Chorwacka gazowa szachownica z Orlenem w tle. Bezpieczeństwo energetyczne w Europie Środkowej zaczyna się od Zagrzebia

Chorwacja to jeden z ważniejszych krajów dla rynku gazu i nafty w Europie. Położenie tego państwa jest decydujące dla bezpieczeństwa energetycznego, zaś sama Chorwacja ma status kraju strategicznego.

Dla Polski jest to o tyle ważne, że rozpoczynający się w Chorwacji rurociąg Janaf (Jadranski Naftovod) uzupełnieni europejską magistralę gazową Północ – Południe, dzięki czemu polski terminal w Świnoujściu będzie miał dostęp do strategicznego akwenu Morza Adriatyckiego.

Wspomniany rurociąg biegnie jedną nitką od miejscowości Omiš przez Chorwację, Węgry i Słowację, gdzie łączy się z rurociągiem Przyjaźń, oraz drugą odnogą w kierunku wschodnim do Serbii i Bośni i Hercegowiny.

Historia powstania rurociągu

Rurociąg Adriatycki i jego infrastruktura zostały zbudowane w latach 1984-1990 jako nierosyjska alternatywa dostaw ropy, która miała połączyć Morze Adriatyckie z Europą Środkową. Część rurociągu położona w głębi kraju została wyłączona z użytku w czasie konfliktu w krajach byłej Jugosławii. Rurociąg ma trzy odgałęzienia, które biegną na trasie z Chorwacji przez Węgry, Bośnię i Serbię. Maksymalną przepustowość zaplanowano na 34 milionów ton ropy rocznie. Obecnie zdolność operacyjna jest na poziomie prawie 27 milionów ton rocznie.

Węgierskie ramię rurociągu, które dociera do rafinerii MOL w mieście Százhalombatta, może przetransportować do 10 milionów ton ropy rocznie. Udziałowcami Janafu są państwo chorwackie – rząd i pięć agencji państwowych – które kontrolują w sumie 78% udziałów, a także spółka gazowa i naftowa INA (w której głównymi udziałowcami są chorwacki rząd oraz węgierska spółka giełdowa MOL (notowana na giełdach w Warszawie i Budapeszcie) z 16% udziałów, oraz inni udziałowcy, którzy kontrolują 6% udziałów.

Port Omišajl jest zlokalizowany w osłoniętej, posiadającej głęboki basen zatoce wyspy Krk. Port ten może przez cały rok przyjmować supertankowce, a Janaf stale rozszerza możliwości magazynowe. Omišajl jest połączony podwodnym rurociągiem z rafineriami w Sisak i Uroni-Rijeka, należącymi do spółki INA. Trzeba zaznaczyć, że Sisak to początkowy przystanek tranzytu ropy w głąb lądu.

Janaf transportuje ropę naftową do rafinerii w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, Serbii oraz na Węgry. Firma przechowuje również ropę naftową i produkty naftowe dla największych światowych koncernów naftowych. Niezależnie od zawartej umowy z Jadranskm Naftovodem, Orlen negocjuje również warunki transportu surowca węgierskim odcinkiem rurociągu.

W oczekiwaniu na tankowce z Bliskiego Wschodu

Przez Chorwację ma popłynąć ropa naftowa z krajów Bliskiego Wschodu. Czeka również na to nasz potentat Orlen. Pod koniec roku 2016 należąca do polskiego giganta spółka Unipetrol podpisała z chorwacką firmą Jadranski Naftovod trzyletnią umowę na przesył surowca do swoich rafinerii w Kralupach i Litwinowie. Umowa z Jadranskim Naftovodem została zawarta na okres trzech lat i przewiduje dostawy ropy naftowej zarówno dla rafinerii w Kralupach, jak i Litvinovie.

Aktualnie Unipetrol do swoich rafinerii w Litvinowie i Kralupach transportuje surowiec systemami Przyjaźń oraz IKL. Łączne moce przerobowe obu czeskich rafinerii wynoszą około 8,7 mln ton ropy naftowej rocznie.

Grupa PKN Orlen zarządza sześcioma rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie, prowadzi też działalność wydobywczą w Polsce i w Kanadzie. Skonsolidowane przychody koncernu sięgnęły w 2015 roku 88,34 mld zł. Spółka jest notowana na GPW od 1999 r.

ORLEN a chorwacka sprawa JANAF

Na Chorwację spogląda uważnie PKN Orlen. Od lat na jego celowniku znajduje się spółka paliwowa INA, o którą walczy z węgierskim MOL-em. Potem polski potentat paliwowy chciał odkupić udziały od Węgrów, ale obie strony nie doszły do porozumienia. Teraz w łonie INA trwa ostry konflikt między Węgrami a chorwackim rządem, który – jak się okazało w grudniu – chce odkupić od nich udziały. Taką deklarację złożył w Wigilię premier Andrej Plenković.

Do MOL-a należy 49% pakietu, do rządu w Zagrzebiu – 44,8%. Reszta jest własnością pozostałych, prywatnych akcjonariuszy. Od pewnego czasu główni udziałowcy nie potrafią porozumieć się w sprawie administrowania INA. Chorwatom nie podoba się, że ich firma coraz mniej znaczy w regionie, topnieje liczba należących do niej stacji, a będące jej własnością dwie rafinerie – w Rijece i Sisaku – tracą autonomię na rzecz MOL-a.

Deklaracja premiera Plenkovicia może okazać się przełomowa w batalii o INA. Wciąż nie wiadomo jednak, skąd Zagrzeb ma wziąć pieniądze na spłacenie Węgrów. W grę może wchodzić kwota do 2 mld euro, ale na pewno chorwacki rząd chce rozwiązać problemy w akcjonariacie. I tu pojawia się nasz Orlen.

Według informacji portalu BiznesAlert.pl, Chorwacja liczy na zaangażowanie polskiego koncernu w INA. Orlen to mocny gracz w regionie, jego działalność gospodarcza poza Polską rozwija się także na Litwie i w Czechach. Płocka spółka posiada swoje stacje w Niemczech. INA to ważny element na mapie Orlenu, i jeżeli tylko Chorwaci dopną swego, a Orlen wykorzysta nadarzającą się okazję, polski koncern zyska kolejny przyczółek w Europie.

Tomasz Wybranowski

Tak niskiego wskaźnika bezrobocia nie zanotowano w Polsce od 26 lat. W kwietniu stopa bezrobocia wyniosła 7,7 procent

To o 0,4 punktu procentowego mniej niż miesiąc wcześniej i o 1,7 proc. mniej niż rok temu. Wiceminister RPPiS oświadczył, że resort założył, iż pod koniec roku stopa bezrobocia wyniesie ok. 7 procent.

Resort podkreślił, że odnotowana w kwietniu stopa bezrobocia nie była tak niska od początku lat 90. Stopa bezrobocia w marcu br. wyniosła według GUS 8,1 procent. Najbardziej zbliżony do aktualnego wskaźnik bezrobocia odnotowano w kwietniu 1991 r. Wtedy wyniósł on 7,3 proc.

W kwietniu zarejestrowanych w urzędach pracy było 1 mln 252,3 tys. osób – o 71,9 tys. (5,4 proc.) mniej niż w marcu br. i aż o 269,5 tys. (17,7 proc.) mniej niż rok temu.

„To najniższe bezrobocie od 26 lat. To są dobre informacje dla tych, którzy nie mają pracy, ale także dla wszystkich na rynku pracy” – ocenił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

[related id=”8453″]

Jak podkreślił, spadła liczba bezrobotnych wśród młodych. „Troszkę gorsza jest sytuacja, jeśli chodzi o osoby starsze, powyżej 50 roku życia” – dodał.

Zwrócił uwagę na problem aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych. „Mamy 56 proc. osób długotrwale bezrobotnych, czyli bezrobotnych powyżej 12 miesięcy. To osoby o niskich kwalifikacjach i to jest największy problem, jeśli chodzi o zagospodarowanie tych osób. Dlatego działania, które podejmujemy, muszą być kierowane do tych regionów, gdzie bezrobocie jest najwyższe” – powiedział Szwed.

Przyznał, że część osób, które rejestrują się w urzędzie pracy jako bezrobotne, robi to tylko po to, aby uzyskać ubezpieczenie zdrowotne. „Mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła ta sprawa zostanie uregulowana. Wszyscy obywatele w naszym kraju będą ubezpieczeni i nie będzie potrzeby rejestracji w urzędach pracy” – wyjaśniał wiceminister.

Jego zdaniem urzędy pracy powinny większy nacisk kłaść na doradztwo i pośrednictwo skierowane do osób długotrwale bezrobotnych. „Już nie wystarczy poświęcić im kilka minut. Nieraz to muszą być godziny, żeby taką osobę przekonać, że praca jest potrzebna i warto ją podejmować” – podkreślił Szwed.

[related id=”9705″ side=”left”]

Jak przypomniał, resort założył, iż pod koniec roku stopa bezrobocia wyniesie ok. 7 proc. „7 proc. to byłoby dobrze na koniec roku. Dziś się słyszy od różnych analityków, że może to być poniżej 7 procent. Ja bym jednak pozostał przy poziomie 7 procent.” – zaznaczył wiceminister.

Podkreślił, że – tradycyjnie – najniższą stopę bezrobocia zanotowano w woj. wielkopolskim, a najwyższą w warmińsko-mazurskim.

MRPiPS podało, że spadek liczby bezrobotnych odnotowano we wszystkich województwach – największy w dolnośląskim (8,7 proc.; 7,5 tys. osób), wielkopolskim (6,7 proc.; 5,2 tys. osób), warmińsko-mazurskim (6,4 proc.; 4,7 tys. osób) i zachodniopomorskim (6,2 proc.; 4,0 tys. osób).

Według resortu mniejsza liczba bezrobotnych to wynik spadku nowych rejestracji oraz zwiększonej aktywizacji bezrobotnych przez urzędy pracy, co z kolei wiąże się z pracami sezonowymi w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie.

Liczba wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji pod koniec kwietnia wyniosła 132,5 tys. I choć zanotowano tu spadek o 37,4 tys. w porównaniu z marcem, nie jest to wcale sytuacja wyjątkowa – przekonuje resort. Spadek liczby ofert w kwietniu przy ich wzroście we wcześniejszych miesiącach występował co roku – od 2009 r. do 2015 r. Co prawda, rok temu w kwietniu przybyło ofert pracy, ale był to wzrost minimalny – zaledwie o 326 wakatów.

PAP/JN

Europejski Fundusz Inwestycyjny przeznaczył 15 mln € na polski fundusz finansujący innowacje. EFI zamierza na tym zyskać

Korzyść z zapowiedzianych inwestycji w innowacyjne spółki mają odnieść zarówno ci, którzy te spółki tworzą, jak i inwestorzy, a przede wszystkim ci, którzy będą korzystać z produktów tych spółek.

„To nie będą dotacje, to będą wejścia kapitałowe, a fundusz inwestycyjny stanie się współwłaścicielem spółki i włączy się nie tylko z finansowaniem, ale również pomoże intelektualnie od strony wiedzy biznesowej, znajomości rynku, od strony rozwijania tego przedsiębiorcy” – powiedział we wtorek dziennikarzom Arkadiusz Lewicki – dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrumentów Finansowych Programów UE.

„Innovation Nest otrzymał z EFI 15 mln euro, dołoży do tego swoje pieniądze i w sumie ma to wzrosnąć kilkakrotnie, do prawie 50 mln euro. Te pieniądze trafią do najbardziej innowacyjnych przedsiębiorców” – dodał.

Dyrektor Lewicki wyjaśnił, że fundusz jako współwłaściciel przedsiębiorstwa będzie chciał na tym zarobić i za 10 czy 15 lat chciałby wyjść z takiej inwestycji z zyskiem. Strategie tego wyjścia są różne, a jedna z nich zakłada możliwość wprowadzenia spółki na warszawską giełdę, co pozwoliłoby funduszowi sprzedać swoje akcje.

[related id=”9722″]

Zaznaczył, że Europejski Fundusz Inwestycyjny, czyli największa unijna instytucja zajmująca się kapitałem podwyższonego ryzyka, podpisując umowę z Innovation Nest uruchomiła drugi rodzaj wsparcia dla polskich przedsiębiorców. Wcześniej EFI oferował instrumenty dłużne i gwarancyjne. Dodał, że nowy instrument jest skierowany do przedsiębiorców, którzy potrzebują kapitału, a niekoniecznie długu, kredytu, czy gwarancji.

Zdaniem Piotra Dardzińskiego, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, to, co się wydarzyło, jest bardzo ważne nie tylko dla polskiego rządu, ale i dla Polski i wszystkich, którzy angażują się w procesy innowacyjne w naszym kraju.

„Dokonuje się kolejny akt udowadniający, że w nowej perspektywie europejskiej w zdecydowanie większym stopniu mamy odwagę wykorzystywać instrumenty finansowe w procesie inwestowania w innowacje” – powiedział wiceminister Dardziński.

„Dla nas to bardzo ważne, że ograniczamy możliwości dotacyjne, czyli takie proste rozdawnictwo środków, na instrumenty, które są instrumentami zwrotnymi. To jest ważne, gdyż umożliwia nam odzyskiwanie kapitału, by móc go dalej inwestować w badania i rozwój” – dodał.

[related id=”10314″ side=”left”]

Zdaniem wiceministra zawarta we wtorek umowa to wyraźny sygnał, że w Polsce są już inwestorzy, którzy wiedzą, jak lokować pieniądze w projektach ryzykownych, innowacyjnych.

„Jestem pewien, że podpisana dzisiaj umowa doprowadzi do inwestycji w spółki, z których korzyść będą mieli zarówno ci, którzy te spółki tworzą, inwestorzy, którzy w nie inwestują i przede wszystkim ci, którzy będą korzystać z produktów, które te spółki wykreują” – powiedział wiceminister.

Innovation Nest to fundusz typu venture capital, czyli inwestujący w europejskie przedsiębiorstwa znajdujące się we wczesnej fazie rozwoju, zajmujące się oprogramowaniem dla biznesu. Utworzony został w 2011 r. w Krakowie, obecnie w portfelu ma ponad 30 przedsiębiorstw.

PAP/JN

Po rozbudowie gazportu w Świnoujściu i zrealizowaniu projektu Baltic Pipe Polska uniezależni się od rosyjskiego gazu

Gazociąg Baltic Pipe mógłby dostarczyć do Polski nawet 10 mld m3 gazu ziemnego ze złóż norweskich. Razem z Terminalem LNG w Świnoujściu, zaspokoiłoby to nasze roczne zapotrzebowanie na ten surowiec

 

Gazociąg Baltic Pipe mógłby dostarczyć do Polski nawet 10 mld m3 gazu ziemnego ze złóż norweskich. Razem z gazoportem w Świnoujściu, zaspokoiłoby to nasze roczne zapotrzebowanie na ten surowiec. Gościem Poranka Wnet z Bratysławy był Paweł Jakubowski, dyrektor Pionu Rozwoju w firmie Gaz-System. Opowiadał o projektach firmy, takich jak budowa połączeń gazowych z naszymi sąsiadami, czy projekt Baltic Pipe. Inwestycje te , które uniezależnią Polskę od dostaw z Rosji i przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski i Europy Środkowej.

Paweł Jakubowski zwrócił uwagę, że dzięki Terminalowi LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu i budowie połączenia ze Słowacją, będzie istniała możliwość dostarczania gazu bezpośrednio do naszego południowego sąsiada – obecnie jest to niemożliwe.

Aktywnie współpracujemy z naszym partnerem ze Słowacji Eustreamem. Naszym celem jest budowa nowego transgranicznego gazociągu, który połączy systemy przesyłowe gazu ziemnego Polski i Słowacji – mówił Paweł Jakubowski. Poinformował, że aktualnie Polska jest na etapie prac przygotowawczych i projektowych. Koniec prac i uruchomienia tego połączenia nastąpi w 2020 lub 2021 roku.

Wszystko to stanowi ważny element szerszej polityki energetycznej Unii Europejskiej.

Interkonektory i takie projekty, jak terminal LNG, to ważne komponenty szerzej pojmowanego bezpieczeństwa energetycznego. Zwiększają jego poziom ze względu na zapewnienie dostępu do nowych, niezależnych źródeł gazu – powiedział gość Poranka Wnet. Jego zdaniem nasi sąsiedzi nie mają dostępu bezpośrednio do morza i mogą skorzystać z polskiego systemu, aby mieć dostęp do skroplonego gazu.

Terminal LNG w Świnoujściu daje nam znakomitą szansę na to, by mieć możliwość swobodnego wyboru dostawcy gazu. Dzięki niem w tym momencie możemy go sprowadzać od dowolnego producenta na świecie. Obecnie Polska sprowadza taki gaz z Kataru – poinformował Paweł Jakubowski. Podkreślił również, że jeżeli na rynku jest dostęp do wielu niezależnych źródeł gazu, to zawsze wpływa to pozytywnie na cenę surowca, która jest korzystna dla klientów i konsumentów gazu.

Poprzez Terminal LNG w Świnoujściu już teraz możemy sprowadzić ilość gazu ziemnego odpowiadającą jednej trzeciej, a po rozbudowie nawet połowie część krajowego zapotrzebowania. Surowiec może pochodzić nie tylko z Kataru, ale również ze Stanów Zjednoczonych – powiedział gość redaktora Wierzejskiego.

 

LK

Słowacki ekspert: Największe wyzwanie energetyki dotyczy energii atomowej. Nowe bloki mają kosztować 5 miliardów euro

– Słowacja jest bardzo zależna od energii atomowej, ponieważ aż 50 procent całej energii jest produkowane w ten sposób – powiedział w Poranku Wnet Pavol Szalai, ekspert portalu Euractiv.sk.

Obecnie na Słowacji są budowane dwa nowe bloki atomowe. Jak informuje Pavol Szalai, przedłuża się realizacja tej inwestycji. Zakończenie prac ma nastąpić pod koniec obecnej dekady, a ostateczne koszty budowy szacuje się na 5 mld euro. Pytany o współpracę z firmami włoskim w obsłudze elektrowni atomowych, przypomniał, że elektrownie atomowe na Słowacji były budowane w latach 80., czyli są to jeszcze technologie rosyjskie. Później nastąpiła prywatyzacja, przez co do dzisiaj są one eksploatowane przez włoskie firmy oraz np. czeską firmę Skoda.

Ekspert stwierdził również, że przed Słowacją stoją tak samo wielkie wyzwania energetyczne, jak przed całą Europą Środkową. Pierwsze dotyczy wspomnianej energii atomowej i jej kosztów budowy. Jako drugie wymienił magazynowanie odpadów jądrowych. Trzecim wyzwaniem jest zależność od surowców kopalnych, a czwarte – zależność od ropy.

[related id=17616]- Na Słowacji staramy się wybiegać w przyszłość i wprowadzić taki sposób transportowania towarów, aby nie trzeba było polegać na ropie, ale na przykład na energii elektrycznej, czyli na budowie i stosowaniu samochodów elektrycznych – mówił gość Poranka Wnet.

Zapytany o wykorzystywanie Dunaju, zwrócił uwagę, że w transporcie rzecznym również planuje się stosowanie paliw gazowych zamiast naftowych. Oprócz tego Dunaj służy do produkowania prądu z elektrowni wodnych.

Odnosząc się do unijnego „pakietu zimowego”, który zakłada m.in. opodatkowanie polskich kopalni węglowych, stwierdził, że te przepisy są też niewygodne dla słowackich elektrowni, ale ten temat jest bardzo wrażliwy politycznie, ponieważ jest związany z problemem społecznym: – Rząd słowacki twierdzi, że elektrownie węglowe zapewniają stabilność i pewną pozycję pracownikom tych elektrowni, a z drugiej strony również uzupełniają energię elektryczną w momentach szczytowych. Aż do roku 2030 te elektrownie mają działać, więc polska strona może liczyć na solidarność ze strony słowackiej.

WJB

Poranek Wnet z Bratysławy/Alexsander Duleba: Rosja nie jest już monopolistą na naszym rynku gazu i ropy naftowej

– Słowacja uniezależniła się od rosyjskiego gazu, bowiem ma możliwość sprowadzenia go z gazowej sieci europejskiej – powiedział w Poranku Wnet Aleksander Duleba z Instytutu Spraw Międzynarodowych.

– Rosja utraciła na rynku słowackim pozycję monopolisty – powiedział Alexander Duleba, chociaż aktualnie zdecydowana większość gazu zużywanego w tym kraju pochodzi z Rosji. Wyjaśnił, że  w momencie „zerowego ciśnienia” w rosyjskim gazociągu Słowacja jest w stanie sprowadzić potrzebny gaz systemem gazociągów z krajów ościennych. Słowacy zużywają około 500 tysięcy metrów sześciennych dziennie, a możliwości przepustowe mają dwa razy większe. Podkreślił, że Słowacja do tej pory nie podpisała z  Polską tego typu umowy.

– Na Słowacji mamy jedną rafinerię ropy naftowej w Bratysławie, która już od dwóch lat jest niezależna od rosyjskich dostaw, bowiem korzysta z ropociągu z Adriatyku – powiedział Duleba, pytany o możliwość „rosyjskiego szantażu”. Poza tym stwierdził, że słowacka rafineria ma technologię, która bazuje na tak zwanej ciężkiej ropie, której głównymi eksporterami poza Rosją są Wenezuela i Kazachstan. Odnosząc się do zagadnień związanych z ropą naftową dodał, że jego zdaniem główną przyczyną tak głębokiego spadku cen ropy naftowej na rynkach światowych jest przede wszystkim to, że USA przestały być importerem ropy naftowej.

– Gospodarki Chin, jak i Indii bazują na pozyskiwaniu energii głównie z węgla kamiennego, a więc nie kompensują wyrwy w popycie ropy naftowej po USA – zauważył Alexander Duleba dyrektor Słowackiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Przyznał, że spadek cen ropy naftowej i gazu poniżej cen wydobycia zaskoczył go.  Jego zdaniem, dla obserwatorów rynku paliw płynnych sam spadek cen był do przewidzenia. Uważa on, że  o przyszłych cenach ropy naftowej decydować będzie głównie polityka prezydenta USA Donalda Trumpa, chociaż przewiduje, że cena ta w perspektywie roku powróci do pułapu 70-80 dolarów za baryłkę. Jego zdaniem nie ma możliwości, aby w najbliższym czasie cena ropy naftowej znów oscylowała w granicach 100 dolarów za baryłkę.

O reakcji Słowaków na wybory we Francji, a także przykładzie brytyjskim na możliwość wynegocjowania przez Polskę z Unią Europejską swego stanowiska w sprawie węgla, można posłuchać w audycji Aleksandra Wierzejskiego z Bratysławy.

Moro

Poranek Radia Wnet z Bratysławy: Stanowisko Słowacji w sprawie Nord Stream 2 nieustająco negatywne

Nord Stream 2 jest najbardziej negatywnym przykładem inwestycji, która mogłaby zaszkodzić Europie Środkowej – powiedział Karel Galek, słowacki poseł i ekspert ds. energetyki, w Poranku Wnet.

 

Opłaty za gazociąg tranzytowy, zbudowany w latach 80. ubiegłego wieku, są aktualnie „dużym źródłem przychodów” dla Słowacji, powiedział Karol Galek, przedstawiciel opozycyjnej Partii Wolność i Solidarność (SaS) w parlamentarnej komisji gospodarczej oraz ekspert partii ds. energetyki. Jego zdaniem planowany przez Rosję wspólnie z Niemcami i innymi krajami Europy Zachodniej Nord Stream 2 jest dla Słowacji niekorzystny.

[related id=17620]

– Stanowisko słowackiej strony jest stale negatywne, jeśli chodzi o budowę Nord Stream 2 – oświadczył gość Poranka Wnet, mimo że Rosjanie, czyli Gazprom, zagwarantowali pewne ilości przepływów gazu do roku 2030 linią tranzytową przez Słowację.

– Energetyczne bezpieczeństwo jest długoterminowym priorytetem dla Słowacji – powiedział gość Poranka Wnet. Produkcja energii elektrycznej na Słowacji nie  wystarcza na potrzeby tego kraju, dlatego ciągle rozwijana jest sieć elektrowni z surowców odnawialnych, jak chociażby elektrowni wodnych, które dostarczają dziś 17 procent produkowanej przez naszego południowego sąsiada elektryczności.

Więcej o Nord Stream 2, a także o innych problemach związanych z bezpieczeństwem energetycznym w Europie Środkowej, widzianych z perspektywy Bratysławy, w audycji Aleksandra Wierzejskiego.

MoRo

Morawiecki w „24 minuty”: polska gospodarka, podatki, repolonizacja, Macron, Brexit, polityka klimatyczna UE… (VIDEO)

Wicepremier, minister rozwoju i minister finansów Mateusz Morawiecki był gościem Krzysztofa Skowrońskiego w cotygodniowym programie w TVP Info „24 minuty”, o godzinie 18:00 w poniedziałek 8 maja.

Redaktor twittera TVP Info starał się na żywo podsumowywać najważniejsze wątki rozmowy, ale najlepiej obejrzeć cały wywiad na stronie programu w serwisie vod.tvp.pl.

Premier Szydło: Mikołaj Wild, były wiceminister skarbu, został pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Lotniczego

Premier nazwała budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego ważnym projektem cywilizacyjnym dla Polski: w grę wchodzi wybudowanie portu lotniczego, centrum logistycznego, być może także węzła kolejowego.

Szefowa rządu udzieliła wywiadu dla najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. W wywiadzie ujawniła nazwisko nowo mianowanego pełnomocnika rządu ds. budowy Centralnego Portu Lotniczego. Został nim Mikołaj Wild, o którym w tym kontekście od kilku dni nieoficjalnie mówiły media.

Jak powiedziała premier, w tak poważnym przedsięwzięciu, jakim jest budowa Centralnego Portu Lotniczego, musi uczestniczyć osoba, która poprowadzi i skoordynuje projekt z pełną determinacją. Mikołaj Wild był zaś wcześniej wiceministrem skarbu, zanim resort ten został zlikwidowany.

W wywiadzie premier nazwała budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego ważnym projektem cywilizacyjnym dla Polski,  jako że w grę wchodzi nie tylko wybudowanie portu lotniczego, lecz także całego centrum logistycznego, a być może także węzła kolejowego. – Oczywiście projekt ten przewidziany jest na wiele lat, chcemy go jednak zapoczątkować jeszcze w tej kadencji – dodała.

Mikołaj Wild będzie towarzyszył premier Szydło podczas zbliżającej się jej wizyty w Chinach. W skład delegacji wejdzie także prezes KGHM, jako że kolejną płaszczyzną współpracy polsko-chińskiej są sprawy inwestycyjne.

Pod koniec kwietnia w Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów, zgodnie z którym pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego ma być sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak wynika z rozporządzenia z 27 kwietnia (czwartek), ogłoszonego 28 kwietnia (w piątek), „do zadań Pełnomocnika należy przygotowanie i nadzór nad realizacją inwestycji Centralny Port Komunikacyjny”, w tym: „1) analiza prawnych, technicznych i ekonomicznych uwarunkowań przygotowania oraz realizacji inwestycji; 2) przygotowanie projektu założeń inwestycji i koncepcji realizacji działań koniecznych do przeprowadzenia inwestycji; 3) przygotowanie propozycji zmian legislacyjnych oraz zmian w rządowych dokumentach strategicznych, koniecznych do przeprowadzenia inwestycji”.

Przy wykonywaniu powyższych zadań pełnomocnik ma współpracować z Polskim Funduszem Rozwoju. Natomiast wydatki związane z jego działalnością mają być pokrywane ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Rozwoju i Finansów. Obsługę merytoryczną, organizacyjno-prawną, techniczną i kancelaryjno-biurową ma zapewniać pełnomocnikowi Ministerstwo Rozwoju.

Mikołaj Wild urodził się 4 kwietnia 1976 roku w Warszawie. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (dyplom z wyróżnieniem), Szkołę Prawa Amerykańskiego przy Uniwersytecie Warszawskim oraz Univeristy of Florida (dyplom z wynikiem bardzo dobrym). Jest autorem kilkunastu publikacji i opracowań naukowych.[related id=”7726″]

Od 1 kwietnia 2017 był zatrudniony jako główny doradca Prezesa Rady Ministrów w KPRM. Od listopada 2015 roku do 2016 roku (do czasu likwidacji MSP) pełnił funkcję Sekretarza Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. Wcześniej, od lutego 2015 roku, był dyrektorem Departamentu Studiów i Analiz w Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa.

W latach 2003–2006 pracował w Zespole Orzecznictwa i Studiów Biura Trybunału Konstytucyjnego. Następnie został został zatrudniony w Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa – w 2006 r. został mianowany Radcą, a w 2009 r. – Starszym Radcą Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa.

Występował w wielu postępowaniach sądowych, m.in. w ponad stu sprawach rozpoznawanych przez Sąd Najwyższy, w sprawach dotyczących konsolidacji sektora energetycznego, otwartych funduszy emerytalnych, wdrażania prawa europejskiego, o roboty budowlane, reprywatyzacyjnych czy też w postępowaniach grupowych. Uczestniczył w przygotowywaniu stanowisk rządu w postępowaniach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, Trybunałem Konstytucyjnym, jak również w pracach legislacyjnych poświęconych organizacji wymiaru sprawiedliwości.

PAP/LK

Skończyło się uzależnienie zakładów przetwórczych ropy w Płocku od Rosji. Obecnie kupujemy ropę na zasadach rynkowych

Płockie zakłady – rafineria, petrochemia, elektrociepłownia – to jedne z największych w Europie – mówił w Poranku Wnet Jacek Smyczyński, dyr. Biura Efektywności i Optymalizacji Produkcji PKN Orlen.

Krzysztof Skowroński wraz z zespołem Radia Wnet udał się do Płocka. Znajdują się tam olbrzymie zakłady produkcyjne Orlenu, które rozciągają się na 800 hektarach powierzchni. Ciekawostką jest, że rury, stanowiące istotny element przedsiębiorstwa, liczą 80 tys. km. Dla porównania przypomnijmy, że obwód ziemi wynosi trochę ponad 40 tys. kilometrów.

Z jednej tony uzyskujemy ponad 80% produktów wysokomarżowych, ale co chyba najważniejsze, jest to zakład kompletny i komplementarny, czyli z jednej strony mamy rafinerię w połączeniu z petrochemią, a do tego jeszcze elektrociepłownię, która zasila nas w parę przemysłową, jak i prąd elektryczny – mówił dyrektor Jacek Smyczyński.

Bliskość rafinerii i petrochemii między innymi uzyskać korzyści finansowe, a jak stwierdził gość dzisiejszego Poranka, to rzadkie połączenie, zapewniające zakładowi stałe przychody.

[related id=”17343″]Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, pytany o rurociąg „Przyjaźń”, przypomniał, że ze strony radzieckiej budowa tego zakładu przemysłowego była bardzo dobrze przemyślana. Duża odległość zakładów od innych źródeł ropy niż rurociąg „Przyjaźń” dawała Związkowi Sowieckiemu monopol na dostawy tego surowca. Teraz dzięki zmianom logistycznym, w tym połączeniu z Naftoportem w Gdańsku, nie ma mowy o rosyjskim monopolu: – Dziś przerób ropy z rurociągu „Przyjaźń” jest rozwiązaniem czysto biznesowym – mówił.

WJB