Analogia z sytuacją z XVIII w. i targowicą jest uzasadniona nie tylko dlatego, że zasiedziałe środowisko wpływowych sędziów i profesorów prawa postawiło swój interes przed interesem Rzeczypospolitej.
Krzysztof Skowroński, Jacek Jonak
Wiemy, że dziesiątego maja odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Zetrą się w nich dwie koncepcje wolności: wolność ku odpowiedzialności i wolność ku niewoli. Nie będę się tu rozpisywał, bo po pierwsze, czytelnicy „Kuriera WNET” wiedzą, o co chodzi, a po drugie – tym razem lepiej ode mnie zrobi to Jacek Jonak:
Koniec świata szwoleżerów AD 2020
Polecam Państwu znakomity wykład prof. Nowaka o pojęciu ‘elity’ w języku polskim. Słowo to zaistniało dopiero pod koniec XIX wieku, Norwid ani Mickiewicz go nie używali. Sędzia mówił: „Przecież są w estymie/ U ludzi, bo szanujem w nich ród, dobre imię/ Albo urząd, lecz ziemski, przyznany wyborem/ Obywatelskim, nie zaś czyimś tam faworem”.
Wbrew etymologii (‘élu’ oznacza po francusku osobę wybraną), do elity się nie wybiera. Elity dobierają sobie kolejnych, podobnych im członków.
PiS złamał umowę. Niepisaną, zawartą być może przy Okrągłym Stole lub niedługo potem, że prawniczych ani uniwersyteckich (szczególnie humanistycznych) elit ruszać nie wolno. W odpowiedzi elity te łamią jednak umowę znacznie ważniejszą, na której stoi Rzeczpospolita – umowę społeczną.
One pierwsze odważyły się na zlekceważenie demokratycznego wyboru, jawne wypowiedzenie posłuszeństwa władzy państwowej i ramię w ramię z totalną opozycją szukają poparcia dla swojego rokoszu za granicą. Robią to dzielni i prawi działacze dawnej opozycji solidarnie z dawnymi żałosnymi oportunistami. Dowód na to, że także elity rycerskie mogą zejść na pasożyty.
Za nimi idą ci, którzy w dobrej wierze (mam nadzieję) nie zgadzają się z działaniami większości parlamentarnej, inaczej rozumiejąc dobro Rzeczypospolitej. Wielu z nich, od dziesięcioleci wierząc wyblakłym dziś autorytetom, nauczyło się nienawidzić Prawa i Sprawiedliwości i jego zwolenników, i nie rozumie już, że można inaczej.
Powszechnie używana analogia z sytuacją z XVIII wieku i targowicą jest uzasadniona nie tylko dlatego, że zasiedziałe środowisko wpływowych sędziów i profesorów prawa postawiło swój interes przed interesem Rzeczypospolitej. Myślę, że jest jeszcze drugi, głębszy i ważniejszy powód: podobnie jak wtedy, tak i dziś w sferze publicznej przez lata nie istniał temat polskiej racji stanu, tak jakby przystąpienie do NATO i do Unii Europejskiej zdjęło z nas obowiązek debatowania o wspólnocie i zabezpieczeniu jej przyszłości. Nie ma więc zrozumiałej dla wszystkich miary, której można użyć, żeby właściwie oceniać słowa i czyny, aby potrafić rozpoznać, co buduje, a co niszczy nasz dom.
Wiem, że rozmowa się toczy, także na łamach „Kuriera WNET” i w Radiu WNET. Wiele jednak przed nami, aby przebiła się przez lenistwo i nieuctwo tych, co nadają ton, w elitach i mediach wszelkiego koloru.
***
Ale kropla drąży. Zachęcam państwa do lektury kolejnego numeru „Kuriera WNET”. Zanim to nastąpi, wierzących proszę o modlitwę za duszę świętej pamięci redaktora Wojciecha Piotra Kwiatka, naszego przyjaciela, miłośnika kryminałów, filmów, pasjonata kultury, zasłużonego dla Radia WNET twórcy, autora wielu książek, w tym ostatnio nadawanej jego młodzieńczej powieści kryminalnej Parszywa trzynastka.
Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, i mec. Jacka Jonaka, znajduje się na s. 1 lutowego „Kuriera WNET” nr 68/2020, gumroad.com.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.
Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.
Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 12 marca 2020 roku!
Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, i mec. Jacka Jonaka, na s. 1 lutowego „Kuriera WNET” nr 68/2020, gumroad.com
Czasy gdy dla cudzoziemców Polska była mało atrakcyjnym krajem do zamieszkania i pracy dawno mamy za sobą. Z naszym krajem wiążą się również artyści muzycy z Hiszpanii, którzy o sobie opowiedzą,
Dla Polaków Hiszpania od wielu lat pozostaje atrakcyjnym krajem. Przede wszystkim w wymiarze turystycznym, choć wiele osób szuka szczęścia również na miejscowym rynku pracy. A jak jest w odwrotną stronę? Czy Polska jest atrakcyjnym krajem dla mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego?
Okazuje się, że dla mieszkańców Hiszpanii nasz kraj jest dużo atrakcyjniejszy, niż by się to mogło wydawać. Również pod względem zawodowym. Kryzys finansowy, jaki dotknął Hiszpanię ponad 10 lat temu spowodował, że wielu młodych ludzi nie mogło znaleźć zatrudnienia. Mowa tu zwłaszcza o osobach bez żadnego doświadczenia zawodowego. Tymczasem w Polsce znaleźć mogli oni całkiem nieźle płatną pracę, a przy odrobinie szczęścia również rozpocząć nowe życie.
Jednak mieszkańcy Hiszpanii przybywają do Polski nie tylko do pracy w firmach. Przybywają również i spełniać się artystycznie, w tym również i muzycznie. Do takich osób należą również i nasi goście: dwaj muzycy ukrywający się pod pseudonimami Ibiza Boy oraz Robert Dinero. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasi goście opowiedzą o swojej muzyce: mieszance rapu, trapu, reggaetonu, muzyki elektronicznej i czort jeden wie, czego jeszcze. Opowiedzą również o swoich małych ojczyznach, z których pochodzą, swojej znajomości, zainteresowaniach i inspiracjach muzycznych, planach na przyszłość etc.
Na muzyczne inspiracje rodem z Balearów, gdzie nasi goście się poznali, zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 10 lutego, tym razem o 22H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!
¡República Latina – światowe inspiracje!
Resumen en castellano: no sólo España es un país atractivo para los Polacos. También Polonia es atractiva para visitar. No sólo como un destino de turismo, sino tambien como un país para trabajar y comenzar una vida nueva.
Entre esta gente se puede encontar también nuestros invitados – dos artistas músicos escondidos bajo de sus nicks: Ibiza Boy y Robert Dinero. Ellos van a contarnos sobre su música: una mezcla de rap, trap, reggaetón, música electrónica y otros generos, sus inspiraciones, su amistad, su colaboración y su planes para el futuro.
Les invitamos para escucharnos el lunes 10 de febrero, a las 22H00UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano!
Dzisiaj z rozrzewnieniem przypominam sobie rozmowę z Romualdem Lipko, kiedy mój program „Polska Tygodniówka” w irlandzkim Radiu NEAR FM obchodził dziesięciolecie. Te słowa zapamiętam do końca życia…
W czerwcu 2016 roku, podczas mojego jubileuszu radiowego w irlandzkiej rozgłośni NEAR FM, padły piękne słowa z ust pana Pana Romka o przemijalności, o tym czym jest życie i jak je przeżyć, wreszcie o magii prawdziwego radia.
Tomasz Wybranowski
Z Romualdem Lipko znałem się od czasu pracy w lubelskim Radiu Puls (lata 1992 – 1994). Przegadaliśmy wiele godzin i to nie tylko w zaciszu radiowych studiów. Pan Romek, bo tak nazywaliśmy Go, był zawsze otwarty, pogodny, skromny i uśmiechnięty. W planach mieliśmy kolejne rozmowy na antenie Radia WNET. Mieliśmy… a teraz pozostała tylko cisza, jak tytuł pewnej płyty Budki Suflera.
W sobotę, 8 lutego 2020 roku, w programie Muzyczna Polska Tygodniówka przypomniałem fragmenty czterech różnych rozmów z Romualdem Lipko z lat 2011 – 2017.
Z ponad trzydziestu godzin zarejestrowanych wywiadów z panem Romkiem wybrałem moim zdaniem te najciekawsze. Także o współpracy z Czesławem Niemen, przyjściu do zespołu Romualda Czystawa, czy o szorstkiej przyjaźni z Krzysztofem Cugowskim.
Rok 2020 został ogłoszony rokiem ojca Józefa Marii Bocheńskiego OP. Senat RP postanowił uczcić 25. rocznicę śmierci tego wielkiego logika i filozofa. Ojciec Bocheński zasnął w Panu 8 lutego 1995 roku.
W październikowej uchwale (2019 rok) senatorowie podkreślili, że – tutaj cytat:
Ojciec Józef Maria Bocheński OP zajmuje wyjątkowe miejsce wśród polskich uczonych, reprezentując najważniejszą polską szkołę filozoficzną, zwaną lwowsko-warszawską.
O. Józef Maria Bocheński OP do końca swych dni używał imion zakonnych: Innocenty Maria. Dożył sędziwego wieku 93 lat, a mój rozmówca Paweł Winiewski był ostatnim dziennikarzem, który przeprowadził ostatni i ważny wywiad z autorem „Logika religii”.
Jego życie było bardzo niezwykłe. Był uznanym filozofem i logikiem i bez wątpienia jednym z najwybitniejszym znawców filozofii marksizmu i jego najzagorzalszym krytykiem. Ale nie możemy zapominać o tym, że był wielkim patriotą, Miłość do Polski udowodnił nie raz i nie dwa, także na polach bitew i frontach. – przypomniał Paweł Winiewski.
O. Bocheński urodził się 30 sierpnia 1902 r. w Czuszowie, a odszedł 8 lutego 1995 r. w szwajcarskim Fryburgu. Studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ekonomię na Uniwersytecie w Poznaniu, filozofię we Fryburgu, teologię w Rzymie, a w roku 1926 wstąpił do seminarium w Poznaniu.
To chyba jedyny na świecie przypadek, że agnostyk zdecydował się na wstąpienie do seminarium. – zaznaczył podczas audycji Paweł Winiewski.
Po roku nauki odnalazł Boga i uwierzył. A potem wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika twierdząc, że „Bóg dał nam nie tylko serce, ale i rozum.„
W latach 1934–1940 był profesorem logiki w Angelicum w Rzymie. Habilitował się z logiki w 1938 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1945 r. był profesorem na Uniwersytecie we Fryburgu, na którym w latach 1964–1966 pełnił urząd rektora.
Walczył podczas wojen w 1920 i 1939 roku. W stopniu podpułkownika służył jako kapelan w II Korpusie gen. Władysława Andersa. Brał udział w bitwie o Monte Cassino.
Po wojnie, rozczarowany postawą aliantów i jawną ich zdradą, o. Józef Bocheński pozostał na emigracji. Dał się poznać na całym świecie jako orędownik filozofii analitycznej, czyli zastosowania analiz matematycznych do logik, oraz uznanie aktywnej roli języka w zdobywaniu wiedzy o świecie przez nastawienie kognitywne.
Kognitywistyka to gałąź nauki zajmująca się obserwowaniem i analizowaniem działania zmysłów, mózgu i umysłu, a w szczególności ich modelowaniem. Często spotykanym jej określeniem jest nauka o poznaniu. Jako nauka interdyscyplinarna znajduje się w obszarze pogranicza psychologii poznawczej, neurobiologii, filozofii umysłu, sztucznej inteligencji, lingwistyki (lingwistyka kognitywna), fizyki i logiki.
Ojciec Bocheński podejmował także próby modernizacji tomizmu za pomocą logiki formalnej. Tutaj należy przypomnieć dwie znakomite i ważne pozycje: „Logikę religii” (Warszawa 1990) i „Istotę i istnienie Boga” (1993). Jego prace zostały opublikowane w ponadmilionowym nakładzie w wielu krajach, co jest bardzo rzadkie w przypadku filozofów.
Krytyka komunizmu i kolaborantów
Ojciec Bocheński w sposób bezkompromisowy ganił intelektualistów kolaborujących z komunizmem (nazywał ich „zgniłkami”, przy czym jak sam podkreślał jest to stwierdzenie naukowe, oznaczające ludzi, którzy nie wierzą w prawdę oraz są produktem rozkładającego się społeczeństwa).
Po roku 1989 domagał się nie tylko konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia politycznego „lizusów, ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa”.
Był nie tylko znanym filozofem i logikiem, ale także jednym z najwybitniejszym znawców filozofii marksizmu (i jego krytyków), jednym z najznamienitszych na świecie sowietologów, który napisał:
Marksizm-leninizm, jest prawdopodobnie najbogatszym zbiorem zabobonów, jaki kiedykolwiek utworzono. Jego wyznawcy są typową sektą z typowym guru. Ich poglądy, a mianowicie marksizm, zawierają między innymi tak zwany naukowy światopogląd, materializm dialektyczny, scjentyzm, historiozofię, ekonomizm, zabobonną teorię klas, wiarę w postęp, aby tylko te gusła wymienić.
Oto zapis dwóch rozmów z Pawłem Winiewskim, który przeprowadził z ojcem Józefem Innocentym Marią Bocheńskim ostatni wywiad. Ciąg dalszy nastąpi, bowiem myśl i żarliwa wiara i miłość do Polski obliguje nas by jak największe grono słuchaczek i słuchaczy Radia WNET poznało, bądź odkryło na nowo ojca Bocheńskiego.
Hanna Shen o sprawie firmy Tencent, tym czy przypadkiem ujawniła ona prawdziwą skalę epidemii, kontroli KPCh nad mediami i o śmierci na koronawirusa lekarza, ukaranego za mówienie prawdy.
Hanna Shen o epidemii koronawirusa w Chinach. Komentuje sprawę Tencent – chińskiej firmy, która prowadzi licznik pokazujący aktualną ilość zarażonych i ofiar śmiertelnych choroby. 1 lutego jej liczniki podały ponad 30 razy większe od oficjalnych danych: 154 023 zarażonych i 24 589 zmarłych. Dane te zostały szybko zmienione z powrotem na wcześniejsze, zgodne z oficjalnymi. Zdaniem części komentatorów firma przez przypadek ujawniła prawdziwą skalę epidemii, którą chiński rząd ukrywa. Chiński miliarder-dysydent Guo Wengui w programie Steve’a Bannona stwierdził, że nawet liczba 24 tys. zmarłych jest zaniżona! Według niego prawdziwa ilość zmarłych w wyniki infekcji 2019-nCoV to ok. 50 tys., a w Chinach od czterech tygodni każdego dnia poddaje się kremacji 1200 ciał ofiar choroby.
Komunistycznej Partii Chin podkreślają swoją wolę walki z chorobę. Przewodniczący Xi Jinping nazwał chorobę diabłem, w czym nie przeszkodził mu oficjalny ateizm chińskich komunistów. Jak mówi korespondentka, wczoraj w związku z epidemią odbyło się posiedzenie Komitetu Stałego Biura Politycznego KC KPCh. Jednym z poruszanych tematów była kontrola nad mediami, co do przekazywanych przez nie informacji na temat epidemii. Shen mówi też kim był Li Wenliang, którego śmierć wzburza emocje mieszkańców Chin. Ten 34-letni okulista, jako jeden z pierwszych odkrył nową chorobę:
Jeszcze w grudniu ostrzegał, że dzieje się coś niepokojącego, na portalach społecznościowych. 17 grudnia napisał list do władz prowincji, z prośbą o reakcję.
Władze „zareagowały”. Policja w Wuhan zatrzymała jego i siedem innych osób ostrzegających przed nową, podobną do SARS chorobą na portalach społecznościowych takich jak WeChat. Li musiał podpisać dokument, w którym przyznał się, że „poważnie naruszył porządek publiczny”. Wrócił do pracy, gdzie zaraził się wirusem i zmarł. Sprawa bohaterskiego lekarza, ukaranego za mówienie prawdy wywołuje „ogromne niezadowolenie” Chińczyków, którzy uważają, że
Gdyby władze zareagowały, nie mielibyśmy tyle ofiar śmiertelnych.
Shen stwierdza, że „może jakiś aparatczyk partyjny się znajdzie” na którego będzie można zrzucić winę. Problemem jest jednak, cały biurokratycznych system Chińskiej Republiki Ludowej, ze swoją obsesją na punkcie utrzymania porządku publicznego nawet kosztem obywateli.
Wydanie Studia Dublin na dzień przed przyśpieszonymi wyborami w Republice Irlandii. Dzień przed wyborami parlamentarnymi niespodziewanie prowadzi w sondażach Sinn Féin i jej liderka Mary Lou McDonald.
W gronie gości:
Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com Paweł Winiewski – dziennikarz, znawca biografii ojca Józefa Bocheńskiego
Prowadzący: Tomasz Wybranowski
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizator: Dariusz Kąkol (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)
Powody do zadowolenia ma także liderka Sinn Fein, Mary Lou MacDonald, która na Szmaragdowej Wyspie cieszy się 41. procentową sympatią badanych wyborców. O ponad 10 procent wyprzedza ona liderów Fine Gael i Fianna Fail.
W jutrzejszych irlandzkich wyborach powszechnych po raz pierwszy staną w szranki takie partie jak: Aontú, Irlandzka Partia Wolności, Partia Narodowa czy ugrupowanie RISE.
W Studiu Dublin składamy także życzenia dla Fundacji Kultury Irlandzkiej i Krzysztofa Schramma, jej założyciela i wicekonsula honorowego Republiki Irlandii w Poznaniu. Wczoraj tej zasłużonej i zaprzyjaźnionej ze Studiem Dublin i irlandzką rozgłośnią NEAR FM organizacją „stuknęło” siedemnaście lat!
Pozdrawiamy serdecznie z Kramarskiej w szczególnym, urodzinowym nastroju:) 17 lat temu powstała Fundacja ☘💚 nie ma czasu na świętowanie bo dokładnie tak jak to było 17 lat jesteśmy w okresie gorących przygotowań do „Dni św.Patryka”:) dziękujemy wszystkim, którzy są z nami od tych 17 lat i tych, którzy dołączyli do grona naszych przyjaciół przy kolejnych imprezach. – powiedział Krzysztof Schramm.
Jutro (8 lutego 2020) Irlandczycy pójdą do urn wyborczych. Mieszkańcy Republiki Irlandii wybiorą nowy parlament w przyśpieszonych wyborach. Mieszkańcy Szmaragdowej Wyspy wybiorą 159 z 160 posłów do Dáil Éireann (opowiednik polskiego Sejmu).
W czerwcu 2011 zmniejszono liczbę członków izby niższej parlamentu Republiki Irlandii z 166 do 158 i zmniejszono liczbę okręgów z 43 do 40. Po kolejnych zmianach mamy teraz na Wyspie 39 okręgach wyborczych. 160 mandat automatycznie obejmie ustępujący Przewodniczący Rady – Seán Ó Fearghaíl. W Studiu Dublin przypomnieliśmy system parlamentarny i sposób głosowania. Wyborcy głosują tutaj w ordynacji proporcjonalnej, czyli pojedynczego głosu przechodniego.
Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com komentowali ostatnie gorące sondaże wyborcze. Sensacyjnym liderem na ostatniej prostej kampanii w Republice Irlandii jest Sinn Féin na którą chce głosować 25 procent wyborców na Wyspie.
Sinn Féin wyprzedza wiodące partie Fianna Fail (23 procent) i Fine Gael (21 procent). Według sondażu pracowni Ipsos MRBI, na Sinn Fein chce głosować 25 proc. ankietowanych, na drugim miejscu znalazła się największa partia opozycyjna Fianna Fail z dwudziestotrzyprocentowym poparciem, a dopiero na trzecim rządząca obecnie Fine Gael premiera Leo Varadkara.
Co ciekawe, przed dwoma tygodniami odsetek zamierzających głosować na zbierające najwięcej głosów przez ostatnie dziesiątki lat dwie największe partie (Fianna Fail i Fine Gael) poszybował w dół odpowiednio o 2 i 3 punkty procentowe. Sinn Féin zyskała 4 punkty.
Irlandczycy spodziewają się zmiany w sposobie i w stylu rządzenia krajem. Stąd nie należy się dziwić wyrazom poparcie i sympatii dla Mary Lou MacDonald i Sinn Féin. – powiedział szef portalu Polska-ie.com Bogdan Feręc.
Mary Lou McDonald. szefowa republikańskiej Sinn Fein. Fot. Oireachtas PSI License
Te słowa zdaje się potwierdzać fakt, że liderka ugrupowania Mary Lou MacDonald również cieszy się największym zaufaniem irlandzkich wyborców.
Ma do niej zaufanie 41 procent respondentów. Sympatia wyborców dla urzędującego jeszcze premiera Leo Varadkara (Fine Gael) i lidera opozycyjnej Fianna Fail – Michaela Martina kształtuje się na poziomie 31 procent.
Dodać trzeba, że liderka Sinn Féin Mary Lou McDonald nie kapituluje w sprawie zjednoczenia Irlandii i przeprowadzenia powszechnego referendum w tej kwestii. Jak podkreśla Bogdan Feręc, Mary Lou McDonald zrywa także z terrorystyczną spuścizną partii związaną z działalnością Irlandzkiej Armii Republikańskiej.
Gary Moore. Fot. Nymf (talk). Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0
6 lutego 2020 roku minęło dziewięc lat odkąd Gary Moore odszedł na drugą stronę luster. Irlandzki syn Belfastu był jednym z największych wirtuozów gitary, choć … niestety niedoceniany. Podkreślano w recenzjach, że
„miał ogromne wyczucie w grze wyczarowując dokładnie tyle dźwięków ile trzeba”.
Co ważne, Gary Moore nie potrzebował żadnych dodatkowych efektów, aby wzmocnić swój gitarowy przekaz. Grał w rodzaju natchnionego gitarowego wieszcza, który raz staje się nastrojowym lordem Byronem, aby za chwilę przemienić się w Oscara Wilde’a gitary. Już wtedy wykreował swój specyficzny styl. Bez znaczenia było już co w danej chwili gra, heavy metal, rock domieszką hard, eksperymentatorski fussion, czy najsmakowitszy blues. Biały blues. Zawsze było wiadomo, że to On.
W roku 1985 Gary Moore zdeklasował konkurencję albumem „Run For Cover”. Dla wielu krytyków i fanów muzyki rockowej to najdoskonalsze dzieło czarodzieja gitary z Belfastu. Trudno się dziwić. Rozmach produkcji, dobór znakomitych utworów i udział w sesji gwiazd z panteonu hard ‘n’ heavy (by wymienić tylko Phila Lynnotta, basistę Glena Hughesa – ex – Deep Purple, czy perkusistę Charlie Morgan) i znakomita produkcja przyniosły oczekiwany efekt!
Od tytułowego „Run For Cover” po kończący, z popowym sznytem i wiosną miłości w powietrzu, „Listen To Your Hearbeat” nie ma tu słabych momentów. Jednym z największych przebojów Gary Moore’a w historii (obok „Parisienne Walkways”) okazał się wydany na singlu „Out In The Fields”.
Muszę wspomnieć także „Military Man”. Piosenkę skomponował i zaśpiewał Phil Lynnott dla którego był to [niestety] łabędzi śpiew. Złowiony na złowieszczą wędkę alkoholizmu i narkotyków dla swego przyjaciela wykrzesał mnóstwo energii i siły by zajaśnieć pełną gamą na „Run For Cover”.
„Military Man” zaczyna się werblem i ciężkim, powtarzalnym i motorycznym riffem w który wtapia się mocny śpiew Lynnotta. Potem przychodzi uspokojenie, balladowy zmierzch koresponduje z przesłaniem lirycznym tekstu. Syn, który w mundurze musi walczyć, mówi matce, że kiedyś napisze dla niej najpiękniejszy miłosny list. To jeden z najtkliwszych momentów w muzyce rockowej po wieczność.
Prywatnie był bardzo skromnym człowiekiem, typem wyspiarskiego dżentelmena w każdym calu. Jak mawiał pasją Jego życia była muzyka. A muzyka była Jego życiem. Jego znakami firmowymi były (i będą na zawsze) TO charakterystyczne brzmienie, oraz długo wydobywane dźwięki, które wywołują drżenia serca i spragnionej światła duszy.
Jego gra, muzyczne dokonania i niezwykłe koncerty zawsze będą inspirować, tak gitarzystów, jak i miliony fanów na całym globie. Cała prawda o Nim – a imię Jego: GARY MOORE. Nasze wspomnienie w Studiu Dublin.
Rok 2020 został ogłoszony przez Senat RP rokiem ojca Józefa Marii Bocheńskiego OP. Senat postanowił uczcić 25. rocznicę śmierci tego wielkiego logika i filozofa. Po raz pierwszy prowadzący Studio Dublin zetknął się z myślą ojca Bocheńskiego za sprawą książki „Sto zabobonów”. Był rok 1987, a książka ukazała się poza normalnym obiegiem wydawniczym (tzw. drugi obieg).
Ojciec Bocheński w sposób bezkompromisowy ganił intelektualistów kolaborujących z komunizmem (nazywał ich „zgniłkami”, przy czym jak sam podkreślał jest to stwierdzenie naukowe, oznaczające ludzi, którzy nie wierzą w prawdę oraz są produktem rozkładającego się społeczeństwa). Po roku 1989 domagał się nie tylko konsekwentnej dekomunizacji, ale również eliminacji z życia politycznego „lizusów, ludzi bez charakteru, bez kręgosłupa”.
O. Józef Maria Bocheński OP , który do końca życia używał imion zakonnych: Innocenty Maria, dożył sędziwego wieku 93 lat. Było to życie niezwykłe. Był znanym filozofem i logikiem, jednym z najwybitniejszym znawców filozofii marksizmu (i jego krytyk), jeden z najznamienitszych na świecie sowietologów, który napisał:
Marksizm-leninizm, jest prawdopodobnie najbogatszym zbiorem zabobonów, jaki kiedykolwiek utworzono. Jego wyznawcy są typową sektą z typowym guru. Ich poglądy, a mianowicie marksizm, zawierają między innymi tak zwany naukowy światopogląd, materializm dialektyczny, scjentyzm, historiozofię, ekonomizm, zabobonną teorię klas, wiarę w postęp, aby tylko te gusła wymienić.
W roku poświęconym przez polski Senat ojcu Bocheńskiego, na antenie Radia WNET przybliżamy postać tego niezwykłego myśliciela i filozofa, i gorącego polskiego patrioty.
Przewodnikiem po pasjonującym żywocie ojca Bocheńskiego i jego myśli jest Paweł Winiewski, który jako ostatni przeprowadził wywiad z autorem„Podręcznika mądrości tego świata” i „Katastrofy pacyfizmu”.
Czy dzięki nowym badaniom amerykańskich naukowców będziemy mogli skutecznie znajdować i niszczyć komórki raka za pomocą ultradźwięków, bez szkody dla komórek zdrowych?
Jest to pasjonujący dowód na ideę nowego rodzaju terapii rakowej, która nie potrzebuje by rak posiadał wyjątkowe znaczniki molekularne lub był położony osobno od zdrowych komórek, aby go zlokalizować.
W tych słowach wynikami swoich badań podzielił się w opublikowanym 7 stycznia artykule jego główny autor David Mittelstein. Lekarze już od jakiegoś czasu używają ultradźwięków do niszczenia komórek rakowych bez interwencji chirurgicznej. Dotąd jednak problemem było niszczenie przy tym również komórek zdrowych. Dochodzi do tego przy użyciu ciepła. Kontrast dla rozróżnienia komórek można zastosować tylko w mniejszości przypadków. Problem ten rozwiązać może odkrycie lekarzy z Kalifornijskiego Instytutu Technicznego i Instytutu Rozwoju Beckman. Zastosowali oni ultradźwięki o niskim natężeniu, aby rozróżnić komórki zdrowe, od tych dotkniętych rakiem. Jak czytamy we wzmiankowanym raporcie z badań:
Ten projekt pokazuje, że ultradźwięk może być użyty do namierzenia komórek rakowych na podstawie ich właściwości mechanicznych.
Badania bazują na postawionej pięć lat temu przez naukowców z Caltechu ( jak potocznie nazywany jest California Institute of Technology) tezie, że różnice we właściwościach komórek zdrowych i rakowych takich jak: wielkość, grubość ścian komórkowych, rozmiar organelli itd. mają wpływ na sposób ich wibrowania pod wpływem ultradźwięków. Mechanicy Michael Ortiz oraz Frank i Ora Lee Marble’owie ustalili, że fale ultradźwiękowej o niskim natężeniu niszczyły strukturę komórkową komórek raka, zachowując te zdrowe. Jak mówi Mittelstein:
Tylko przez podkręcenie frekwencji stymulacji, widzieliśmy dramatyczną różnicę w tym jak komórki zdrowe i rakowe reagowały.
Dodaje, że dokładny mechanizm musi jeszcze zostać zbadany, ale wyniki są zachęcające.
Roman Bereźnicki opowiada o godzeniu pracy w dwóch zespołach: Lecter oraz Lipali.
Idea zespołu Lecter była prosta. Jest to po prostu czwórka kolegów z podwórka. Marzyliśmy o tym, że podwórkowy sen da nam jakąś przyszłość. Jestem głównym mózgiem zespołu, ponieważ tworzę muzykę, a potem spotykamy się w sali prób i próbujemy poskładać to razem. W zespole jest również mój brat – Bolesław Bereźnicki-gitarzysta, kolega ze szkolnej ławki Sławomir Nykiel i Dominik Jończyk – mówi gość „Popołudnia WNET”.
Roman Bereźnicki opowiada, że w trakcie swojej muzycznej drogi dostał się do zespołu Lipali, który pochodzi z Gdańska. Jak dodaje: Musiałem się poświęcić nowemu zespołowi. Skupiałem się na zespole z Gdańska, przez co zespół Lecter musiał mimochodem przystopować. Artysta mówi także o tym, co czuł, kiedy się dowiedział, że będzie ojcem. To wydarzenie było właśnie inspiracją, do powstania najnowszej płyty zespołu pt. „Lumen”. „ Miałem w sobie tyle emocji, przemyśleń, że musiałem to z siebie wyrzucić (…). Są wycofane gitary, jest dużo więcej bitu i jest to zupełnie inna płyta niż poprzednie. Dodaje, że „Chciałem stworzyć, na ile się da w naszym wykonaniu, płytę rytmiczną i taneczną”. Utwór „Płyń”ze wspomnianej płyty , która ukazała się we wrześniu 2019 roku nadaje nowy kierunek i brzmienie zespołowi.
Rozmówca Magdaleny Uchaniuk mówi o muzykach w swojej rodzinie. Są nimi jego bracia: Michał i Bolesław Bereźniccy. Opowiada o łączeniu aktywności artystycznej z zawodową i życiem rodzinnym. „Staram się utrzymać siebie i swoją rodzinę z muzyki”– mówi. Opowiada również o projekcie, w którym brał udział, gdzie wykorzystywane były teksty Czesława Miłosza (Rosemars Kids).
Muzyk zdradza trasę koncertową zespołu Lecter. Najnowsza płyta jeszcze nie była grana na koncertach. 7 marca grają w Opolu, 17 kwietnia w Gdańsku, 4 kwietnia w Poznaniu (jako support Lipali). Ten ostatni będzie dla niego, jako członka obu zespołów, ciężkim wieczorem. Cieszy się jednak, że jest w obydwu zespołach, gdyż dzięki temu może spełniać się na różnych biegunach. Jak stwierdza: Mam drugi świat Lectera, gdzie lubię bawić się elektroniką.
Czas mojego dorastania przypadł na złote lata 90., kiedy rodził się grunge. Wszystko było dla mnie nowe. Powstawały nowe gatunki muzyczne. Największe wrażenie zrobił na mnie pierwszy koncert Davida Bowie’ego – opowiada.