Lista Polskich Przebojów WNET (wyd.39), z rytmie Klubu Zdesperowanych Romantyków. Cała Lista już do wysłuchania!!!

Klub Zdesperowanych Romantyków - autorzy i twórcy nowego Numer '1" na Liście Polskich Przebojów WNET Poliszczart.

Pierwsze, co rzuca się w oczy uważnemu obserwatorowi ostatnich notowań Listy Polisz Czart, to coraz bardziej liryczny charakter pierwszej dwudziestki.

Owa pierwsza „20” z notowania na notowanie staje się coraz bardziej… romantyczna, a mówiąc bardziej kwieciście… sercem pisana.

 

„Dopóki serce bije, daj mi znak,

że jeszcze kochasz, żyjesz, daj mi znak…”

 

Marek Andrzejewski zdołał nas już wprawdzie od jakiegoś czasu przyzwyczaić do swojej podwójnej obecności w TOP 20, ale tego, że Janusz Radek tak szybko to jego osiągnięcie wyrówna, a biorąc pod uwagę zdobyte miejsca 6 i 14 ten znakomity wynik Marka przeskoczy, nie brali chyba pod uwagę nawet najbardziej niepoprawni optymiści i to wcale nie dlatego, że poziomowi artystycznemu reprezentowanemu przez Janusza Radka można cokolwiek zarzucić, lecz dlatego, iż ostatnimi czasy ilość oddawanych na jego utwory głosów wyraźnie zmalała.

 

Marek Andrzejewski

Tym bardziej cieszy fakt, że zwarty elektorat tego artysty – używając terminologii sportowej – złapał drugi oddech, co przełożyło się na wielki come back jego piosenek do ścisłej PoliszCzartowej czołówki. Jeśli dorzucić do tego jeszcze 10 miejsce Pawła Domagały, to – jak łatwo policzyć – jedna czwarta pierwszej 20 należy do Krainy Łagodności, czego Magdzie Karasek i jej Przyjaciołom szczerze i gorąco gratulujemy.

 

Janusz Radek

 

Nie do ruszenia…

Mainstreamowa klasyka rocka tym razem nie zaskoczyła ani na plus, ani na minus. Jej obecność to już stały krajobraz ostatnich miesięcy naszej Listy, a pozycje takich wykonawców jak: Hey, Kult, T. Love, Strachy Na Lachy, Mela Koteluk, Sztywny Pal Azji, Organek, Farben Lehre, Scorpionsi i Voo Voo nie tylko nikogo nie dziwią, ale sprawiedliwie oddają procentowy udział mistrzów.

 

Wspomnieni mistrzowie w strefie rocka na dzień dzisiejszy uznaniem wśród głosujących zdecydowanie wyprzedzają wszelkiej maści pretendentów – i tu znów pozwolę sobie użyć terminologii sportowej – o co najmniej jeden, a w niektórych przypadkach nawet o kilka stadionów. Gdzie należy szukać przyczyny, że pomimo tak wielu znakomitości młodego pokolenia, ciągle jeszcze nie objawiły nam się osobowości na miarę Kasi Nosowskiej, Muńka, Kazika czy Grabaża?

Wsłuchując się w bardzo nierówny poziom młodych wilków rockowego grania, przyczyny tego zjawiska nie doszukiwalibysmy się li-tylko i w zaniedbaniu tych środowisk przez skostniały od lat rynek koncertowo-wydawniczy. Probleme, w naszej opini, jest fakt, iż współczesna młoda scena rockowa przez ostatnie lata nie potrafiła wypracować ani wspólnej, niezależnej formy ekspansji, co efektownie uczyniły choćby sceny klubowa i hip hopowa.

Nie wypracowała też zwartych i silnych środowisk, nazywanych dawniej subkulturami, których „wyznawcy” w latach 80-tych – na złość wszelkim systemowym utrudnieniom ze strony ówczesnej władzy – wszelkimi dostępnymi środkami lokomocji tysiącami wędrowali po całym Kraju, aby nie uronić choćby jednego koncertu swoich idoli, czym budowali ich Legendy.

„Stali i Nierdzewni” mimo przekroczenia już jakiś czas temu 50 lat życia, nic na swojej pozycji nie straciły, gdyż ci, którzy do tej rangi uwielbienia latami ich wynosili, nie tylko o bohaterach młodości nie zapomnieli, ale swoim do nich przywiązaniem piszą tej bogatej historii ciąg dalszy.

 

Silna grupa pościgowa

 

Gaba Kulka, Joanna Kołaczkowska & Blues Flowers Jaromiego Drażewskiego, pARTyzant oraz Grubson & BRK to – chyba jednak nie ucieknę dziś od terminologii sportowej – niewielka grupa pościgowa, której uczestnicy mimo, że znajdują się na różnych poziomach popularności oraz na różnych poziomach tzw. „parcia na szkło”, od kilku dobrych lat reprezentują najwyższy poziom artystyczny jak i w dziedzinie metafor tak i kompozycji.

 

Sławomir Orwat w rozmowie z połową duetu pARTyzant

 

To, czego im tak naprawdę najbardziej (może poza Grubsonem) brakuje najbardziej, to należyta promocja i skuteczny management, czym jednak nie grzeszą bardziej, niż większość współczesnych pretendentów do muzycznej „Ligii Mistrzów”, którym w dużej większości wydaje się, że już samo nagranie i umieszczenie swej twórczości w nieprzebranym gąszczu YuoTube’a powinno przełożyć się na poziom popularności.

 

Walka o głosy na listach przebojów i różnego rodzaju plebiscytach medialnych ciągle jeszcze niestety wielu młodym, będącym dopiero na starcie muzykom uwłacza, podczas gdy np. dwójka z naszej czwórki pościgowej jakże często wyraża swoją radość i składa publiczne podziękowania swoim fanom za głosy, które przełożyły się na ich wysoką pozycję w naszej zabawie, co w konsekwencji przekłada się na  cotygodniową, regularną emisję ich muzyki w przestrzeni FM.

 

Historia, która dopiero się rozpoczyna

 

Na koniec tym razem zostawiłem sobie nasz sensacyjny nr 1. Klub Zdesperowanych Romantyków to zespół rockowy z Płocka., którego muzyka oparta jest na autorskich kompozycjach Tomasza Gębarowskiego orsx jego gitarze, głosie i tekstach i lawiruje gdzieś pomiędzy popem a rockiem alternatywnym.

 

Klub Zdesperowanych Romantyków

 

Specjalnością Romantyków są wysokoenergetyczne występy na żywo, a oto co o swojej kapeli mówią sami muzycy:

 

„Długo moglibyśmy pisać kto, jak, z kim i dlaczego. Kto pił ze Zdziśkiem wódkę, a kto dostał bezczelnie po twarzy i w jakich warunkach powstawał Klub Zdesperowanych Romantyków. Dobrze jednak wiemy, że niezbyt to kogokolwiek interesuje… a poza tym, przecież nie warto opowiadać historii, która dopiero się rozpoczyna. Prawdopodobnie nie zmienimy świata, nie wprowadzimy wielkiej rewolucji, być może za kilka lat nikt nawet nie będzie wiedział, kim byliśmy, a nam samym nie pozostanie nic oprócz kilku mglistych wspomnień, ale będąc tu i teraz mamy wielką nadzieję, że zatrzymacie się chociaż na chwilę i posłuchacie jak pięciu zwykłych facetów oddaje się temu, co kochają najbardziej… muzyce”.

 

Zespół tworzą: Tomek Gębarowski – wokal, gitara, Krzysiek Kaźmierczak – gitara, Maciek Rzymkowski – bas, Piotrek Kosowski – perkusja oraz Kuba Jabłoński – klawisze, a my życzmy młodej płockiej grupie, aby osiągnęła kiedyś poziom popularności dwóch innych uznanych powszechnie płockich formacji – Farben Lehre i Lao Che.

 

Tomasz Gębarowski

 

I jeszcze jedno. Składamy niniejszym podziękowania liderowi i wokaliście punkowej płockiej załogi Reszta Pokolenia Sławkowi Kurkowi, który mimo, że nigdy wielkiego sukcesu na naszej Liście nie osiągnął, stałym i wiernym jej Słuchaczem jest niemal od samego początku jej istnienia, a jakiś czas temu wiadomością o Liście Polisz Czart podzielił się z niejakim…

 

Tomaszem Gębarowskim, którego…

 

Klub Zdesperowanych Romantyków osiągnął właśnie dziś jej szczyt. „Dopóki serce bije, daj mi znak, że jeszcze kochasz, żyjesz, daj mi znak…” I tak Panowie trzymajcie po kres Waszego istnienia.

 

Wyniki 39 Notowania Listy Listy PoliszCzart – 12 stycznia 2018

 

1          –           –           N         Klub Zdesperowanych Romantyków – Dopóki serce bije

2          5          +3       9          Hey – 2015

3          2          -1        9          Kult – Opowiadam się za miłością

4          17       +13      5          T. Love – Marta Joanna od Aniołów

5          4          -1        5          Strachy Na Lachy – Co się z nami stało

6          12       +6       10       Janusz Radek – Nie mów, że dotyk

7          13       +6       6          Mela Koteluk – Melodia ulotna

8          8          –         6          Sztywny Pal Azji – Luxtorpeda

9          41       +32     3          GrubSon & BRK (Gruby Brzuch) – Szansa

10       24       +14     4          Paweł Domagała – Opowiem Ci o mnie

11       11       –            9          Marek Andrzejewski – Kiedykolwiek

12       10       -2        8          Organek – Mississippi w ogniu

13       7          -6        3          pARTyzant  – Kenopsja

14       49       +35     3          Janusz Radek – Manekin start

15       28       +13     8          Joa Kołaczkowska & Blues Flowers – Blues o Zenonie L.

16       –           –         N         Gaba Kulka – Niejasności

17       19       +2       9          Farben Lehre – Wolność

18       6          -11      5          Scorpions – Tainted Love

19       9          -10      6          Voo Voo – Słowa pożegnania

20       20       –          3          Marek Andrzejewski – Ballada o Czarnym Wtorku

21       15       +6        3           Gienek Loska Band – Pieśń emigranta

22       –           –           –           Tabu – Kasia

23       27       +4       5          Hetman – Czarny chleb i czarna kawa

24       –           –         N         d light ft. Tomek Gębarowski – Baltic Sea Dancing

25       31       +6       11        Piotr Selim – Specjalista od wzruszeń

26       31       +5       2          Eltron John – Since

27       22       -5        5          Kasia Moś – Charlene

28       –           –         N         Zuzanna Płaza – Babę zesłał Bóg

29       –           –         N         Jan Kondrak – Miłości mej pierwszej

30       32       +2       5          Piotr Woźniak – Tango Mortale

30       29       -1        3          Piotr Selim – W rytmie bolera

30       1          -29      2          Skołowani – Kolęda Przemyślenia

31       –           –          N         Piotr Wróbel – Ty i Ja i Świat

32       42       +10      2          L.U.C ft. K. Prońko, K2, Mesajah – W związku z tym

33       40       +7       2           Mikromusic – Synu

34       23       -11       7          Katedra – Kiedy zgasło serce

35       21       -14      2          Remi & Falko – Świąteczna Piosenka

36       16       -20      11       Agnieszka Truszczyńska – Niekochanie

37       –           –         N         Damian Luber Quartet -Time to heal my soul

38       39       +1       3          Lubelska Federacja Bardów – Kowalski, jako taki

39       –           –         N         Angelika Salus feat. Adrian Karczewski – Galimatias

40          21    -19       3          Agnieszka Truszczyńska – The Morning

41       3          -38      3          Remi & Falko – Metafora i oksymoron

42       46       +4       4          Scream Maker – Cisza

43       27       -16      5          Paweł Szymański – Mija czas

44       25       -19      2          Olga Szmidt – Funabre

45       –           –         N         Pablopavo i Ludziki – Dancingowa piosenka miłosna

45       –           –         N         Daymos – Jeden na milion

46       14       -32      3          Dezerter – Paradoks

47       –           –         N         Bethel – Rzeki

48       29      -19      4          Riverside – The Depth Of Self  Delusion

49       –           –         N         Piotr Krakowski – Life

49       –           –         N         Koniec Świata – Mikorason

50        43       -7        2        Stara Rzeka – My Only Child

50        37       -13      6         Kabanos feat. Zacier – Balony

50        18       -32      9         Old Breakout – Modlitwa

 

Sławomir Orwat i Tomasz Wybranowski

 

Całego wydania Listy Polskich Przebojów Radia WNET Poliszczart posłuchasz tutaj:

https://www.mixcloud.com/tomaszwybranowski/lista-polskich-przebojów-wnet-poliszczart-wyd-39-zapraszają-s-owart-i-t-wybranowski/

Kto zorganizował zamach w Smoleńsku? Pytanie to nadal nurtuje wielu Polaków / Mariusz Cysewski dla WNET w każdy czwartek

Czy warto i czy można rozsądnie rozprawiać o sławetnej „masonerii” jako o odrębnym bycie? Mówi się – nie bez racji, choć pewnie nie do końca słusznie – że kapitał ma narodowość. Ma ją i masoneria.

Onegdaj – za wyborów 2015 roku – częstą lekturą wielu Polaków były „Prawicowe dzieci”, książka pana Leszka Misiaka, dziennikarza poróżnionego z Niezależną, a przygarniętego przez innych mecenasów („Warszawską Gazetę”, co dość znamienne). Związany dziś z „Warszawską”, autor ten specjalizuje się w atakach na ministra Macierewicza. W książce „Prawicowe dzieci” Leszek Misiak stwierdził, że zamach w Smoleńsku dziełem Rosji najpewniej nie był; natomiast nie da się wykluczyć, że zorganizowała go masoneria, i to rytu szkockiego (czy jakoś tak; dokładnego cytatu nie przytoczę). Tak, tak. Rytu z Madrytu. Zrytu beretu.

Dziwaczna wypowiedź Leszka Misiaka spotkała się z zasłużonymi salwami śmiechu publiki. A jednak ta i inne podobne wypowiedzi bywają czasem powtarzane, jako że oskarżanie o wszystko „mazonerii” jest – wśród starszych zwłaszcza Polaków – równie częste, jak oskarżanie „Rzyduf” bądź nawet z nim wymienne.

Z opowieściami o „mazonach” (jak i o „rzydah”) przychodzą czasem różni ludzie. Kwitowanie tych opowieści szyderstwem albo uśmieszkiem niepotrzebnie zostawia idiotom i agentom nadzieje na szerszy posłuch.

Śmiech śmiechem, ale wypadałoby choć pokrótce opisać, na czym polega nonsens takich oskarżeń. Czytelnik uważny powinien zrezygnować z dalszej lektury tego artykułu, jest on bowiem przeznaczony dla tych, co zawsze wiedzieli, ale nie chcieli pytać.

Rozbierzmy więc sobie tu z powagą tezę, dlaczego „masoni” dowolnego rytu nie dokonali i nie mogli dokonać zamachu na delegację polską w Smoleńsku w 2010 roku.

Masoneria to niewątpliwie i w odróżnieniu od np. „chemtrails” zjawisko realne albo zespół zjawisk, organizacji, ludzi istniejących w świecie realnym, a nie wyłącznie urojonym. Wiedzę o masonerii – jak i, na przykład, o ludobójstwie na Wołyniu – czerpiemy nie z wrzutek trolla na fejsie, nie z nie wiadomo przez kogo założonych i finansowanych serwisów internetowych; nie z gazet (zwłaszcza „Warszawskiej Gazety”) ani telewizji; nie od blogerów (łącznie z niżej podpisanym). Czerpiemy ją z publikacji znajdujących się w uniwersyteckich bibliotekach. Są to publikacje opatrzone wstępem, definicjami pojęć, przypisami, bibliografią itp. Czasem bardzo obszerne.

Napisałem „czerpiemy”? Stop… Wróć. O ile publikacje o zjawiskach masowych, będących udziałem wielkich mas ludzkich, zostawiających ogromną ilość świadectw (dokumentów, relacji itp.) to źródło wiedzy w miarę, powiedzmy, bezpieczne, to z masonerią jest inaczej. Zachowane źródła siłą rzeczy będą dotyczyły węższych grup ludzi, poczynań czy praktyk niejawnych itp. Pokusa subiektywizmu – lub po prostu propagandy vel zwyczajnie kłamstwa, tak czy owak obecna wszędzie, tu siłą rzeczy jest proporcjonalnie większa. Akademicka ranga rzetelnej wiedzy wciąż jest wymagana (innej zresztą, powiedzmy, nie ma) – warto jednak zachować sceptycyzm i mieć świadomość pułapek i intelektualnego pola minowego. Kto chce, niech próbuje.

Znaczyłożby to, że przed nami, nie dysponującymi czasem i skazanymi na fejsa i sieć lajków, na zawsze już zatrzaśnie się wieko tajemnicy? Że na zawsze już tajemnicą pozostaną dla nas sprawy wazonów z trytu i Madrytu? Któż osuszy nam łzy sieroce? Proponuję, by uczynił to Józef Piłsudski ;))

Jak wiemy, Polska Niepodległa wyłaniała się w walce, a endecy do dziś nazywają piłsudczyków „bandytami”, co to z rewolwerem w ręku rabują banki. Ludzi tych, z samym Piłsudskim na czele, cechowało pewne zdecydowanie w działaniu wynikające z ich losów.

Generał Lucjan Żeligowski dostał od Piłsudskiego rozkaz zajęcia Wileńszczyzny i upozorowania budowy nowego państwa, Litwy Środkowej, którą po pewnym czasie – gdy zmniejszyły się przewidywane dla Polski koszty polityczne tego przedsięwzięcia – włączono do Polski. Wyrazem zdecydowania było i samo przejęcie władzy w 1926 r. Wywiad polski – jeśli nie zwyczajnie policja – infiltrował zdelegalizowaną „Komunistyczną Partię Polski” tak skutecznie, że Stalin uznał, iż polscy towarzysze do tego stopnia są niewiarygodni, że należy ich wszystkich wymordować – i jął energicznie realizować tę decyzję.

Posunięciem pod względem zdecydowania wręcz gangsterskim były składane od 1934 r. kilkakrotnie w Paryżu propozycje wojny prewencyjnej przeciw Niemcom. Mówi się, że propozycje polskie zmierzały głównie do ustalenia wiarygodności sojuszniczej Francji; gdyby jednak Francuzi miast samobójczej bierności rozsądnie je przyjęli, mogły zapoczątkować europejską grę przyspieszającą lub opóźniającą II wojnę światową, a w każdym wypadku zmieniającą jej warunki i układ sił. Lub ją uniemożliwiającą.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. tajne organizacje w Polsce zostały zakazane (nie wiem, czy dotyczyło to i masonerii), ale zakazu podobno nikt nie przestrzegał. Po roku 1926 podobno przestrzegał lub przynajmniej starał się to pozorować. I oto pewnego dnia Piłsudski lub ktoś z jego otoczenia dostrzegł, że sektę takich, co chodzą w fartuszkach i wspólnie śpiewają szanty lub modlą się do Azraela albo jakiegoś innego Beliala, wykorzystać można w interesie państwa polskiego. Tym bardziej, że do sekty należały rozmaite ważne persony tak zwanych „demokracji” bardziej zaawansowanych niż nasza, w tym ministrowie, członkowie rodzin panujących i tu i ówdzie jakiś premier, były lub przyszły.

Stosowne rozkazy padły i oto już wkrótce nienagannymi masonami zostali stosownie zalegendowani oficerowie Dwójki – wydziału II sztabu generalnego, czyli polskiego wywiadu. Nie znam szczegółów pracy polskiego wywiadu na odcinku fartuszkowym ani jej efektów – pewnie oszałamiające nie były. Pracę tę charakteryzowała też pewna zmienność, a masonów w Polsce niepodległej na przemian a to goniono, a to hołubiono.

Każdemu nasunie się tu naturalne pytanie, skąd niby wiadomo, że to polski wywiad, przynajmniej w interesujących go sprawach, kręcił masonami w Polsce, a nie na odwrót – masoni wywiadem? Czy to pies macha ogonem, czy na odwrót – ogon psem? A dokładniej: kto w danym wypadku jest psem, a kto ogonem?

Odpowiedź bynajmniej nie jest prosta i wymaga uważnego i sceptycznego rozważenia poszlak. Nie jest prosta nawet dla samych uczestników wydarzeń. W książce opublikowanej kilka lat temu w Polsce niemiecki dziennikarz Jurgen Roth opisuje raport wywiadu niemieckiego (BND) o „polskim polityku”, który zlecić miał zamach w Smoleńsku jakoby bezpośrednio znanym sobie i wymienionym przez Rotha z nazwiska oficerom KGB. Naturalnie, zlecanie czegokolwiek oficerom KGB bez wiedzy rządu Rosji możliwe nie jest. Ba – nie jest możliwe przede wszystkim bez i aktywnego udziału tego rządu, i samej inicjatywy z jego strony, jakkolwiek pomyślnie Rosjanie by ją maskowali przed owym nieszczęsnym, co pewnie do dziś wyobraża sobie, że to on merdał Rosją, a nie Rosja nim.

Być może, nie wolno lekceważyć panów w fartuszkach. Ani trochę bardziej niż owego „polskiego polityka”, co myśli, że merdał Rosją. Ze zmienności przygód polskiego wywiadu z masonerią zdaje się logicznie wynikać, że nie udało mu się – zresztą ani tego mógł, ani nawet chciał – sekty tej infiltrować tak zupełnie, jak infiltrował KPP. Ale… spytajmy prostolinijnie – właściwie dlaczego?

Ano… Czy nie dlatego, że na pomysł infiltracji nie wpadła tylko Dwójka? Czy na pomysł taki nie mogły wpaść i nie wpadły wywiady inne? Sowiecki, niemiecki, brytyjski i każdy inny, który chciał?

Czy w takim razie warto i czy można w ogóle rozsądnie rozprawiać o sławetnej „masonerii” jako o odrębnym bycie, a nie jeszcze jednej dekoracji, rozrywce nędznych, głupich i próżnych? Podatnych na szaleństwa i na merdanie? Czy nie jest ona tedy – w interesujących nas dziedzinach – zwyczajnie wypadkową gry polityków i wywiadów państw? Wypadkową konfrontacji interesów państw? Jak wszystko inne?

Mówi się – nie bez dużej dozy racji, choć pewnie nie do końca słusznie – że kapitał ma narodowość.

Ma ją i masoneria.

 

Mariusz Cysewski

Wesele Przyprostyńskie gra na emocjach widowni, ale przede wszystkim prezentuje i utrwala prawdziwą historię Polski

Grupa prezentuje w formie przedstawienia autentyczny przebieg wesela chłopskiego z początku XX wieku Spektakl jest tak wiarygodny, że gościom wydaje się, iż są świadkami prawdziwego wiejskiego wesela.

Aleksandra Tabaczyńska

Taką nazwę nosi zespół regionalny oficjalnie założony w 1938 roku przez Antoninę Woźną w Przyprostyni, wsi położonej w gminie Zbąszyń, a tańczący już osiemdziesiąt lat. Grupa prezentuje w formie przedstawienia autentyczny przebieg wesela chłopskiego z początku XX wieku. Uroczystość dzieli się na następujące po sobie fazy, na które składają się tańce i pieśni regionalne. Przed wojną występy stanowiły pokaz miejscowego, a zarazem granicznego folkloru. Stały się manifestacją patriotyzmu i ludowości, która pomimo naporu niemczyzny – w powiecie nowotomyskim wówczas ponad 30% ludności stanowili Niemcy – zachowała stare obyczaje polskie i z dumą je prezentowała. Dziś z kolei Wesele Przyprostyńskie umożliwia poznanie przygranicznej kultury ludowej oraz jej roli w umacnianiu polskości w pieśniach, obrzędach, strojach i tańcach. (…)

Antonina Woźna | Fot. Wikipedia

Zespół został założony dzięki nauczycielce z Przyprostyni – Antoninie Woźnej, która zainteresowana folklorem tych ziem, chodziła od chaty do chaty i zbierała niezbędne do odtworzenia obrzędów materiały: spódnice, czepce, staropolskie buty, chusty. Brała udział w wiejskich weselach, w trakcie których zapisywała teksty piosenek, przyśpiewki, wróżby, zagadki, przysłowia, opisywała stroje i zwyczaje weselne.

W 1937 roku na konferencji oświaty gminy Zbąszyń narodził się pomysł utworzenia muzeum regionalnego. Rok później na uroczystości otwarcia muzeum, 20 lutego 1938 roku, po raz pierwszy zostało przedstawione widowisko regionalne pod pierwotną nazwą Wesele w Przyprostyni. Antonina Woźna wraz z 28 amatorami przygotowywała się do występu przez kilka miesięcy. Do Przyprostyni przybyli goście z Poznania, którzy zostali do północy, aby uczestniczyć w staropolskim wiejskim weselu. Całość spotkała się z entuzjazmem, ponieważ zespół odtwarzał przedstawienie tak wiarygodnie, że gościom zdawało się, iż są świadkami prawdziwego wiejskiego wesela. Podczas występu sala była przepełniona i nie wszyscy mieli okazję przyglądać się widowisku. (…)

Wesele Przyprostyńskie zostało sfilmowane na uroczystości w Nowym Tomyślu [1938] z okazji wręczenia broni ufundowanej przez obywatelstwo powiatu jako dar dla armii, tzw. FON (Fundusz Obrony Narodowej, 1936–1939). Film wyświetlany był we wszystkich kinach w Polsce, także w Zbąszyniu i Przyprostyni.

Scena z przedstawienia | Fot. M. Basiński

Wraz z zakończeniem drugiej wojny światowej zespół powrócił do występów. Brał udział w Festiwalu Muzyki Ludowej w Zielonej Górze w 1948 roku. Występ spotkał się z entuzjazmem ze strony widowni oraz prasy. W październiku tego samego roku Instytut Fonograficzny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu nagrał Wesele Przyprostyńskie na płyty. (…)

Zespół nieprzerwanie koncertował również w latach sześćdziesiątych. Działalność Wesela została przerwana w związku z odejściem Antoniny Woźnej na emeryturę. W 1978 roku grupa odrodziła się. Szeregi zasiliło wielu nowych chętnych, ale ze względu na brak strojów przyjęto tylko 17 par. Po występie w Nądni na „Biesiadzie koźlarskiej” Wesele Przyprostyńskie znów tryumfowało. Prasa pochlebnie pisała między innymi o bogatej oprawie muzycznej oraz poprawnym użyciu gwary. (…)

80. urodziny zespół obchodził we wrześniu 2017 roku w Zbąszyniu. Uroczystości rozpoczęła msza św. w parafii pw. NMP Wniebowziętej w Zbąszyniu, w intencji członków zespołu. Po eucharystii odbył się radosny przejazd powózkami przez miasto oraz występ sceniczny. Spotkanie w Filharmonii Folkloru Polskiego w Zbąszyniu, gdzie odbył się niemal dwugodzinny występ zespołu, zakończyło się składaniem życzeń i gratulacji przez przybyłych gości. Wydarzenie było okazją do oficjalnego wręczenia tytułu „Zasłużony dla gminy Zbąszyń”, przyznanego przez Radę Miejską. Stosowny ryngraf w imieniu zespołu odebrał Zbigniew Centkowski. Wesele Przyprostyńskie ma w swoim dorobku także wyróżnienie Ministerstwa Kultury i Sztuki z 1980 roku oraz nagrodę im. Oskara Kolberga z 1986 roku.

Cały artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Wesele Przyprostyńskie ma już 80 lat” znajduje się na s. 14 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Wesele Przyprostyńskie ma już 80 lat” na s. 3 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bo do tanga trzeba wielu… „Tango” Sławomira Mrożka w języku opery. Premiera w Warszawskiej Operze Kameralnej

Czy słynny dramat Sławomira Mrożka może stać się kanwą opery? Czy polskie dramaty z XX wieku są atrakcyjne dla młodych kompozytorów? Na te pytania odpowiedź zdaje się być wyłącznie twierdząca.

Piotr Iwicki

Najlepszy dowód: światowa prapremiera w Warszawskiej Operze Kameralnej, gdzie „Tango”, przeniesione z literatury, za sprawą wybitnego kompozytora młodego pokolenia, Michała Dobrzyńskiego (1980), wyrwie się z ram słowa, wchodząc do świata muzycznej frazy.

„Tango” Sławomira Mrożka to bezspornie jedno z najważniejszych dzieł, jeśli chodzi o polski dramat w powojennej historii XX wieku. W swojej dwuznaczności, ponadczasowości stanowi materiał wręcz wymarzony do eksperymentu z formą i konwencją. Znamienne jest natomiast to, że mimo potencjału tkwiącego w jego wersach, dotąd nikt nie podjął ryzyka przełożenia go na język opery. Bezspornie trzeba do tego kunsztu, wiedzy, wyczucia i czegoś, co nazywamy iskrą Bożą, bowiem specyfika dzieła należącego do kanonu literatury wymaga czegoś więcej niż tylko oprawienia muzyką.

Nie bez znaczenia jest tu fakt, że od strony kompozytorskiej podjął się tego zadania Michał Dobrzyński, jeden z najwybitniejszych kompozytorów młodego pokolenia, artysta o już uznanej marce na europejskiej scenie. Jego doświadczenie i nieprzeciętne umiejętności pozwalają wierzyć, że czeka nas umiejętne połączenie współczesnego warsztatu kompozytorskiego najwyższych lotów ze zrozumieniem specyfiki literackiego pierwowzoru. Nie jest to pierwsza próba wejścia przez tego kompozytora do świata literatury, bowiem to Dobrzyński w mistrzowski sposób przełożył już wcześniej na język współczesnej opery „Operetkę” Witolda Gombrowicza. Warto wiedzieć, że zrobił to tak udanie, że zarówno opinie krytyków, jak i melomanów były jednogłośne: znakomicie. A znamienne jest to, że jednogłośność ocen krytycy-melomani jest rzadkością.

O ile jednak trudno dyskutować o ocenach przy ich pełnym subiektywizmie, to fakt, iż „Operetka” Dobrzyńskiego wg Gombrowicza została zaproszona na Festiwal Oper Kameralnych w Wiedniu, gdzie trafiają tylko najlepsze europejskie spektakle sezonu, jest potwierdzeniem naszych lokalnych opinii. Była to również niebagatelna promocja Polski i Warszawy, bowiem wiedeński spektakl transmitowała na cały świat telewizja ARTE. (…)

Spektakle „Tanga” w Warszawskiej Operze Kameralnej poprowadzi wybitny brazylijski dyrygent José Maria Florêncio, który z jednakową swobodą interpretuje wielkie dzieła klasyczne, opery należące do kanonu sztuki, jak i muzykę współczesną. Jak sam zauważa, specyfika dzieła to wykonawczo wielkie wyzwanie dla wszystkich, jako że nie ma w nim żadnej łatwej partii, nie da się ukryć za innymi muzykami, kompozytor rozłożył bowiem ciężar interpretacji na wszystkich. (…)

Za reżyserię spektaklu odpowiada Maciej Wojtyszko, czyli człowiek, o którym zwykło się mawiać „nazwisko-firma”. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że wszechstronność reżysera, swoboda poruszania się w rozmaitych konwencjach wykonawczych naturalnie wpisują się w specyfikę dzieła i jego operowej inkarnacji. Doświadczenie sceniczne i filmowe zdaje się być tutaj kluczowym atutem.

Scenografię do warszawskiego spektaklu przygotowuje Katarzyna Gabrat-Szymańska. Oczywiście będzie ona korespondować ze specyfiką dzieła i ma bazować na rozmaitych środkach. (…)

Premiera „Tanga” włącza się w liczącą już kilka dekad tradycję wystawiania w Warszawskiej Operze Kameralnej dzieł tworzonych na zamówienie tej sceny. Dzięki temu, że powstają one od podstaw, wpisują się naturalnie w specyfikę kameralnych wnętrz tej stołecznej instytucji kultury. (…)

Nad premierą „Tanga” Michała Dobrzyńskiego (8 grudnia) patronat medialny objął „Kurier WNET”.

Cały artykuł Piotra Iwickiego pt. „»Tango« Mrożka w języku opery” znajduje się na s. 14 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Iwickiego pt. „»Tango« Mrożka w języku opery” na s. 14 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Sławni na tarnogórskiej ziemi” – biograficzny przewodnik po Tarnowskich Górach A. Kuzia-Podruckiego i D. Woźnickiego

Autorzy publikacji od zawsze są związani z ziemią śląską. Ich książka uczy miłości do miasta rodzinnego oraz przedstawia ludzi różnych narodowości, epok, zawodów, talentów i ich znaczenie w historii.

Maria Wandzik

27 października Muzeum w Tarnowskich Górach zaprosiło mieszkańców na spotkanie autorskie z dr. Arkadiuszem Kuziem-Podruckim oraz dr. Dariuszem Woźnickim, na promocję książki Sławni na tarnogórskiej ziemi – uzupełnione przez autorów wydanie z 2003 roku, wówczas z rekomendacją prof. Stanisława S. Niciei oraz Sławomira Letkiewicza, od dawna niedostępne w handlu, a osiągalne wyłącznie w bibliotekach. Publikacja jest rodzajem biograficznego przewodnika, który uzupełni inne wydawnictwa na temat Tarnowskich Gór. Zawiera opisy znanych postaci historycznych na przestrzeni pięciu stuleci – od XVII do XXI wieku.

Autorzy przedstawili najważniejsze i najbardziej barwne postacie, które zamieszkiwały ziemię tarnogórską. Jan III Sobieski, August II Mocny, Stanisław Poniatowski, Józef Piłsudski, Johann Wolfgang Goethe, Ignacy Krasicki, Józef Wybicki, Guido Henckel von Donnersmarck – to ludzie wielkiego formatu, kreujący historię lokalną i przemysłową: naukowcy, pisarze i hierarchowie Kościoła.

„Sławni na tarnogórskiej ziemi”- okładka

Kolorowe ilustracje przedstawiają portrety opisywanych osób oraz ich znaki heraldyczne.

Autorzy projektu Sławni na tarnogórskiej ziemi od zawsze byli związani z ziemią śląską. Doktor Arkadiusz Kuzio-Podrucki jest doktorem nauk humanistycznych, historykiem oraz publicystą. Zajmuje się badaniem dziejów śląskiej szlachty i arystokracji oraz ich związków z europejskimi rodami. Jest również współautorem symboli samorządowych, w tym godeł dzielnic Miasteczka Śląskiego oraz herbu i weksyliów Tarnowskich Gór, powiatu tarnogórskiego, Piekar Śląskich i Wojkowic.

Doktor Dariusz Woźnicki, pasjonat historii, od lat wchodzi w skład Komisji Heraldycznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Aktualnie jest samodzielnym ekspertem w zakresie systemowych rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa gospodarczego, prowadzi też Zakład Zarządzania Bezpieczeństwem w Wyższej Szkole Nauk Stosowanych w Rudzie Śląskiej i jest współautorem historii naszego miasta pt. Herb i barwy Tarnowskich Gór z 2002 roku.

Publikację Sławni na tarnogórskiej Ziemi, która uczy miłości do miasta rodzinnego oraz przedstawia ludzi różnych narodowości, epok, zawodów, talentów i ich znaczenie w historii, wydała Fundacja Popularyzacji Dziedzictwa Kruszce Śląska, zajmująca się kulturą i tradycją ziem śląskich.

Obecną propozycję czytelniczą zapewne z zainteresowaniem przyjmą i mieszkańcy, i odwiedzający nasze miasto.

Artykuł Marii Wandzik pt. „Sławni na tarnogórskiej ziemi” znajduje się na s. 12 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Marii Wandzik pt. „Sławni na tarnogórskiej ziemi” na s. 12 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Muzyczny projekt Skołowani z nowym numerem „1”, na Liście Polskich Przebojów WNET PoliszCzart wyd. 38!

38 wydanie Listy PoliszCzart było notowaniem w nastroju świątecznym. Po jednonotowaniowym hip-hopowym szaleństwie, na Liście prawie wszystkie klocki układanki powracają grzecznie na swoje miejsce.

 

Dlaczego prawie? W polskim krajobrazie muzycznym pojawił się niedawno projekt Skołowani, który swój debiut w postaci albumu Wieczny chłopiec zaznaczył u nas od razu bardzo konkretnie. Skołowanych można śmiało nazwać supergrupą.

 

Jak bowiem określić zjawisko artystyczne, do którego twórcy zaprosili w charakterze gości takich muzyków, jak doskonale znana słuchaczom Polisz Czart zdobywczyni trzeciego miejsca z września 2015 wykonująca wówczas jazzową interpretację „Litle Wing” Jimi Hendrixa Asia Czajkowska-Zoń, Anthimos Apostolis (SBB), Sławek Małecki i Marek Modrzejewski z zespołu Zdrowa Woda, Jacek Gazda (Easy Rider, Hokus, grupa Niemen), Aleksander Górny (Hokus), Krzysztof Toczko i Mikołaj Toczko (pARTyzant), Jarosław Tioskow (Kasa Chorych), Przemysław Łosoś i Igor Nowicki  z zespołu Open Blues, Przemek Gronkowski (Storytellers) oraz od lat dobrze mi znany Henryk Chyła (Stara Szkoła).

 

 

Na wspomnianym krążku znajduje się m.in. utwór „Skacz z głową”, który przestrzega przed brawurowymi skokami do wody i opowiada o konsekwencjach takich zachowań. Założycielami zespołu są Jerzy Szymański oraz Krzysztof Sieradzki, którzy pomimo własnej niepełnosprawności, na co dzień zajmują się usprawnianiem osób z dysfunkcjami narządu ruchu, w tym głównie osób po urazach rdzenia kręgowego.

 

O czym traktuje nasz najnowszy numer 1? „Kolęda przemyślenia” – jak mówi sam autor tekstu Jerzy Szymański powstała po to, by w tym szczególnym okresie świąteczno-noworocznym odnieść się do tego wszystkiego, co nas otacza, zwolnić nieco tempo życia i pomyśleć o tym, co jeszcze jest przed nami i porozmawiać o ważnych sprawach. W kolędzie zagrali wspomniani Przemek Łosoś i Heniu Chyłą, a na wokalu wystąpił znakomity frontman Zdrowej Wody – Marek Modrzejewski, z którym niejedną rozmowę w cztery oczy odbyłem, a te najważniejsze – myślę – dopiero przed nami.

Aby dopełnić prezentacji, dodam jeszcze, że autorem muzyki naszej zwycięskiej ballady jest Adam Majewski, a technicznie zrealizował ją Robert Biaduń. Album wydał label Darka Kowalskiego HRPP Records z Torunia.

 

Powrót Herosów

 

Na liście znów zaroiło się od wielkich nazw. Kult, Strachy Na Lachy, Hey, Scorpions, Sztywny Pal Azji, Voo Voo, Organek, Mela Koteluk i T. Love to dowody na to, że równowaga w przyrodzie istnieje, a wielkość wyżej wymienionych firm nie wzięła się znikąd i choć najnowsze krążki jednych jak Sztywny Pal Azji powalają na kolana, a innych jak T. Love już nieco mniej, wszyscy razem zapisali się złotym literami w historii polskiej muzyki rozrywkowej, a niemiecki gigant hard rocka z polskim basistą Pawłem Mąciwodą nawet do dziedzictwa światowego.

 

Mela Koteluk, zdecydowanie lepsza od Florence + Machine, jak twierdzą prowadzący i autorzy Listę Polskich Przebojów WNET Poliszczart.

Oddzielnie chcę tu wymienić dwóch herosów polskiego punk rocka – Dezerter (niezwykłe nagranie z krążka „Większy zjada mniejszego”) i Farben Lehre, które na dobre zadomowiły się na czołowych pozycjach naszych ostatnich zestawień, a swoją niekwestionowaną hegemonię wśród punkowych załóg potwierdziły i tym razem.

 

Nie odmówię sobie wyrażenia satysfakcji, że jest w TOP20 także miejsce dla nas… tych, co z różnych powodów wyjechali z Ojczyzny. „Pieśń Emigranta” w wykonaniu Gienka Loski przyprawia mnie o dreszcze od wielu lat i będzie to czynić nawet wówczas, kiedy kiedyś TAM powrócę… o czym w pewnym sensie mówi „Kenopsja” pARTyzanta, z obecności której na Liście PoliszCzart cieszę się ogromnie.

 

Metafory mają się dobrze

 

Krainę Łagodności zostawiłem sobie na koniec. Dlaczego? Bo nasza PoliszCzartowa muzyka z kręgu liryki i głębokich metafor coraz bardziej poszerza teren działania i jednocześnie coraz wyraziściej ustalają się nam szyldy i nazwiska, które poczuły z naszą Listą związek tak silny i na tyle osobisty, że pobyt w naszym TOP 20 uznały za bardzo znaczącą sferę swojego życia artystycznego, z czym nam – autorom jest niezwykle miło i radośnie.

 

Agnieszka Truszczyńska

 

Oczywiście po raz drugi z rzędu z dwoma piosenkami pojawił się gigant sceny poetyckiej – Marek Andrzejewski z Lublina, co cieszy bardzo, a tym razem uczynił to w towarzystwie znakomitych Janusza Radka i Agnieszki Truszczyńskiej oraz… naszej dumy narodowej – formacji Old Breakout złożonej z muzyków, którzy pamiętają nieodżałowanego Tadeusza Nalepę, a swoją nieustającą działalnością pokazują młodemu pokoleniu gdzie narodził się polski blues i o Kim w tym temacie nigdy zapomnieć nie można. No i kolędowy debiut utalentowanej pianistki i wokalistki ze Śląska – Olgi Szmidt.

Tym razem jednak (nie po raz pierwszy na naszej Liście) dał znać o sobie na wysokim trzecim miejscu interesujący szyld poetycko – muzyczny istniejący gdzieś w czasoprzestrzeni pomiędzy Londynem i Inowrocławiem Remi & Falko, czyli poeta Wiesław Fałkowski z Polski oraz kompozytor, gitarzysta i wokalista Remi Juśkiewicz z UK.

 

Ja jestem Twój Oksymoron

Moją Metaforą jesteś Ty,

A ta piosenka jest o tym,

Jak piękny może być Świat…

Wiesław Fałkowski

 

 

Pierwsza „50” Listy PoliszCzart – wydanie 38 (5 stycznia 2018)

Prowadzenie: Tomasz Wybranowski & Sławomir Orwat

 

1          –           –           N         Skołowani – Kolęda Przemyślenia

2          7          +5       8          Kult – Opowiadam się za miłością

3          50       +47     3          Remi & Falko – Metafora i oksymoron

4          10       +6       4          Strachy Na Lachy – Co się z nami stało

5          15       +10     8          Hey – 2015

6          32       +26     4          Scorpions – Tainted Love

7          22       +15      2          pARTyzant  – Kenopsja

8          16       +8       5          Sztywny Pal Azji – Luxtorpeda

9          37       +29     5          Voo Voo – Słowa pożegnania

10       20       +10     7         Organek – Mississippi w ogniu

11       18       +7        8         Marek Andrzejewski – Kiedykolwiek

12       21       +9       9          Janusz Radek – Nie mów, że dotyk

13       30       +17     5          Mela Koteluk – Melodia ulotna

14       25       +11      2          Dezerter – Paradoks

15       50       +35     2          Gienek Loska Band – Pieśń emigranta NAJWYŻSZY

16       41       +25     10       Agnieszka Truszczyńska – Niekochanie

17       36       +19     4          T. Love – Marta Joanna od Aniołów

18       48       +30     8         Old Breakout – Modlitwa II NAJWYŻSZY AWANS

19       23       +4       8          Farben Lehre – Wolność

20       14       -6        2          Marek Andrzejewski – Ballada o Czarnym Wtorku

21       –           –                  Remi & Falko – Świąteczna Piosenka

22       48       +26     4          Kasia Moś – Charlene

23       34       +9       6          Katedra – Kiedy zgasło serce

24       28       +4       3          Paweł Domagała – Opowiem Ci o mnie

25       –           –          N        Olga Szmidt – Funabre

26       27       +1       4          Paweł Szymański – Mija czas

27       19       -8        4          Hetman – Czarny chleb i czarna kawa

28       47       +19     7          Joa Kołaczkowska & Blues Flowers – Blues o Zenonie L.

29       46       +17     2          Piotr Selim – W rytmie bolera

30       44       +14     8          Natalia Świtała – In The Arms Of The Angel

31       –           –           N        Eltron John – Since

32       45       +13     4          Piotr Woźniak – Tango Mortale

33       43       +10     2         Agnieszka Truszczyńska – The Morning

34       31       -3        10       Piotr Selim – Specjalista od wzruszeń

35       29       -6        3         Riverside – The Depth Of Self  Delusion

36       –           –          N        Stara Szkoła – Krwawa jatka

37       39       +2       5          Kabanos feat. Zacier – Balony

38       42       +4       8         Jan Kondrak – Za nic do dodania

39       41       +2       2          Lubelska Federacja Bardów – Kowalski jako taki

40       –           –         N         Mikromusic – Synu

41       2          -39      2          GrubSon & BRK (Gruby Brzuch) – Szansa NAJW. SPADEK

41       –           –          N         Ania Loranty – Jestem śniegiem

42       5          -37      2          L.U.C ft. K. Prońko, K2, Mesajah – W związku z tym 2N.S.

43       –           –          N         Stara Rzeka – My Only Child

43       –           –          N         oFF KulturA – Dla siebie stworzeni

44       40       -4        6          Ceti – I Know

45       –           –          N         Julia Marcell – Tarantino

46       38       -6        3          Scream Maker – Cisza

47       33       -14       5          Quo Vadis – Quo Vadis II

48       –           –          N         Izabela Szafrańska – Dona Dona (Eng)

48       –           –          N         Gypsy Tree – Unnecessary toy

49       26       -23      2          Janusz Radek – Manekin start

50       –           –          N         Caroline Baran – Jezus Malusieńki

50       13       -37       2          Vixen – Falala II NAJWYŻSZY SPADEK ex equo

 

Poznajmy Islam – rozmowa z Franciszkiem Bocheńskim w „Na początku był chaos” – audycja Milo Kurtisa z 2 stycznia 2018

Franciszek Bocheński – wybitny znawca Islamu i Bliskiego Wschodu. Dowiecie się wielu rzeczy, których nie znacie z mediów głównego nurtu.

Oczywiście będzie dużo muzyki z tego regionu – Afganistanu, Iraku, Syrii, Jemenu, Libii, Tunezji, Turcji i Izraela.

 

Audycji Milo Kurtisa można słuchać w każdy wtorek od godziny 10, a jej retransmisji o godzinie 20.

 

Posłuchaj również innych audycji znanego multiinstrumentalisty (tutaj)