27 marca 2020 roku wreszcie pojawił się debiutancki krążek Magdy Ruty o nieco przewrotnym i pozostawiającym spore pole do interpretacji tytule „Nie wiem, czy będę”. To album bardziej niż szczery.
Owe metafory i dźwięki mega szczerości są rozstrzelone między rozstajami z jednej strony wątpliwości, lęków, złych snów i tęsknot, a z drugiej zaś apetytytu na życie, miłość i spełnianie pragnień. Nie brakuje także pozbawionej kunktatorstwa próby oceniania innych. Po singlu „Wybujałe” miałem wielki apetyt na cały album! I nie pomyliłem się!!!
Tutaj znajdą Państwo zapis mojej rozmowy z Magdą Rutą, spod nieba cudnej Włodawy i Orchówka, o których także rozmawialiśmy:
Obok Magdy Ruty współautorem albumu jest z Tomasz „Serek” Krawczyk. Na płycie „Nie wiem, czy będę” znajdą Państwo dwanaście piosenek, które łączy świeżość, szczerość. oraz świetlistość prawdy bytu i emocji.
Album na sto procent został wymyślony, napisany, nagrany z emocjami podbitymi wrażliwością na słowo i upływ czasu. Między jedną godziną a drugą, pomiędzy dniem a nocą jest jedna niezmienność: czekanie na drugą osobę, która zwiastować może miłość…
A ta miłość nie zawsze nadchodzi z odgłosem kroków w korytarzu i pukaniem do naszych drzwi (piosenka „22”). A co się dzeiej, kiedy ów ktoś nie nadchodzi zbyt długo? Wtedy w głowie kobiety rodzi się strach i wielka niepewność odziana w szal wątpliwości, czy aby otwarcie serca na drugiego człowieka jest właściwe i celowe. Tak dzieje się w songu tytułowym „Nie wiem, czy będę”:
„Nie wiem, czy będę” to obawa kobiety przed otwarciem się na drugiego człowieka. Mieszanka ekscytacji i strachu, że nowo poznana osoba patrząc na mapę wyrysowaną na jej ciele zechce doszukiwać się legendy, która ukryta jest w środku – opowiada o utworze Magda.
Mocną stroną Magdy Ruty artystki jest nie tylko jej młodość i pełna czucia bezkompromisowość, ale także wyrazistość, piosenkowy zmysł i nie narzucająca się, ale wszechobecna charyzma. Mało tego! Lubi wiersze Haliny Poświatowskiej, czego przykłądem piosenka „Sanatoria”, o których mówi:
Sanatoria powstały z inspiracji twórczością i życiorysem poetki Haliny Poświatowskiej, która większość swego życia spędziła w szpitalach i sanatoriach z powodu nabytej wady serca. Właśnie w sanatorium poznała miłość swojego życia, o której pisała później w swoich wierszach.
Ktoś w jakiejś recenzji zarzucił tej piosence „zbliżenie się do trywializmu”. Ja twierdzę stanowczo, że „Sanatoria” to bezpretensjonalna i pozbawiona ukrytych podtekstów pieśń o szczęśliwym zakochaniu.
A wszystko co szczere i piękne ma w sobie tę przestrzeń prostoty i naiwnej wiary, że oto można i góry przenosić!
Pop brzmienia, gitarowe zgrabne akordy i nieco kameralnego art popu pachnącego brzmieniem klawiszy z lat 80. czynią słuchanie tej płyty powrotem do źródeł radości, tak dobrze mi znanej z czasów młodości. Ale cóż, z Magdą łączy mnie także nieco topos miejsca. Zamojszczyzna przecież i Chełmszczyzna to ziemie bliźniacze na wschodnich krańcach Rzeczpospolitej. A tam i poezję inaczej się czyta, i nawet Leśmianowski jaśmin inaczej pachnie. Naprawdę…
I jeszcze jednoz bliżając się do końca mojej opowieści o debiucie Magdy Ruty. Każda z tych dwunastu piosenek ma ciekawą melodię. To tak w ogóle bardziej niż melodyczna płyta. Cieszy mnie także znakomita i selektywna produkcja i to, że mogę usłyszeć każdy instrument i szepty Magdy. A jej głos intryguje. Raz wodzi na pokuszenie pełne marzeń i wspomnień, by zaraz wybuchnąć stacatto żalu i niespełnienia. I tak oto nostalgia („Zamarznę”) wadzi się na „Nie wiem, czy będę” z apoteozą życia i wiarą w spełnione jutro (singlowe „Wybujałe”).
Cały album „Nie wiem, czy będę” zasługuje zdecydowanie na naszą uwagę i wyciszenie podczas słuchania. Te dwanaście nagrań gości na antenie Radia WNET o różnych porach, co cieszy naszych słuchaczy. Skąd wiem? Bo oni o tym piszą. A ja słuchaczom odpisuję, że ten debiutancki longplay to ledwie bardziej niż udany początek artystycznej wędrówki Magdy Ruty. I wiem, że tak będzie, bo o pewnej ważnej idei można w nieskończoność, bo…
Miłość ma wiele kolorów i odcieni – mówi Magda Ruta.
Tomasz Wybranowski
Album “Nie wiem czy będę” ukazał się nakładem wytwórni FONOBO Label. Składam podziękowania dla Magdy Ruty za niezwykłą rozmowę, oraz dla Michała Baniowskiego za profesjonalizm (jak zwykle) i utrzymywaną więź sympatii z naszym radiem.
Magdalena Ruta podczas kręcenia teledysku do piosenki „Wubujałe”. Fot. arch. artystki.
W lesie katyńskim polegli: dr inż. Zygmunt Mitera – adiunkt Wydziału Górniczego, inż. Tadeusz Ramza – starszy asystent Wydziału Górniczego i inż. Augustyn Jelonek – adiunkt Wydziału Hutniczego.
Bronisław Barchański
Ofiary zbrodni NKWD z 1940 r. zostały w Polsce po raz pierwszy oficjalnie uhonorowane poprzez opisanie tej zbrodni na płycie z brązu umieszczonej w 1989 r. w krużgankach klasztoru Ojców Karmelitów na Piaskach w Krakowie. Z tej płyty możemy odczytać, że w gronie zamordowanych było między innymi:
12 generałów,
300 pułkowników i podpułkowników,
500 majorów,
2500 kapitanów i rotmistrzów,
5000 poruczników i podporuczników,
6000 podchorążych i podoficerów.
W gronie ofiar uhonorowanych na ww. płycie jest również jedyna kobieta – porucznik lotnictwa Janina Lewandowska, którą NKWD zamordowało w dniu Jej 32 urodzin – 22.04. 1940 r. w Katyniu.
W trakcie działań wojennych prowadzonych przez Wermacht na terenie Związku Radzieckiego Niemcy natknęli się na terenie Lasu Katyńskiego na groby pomordowanych polskich oficerów. W dniach od 18.02. do 13.04.1943 r. ekshumowali 400 ciał. W dniu 13.04. 1943 r. komunikat radia niemieckiego w Berlinie poinformował świat o odkryciu masowych grobów polskich oficerów zamordowanych przez Sowietów. Dla celów propagandowych Niemcy powołali komisję, w skład której weszło 12 przedstawicieli krajów zależnych od Rzeszy Niemieckiej oraz 1 Szwajcar. Komisja ta przebywała w Katyniu od 28–30.04. 1943 r.
Pod niemieckim przymusem, ale za wiedzą i zgodą rządu polskiego w Londynie i władz podziemnych w Polsce, do Katynia udało się kilkunastu Polaków, w tym pisarze Ferdynand Goetel i Józef Mackiewicz. Komisje potwierdziły, że zbrodnia na polskich oficerach jest dziełem Sowietów. W tym miejscu pragnę postawić hipotezę, że Ferdynand Goetel (Sekretarz Akademii Górniczej w latach 1920–1925) mógł być bezwiednym świadkiem odkrycia zbrodni dokonanych przez NKWD na jego 3 byłych studentach (o których będzie mowa w dalszej części artykułu).
W gronie 795 absolwentów AG dyplomy inżynierskie uzyskało 571 górników i 224; było również 3 absolwentów – pracowników naukowych AG: dr inż. Zygmunt Mitera – adiunkt Wydziału Górniczego, inż. Tadeusz Ramza – starszy asystent Wydziału Górniczego i inż. Augustyn Jelonek – adiunkt Wydziału Hutniczego. (…)
Dr inż. Zygmunt Mitera (1903–1940)
(…) Studiował w Akademii Górniczej w Krakowie i w roku 1929 uzyskał dyplom inżyniera górniczego. W grudniu 1932 wyjechał do Kolorado dla dokończenia studiów i w maju 1933 r. jako pierwszy Polak uzyskał doktorat z geofizyki. Doktorat otwierał przed nim drogę do otrzymania dobrze płatnej pracy w USA lub w Kanadzie. Zdecydował się jednak na powrót do Polski. W krakowskiej Akademii Górniczej objął stanowisko wykładowcy w Zakładzie Geofizyki (…).
Po wybuchu II wojny światowej Zygmunt Mitera jako oficer rezerwy znalazł się w Armii Polskiej i 5 października 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej. Dalsze losy dr. inż. Zygmunta Mitery nie były znane aż do roku 1996, kiedy to Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich opublikowało Księgę Katyńską. Okazało się wtedy, że między l kwietnia a 19 maja 1940 r. Zygmunt Mitera został zamordowany przez NKWD na terenie Związku Radzieckiego, w tzw. obozie charkowskim.
Inż. Tadeusz Ramza (1901–1940)
(…) Dyplom inżyniera górnika uzyskał w 1932 r. W 1934 r. na wniosek Rady Wydziału Górniczego rektor prof. zw. inż. W.J. Takliński powołał inż. T. Ramzę na stanowisko starszego asystenta. Na tym stanowisku pracował on do wybuchu wojny. W trakcie mobilizacji inż. T. Ramza jako oficer rezerwy został wcielony do Armii Polskiej. W wyniku napaści na Polskę przez ZSRR 17 września 1939 r., dostał się do sowieckiej niewoli. Jako oficer Wojska Polskiego został zamordowany strzałem w tył głowy przez NKWD podczas likwidacji obozu jenieckiego polskich oficerów w Starobielsku – ZSRR – w okresie kwiecień–maj 1940 r.
Inż. Augustyn Jelonek (1906–1940)
(…) W latach 1924–1929 studiował w Akademii Górniczej, gdzie w grudniu 1929 r. uzyskał dyplom inżyniera metalurga. W roku 1930 pracował u Prof. Korwin-Krukowskiego nad opracowaniem skryptu z wielkopiecownictwa. Na przełomie 1930 i 1931 r. odbywał służbę wojskową. W roku akademickim 1932/33 prowadził ćwiczenia z wielkich pieców na III i IV roku studiów Wydziału Hutniczego. Na wniosek Rady Wydziału Hutniczego w maju 1933 r. rektor prof. inż. Saryusz-Bielski powołał inż. A. Jelonka na stanowisko adiunkta; na stanowisku tym pracował do wybuchu wojny. W trakcie mobilizacji inż. A. Jelonek jako oficer rezerwy został wcielony do Armii Polskiej. Po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. dostał się do sowieckiej niewoli i został zamordowany strzałem w tył głowy przez NKWD podczas likwidacji obozu jenieckiego polskich oficerów w Starobielsku między kwietniem a majem 1940 r.
Cały artykuł Bronisława Barchańskiego pt. „I Oni też tam byli” znajduje się na s. 3 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.
Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.
O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.
Artykuł Bronisława Barchańskiego pt. „I Oni też tam byli” na s. 3 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl
Barbara Schabowska-Maszenda o promowaniu polskiej kultury za granicą w dobie koronawirusa, odwoływaniu i przekładaniu wydarzeń oraz działaniach w Internecie.
Barbara Schabowska-Maszenda tłumaczy jak reżim sanitarny wpłynął na działalność Instytutu Adama Mickiewicza. Nie mogą w tej chwili promować polskiej kultury w tradycyjny sposób- „w galeriach i muzeach salach koncertowych teatrach, czy w przestrzeni kinowej”.
Festiwale bądź są odwoływane, bądź są przenoszone.
Na przyszły rok zostały przeniesione wielkie targi Jazzowe w Bremie, na których miał wystąpić polski zespół Kasia Pietrzko Trio. Pod znakiem zapytania stoi tegoroczna jesień. Nie wiadomo czy zdominuje ją kulturą czy nawrót koronawirusa.
Część projektów oczywiście możemy przenieść w tą przestrzeń wirtualną.
Podstawowa działalność Instytutu opiera się jednak na relacjach budowanych na osobistym kontakcie.
Internet nas nie zbawi.
Dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza mówi jak działa platforma Culture.pl, który odwiedza 7 mln użytkowników. Od czasu wprowadzenie izolacji liczba użytkowników w kraju wzrosła dwukrotnie, a za granicą o 40%. Opowiada o inicjatywie „Fashion Guide”, który ma przybliżać polską kulturę materialną:
To będzie taka przekrojowa i bardzo przystępna opowieść o fenomenie polskiej mody w XX i XXI wieku. Pokażemy tam najbardziej wyraziste zjawiska związane z historią naszego kraju oraz mody.
Przypomina, że współczesna komercyjna moda polska nie potrzebuje silnej promocji, gdyż „młodzi polscy projektanci to są osoby, które są bardzo cenione na całym świecie”. Zdradza, że
W tej chwili też pracujemy w Instytucie Adama Mickiewicza […] nad programem wirtualnych rezydencji Art House. To będzie program skierowany do polskich artystów, którzy tworzą w obszarze sztuk wizualnych sztuk wideo sound artu VR-u, mediów interaktywnych.
Prezentacji programu będą towarzyszyć wirtualne galerie sztuki.
Piotr Chęciński wyjaśnia, jak naprawdę wygląda kwestia certyfikatów dla maseczek wiezionych przez Antonova i przypomine inne fałszywe doniesienia medialne z tym transportem związane.
Piotr Chęciński zaprzecza krążącej w obiegu publicznym fałszywej informacji dotyczącej chińskich maseczek, które przyleciały Antonovem An-225. „Gazeta Wyborcza” stwierdziła, że mają podrobione certyfikaty.
Wszelkie zarzuty, że są nieprawdziwe. Te dokumenty są prawdziwe. sprawdzaliśmy to przed dokonaniem zakupu i transportem.
Mimo iż certyfikaty zostały opublikowane przez KGHM, to niektórzy dziennikarze nadal nie wierzą przedsiębiorstwu. Nasz gość przypomina, że to już trzecia fałszywa informacja odnośnie tego transportu.
Pierwsze fake newsy dotyczyły samego ładunku.
Na rząd posypały się głosy krytyki ze strony części opozycji, która uznała, że przewieziono za mało ładunku. Podnosiła ona, że samolot zabrał towar ważący dużo mniej niż jego maksymalny udźwig.
Wyjaśniliśmy, że coś, co waży 105 ton może mieć bardzo dużą objętość.
Innym fake newsem, jaki się przewinął było to, że transport kosztować miał 3 mld dolarów. W rzeczywistości, jak wyjaśnia nasz gość, kosztował połowę tego.
W piątkowe przedpołudnie w Radiu WNET informacje z Irlandii, oraz rozmowa z sekretarzem stanu MSZ dr hab. Piotrem Wawrzykiem. Belfast, Dublin i Republika Irlandii w czasach zarazy – tydzień szósty.
W gronie gości:
dr hab. Piotr Wawrzyk – sekretarz stanu i wicemister Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP
Agnieszka Białek – pedagog, trener, przedsiębiorca z Belfastu
Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com
Jakub Grabiasz – redakcja sportowa Studia 37 Dublin
Alex Sławiński – dziennikarz, poeta i literat – Studio Londyn Radia WNET
Prowadzący: Tomasz Wybranowski
Wydawca: Tomasz Wybranowski
Realizator: Dariusz Kąkol (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)
Gościem specjalnym Studia Dublin jest przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, sekretarz stanu w randze wiceministra doktor habilitowany Piotr Wawrzyk. Rozmowa dotyczyła zbliżających się wyborów prezydenckich w Polsce, oraz ich organizacji poza granicami Rzeczypospolitej, a więc także w Irlandii.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z drem hab. Piotrem Wawrzykiem:
Za granicą Polonia zawsze mogła brać udział w wyborach i tak być powinno.
Prof. Piotr Wawrzyk zapowiedział, że jeśli ustawa ws. głosowania korespondencyjnego zostanie przegłosowana to Polonia na Wyspach będzie mogła wziąć w nich udział. Przypomina, że termin wyborów prezydenckich określa Konstytucja. Zgodnie z nią muszą się one odbyć między 10 a 23 maja. Tłumaczy, w jaki sposób kwestia wyborów dyskutowana jest z władzami Republiki Irlandii:
Oczywiście zwróciliśmy się do władz Irlandii informując o zamiarze przeprowadzenia wyborów. Natomiast dostaliśmy odpowiedź, która przywołuje ograniczenia związane z pandemią funkcjonujące w Republice Irlandii […] z jednej strony nie ma wskazania na taką czy inną formę, ale z drugiej strony musimy w ich przygotowaniach uwzględnić tę sytuację, która jest związana z pandemią w Irlandii.
Komentując obecną sytuację zwraca uwagę, że wobec epidemii koronawirusa najskuteczniej zareagowała nie Unia Europejska, ale jej państwa członkowskie i ogólnie państwa narodowe w opozycji do organizacji międzynarodowych. Zaprzecza przy tym oskarżeniom jakoby Zjednoczona Prawica dążyła do wyprowadzenia naszego kraju z Unii Europejskiej. Odnośnie wyborów prezydenckich dodaje:
Nowa ustawa o głosowaniu korespondencyjnym, to w obecnej sytuacji jedyny możliwy sposób udziału w wyborach prezydenckich dla Polaków w kraju i dla Polaków za granicą.
Prof. Piotr Wawrzyk, sekretarz stanu w randze wiceministra w resosrcie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Fot. arch. polskiego MSZ.
W piątkowym Studiu Dublin tuż po rozmowie z sekretarzem stanu MSZ drem hab. Piotrem Wawrzykiem łączymy się tradycyjnie z Bogdanem Feręcem, szefem portalu Polska-IE.com.
Tutaj do wysłuchania rozmowa Tomasza Wybranowskiego z Bogdanem Feręcem:
Podczas dzisiejszego spotkania irlandzkiego Krajowego Zespołu do spraw Zdrowia i Sytuacji Nadzwyczajnych omawiana będzie kwestia badań wszystkich mieszkańców Irlandii. Według spostrzeżeń zespołu ekspertów medycznych istnieją dowody, że rozprzestrzenianie się koronawirusa w społeczności zostało stłumione. Wciąż rośnie jednak w niektórych społecznościach, w tym w domach opieki.
Dlatego ważne jest, aby przebadać największą z możliwych grupę mieszkańców Irlandii, co pozwoli wyeliminować potencjalne źródła zakażeń. – mówi dr Tony Holohan.
Leo Varadkar, premier rządu Republiki Irlandii. Fot. European Peoples Party (CC BY 2.0)
Przyjrzyjmy się nieco życiu politycznemu w Irlandii podczas pandemii. Ze sfer bliskim grupom negocjacyjnym wynika, że partie Fianna Fáil i Fine Gael skłonne są na bardzo dalekie ustępstwa, aby dobrać trzeciego koalicjanta. W czwartek w trakcie jednej z tur negocjacyjnych z Partią Zielonych, ugrupowanie Eamona Ryana postawiło aż 17 żądań:
Dopiero po ich spełnieniu Zieloni skłonni są poddać się dominacji ugrupowań Martina i Varadkara. Nie można powiedzieć, żeby żądania Partii Zielonych nie były dobre dla ogółu irlandzkiego społeczeństwa, bo dążą do zwiększenia nakładów na ochronę środowiska, więc zwiększenie inwestycji klimatycznych. – mówi Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com.
Bogdan Feręc, portal Polska-IE – Radio WNET Irlandia
Do najważniejszych punktów, jakie przedstawili w czasie negocjacji Zieloni, należą: milion samochodów elektrycznych w czasie najbliższych 5 lat, poważne inwestycje w transport publiczny, a jednocześnie zmianę źródeł zasilania pociągów i autobusów, co oznacza przechodzenie na napęd elektryczny.
Jest też żądanie, które dotyczy bezpośrednio polityki mieszkaniowej Republiki Irlandii. Oto Zieloni chcą zwiększenia nakładów na modernizację energetyczną ponad 500 000 irlandzkich domów.
Partia Eamona Ryana chce również radykalnego ograniczenia wykorzystywanie paliw kopalnych na wyspie, zwiększenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych i co nie jest dobrą wiadomością, podniesienia podatku od emisji dwutlenku węgla.
Linie lotnicze Ryanair i Aer Lingus nie chcą zwracać pieniędzy. Do irlandzkiego ministerstwa transportu wpłynął wniosek przewoźników lotniczych z wnioskiem, aby zmieniono okresowo przepis, który mówi, że za odwołany lot, pasażerom przysługuje zwrot pieniędzy.
Lobby złożone z Ryanair i Aer Lingus jest zdania, że w czasie pandemii, nie powinny obowiązywać przepisy, które odnoszą się do normalnego okresu działania państwa, więc teraz, z takim nie mamy do czynienia. Minister Transportu Shane Ross otrzymał wniosek, w którym jasno sugeruje się, aby zmienił obowiązujące przepisy, a te uwolnią przewoźników od wypłat odszkodowań i zwrotu pieniędzy za niewykonane loty.
W czasie pandemii i szalejącego Covid – 19 słów kilka o Midlands Polish Community, polskiej organizacji, która powstała z myślą o integracji ludzi mieszkających w tej części Irlandii. W jej łonie powstała specjalna jednostka „Pomocna dłoń”, która ma na celu szeroko rozumianą pomoc osobom, które znalazły się w ciężkiej sytuacji z powodu Pandemii.
Mamy na uwadze, iż „lockdown” oraz zagrożenie epidemiologiczne wywołuje różne zagrożenia między innymi przemoc domowa, zdrowie psychiczne czy bezpieczeństwo finansowe. Pomagamy ludziom znaleźć pomoc której potrzebują. Obecnie jesteśmy również w trakcie koordynowania akcji którą nazwaliśmy „Maseczki dla Irlandii”. Pozyskujemy fundusze zarówno od osób prywatnych jak i instytucji. Pozyskane fundusze wykorzystujemy na zakup materiałów, potrzebnych do uszycia maseczek, które dostarczamy do pracowników pracujących jako front line.
Za tydzień porozmawiamy z członkami Midlands Polish Community.
Agnieszka Białek/ Foto. Agnieszka Białek Zbiory własne
W Studiu Dublin połączyliśmy się telefonicznie także z naszą korespondentką Agnieszką Białek, która mieszka i pracuje w Belfaście.
A co słychać na polu walki z koronawirusem w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej? W ciągu ostatnich 48 godzin działo się bardziej niż dużo.
W czwartek 23 kwietnia, podczas codziennej konferencji prasowej ministerstwo zdrowia Wielkiej Brytanii poinformowało, iż bilans zgonów z ostatnich 24h wynosi 616 osób, czyli mniej niż dobę wcześniej, kiedy bilans ten wynosił 759 osób.
Podczas tej konferencji prasowej naczelny lekarz Anglii Chris Whitty ostrzegł, że nie należy spodziewać się gwałtownego spadku liczby zgonów w związku z Covid-19 a utrzymanie dystansu społecznego będzie konieczne jeszcze przez jakiś czas.
W związku z pogarszającą się kondycją psychiczną wśród mieszkańców wysp, NHS (brytyjska służba zdrowia), w ramach kampanii „Every Mind Matters” uruchomiła stronę internetową. Strona zawiera wskazówki ekspertów jak w tym trudnym czasie dbać o zdrowie psychiczne, redukować stres i napięcie mięśniowe. Tymczasem wraz z rosnącymi wydatkami rządu związanymi z pandemią, ministerstwo finansów zapowiedziało emisję obligacji o wartości 180 mld funtów, które mają być przede wszystkim wydane na wspieranie gospodarki.
Brytyjski minister zdrowia potwierdził także, że rozpoczynają się testy kliniczne szczepionek na pięciuset osobach. Od wczoraj w ramach programu „Britain back on her feet” kluczowi pracownicy oraz ich rodziny mogą zamawiać bezpłatnie testy do diagnozy koronawirusa. Obecnie rząd przygotowany jest na 50 tys testów dziennie, pod koniec miesiąca być może będzie to 100 tys. testow dziennie. Docelowo programem mają być objęci wszyscy mieszkańcy wysp.
Korespondencja z Belfastu do wysłuchania tutaj:
Jakub Grabiasz, redaktor sportowy Studia Dublin. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37.
W Studiu Dublin wieści sportowe przedstawił jak zwykle Jakub Grabiasz.
Rozpoczął od propozycji Rogera Federera, jednego z najbardziej utytułowanych tenisistów w historii, który wezwał WTA i ATP do połączenia się w jedną i prężną organizację. Ma ona skupiać zarówno kobiety tenisistki, ale i mężczyzn tenisistów. Co ciekawe, jego pomysł poparli m.in. Rafael Nadal i Simona Halep.
Ważną informacją jest chęć wznowienia w Republice Irlandii rozgrywek w piłce nożnej. Tymczasem premier Leo Varadkar i departament zdrowia ogłosili do 1 sierpnia 2020 roku zakaz organizowania wydarzeń sportowych i kulturalnych (jak koncerty, festiwale) powyżej 5 000 osób.
Mówi się więc o organizacji meczów bez udziału kibiców. Inną opcją jest pokazywanie meczów irlandzkiej ligii w internecie.
Jakub Grabiasz odniósł się także do formy głosowania korespondencyjnego w Republice Irlandii. Wskazał, że rozwój technologii pozwala na przeprowadzanie głosowań zdalnych. Uważa także, że należy się głęboko zastanowić, czy Polacy poza granicami kraju powinni mieć w ogóle prawo do wybierania parlamentarzystów czy prezydenta.
Tutaj relacja Jakuba Grabiasza:
Aleksander Sławiński. Fot. arch. prywatne.
Alex Sławiński w „Londyńskim WNETowym Zwiadzie” powiedział, że wiosna zrobiła na Wyspach już swoje. Kolejki przed marketami spożywczymi w stołecznym Londynie, mimo obostrzeń pandemicznych i strachu przed zarażeniem Covid – 19. znowu się wydłużyły. Nie wszystkie jednak sklepy są podobnie oblężone.
Jak twierdzi Alex Sławiński ze Studia Londyn, kolejki należy wiązać z tendencją Brytyjczyków do utrudniania sobie życia.
Brytyjczycy chyba lubią stać w kolejkach i zachowywać się w zastanawiający trochę sposób.
Nasz korespondent zauważa wielkie zmęczenie mieszkańców Zjednoczonego Królestwa izolacją. Tomaszowi Wybranowskiemu powiedział także o odwołaniu wyborów samorządowych w Wielkiej Brytanii. Przełożono je o dwanaście miesięcy.
Merów miast i miasteczek, podobnie jak radnych samorządowych wybierzemy za rok. W przeciewieństwie do naszej, polskiej opozycji parlamentarnej brytyjska opozycja, która jest w kontrze do torysów, jest bardzo niezadowolona z takiego kroku.
Korespondent zwraca uwagę, że wybory polskiego prezydenta w Wielkiej Brytanii, bez względu na ich sposób przeprowadzenia będą utrudnione. Wynika to z faktu, że w całym kraju zaplanowano i utworzono tylko 10 punktów wyborczych.
Jeszcze do 7 maja 2020 roku mamy możliwość zapisania się i podania swoich danych do spisu wyborców, aby wziąć udział w wyborach.
Alex Sławiński zwrócił uwagę na to, że w ostatnich wyborach parlamentarnych Polonia w Wielkiej Brytanii wyraźnie poparła opozycję.
Opracowali: Tomasz Wybranowski i Aleksander Popielarz.
STUDIO DUBLIN zawsze w piątki na antenie Radia WNET. Start zawsze ok. 9:10. Zaprasza Tomasz Wybranowski, Bogdan Feręc i Jakub Grabiasz. Fot. Studio 37 Dublin
W marcu zdążyliśmy ucieszyć się z wygrania po 5 latach procesu przez red. Józefa Wieczorka z Krakowa i red. Marcina Pryki ze Słupcy. Potem koronawirus zepchnął na dalszy plan wszelkie sprawy i tematy.
Jolanta Hajdasz
Epidemia koronawirusa zepchnęła na dalszy plan wszelkie sprawy i tematy, którymi do tej pory żyło Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Cezurę widać wyraźnie właśnie w minionym miesiącu, w marcu. Do mniej więcej jego połowy zajmowaliśmy się jeszcze sprawami innymi niż koronawirus – cieszyliśmy się z wygrania wreszcie procesu przez red. Józefa Wieczorka z Krakowa i wygranego procesu red. Marcina Pryki ze Słupcy. Po raz kolejny protestowaliśmy przeciwko jak zwykle (niestety!) krytycznemu wobec mediów w Polsce stanowisku organizacji Reporterzy bez Granic (naprawdę w celach poznawczych warto znowu przeczytać, jak kuriozalne są zarzuty wobec nas).
Zdążyliśmy jeszcze zaprotestować przeciwko skazaniu na grzywnę publicysty i działacza społecznego (oczywiście z 212 kk) Jana Śpiewaka za użycie zwrotu „dzika reprywatyzacja” i… Już konieczne były apele o nieorganizowanie na żywo konferencji prasowych ze względu na epidemię koronawirusa i już zaraz trzeba było przejść do pracy online. Na bok planowane konferencje, raporty i spotkania, nieważne procesy sądowe i inne sprawy, tak do niedawna ważne, „fundamentalne”, a teraz jakby błahe i zupełnie nieistotne.
Ale teraz mamy nowe zadania – walkę z fake newsami i wsparcie dla wszystkich dziennikarzy, którzy relacjonują pracę lekarzy, pielęgniarek, sanitariuszy, ratowników, wojska, policji, kapłanów, działania rządu i opozycji. Wśród dziennikarzy jest też wielu bohaterów nadających swoje relacje z narażeniem zdrowia i życia.
Oby nic im się nie stało i oby jak najszybciej można było wrócić do czasów, w których naszym największym problemem jest znowu art. 212 kk. (…)
25 marca 2020
Praca dziennikarza i fotoreportera w czasie epidemii – powinna wystarczyć legitymacja prasowa
Minister zdrowia Łukasz Szumowski potwierdza, iż dziennikarze mogą przemieszczać się, wykonując swoją pracę w czasie epidemii (wypowiedź z 24.03.20) | Fot. archiwum CMWP SDP
W związku zaostrzeniem zasad bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa i wprowadzonymi 24 marca 2020 r. ograniczeniami w przemieszczaniu się oraz w związku z pytaniami dziennikarzy dyrektor CMWP poinformowała, iż w jej ocenie pracy dziennikarza i fotoreportera nie dotyczą obostrzenia wprowadzone 24 marca br. i obowiązujące do 11 kwietnia. Potwierdził to także minister zdrowia, p. Łukasz Szumowski, w programie „Gość Wiadomości” emitowanym 24.03.20 po głównym wydaniu „Wiadomości” w TVP. Zapytany wprost o pracę dziennikarzy, którzy przecież muszą się przemieszczać, by ją wykonywać, powiedział, iż jest to zrozumiałe i że za tę pracę dziennikarzom dziękuje.
Przy wykonywaniu pracy dziennikarskiej zwykła legitymacja prasowa musi wystarczyć – nie mamy innych dokumentów „na okaziciela” potwierdzających rodzaj naszej pracy zawodowej w mediach.
W przypadku ewentualnej kontroli należy poinformować funkcjonariuszy o celu podróży – czy jadę do pracy, czy wracam z niej, a także o miejscu wykonywania obowiązków zawodowych. Dotyczy to wszystkich pracowników zatrudnionych na umowę o pracę oraz na umowy cywilnoprawne; wszyscy mogą bez przeszkód przemieszczać się do miejsca pracy. Naturalnie tylko w takim przypadku, gdy jest to absolutnie niezbędne dla funkcjonowania danej redakcji.
Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Marzec” znajduje się na s. 5 i 7 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.
Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.
O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Marzec” na s. 5 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl
Dr Jolanta Hajdasz o rekordowo niskiej pozycji naszego kraju w rankingu Reporterów bez Granic, zideologizowaniu i niejasnej metodologii tych ostatnich oraz problemach dziennikarzy w Polsce.
Polska zajęła swoje 62. miejsce w rankingu publikowanym przez międzynarodową organizację Reporterzy bez Granic. To najniższe miejsce, jaką w nim zajęliśmy w ciągu jego 18-letniej historii.
To skandaliczna diagnoza nie mająca praktycznie nic wspólnego z rzeczywistością.
Według dr Jolanty Hajdasz powodem tak słabej pozycji jest zideologizowanie się organizacji. Przypomina, że jeszcze w 2015 r. byliśmy na 18. miejscu rankingu, gdy rok później było to miejsce 47. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich protestuje od tego czasu przeciw publikowanym co roku raportom podnosząc, że nie ma przesłanek do tak radykalnego spadku.
Jest to jeden z najważniejszych wskaźników dla ONZ wolności krajów.
Redaktor naczelna „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, przypomina wagę tego rankingu dla postrzegania nas przez Narody Zjednoczone. Na jego podstawie „ocenia się dany kraj, nakazuje się danemu krajowi coś poprawić”. Przyznaje, że raport ten wydawał się być dobrym mechanizmem do wspierania m.in. wolności obiegu informacji w krajach Trzeciego Świata. Okazuje się jednak, że stoi za nim wątpliwej jakości metodologia.
Wyroki na reporterów prawicowych nie były przyczyną zainteresowania.
Przyznaje, że w Polsce jest sporo wyroków o zniesławienie, które krępują swobodę wyrazu dziennikarzy. Problemy z art. 212 nie zaczęły, ani nie skończyły się jednak w 2015 r. Dr Hajdasz zauważa, że nie bierze się w analizie wolności prasy pod uwagę ilości tytułów i wielkości nakładów. Przypomina na koniec, że zgodnie z rankingiem jesteśmy pod względem wolności prasy na podobnym poziomie co „Mongolia [73], Etiopia [99], Kirgistan [82]”.
Jak traktować coś takiego poważnie?
Wyżej od Polski jest, chociażby Gruzja, gdzie wolność prasy jest, jak mówi, realnym problemem.
Możemy wrócić do sprawdzonych wartości i praw naturalnych, a stosunki międzynarodowe oprzeć na współpracy suwerennych państw, porzucić fałszywe programy zmiany człowieka i wspieranie demoralizacji.
Joanna Pyryt
W czerwcu 2016 roku miała miejsce ceremonia otwarcia tunelu kolejowego pod Przełęczą św. Gotarda, łączącego Szwajcarię z Włochami. Huczne świętowanie po 17 latach budowy 57-kilometrowego przekopu za 12 mld franków szwajcarskich byłoby w pełni zrozumiałe, gdyby nie rodzaj przedstawienia pokazanego zgromadzonym głowom państw Europy.
Zorganizowano dość ponure widowisko z przebranym za kozła tancerzem w centrum i otaczającymi go tłumami bezwolnych postaci składającymi mu hołd.
Tak było na zewnątrz, a w samym tunelu odbył się przemarsz czworoboku półnagich ludzi poruszających się jak roboty i wielu innych dziwnych i nieprzyjemnych stworów. Co miało oznaczać to widowisko, bardziej przypominające jakąś pogańską ceremonię, trudno powiedzieć. (…)
Stan największych i do niedawna kwitnących krajów Europy Zachodniej przedstawia się nie najlepiej. Społeczeństwa dysponują pewnymi zasobami i może nie odczuwają jeszcze biedy, a w niektórych warstwach nadal cieszą się bogactwem, lecz zmierzają donikąd. Kiedy przemierzało się Europę Zachodnią w latach 60. i na początku 70. XX wieku, widać było zasobne społeczeństwa o stabilnych gospodarkach i dość spójnym systemie wartości, opartym w życiu prywatnym na rodzinie i wierze, a w życiu społecznym odwołującym się do demokracji i wolności słowa. Obecnie na wyraźny kryzys gospodarczy wywołany oparciem finansów światowych na sztucznym, nieistniejącym pieniądzu i bezkresnym długu, nakłada się zamieszanie ideologiczne. (…)
Tak to wyglądało w 2018 roku. A teraz? Pandemia obnażyła całą nędzę globalizacji i dała prztyczka w nos zadufaniu światowych elit, które chcą tworzyć „nowy, wspaniały świat” i nowego człowieka.
Paradoksalnie to nieszczęście, które ogarnęło cały glob, może stać okazją do refleksji i zawrócenia ze ślepych uliczek światowej polityki.
Możemy wrócić do sprawdzonych wartości i praw naturalnych, a stosunki międzynarodowe oprzeć na współpracy suwerennych państw. Trzeba wesprzeć rodziny, porzucić fałszywe programy zmiany człowieka i wspieranie demoralizacji z nieograniczonych środków tworzonych przez system finansowy.
Cały artykuł Joanny Pyryt pt. „Europa w roku 2018 i postscriptum z roku 2020” znajduje się na s. 17 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.
Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.
O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.
Artykuł Joanny Pyryt pt. „Europa w roku 2018 i postscriptum z roku 2020” na s. 17 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl
Św. Hildegarda była jedną z czterech kobiet, która otrzymała tytuł doktora Kościoła. Jako pierwsza założyła klasztor żeński. Niemal tysiąc lat temu, dzięki swoim niezwykłym wizjom, opisała nasz świat.
O sposobach na życie w harmonii, leczeniu i diecie, która zapewnia zdrowie ciała i ducha opowiada (poniedziałkową porą w Radiu WNET, o godzinie 20:00) Elżbieta Ruman.
Tym razem opowieść już po Niedzieli Zmartwychwstania i w czasie pandemii opowieść o małym cudzie w Wielii Piątek i kuchni jako sercu domu w czasie zarazy koronawirusa. Elżbieta Ruman opowiada o pokrzywie, galgancie i bertramie.
Liczba nowych infekcji rejestrowanych codziennie przez SCDC była od 1,36 do 52 razy wyższa niż dane publikowane oficjalnie przez komisję zdrowia w Shandong i chińską Narodową Komisję Zdrowia.
Nicole Hao
Według wewnętrznych danych opracowanych przez Centrum Prewencji i Kontroli Chorób w Shandong (SCDC), każdego dnia od 9 do 23 lutego władze prowincji Shandong zaniżały liczbę zarażeń. SCDC prowadzi statystyki osób, u których test na obecność wirusa dał wynik pozytywny. Test polega na pobieraniu za pomocą zestawu diagnostycznego próbek pobranych od pacjentów, badaniu kwasu nukleinowego i wykrywania, czy zawierają one sekwencję genetyczną wirusa. Liczba nowych infekcji rejestrowanych codziennie przez SCDC była od 1,36 do 52 razy wyższa niż dane publikowane oficjalnie przez komisję zdrowia w Shandong i chińską Narodową Komisję Zdrowia. Władze Shandong twierdziły, że według stanu na 25 lutego w prowincji było 755 infekcji. Wewnętrzny dokument wykazał jednak, że na dzień 23 lutego test na obecność wirusa w badaniu kwasu nukleinowego dał wynik pozytywny u 1992 osób. Władze publicznie oświadczyły, że 22 lutego było czterech nowo zdiagnozowanych pacjentów, a według wewnętrznego dokumentu tego dnia otrzymano 61 pozytywnych wyników testów. (…)
Jeden z chińskich naukowców zasugerował, że same zestawy diagnostyczne nie byłyby w stanie wykryć wszystkich pacjentów zarażonych wirusem.
5 lutego w telewizji CCTV, tubie reżimu, Wang Chen, dyrektor Chińskiej Akademii Nauk Medycznych i ekspert w dziedzinie intensywnej opieki medycznej, powiedział: – Ta choroba ma cechy, które uniemożliwiają wykrycie koronawirusa u wszystkich pacjentów w badaniu kwasu nukleinowego.
Wang wyjaśnił, że chociaż badanie kwasu nukleinowego jest obecnie jedyną oficjalną metodą, której używa chiński personel medyczny do diagnozowania koronawirusa, wynik nie jest dokładny. Według Wanga tylko u 30 do 50 proc. pacjentów wynik jest pozytywny. Wyjaśnił, że wszyscy pacjenci, u których wynik testu jest pozytywny, są zarażeni koronawirusem, lecz kolejne 50 do 70 proc. pacjentów faktycznie jest zarażonych, ale nie można tego potwierdzić w badaniu kwasu nukleinowego.
Cały artykuł Nicole Hao pt. „Wirus w Chinach” znajduje się na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.
Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.
O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.
Artykuł Nicole Hao pt. „Wirus w Chinach” na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl