Otwarcie placówek gastronomicznych będzie możliwe w maju, gdy dzięki programowi szczepień zostaną zabezpieczeni seniorzy i osoby najbardziej narażone na zakażenie – powiedział prezes PFR Paweł Borys.
Szef PFR wskazywał, że otwarcie lokali gastronomicznych może nastąpić w maju, jeśli do tego czasu zostanie zaszczepiona odpowiednia liczba osób. Podkreślił, że majowy scenariusz jest możliwy, jeśli nie powstaną nowe zagrożenia.
Aktualnie restauracje mogą oferować jedzenie na wynos lub z dostawą.
Według danych przekazanych przez wiceszefa PFR Bartosza Marczuka, pomoc z Tarczy Finansowej PFR 2.0 otrzymało dotychczas ponad 4 tys. placówek gastronomicznych. Wypłacono im 682 mln zł .
Tarcza Finansowa PFR 2.0 umożliwia przyznawanie mikro, małym i średnim firmom subwencji, które będą mogły być w 100-proc. umarzane. Chodzi o branże, które musiały ograniczyć lub zawiesić działalność w związku z sytuacją epidemiologiczną związaną z COVID-19. Wartość programu to 13 mld zł.
Gościem popołudniowej audycji Radia WNET był Tomasz Latos, poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.
Tomasz Latos mówił o szczepieniach przeciwko koronawirusowi w Polsce. Według jego zapewnień rząd jest świadomy pewnych niedociągnięć, apeluje jednak o konstruktywną krytykę. Wskazuje na konieczność zwiększenia nacisku na Unię Europejską w związku z problemami z realizacją zamówień na szczepionki.Ubolewa nad tym, że w UE są „równi i równiejsi”.
.@LatosTomasz w #PopołudnieWNET: Najpierw trzeba się chcieć zgłosić, dlatego też bardzo bym chciał gdyby wszystkie POZ-ty chciały się zgłosić na czas do programu szczepień.#RadioWNET
.@LatosTomasz w #PopołudnieWNET: Oczywiście, że można i pewnie trzeba dokonać pewnego rodzaju korekty, być może umożliwienie bardzo różnych kanałów rejestracji nie bardzo się sprawdziło, być może trzeba było ten kanał ujednolicić.#RadioWNET
.@LatosTomasz w #PopołudnieWNET: Nikt nie twierdzi, że wszystko jest idealne i doskonałe. Problem polega na tym, aby krytyka była konstruktywna. #RadioWNET
.@LatosTomasz w #PopołudnieWNET: Myślę, że konkluzją również jest to, że trzeba zwiększyć (…) naciski na struktury unijne, które wzięły na siebie odpowiedzialność kontraktowania za nas wszystkich, aby zmusiły koncerny do wyegzekwowania tego co zadeklarowały.#RadioWNET
Dr Tymoteusz Zych wyjaśnia założenia projektu ustawy mającej gwarantować wolność słowa w mediach społecznościowych. Ta ostatnia jest zagrożona, czego przykładem jest zablokowanie Donalda Trumpa, czy akcja firm przeciwko Parlerowi.
Domagamy się jak najszybszego zagwarantowania wolności słowa w Internecie.
Jak zaznacza wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, jeśli strony serwisów społecznościowych są dostępne w naszym kraju tzn., że podlegają polskiemu prawu. Założenie projektu jest takie, że „co nie jest zakazane, jest dozwolone”. W sprawie szybkiego procedowania projektu pojawiła się petycja popierana przez Ordo Iuris.
.@TymoteuszZych w #PoranekWNET: petycja dotyczy pilnego procedowania tego projektu. (…) Ważne jest, by ten projekt, który odpowiada na postulaty środowisk dziennikarskich i walczacych o prawa człowieka, nie trafił na półkę.#RadioWNET
Wskazuje, że dotąd zdarzało się, że ludzi odwołujących się od decyzji Facebooka odsyłano do sądu w Kalifornii. Pojawiła się koncepcja, aby powołać Radę Wolności Słowa w Internecie, której członkowie będą powoływani przez Senat większością 5/8 głosów. Rozwiązanie takie gwarantować będzie, że w Radzie zasiadać będą ludzie z różnych środowisk.
Polak, który znajdował się w stanie wegetatywnym w szpitalu w Plymouth, zmarł we wtorek. Informację przekazała rodzina mężczyzny.
Informację o śmierci mężczyzny przekazała rodzina.
Polak, który zmarł we wtorek w szpitalu w Plymouth od kilkunastu lat mieszkał w Wielkiej Brytanii. 6 listopada 2020 roku doznał zatrzymania pracy serca. Doszło do poważnego uszkodzenia mózgu.
Zgodnie z orzeczeniem Sąd Opiekuńczego 5 grudnia 2020 r. odłączenie od aparatury podtrzymującej życie było zgodne z prawem. W wyroku zaznaczono, że pacjentowi należy zapewnić opiekę paliatywną do czasu śmieci.
W styczniu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie przyjął skargi złożonej przez rodzinę mężczyzny. Szpital ponownie odłączył podawanie pacjentowi pożywienia i wody.
Czy minister Czarnek, stojąc po stronie cywilizacji łacińskiej, zdoła obronić uczelnie i naukę przed barbarią, przed niszczącą ideologią, aby umożliwić przetrwanie naszej cywilizacji?
Józef Wieczorek
Pracownicy Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego na wieść o tym, że ministrem został Przemysław Czarnek, napisali list otwarty do Premiera i Prezydenta RP, gdyż trudno im przechodzić obojętnie wobec wypowiedzi ministra o LGBT, deprawacji, aborcji, edukacji.
Protestują „przeciwko wypowiedziom dr. hab. Przemysława Czarnka, które są kłamliwe, łamią zasadę równości obywatelskiej i naruszają godność nas wszystkich” i apelują „by stanowisko Ministra Edukacji i Nauki objęła osoba, która nie będzie naruszała podstawowych wartości, przyświecających edukacji obywatelskiej”.
Pouczają przy tym, że „edukacja nie polega tylko na przekazywaniu wiedzy, ale także na budowaniu kultury dialogu oraz wpajaniu zasady szacunku dla każdego człowieka”.
A „poglądy dyskwalifikują dr. hab. Przemysława Czarnka jako kierującego ministerstwem zajmującym się wychowaniem kolejnych pokoleń Polaków”. Piszą w liście, że „poszanowanie ludzkiej godności i różnorodności, przekonanie o równości wszystkich w prawach i obowiązkach oraz wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka to wartości fundamentalne, których nie może podważać osoba kierująca w Polsce Ministerstwem Edukacji i Nauki”.
Oświadczenie zbuntowanych jagiellońskich polonistów, z datą 28 października 2020 r., podpisało ok. 150 sygnatariuszy. (…)
Może biorą przykład z opinii swego kolegi po polonistycznym fachu, choć chowu warszawskiego, Michała Boniego, mającego spore doświadczenie w prowadzeniu dialogu ze służbami minionego systemu (TW Znak), a także doświadczenie polityczne na odcinku kultury, środków przekazu i polityki społecznej.
Ten polonista oświadczał w mediach: „Wypier… stało się normalnym elementem języka, komunikacji publicznej i społecznej; ja się tego słowa nie boję; młodzi używają go na co dzień, bo to jest ich rewolucja”. Jego i jagiellońskich polonistów koleżanka po fachu, profesorka uniwersytetu Szczecińskiego i Rady Doskonałości Naukowej, Inga Iwasiów (od kultury i języka polskiego), słowa „je…ć PiS”, „wyp….lać” wręcz traktuje jako swoje credo życiowe.
Ten poziom kultury języka, zdaje się odpowiadać polonistom jagiellońskim. Jeden z sygnatariuszy ich listu – Michał Rusinek, doktor jagiellońskiej wszechnicy, rzecz jasna habilitowany, wręcz zachwyca się tym językiem – „Wyraz »wypierdalać« jest niezwykły pod względem fonetycznym”. (…)
Obecny rektor UJ, prof. dr hab. Jacek Popiel, to były dyrektor Instytutu Polonistyki i były dziekan Wydziału Polonistyki UJ, który do tej pory nie zabrał głosu w sprawie języka młodzieży jagiellońskiej, a prof. dr hab. Magdalena Popiel stoi po stronie zdziczałej barbarii. Korzenie obecni poloniści zatem mają i przekaźniki antywartości także.
Z młodzieży polonistycznej w czasach komunistycznych wyróżniał się w domenie publicznej Lesław Maleszka, nadzwyczaj wydajny współpracownik służb bezpieczeństwa, umieszczony na jagiellońskiej liście pokrzywdzonych w PRL („Lista Wyrozumskiego” – represjonowanych pracowników i studentów UJ w PRL-u, Lustro Nauki), bo chyba samo istnienie tych, na których donosił, stanowiło dla niego krzywdę.
Podobnie zresztą rzecz się miała z mniej znanym pokrzywdzonym z tej listy, studentem polonistyki Arturem Bieszczadem, którego twórczość stanu wojennego, zapisana w materiałach SB, ułatwiła mi uzyskanie legitymacji członka opozycji antykomunistycznej. Można rzec – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ale nie zawsze tak jest.
Z absolwentów polonistyki UJ warto też wymienić znanego hippisa Tadeusza Sławka, później w randze rektora Uniwersytetu Śląskiego, walczącego o nieprzeprowadzenie lustracji na uniwersytetach i negatywnie nastawionego do nonkonformistów, co zresztą było typowe także dla władz UJ, ze skutkami widocznymi obecnie w przestrzeni publicznej.
Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Bunt jagiellońskich polonistów” znajduje się na s. 17 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Marcin Warchoł o transporcie pana Sławomira z Anglii do Polski, decyzji polskiego sądu, wniosku do władzy brytyjskich i sprawie Alfiego Evansa.
Marcin Warchoł wyjaśnia, jak wygląda sprawa Polaka leżącego w brytyjskim szpitalu. Wystąpił z wnioskiem do tego ostatniego o podłączenie pacjenta z powrotem pod aparaturę dostarczającą mu żywności i wody.
.@marcinwarchol w #PoranekWNET o losach Polaka w Wlk. Brytanii: wczoraj wystąpiłem do szpitala o ponowne przyłączenie go do aparatury podtrzymującej życie. To konieczne do wykonania prawomocnego wyroku polskiego sądu o zgodzie na transport pana Sławomira do domu.#RadioWNET
[related id=135021 side=right] Nasz rodak początkowo znajdował się w śpiączce, ale obecnie jego stan się poprawił do stanu wegetatywnego. Ma niewielką szansą na przejście w stan minimalnej świadomości. Szpital, za zgodą żony i dzieci mężczyzny, wystąpił do sądu o pozwolenie na odłączenie pacjenta od aparatury podtrzymującej życie. Temu działaniu sprzeciwiła się m.in. matka pacjenta.
Brytyjczycy otrzymali moją korespondencję wysłaną w środę.
[related id=57479 left] Jak wskazuje wiceminister sprawiedliwości, to nie pierwszy taki przypadek. Przypomina sprawę pięcioletniej dziewczynki, której muzułmańscy rodzice zdobyli orzeczenie muzułmańskiego sądu o tym, że nie można jej pozbawić życia. Udało się ją przetransportować do Włoch, gdzie polepszyło jej się do stanu, w którym może samodzielnie oddychać. Nie udało się zaś uratować dwuletniego Alfiego Evansa.
Wiceminister rozwoju, pracy i technologii mówi, że zbyt szybkie otwarcie lokali gastronomicznych grozi szybkim rozwojem epidemii. Wskazuje, że w na Zachodzie restrykcje są ostrzejsze niż w Polsce.
Olga Semeniuk zapowiada, że Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii będzie rekomendować otwarcie galerii handlowych od 1 lutego. Informuje, że z Tarczy Branżowej planuje skorzystać 300 tys. przedsiębiorstw. Odnosząc się do kwestii otwierania się niektórych obiektów gastronomicznych i hotelowych wskazuje, że dotyczy to kilkuset podmiotów, a nie kilkunastu tysięcy, jak zapewniają niektóre organizacje branżowe.
.@olgaewasemeniuk w #PopołudnieWNET: Dla nas najważniejsze jest zdrowe społeczeństwo a tym samym – zdrowa gospodarka i do tego dążymy przygotowując instrumenty wsparcia.#RadioWNET
Wiceminister przestrzega, że łamanie restrykcji będzie skutkować brakiem możliwości otrzymania pomocy rządowej:
Gospodarka potrzebuje ludzi zdrowych, chaotyczne jej otwieranie może mieć trudne do opanowania konsekwencje. […] Proszę sobie wyobrazić, ile pacjentów bezobjawowych pojawia się teraz w tych restauracjach i otwartych obiektach gospodarczych. Wciąż prosimy, aby ich nie otwierać.
.@olgaewasemeniuk w #PopołudnieWNET: Proszę sobie wyobrazić, ile pacjentów bezobjawowych pojawia się teraz w tych restauracjach i otwartych obiektach gospodarczych. Wciąż prosimy, aby ich nie otwierać.#RadioWNET
Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego powołuje się na badania, zgodnie z którymi przebywanie w punktach gastronomicznych niesie za sobą szczególnie wysokie ryzyko zakażenia. Dodaje, że 2% wskaźnik zakażeń wyłapany podczas przesiewowych badań nauczycieli daje podstawy do „delikatnego optymizmu”.
Inne kraje europejskie są na chwilę przed tym, żeby wprowadzić trzeci lockdown, my jesteśmy przed tym, żeby mówić o odmrożeniu gospodarki.
.@olgaewasemeniuk w #PopołudnieWNET: Inne kraje europejskie są na chwilę przed tym, żeby wprowadzić trzeci lockdown, my jesteśmy przed tym, żeby mówić o odmrożeniu gospodarki.#RadioWNET
Była – jakże ciągle trudno mówiąc o Niej używać czasu przeszłego – z pokolenia, które odchodząc, w jakiejś mierze pozbawia świat wartości, które stanowią o sile i prawości charakterów właśnie.
Mirosława Błaszczak-Wacławik
Urodziła się w przededniu wojny (18 lutego 1939 roku) we wsi Bucniów pod Tarnopolem, a pożegnaliśmy Ją w gronie najbliższych i wielu przyjaciół 22 sierpnia 2019 roku na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Jak opowiadała, Jej wczesne dzieciństwo było w miarę normalne, mimo naznaczenia wojną, szczególnie okrutną na tamtych terenach.
Najpierw wkroczenie wojsk radzieckich, później niemieckich i znowu sowieckich. A także atak UPA, na szczęście nieudany, na ich dom. Ojciec działał w AK, w domu ukrywano zbiegów. Koszmar, który zostawia bolesne ślady w pamięci na całe życie.
Zapytałam ją kiedyś, czy nie myślała o tym, żeby odwiedzić strony swego dzieciństwa. Stanowczo zaprzeczyła. Nie chciała tam już wracać. Zwłaszcza, że po wojnie Jej rodzina podzieliła tułaczy los repatriantów – koszmarne warunki przesiedleń, życie w barakach, głód, poniewierka. Najpierw Bytom, potem Kluczbork, aż wreszcie rodzina Brodzkich osiadła w Krakowie, próbując względnie normalnie żyć. Po studiach filozoficznych na UJ Teresa przyjechała na Śląsk i osiadła już tu do końca, pozostając jednak związana z Krakowem. Rodzinnie i intelektualnie. Z rodziną łączyły ją silne więzi, opiekowała się ojcem, matką, otaczała miłością siostry i siostrzenice. W ostatnich latach życia, gdy słabły siły i zdrowie, mogła liczyć na rodzinną pomoc i życzliwość. Także na najbliższych przyjaciół. (…)
Obie miałyśmy losy pokręcone przez komunę, ale Jej był szczególny. Jako magister filozofii po studiach trafiła do Gliwic w ramach odpracowywania stypendium. Najpierw była nauczycielką szkoły podstawowej, potem zatrudniła się w Studium Nauczycielskim, aż została pracownikiem naukowym na Politechnice Śląskiej. Jednakże praca naukowa z otwartym przewodem doktorskim została przerwana. Z „wilczym biletem” zwolniono Ją z pracy. Powód? Przekonania polityczne. (…)
Otrzymała propozycję pracy na UŚ w 1982 roku. Ale gdy dowiedziała się, że to etat po relegowanym z uczelni w stanie wojennym pracowniku, zrezygnowała. Życie płata figle, bo tym usuniętym pracownikiem byłam ja. Nie znałyśmy się jeszcze wtedy. (…)
13 grudnia 1981 została internowana (obozy w Lublińcu, Darłówku i Gołdapi), a gdy po przeszło pół roku została zwolniona, przeszła do działalności podziemnej. (…) Wracając z obozu w Gołdapi, sporządziła listy internowanych. (…) . Opracowała cały system ewidencji. Pracę prowadziła bardzo systematycznie i w sposób uporządkowany. Nie tylko nazwiska i represje, ale numery spraw sądowych, nazwiska sędziów, prokuratorów. Gdy po latach fachowcy czytali Jej ewidencję, nie mogli uwierzyć, że było to dzieło właściwie jednego człowieka. Teresa realizowała je w jakże posępnych latach osiemdziesiątych. (…)
W 1997 roku powstało Stowarzyszenie „Pokolenie” i Teresa rozpoczęła drugie wielkie dzieło swojego życia – dokumentację podziemia lat 80. Ruszyła w świat, przeprowadzała ankiety i wywiady, rozmawiała z ludźmi podziemnych struktur. I skrupulatnie notowała. Spędzała godziny i dni w IPN, wertując dokumenty. Spod jej pióra wychodziły kalendaria, biografie, opisy podziemnych gazet, czasopism, ulotek. Brała udział w konferencjach i spotkaniach. Jest między innymi jednym z autorów kalendarium w książce XX lat Solidarności Śląsko-Dąbrowskiej, opracowała wiele haseł w kolejnych tomach Encyklopedii Solidarności. Była tytanem pracy. Pracowała społecznie, zawsze bezinteresowna, pomocna, życzliwa. Ale przy tym stanowcza, uparta. Reagowała na kłamstwo i głupotę. Tu była nieustępliwa.
Śp. Teresę Jasińską-Brodzką zapamiętamy jako osobę trzeźwego umysłu i niezwykłego poczucia humoru. To pozwalało Jej w jakiejś mierze patrzeć z dystansem na współczesną Polskę.
Odzyskaniu niepodległości i wolnej Polsce poświęciła swoje siły, talent, wiedzę i zdrowie. W pamięci przyjaciół pozostanie świecką świętą…
Cały artykuł Mirosławy Błaszczak-Wacławik pt. „Pamięci Teresy Jasińskiej-Brodzkiej” znajduje się na s. 12 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.
Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
Artykuł Mirosławy Błaszczak-Wacławik pt. „Pamięci Teresy Jasińskiej-Brodzkiej” na s. 12 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021
Jacek Bury na antenie Radia WNET mówił o przyczynach przejścia do partii Szymona Hołowni. Odniósł sie także do polityki rządu w kwestii pandemii oraz programów socjalnych.
Wskazując na przyczyny transferu do partii Szymona Hołowni Jacek Bury zaznaczył, że przede wszystkim chce działać w interesie swoich wyborców.
Jacek #Bury w #PoranekWNET o transferze do #Polska2050: miałem dość swoistego marazmu ze strony Koalicji Obywatelskiej, jakiego doświadczałem (…)To ja zadzwoniłem do Szymona Hołowni. (…) Umówiliśmy się na pracę dla Polski i Polaków.#RadioWNET
Senator nawiązał także do programów socjalnych jakie oferuje rząd. W jego ocenie Program 500 plus nie spełnia swojej roli i należy dyskutować o tym, czy powinien być poddany modyfikacjom.
Jacek #Bury w #PoranekWNET: dziwi mnie, że media nie chcą dyskutować o programie 500 plus. Widzimy,że nie wpływa on na dzietność. Jestem za rozmowami na ten temat.#RadioWNET
Gość Poranka Wnet mówił także o modelu walki z pandemią. Według niego sytuacja nie jest dobra.
Jacek #Bury w #PoranekWNET o walce z #koronawirus: bliżej mi do modelu szwedzkiego. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który ma na sztywno zamknięte hotele.#RadioWNET