Premier Szydło: Indie są dla nas bardzo ważnym partnerem handlowym i liczymy na nowe obszary współpracy z nimi

W 2016 r. polski rząd uznał Indie za jeden z pięciu najbardziej perspektywicznych rynków dla naszego eksportu i inwestorów. Polska dokłada starań, by zainteresować potencjalnych inwestorów indyjskich.

Szefowa rządu wraz z przebywającym w Polsce wiceprezydentem Indii Hamidem Ansarim wzięła udział w polsko-indyjskim seminarium gospodarczym.

W krótkim wystąpieniu wyraziła m.in. nadzieję, że „w nieodległej przyszłości” uda się stworzyć bezpośrednie połączenie lotnicze między Polską a Indiami, które „zdecydowanie ułatwiłoby rozwój naszych kontaktów, w tym kontaktów biznesowych”.

[related id=”14622″]

Powiedziała też, że w 2016 roku Indie zostały uznane przez polski rząd za jeden z pięciu najbardziej perspektywicznych rynków dla naszego eksportu i naszych inwestorów.

Jeśli chodzi z kolei o inwestycje indyjskie w Polsce, aktywni są m.in. inwestorzy z sektora IT – mówiła. – Dokładamy wszelkich wysiłków, by zainteresować naszym rynkiem kolejnych potencjalnych inwestorów indyjskich również z innych branż – powiedziała premier.

Wyraziła również nadzieję, że czwartkowe spotkanie gospodarcze zaowocuje konkretnymi umowami handlowymi. Oświadczyła, że rząd polski duży nacisk kładzie na wspieranie polskich przedsiębiorców, pragnących inwestować w różnych miejscach świata.

W tym kontekście Indie są dla nas bardzo ważnym partnerem – powiedziała. – Liczymy, że nasza współpraca po wizycie pana wiceprezydenta w Warszawie otworzy się na nowe obszary.

Wiceprezydent Hamid Ansari oświadczył, że Indie postrzegają Polskę jako bardzo ważnego partnera nie tylko w Europie, ale na świecie. – Transformacja Polski przez ostatnie 20 lat była godna odnotowania, wzrost gospodarczy robi wrażenie, a zmiana jest widoczna wszędzie – mówił.

Według niego „silna gospodarcza interakcja między naszymi krajami to wskaźnik rosnącej siły gospodarczej naszych dwóch krajów”.

[related id=”14839″]

Podkreślał także, że „Indie to nie tylko najszybciej rozwijająca się gospodarka na świecie, ale też jeden z najbardziej otwartych krajów dla inwestycji i technologii”.

Dodał, że niektóre polskie regiony już wykorzystują szansę, jaką stwarzają Indie, a nowe inicjatywy polityczne, podjęte przez rząd indyjski, „dają nowe szanse dla polskich spółek w takich obszarach, jak obronność, przetwórstwo żywnościowe, górnictwo, opieka zdrowotna, branża farmaceutyczna, biotechnologia oraz energia odnawialna”.

Także edukacja może być „ważnym obszarem współpracy”, bo już dziś, zaznaczył wiceprezydent, 2500 studentów z Indii studiuje w Polsce. – Ci studenci będą pomostem dla naszego przyszłego zaangażowania – powiedział Hamid Ansari.

Wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński, gospodarz czwartkowego seminarium, także wyraził nadzieję, że spotkanie stworzy nowe warunki do współpracy między oboma krajami.

Przypomniał, że polsko-indyjska wymiana handlowa to ok. 3 mld euro. – Można z drugiej strony powiedzieć, że to dużo poniżej naszych możliwości i wzajemnych aspiracji – podkreślił. – Tę wymianę powinniśmy zdecydowanie zwiększyć – dodał Kwieciński.

Nie ukrywam, że również liczymy na poparcie Indii w staraniu się przez Polskę o organizację wystawy Expo w roku 2022 w Łodzi. To może być bardzo dobre miejsce do promocji również firm indyjskich w Polsce i w całej Unii Europejskiej – oświadczył wiceminister rozwoju.

PAP/JN

Po wybudowaniu Nord Stream 2 przez ukraiński system przesyłowy popłynie tylko ułamek dotychczasowej ilości gazu

Wiceprezes PGNiG Maciej Woźniak ocenia, że powstanie Nord Stream 2 zrujnuje ukraiński system przesyłu rosyjskiego gazu, którym będzie płynąć 15 mld m sześć. gazu, zamiast 120 mld, jak dotychczas.

Maciej Woźniak odniósł się do środowej wypowiedzi szefa rosyjskiego Gazpromu Aleksieja Millera, który w wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że w przypadku powstania Nord Stream 2 przez system ukraiński będzie płynąć ok. 15 mld m sześc. rosyjskiego surowca rocznie. Agencja zauważyła, że Ukraina jest w stanie przetransportować na Zachód przez swe terytorium do 120 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

[related id=”12630″]

Zdaniem wiceszefa PGNiG, wypowiedź Millera wskazuje na faktyczne strategie wykorzystania Nord Streamu 2. W opinii Woźniaka, nikt dotąd dobitniej nie potwierdził obaw, jakie budzą – w Polsce i na Ukrainie – plany budowy nowej podmorskiej rury. – Pan Miller wyraźnie wskazał, że doprowadzi to do ruiny system (gazowy – Agencja Prasowa) Ukrainy – powiedział.

Woźniak odniósł się do informacji dotyczącej porozumienia, jakie zawarły zachodnie koncerny ws. nowego sposobu finansowania budowy Nord Stream 2. Pięć koncernów, w tym niemieckie BASF i Uniper, austriacki OMV, francuski Engie oraz brytyjsko-holenderski Shell zobowiązały się przyznać spółce Gazpromu Nord Stream 2 AG, która buduje gazociąg, kredyty na 50 proc. łącznej wartości ocenianego na 9,5 mld euro projektu.

W lipcu 2016 r. polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował, że ma zastrzeżenia dotyczące budowy gazociągu Nord Stream 2. Uznał, że powstanie grupy, która miałaby zbudować i eksploatować tę rurę, wzmocniłoby i tak mocną pozycję Gazpromu w Polsce.

Rok wcześniej akcjonariusze planowanego konsorcjum Nord Stream 2 – wtedy sześć firm: PAO Gazprom z Rosji, Uniper SE z Niemiec, Engie z Francji, OMV AG z Austrii, brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell plc i niemiecka BASF SE/Wintershall Holding GmbH – zwróciło się do polskiego urzędu antymonopolowego o zgodę umożliwiającą założenie spółki w Szwajcarii. Spółka ta miała zaprojektować, finansować, zbudować i eksploatować dwa równoległe rurociągi podmorskie. Po decyzji UOKiK konsorcjum wycofało wniosek ws. zgody na fuzję, choć zaznaczyło, że nie ma to wpływu na plany budowy rury.

[related id=”15191″]

Maciej Woźniak, pytany o ocenę zawarcia porozumienia, powiedział, że jest to kolejne podejście Gazpromu do budowy gazociągu, po ośmiu miesiącach od decyzji UOKiK, która faktycznie zablokowała finansowanie tej inwestycji.

Mamy do czynienia z kolejną koncepcją. Nie jestem przekonany, czy ta decyzja w pełni się utrzyma. Mówimy o wstępnym porozumieniu, którego szczegółów nikt nie zna. Wielu analityków spekuluje, jak to może być zorganizowane. Ciekaw jestem, czy i tym razem nasz regulator antymonopolowy nie będzie się chciał temu przyjrzeć – powiedział.

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie, o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku; w tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

W ostatnim czasie Dania rozważa wprowadzenie nowych przepisów, które pozwolą odmówić, ze względów bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, pozwolenia na budowę podmorskich gazociągów, takich jak Nord Stream 2. Przy czym, zdaniem ekspertów, nawet w przypadku przyjęcia tych przepisów Nord Stream 2 może zostać przekierowany tak, by ominąć wody terytorialne Danii.

PAP/JN

Wojciech Jakóbik: Cena gazu z USA, który kupiło PGNiG, zapewne była znacznie niższa od surowca dostarczanego z Rosji

Zdaniem redaktora naczelnego portalu BizesAlert.pl, obecny pojedynczy transport nie stanowi jakościowej zmiany dla polskiego rynku gazu, ale jest dobry prognostykiem dla rozmów o stałym kontrakcie.

Polska w ramach zabiegów o zróżnicowanie źródeł energii zawarła w środę kontrakt na jednorazową dostawę amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego LNG. O podpisaniu umowy poinformował w Waszyngtonie Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta RP.

Podczas spotkania z dziennikarzami w ambasadzie RP w Waszyngtonie prezydencki minister powiedział, że to pierwszy taki kontrakt na dostawę LNG do Polski i w ogóle Polska jest pierwszym krajem regionu, który otrzyma amerykański gaz.

Zdaniem gościa Popołudnia Wnet podpisany kontrakt pokazuje, że Polska ma coraz więcej możliwości sprowadzania gazu z innych źródeł niż rosyjskie. – Obecna umowa nie stwarza jeszcze trwałej zmiany jakościowej, ale wskazuje, że obok gazu z Kataru oraz z niemieckiej giełdy, możemy skorzystać również z gazu z USA. Media rosyjskie przekonywały, że gaz LNG ze Stanów Zjednoczonych nigdy nie pojawi się w naszym regionie, a okazuje się, że przy korzystnych warunkach jest to możliwe. Ten gaz podnosi nasze możliwości dywersyfikacji dostaw.

To jest bardzo dobry biznes, możliwy dzięki temu, że PGNiG otworzyło biuro w Londynie, które poszukuje jak najlepszych ofert spotowych. Takie transakcje wyglądają trochę jak szukanie biletów „last minute”. Teraz udało się znaleźć dobrą ofertę, szybko podjąć decyzję i zakupić transport gazu – podkreślił Wojciech Jakóbik.

Redaktor naczelny portalu BiznesAlert wskazał, że Polska może również przekazywać gaz LNG dla innych krajów regionu: – PGNiN posiada jeszcze moce re-gazyfikacyjne, aby sprowadzać gaz z USA, ponieważ wcześniej zostały one zarezerwowane. Uruchomiliśmy również dostawy gazu na Ukrainę, co uszczupliło portfel PGNiN o około jednego miliarda m sześć. gazu w ciągu roku, który został uzupełniony przez inne dostawy gazu, ale nie z Rosji, tylko właśnie z rynków światowych w postaci gazu LNG dostarczanego do Gazoportu w Świnoujściu.

Wojciech Jakóbik podkreślił, że cena za obecny transport może być znacznie tańsza od dostaw z Rosji. – Oferta amerykańska pochodziła z rynków spotowych, dlatego zapewne była znacznie tańsza od gazu dostarczanego z Rosji. Prezes PGNiN Piotr Woźnik mówił, że obecnie cena gazu z Rosji jest znacznie wyższa od innych możliwości.

Wsparcie polityczne ze strony polskich władz jest konieczne do zawarcia długoterminowego kontraktu. – Aby ten transport nie był tylko jednorazową sytuacją, potrzeby będzie parasol polityczny dla załatwienie długoterminowego kontaktu, szczególnie po roku 2022, kiedy skończy się długoterminowy kontrakt z Rosji – podkreślił Wojciech Jakóbik.

ŁAJ

Minister Marek Gróbarczyk: Prace nad przekopem Mierzei Wiślanej trwają. Komentarze strony rosyjskiej nie mają znaczenia

Nawiązując do tych niefortunnych stwierdzeń strony rosyjskiej, myślę, że nie ma to żadnego znaczenia dla tego procesu, który jest realizowany – minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Minister Marek Gróbarczyk pytany w Brukseli, na jakim etapie są rozmowy na temat przekopu Mierzei Wiślanej stwierdził: – To już nie są rozmowy. Został ogłoszony przetarg i wyłoniony wykonawca do realizacji projektu budowlanego, raportów oddziaływania na środowisko, badań geologicznych i wszelkich pozwoleń, jak również ostatecznego określenia lokalizacji tego kanału żeglugi. Minister zakłada, że w terminie osiemnastu miesięcy inwestycja zostanie przygotowana, tak że będzie mogła ruszyć budowa.

[related id=”10632″]- Nawiązując do tych niefortunnych stwierdzeń strony rosyjskiej, myślę, że nie ma to żadnego znaczenia dla tego procesu, który jest realizowany – komentował minister.

Zaznaczył, że polski rząd jest w kwestii inwestycji w kontakcie z Komisją Europejską: – Czekamy na konkretne dokumenty, czyli raporty oddziaływania, by ostatecznie przystąpić do rozmów z Komisją Europejską. Aspekt bezpieczeństwa ma dziś podstawowe znaczenie. Komisja Europejska nie powinna wnosić uwag w tym zakresie, jeśli chodzi o realizację. (…) Chcemy to zrobić zgodnie z obowiązującym prawem, dyrektywami unijnymi, jak również prawem Polski i stuprocentową ochroną środowiska – powiedział.

Ostateczna decyzja lokalizacyjna dotycząca budowy kanału powinna zapaść jeszcze w tym roku. Według planów pod koniec lata przyszłego roku powinien być gotowy projekt wykonawczy, a na przełomie 2018 i 2019 roku ruszyć mają prace budowlane. Pierwszy statek powinien przepłynąć nowym torem żeglugowym w 2022 roku. Koszt inwestycji szacowany jest na ok. 880 mln zł.

Kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną ma mieć 1,3 km długości i 5 metrów głębokości. Ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m, długości do 100 m i szerokości do 20 m.

Przeciwko przekopowi protestowały władze obwodu kaliningradzkiego, wskazując na kwestie ekologiczne.

PAP/WJB

Krzysztof Szczerski: Polska jest pierwszym krajem regionu, który otrzyma dostawę amerykańskiego Liquefied Natural Gas

Polska w ramach zabiegów o zróżnicowanie źródeł energii zawarła w środę kontrakt na jednorazową dostawę amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego LNG – poinformował w Waszyngtonie Krzysztof Szczerski.

Podczas spotkania z dziennikarzami w ambasadzie RP w Waszyngtonie szef Gabinetu Prezydenta RP powiedział, że to pierwszy taki kontrakt na dostawę LNG do Polski i w ogóle Polska jest pierwszym krajem regionu, który otrzyma amerykański gaz: – Jest to wielkie osiągnięcie, które miało także wsparcie Pana Prezydenta – podkreślił prezydencki minister.

[related id=11531]Podczas wizyty w Waszyngtonie minister Szczerski i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch, przeprowadzili także rozmowy w Pentagonie i spotkali się z doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, Herbertem Raymondem McMasterem.

Prezes zarządu PGNiG Piotr Woźniak podpisał umowę o jednorazowej dostawie LNG z amerykańską firmą Cheniere Energy. Ma ona siedzibę w Houston w stanie Teksas, terminale LNG i zakłady skraplania gazu naturalnego w stanie Luizjana. Jest to lider na amerykańskim rynku paliwowym w dziedzinie LNG.

Szef PGNiG spodziewa się, że tankowiec z amerykańskim LNG dotrze do Polski w pierwszej dekadzie czerwca. W rozmowie z dziennikarzami Piotr Woźniak odmówił ujawnienia ilości i ceny zakupionego skroplonego amerykańskiego gazu ziemnego, do czasu otrzymania dostawy.

PAP/WJB

Jan Szyszko, minister środowiska: Wycięcie drzew w stacji badawczej w Tucznie to akt wyjątkowego wandalizmu (VIDEO)

Zmieniamy optykę ochrony przyrody z teorii, że człowiek jest wrogiem natury, na taką, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Na początku rozmowy minister wypowiedział się na temat aktu wandalizmu, do którego doszło w stacji badawczej w Tucznie, będącej własnością ministra. Kilkadziesiąt drzew zostało podciętych tak, że przewracały się pod wpływem wiatru i stwarzały zagrożenie, między innymi dla bawiących się dzieci. Przy znajdującej się tam kapliczce były posadzone dwie magnolie, kwitnące w barwach narodowych – jedna na biało, a druga na czerwono. Minister liczył, że krzewy te zakwitną w czasie wizyty ministrów środowiska z Europy, która niedługo odbędzie się w Tucznie. Podobne akty wandalizmu na terenach należących do ministra zdarzały się już wcześniej.

Gość Poranka Wnet, w odpowiedzi na pytanie na temat doniesień prasowych o jego uczestnictwie w polowaniu na bażanty razem z myśliwymi, stwierdził, że jako minister środowiska ma obowiązek spotykać się z Polskim Związkiem Łowieckim. To jest olbrzymia organizacja, zrzeszająca ponad 130 tysięcy osób, mająca bardzo duże zasługi w utrzymywaniu dobrostanu dzikiej zwierzyny. Myśliwi co roku usuwają dziesiątki tysięcy wnyków i różnego rodzaju pułapek rozstawianych przez kłusowników.

Dziś Senat zajmie się m.in. nowelizacją ustawy o ochronie przyrody, która ma zaostrzyć obowiązujące od tego roku liberalne zasady usuwania drzew z prywatnych posesji. Przepisy te wzbudziły liczne protesty.

Do tych kwestii również odniósł się minister Szyszko. Powiedział, że ustawa liberalizująca zasady wycinki drzew to była ustawa poselska i że w pełni się z nią zgadza. Dopuszczała tylko i wyłączne wycinanie drzew na działkach prywatnych. W mediach podaje się, że wycięto dwa miliony drzew, ale nikt nie mówi, ile drzew w tym czasie zostało posadzonych. Nie mówi się również, że Lasy Państwowe sadzą rocznie ponad pół miliarda drzew. Do tego pokazywano również zdjęcia wycinek prowadzonych na terenach leśnych, które z tą ustawą nie miały nic wspólnego, oraz wycinek dokonywanych jeszcze za rządów poprzedniej koalicji.

Lasy Państwowe znacznie więcej sadzą niż wycinają. Polskie lasy pozyskują drewno dla przemysłu i konsumentów, a mamy więcej drzew, które zajmują coraz większą powierzchnię kraju. Do tego przez lata nie straciliśmy żadnego z zagrożonych gatunków.

Zdaniem ministra, ustawa liberalizująca prawo wycinki zrobiła dużo dobrego, bo rozpoczęła w Polsce debatę o tym, jak racjonalnie użytkować zasoby przyrodnicze. Zaczynamy zmieniać optykę w zakresie ochrony przyrody z teorii, że to człowiek jest głównym wrogiem natury, na taką, że jest wręcz przeciwnie, że człowiek ma prawo i obowiązek korzystać z zasobów przyrodniczych, zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Według Jana Szyszki, przykładem takiego prawidłowego wykorzystywania zasobów przyrodniczych jest polskie leśnictwo, polskie łowiectwo i polska wieś.

Kolejnym tematem rozmowy była kwestia możliwości prowadzenia upraw żywności genetycznie modyfikowanej (GMO). Według ministra, Polska powinna być wolna od GMO, a za czasów PO-PSL w sposób niekontrolowany  wpuszczono GMO do produkcji pasz i produktów żywnościowych, które nie muszą nawet być odpowiednio oznakowanie.

Obecnie w Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych, autorstwa ministerstwa rolnictwa. Postanowienia ustawy budzą jednak obawy opozycji z Kukiz’15 i organizacji rolniczych. Zdaniem ministra Szyszki, nowe prawo w praktyce wyeliminuje GMO. Przed założeniem upraw GMO konieczne będzie m.in. uzyskanie zgody wszystkich sąsiadów w promieniu 3 kilometrów, władz gminnych, a także wykazanie, że ta uprawa nie będzie mieć negatywnego wpływu na kilka tysięcy gatunków zagrożonych.

ŁAJ

 

Prezydent RP Andrzej Duda: Biuro handlowe w Meksyku będzie służyło polskim i meksykańskim przedsiębiorcom

Prezydent wziął udział w stolicy Meksyku w otwarciu Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Zdaniem prezydenta, Meksyk to kraj dający wielkie możliwości inwestowania.

– To kolejna polska placówka zagraniczna obok tych, które już zostały otwarte w Szanghaju, w San Francisco, a więc w najważniejszych miastach świata – powiedział prezydent podczas uroczystego otwarcia biura.

Według planów, do 2019 r. takich placówek na całym świecie ma być 70.

Andrzej Duda stwierdził, że 80 proc. polskiej aktywności zagranicznej, jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze, odbywa się dzisiaj na obszarze Unii Europejskiej. – Oczywiście można powiedzieć, że to łatwy i bezpieczny rynek, także bliski rynek, ale to rynek także i niezwykle konkurencyjny. Tymczasem, zdaniem prezydenta, gigantyczne rynki, takie jak Meksyk, stwarzają możliwości rozwoju, ekspansji i sukcesu gospodarczego. Według prognoz Meksyk do 2050 r. stanie się szóstą gospodarką na świecie. To bardzo poważny partner gospodarczy, który stwarza wielkie możliwości inwestowania dla polskich przedsiębiorców, jako kraj liczący ponad 120 mln mieszkańców.

– Spodziewam się wzrostu wymiany inwestycyjnej pomiędzy naszymi krajami. Dziś już szereg firm meksykańskich jest obecnych w Polsce, choćby firma Cemex, jeden z największych producentów cementu i materiałów budowlanych, ale są także polskie firmy, które już inwestują w Meksyku. [related id=”14976″ side=”left”]

Dodał, że wartość skumulowanych inwestycji meksykańskich w Polsce i polskich w Meksyku to ponad 10 mld dolarów. Biorąc jednak pod uwagę, że Meksyk to piętnasta gospodarka na świecie, a Polska siódma w UE, to „wciąż bardzo mało”.

– Perspektywa jest bardzo obiecująca. Liczę, że wymiana handlowa na skutek aktywności PAIH, polskiego rządu, mojej jako prezydenta, się powiększy. Prezydent powiedział też, że wspieranie polskiego biznesu na świecie to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Nowo otwarte biuro będzie służyło polskim przedsiębiorcom, zamierzającym inwestować w Meksyku, ale też przedsiębiorcom meksykańskim, którzy będą chcieli uzyskać informacje o Polsce i o możliwościach inwestowania w niej.

Prezydent został spytany o to, dlaczego podpisana w poniedziałek z prezydentem Meksyku Enrique Peñą Nieto deklaracja dotycząca współpracy Polski i Meksyku mówi tylko o dążeniu „w kierunku partnerstwa strategicznego”, a nie ustanawia strategicznego partnerstwa.

– Żeby można było w tym wymiarze dyplomatycznym, międzynarodowym mówić o współpracy strategicznej, podpisać taką deklarację, musi być spełniony cały szereg warunków, nad którymi w tej chwili pracujemy. Ta deklaracja stanowi etap wstępny do ustanowienia strategicznej współpracy, co – mam nadzieję – nastąpi w najbliższych latach – odparł Duda.

Andrzej Duda zaprosił prezydenta Meksyku do złożenia oficjalnej wizyty w Warszawie. – Mam nadzieję, że taka możliwość w przyszłym roku będzie – powiedział.

Źródło: PAP

lk

Poseł PiS: Słowa doktora Wacława Berczyńskiego mogą zostać wykorzystane przeciwko Polsce przez Airbus Helicopters

W Popołudniu Wnet o propozycji Platformy, aby powołać komisję śledczą w sprawie przetargu na śmigłowe Caracal, rozmawialiśmy z Wojciechem Skurkiewiczem, wiceprzewodniczących Komisji Obrony Narodowej.

Na pierwsze strony gazet powróciła sprawa przetargu na śmigłowe dla sił zbrojnych. Nastąpiło to za sprawą słów dr Wacława Berczyńskiego, byłego przewodniczącego specjalnej podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, które padły w wywiadzie opublikowanym w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, że to on „wykończył Caracale”.

Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości, doktor Berczyński nie miał najmniejszego wpływu na zakończenie rozmów offsetowych z francuskim koncernem.   – Kontrakt na śmigłowe dla polskiej armii był tak dokładnie omawiany w Sejmie, także na Komisji Obrony, że już wszystko jest jasne, również dla posłów totalnej opozycji. Słowa doktora Berczyńskiego, które były z pewnością niefortunne, nie miały wpływu na rozstrzygnięcie przetargu w jego zakresie wojskowym. Ta część przetargu została zakończona jeszcze na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku – wyjaśnił Skurkiewicz. Podkreśili, że przetarg rozbił się o negocjacje offsetowe, które zakończyły się fiaskiem, bowiem Francuzi „wycofali się rakiem” ze zobowiązań i obietnic, jakie składali wcześniej.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji Obrony Narodowej przyznał jednak, że burza medialna wokół słów współpracownika ministra obrony może zostać wykorzystana w ewentualnym procesie przez stronę francuską. – Tego, co powiedział doktor Berczyński, nie da się bronić, to były słowa bardzo niefortunne, one nie powinny się pojawić – skonstatował.

Warto podkreślić, że negocjacje offsetowe w sprawie Caracali zakończyły się fiaskiem, ale nie z winy polskiego rządu, tylko za sprawą braku porozumienia obydwu stron. To jest normalna sytuacja w tego typu przetargach – podkreślił poseł PiS.

ŁAJ

 

Wojciech Cejrowski krytycznie o programie „Mieszkanie Plus”: Mamy kupować chińskie produkty i żyć na darmowym osiedlu

Pisarz w Radiu Wnet w negatywny sposób odniósł się do rządowego programu ułatwiającego Polakom tańszy wynajem mieszkań, a realizację rządowego projektu reindustrializacji nazwał pozorną.

W kontekście podpisanego przez prezydenta USA w ubiegłym tygodniu we wtorek rozporządzenia – „Kupuj amerykańskie, zatrudnij Amerykanów!” – Wojciech Cejrowski skrytykował polskie władze za zbytnie zaangażowanie się w chińską inicjatywę „Pasa i Szlaku”, którego sztandarowym projektem jest Nowy Jedwabny Szlak. Jednocześnie negatywnie odniósł się do jednego z projektów rządu premier Beaty Szydło – „Mieszkanie Plus”.

[related id=”15159″]

Trump podpisał rozporządzenie o tym, że amerykańskie produkty mają być produkowane przez Amerykanów. […] Powiedział: „Nie kupujemy chińskich produktów, jeśli jest możliwość kupna amerykańskich”. […] Szydło natomiast chce, żebyśmy wszystko kupowali z Chin poprzez Jedwabny Szlak. Będziemy płacić Chińczykom, kupując ich towar, podczas gdy sami nie będziemy niczego produkowali, tylko leżeli na osiedlu zbudowanym za darmo – powiedział.

W opinii Wojciecha Cejrowskiego inwestycje w postaci budowy lokali na wynajem w ramach projektu „Mieszkanie Plus” są działaniami pozornymi. Na przykładzie współpracy pomiędzy ministerstwem rozwoju a ministerstwem obrony narodowej pisarz i podróżnik ukazał słabość rządowego programu.

Jeśli osoba kupuje produkt sama od siebie, to jest to działanie pozorne. Jeśli zainwestowaliśmy własne pieniądze, a nowy kapitał nie wpłynął do gospodarki państwa, to jest to kreatywną księgowością rządu. Podam przykład: jeżeli wojsko kupuje towar od rządu, to rząd nie zarobił nic. Bo w momencie, kiedy rząd zarobił coś w innym sektorze, to jednocześnie wydał te pieniądze na produkty przeznaczone dla wojska, czyli rachunek wychodzi zerowy. Z tego samego portfela wydali i do tego samego portfela włożyli kapitał – powiedział w Radiu Wnet.

K.T.

 

 

Posłuchaj również jednego z fragmentów całej rozmowy Wojciecha Cejrowskiego z Krzysztofem Skowrońskim w Radiu Wnet z 19 kwietnia 2017 roku na YouTube:

Deficyt budżetu państwa najniższy od lat. 40-procentowy wzrost wpływów z VAT i podwyższone dochody z podatków

Deficyt państwa w pierwszym kwartale br. wyniósł zaledwie 2,3 mld złotych z prognozowanych 59 mld na ten rok, wynika z szacunkowych danych, opublikowanych przez Ministerstwo Finansów.

Suma ta stanowi zaledwie 3,8 procent planowanego na ten rok deficytu budżetowego. Z wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że dochody państwa w tym czasie stanowiły 26,2 procent planowanych w budżecie, to jest 85,2 mld zł, a wydatki 87,5 mld zł, to jest  22,7 procent.

Z komunikatu ministerstwa wynika, że dochody budżetu państwa w okresie styczeń – marzec 2017 r. były wyższe o 8,4 mld zł w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. W tym dochody podatkowe wzrosły aż o 23,8 procent w stosunku do pierwszego kwartału roku ubiegłego, mimo że i wówczas odnotowano znaczący wzrost dochodu we wszystkich głównych działach podatkowych. W tym roku szczególnie wysoki, bo aż 40 procentowy wzrost odnotowały wpływy z podatku VAT, co stanowi ok. 12,2 mld zł.

W pierwszym kwartale obecnego roku ministerstwo zauważyło zwiększenie wpływów z tytułu innych danin. Dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 3,1 procent w ujęciu rok do roku (tj. ok. 0,5 mld zł), z podatku PIT wzrosły o 4,8 procent  (tj. ok. 0,5 mld zł), a wpływy z podatku CIT odnotowały bardzo wysoką zwyżkę, bo aż 15,2 procentową (tj. ok. 1,3 mld zł). Wpłaty do budżetu państwa z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych za ten okres wyniosły 1,1 mld zł.

W pierwszym kwartale tego roku dochody niepodatkowe państwa wyniosły 5,0 mld zł . Były niższe o 7,0 mld zł w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, bowiem w lutym 2016 roku budżet państwa zainkasował jednorazową wpłatę od operatorów z tytułu aukcji LTE.

Największe różnice w wydatkach w stosunku do okresu styczeń – marzec roku ubiegłego odnotowano w ramach budżetów wojewodów (wyższe o ok. 6,8 mld zł), co jest głównie związane z wypłatą świadczeń wychowawczych w ramach priorytetowego rządowego programu rodzina 500 plus w okresie styczeń – marzec br. W roku ubiegłym wypłata tych świadczeń wystartowała od kwietnia.

Ponadto różnice w wydatkach z budżetu państwa w stosunku do pierwszego kwartału  roku ubiegłego odnotowano w ramach ZUS (niższe o ok. 2,8 mld zł), co jest spowodowane m.in. przekazaniem w marcu 2016 r. środków na wypłatę jednorazowych dodatków pieniężnych dla niektórych emerytów, rencistów i innych osób uprawnionych , a także lepszym wpływem składek ubezpieczeniowych w okresie styczeń – marzec 2017 r. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego.