Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny w tym tygodniu poleca: „Pieśni do śmierci” w Łazienkach, „Prawo i pięść” w Ninie

Muzyka, której warto posłuchać, wystawy, które warto obejrzeć; filmy, które warto zobaczyć, i inne wydarzenia – cotygodniowe rekomendacje kulturalne Konrada Mędrzeckiego o 12:00 w sobotę w Radiu WNET.

Sobota 25 listopada

Pokaz filmów Władysława Ślesickiego i spotkanie z synem reżysera w Narodowym Instytucie Audiowizualnym. Godzina 18.00 Wstęp wolny.
https://www.facebook.com/events/374968816249920/

Niedziela 26 listopada

Armonass –Uss Duo. Muzyka litewska na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina.
Godzina 17.00. Wstęp wolny.
http://www.chopin.edu.pl/pl/?m=20171126&cat=5

Etiudy! Etiudy! Pokaz filmów absolwentów Warszawskiej Szkoły Filmowej. Kino Elektronik.
Godzina 18.00. Bilety – 5 zł.
https://www.facebook.com/events/2051823915096214/

Poniedziałek 27 listopada

Koncert Międzywydziałowego Zakładu Muzyki Dawnej, m.in. Horowtiz. Na Okólniku oczywiście. Bezpłatne karty wstępu! Godz. 19.00
http://www.chopin.edu.pl/pl/?m=20171127&cat=5

Wtorek 28 listopada

„Życie w mieście przyszłości” – pokaz słynnego filmu dokumentalnego w sali multimedialnej w Zachęcie.
Godz. 18.00. Wstęp wolny.
https://www.facebook.com/events/779415562242407/

Środa 29 listopada

„Rodzina na sprzedaż”. Pokaz obsypanego nagrodami m.in. w San Sebastian filmu Wojciecha Staronia. Plus spotkanie z  reżyserem. Kino Elektronik.
Godz. 19.30. Bilety 18 i 15 zł.
https://www.facebook.com/events/361401720966862/

„Prawo i pięść” – polski western z 1964 roku z Gustawem Holoubkiem. Narodowy Instytut Audiowizualny.
Bezpłatne wejściówki. Godzina 19.00
https://www.facebook.com/events/129130337802648/

Czwartek 30 listopada
Koncert kameralny na Uniwersytecie Muzycznym na Okólniku. Palester i pieśni do wierszy Kazimiery Iłłakowiczówny.
Godz. 19.00. Bezpłatne wejściówki.
http://www.chopin.edu.pl/pl/?m=20171130&cat=5

Piątek 1 grudnia 
Premiera książki Wojciecha Sumlińskiego „Niebezpieczne związki Sławomira Petelickiego”. Nove Kino Wisła. Godzina 18.00. Wstęp wolny.
https://www.facebook.com/events/1860689960927691/

 

Poleca Konrad Mędrzecki!

 

 

 

 

 

Liceum nie-ogólnokształcące. Reforma systemu edukacji utrzymała prawie wszystkie złe rozwiązania poprzednich rządów

Dopiero za dwa lata, na wiosnę 2019 r., uczniowie kończący klasę ósmą szkoły podstawowej i ich rodzice zorientują się, że zostali oszukani, że nie ma „dobrej zmiany” w liceum ogólnokształcącym.

Barbara Hapońska

Ogromną nadzieję wiązaliśmy z obecnym rządem, że wprowadzi on dobrą zmianę w oświacie. I na początku, w pierwszym roku, wszystko szło w dobrym kierunku.

–                  6-latki pozostawiono w przedszkolach;
–                  zmieniono strukturę szkół, likwidując gimnazja i przywracając 8-letnią szkołę podstawową oraz 4-letnie liceum ogólnokształcące;
–                  przywrócono należne miejsce nauczaniu historii.

Jeszcze 27 czerwca ubiegłego roku w Toruniu Pani Minister Anna Zalewska publicznie deklarowała powrót do idei liceum ogólnokształcącego.(…)

Liceum ogólnokształcące nie będzie kształciło ogólnie, tylko będzie szkołą głęboko profilowaną. Zostają utrzymane przedmioty rozszerzone realizowane już od klasy pierwszej.

Od 2019 r. uczniowie kończący szkołę podstawową, w wieku 15, a nawet 14 lat (dotyczy to uczniów, którzy rozpoczęli naukę jako 6-latki w szkole podstawowej) będą musieli dokonywać wyboru przyszłego kierunku studiów. Uczeń w tym wieku ma za małą wiedzę, dojrzałość i rozeznanie, by zdecydować, co będzie chciał studiować za cztery lata. Nie wie, co to jest socjologia, politologia, psychologia, a nawet prawo (chyba, że rodzice są prawnikami). (…)

Oferta szkół zależy od tego, jacy nauczyciele tam pracują, jakich uczą przedmiotów, który z nauczycieli dostanie więcej godzin.

Uczeń nie znajdzie klasy z rozszerzoną matematyką, wos, historią, a takie przedmioty są potrzebne przy aplikowaniu na socjologię. Kandydat na medycynę powinien znać nie tylko biologię i chemię, ale i fizykę, a klasy z rozszerzoną jednocześnie biologią, chemią i fizyką trudno znaleźć. (…)

W najbardziej niekorzystnej sytuacji jest młodzież na prowincji, gdzie istnieje jedno lub dwa licea, stąd oferta jest ograniczona.

Zmiana przez ucznia planów dalszego kształcenia i związana z tym konieczność zmiany – w trakcie nauki – klasy na klasę z innymi przedmiotami rozszerzonymi będzie praktycznie niemożliwa. A co w sytuacji, gdy uczeń z powodu zmiany miejsca zamieszkania będzie musiał zmienić szkołę? Czy i gdzie znajdzie klasę z takimi samymi przedmiotami rozszerzonymi? Do tego dochodzi problem znalezienia tych samych języków obcych. (…)

 

Dobre wykształcenie ogólne, nie profilowane, jest dla młodego człowieka niezbędne. Pozwala w razie potrzeby na łatwiejsze przekwalifikowanie się, co jest wymogiem obecnych czasów.

Ponadto należy zauważyć, że postęp dokonuje się na pograniczu dyscyplin naukowych, a nie przez wąską specjalizację.

Do 1 września 2019 r. są jeszcze dwa lata. Jest czas, aby uratować nowe liceum ogólnokształcące, by nie było czteroletnim kursem przygotowawczym do matury.

Cały artykuł Barbary Hapońskiej pt. „Liceum nie-ogólnokształcące” można przeczytać na s. 2 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Barbary Hapońskiej pt. „Liceum nie-ogólnokształcące” na s. 2 listopadowego „Kuriera WNET” nr 41/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jan Szyszko: Polska przestrzega wszystkich zapisów prawa europejskiego dotyczących ochrony środowiska

Gościem Witolda Gadowskiego był minister środowiska, który skomentował decyzję TS UE, nakazującą Polsce wstrzymanie wycinki drzew z wyjątkiem przypadków zagrażających bezpieczeństwu.

Zdaniem ministra Szyszki, działania polskich leśników w żadnym razie nie naruszają prawa europejskiego. – W naszej Unii Europejskiej nie ma zasady, że karze się kogoś z góry i do tego za niepopełniony czyn. Polska respektuje prawo UE w zakresie dwóch dyrektyw Natury 2000 – ptasiej i habitatowej. Do tej pory w 100 procentach wykonujemy prawo europejskie.

– W tym wyroku jest napisane, że zakazuje się wycinania drzew w miejscach innych niż tam, gdzie zagraża to bezpieczeństwu – podkreślił gość Poranka WNET.[related id=45314]

Zdaniem prof. Jana Szyszki, część opinii publicznej nie rozumie, jaka była historia Puszczy Białowieskiej, która jest wytworem ludzkich rąk. – Rozpowszechniany jest pogląd, że Polacy wycinają ostatnią dziewiczą puszczę w Europie, ale to oznacza, że na Zachodzie wycięto przedostatnią. Zapomina się, że na puszczę składają się, obok parku narodowego, także trzy nadleśnictwa, czyli przedsiębiorstwa leśne. To dzięki mądremu użytkowaniu lasów państwowych mamy w Puszczy Białowieskiej taką sytuację, że zachodni eksperci uznali ją za las pierwotny.

Zdaniem ministra środowiska, zachodnia Europa, pouczając Polskę, sama nie podejmuje odpowiednich działań, aby przywrócić u siebie różnorodność biologiczną. – Chcieliśmy się podzielić żubrem z innymi krajami UE, dać młode osobniki, które mogłyby zapoczątkować nowe stada, byliśmy gotowi pomóc w utworzeniu odpowiednich siedlisk. To spotkało się z odmową ze względu na brak akceptacji społecznej.

Na zachodzie Europy panuje pragmatyzm. W Holandii, kiedy wędrowne gęsi zaczną robić szkody w zbożu, wówczas gazuje się wszystkie ptaki, razem z drapieżnymi, a następnie utylizuje. A w Polsce nic nie wolno, również racjonalnie gospodarować. Ale to jest nasza misja, aby krzewić edukację – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Prof. Jan Szyszko przypomniał, że my przez lata korzystaliśmy z zasobów leśnych, które jednocześnie cały czas wzrastały. – Polskie leśnictwo jest typowym przykładem stosowania zasady gospodarki zrównoważonej. Po wojnie przejęliśmy lasy zdewastowane. Zalesienie było na poziomie około 20 procent, a zasoby wyliczano na 900 milionów m3. Teraz mamy ponad dwa miliardy m3 drewna, a zalesienie wzrosło do ponad 30 procent, mimo że przez lata wyrąbywaliśmy lasy.

ŁAJ

Całej rozmowy można posłuchać w części pierwszej Poranka WNET.

Porfirio Díaz – bohater czy dyktator? / Porfirio Díaz: un héroe o un dictador? – poniedziałek, 21:00, na 87,8 FM

Dzisiaj w República Latina rozmowa o generale Porfirio Díazie – jednym z najciekawszych i z pewnością najbardziej kontrowersyjnych przywódców w historii Meksyku. Zapraszamy do Radia WNET!

Rządził krajem ponad 30 lat: uwielbiany, i znienawidzony. Przez jednych uważany za bohatera narodowego, który unowocześniał kraj, przez innych za skorumpowanego dyktatora o nazbyt wybujałym ego. Porfirio Díaz – długoletni władca Meksyku przełomu XIX i XX wieku i z pewnością jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków w całej historii Meksyku – będzie bohaterem naszej dzisiejszej audycji.

Porfirio Díaza nie można ocenić jednoznacznie. Wiele aspektów jego życiorysu plasuje go w czołówce najwybitniejszych Meksykanów XIX/XX wieku. Bohater walk z francuskimi wojskami okupacyjnymi w XIX wieku, liberał, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Benito Juareza. Człowiek, który „unowocześnił” Meksyk: zelektryfikował kraj, połączył go linią telefoniczną i wsadził na tory kolejowe. Meksyk czasów rządów Porfirio Díaza przeżywał zarazem okres ekonomicznej prosperity, zaś wielu jego mieszkańców mogło bogacić się na tym wzroście. Z drugiej jednak strony w skali całego kraju bogacili się nieliczni. Większości Meksykanów, czyli przeważnie bezrolnym chłopom czy miejskim robotnikom, pozostawało pracować na tych, którzy już się wzbogacili.

Ale i sama osoba Porfirio Díaza wzbudza wiele kontrowersji. Choć z pewnością ma on bardzo wiele niezwykle chlubnych momentów w swoim życiorysie, to trzydzieści lat jego rządów, odznaczających się niezwykłą pazernością na władzę, fałszowaniem wyborów, pustymi, populistycznymi obietnicami, sprzedaniem meksykańskiego przemysłu wydobywczego Jankesom i wreszcie krwawym rozliczaniem się z przeciwnikami politycznymi przez wielu Meksykanów zapamiętanych zostało jako krwawa dyktatura i jeden z najbardziej ponurych okresów w historii kraju. Czy tak rzeczywiście było? Historycy nie są co do tego zgodni. W zasadzie każda opinia o rządach Porfirio Díaza zależy od sympatii politycznych konkretnego biografa.

Nasi dzisiejsi goście: pochodzący z Meksyku Héctor Franco oraz Enrique „Kike” Morales przedstawia pozytywne, negatywne i neutralne argumenty przedstawiające bohatera naszej audycji w odpowiednim świetle. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasi goście opowiedzą, co pozytywnego zrobił dla swojego kraju Porfirio Díaz, a czym sobie zasłużył, że jego rządy zostały brutalnie zakończone Rewolucją Meksykańską 1910 roku.

Na audycję o Porfirio Díazie i jego rządach, czyli Porfiriacie, zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 20 listopada, jak zwykle o 21H00! Będziemy mówić po polsku i hiszpańsku.

¡República Latina – bez dyktatury!

Resumen en castellano: hoy en República Latina vamos a hablar sobre más que 30 años del gobierno de uno de los políticos mexicanos más controvertido en la historia del país, o sea de Porfirio Díaz. Conocido por un lado como el héroe de la segunda guerra franco-mexicana y como la persona, que modernizó México con la tecnología nueva (electricidad, trenes, teléfonos etc.),por otro lado el político es considerado un dictador, egoísta y el político que dividió economicamente su país a los pocos muy ricos y los otros – muy pobres.

Nosotros en República Latina vamos a probar a mostrar la persona de Porfirio Díaz muy neutral. Con nuestros invitados: Héctor Franco y Enrique “Kike” Morales, vamos a hablar sobre la época del gobiero de Porfirio Díaz. Vamos a probar a tocar todos los aspectos tal positivos, como negativo de la persona del general Díaz. Vamos también a probar contestar la pregunta de la influencia del gobierno de Porfirio Díaz a la Revolución Mexicana del año 1910.

Les invitamos para escucharnos el lunes, 20 de noviembre, a las 21H00 UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano!

Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny w tym tygodniu gorąco poleca: Schubert w MN, „Młodość Sorentino” w Elektroniku!

Muzyka, której warto posłuchać; wystawy, które warto obejrzeć; filmy, które warto zobaczyć, i inne wydarzenia; cotygodniowe rekomendacje kulturalne Konrada Mędrzeckiego na WNET.fm w sobotę o 12.00.

18 listopada

Schubert w ramach cyklu muzyki dawnej w MN fundacji Lakme-Art. Godz. 18.30, wstęp free
https://www.facebook.com/events/1335301166599020/

 19 listopada

Salon poezji w Starej Oranżerii. Zamachowski  czyta Broniewskiego. Godz. 12.00, wstęp 1 zł
https://www.facebook.com/events/129342324482476/

Konrad Mędrzecki

 20 listopada

Młodzi wirtuozi. Koncert muzyki fortepianowej na Okólniku. Bezpłatne karty wstępu! Godz. 19.00
http://www.chopin.edu.pl/pl/kalendarz-koncertowy

21 listopada

Niepodległość a polskie tradycje intelektualne. Panel w siedzibie Teologii Politycznej. Godz. 18.00
https://www.facebook.com/pg/TeologiaPolityczna/events/?ref=page_internal

22 listopada

Pokaz filmu „Photon”. Andrzej Chyra i efekty specjalne. Narodowy Instytut Audiowizualny. Godz. 19.00. Wstęp wolny
https://www.facebook.com/events/381367782294296/

23 listopada

Adam Makowicz w studiu koncertowym Polskiego Radia!!! Godz. 19.00
https://www.facebook.com/events/1990033311244289/

24 listopada

Projekcja filmu „Przesłuchanie” i spotkanie z Ryszardem Bugajskim. Narodowy Instytut Audiowizualny. Godz. 19.00. Wstęp wolny
https://www.facebook.com/events/137046130388003/

Konrad Mędrzecki

Pięć lat od premiery „We Are Not The Same”. Scream Maker zagra w Rivierze Remont. Radio WNET stały, choć cichy patron

To już pięć lat przeciekło w klepsydrach od chwili ukazania się debiutanckiej EP warszawskiej grupy Scream Maker „We Are Not The Same”.

 

I co? I nic?! Absolutnie. Zespół święcąc pięciolecie premiery postanowił przygotować okolicznościową reedycję „WANTS”. EPka zyska nową obwolutę za sprawą Masi Dębskiej.  W piątek, 17 listopada 2017 r., o godzinie 19:00 w stołecznym klubie Riviera Remont SCream Maker od pierwszego akordu do ostatniego wyciszenia odegra dla publiczności cały materiał z „We Are Not The Same”.

Nie zabraknie niespodzianek. Przy zestawie perkusyjnym zasiądzie Marek Nadstawny, współzałożyciel zespołu, zaś w kilku utworach pojawi się na scenie inny filar bandu sprzed lat – Piotr „Zielu” Zieliński. Jako gość specjalny zagra blues – rockowa formacja Atom Heart.

 

Nieco historii…

 

11 listopada 2012 roku ukazała się pierwsza EP-ka warszawskiej grupy Scream Maker. „We are not the same”. Dla mnie, fana klasycznego heavy metalu,  była to potężna dawka endorfin, podbitych orzeźwiającym szkwałem barw spod znaku Nowej Fali Brytyjskiego heavy metalu.

 

Tytuł EP-ki był nie całkiem przypadkowy. „We are not the same” był udaną próbą podsumowania pięcioletniej historii grupy, która zmieniała i nazwy, i muzyków w swoim składzie. Jedno pozostało niezmienne: miłość do muzyki:

 

Heavy metal to stan, który ma porywać energią i pozwalać odpływać melodią i riffami ku dobrym myślom. Jednocześnie szlachetny metal ma dawać do myślenia tekstem. Jednym słowem ma być melodyjnie, ale energicznie i ostro. Przesterowane gitary i mocny rytm perkusji, ktorych linie melodyczne zagrane na skrzypcach czy fortepianie, byłyby najpiękniejszymi utworami muzyki poważnej – powiedział Marek Nadstawny, perkusista zespołu.

 

Kiedy słyszę „We Are Not The Same”, to od razu na myśl przychodzi mi niezwykły „Liberty”, z mistrzowskim riffem Michała Wrony, pulsującą sekcją i mocnym, dramatycznym głosem Sebastiana Stodolaka. Mistrzowskie proporcje metalowych mistrzów, z obowiązkowymi zmianami tempa, przemiennymi solówkami gitarzystów (znakomita partia Michała Korbacza) i uspokojenie, chwila refleksji z codzie utworu, z niesamowitymi ażurowo – arabeskowymi gitarami. Mistrzowskie wykonanie i niebanalny tekst:

/…/

They want to tell you // What’s right and what’s wrong

And them force you to crawl // And if you let them

You’re lost and you’re wasted // Forever and ever you’re done

/…/

W zestawie przebój –  „Wanna Be a Star”. Po prostu hicior, którego nie powstydziłby sie Jego Wielkość Eddie Van Hallen. Trzeba dodać, że przed pięciu laty przedsmakiem wydania płyty była premiera teledysku do tego właśnie utworu. Ozdobą teledysku były piękne panie, których było około … setki. Znakomitą reżyserską pracę wykonał Tomasz Tarapacz. Teledysk wciąż ogląda się z wielką przyjemnością, wiedząc, że nie tylko Amerykanów stać na taki rozmach.

Z pozostałych utworów wyróżniam zdecydowanie „Ciszę”, która pojawiła się na składance „Zmielonych.pl” (w polityce wszystko się zmienia, cieszyć się trzeba, iż muzyka, dobra muzyka zostaje), oraz „Hell”.

 

Być „Jakimś!”

 

„We Are Not the Same” to debiut marzeń, tak pisałem lat temu pięć I … zdania nie zmieniam. W uprawianiu muzyki trzeba po prostu być „Jakimś!”. I formacja Scream Maker z perspektywy minionych pięciu lat przekonuje konsekwencją: uprawiają szlachetny (wciąż), królewski heavy metal spod barw NWOBHM.

 

Legendarny Jordan Rudess (Dream Theatre) i Michał Wrona, kompozytor, gitarzysta i współzałożyciel Scream Maker.

Scream Maker, są pracowici i kreatywni (dwie wydane płyty i trzecia prawie gotowa), wreszcie przekonują do siebie znakomitych muzyków, aby wymienić tylko Wojciecha Hoffmanna z grupy TurboJordana Rusess (Dream Theatre), że o Alessandro Del Vecchio (Edge of Forever i Eleventh Hour) nie wspomnę.

 

Sebastian Stodolak, Michał Wrona i ich muzyczni przyjaciele podarowali nam, pięć lat temu, magiczne chwile z żywą muzyką, która daje wiatr w żagle. W zalewie wielu zespołów nijakich i szukających swojego skrawka w metalizującej Arkadii, warszawiacy grają po prostu swoje. I mają z tego wielką radość, co także udziela się słuchaczom.

 

I jeszcze jedno. Bez napinania i puszenia się tożsamym dumnym pawiom, oni nie ukrywają, że „ziemią obiecaną” dla nich jest ziemia uprawiana przez klasyków: Judas Priest i Iron Maiden, tyle, że z roku na rok dodają do tej misternej metalowej maestrii solidną porcję siebie.

 

Duża płyta (pierwsza) – duża rzecz…

 

Po niezwykłej „We Are Not The Same”, której pięciolecie świętujemy teraz (i cieszymy się, że Radio WNET miało w tym swój mały udział), przyszedł czas na debiut opatrzony tytułem „Livin’ in the Past”. Fonograficzny debiut Scream Maker dowiódł wielkiego potencjału zespołu i jego sumienność.

Napisałem przed laty dla tygodnika „W Sieci”:

„Nie pamiętam sytuacji, aby krążek polskiego bandu ukazał się w osiemnastu krajach świata. Sebastian Stodolak, autor tekstów i głos grupy oraz Michał Wrona, główny architekt muzyczny Scream Maker udowadniają, że miłość do klasycznej Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu to jedynie zaczyn by pójść zdecydowanie (i świadomie) naprzód”.

 

W debiucie Scream Maker było ABSOLUTNIE wszystko, czego potrzeba Słuchaczowi, który nade wszystko kocha ciężkie granie. Jak przystało na heavy metalowe poprzedzał je intrumentalny wstęp, który wyczarował, przytaczany już w tym tekście, na fortepianowym bezkresie klawiszy Jordan Rudess z kultowej Dream Theater.

A potem „In The Nest of Serpents” – singlowy zwiastun pojawienie się krążka. Riff Michała Wrony porusza i zostaje na dnie serca wysmakowanego fana na … zawsze. Soczystość jego gitar jest… No dobrze, bo zabraknie miejsc na serwerze.

Scream Maker – od lewej -Przemek Nalazek (perskusja), Sebastian Stodolak (śpiew, teksty), Jan Radosz (gitara basowa) i Michał Wrona (kompozycje, aranże, gitary).

W wywiadzie dla Polskiej Tygodniówki NEAR FM (Irlandia) Sebastian Stodolak zapytany powody wyboru tego nagrania na pierwszy singel odpowiedział mi:

To nagranie to taki „muzyczny – zabójca”, typowy killer, z melodią, chóralnym zaśpiewem i dynamicznym, ciężkim riffem. Zwrócę uwagę także na tekst, który dotyka każdego z nas. Gdy koniec nadchodzi, nieważne jakiego kalibru i smaku, co nam pozostaje? Modlitwa i prośba o oswojenie nieznanego.

 

Legendy na longplayu Scream Maker

 

Obok Jordana Rudess na albumie pojawił się także legendarny Wojciech Hoffmann, lider i podpora grupy Turbo. Przypomnę, że po tuż po wydaniu EP „We Are Not The Same” Scream Maker mieli okazję poprzedzać koncerty Turbo.

 

Dałem im szansę, bo to bradzo rozwojowy i perspektywiczny zespół z niezwykłym wokalistą Sebastianem Stodolakiem i utalentowanym gitarzystą Michałem Wroną. W dodatku to bardzo pracowici i poukładani ludzie – powiedział Wojciech Hoffmann, który nie odmówił zespołowi przy nagrywaniu „Livin’ In The Past”.

Materiał na „Livin’ In The Past” skomponowany i napisany został przez Michała Wronę i Sebastiana Stodolaka. Cechuje go stylowość i wierność kanonom klasycznego heavy metalu i miłość do hard rocka. Ten muzyczno – marzycielski paradygmat dotyczy nie tylko galopujących w szyblim tempie, pełnych energii, mocy i melodii „In The Nest of Serpents” czy „Glory for the Fools”, ale i klimatycznych balladach.

 

Rozkołysana i zmierzchowa kompozycja tytułowa „Livin’ In The Past”, przywołuje najlepsze ballady Iron Maiden i gitarowe ornamentacje z „Seventh Son of a Seventh Son” Iron Maiden. Nie inaczej jest w nagraniu „Fever”, której nie powstydziłby się zespół Queensrÿche i sam Geoff Tate. I to nie zarzut wobec Sebastiana Stodolaka, ale potrafi zaśpiewać także nastrojowo, z odrobiną jesiennej nostalgii.

 

Debiut nie tylko w Polsce…

 

Kontrakt Scream Maker z wytwórnią Perris Record sprawił, że album „Livin’ In The Past” ukazał się w osiemnastu krajach świata. A sprawiła to miłość do prawdziwej muzyki, wielkie umiejętności muzyczne grupy oraz pracowitość i upór Sebastiana Stodolaka.

W przypadku Scream Maker okazuje się, że zamiast narzekać i mnożyć problemy i niedogodności – co jest naszą polską przywarą –  wystarczy powiedzieć sobie: Tak się stanie i tak będzie! Przykładem tego było wydanie płyty i premiera światowa albumu, oraz udział zespołu w największych festiwalach muzycznych w Chinach i największych wydarzeniach koncertowych w Polsce.

 

Zespół Scream Maker w przeciwieństwie do innych grup spod znaku metal (i pochodne) pokazuje swoją różnorodność, zmienność nastrojów, ale i możliwości. Nie zapominajmy także, że casus pierwszej płyty sprawia, że debiutująca grupa śle sama do siebie i słuchaczy powtórki z przeszłości. A tam i wspomnienia i marzenia związane z ukochanymi zespołami w roli głównej, ulubione momenty, twarze i miejsca.

 

Praca i iteracja – cnoty Scream Maker (plus talenty Boże)

 

Kibicując poczynaniom Scream Maker od niemal początku, z radością widzę jak grupa sie rozwija, nabiera sznytu i światła pewności. Heavy metal to nie tylko precyzyjne galopady okraszone mnogością solówek spięte równo brzmiącą sekcją. Heavy metal, tak jak dla mnie, to muzyczna odmiana życia przez przypadki. Hołd złożony Judas Priest, Iron Maiden, Dio zaprocentowało na kolejnym krążku grupy. Ale z debiutanckiego krążka „Stand Together”, „In The Nest of Serpents” a przede wszystkim zamykający album „Metalheads” to broniące się numery, które oparły się patynie i kurzu, i czasu, i … znużenia.

O debiucie „Livin’ In The Past” Scream Maker w portalu polityce.pl napisałem:

“To znakomity przykład na to, że muzyczne ideały Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu (NWOBHM) wciąż obowiązują i mają się dobrze. Jedenaście kompozycji spółki Stodolak – Wrona jak jedenaście rac w ciemne niebo dają radość słuchania.”

 

Back Against The World 

 

„Back Against The World” ukazał się uszom Słuchaczy na początku stycznia 2016. Ja miałem okazję posłuchać jej nieco wcześniej, Pierwsza impresja po przesłuchaniu całości (kiedy zespół pakował prezenty dla fanów, którzy wsparli ich muzyczny projekt) to przeświadczenie, że album numer „2” to autentyczna skarbnica bardzo nośnych, klasycznie metalowych nagrań, z równie klasycznymi riffami i harmonijnymi solówkami.

I jeszcze jedno: bardzo świetliście i przestrzennie brzmi cały materiał. To zasługa wspominanego już przeze mnie w tekście Alessandro Del Vecchio , który pod niebem Italii zajął się produkcją nagrań. Siła zespołu to rozpoznawalny, potężny głos Sebastiana Stodolaka, który bez problemu może zaspiewać materiał z każdej płyty Iron Maiden, Judas Priest czy Queensryche i gitary Michała Wrony, architekta brzmienia Scream Maker.

„Sings In The Sky”  mogą śpiewać fani na największych stadionach I koncertowych halach. Nagrania „Far Away”, jak mawiam „przeboju nad przeboje” (wciąż w obowiązkowej jeździe muzycznej Radia WNET), nie powstydziłby się sam Van Halen, a masywny, cieżki, zawiesisty riff „Kings Is Dead” przywodzi na myśl najlepsze dokonania spółki Iommi – Butler. A dwie wytrawne ballady „Walk With Me” i „Godsend”? …

Klasycznie, metalowo, głośno i precyzyjnie… Album „“Back Against The World” nie nuży I powraca w odtwarzaczu. Tak dzieje się nie tylko ze mną.

Czekam na grudzień, aby prapremierowo zagrać na antenie Radia WNET 87.8 FM ich – SCREAM MAKER – najnowszy singel, który rozpalał będzie czas do wydania kolejnego krążka.

Z wielką radością obserwuję poczynania Scream Maker od roku 2011, szczególnie, że debiutowali w moich programach (Polska Tygodniówka NEAR FM i w Radiu WNET). „Up the Irons?!” Oczywiście, ale przede wszystkim „Up The Screams too!!!

Tomasz Wybranowski