się: Chór Kameralny, Orkiestra Warszawy, Chór Warszawiaków i trójka solistów – Klementyna Umer, Łukasz Lipski i Piotr Pieron.

W repertuarze koncertu znalazły się utwory z okresu powstania warszawskiego, takie jak: „Pałacyk Michla”, „Warszawskie dzieci”, „Warszawo ma”, „Natalia” czy „Marsz Żoliborza”.

Dla uczestników koncertu przygotowano śpiewniki z tekstami piosenek, które rozdawano na placu przed koncertem. Teksty wyświetlano także na dwóch telebimach przy scenie. Podobnie jak w poprzednich latach, na telebimie nad sceną emitowano fragmenty z filmu „Powstanie Warszawskie” oraz fragmenty opowieści powstańców zaczerpnięte z muzealnego Archiwum Historii Mówionej.

Powstanie warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone.

PAP/MoRo

Ks. Jarosław Jóźwik: Wiara, którą się kierujemy, to nauka Jezusa Chrystusa, wskazanie miłości, miłości bliźniego

Supraśl to takie szczególne miejsce, w którym styka się Wschód z Zachodem, następuje wymiana myśli, poglądów, miejsce dialogu, które łączy – powiedział Jarosław Jóźwik, kanclerz Akademii Supraskiej.

– Burzliwe dzieje tych terenów, jak i generalnie granic Polski sprawiły, że liczba prawosławnych zmieniała się bardzo często, a szczególnie po drugiej wojnie światowej – powiedział gość Poranka Wnet. Jego zdaniem należałoby odbudować ośrodki życia prawosławnego, monastycznego, bowiem dzisiaj na terenie Polski żyje około 500 tysięcy wyznawców prawosławia.

Akademia Supraska, której jest kanclerzem,  to centrum konferencyjne, ośrodek szkoleniowy i oświatowy, tworzony przez prawosławną diecezję białostocko-gdańską, monaster Zwiastowania Bogarodzicy w Supraślu oraz fundację OIKONOMOS. Podobne prawosławne instytucje działają w Czechach, Finlandii, Grecji i Rosji.

Głównym celem Akademii Supraskiej jest krzewienie i upowszechnianie wiedzy o bogactwie prawosławnej wiary, duchowości, tradycji i kultury. Jej zadaniem jest również reagowanie na aktualne problemy, zmiany zachodzące w coraz bardziej zeświecczonym społeczeństwie, potrzeby chrześcijan żyjących we współczesnym świecie. Jest co robić, bo jak szacuje ksiądz Jóźwik, na terenie Podlasia jest około 300 tysięcy prawosławnych.

– W monasterze supraskim mamy część budynków, które wykorzystujemy do działalności statutowej – powiedział.

– Przede wszystkim zajmujemy się stroną naukową przedsięwzięcia, między innymi wydajemy czasopismo naukowe „Latopis Akademii Supraskiej”, organizujemy doroczną konferencję naukową – powiedział ksiądz Jóźwik, dodając, że skupia się ona na  historii i wpływie monasteru supraskiego na cywilizację Europy Środkowej.

– Supraśl to takie szczególne miejsce, w którym styka się Wschód z Zachodem, następuje wymiana myśli, poglądów, to miejsce dialogu, które łączy – powiedział gość Poranka Wnet.

Od czasu powstania Akademii Supraskiej były prowadzone różnego rodzaju warsztaty, zarówno dla dzieci, jak i osób dorosłych, między innymi warsztaty ikonograficzne i hezychastyczne. Organizowano również koncerty i wystawy.

– Jesteśmy właśnie w trakcie warsztatów ikonograficznych dla dzieci i młodzieży – pochwalił się duchowny. Mówił również o trzech bardzo ważnych aspektach prawosławia, jakimi są: architektura, ikona i śpiew. Podczas warsztatów młodzież poznaje podstawy ikonografii.

– Dzieci mogą napisać swoje pierwsze ikony, przy których modlą się później w swoich domach – powiedział ksiądz.

– Architektura to nasza cerkiew – wyjaśnił. Jego zdaniem supraski monaster od kilkunastu lat odzyskuje miejsce, jakie zajmował w dawnych wiekach wśród prawosławnej społeczności.

– Mamy również ikonostas dla osób niewidomych i niedowidzących, które mogą przyjść i dotknąć ikonostasu specjalnie stworzonego dla nich, bowiem nawet podpisy są w języku Braille’a – powiedział ksiądz Jóźwik.

– Wiara, którą się kierujemy, to nauka Jezusa Chrystusa, wskazanie miłości, miłości bliźniego – powiedział ksiądz Jóźwik, pytany, co najpiękniejszego jest w prawosławiu. Podnosił, że zarówno architektura, jak i śpiew, ikonostas to wszystko mówi o miłości Boga do człowieka.

[related id=”32622″]- Trzeba kochać, bo jeśli nie jesteśmy w stanie pokochać tego człowieka, którego mamy przed sobą, to jak moglibyśmy być w stanie pokochać Boga, którego nie widzimy – powiedział ksiądz. Powołując się na Ojców Kościoła mówił o tym, że możemy wielbić świętych na ikonach, bo przecież druga osoba Boska wcieliła się w człowieka.

Supraśl ponownie staje się jednym z najważniejszych centrów duchowych prawosławia w Polsce i w tej części Europy. Z każdym rokiem wzrasta liczba wiernych uczestniczących w modlitwach przed cudowną Supraską Ikoną Bogarodzicy.

Wszystkich, którzy mają ochotę, zaprosił ksiądz Jarosław Jóźwik na wystawę Leona Tarasewicza, wybitnego malarza, od 4.08.2017  do 6.08, od godz. 17.00 w sali im. Wiktora Wołkowa, innego wielkiego mieszkańca Supraśla. Wstęp wolny

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj.

Rozmowa z księdzem Jarosławem Jóźwikiem odbyła się w części 6 Poranka.

 

OBCHODY 73. ROCZNICY POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Program uroczystości

Przebieg uroczystości w związku z 73. rocznicą obchodów wybuchu Powstania Warszawskiego, zobaczcie, jak w tym roku będą przebiegały imprezy okolicznościowe i kulturalne w stolicy.

27 LIPCA

CZWARTEK
w godzinach otwarcia muzeum
„1000 pamiątek. Dary z lat 2007–2017”
wystawa czasowa
ANTRESOLA, MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
(WSTĘP W CENIE BILETU DO MUZEUM)

28 LIPCA
PIĄTEK
godz. 21.00
„jestem przestrzeń”
koncert i premiera płyty w ramach cyklu „Pamiętamy ʼ44”
Monika Borzym śpiewa wiersze Anny Świrszczyńskiej
PARK WOLNOŚCI PRZY MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
(BILETY W KASIE MPW ORAZ NA: BILETY.1944.PL)

29 LIPCA
SOBOTA
godz. 10.30
Uroczystości przy kamieniu „Żołnierzom Żywiciela”
PARK IM. ŻOŁNIERZY „ŻYWICIELA” PRZY UL. KS. J. POPIEŁUSZKI

godz. 14.00
„I ty zostaniesz Zawiszakiem”
spotkanie edukacyjne dla dzieci
PARK WOLNOŚCI PRZY MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
(WSTĘP WOLNY) || WIĘCEJ >

30 LIPCA
NIEDZIELA
godz. 16.30
Uroczysty apel rozpoczynający I Zlot Harcerski w rocznicę Powstania Warszawskiego
PARK WOLNOŚCI PRZY MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO || WIĘCEJ >

godz. 18.00
Msza święta z udziałem Powstańców, harcerzy i warszawiaków. Mszę odprawi Marek Solarczyk, biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.
PARK WOLNOŚCI PRZY MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

31 LIPCA
PONIEDZIAŁEK
godz. 10.00
Spotkanie Powstańców Warszawskich z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Andrzejem Dudą i Prezydent m.st. Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz
Uroczystość nadania odznaczeń państwowych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
PARK WOLNOŚCI PRZY MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
(WSTĘP Z ZAPROSZENIAMI)

godz. 12.00
Uroczysta sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy
SALA BALOWA, ZAMEK KRÓLEWSKI

godz. 18.00
Uroczysta polowa msza święta
PL. KRASIŃSKICH, PRZY POMNIKU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

godz. 19.00
Apel Poległych
PL. KRASIŃSKICH, PRZY POMNIKU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

godz. 20.00
„Chłopcy z tamtych lat”
koncert
PL. KRASIŃSKICH, PRZY POMNIKU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

1 SIERPNIA
WTOREK
godz. 9.00
Złożenie kwiatów przy tablicy upamiętniającej podpisanie przez płk. Antoniego Chruściela „Montera”, dowódcę Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, rozkazu rozpoczęcia Powstania Warszawskiego
UL. FILTROWA 68 (DAWNA SIEDZIBA KONSPIRACYJNEJ KWATERY OKRĘGU WARSZAWSKIEGO AK)

godz. 10.00
Uroczystości przy pomniku Mokotów Walczący – 1944
PARK IM. GEN. G. ORLICZA-DRESZERA

Marsz Mokotowa
PRZEMARSZ UL. PUŁAWSKĄ DO UL. DWORKOWEJ

godz. 12.00
Uroczysta zmiana posterunku honorowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Złożenie wieńców
PL. MARSZ. J. PIŁSUDSKIEGO

godz. 13.30
Złożenie kwiatów pod pomnikiem gen. Stefana Roweckiego „Grota”
RÓG UL. F. CHOPINA I AL. UJAZDOWSKICH

godz. 14.00
Uroczystości przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej
UL. WIEJSKA

godz. 16.00–16.45
Złożenie kwiatów przy grobie gen. Antoniego Chruściela „Montera”
CMENTARZ WOJSKOWY NA POWĄZKACH

godz. 17.00
Wolność Łączy
akcja społeczna w miejscach pamięci Powstania Warszawskiego na terenie całego miasta

godz. 17.00
Godzina „W” – oddanie hołdu Powstańcom
POMNIK GLORIA VICTIS, CMENTARZ WOJSKOWY NA POWĄZKACH

godz. 19.30
Złożenie wieńców przy pomniku Polegli – Niepokonani
Wspólna modlitwa
CMENTARZ POWSTAŃCÓW WARSZAWY NA WOLI

godz. 20.00
„Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”
wspólne śpiewanie piosenek powstańczych
PL. MARSZ. J. PIŁSUDSKIEGO (WSTĘP WOLNY)
godz. 21.00
Uroczystości na Kopcu Powstania Warszawskiego – rozpalenie Ogniska Pamięci
UL. BARTYCKA

2–5 SIERPNIA
ŚRODA–SOBOTA
godz. 20.00
„Dziennik czeczeński Poliny Żerebcowej”
reż. Iwan Wyrypajew
spektakl teatralny

SALA POD LIBERATOREM, MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
(BILETY W KASIE MPW ORAZ NA: BILETY.1944.PL)

5 SIERPNIA
SOBOTA

godz. 14.00
Spacer z cyklu „Miasto i wojna”. Temat: Żoliborz. Spotkanie na rogu Suzina i Próchnika. Prowadzenie: Grzegorz Mika.
godz. 14.00
Uroczystość upamiętniająca rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Gęsiówka przez żołnierzy Batalionu „Zośka”
UL. M. ANIELEWICZA 34

godz. 15.00
Twoja klisza z Powstania – „Nauka w służbie Powstaniu”
11. edycja fotograficznej gry miejskiej na terenie Ochoty
(UDZIAŁ PO REJESTRACJI: WWW.REJESTRACJA.1944.PL)

godz. 18.00
Uroczystość w hołdzie Ludności Cywilnej Woli przy Pomniku Pamięci 50 Tysięcy Mieszkańców Woli Zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego 1944
SKWER PAMIĘCI W ROZWIDLENIU UL. LESZNO I AL. SOLIDARNOŚCI

PO ZAKOŃCZENIU UROCZYSTOŚCI OK. GODZ. 19.00:
Marsz Pamięci
upamiętniający mieszkańców Warszawy, którzy zginęli podczas Powstania Warszawskiego
UROCZYSTE PRZEJŚCIE W KIERUNKU CMENTARZA POWSTAŃCÓW WARSZAWY NA WOLI

godz. 20.30
Zakończenie Marszu Pamięci, zapalenie zniczy w miejscu wystawy „Zachowajmy ich w pamięci”
poświęconej ofiarom cywilnym Powstania Warszawskiego
PARK POWSTAŃCÓW WARSZAWY

http://www.1944.pl