Piąta edycja Kupała Night w Limerick, zorganizowana przez Slavic Inspirations, odbędzie się w Arthurs Quay Park, w samym sercu grodu Limerick. O tym wydarzeniu opowiadają Anna Hurkowska i Ewa Kotuła.
Słowiańska noc Kupały na irlandzkiej ziemi, pod niebem Limerick odbędzie się po raz piąty. Początki tego wydarzenia sięgają roku 2015. 20 czerwca 2015 roku, z inicjatywy choreografki tańca Ewy Kotuły i innych polskich piękności i dzielnych wojów, słowiańskie obrzędy ukazane zostały oczom Irlandczyków po raz pierwszy.
Fot. Anna Hurkowska
Jak podkreśla Anna Hurkowska, pokazanie słowiańskiej tradycji i kultury oraz integracja społeczności miasta Limerick z zaakcentowaniem obecności Polaków, to najważniejsze cele jakie przyświecają tego organizatorom wydarzenia. Wydarzenie Kupała Night zrzesza i promuje lokalnych artystów oraz tych, którzy spragnieni są kultury dostępnej także w obrzędowości i zwyczajach Słowian oraz Celtów.
O szczegółach wydarzenia słuchaczkom i słuchaczom Radia WNET, w programie „Muzyczna Polska Tygodniówka” opowiada Anna Hurkowska.
To wszystko wydarzy się już dzisiaj, 22 czerwca 2019, w Arthurs Quay Park, w Limerick. Jednym z patronów medialnych jest Radio WNET i redakcja programu „Studio Dublin”.
Anna Hurkowska odkryła niezwykłą rzecz na przecięciu prastarych wierzeń Słowian i Celtów, właśnie w związku z dniem letniego przesilenia słonecznego, co ma swój wyraz w języku:
Interesującym łącznikiem Kupały z celtyckim językiem jest słowo Cúpla – oznaczające Couple czyli para. Mnóstwo dawnych tradycji związanych z tą nocą oscyluje wokół znalezienia tej drugiej połówki, nic więc dziwnego, że czasem nazywa się ją również słowiańskim dniem zakochanych.
Ale czym jest Kupała? Z odpowiedzią śpieszy Ewa Kotuła, choreograf, tancerka i animatorka kultury:
To święto ognia, wody, słońca i księżyca, radości i miłości. Obchody Nocy Kupały znane są również pod chrześcijańską nazwą Noc Świętojańska, Sobótką lub po prostu wiankami.
Fot. Anna Hurkowska
Noc Kupały przypada na czas przesilenia letniego 21 czerwca. Wtedy włąśnie wedle legend, w tę najkrótszą noc zakwita magiczny kwiat paproci, Może go jednak odnaleźć jedynie osoba o czystym sercu. A to kwietne, cudowne znalezisko ma przynieść szczęście, wszelką pomyślność, ale przede wszystkim miłość.
W tę noc palono i skakano przez kupalne ognie, tańczono , śpiewano, cieszono się wzajemną obecnością. Kobiety plotły wianki z ziół następnie wrzucały je do wody, aby przyszły narzeczony mógł go wyłowić. – opowiada Ewa Kotuła.
Co nas czeka podczas obchodów Kupala Night 2019 w Limerick
Wydarzenie rozpocznie się około godziny 15 w Arthurs Quay Park, w samym sercu Limerick, w malowniczym zakątku nad samą rzeką Shannon. W programie m.in. słowiańską medytacja, którą poprowadzi Anna Ras Menet, tancerka i autorka książki „Kobieta w związku z naturą”. Członkowie Drum Dance Limerick stworzą krąg bębniarski a potem zaproszą na warsztaty rytmiczne.
Z mini recitalem zaprezentuje się Julii Ann Henelly. Chris Ward uraczy zebranych odrobiną irlandzkiego akcentu muzycznego, podobnie jak Sacha Runa rodem z Ameryki Południowej. Wielu fanów tanca nie możemy się doczekać performansu przygotowywanego specjalnie na tę okazję przez Teatr Tańca Fantasmagoria, w choreografii Ewy Kotuły i Aleksandry Styki.
Ewa Kotuła. Fot. Anna Hurkowska.
W ten jeden dzień park nad Shanonn zamieni się w słowiańską wioskę, w której grupa Ulfhednar Hird Ireland przeniesie widzów w świat dawnych Celtów i Słowian, przybliżając obyczaje, tradycje i styl życia naszych wspólnych przodków.
Ale to jeszcze nie koniec atrakcji:
W tym roku po raz pierwszy odbędzie się pokaz mody słowiańskiej kolekcji Iwony Bielawskiej. Wszystko zwieńczone będzie niesamowitym pokazem ogni grupy Flow4Show, marszem ku rzece Shanonn zwieńczonym symbolicznym wrzuceniem wianków do wody.Robimy to aby choć jeden dzień mieć w Irlandii taką naszą słowiańską Polskę. – dopowiada Ewa Kotuła.
A my, jako ekipa Studia 37, podpowiemy naszym polskim słuchaczom pod niebem prastarej Hibernii, aby wzięli obowiązkowo pod rękę swoich irlandzkich przyjaciół i zaprosili ich do wspólnej zabawy.
Bądź z nami w ten pełen wrażeń , uśmiechu i cudownej energii dzień.
W piątkowym Studiu Dublin, tradycyjnie wieści zIrlandii i Wielkiej Brytanii. Obok przeglądów prasy i korespondencji, także kalendarium z dziejów Irlandii i wieści z aren irlandzkich sportów narodowych
Prowadzenie: Tomasz Wybranowski
Współprowadzenie: Tomasz Szustek (gościnnie)
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin) i Dariusz Kąkol (Warszawa)
Produkcja: Katarzyna Sudak i Studio 37 – Radio WNET Dublin
W piątkowy poranek w Studiu Dublin, nasze słuchaczki i słuchaczy tradycyjnie powitali Tomasz Wybranowski oraz Tomasz Szustek wraz z Bogdanem Feręcem, szefem portalu Polska-IE.com.
Redaktor naczelny najpopularniejszego portalu informacyjnego dla Polaków pogodowo zameldował, że w całej Irlandii, przez najbliższe 23 dni temperatury wystrzelą powyżej dwudziestu stopni i będzie nieprzyzwoicie – jak na tę część Europy – ciepło i parno:
Pierwsze oznaki letnich temperatur zaobserwujemy już dzisiaj. Weekend ma być bardzo ciepły i słoneczny. To początek, bo taka aura, utrzymać się ma, chociaż z drobnymi potknięciami przez cały miesiąc, czyli przynajmniej do 18 lipca. – donosił Bogdan Feręc.
Tomasz Wybranowski komentował z Bogdanem Feręcem słowa premiera Republiki Irlandii Leo Vardkara, który powiedział w Brukselii:
Łatwiej jest wybrać papieża niż następnych przewodniczących Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej.
Leo Varadkar, premier rządu Republiki Irlandii. Fot. European Peoples Party (CC BY 2.0)
Nikt tak naprawdę nie wie, kto zasiądzie na fotelach Antonio Tajaniego, Jean-Claude’a Junckera i Donalda Tuska. Premier Republiki Irlandii dał także wyraźny sygnał, że „nie tylko Irlandia, ale i cała Unia Europejska, jest wrogo nastawiona do dalszych negocjacji brexitowych, ale i ustępstw wobec Wielkiej Brytanii.”
Po czwartkowym spotkaniu irlandzkiego szefa rządu Leo Varadkara z głównym negocjatorem ds. Brexitu Michelem Barnier, obaj politycy oświadczyli:
„Nie ma możliwości kontynuowania negocjacji wyjściowych ze Zjednoczonym Królewstwem, ponieważ dokument w tej materii został już omówiony i przyjęty przez wszystkie kraje unijne, które czekają teraz jedynie na ratyfikowanie umowy przez Westminster – parlament btytyjski”.
Michel Barnier dodał, iż bez zabezpieczeń i gwarancji, nie może być nowego otwarcia, więc i kolejnych rund rokowań w sprawie zmiany umowy wyjściowej.
W „Studiu Dublin” zabrzmiała także sygnałówka „Londyńskiego Wnetowego Zwiadu”. Prosto z Londynu Alex Sławiński relacjonował przebieg „politycznych podchodów” polityków Partii Konserwatywnej zabiegających o schedę po premier Teresie May, która podała się do dymisji.
Petro Poroszenko, były prezydent Ukrainy i były szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski, w środku także były szef brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Boris Johnson. Fot. EPA/MYKOLA LAZARENKO / POOL Dostawca: PAP/EPA.
W kolejnych rundach głosowań ponownie zwycięża były szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson, który w fianlnej rozgrywce potykać się będzie z Jeremy’m Huntem.
Co prawda na razie głosują na kandydatów (na kandydatów) posłowie Partii Konserwatywnej, którzy w sile 313 zasiadają w ławach Izby Gmin, to ostateczną decyzję w sprawie wyboru nowego szefa tej partii podejmie w powszechnym głosowaniu listownym ponad 160 tys. członków partii.
Według kalendarza wyborczego konserwatystów odbęzie się 17 spotkań wyborczych na terenie całej Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Nowego premiera i lidera Partii Konserwatywnej poznamy najdalej 22 lipca br.
W piątkowych przeglądzie prasy wydawanej w Republice Irlandii i Irlandii Północnej Tomasz Szustek omówił artykuły z dzienników „The Irish Times” i „The Irish News”.
Głównym tematem w irlandzkich mediach w ostatnich godzinach była sprawa brutalnego czternastoletniej Any Kriegel. Irlandzki sąd uznał dwóch czternastolatków, kolegów brutalnie zamordowanej dziewczynki, za winnych jej zabójstwa. Jeden z nastoletnich bandytów został także oskarżony o napaść ofiary na tle seksualnym.
Ława przysięgłych, która obradowała około piętnastu godzin, nie miała wątpliwości co do ich winy. Wedle zebranych przez śledczych dowodów, to dwaj czternastolatkowie odpowiadają za śmierć Any Kriegel.
Na ich ubraniach znaleziono ślady krwi dziewczynk. Na paskach taśmy izolacyjnej, którą skrępowano dziewczynę, były także ich odciski.
Przypomnę, że Ana Kregiel, mieszkanka miasteczka Leixlip, zniknęła 14 maja 2018 roku. Po jedenastu dniach poszukiwań, jej kompletnie nagie zwłoki znaleziono w opuszczonej ruderze w miasteczko Lucan. Koronerzy podczas sekcji zwłok naliczyli na jej ciele i głowie prawie 50 różnego typuobrażeń. Na miejscu zbrodni detektywi śledczy zabezpieczyli betonowy blok i drewniany kij, na których była krew dziewczynki.
Obaj małoletni bandyci będą przetrzymywani w areszcie do 15 lipca. Do tego czasu sędzia ma podjąć decyzję, jakie wyroki otrzymają. Morderstwo Any wstrząsnęło całą Irlandią.
Dublin. Fot. Studio 37.
W przeglądzie prasy Tomasz Szustek i Tomasz Wybranowski powrócili także do ostatniego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Wedle słów premiera Republiki Irlandii Leo Varadkara, o czym dosoni dziennika „The Irish Times”, wydarzyć musiałoby się coś nadzwyczajnego by Unia Europejska po raz kolejny przedłużyła Wielkiej Brytanii czas jej wyjścia ze struktur.
Leo Varadkar nie wierzy także w ponowne otwarcie rozmów brexitowych, gdyż jak twierdzi: „wszystko już zostało powiedziane w tej kwestii”.
Tomasz Wybranowski przytoczył natomiast prognozy irlandzkiego Instytutu Badań Społeczno-Ekonomicznych (ESRI) dotyczące wzrostu gospodarczego Szmaragdowej Wyspy. Wbrew obawom będzie on o 4% wyższy od ubiegłorocznego, zaś w roku 2020 prawdopodobnie osiągnie przyrost 3,2%. Na co warto zwrócić uwagę, to na fakt że prognozy związane są tylko z takim obrotem rzeczy, kiedy Brexit dokona się z realizacją umowy między UE a Wielką Brytanią, oraz respektowaniem tak zwanego back – stopu. W innym przypadku to tylko pobożne życzenia.
Jakub Grabiasz, sportowy ekspert Studia 37 Radia WNET. Fot. arch. własne.
W sportowej części „Studia Dublin” Kuba Grabiasz opowiadał o tym, co też słychać w sporcie irlandzkim.
Nasz sportowy ekspert opowiadał o futbolu i hurlingu irlandzkim a konkretnie o eliminacjach do tytułu Mistrza Irlandii . Kuba Grabiasz nie zapomniał o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej Kobiet A.D. 2019, które rozgrywane są we Francji. Turniej rozpoczął się od 7 czerwca z wielki finał 7 lipca. Tytułu bronią Amerykanki.
Jutro pierwsze mecze 1/8 finału. Szlagierowo zapowiadają się szczególnie dwa mecze: Francji i Brazylii, oraz Hiszpanii i Szwecji.
Na koniec słów kilka o problemach piłkarskiej legendy – Michela Platiniego i o tym, jak środowisko LGTB puka do drzwi organizacji GAA.
Dzisiaj w „Studiu Dublin” powitaliśmy lato! A sobotnią porą (22 czerwca) słowiańska noc Kupały oczaruje irlandzkią ziemię. To widowisko pod niebem Limerick odbędzie się już po raz piąty. Początków tego wydarzenia należy szukać w roku 2015.
20 czerwca 2015 roku, z inicjatywy choreografki tańca Ewy Kotuły i polskich słowiańskich piękności, w tym gronie i naszej rozmówczyni Anny Hurkowskiej, słowiańskie obrzędy, wierzenia i tańce ukazane zostały oczom Irlandczyków po raz pierwszy, nad rzeką Shannon.
Słowiańskie piękności pod niebem Irlandii. Fot. Anna Hurkowska.
Ewa Kotuła i Anna Hurkowska opowiadały o tym, co wydarzy się w Arthurs Quay Park, w samym sercu Limerick. Park wypełniony będzie szczelnie stoiskami lokalnych artystów, rzemieślników i stoiskami gastronomicznymi.
Każdy będzie mógł upleść własny wianek, wykonać gustowny drobiazg z gliny, a także wziąść udział w rozlicznych warsztatach słowiańskich, także tych muzycznych z użyciem wielkiej ilości bębnów i bębęnków.
Słowiańską medytacje poprowadzi Anna Ras Menet, tancerka i autorka książki „Kobieta w związku z naturą”. Ale to nie wszystko:
Juliann Henelly zachwyci swoim niezwykłym głosem. Chris Ward doda irlandzkiego akcentu muzycznego, podobnie jak Sacha Runa. Brian Moloney i Harry Minogue zagrają i zaprezentują sztukę martial arts. W tym roku po raz pierwszy odbędzie się pokaz mody słowiańskiej kolekcji Iwony Bielawskiej. – powiedziała Ewa Kotuła.
Wszystko zwieńczy pokaze ogni grupy Flow4Show, wspólny marsz ku rzece Shannon i symboliczne wrzucanie wianków do wody. Podczas V. edycji Kupala Night – Summer Solstice Night zadebiutuje Teatr Tańca Fantasmagoria w choreografii Ewy Kotuły i Aleksandry Styki.
Oliwier Cromwell
W „Kalendarium Studia Dublin” Tomasz Szustek powrócił do irlandzkiej historii. 21 czerwca to ważna data, choć bardziej niż krwawa w historii tego narodu. Tego dnia, w roku Pańskim 1650 armia Oliwiera Cromwell’a rozgromiła pod Scarrifhollis (hrabstwo Donegal) katolickie wojska Ulsteru.
Tomasz Szustek uważa, że to znakomita okazja, aby przybliżyć naszym słuchaczkom i słuchaczom ten odległy epizod z kart historii Irlandii, który po dziś dzień jest wciąż bolącą raną narodu i ma cały czas wpływ na postrzeganie stosunków brytyjsko – irlandzkich.
W 1641 roku wybuchło powstanie katolików irlandzkich, którzy mieli dość panoszenia się Anglików w ich kraju. Zryw ten był częścią wojny, nazywanej w samej Anglii mianem „Wojny Trzech Królestw”. Rebelianci na kilka lat nawet odzyskali administrację nad wyspą. Anglicy wycofali się do dużych miast, zaś powstańcy, zwani konfederatami opanowali prawie całą prowincję. Anglicy jednak powrócili. Powrócili i to w wielkiej sile pod wodzą krwawego Olivera Cromwella i jego New Model Army. Co było potem? Zachęcam do posłuchania Tomasza Szustka.
O mini-serialu „Chernobyl”, 350-leciu Kalwarii Wileńskiej i dniu wspólnot polskich, sobótce świętojańskiej i zajęciach artystyczno- muzycznych dla dzieci w Domu Kultury Polskiej.
Naszymi gośćmi w „Studio Wilno” w Hospicjum bł. Ks. Michała Sopoćki są:
Ksiądz Rusłan Wilkiel – proboszcz kościoła pw. Odnalezienia Krzyża Świętego (Kalwaria Wileńska);
Rajmun Klonowski – redaktor prowadzący Magazynu Kurier Wileński;
Danuta Lipska – Prezes Twórczego Związku Polskich Artystów Malarzy „Elips”;
Irena Zacharkiewicz-Brazis – absolwentka Uniwersytetu Wileńskiego, tancerka Zespołu Pieśni i Tańca “Wilia”.
O tym, jak Rafał Blechacz porwał widownię paryską oraz o aktualnych wydarzeniach politycznych we Francji opowiada Piotr Witt.
Tym razem nasz korespondent opowiada o pianiście Rafale Blechaczu. Występował on na festiwalu w Tours wraz z kwartetem Meccora w składzie: Wojciech Koprowski skrzypce, Michał Bryła altówka, Aleksandra Bryła drugie skrzypce i Tomasz Daroch wiolonczelna.
Kiedy na koniec mistrz odegrał brawurowego Poloneza As Dur, salę ogarnęło szaleństwo: brawa, wrzaski, wycie, krzyki, wszelkie hałaśliwe oznaki powszechnego entuzjazmu.
Dwa dni później zachwycili oni publiczność w czasie występu w Filharmonii Paryskiej. Piotr Witt podkreśla wirtuozerię Blechacza, która łączy się u niego z nonszalancją.
Polak podkreślający w wywiadach dla prasy swój katolicyzm, który nawet po przybyciu do Tokio, rozpytuje o najbliższą mszę może budzić zastrzeżenia, ale dlaczego w polskich przestawicielstwach ?
Mimo sukcesów za granicą Blechacz, w ocenie korepondenta Radia WNET, nie jest zbytnio wspierany przez polskie placówki dyplomatyczne. Zauważa przy tej okazji, że przestrzeń swobodnej wypowiedzi jest coraz bardziej ograniczana, czego przykładem jest sprawa dziennika New York Times. Gazeta zrezygnowała z publikowanie rysunków satyrycznych, po tym, jak jeden z nich- krytykujący Donalda Trumpa za ślepe podążanie za Izraelem- został oceniony jako antysemicki.
W felietonie nie zabrakło wątków dotyczących francuskiej polityki.
Sakrozy jest szarpany o wiele spraw, ale teraz jest głównie oskarżony […] o nadużycie władzy i niedozwolone czerpanie wiadomości w sprawie pani Bettencourt.
Witt komentuje zarzuty jakie ciążą na byłym prezydencie Francji. Główny udziałowiec koncernu L’Oreal pani Liliane Bettencourt miała przekazać pieniądze na kampanię wyborczą Sarkozyego. Ten ostatni próbował dowiedzieć się, jak przebiegają jej przesłuchania w tej sprawie, co przyczyną jego obecnych zarzutów. Poza właścicielką L’Oreal wspierać finansowego byłego prezydenta miał również przywódca Libii Mu’ammar al-Kaddafi.
Każdy jest wolny, ale widok marnego stylu życia, najczęściej ludzi młodych, zasmuca. I przeraża myśl, co z nami będzie za kilkadziesiąt lat, gdy dorosną pokolenia wychowane w kulturze grillowania.
Alina Czerniakowska
Czytanie książek to „obciach” dla „nowoczesnego Europejczyka” (statystyki podają, że blisko 80% społeczeństwa nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki!), wystarczy przecież poprzeglądać wybrane strony internetowe, obejrzeć tv na youtubie, w przerwie przejść się do marketów i grillować od rana do wieczora wszędzie, gdzie się da. Ta moda spędzania wolnego czasu nie przemija, bo jest „łatwa i przyjemna”. (…)
W ciepłe wolne dni ogródki domowe, całe podmiejskie osiedla spowite są grillowym dymem i gwarem coraz bardziej nietrzeźwych biesiadników. Zagubili zapachy i widoki wiosny, nawet upojne bzy i urocze magnolie, zakwitłe w pełni z racji kwietniowych upałów, nie są w stanie przebić się przez grilla. Jonasz Kofta śpiewał przed laty w zakazanym kabarecie Pod Egidą, u Jana Pietrzaka – „Pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście…”.
Można powiedzieć: każdy jest wolny, może robić co chce, ale widok marnego stylu życia, najczęściej ludzi młodych, zasmuca. I przeraża myśl, co z nami będzie za kilkadziesiąt lat, gdy dorosną pokolenia wychowane na kulturze grillowania, zamiast, na przykład, czytania. Słowo to weszło tak głęboko w nasze życie, że przeniosło się nie tylko na salony celebryckie, ale też stało się słowem-wytrychem w mediach. Często słychać w gwarze obecnych zaciętych przeciwników prawicowego rządu, że będą grillować takiego czy innego polityka. (…)
Brakuje mediów, które podwyższają poprzeczkę odbiorcom, serwują coraz mądrzejsze filmy, reportaże, zawierające dużą porcję wiedzy z różnych dziedzin, tworzonych w oparciu o najwyższe profesjonalne standardy.
Cały felieton Aliny Czerniakowskiej pt. „Styl świętowania” znajduje się na s. 4 czerwcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Felieton Aliny Czerniakowskiej pt. „Styl świętowania” na s. 4 czerwcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com
„Zróbcie wszystko!” – znaczy: nie wybierając z Ewangelii tylko tych słów, które akurat nam odpowiadają, a odrzucając to, co wymagałoby trudu nawrócenia, odejścia od błędnych przyzwyczajeń i upodobań.
Abp Marek Jędraszewski
Dziś przybywamy do Piekar Śląskich właśnie do Niej. Wpatrujemy się w Jej święte oblicze. Jej dłoń wskazuje na Syna, który przyszedł na świat nie po to, aby go potępić, lecz aby go zbawić. (…)
Równocześnie uczymy się od Niej, jak kochać Chrystusa. Nasza miłość do Niego nie ma nic z czułostkowości i nie buduje się z samych tylko wzruszeń. Jest – powinna być – na wskroś przeniknięta Bożą mądrością.
Sam Chrystus bardzo jasno ukazał warunki tej miłości, mówiąc do Apostołów w Wieczerniku: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę. (…) Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich”. Przestrzeganie nauki Chrystusa sprawia, że stajemy się uczestnikami życia Trójcy Świętej: „Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”. Maryja niejako nawiązuje do tych właśnie słów swego Syna, mówiąc do uczniów w Kanie Galilejskiej w krótkim, bardzo po męsku brzmiącym poleceniu: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam [mój Syn] powie”. Jego słowo jest przecież jasne – trzeba tylko chcieć je usłyszeć. Jego słowo jest prawdziwe – bo On jest Prawdą. Jego słowo wzywa do czynu – więc wprowadzajcie w czyn przykazania miłości. „Zróbcie wszystko!” – znaczy: wszystko bez wyjątku, nie wybierając z Ewangelii tylko tych słów, które akurat nam odpowiadają, a odrzucając to, co wymagałoby od nas trudu nawrócenia, porzucenia zła, odejścia od błędnych przyzwyczajeń i upodobań. Tylko wtedy, gdy przyjmujemy Chrystusa jako jedną i niepodzielną Prawdę, możemy doświadczyć, że Jego Ewangelia niesie z sobą prawdziwe, dogłębne wyzwolenie: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.
Matka Kościół
Mocy tej wyzwalającej prawdy doznajemy szczególnie wtedy, gdy od Chrystusa uczymy się miłości do Kościoła. Kościół bowiem był, jest i będzie Jego Oblubienicą. Jak pisze św. Paweł w Liście do Efezjan, „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany”. Ponieważ Chrystus na krzyżu przelał za Kościół swoją krew, Kościół jest święty. Tę właśnie prawdę wyznajemy podczas każdego Credo, mówiąc: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Dla Chrystusa Kościół jest Oblubienicą, natomiast dla nas – Matką. Mater Ecclesia – Matka Kościół. Święta Matka Kościół. Jest Matką naszą, ponieważ w chwili chrztu świętego zrodził nas do życia wiecznego.
To on dał nam łaskę wiary. To on uczy nas wzrastania w miłości do Boga i do bliźniego. To on umacnia w nas nadzieję znalezienia się ostatecznie i na wieczność całą w niebiańskim Jeruzalem. To wszystko sprawia, że o Kościele winniśmy myśleć ze czcią – właśnie tak jak o Matce, mimo że jest on złożony także z ludzi grzesznych. (…)
Dziś znajdujemy się sytuacji, kiedy w przestrzeni medialnej i społecznej wiele się mówi o grzechach wiernych Kościoła. Zważywszy na pewne obiektywne fakty, wszyscy czujemy się zawstydzeni i upokorzeni z powodu postępowania tych osób duchownych, które sprzeniewierzyły się swemu kapłańskiemu lub zakonnemu powołaniu. Jednakże mówienie, że cały Kościół jest zły, jest po prostu nieprawdą, a przez to wielką krzywdą wyrządzaną ogromnej większości wspaniałych i gorliwych kapłanów. Ojciec Święty emeryt Benedykt XVI pisze nawet, że takie kłamliwe uogólnianie jest dziełem złego ducha. Przecież, obiektywnie i bezstronnie rzecz biorąc, w Kościele dzieje się bardzo wiele dobra. Jest tak przede wszystkim dlatego, że „Kościół Boży (…) także dzisiaj jest właśnie narzędziem, za pomocą którego Bóg nas zbawia. Bardzo ważne jest przeciwstawianie kłamstwom i półprawdom diabła pełnej prawdy: Tak, w Kościele jest grzech i zło. Ale także dzisiaj jest święty Kościół, który jest niezniszczalny. Także dzisiaj jest wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których ukazuje się nam prawdziwy Bóg, kochający Bóg. Bóg ma także dzisiaj swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć”.
W tym kontekście Benedykt XVI daje nam świadectwo o sobie samym: „Mieszkam w domu [na terenie Watykanu], w małej wspólnocie ludzi, którzy odkrywają takich świadków Boga żywego w codziennym życiu i radośnie wskazują na to również mnie. Widzieć i odnaleźć żywy Kościół jest cudownym zadaniem, które wzmacnia nas samych i pozwala nam ciągle na nowo weselić się wiarą”. (…)
Właśnie tutaj, u Jej stóp, uczymy się miłości do Kościoła naszej Matki. Tutaj przypominamy sobie tak dawną, a równocześnie tak aktualną prawdę: „O matce nigdy źle”. Natomiast o jej dzieciach, gdy trzeba, trudną i bolesną prawdę należy odsłaniać. Czynimy to tylko i wyłącznie po to, aby dzieci, które ją, świętą Matkę Kościół, tak boleśnie swą niewiernością dotknęły, mogły przejrzeć, nawrócić się, na ile się da wynagrodzić za wyrządzone krzywdy, odpokutować…
Tutaj też, w Piekarach, postanówmy sobie, aby brać przykład z papieża Benedykta XVI i umieć cieszyć się i radować z każdego dobra, które dzieje się w Kościele.
Cała homilia abpa Marka Jędraszewskiego z tegorocznej pielgrzymki mężczyzn do Sanktuarium MB w Piekarach Śląskich znajduje się na s. 8 czerwcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Homilia abpa Marka Jędraszewskiego z tegorocznej pielgrzymki mężczyzn do Sanktuarium MB w Piekarach Śląskich na s. 8 czerwcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com
Elżbieta Ruman zaprasza nas dzisiaj do miejscowości, w której chodzi się po złocie, oddycha złotem, a nawet zmarli są w nim pochowani. Brzmi tajemniczo? Odkryjmy zatem ten polski skarb.
Innych audycji z cyklu „Ukryte skarby” możesz posłuchać W TYM MIEJSCU
Przechodziłem obok grupki protestujących, którzy tworzyli żałosny spektakl. Kościół natomiast był wypełniony i brawa, jakie dostał abp Jędraszewski dowodziły, że ten protest był przeciwskuteczny.
Aleksandra Tabaczyńska
12 i 13 maja telewizja TVN oraz „Gazeta Wyborcza” przedstawiły materiał, który miał pokazać reakcję abpa Jędraszewskiego na film pt. Tylko nie mów nikomu Tomasza i Marka Sekielskich. Okazuje się, że zdanie „Z kłamstwa robi się dzisiaj element polityki wielkiej, a właściwie to jest bardzo mała i nędzna polityka” nie jest komentarzem do filmu, a odpowiedzią na zupełnie inne pytanie. Widać to w opublikowanym na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej nagraniu. Nadanie innego znaczenia wypowiedzi jednemu z najważniejszych hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce jest niczym nieuprawnioną manipulacją. Ta zaś stała się przyczyną zorganizowania protestu przeciwko osobie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego 18 maja, w stulecie znanego poznańskiego I Liceum Ogólnokształcącego, od nazwiska patrona, Karola Marcinkowskiego, zwanego powszechnie „Marcinkiem”.
Fot. J. Adamik, Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
Absolwenci, a wśród nich ksiądz arcybiskup, zgromadzili się w kościele przy ul. Stolarskiej w Poznaniu, gdzie metropolita krakowski przewodniczył mszy św. z okazji jubileuszu szkoły. Przed budynkiem kościoła można było zobaczyć grupę osób, która „w imieniu absolwentów” wręcz szykanowała hierarchę. Protest ten odbił się pewnym echem w mediach, głównie wielkopolskich. Dlatego zapytałam znanych w środowisku poznańskim ludzi nauki i lekarzy, którzy są także absolwentami „Marcinka” o ich opinie i emocje, gdy idąc na mszę św., mijali obraźliwe dla arcybiskupa transparenty. A oto, co usłyszałam:
Prof. dr hab. inż. Roman Słowiński, członek rzeczywisty PAN, wiceprezes PAN, absolwent „Marcinka” z 1969 roku:
(…) Nie jest oczywiście prawdą, że to Abp Jędraszewski „wyraził chęć”, lecz Stowarzyszenie Absolwentów Marcinka zaprosiło go do odprawienia mszy św. jubileuszowej, uznając go za jednego ze swoich wybitnych absolwentów. Protest wobec tego zaproszenia był histeryczny i bezprecedensowy. Hasła protestantów przypominały hasła „czarnych parasolek” i niedawną retorykę redaktora „Liberté”. Znam Abpa Jędraszewskiego od 40 lat i śledzę jego wypowiedzi. Nie słyszałem, aby kiedykolwiek wyrażał się z pogardą o kimkolwiek, także inaczej myślącym. (…)
Prof. dr hab. Jan Węglarz, członek rzeczywisty PAN, kierownik Zakładu Badań Operacyjnych i Sztucznej Inteligencji w Instytucie Informatyki Politechniki Poznańskiej:
Idąc na jubileuszową mszę św. Marcinka z zażenowaniem przeczytałem dwa plakaty: „Jędraszewski – wstydzimy się za ciebie” i „Zły dotyk boli całe życie”.
Komentarz do pierwszego: to ja wstydzę się za Was, organizatorzy tej hucpy. (…) Komentarz do drugiego plakatu: taka sugestia jest karalna.
Na szczęście w kościele było już bardzo godnie i uroczyście. Doświadczyliśmy tej drugiej, lepszej rzeczywistości, reprezentowanej przez zdecydowaną większość naszych koleżanek i kolegów. Zakończenie: nadzieja!
Prof. dr hab. Marian Smoczkiewicz, chirurg:
W kościele zauważyłem kolegów o różnych poglądach politycznych. Eucharystia w intencji nauczycieli i całej społeczności szkolnej zgromadziła pełen kościół. Niestety ta informacja już nie przedostała się do mediów, a nielicznej grupie osób, która usiłowała zdyskredytować Arcybiskupa, przypisuje się reprezentowanie absolwentów. Dla mnie jest oczywiste, że ten protest został sztucznie dolepiony do obchodów stulecia szkoły. Nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, a próbował skłócić absolwentów, co się na szczęście nie udało.
Cały artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Ponure wysiłki wrogów wiary” znajduje się na s. 3 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Ponure wysiłki wrogów wiary” na s. 7 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 60/2019, gumroad.com
Na ponad 800 stronach James Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, na poły epopeję a na poły mit o swoim mieście Dublinie i Irlandii. 16 czerwca na antenie Radia WNET królował Bloomsday.
Ballonatics Theatre Company – Paul O’Hanrahan (Bloomsday AD 2019). Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Nasi reporterzy Tomasz Szustek i Eryk Kozieł, już z samego rana, niedzielną porą 16 czerwca, udali się na historyczną ulicę Eccles Street. Tam pod numerem 7, Paul O’Hanrahan, aktor z Balloonatics Theatre Company, odtwarzał sceny z pierwszych rozdziałów „Ulissesa”.
Ten teatralny performans dokonał się naprzeciwko miejsca, gdzie znajdował się wyimaginowany dom Leopolda Blooma, głównego bohatera powieści.
Goście podczas uroczystego śniadania w czasie Bloomsday, 16 czerwca 2019. Centrum im. Jamesa Joyce’a to najgorętsze miejsce tego dnia, pod niebem Dublina. Fot. Studio 37
Każdego roku James Joyce Centre w Dublinie organizuje w Bloomsday specjalne śniadanie, które jest powieściowym wspomnienie nietypowych kulinarnych gustów Leopolada Blooma i jego żony Molly. Bilety na to śmiadanie wyprzedają się dość szybko i wielu fanów „Ulissesa” musi obejść się smakiem. W całym Dublinie nie brakuje na szczęście restauracji, które 16 czerwca serwują śniadanie inspirowane posiłkami, które spożywali bohaterowie powieści. Oto trafny cytat:
„Pan Leopold Bloom jadał z upodobaniem wewnętrzne organy bydła i drobiu. Lubił zawiesistą zupę z podróbek, orzechokształtne żołądki ptasie, nadziewane pieczone serca, płaty wątróbki podsmażane w tartej bułce, smażoną ikrę sztokfisza. Najbardziej lubił przypiekane nerki baranie, które napełniały jego podniebienie wyszukanym smakiem delikatnie pachnącego moczu”.
sniadanie w JJ centre
Centrum Jamesa Joyce’a mieści się przy 35 North Great George’s Street. Tomasz Szustek i Eryk Kozieł dotarli tam, kiedy właśnie zaczęła się pierwsza tura uroczystego śniadania. Miało ono, jak zwykle 16 czerwca, uroczystą oprawę. Była muzyka, śpiewy i występy aktorów, którzy swoją grą przybliżyli scenki z „Ulissesa”.
Ekipie Studia 37 udało się namówić na krótki wywiad Davida Norrisa, senatora i byłego wykładowcę Trinity College, który jest także żywą legendą Bloomsday, oraz jednym z najwybitniejszych znawców dzieł Joyce’a.
Nasi reporterzy rozmawiali także z uczestnikami śniadania o ich wrażeniach z tegorocznych obchodów Bloomsday i osobistym stosunku do powieści „Ulisses”. O tym wszystkim opowiedział potem w programie specjalnym „Bloomsday – Joyce – WNET” Tomasz Szustek.
Mydło cytrynowe z apteki Sweny
Czytelnicy „Ulissesa” doskonale wiedzą, że Leopold Bloom wchodzi do apteki Sweny’s, aby kupić balsam z kwiatów pomarańczy i wosku pszczelego dla swojej żony Molly. Ale daje się uwieść aromatem mydła cytrynowego, który natychmiast zakupuje. To ciekawe, ale wielu „niedzielnych czytelników” tej powieści, pamięta najlepiej ten epizod.
Apteka Sweny zakończyła działalność w roku 2009. To miejsce mogło przestać istnieć, ale pojawili się ofiarni wolontariusze, którzy teraz ją prowadzą. Jak twierdzą ich misją jest zachowanie dla potomnych jednego z ważnych punktów na mapie literackiej świata.
PJ Murphy i Tomasz Wybranowski, tuż przed Bloomsday. Wizyta w Sweny’s Chemist, przy Lincoln Place w Dublinie. Tam Leopold Bloom kupował mydełko dla Molly. Fot. Tomasz Szustek Studio 37
Jednym z takich wolontariuszy jest PJ Murphy, który uwielbia literaturę Joyce’a i organizuje regularnie wieczory, podczas których czytane są wyimki z „Ulissesa”. Odwiedzenie Sweny Chemist to pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się fana dorobku literackiego Jamesa Joyce’a. O wizycie w tym miejscu opowiadali Tomasz Szustek i Tomasz Wybranowski.
Sweny Pharmacy i ekspozycja na obchody Bloomsday 2019. Fot. Studio 37
Wydarzenie Bloomsday zapoczątkował w 1954 roku Patrick Kavanagh, jeden z najbardziej znanych irlandzkich pisarzy. Podczas pierwszych edycji uczestnicy wsiadali do dorożek i podążali tym środkiem lokomocji śladami Leopolda Blooma i Stefana Dedalusa. Ale po latach ta idea przerodziłą w wesołe wycieczki po okolicznych pubach i barach. Efekt? Późnym wieczorem Dublin był pełen porzuconych aut i literatów, poetów na sporym rauszu.
Eryk Kozieł podczas wywiadu z jednym z uczestników świątecznego śniadania. Bloomsday 2019. Fot. Studio 37
Teraz obchody Bloomsday to wielkie święto literatury i Dublina. Ale jak wspomniałem wcześniej tylko nieliczni mają możliwość być na śniadaniu w James Joyce Center, na które przybywa tradycyjnie kilkadziesiąt osób, często odzianych w stroje z początku wieku XX.
Wśród gości można dostrzec postaci wykrojone z kart „Ulissesa”. Dostrzec możemy Leopolda i Molly Bloom, Stefana Dedalusa, czy Bucka Mulligana.
Wypada zazdrościć Irlandczykom ich polityków i samorządowców dla których tradycja i dziedzictwo kulturowe to nie tylko czcze słowa. Znanym entuzjastą twórczości autora „Dublińczyków” i „Muzyki Kameralnej” jest wspominany już David Norris, który przyczynił się do powstania muzeum James Joyce Centre.
Bloomsday 2019. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Uroczyste śniadania w dniu Bloomsday nie odbywają się tylko w jednym miejscu. Uczty dla ciała i ducha mają miejsce także w pubie Kennedy, zaś moc atrakcji czeka przybyłych w wieży Martello, gdzie rozpoczyna się akcja powieści „Ulisses”.
Tam też na kąpielisku Forty Foot odważni wskakują do morza, tak jak czyni to na pierwszych kartach powieści Buck Mulligan. Potem setki osób, z których wiele przybyło spoza granic stolicy a nawet Irlandii, rusza w przestrzeń Dublina śladami bohaterów wyczarowanych przez Jamesa Joyce’a.
Obchody Bloomsday nie ograniczają się jedynie do 16 czerwca. Przez kilka, kolejnych dni odbywają się w wielu miejscach stolicy imprezy towarzyszące: przegląd filmów, spotkania i wycieczki, wystawy, spektakle teatralne, odczyty, koncerty i kiermasze książkowe.
16 czerwca odkurzamy literacką, choć wciąż sprężystą pajęczynę ważnej i znakomitej, pod każdym kątem, literatury. Mowa o powieści „Ulysses” Jamesa Joyce’a. Studio 37 Radia WNET w Dublinie zaprasza.
James Joyce to piewca Dublina i jego mieszkańców, wielki miłośnik tego miasta, ale i jego najzagorzalszy krytyk zarazem. Aby poznać klimat utworów Joyce’a nie wystarczy ich tylko przeczytać. „Dublińczycy” , „Portret artysty z czasów młodości”, czy nieśmiertelny „Ulisses” – dzisiejszy bohater naszych radiowych peregrynacji – to labirynty symboli i odnośników historyczno – obyczajowych i liczne nawiązania do życia Dublińczyków z przełomu wieków XIX i XX.
Wywiad z PJ Murphy’m,dla Radia WNET, czerwiec 2019. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
W Dublinie, w rytm kartkowanych stronic „Ulyssesa” koniecznie, drodzy słuchacze, trzeba spacerować po Bachelor’s Walk. Potem przejść most O’Connell Bridge, w stronę Bank of Ireland, College Green i Trinity College. A potem w górę, ku Grafton Street i w zielonościom St. Stephen’s Green.
Odwiedzić koniecznie trzeba PJ Murphy’ego w Sweny’s Chemist przy Lincoln Place, kupić mydełko i wrzucić obowiązkowo coś do szkatuły „na czynsz”.
To tam Leopold Bloom kupował swojej Molly cytrynowe mydełko. Potem można wyskoczyć na szybkiego pinta do Davy’ego Byrnesa przy Duke Street. A jeśli czas na to pozwoli, to słuchaczu i słuchaczko, wybierzcie się na długą wędrówkę na cmentarz Glasnevin. I obowiązkowo trzeba zobaczyć Muzeum Jamesa Joyce’a w wieży Martello Tower.
Co ciekawe, Jamesa Joyce kochał Dublin i nienawidził go. Tymi samymi uczuciami darzył swoją ojczyznę, którą często na kartach swoich utworów (wykorzystując podobieństwo brzmieniowe – onomatopeiczne) nazywał „Errorland”, zamiast Ireland.
Joyce jako miłośnik Irlandii i jednocześnie jej najzagorzalszy krytyk i przeciwnik, piętnował obskurantyzm, brak logicznego myślenia i rozliczne przywary rodaków, w szczególności alkoholizm i, jego zdaniem, ich totalny brak logiki i racjonalnego myślenia.
Bloomsday – zawsze 16 czerwca…
Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku. To w tym dniu James Joyce poznał swoją późniejszą żonę Norę Barnacle, rodem z hrabstwa Galway. Na pamiątkę tego zdarzenia i upamiętnienia czasu powieściowego „Ulissesa”, co roku w Dublinie odbywa się popularny „Bloomsday”. W 2017 roku, tak oto na antenie Radia WNET, opowiadałem o tym literackim święcie.
Obchody Bloomsday w Dublinie z 2012 roku. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
W tym roku wydarzenia związane z „Bloomsday” obserwują dla Państwa – Tomasz Szustek i Eryk Kozieł. Gorące korespondencje już od godziny 9:30 (niedziela, 16 czerwca).
Programy specjalne „Bloomsday, Ulisses i Joyce WNET” na antenie Radia WNET: 10:00 – 12:00 i 15:00 do 21:00.
„Ulisses” składa się z 18 epizodów (tyle samo ksiąg liczy „Odyseja” Homera). Powieść kryje na swoich stronach dzień z życia akwizytora drobnych ogłoszeń – Leopolda Blooma. Aby zrozumieć przesłanie i ideę powieści, trzeba przeczytać lub znać przynajmniej w zarysie epopeję Homera. Każdy rozdział „Ulissesa” z jego bohaterami odpowiada kolejnym pieśniom homeryckiego eposu. Bloom to mityczny Ulisses – Odyseusz, jego niewierna i piękna żona Molly to Penelopa, zaś Stefan Dedalus to syn Odysa – Telemach.
Ballonatics Theatre Company – Paul O’Hanrahan (Bloomsday AD 2019). Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
W powieści Joyce’a nocna wędrówka Leopolda Blooma jest tłem dla opisów Dublina. Tak więc czytelnik poznaje cudowną i monumentalną Martello Tower (to tutaj na wstępie powieści Buck Mulligan czyni poranną toaletę a Stefan Dedalus zbiera się do wyjścia po wypłatę do szkoły w której uczy. Gdy tylko odwiedzicie stolicę Irlandii, to namawiamy do sentymentalnej podróży kolejką do stacji Sandycove, aby naocznie przekonać się o pięknie Martello Tower i morskiej zatoki.
Pod wielkim urokiem powieści „Ulisses” byli dwaj wielcy nobliści – Ernest Hemingway i Winston Churchill. To dzieło właśnie przyniosło Joyce’owi nieśmiertelną sławę. Na prawie ośmiuset stronach Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, epopeję – mit o swoim mieście Dublinie, swojej ojczyźnie Irlandii, wreszcie dziejach świata. Mistyczny ciąg dalszy odnajdą czytelnicy w ostatnim dziele pisarza „Finnegans Wake”.
Obchody Bloomsday w Dublinie z 2009 roku. Jak z kart „Ulissesa”: Bloom i Malachi „Buck” Mulligan, ten w kanarkowym szlafroku. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Warto dodać, że powieść czekała długie lata na swoje wydanie. Joyce posądzany o „pornografię i jawne bluźnierstwa” długo szukał wydawcy. Pierwsze wydanie „Ulissesa” ukazało się w roku 1922 w Paryżu, nakładem Simone Beach. A tak oto brzmiał głos Jamesa Joyce’a. Oto fragment, kiedy czyta fragment epizodu VII „Aeolus”.
Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, opowiedział o obchodach Bloomsday w Galway. Trzeba pamiętać, że Nora Barnacle, późniejsza żona i muza Jamesa Joyce’a, mieszkała w tym mieście.
Portret Nory Barnacle – Joyce. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Nora była prostą, uroczą młodą kobietą. Cechował ją trzeźwy realizm, bez romantyczno – literackich inklinacji. Przez cały okres małżeństwa z pisarzem Nora traktowała jego profesję jako „niegroźne i nieprzydatne do niczego szaleństwo”. Kiedy otrzymała od męża pierwszy, pachnący jeszcze farbą egzemplarz „Ulissesa”, to natychmiast chciała go … sprzedać. Zmartwieniem napawał ją jedynie fakt, iż „za te kilkaset kartek niewiele dostanie pieniędzy”. Joyce, który czasami mylił rzeczywistość z kreowanymi przez siebie na kartach utworów zdarzeniami, namawiał Norę do spotykania się z innymi mężczyznami i uprawiania z nimi miłości.
Pamiętać musimy, iż Molly Bloom z „Ulissesa” to literacki odpowiednik Nory. Ta jednak, przez całe życie była mu wierna. Trwała przy nim w biedzie i głodzie, towarzyszyła mu podczas choroby i licznych napadów nerwobóli spowodowanych chorobą oczu. Aż do ostatnich dni pisarza, które spędził w Szwajcarii. James Joyce cenił w niej naturalność, niewinność i nieskażenie chorobą nowego wieku.
Poznali się – przypomnę to raz jeszcze – 16 czerwca 1904 roku. Na pamiątkę tego zdarzenia i upamiętnienia czasu powieściowego „Ulissesa” co roku w Dublinie odbywa się popularny „Bloomsday”.
Tomasz Szustek podczas Bloomsday AD 2019. Fot. Eryk Kozieł / Studio 37
Oto reporterski zwiad Tomasza Szustka i opowieść o pierwszych wydarzeniach z Bloomsday w roli głównej, 16 czerwca 2019 roku.
Tablica pamiątkowa poświęcona twórcy powieści „Ulisses”, przy 7 Eccles Street w Dublinie. Fot Studio 37
W specjalnym programie „Bloomsday – Joyce – WNET” przyszedł czas na rozmowę z panią Jessicą Peel-Yates, dyrektorem Centrum Jamesa Joyce’a, przy 35 North Great George Street w Dublinie. To miejsce jest zarówno muzeum jak i centrum kulturalnym. Każdy, kto jest zainteresowany twórczością Jamesa Joyce’a, powinien tam pojawić się przynajmniej raz w roku.
Jessica Pell – Yates powiedziała w rozmowie dla radia NEAR FM: „Ludzie zwykle myślą o Bloomsday, który jest w czerwcu, i jest oczywiście poświęcony Joyce’owi, oraz z wydarzeniami wokół 16 czerwca, ale my jesteśmy otwarci cały rok. Prowadzimy różnorodną działalność. To co turyści lubią najbardziej, to piesze wycieczki po Dublinie śladami Jamesa Joyce’a.”
Centrum Jamesa Joyce’a centrum mieści się w centrum Dublina, w okolicy gdzie James Joyce mieszkał. To wielki przywilej i okazja, aby patrzeć na tę okolicę jego oczyma i po części dzielić jego doświadczenia. Dyrektor Pell – Yates nie ukrywa, że powodem do dumy ośrodka kultury, którym zarządza, są grupy czytelnicze:
Podczas piątkowego lunchu, zawsze po godzinie trzynastej, wiele osób mieszkających i pracujących w okolicy naszego centrum, może wstąpić do nas, usiąść wokół ciepłego, przytulnego kominka i czytać na głos fragmenty „Ulissesa”. Niezwykłe jest to, że często są to osoby z różnymi akcentami lokalnego irlandzkiego angielskiego.
Obchody Bloomsday w Dublinie z 2013 roku. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Gościem „Studia 37 – Bloomsday – Joyce – WNET” był dr hab. Paweł Nowak, prof. KUL, Kierownik Katedry Języka Mediów i Komunikacji Społecznej. Jest językoznawcą i komunikologiem, wykładowcą Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, ekspertem językowym i komunikacyjnym w procesach sądowych oraz postępowaniach prokuratorskich.
dr hab. Paweł Nowak, prof. KUL. Fot. www.kul.pl
Profesor Paweł Nowak jest cenionym i bardzo doświadczonym wykładowcą oraz trenerem z komunikacji masowej i interpersonalnej, z komunikacji językowej w mass mediach, komunikacji społecznej i komunikacji urzędowej, z retoryki oraz z pragmatyki językowej.
Z profesorem Pawłem Nowakiem rozmawiałem o powieści „Ulisses”, jako dziele nowatorskim w zakresie eklektycznego i symultanicznego tworzenia przestrzeni powieściowej, zabawy z czasem, który u Jamesa Joyce’a traci swoją diachroniczną fizyczność i chronologię. Wprowadzenie strumienia świadomości (monologu wewnętrznego bohaterów), jako istotnego elementu narracji sprawiły, iż James Joyce został uznany za największego rewolucjonistę powieści dwudziestowiecznej.
James Joyce to osoba i zjawisko zarazem, którego nie sposób łatwo zdefiniować i ograniczyć ramami historyczno – literackimi. Profesor Paweł Nowak uważa, że „Ulisses” to dzieło kompletne.
Gościem „Studia 37 – Bloomsday – Joyce – WNET” był David Norris, irlandzki działacz polityczny i literaturoznawca. W 1987 roku został wybrany do Senatu Republiki Irlandii. Naukowo związany z Trinity College Uniwersytetu Dublińskiego, gdzie wcześniej także studiował literaturę angielską i redagował uniwersyteckie pismo. Co roku bierze udział w Bloomsday.
David Norris to wieczny obrońca artyzmu i wielkości Jamesa Joyce’a. Zawsze twórcę „Ulissesa” bronił przed słowami krytyki, której nigdy nie brakowało. Wielu czytelników a jeszcze więcej krytyków uważało, że „Ulisses” jest „zbyt długi i straszliwie nudny i nadto w nim jałowych igraszek słownych”.
Jak twierdzi senator Norris, James Joyce wiedział, że „stworzył powieść, wobec której nikt nie jest w stanie przejść obojętnie”.
Senator David Norris, admirator twórczości Jamesa Joyce’a (2019). Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
David Norris opowiada Tomaszowi Szustkowi o tym, dlaczego James Joyce jest tak popularny na świecie. Dał także kilka wskazówek jak czytać „Ulissesa”. Senator D. Norris podkreślił, że jeszcze 60 lat temu Joyce nie był tak popularny. Wspominał także o tym, jak zwykł niegdyś zaczynać obchody Bloomsday, wygłaszając fragmenty dzieła w zakątkach Dublina ważnych dla powieściowych perypetii „Ulissesa”.
Senator Norris zgadza się, że „Ulissesa” „można czytać od początku, środka i końca, a zawsze będzie to sprawiać przyjemność”. Przyznaje, że pierwsze trzy rozdziały są najłatwiejsze w odbiorze, ale jednocześnie trochę nieprzystające do pozostałych.
Paul O’Hanrahan z Balloonatics Theatre i nasz reporter Eryk Kozieł. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37
Po reporterskich wojażach z egzemplarzem „Ulissesa” w plecaku, mikrofonami i aparatem fotograficznym reporterzy Radia WNET – Tomasz Szustek i Eryk Kozieł – podzielili się gorącymi wrażeniami z tegorocznych obchodów Bloomsday.
Joanna Barska. Fot. arch. prywatne.
Gościem programu specjalnego Radia WNET była Joanna Barska, literaturoznawczyni, laureatka stypendium badawczego The James Joyce Fellowship, uczestniczka V edycji Międzyuczelnianego Programu Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Akademii „Artes Liberales” (Uniwersytet Warszawski – Uniwersytet Jagielloński), absolwentka komparatystyki UJ oraz studiów II st. w AAL.
Joanna Barska, w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim, tłumaczy znaczenie muzykalności dzieł Jamesa Joyce’a. Autor „Ulissesa”, kształcący się w młodości na śpiewaka, zawarł w swym dziele wiele odwołań intertekstualnych do muzyki, zwłaszcza do opery.
Jest to szczególnie widoczne w 11 epizodzie powieści, w którym przeżycia głównego bohatera zdającego sobie sprawę, że jego żona Molly planuje go zdradzić, zestawione są z partiami operowymi, które Leopold Bloom słyszy w barze. Aria Lionela, który śpiewa o utraconej miłości, dopełnia narracyjnie utwór. Sam zaś główny bohater przeżywa swoje cierpienie poprzez odniesienie do uczuć postaci operowych, z którymi się utożsamia.
„Brąz przy złocie słyszą podkowy, stalą dźwięczące, Impertyntyn tyntyntyn. Skrawki, odrywając skrawki zrogowaciałego paznokcia na kciuku, skrawki. Obrzydliwe! I oto złoto rumieni się.”
Ten fragment powieści przywołuje Joanna Barska zauważając, że James Joyce „aplikuje elementy muzyczne do konstrukcji zdań, takie jak tryl czy staccato.”
Prof. Paweł Nowak. Fot. arch. prywatne
W drugiej rozmowie z prof. Pawłem Nowakiem dowiadujemy się o harmonijności dzieł Jamesa Joyce’a. Stawia pytanie, jak to możliwe, że choć każdy z rozdziałów „Ulissesa” napisany jest inaczej, to razem tworzą spójną całość.
Prof. Paweł Nowak dopowiada, że wynika to z holistycznego postrzegania przez człowieka komunikatów. W twórczości Joyce’a mamy do czynienia z „wyraziście ukrytymi treściami”.
Cechą pisarstwa Irlandczyka jest symbolika i wieloznaczność, która w późnych pracach Joyca’a jest szczególnie widoczna, co – jak przypuszcza prof. Nowak – może wynikać z coraz bardziej zaburzonej percepcji rzeczywistości pisarza (m.in. problemów ze wzrokiem oraz słuchem).
Śniadanie w James Joyce Centre. Bloomsday 16 czerwca 2019. Fot. Studio 37
Bloomsday obchodzony jest także w Londynie. Alex Sławiński, korespondent Radia WNET, opowiedział o wydarzeniach związanych z celebrowaniem dnia 16 czerwca.
Ale nie udało się ominąć tematów związanych z bieżącą polityką, problemami i dylematami Partii Konserwatywnej, oraz zbliżającego się terminu definitywnego rozstania Zjednoczonego Królewstwa z Unią Europejską.