Najważniejsze jest to, co artysta ma do przekazania światu – mówi promotorka muzyczna podczas swojej opowieśći o wspołpracy z tak znanymi postaciami, jak Ron Thal czy Jan A.P. Kaczmarek.
Gościem Tomasza Wybranowskiego w programie Muzyczna Polska Tygodniówka jest postać niezwykła i bardziej niż kochająca muzykę i gitarowe brzmienia. Przedstawiamy Justynę Galińską.
Jest historykiem sztuki (doktorantką Instytutu Sztuki PAN). Od 2008 roku zajmuje się niezależną promocją muzyczną i PR-em. W latach 2014-2018 prowadziła własną firmę PR-ową 1st Row ROCKS. Współpracuje z muzykami przy promocji koncertów (tras koncertowych) oraz wydawnictw płytowych w polskich mediach.
Artyści, z którymi współpracowała na przestrzeni tych lat to m. in. akordeonista World Music Kimmo Pohjonen (FI), pianista Włodek Pawlik (zdobywca nagrody Grammy 2014 w kategorii jazz) i trębacz Gast Waltzing (zdobywca Grammy 2015 za najlepszy album World Music) (LUX), hip-hopowcy Signmark (FI) i Adam Tensta (SE), gitarzysta Ron „Bumblefoot” Thal (Sons of Apollo / ex-Guns N’ Roses, USA), kompozytor Jan A.P. Kaczmarek (zdobywca Oscara 2005 za najlepszą muzykę), zespół Vox Clamantis (zdobywcy Grammy 2013 za najlepsze wykonanie chóralne) i Sven Grünberg (EE).
Interesuje się fotografią koncertową, wyścigami Formuły 1, odkrywaniem kultury portugalskiej i fińskiej (sztuki, architektury, designu, kina i oczywiście MUZYKI!) oraz zwiedzaniem Portugalii i Finlandii.
Justyna Galińska i muzyk Ron „Bumblefoot” Thal. Fot. archiwum własne.
Justyna Galińskaopowiada w programie Tomasza Wybranowskiego o trzydziestoletniej fascynacji zespołem Guns N’ Roses. Z tą formacją wiążą się początki jej pracy w branży muzycznej.
Jak opowiada w Muzycznej Polskiej Tygodniówce, w działalności zawodowej otwarta jest na różne gatunki muzyczne:
Najważniejsze jest to, co artysta ma do przekazania światu.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Justyną Galińską:
Współpraca z Guns N’ Roses rozpoczęła się dzięki zaproszeniu na ich londyński koncert. Justyna Galińska wspomina, że Tommy Stinson (basista GN’R i kierownik muzyczny grupy) wiele jej mówił o swoich polskich korzeniach.
Niezwykłe polskie historie wiążą się z zespołem znanego wokalisty Sebastiana Bacha (ex – Skid Row).Nie każdy wie, że w jego zespole gra dwóch muzyków o polskich korzeniach. Zresztą nazwiska ich to zwiastują: Bobby Jarzombek (perkusja) i „Metal Mike” Chlasciak (gitara). Metalizujących gentlemanów pani Justyna poznała także podczas głośnego koncertu Guns N’ Roses w Londynie.
Gdy pojawili się w Polsce i zagrali koncert na obiektach warszawskiej Legii „Metal Mike” Chlasciak był wzruszony:
Kiedy udało mu się zagrać koncert na stadionie Legii Warszawa, był z tego faktu bardzo, bardzo dumny.
Ron „Bumblefoot” Thal podczas koncertu Guns N’ Roses w 2013 roku. Fot. Ch Villa, na licencji wikipedia.org/wiki/ CC BY 2.0
Natomiast z osobą znakomitego gitarzysty Rona Thala(m.in. Asia, Guns N’ Roses a także supergrupa Sons of Apollo) związany jest, za sprawą pewnego niezwykłego nakrycia głowy, sklep Martoczki, który prowadzi siostra Justyny Galińskiej – Marta.
Pani Marta Galińska jest uczestnikiem prowadzonej przez Radio WNET Solidarnościowej Akcji Radiowej (SAR).
Dzięki Justynie Galińskiej wkrótce na antenie Radia WNET pojawi się cykl rozmów z Ronem Thalem. Miło nam donieść, że w zestawie najwazniejszych albumów roku 2020 Szczyt-Płyt-WNET-Świat krążek „MMXX” (2020) grupy Sons of Apollo pojawił się na 14. miejscu.
Przy tej okazji Justyna Galińska opowiedziała także o jednym ważnym i przejmującycm nagraniu. Ron „Bumblefoot” Thal napisał i zarejestrował na swój album „Abnormal” (2008) piosenkę „Dash”.
Ron napisał ten utwór po śmierci kogoś bliskiego z rodziny, na którego pogrzeb nie mógł pojechać, bo był w trasie. Jak sam pisał i opowiadał o tej piosence, na nagrobku mamy datę urodzin i śmierci, wszystko co pomiędzy jest zwykłą kreską – puentuje wywiad Justyna Galińska, zapowiadając utwór formacji Bumblefoot – „Dash”.
Tutaj do wysłuchania rozmowa Tomasza Wybranowskiego z Justyną Galińską:
Większość krytycznych wobec rządu tekstów prasowych to pokorne petycje. Rząd odpowiada, że wie, co robi, radzi, by w Święta nie ściskać się z babcią i z obywatelską troską donosić na sąsiadów.
Andrzej Świdlicki
Konformiści, higieniści i gangsterzy
Korespondencja z Londynu
Jak oswoić koronowirusową nienormalność? Można udawać, że wirus nie taki straszny, póki sieć Waitrose sprzedaje łososia zarówno w hodowlanej odmianie szkockiej, jak i dzikiej, norweskiej. Do tego melon z Kenii lub Hiszpanii, kalifornijskie bądź australijskie wino.
Maseczki pojawiły się w sprzedaży jako akcesoria mody – kobiety mogą je dopasowywać do torebki, mężczyźni do krawata.
Ograniczenia liczbowe klientów pod gastronomicznym dachem wygenerowały popyt na przenośne butle z propanem – można wystawić je na zewnątrz dla zagospodarowania ogródka lub chodnika, w zgodzie z wymogami zachowania dystansu. Klasa średnia musiała wprawdzie zrezygnować w tym roku ze śródziemnomorskich wakacji, ale dostała w zamian możliwość pracy zdalnej. Zareagowali na to projektanci wnętrz, umieszczając w nich jednoosobowe biura, a także sprzedawcy nieruchomości na prowincji, bo po co mieszkać w zakorkowanych miastach, gdy zoom daje możliwość pracy z ogródka na wsi?
Wolne zawody przeliczyły kwarantannę na ulgi podatkowe, a zajęte samorealizacją w samoizolacji mogły nie zauważyć, że są tacy, co stracili źródła utrzymania, i że ich przybywa. Bez pracy są nie tylko kelnerzy i pokojówki, ale piloci linii lotniczych, spece od marketingu, artyści, muzycy. Tym ostatnim mój lokalny kościół organizuje występy raz w tygodniu. Niektórzy zgłaszają się do rozwożenia pizzy, konkurując z kolorowymi imigrantami.
Zaprzyjaźniony Włoch, zmuszony do zamknięcia lokalu wiosną, zdecydował się na ucieczkę do przodu, zagospodarowując piwnicę z myślą o organizowaniu występów muzyków, a gdy jesienią wydawało mu się, że wychodzi na prostą, rząd przyblokował go ponownie, zezwalając tylko na sprzedaż kanapek na wynos.
Nie tracę nadziei, że się odbije, bo lubię jego miejsce. Większe obawy mam o przyszłość Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego, sfinansowanego ze zbiórek emigracji politycznej. POSK stracił przychód z restauracji i imprez. Nie ma z czego utrzymać biblioteki zamkniętej od marca.
Londyńskie metro straszy pustkami nawet w godzinach szczytu, zamykają się sklepy w dzielnicach handlowych, o ile zawczasu nie przestawiły się na sprzedaż przez internet, co jest tak, jakby wymuszać powrót od filmu mówionego do niemego. Rynek nieruchomości komercyjnych pikuje w dół jak zestrzelony spitfire, przybywa klientów psychoterapeutom, a w londyńskim City atmosfera jak w raporcie z oblężonego miasta Zbigniewa Herberta:
wieczorem lubię wędrować po rubieżach Miasta
wzdłuż granic naszej niepewnej wolności
patrzę z góry na mrowie wojsk ich światła
słucham hałasu bębnów barbarzyńskich wrzasków
doprawdy niepojęte, że Miasto jeszcze się broni.
Życie polityczne i społeczne przejęli nadgorliwi higieniści przeszkoleni na wieczorowych kursach oceny ryzyka, instruujący ludzi, jak mijać się na ulicach, gdzie, jak i kiedy myć ręce, jak oddychać. Nie znając się ani na wirusach, ani epidemiach, chcą uchodzić za ekspertów od zdrowia publicznego, bezdusznie forsując lekarstwo gorsze od choroby.
Umieralność na złowróżbnego covida, liczona w proporcji do zakażeń, z wyłączeniem chorób współtowarzyszących, wynosi 0,26 procent, a milionom młodych i zdrowych uniemożliwia się życie po swojemu. Czy jest ucieczka przed sanitarnym terrorem niszczącym gospodarkę i stosunki międzyludzkie?
Jak w pościgu z filmu Butch Cassidy and Sundance Kid, za każdym razem, gdy Robert Redford i Paul Newman łudzą się, że zmylili pościg, zdeterminowani stróże prawa wyłaniają się nie wiadomo skąd. Co to za ludzie? – pytają sami siebie uciekinierzy. Gdy nie mają dokąd uciekać, w ostatniej chwili ratują się skokiem do rwącej rzeki z urwistej skały. Na taki wyczyn zdobyli się gangsterzy uciekający przed stryczkiem, z czego jeden nieumiejący pływać, ale czy stać na niego zwykłych ludzi? Bo jeśli chcą ocalić wolność, pamięć, wiarę i tożsamość, a na taki skok się nie zdobędą, to przegrają. Nad banditos gringos mają tę przewagę, że wiedzą, kto ich ściga, a to już coś, bo obrona tylko wtedy jest skuteczna, jeśli wroga rozpracowało się na samym początku.
A zatem „kim są ścigający”? To ludzie twierdzący, że mają po swej stronie naukę i interes zdrowia publicznego, uzasadniając nimi drobiazgową kontrolę ludzkiego zachowania. Po części medycy, częściej z tytułami profesorskimi niż bez, menedżerowie publicznej służby zdrowia, eksperci od prognoz i statystycznych modeli, spece od bhp i zarządzania ryzykiem, miliarderzy-filantropi z globalistyczną agendą. Na ogół pośrednio lub bezpośrednio żyją z pieniędzy farmaceutycznych koncernów lub rządowych grantów. Są wśród nich oportuniści, karierowicze, szaleni bądź niedouczeni naukowcy, dla których życie tylko wówczas jest realne, kiedy potwierdza ich teorie. Niektórzy to hipokryci, często sami nie stosujący się do nakazów narzucanych innym.
Samozwańczy higieniści chcą przebudować innym nie tylko zachowanie, ale świadomość i język.
Ostatnio rzadziej słyszy się w Anglii o maseczkach. Przypuszczalnie w reakcji na wątpliwości, czy za ich noszeniem stoi jakakolwiek nauka, mówi się teraz: „nakrycia twarzy”. Maseczka nie przestała być maseczką, ale stała się nakryciem twarzy, tak jak czapka lub kapelusz są nakryciem głowy.
Nie jest to jedyną innowacją językową wprowadzoną pod płaszczykiem rzekomej pandemii. Zamiast „skutki uboczne” w odniesieniu do szczepionek mówi się „odpowiedź organizmu”, co sugeruje, że mamy do czynienia z czymś niewymiernym i subiektywnym, niemożliwym do wkalkulowania w ryzyko, a zatem zwalniającym koncerny farmaceutyczne od odpowiedzialności za niepożądane skutki.
Podmiana języka prowadzi do podmiany rzeczywistości. W nowej normalności ludzie będą pracować albo dla państwa, albo dla międzynarodowych korporacji. Czy za miskę ryżu od premiera Morawieckiego, którego wyniesienie potwierdza, że między sektorem finansowym a rządem są drzwi obrotowe. Będzie to rzeczywistość, w której o wiele trudniej będzie o spontaniczne stosunki międzyludzkie, ochrona indywidualnego zdrowia zostanie wyjęta nie tylko ze sfery prywatności, ale zdrowego rozsądku, a nauka będzie sprzyjać lewicowej agendzie politycznej, co zresztą dzieje się od pewnego czasu.
W mojej dzielnicy Putney widzę ludzi ze strachu, bezmyślności lub wrodzonej skłonności do konformizmu przecierających zdezynfekowaną szmatką rączki od metalowego koszyka w supermarketach, mimo że mają na ręku gumowe rękawiczki; przywdziewających maskę w samochodzie, mimo że jadą sami; niepodających ręki starym znajomym; w czynie społecznym strofujących innych.
To wyznawcy kultu świętego spokoju, wierzący, że powrót do normalności prowadzi przez posłuszeństwo nakazom, usprawiedliwiający stadny instynkt zbiorową ochroną zdrowia, niezastanawiający się, dlaczego policjanci klękają przed demonstrantami Black Lives Matter, a pałują przeciwników lockdownu. Lecz przecież widzą, że na ulicy przybywa sklepowych pustostanów i bezdomnych. Czy przychodzi im na myśl, że przełoży się to na trudniejszy start dla ich dzieci?
Bo jeśli to, co widać gołym okiem, nie daje im do myślenia, jeśli sądzą, że da się wrócić do normalności, która normalna nie była, jeśli nie zauważyli, że świat nigdy nie wyszedł z finansowego krachu z roku 2008, to gdzie im się wydaje, że żyją? W pancernej bańce wyimaginowanego komfortu, inercji zasilanej codzienną strawą nagłówków czytanych na smartfonie, świecie rzekomo słusznie i obiektywnie interpretowanym przez BBC? Wielu zajętych trudem zarabiania na życie takich pytań sobie nie zadaje, bo nie zna odpowiedzi, nie wie nawet, gdzie ich szukać i nie chce rozterek. O wielu z nich można powiedzieć, że przyswoili sobie hasło „głosuj na szaleństwo, bo ma sens”, rozpowszechniane przez Monster Raving Looney Party, czyli Wyjątkowo Zwariowaną Partię Pomyleńców.
Partia ta – protest przeciwko skostniałemu, dwupartyjnemu systemowi wyborczemu – nigdy nie miała reprezentacji parlamentarnej, ale jej pomysły, zwariowane w chwili wysunięcia, jak paszporty dla krów, zostały wprowadzone w życie, a nawet przebite w przypadku obniżenia wieku wyborczego z 21 lat do 18, bo w Szkocji rozważa się dalszy upust do 16 roku życia.
Nie ma zresztą powodów, by prawa wyborczego nie rozszerzyć jeszcze bardziej, przyznając je umarłym, tym bardziej, że w ostatnich wyborach prezydenckich w USA licznie zagłosowali oni na demokratów. Na realizację czekają niektóre inne pomysły MRLP, np. zbudowania bieżni, po której biegaliby entuzjaści fitnessu, napędzając przy okazji generatory energii, albo umieszczenia parlamentu na kółkach, by objeżdżał kraj jak wędrowny cyrk i był przez to bliżej wyborców. Nie jest to śmieszne, jeśli wziąć pod uwagę, że są ludzie już teraz mówiący o polityce torysów Borysa Johnsona, że jest looney.
Looney – przymiotnik od lunacy – oznacza wariacki lub szaleńczy w szerszym znaczeniu niż medyczne. To drugie jest coraz wyraźniejsze, jeśli sądzić po rządowych pomysłach spędzania Świąt. Nadzieją są ludzie myślący niezależnie, a Anglia ma długą tradycję intelektualnych ekscentryków. Ostatnio sędzia sądu najwyższego Lord Sumption skrytykował „jakobinów z rządowej grupy doradczej ds. stanów wyjątkowych (SAGE) i maniakalnych zwolenników kontroli wszystkich i wszystkiego z resortu zdrowia”. Uznał, że takiego podejścia „nie da się obronić na gruncie moralności i konstytucji w kraju, który nie jest totalitarny”. Wcześniej zauważył, że „społeczeństwa tracą wolność nie dlatego, że tyrani mu ją odbierają, lecz zwykle dlatego, że ludzie dobrowolnie rezygnują z niej dla ochrony przed rzeczywistym, ale wyolbrzymionym zagrożeniem z zewnątrz”. Wypowiedzi Lorda Sumptiona to nie to samo, co narzekania mało komu znanego blogera, cenzurowanego przez Wikipedię i YouTube za demaskowanie spiskowych praktyk. To sygnał, że prawniczy establishment daje rządowi do zrozumienia, że przeszarżował.
Oznaką nadziei są niezależnie myślący lekarze oddziałujący swym autorytetem na środowisko, a także to, że rząd zaczyna mieć gorszą prasę.
Choć krytyczne głosy Petera Hitchensa, Allison Pearson i Fredericka Forsytha są spychane na margines, a ich wpływ na opinię publiczną nie wydaje się duży, może się okazać, że to oznaka wzbierającej fali, która osiągnie masę krytyczną. „Obostrzenia narzucane w wielu częściach kraju byłyby trudne do zniesienia, gdyby można było oczekiwać po nich pożytku. Kłopot w tym, że nie ma nawet źdźbła dowodu, że pomogą w czymkolwiek” – napisał „Mail on Sunday”.
Jednak większość krytycznych pod adresem rządu tekstów prasowych utrzymana jest w duchu pokornych petycji kierowanych do cara Wszechrusi: rząd powinien wzruszyć się losem ludzi ponoszących koszty jego decyzji, przemyśleć celowość swoich działań, niekoniecznie słuchać doradców lub poszerzyć ich krąg, dopomóc, mieć na uwadze, działać proporcjonalnie do skali zagrożenia, konsultować się itd. itd. Rząd odpowiada, że wie, co robi, nad wszystkim panuje, radzi, by w Święta nie ściskać się z babcią i w poczuciu obywatelskiej troski donosić na sąsiadów.
Nieuchronnie zbliża się moment, gdy trzeba będzie wybierać między skokiem do rwącej rzeki z urwistej skały, co daje jakąś szansę przeżycia, a czekaniem, aż rząd nas z niej zepchnie bez nadziei na odratowanie.
Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Konformiści, higieniści i gangsterzy” znajduje się na s. 2 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Ekspert Klubu Jagiellońskiego mówi o bierności służb w obliczu natarcia na Kapitol. Porusza również temat zagrożenia, jakie niesie za sobą cenzurowanie konserwatywnych treści przez Twitter i Facebook.
.@aj_kohut w #PopołudnieWNET: Wzmacnianie wizerunku tych demonstrantów i czynienie z nich rewolucjonistów bez wątpienia jest działaniem demokratów.@RadioWNET
Andrzej Kohut mówi w kontekście wtorkowych zajść w budynku Kongresu i jego okolicach mówi, że jest za wcześnie, by wieścić początek rewolucji w USA. Wskazuje, że do wtargnięcia sympatyków Donalda Trumpa do Kongresu nie doszłoby, gdyby nie zaskakująca słabość waszyngtońskich służb. Jak dodaje:
Spora część ludzi znalazła się tam przypadkowo. (…) Była tam żeby robić sobie zdjęcia, oglądać pomniki, zwiedzać Kapitol.
.@aj_kohut w #PopołudnieWNET: Były też obrazki świadczące o tym że spora część ludzi znalazła się tam przypadkowo. (…) Była tam żeby robić sobie zdjęcia, oglądać pomniki, zwiedzać Kapitol.@RadioWNET
Zachowanie manifestantów było konsekwencją upartego promowania przez ustępującego prezydenta tezy o tym, że wybory zostały „ukradzione” przez Demokratów.
Ekspert krytykuje ponadto „groteskowe” pomysły usunięcia Donalda Trumpa z urzędu przed 20 stycznia. Negatywnie ocenia również arbitralne decydowanie przez administratorów portali społecznościowych, jakie poglądy są dopuszczalne, a jakie nie. Michelle Obama zaapelowała do władz Facebooka i Twittera o trwałe odcięcie Trumpowi dostępu do tych social mediów.
Jakaś forma cenzurowania portali powinna istnieć. Należy jednak sformułować w tym celu jasne i przejrzyste zasady.
Maria Libura, ekspertka Klubu Jagiellońskiego, mówiła o dostępie do świadczeń medycznych i trudnościach związanych z Narodowym Programem Sczepień.
W ocenie Marii Libury sprawa szczepień aktorów i przedsiębiorców poza kolejnością jest świadectwem szerszego problemu nierówności dostępu do usług medycznych w Polsce: Mówi się nawet, że świadectwem przynależności do klasy średniej jest fakt posiadania w telefonie komórkowym numeru do dobrego lekarza.
To że to wzbudziło takie emocje wynika z faktu, że ten problem w sposób wyraźny i medialny pokazał podstawowy problem naszego systemu zdrowia, czyli nierówność w dostępie do świadczeń – wskazywała.
.@marialibura w #PopołudnieWNET o szczepieniach celebrytów: To że to wzbudziło takie emocje wynika z faktu, że ten problem w sposób wyraźny i medialny pokazał podstawowy problem naszego systemu zdrowia, czyli nierówność w dostępie do świadczeń.@RadioWNET
Przewaga osób mieszkających w dużych ośrodkach, z wysokim wykształceniem i większymi zasobami jest dwojaka, nie tylko maja większy dostęp do usług, ale mają też coś, co się dyplomatycznie nazywa „wyższymi kompetencjami kulturowymi – stwierdziła.
.@marialibura w #PopołudnieWNET: Przewaga osób mieszkających w dużych ośrodkach, z wysokim wykształceniem i większymi zasobami jest dwojaka, nie tylko maja większy dostęp do usług, ale mają też coś, co się dyplomatycznie nazywa „wyższymi kompetencjami kulturowymi”.@RadioWNET
.@marialibura w #PopołudnieWNET: Ten system na różne sposoby uprzywilejowuje osoby z dużych metropolii i z dużym kapitałem kulturowym. To budzi poczucie niesprawiedliwości.@RadioWNET
Ekspertka wskazuje, że dla skuteczności Narodowego Programu Szczepień kluczowe jest zagwarantowanie jak największej przepustowości.
Wydaje mi się, że zupełnie niewłaściwym sposobem myślenia jest nawoływanie do jeszcze szerszego zacieśniania tych wskazań – to nas nie prowadzi do wyższej zaszczepialności, tylko do większego kontrolowania kolejek – mówiła ekspertka Klubu Jagiellońskiego.
.@marialibura w #PopołudnieWNET: Wydaje mi się, że zupełnie niewłaściwym sposobem myślenia jest nawoływanie do jeszcze szerszego zacieśniania tych wskazań – to nas nie prowadzi do wyższej zaszczepialności tylko do większego kontrolowania kolejek.@RadioWNET
Jest problem związany z logistyką: te pierwsze technologie które zostały dopuszczone na rynek wymagają bardzo specyficznego przechowywania i transportu – dodała.
.@marialibura w #PopołudnieWNET: Jest problem związany z logistyką: te pierwsze technologie które zostały dopuszczone na rynek wymagają bardzo specyficznego przechowywania i transportu.@RadioWNET
Poseł PiS zapewnia, że szczepionka jest bezpieczna, pomimo, iż testy kliniczne nie zostały przeprowadzone do końca.
Bolesław #Piecha w #PopołudnieWNET: Nie byłbym tak alarmistycznie nastawiony do szczepień jak opozycja, o to działanie w ogromnej skali jakim jest zaszczepienie Polaków jestem spokojny.@RadioWNET
Bolesław Piecha relacjonuje postępy Narodowego Programu Szczepień i odnosi się do medialnych spekulacji na ten temat. Informuje, że pracownicy służby zdrowia bardzo chętnie zgłaszają się do szczepień przeciw SARS-Cov-2.
Szczepienia tej grupy zawodowej są dla nas absolutnie kluczowe.
Bolesław #Piecha w #PopołudnieWNET: To, co jest najważniejsze to są pracownicy opieki zdrowotnej (…), bo oni są na pierwszej linii frontu i oni biorą na siebie główny ciężar leczenia, to jest sprawa jasna.@RadioWNET
Polityk zapowiada poszerzenie sieci szpitali, w których są wykonywane szczepienia. Były wiceminister zdrowia zapewnia, że szczepionka jest bezpieczna. Z kolei nie ma dowodów, że amantadyna, promowana m.in. przez dr Włodzimierza Bodnara, jest skutecznym lekiem na COVID-19.
Robert Winnicki w „Popołudniu WNET” nawiązał do sytuacji w USA. Mówił o zagrożeniach płynących z prezydentury Joe Bidena. Nie zabrakło także takich tematów jak pandemia i Narodowy Program Szczepień.
Robert Winnicki ocenił, że aktualne wydarzenia w USA świadczą o tym, że Polska powinna zrewidować swoje spojrzenie na relacje z tym mocarstwem. Kryzys tożsamościowy społeczeństwa amerykańskiego istotnie osłabia siłę Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo, państwo ugina się pod ciężarem kryzysu zdrowotnego wywołanego pandemią COVID-19.
Do tej pory potęga USA opierała się na czterech fundamentach: gospodarka, USA już nie są tym państwem co kiedyś; model społeczno-kulturowy przeżywa teraz kryzys w samym jądrze – zaznaczył polityk.
Jak wskazywał ostatnie wydarzenia oznaczają również upadek innych filarów na których opierały się Stany Zjednoczone.
Wiara że amerykańskie procedury demokratyczne są trwałe i niewzruszone (…), to był trochę mit, ale niezależnie od tego funkcjonował on całkiem sprawnie przez setki lat – teraz jest całkiem podważony – podkreślił.
USA nadal jednak pozostają potęgą militarną.
Zostaje tylko czwarty, w miarę nienaruszony filar – filar potęgi militarnej – dodał.
.@RobertWinnicki w #PopołudnieWNET: Przede wszystkim zwracamy uwagę na to, że do tej pory potęga USA opierała się na czterech fundamentach: gospodarka, USA już nie są tym państwem co kiedyś; model społeczno-kulturowy, który przeżywa teraz kryzys w samym jądrze.@RadioWNET
Ponadto , polityk przestrzegał, że rządy duetu Biden-Harris w Białym domu doprowadzą do szerokiego rozprzestrzenienia się radykalnie lewicowej agendy w USA, a nowy ambasador w Warszawie będzie wywierał na polskie rządy znacznie większe naciski, niż to miało miejsce w przypadku Georgette Mosbacher.
O ile Joe Biden to jest przedstawiciel establishmentu który jest od kilkudziesięciu lat w Waszyngtonie, to Kamala Harris to jest ideologicznie lewaczka, mieszanka Zandberga, Spurek i Lempart – mówił.
.@RobertWinnicki w #PopołudnieWNET: O ile Joe Biden to jest przedstawiciel establishmentu który jest od kilkudziesięciu lat w Waszyngtonie, to Kamala Harris to jest ideologicznie lewaczka, mieszanka Zandberga, Spurek i Lempart.@RadioWNET
W naszym niezależnym rankingu „50” polskich płyt bez podziału na style i gatunki. Nagrania z każdego wyróżnionego wydawnictwa gościły na antenie Radia WNET. Bo radio WNET to „muzyka warta słuchania”.
Tutaj do wysłuchania opowieść o albumach muzycznych roku z miejsc od 30 do 21:
Gościem popołudniowej audycji Radia Wnet był Mirosław Piotrowski, który odniósł się do sytuacji w USA, blokowania unijnych funduszy dla Polski i Narodowego Programu Szczepień.
Mirosław Piotrowski skomentował zawirowania polityczne w USA. Podkreślił, że wtargnięcie manifestantów do budynku Kongresu jest wydarzeniem bez precedensu.
Tłum wtargnął do budynku Kapitolu (…) i polała się krew. Ta sytuacja ma swoje konkretne przyczyny: to nie jest frustracja ludzi którzy nie mogą się pogodzić z przegraną popieranego przez nich kandydata.Donald Trump, mówi że przekaże władzę swojemu następcy, a jednocześnie mówi, że wybory zostały sfałszowane i ma na to dowody.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Ta sytuacja bez precedensu kiedy tłum wtargnął do budynku Kapitolu i polała się krew ma swoje konkretne przyczyny: to nie jest frustracja ludzi którzy nie mogą się pogodzić z przegraną popieranego przez nich kandydata 1/2@RadioWNET
Jak ocenił, nie można być pewnym, czy wybory prezydenckie zostały sfałszowane do tego stopnia, że wygrał nie ten kandydat, który powinien.
Sam Donald Trump napisał na Twitterze, że przekaże władzę w sposób uporządkowany, ale nie godzi się z takim wynikiem, bo wybory zostały sfałszowane. My tego nie rozstrzygniemy, to sądy tak zdecydowały.
Gość audycji nawiązał także do przewidywań niektórych komentatorów, że z uwagi na wiek to nie Joe Biden będzie faktycznym prezydentem
Joe Biden jest politykiem, można powiedzieć stonowanym, z tym że on ma już swój wiek. Większość komentatorów twierdzi, że tak naprawdę będzie rządziła pani wiceprezydent – zaznaczył.
Gość „Popołudnia WNET” mówił także o zagadnieniach polityki Unii Europejskiej. Przestrzegał, że wkrótce może nastąpić blokada funduszy dla Polski. Wszystko w związku z niedawno uchwalonym rozporządzeniem wiążącym budżet z mechanizmem kontroli praworządności.
Pieniądze w Unii można zablokować tyko w oparciu o artykuł 7. i tam jest potrzebna jednomyślność wszystkich państw członkowskich aby zablokować finanse jednemu krajowi. Nie przewidziano sytuacji, kiedy chce się zablokować dwa kraje.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Pieniądze w Unii można zablokować tyko w oparciu o artykuł 7. i tam jest potrzebna jednomyślność wszystkich państw członkowskich aby zablokować finanse jednemu krajowi. Nie przewidziano sytuacji, kiedy chce się zablokować dwa kraje. @RadioWNET
Ponadto, prof. Piotrowski odniósł się do kwestii szczepień przeciw koronawirusowi. Według niego rząd ukrywa informacje na temat szczepionki, zwłaszcza tego, że została ona dopuszczona do użytku warunkowo, ze względu na nieprzeprowadzenie części badań klinicznych.
Narodowy Program Szczepień, ma bardzo ładną nazwę, ale niestety moim zdaniem jest on groźny dla narodu polskiego, gdyż rząd nie przekazuje pełnej informacji na temat tej szczepionki.
.@mir_piotrowski w #PopołudnieWNET: Jeśli idzie o Narodowy Program Szczepień, to ma bardzo ładną nazwę, ale niestety moim zdaniem jest on groźny dla narodu polskiego, gdyż rząd nie przekazuje pełnej informacji na temat tej szczepionki.@RadioWNET
Mówił także o aferze szczepionkowej z udziałem celebrytów. Mirosław Piotrowski stwierdził, że jest to „odwrócona forma promocji.”
Jeśli szczepionka nie jest przebadana do końca, nie wiemy jakie wywołuje zmiany (…) to należy ją promować. Jak najlepiej to zrobić? Pokazać że celebryci, aktorzy, ludzie kultury są poza kolejką, chcą uzyskać tę szczepionkę.
Kolejne spotkanie młodzieży polskiej i ukraińskiej w ramach polsko-ukraińskiego pojednania, na mocy podpisanego we wrześniu porozumienia między przedstawicielami rówieńskiego Płasta i harcerzy.
Fot. S. Porowczuk
W słoneczny jesienny dzień 26 listopada na terenie fortu w Tarakanowie na Wołyniu, w Dubnie koło Równego, przedstawiciele harcerskiego hufca „Wołyń” ze Zdołbunowa z jego szefem Aleksandrem Radicą oraz Płastuńskiego Ośrodka nr 33 im. Samczuka w Równem, z ich duchowym opiekunem o. Witalijem Porowczukiem, wzięli udział w montażu nowego krzyża na mogile żołnierzy mjra Wiktora Matczyńskiego, którzy polegli w walce z konnicą Budionnego w czasie obrony przed bolszewikami fortu Zahorce w dniach 7–21 lipca 1920 roku.
Na krzyżu zainstalowano tabliczkę w językach polskim i ukraińskim: „Żołnierzom WP poległym w lipcu 1920 r., Солдатам ВП загиблим у липні 1920 р”. Historyk o. Witalij Porowczuk poprowadził modlitwę w intencji bohaterów Polski oraz Ukrainy, którzy oddali życie z miłości do ojczyzny. Na krzyżu zawiązano również czerwono-białą wstążkę.
To już kolejne spotkanie młodzieży polskiej i ukraińskiej, będące elementem polsko-ukraińskiego pojednania i zjednoczenia naszych braterskich narodów. Akcja miała miejsce w ramach podpisanego we wrześniu porozumienia między przedstawicielami rówieńskiego Płasta i harcerzy.
Informacja Siergieja Porowczuka pt. „Montaż nowego krzyża na mogile mjra Witolda Matczyńskiego” znajduje się na s. 20 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Informacja Siergieja Porowczuka pt. „Montaż nowego krzyża na mogile mjra Witolda Matczyńskiego” na s. 20 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021
Przerażające jest to, że wolności kobiet i prawie do aborcji wrzeszczały nastolatki – reprezentantki pokolenia dopiero wkraczającego w dorosłe życie – wychowane na Youtubie, Netfliksie, Facebooku itd.
Małgorzata Szewczyk
To, co wydawało się niemożliwe w Polsce – kraju katolickim, w którym kościoły, może już dziś niepełne, ale i nie puste, gdzie krzyże wciąż stawia się w miejscu, gdzie wydarzył się jakiś wypadek, gdzie w szkołach nadal jednym z przedmiotów jest religia, i gdzie wciąż pamięta się o św. Janie Pawle II – po prostu się stało.
Kiedy piszę te słowa, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej wciąż trwają barbarzyńskie ataki na świątynie, pomniki papieża Polaka i symbole pamięci i kultury, wulgaryzmy, wyzwiska i znieważanie księży, policjantów i obrońców obiektów sakralnych. W Poznaniu niestety też. A już „szczytem” poznańskiej wrażliwości i solidarności był listopadowy przejazd kolumny samochodów, oznajmiających swoją obecność za pomocą klaksonów, świateł i z obowiązkowym emblematem błyskawicy – symbolu niezadowolonych – z parkingu przed galerią na Franowie przy… szpitalu przy ul. Szwajcarskiej, wypełnionym pacjentami chorymi na covid-19. (Nie wiem, czy wśród walczących o życie chorych choć jeden był zainteresowany tym, co myśli o aborcji i władzy „oświecona” część mieszkańców stolicy Wielkopolski).
Aby móc się porozumieć lub osiągnąć jakiś kompromis, potrzebna jest rozmowa poparta argumentami. Obserwując ulice, zwłaszcza większych polskich miast, trudno niestety dostrzec wolę rozmowy. Protestującym, z reguły młodym ludziom, nie chodzi o dialog, ale o zaistnienie, wykrzyczenie swojego niezadowolenia i pragnienie zmiany władzy. Przerażające jest to, że o wolności kobiet i prawie do aborcji wrzeszczały 17–20-letnie dziewczyny. To reprezentantki pokolenia, które dopiero wkracza w dorosłe życie, wychowane na Youtubie, Netfliksie, Facebooku i Instagramie. Wystarczy wejść raz na jeden z portali społecznościowych, by się przekonać, że nie ma tam żadnego tabu. Wszystkie sprawy są na sprzedaż, skoro można na nich zarobić. To pokolenie, dla którego autorytetem są celebrytki, aktorki bez dyplomu szkół aktorskich, artystki i artyści znani z jednej piosenki czy występu.
To pokolenie przywykłe do otrzymywania wszystkiego, co chce, i to natychmiast. Dlaczego więc miałoby mieć jakiekolwiek ograniczenia? „Kobieta ma mieć wybór”, i tyle.
W jakimkolwiek dyskursie ze zwolennikami aborcji trudno znaleźć wspólną płaszczyznę, ponieważ różnice wynikają już z samej nomenklatury. Dla tej grupy osób dziecko w łonie matki to „płód, zlepek komórek”, a więc coś bezkształtnego, z czym można zrobić, co się chce. Kościół uczy, że człowiek jest człowiekiem od samego poczęcia.
Niespójność w głoszeniu proaborcyjnych „prawd” można zauważyć zwłaszcza wśród celebrytek, utożsamiających się hasłami związanymi z prawami kobiet. Wiele z nich dzieliło się w mediach przykrym doświadczeniem poronienia. Z tych rozlicznych wspomnień wybrzmiewał nieudawany ból po stracie dziecka. Kiedy jednak któraś z nich przyznawała się do dokonania aborcji, sięgała po argumentację wolnego wyboru kobiety, która z płodem może zrobić, co chce.
Niezależnie od tego, jak bardzo zwolennicy aborcji będą przekonywać, że to dobre rozwiązanie, aborcja pozostanie morderstwem. I decyzji o jej dokonaniu nie można sprowadzić do wolnej woli człowieka, bo jest to po prostu przestępstwo.
I na koniec jeszcze jeden obraz. Znany performer internetowy i dziennikarz Mikołaj „Jaok” Janusz opublikował na Twitterze film, na którym kobiety, niektóre z dziećmi w wózkach, chętnie podpisują fikcyjną petycję w sprawie ochrony skrzeku żab, a odmawiają – w sprawie ochrony życia od chwili poczęcia.
Wobec takiego stanu rzeczy trudno będzie zakończyć uliczne spory. Chyba że zmieni się władza… Na tę „właściwą”.
Cały artykuł Małgorzaty Szewczyk pt. „Skrzek żab kontra dziecko” znajduje się na s. 2 grudniowo-styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.