Międzynarodowe agencje ratingowe doceniły politykę rządu PiS. Agencja Moody’s podniosła perspektywę dla ratingu Polski

W piątek późnym wieczorem Agencja Moody’s potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A2/P-1 – podano w komunikacie. Jednocześnie podniosła jego perspektywę do stabilnej z negatywnej.

Główną przesłanką za decyzją Moody’s o zmianie perspektywy dla ratingu polskiego rządu do stabilnej z negatywnej jest oczekiwanie, iż wpływ negatywnych czynników ryzyka dla sytuacji fiskalnej, które doprowadziły do  negatywnej perspektywy rok temu ustaje oraz, że wskaźniki długu pozostaną relatywnie korzystne – napisano w komunikacie do decyzji. Tym samym międzynarodowe agencje przyznały się do błędnych szacunków i przewidywań w kwestii polskiej sytuacji budżetowej.

Patrząc w przyszłość, Moody’s spodziewa się, że rząd nadal będzie przestrzegać 3-proc. limitu sektora finansów publicznych w relacji do PKB. Podczas gdy niektóre z ostatnio przyjętych rozwiązań, takie jak obniżenie wieku emerytalnego, wywierają presję na wzrost wydatków z kasy państwa, rząd odłożył w czasie lub anulował inne projekty, w tym obniżkę stawki VAT oraz wprowadzenie ulg podatkowych dla małych i średnich przedsiębiorstw – dodano w komunikacie ogłoszonym przez agencję.

Moody’s szacuje, że dług publiczny w Polsce ustabilizuje się w okolicach 55 proc. PKB w latach 2017-2021, przeciętne tempo wzrostu gospodarczego w tym okresie wyniesie 3,2 proc. rocznie, a deficyt sektora GG średnio wyniesie 2,8 proc. PKB.

Agencja zauważa, iż nadal istnieje ryzyko wzrostu wydatków socjalnych oraz wprowadzenia rozwiązań populistycznych, jednak jest ono równoważone przez wzrost rywalizacji politycznej przed zaplanowanymi na 2019 r. wyborami parlamentarnymi.

W ocenie Moody’s, z historycznego punktu widzenia, implementacja reform strukturalnych w ostatnich kilku dekadach dobrze wróży przyszłości reform wspierających inwestycje i wzrost w średnim terminie.

– Plan Morawieckiego, który jest mapą drogową dla gospodarki w perspektywie do 2020 r., również wspiera wzrost gospodarczy w średnim terminie, będąc w związku z tym także ogranicznikiem dla relacji deficytu do PKB, o ile zostanie wdrożony w otoczeniu solidnych limitów fiskalnych – napisano w komunikacie.

 

ŁAJ/PAP

Węgiel jest nadal najtańszym i czołowym źródłem pozyskiwania energii elektrycznej przez takie kraje, jak Chiny czy USA

Jeżeli się przypatrzymy wydobyciu węgla we wszystkich krajach zrzeszonych w OECD, to pomiędzy 1973 rokiem, a 2015, wydobycie węgla wzrosło – mówił w Poranku Wnet prof. Kazimierz Dadak.

W dzisiejszej (12 maja) rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim prof. Kazimierz Dadak, wykładający na Hollins University, stwierdził, że nie ma możliwości, aby węgiel przestał odgrywać znaczącą rolę w pozyskiwaniu energii. Jest on szczególnie istotny dla krajów rozwijających się, dla których bardzo liczy się koszt pozyskania energii.

Zdaniem profesora, węgiel pozostanie źródłem numer jeden pozyskiwania energii elektrycznej w Chinach. Podobnie ma się sytuacja w krajach takich jak Indie, Wietnam czy nawet Japonia, Korea, Tajwan oraz Stany Zjednoczone.

Rozmówca Aleksandra Wierzejskiego zwrócił uwagę, że w Niemczech nadal wydobywa się bardzo dużo węgla kamiennego i brunatnego, a wydobycie jest o około 50% wyższe niż w Polsce. Co więcej, wzrasta wydobycie węgla pomimo spadku procentowego udziału tego surowca w pozyskiwaniu energii elektrycznej.

Bardzo wiele krajów nadal jest w dużym stopniu uzależniona od węgla. Wyjątkiem jest Francja, która ponad 75% swojej energii elektrycznej uzyskuje z energii atomowej: – Mówiąc szczerze, w interesie Francji leży likwidacja wydobycia węgla, ponieważ wtedy kraje musiałyby się przestawić na jakieś inne źródła energii, a energia nuklearna jest tutaj bardzo atrakcyjną alternatywą. Stąd są tutaj bardzo poważne interesy komercyjne.

Ekspert stwierdził również, że radykalnie spada zanieczyszczenie wywołane przez spalanie węgla.

WJB

 

Unipetrol największą polską inwestycją w Czechach, kluczową dla bezpieczeństwa energetycznego w tym kraju

– Unipetrol odgrywa największą rolę w bezpieczeństwie energetycznym Czech, jeżeli chodzi o paliwa. Jesteśmy jedynym producentem paliw, posiadamy dwie rafinerie – prezes Unipetrol Andrzej Modrzejewski.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet z Pragi był Andrzej Modrzejewski, prezes zarządu Unipetrol a.s., który mówił o tym, czym jest Unipetrol, o inwestycjach PKN ORLEN w Czechach i najbliższych planach koncernu.

– PKN Orlen posiada 63 procent Unipetrolu i tym samym  jest większościowym akcjonariuszem notowanym na praskiej giełdzie. W tej chwili budujemy instalacje polietylenu 3, która jest największą petrochemiczną inwestycją w historii Czech, o wartości ponad 8 mld czeskich koron, tj. 1,4 mld złoty. 

Prezes Unipetrol uważa, że rynek czeski jest całkowicie otwarty, a Słowacja i Węgry są wielkim konkurentem. Stąd wyzwania są jeszcze większe niż w Polsce. Twierdzi też, że nie ma  mowy o sprzedaży akcji Unipetrol komukolwiek, bo „dziś wszyscy rozumieją, że jest to prawdziwy klejnot w PKN Orlen”.

Nawiązując do bezpieczeństwa energetycznego Polski, rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przyznał z przykrością, że Grupa Wyszehradzka obecnie nie ma porządnego programu. Ważnym projektem politycznym i gospodarczym byłaby m.in. budowa konkretnego rurociągu, który umożliwiłby państwu polskiemu otrzymywanie ropy naftowej z Morza Śródziemnego, niezależnie od Rosji.

LK

Bogatko: Niemcy uzyskują energię przede wszystkim z węgla. Odnawialne źródła energii były sprawą czysto lobbystyczną

Wbrew temu, co się mówi, że w Polsce są przestarzałe elektrownie zanieczyszczające środowisko, to właśnie w Niemczech największą część energii – aż 40 % – uzyskuje się z węgla brunatnego i kamiennego.

Jednym z gości Poranka Wnet z Pragi był Jan Bogatko. Nasz korespondent przedstawił krótko sytuację energetyczną w Niemczech.

– Niemcy mają energię przede wszystkim z węgla, wbrew temu, co się mówi, że w Polsce są straszne elektrownie i zanieczyszczanie środowiska, to jednak największa część energii elektrycznej w Niemczech, bo 40 procent, wytwarzana jest z węgla brunatnego i kamiennego. Prawdopodobnie to dlatego Niemcy obok Polski głosowali przeciwko decyzjom gremiów Unii Europejskiej, nakładających ostre wymogi dotyczące emisji zanieczyszczeń przez elektrownie na bazie węgla w Europie, które są tak bardzo szkodliwe – stwierdził korespondent Radia Wnet.

Następnie przypomniał sprawę odnawialnych źródeł energii w Niemczech. Jego zdaniem była to kwestia czysto lobbistyczna, ponieważ „firmy należące do członków Partii Zielonych musiały się z czegoś utrzymać”

Jan Bogatko wspomniał o stronie internetowej w Niemczech o nazwie „Obłęd wiatrowy”, która śledzi wszystkie historie dotyczące wiatraków, które nie tylko zaśmieciły krajobraz północnych Niemiec: Zbudowano wiele wiatraków. W godzinach szczytu produkowały one niesamowite ilości energii, której nie można było przesłać, bo nie było czym.

LK

Rosja potrafi szantażować „zakręcaniem kurka z gazem”. NS II to nie tylko kwestie ekonomiczne, ale i bezpieczeństwo UE

Paweł Bobołowicz: Ukraina posiada największe w Europie podziemne magazyny gazu. Istnieje możliwość integracji przechowalni gazu z systemem bezpieczeństwa energetycznego państw Grupy Wyszehradzkiej.

 

Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet z Ukrainy, mówił o bezpieczeństwie energetycznym Ukrainy. Powiedział, że celem wschodnioeuropejskiego państwa jest uniezależnienie się od rosyjskich dostaw paliw. Korespondent przedstawił również ukraińskie projekty dotyczące polityki energetycznej.

Paweł Bobołowicz powiedział, że największym sektorem energetycznym na Ukrainie jest sektor gazowy oraz, że Ukraina od ponad roku nie kupuje już gazu bezpośrednio od Rosji i korzysta z rewersu głównie przez Słowację, a w zdecydowanie mniejszej skali – przez Polskę i Węgry. Jak dodał: to również jest gaz rosyjski, a Ukraina wciąż pozostaje krajem tranzytowym dla dostaw gazu.

Korespondent Radia Wnet zwrócił uwagę na to, że wielkim atutem Ukrainy są największe w Europie podziemne magazyny gazu. Ukraina posiada aż 12 takich zbiorników o powierzchni 31 miliardów sześciennych.

Paweł Bobołowicz powołał się również na eksperta z portalu Enrgetyka24, Pawła Kosta, który zwrócił uwagę  na możliwość integracji przechowalni gazu z systemem bezpieczeństwa energetycznego państw Grupy Wyszehradzkiej.

Redaktor powiedział, że w grudniu ubiegłego roku polski Gaz System i Ukrtransgaz podpisały umowę 0 współpracy przy rozbudowie interkonektora łączącego Polskę z Ukrainą. Realizacja projektu pozwoli transportować 5 mld m. sześciennych gazu, a w przyszłości nawet 8 mld m. sześciennych w kierunku Ukrainy i 7 mld m sześciennych z Ukrainy do Polski.

Rozbudowa interkonektora mogłaby pozwolić na transfer surowca z terminala LNG ze Świnoujścia na Ukrainę. Gaz mógłby płynąć ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych do Ukrainy i środkowoeuropejskich odbiorców.

Paweł Bobołowicz podkreślił, że Nord Stream II to nie tylko kwestie ekonomiczne, ale również bezpieczeństwo europejskie:

Rosja potrafi szantażować zakręcaniem „kurka z gazem”. Realizacja Nord Stream II sprawi, że w Europie powstaną dwie grupy cen za rosyjski gaz: niższa zachodnioeuropejska oraz wyższa wschodnioeuropejska, która obejmie Ukrainę, Polskę, Słowację i może Bułgarię. 

Korespondent powiedział również, że  na Ukrainie  na handlu gazem zarabia spółka Укргаз-энерго (Ukrgaz Energo) należąca do oligarchy Dmytry Firtasza. Jest on przeciwnikiem byłej premier Julii Tymoszenko, współpracownikiem Gazpromu oraz jedynym dostawcą gazu w czasach Janukowycza.

Paweł Bobołowicz mówił także o sektorze elektroenergetycznym.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Idea federalizacji nie jest realna z uwagi na zróżnicowanie Europy – mówi Alexandr Vondra, były polityk i dyplomata

O politycznej sytuacji Europy i o uzdrowieniu wizji UE, która jest projektem „na dni słoneczne”, a nie sprawdza się podczas burzy, o idei unijnej federalizacji i relacjach między Czechami a Polakami.

Alexandr Vondra – były polityk,  założyciel Karty 77, bliski współpracownik prezydenta Vaclava Havla – był gościem Poranka Wnet. Projekt Unii jako jednego organizmu opartego na jedności w obszarach handlu, kapitału, ruchu i usług, to optymistyczna i niestety nierealna koncepcja, która sprawdza się jedynie w „dni słoneczne”, a nie podczas burzy, jaka właśnie nadciągnęła nad Europę – uważa nasz gość.

Na pytanie Krzysztofa Skowrońskiego, skąd się wzięła ta niepogoda, Alexandr Vondra powiedział, że „rozwarły się nożyce” między życiem elit w Brukseli a tym, co myślą zwykli mieszkańcy krajów UE. Tymczasem „koncepcja integracji powinna być wygodna dla wszystkich”. Polityk mówił, że niestety nie widzi żadnych produktywnych refleksji i działań, które mogłyby zapobiec narastającemu kryzysowi. Elity rzadko wychodzą na ulice, by posłuchać, co myślą ludzie, a to ważne – podkreślał.

Według Vondra obecna sytuacja to „czas oczekiwania, co będzie”  – ostatnie wybory we Francji i nadchodzące w Niemczech, także Brexit spowodują realne zmiany i wykrystalizowanie się optymalnego planu dla Unii, stawiającego na współpracę, to sprawa czasu.  Jednocześnie zaznaczył, że choć wybory we Francji były parlamentarną „sklejką”, to jednak uważa, że wybór na prezydenta Emmanuela Macrona jest lepszą opcją niż pani Le Pen.

Idea unijnej federalizacji, choć znajduje w Czechach zrozumienie, nie jest dość popularna – uważa min. Vondra. Poglądy na ten temat są w Czechach rozbieżne, można mówić o dominacji sceptycyzmu. Nasz gość uzasadnia to zróżnicowaniem Europy. Według niego owo „urozmaicenie” UE jest wystarczającym powodem, by uznać, że koncepcja federalizacji „to nie jest realna droga na przyszłość”.

Spytany o sprawę dominacji niemieckiej w Europie, o której dużo się mówi w Polsce, Alexandr Vondra stwierdził, że w Czechach jest ona postrzegana nie tyle jako problem, ile świadomość tego, że Niemcy to największy, kluczowy gracz.

 

Więcej o roli Niemiec i Francji w UE, V4, stosunkach czesko-polskich i zagrożeniu ze strony Rosji i in. tematach poruszanych w rozmowie usłyszeć można w Poranku Wnet – zapraszamy.

 

 

Obejrzyj również wywiad z Alexandrem Vondra na YouTube:

Obecnie nie widzę możliwości współpracy w zakresie bezpieczeństwa energetycznego w ramach Grupy Wyszehradzkiej

Nord Stream II jest bardzo ważnym projektem dla Europy Środkowo-Wschodniej, natomiast jego realizacja powinna być ostrożna – uważa Václav Bartuška, czeski ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Poranku Wnet był Václav Bartuška, ekspert i pełnomocnik ministra spraw zagranicznych Czech ds. bezpieczeństwa energetycznego.

– Projekt gazociągu Nord Stream II może zasadniczo zmienić układ sił dostaw gazu ziemnego, jest bardzo ważny i zasługuje na dużą uwagę oraz ostrożność – powiedział nasz rozmówca.

Na pytanie, czy Czechy są krajem energetycznie bezpiecznym, odpowiedział zdecydowanie, że tak.  Jak wyjaśnił, Czechy podjęły „kroki zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego już w latach 90.”, kiedy to rozpoczęły budowę połączeń w 1996 roku z Niemcami, a następnie w 1997 roku z Norwegią. Dzisiaj Czechy mają pod tym względem zdecydowanie dobrą pozycję:

– Jesteśmy krajem w Europie, który ma najlepiej zdywersyfikowane dostawy zarówno w zakresie gazu, jak i energii elektrycznej. 

Ekspert odniósł się również do pytania o stosunek Czech do budowy w Świnoujściu LNG – polskiego portu przeładunkowego i regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego:

– Każdy nowy dostawca stanowi dla nas zwiększenie poziomu bezpieczeństwa energetycznego, więc takie wiadomości przyjmujemy z dużym entuzjazmem. 

Václav Bartuška podkreślił, że Czesi nie mają żadnych problemów, jeśli chodzi o dostawy ropy naftowej oraz gazu.  Odniósł się również do uwagi Krzysztofa Skowrońskiego, że w Europie nie było do tej pory poważnego konfliktu, więc ta sytuacja może się dynamicznie zmieniać:

– Około 2/3 naszej produkcji pochodzi z węgla, a 1/3 z elektrowni jądrowych. W zasadzie jesteśmy dobrze zabezpieczeni, ale to prawda, że wokół nas jest wiele konfliktów i musimy być czujni.

Václav Bartuška powiedział, że Pakiet Zimowy oraz normy wprowadzone przez Unię Europejską mogą być zagrożeniem dla czeskiej gospodarki:

– Europa jest podzielona. Bogate kraje zachodnie mogą pozwolić sobie na restrykcje i chcą narzucić je m.in. Polsce czy Czechom. Kraje regionu powinny jaśniej tłumaczyć partnerom, że nie jesteśmy w stanie dbać w takim samym stopniu o efekt cieplarniany ze względów ekonomicznych. Udział węgla będzie się jednak zmniejszał w Czechach i  będziemy go zastępować albo gazem ziemnym, albo energią jądrową.

Gość Poranka mówił również o współpracy energetycznej w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Czechy są sceptyczne co do tej współpracy – przykładem, na który powołał się nasz rozmówca, są losy czeskiego programu dotyczącego przepływu energii elektrycznej sprzed kilku miesięcy, którego nie poparły prócz Skandynawii państwa V4. Republika Czeska jest krajem stabilnym i bezpiecznym pod względem energetycznym i „wydaje się, że w chwili obecnej nie zawsze jesteśmy na tym samym stanowisku, w tym samym miejscu”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Kryzys polityczny w Czechach: Minister finansów Babisz, drugi w rankingu najbogatszych Czechów, omija płacenie podatków

Gościem Krzysztofa Skowrońskiego w praskim studiu był Petr Holub – redaktor tygodnika „Echo”. Pytany o przyczyny wczorajszych protestów, wskazał na chęć wymuszenia na prezydencie odwołania Babisza.

Peter Holub skomentował przyczyny narastającego w Czechach kryzysu politycznego. Na pytanie Krzysztofa Skowrońskiego o powody obecnego kryzysu parlamentarnego, odpowiedział, że wydarzenia te są bezpośrednią reakcją na działania wicepremiera, ministra finansów i lidera ruchu ANO Andreja Babisza. Polityk „omija prawo podatkowe” i uniemożliwia przeprowadzenie dochodzeń w tej sprawie, wykorzystując poparcie prezydenta Miloša Zemana – mówił rozmówca Poranka Wnet. „Babisz broni się z pomocą Zemana” – wyjaśniał. Wczorajsze demonstracje na placu Wacława, które miały miejsce po debacie parlamentarnej w Pradze, mają wymóc na prezydencie odwołanie Babisza. Kampanie przed październikowymi wyborami parlamentarnymi i styczniowymi wyborami prezydenckimi nabierają charakter ostrego kryzysu i konfliktu między współrządzącymi ČSSD i ANO: premierem i przewodniczącym Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD) Bohuslavem Sobotką, wicepremierem, ministrem finansów i liderem ruchu ANO Andrejem Babiszem i prezydentem Milošem Zemanem. Efektem tej rozgrywki są niejasne działania premiera wokół dymisji rządu i spór konstytucyjny między premierem i prezydentem, co budzi sprzeciw opinii publicznej.

„To na razie początek kryzysu” – komentuje sytuację w Republice Czeskiej Peter Holub, dodając, że oczekuje się jego pogłębienia przed wyborami. Spory wewnątrz rządu skupiają się wokół kontrowersji dotyczących drugiego z najbogatszych Czechów, szefa ANO – ruchu, który, jak dotąd szacowano, miał największe szanse w wyborach. Wydawało się, że nic nie przeszkodzi Babiszowi w objęciu stanowiska premiera. Jednak obecny skandal – jak przypuszcza redaktor tygodnika – może to zmienić. Wczorajsza demonstracja w Pradze miała ten cel i wzbudziła wielkie emocje w całym społeczeństwie, gdyż duet Babisz i Zeman jest postrzegany przez Czechów jako zagrażający czeskiej demokracji i niosący niebezpieczeństwo powielenia sytuacji z lat 80. ub. wieku.

Na pytanie o stosunek Republiki Czeskiej i jej obywateli do GW dziennikarz odpowiedział, że ten temat z perspektywy Czech nie jest istotny. Czesi traktują państwa GW jako „dobrych przyjaciół”, jednak jako wiele ważniejsi, choć przy tym konkurencyjni partnerzy, są postrzegani Niemcy i Austria. „Mamy świadomość, że jesteśmy uzależnieni przemysłowo od Niemiec” – tłumaczył. Jak stwierdził – „pod względem ekonomicznym można by powiedzieć, że jesteśmy kolejnym krajem federalnym Niemiec”. I dodał, że innym obszarem poza przemysłem, na którym to wyraźnie widać, jest rynek pracy: „Czechy jako jedyne państwo postkomunistyczne jest krajem, do którego ludzie przyjeżdżają do pracy”.

„Czy Czechom zależy na suwerenności?” – kontynuował rozmowę red. Skowroński. „Myślę, że to nie jest aż tak ważne” – odpowiedział Peter Holub. „Ważniejsze jest znalezienie stałego miejsca w strukturach europejskich” – wyjaśnił, dodając: „Dla nas idealny byłby taki układ: Czechy, Słowacja, Słowenia, Chorwacja – to z punktu widzenia historycznego jest czeska przestrzeń. Nie wskazuję Polski, bo my rozumiemy, że Polska ma własną politykę”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Katowice: Rozpoczął się IX Europejski Kongres Gospodarczy. Obecni będą wicepremierzy Jarosław Gowin i Mateusz Morawiecki

Potrzebny jest nowy pomysł na Europę; dawny porządek już nie działa – mówili uczestnicy kongresu, którego kluczowym tematem są bieżące wyzwania gospodarcze oraz ich wpływ na przedsiębiorczość.

Podczas sesji inauguracyjnej byli premierzy państw centralnej Europy oraz minister ds. europejskich Konrad Szymański rozmawiali głównie o obecnych wyzwaniach politycznych wobec kryzysu Unii Europejskiej.

Były premier i były szef Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek, który od pierwszej edycji kongresu stoi na czele jego rady programowej, podkreślił, że żadne z obecnych zagrożeń dla UE nie zostało dotąd rozwiązane, a przybywa nowych. Jerzy Buzek wskazał przy tym, że sprawy europejskie, nawet omawiane na ogólnym poziomie, w istocie mają duży wpływ na działanie przedsiębiorców, także polskich.

[related id=”17548″]

W tym kontekście były premier podkreślił, że katowicki kongres zawsze był miejscem stawiania trudnych, czasem kontrowersyjnych pytań i szukania na nie odpowiedzi. Zaznaczył, iż tegoroczna dyskusja wpisuje się m.in. w debatę dotyczącą tzw. Białej Księgi Komisji Europejskiej, która ma być próbą odpowiedzi na obecną sytuację Europy. „Chcemy formułować pierwsze odpowiedzi, w jakim kierunku iść, co – w imieniu przedsiębiorców – sugerować politykom” – mówił prof. Buzek.

W liście skierowanym do uczestników kongresu prezydent Andrzej Duda, który m.in. zadeklarował, że zależy mu na tworzeniu w Polsce regulacji prawnych sprzyjających biznesowi, za jeden z atutów katowickiego kongresu uznał fakt, że daje on „wielostronne spojrzenie” na poruszane wspólnie przez polityków, przedsiębiorców i ekspertów kwestie.

Podczas otwierającej sesję debaty Mikuláš Dzurinda – były premier Słowacji, prezes thinktanku Wilfried Martens Centre for European Studies – uznał, że przyszłość Europy będzie realnie wypadkową różnych obecnie rozważanych scenariuszy. Namawiał do zdefiniowania kompetencji instytucji na poziomie europejskim i krajowym, wskazując, że kluczem powinna być silniejsza współpraca, lecz nie centralizacja ani ujednolicanie.

Minister Szymański pytany o pogląd polskiego rządu dotyczący zagrożeń związanych m.in. z „Europą dwóch prędkości” zaznaczył, że to jeden z najważniejszych tematów dyskusji o przyszłości Europy. Podkreślił, że – mimo nieporozumień czy napięć związanych z różnicami politycznymi – Unia z polskiego i środkowoeuropejskiego punktu widzenia pozostaje niezwykle ważnym punktem odniesienia dla naszego dobrobytu i wzrostu gospodarczego, szczególnie w zakresie roli, jaką odgrywa wspólny rynek.

Jego zdaniem to także punkt odniesienia dla dyskusji o przyszłości UE. „Różne systemowe pomysły na dzielenie Europy oznaczają potężne ryzyko dla integralności wspólnego rynku, który reprezentuje 500 mln obywateli, konsumentów, podatników. To olbrzymia siła” – zaakcentował.

– Podziały UE, bez względu na scenariusz podziału, zmierzają do osłabienia Europy. Żadnego europejskiego problemu, czy to w zakresie pozycji w handlu międzynarodowym, czy zdolności do obrony modelu społeczno-gospodarczego, żadnego z ważnych problemów bezpieczeństwa nie rozwiążemy przez dzielenie Europy – przestrzegł minister ds. europejskich. – Podział UE, trwały podział, jest najgorszą z możliwych recept – dodał.

– Będziemy namawiali […], by wszystkie reformy europejskie pisać na bazie zachowania wspólnego rynku – zadeklarował min. Szymański. Stwierdził jednocześnie, że Unia musi udowodnić obywatelom sens swojego istnienia, rozwiązując istotne problemy: bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego oraz trwałości dobrobytu.

Podkreślił, że Europa być może nie rozwiąże każdego problemu, ale powinna pomagać w rozwiązywaniu problemów ponadnarodowych. Zaznaczył, że państwa członkowskie, również centralnej Europy, muszą odgrywać w europejskiej dyskusji rolę podmiotową; jednostronne dostosowywanie się sprzyja nieufności obywateli.

[related id=”15613″ side=”left”]

Odpowiadając na pytanie  Jerzego Buzka, czy polski rząd jest gotowy na dyskusję o wprowadzeniu euro w Polsce, Szymański wskazał, że sprawa powraca na marginesie dyskusji o przyszłości UE – w kontekście głosów, że jednym z rozwiązań jest rozwój i powiększanie integracji strefy euro. Minister wyraził tu sceptycyzm, m.in. wobec problemów fiskalnych części krajów strefy, ale też problemów natury politycznej. Zaznaczył przy tym, że kryzys strefy euro – związany m.in. z jej wewnętrznymi sprzecznościami – nie mija.

Prof. Buzek akcentował, odpowiadając Szymańskiemu, że zagrożenia związane ze strefą euro „mogą stać się nagle mniej ważne, jeśli nie uda nam się obronić sytuacji jednolitej Europy”. Jak zaznaczył, w tej sytuacji polityczna odpowiedzialność za przyszłość Polski w Europie spoczywa na polskim rządzie.

Minister ds. europejskich wyraził jednak wątpliwość, czy euro może być oparciem dla politycznego projektu. Wskazał na przykład, że kraje centralnej i północnej Europy – bez tej waluty – są gospodarczo znacznie silniej związane z jej gospodarczym i politycznym centrum niż posługujące się euro kraje południa.

W tej samej dyskusji Mikuláš Dzurinda namawiał m.in. do kształtowania w Unii poczucia, że kraje członkowskie nie tylko korzystają z członkostwa, ale też dzielą się problemami. Były premier Czech Jan Fischer podkreślał wagę utrzymania w każdym państwie i na każdym szczeblu poczucia odpowiedzialności za 500 milionów obywateli UE.

Były premier Litwy Andrius Kubilius akcentował wagę stabilności, bezpieczeństwa i przewidywalności Europy, a także atrakcyjności jej na zewnątrz – zgodnie z przykładem irlandzkim z lat 90. ubiegłego wieku. Odnosząc się do wątku strefy euro, zdiagnozował, że wspólna waluta jest nie tylko instrumentem monetarnym, ale i kwestią bezpieczeństwa w Europie. Oceniając współczesną kondycję UE, wskazał z kolei, że choć Europa przechodzi kolejne kryzysy, to wychodzi z nich jeszcze bardziej zintegrowana.

Prócz kilkudziesięciu zaplanowanych w ciągu trzech dni katowickiego kongresu debat gospodarczych mają się tam odbyć spotkania wiodących korporacji z innowacyjnymi start-upami.

Organizatorzy podkreślali w środę rekordową, przekraczającą 8 tys. gości, frekwencję tegorocznej edycji imprezy. Udział w niej potwierdzili m.in. wicepremierzy Jarosław Gowin i Mateusz Morawiecki. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, komisarz ds. unii energetycznej Marosz Szefczovicz wygłosi przemówienie otwierające debatę na temat przemysłu energetycznego w Europie. Będą w niej uczestniczyć m.in. ministrowie energii Polski i Litwy.

Podczas uroczystości otwarcia kongresu prezydent Katowic Marcin Krupa zastrzegł, że obecna, dziewiąta edycja imprezy po raz ostatni odbywa się, jak dotychczas, w Katowicach; powiedział, że za rok odbędzie się już „w stolicy dwumilionowej metropolii”. Krupa nawiązał w ten sposób do trwającego procesu tworzenia w regionie metropolii – na gruncie Ustawy o związku metropolitalnym w woj. śląskim, podpisanej przez prezydenta 4 kwietnia br. Katowice będą stolicą tego związku.

PAP/JN

Poranek Wnet z Zagrzebia/Marek Gróbarczyk: Nasz cel to budowa korytarza Adriatyckiego łączącego północ i południe Europy

Zbudowanie silnych relacji między Polską a Chorwacją w ramach idei Trójmorza jest bardzo ważne – powiedział minister Marek Gróbarczyk po wizycie w Chorwacji w rozmowie z Łukaszem Jankowskim.

– Uruchomienie trasy umożliwiającej przepływ towarów w kierunku północ – południe jest podstawowym kierunkiem, który dziś chcielibyśmy rozwijać – powiedział minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

– Budowa korytarza Adriatyckiego wymusi na nas konieczność zastosowania rozwiązań multimodalnych – powiedział gość Poranka Wnet. Dodał, że potrzebny będzie w tym celu szereg inwestycji, począwszy od doinwestowania portów, a  zwłaszcza zespołu Szczecin – Świnoujście, który będzie kluczowy dla odrzańskiej drogi wodnej, poprzez poprawę żeglowności Odry, a skończywszy na modernizacji dróg krajowych i  kolejowych.

– Odrzańska droga wodna to duże przedsięwzięcie – podsumował.

Polski minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej przebywał w maju z wizytą w Rjece i Zagrzebiu, czego wynikiem było między innymi podpisanie listu intencyjnego między portami w Gdańsku i Rjece. Jak zaznaczył, działania te mają na celu upodmiotowienie naszych portów w ramach korytarzy europejskich.

[related id=”17998″]

Zdaniem naszego rozmówcy dla odrodzenia się w Polsce żeglugi śródlądowej kluczowe znaczenie ma podpisanie przez prezydenta w styczniu tego roku konwencji AGN, której zastosowanie przyczyni się do odbudowania odrzańskej drogi wodnej, która jest naturalnym korytarzem transportowym dla Środkowej Europy.

– Korytarz ten będzie w przyszłości bardzo atrakcyjny przede wszystkim cenowo – podkreślił minister.

– To takie swoiste kukułcze jajo, które pozostawiła nam Ewa Kopacz – powiedział Gróbarczyk, zapytany o umowę polsko-niemiecką podpisaną przez poprzedni rząd, która blokuje możliwości rozwoju żeglugi na Odrze. Stwierdził, że umowa ta „betonuje brak możliwości” żeglugi na Odrze.

Wyjaśnił jednak, że konwencja AGN podpisana przez prezydenta jest aktem wyższego znaczenia i dlatego już dzisiaj przygotowywane są rozmowy ze stroną niemiecką, które mają na celu podpisanie odpowiednich aneksów do konwencji regulujących sprawę żeglowności na Odrze.

Pytany o pieniądze na te inwestycje stwierdził, że Polska będzie w tym celu mogła skorzystać z funduszy europejskich, a także Banku Światowego. Już dziś ruszyły przygotowania do przetargów przed rozpoczęciem inwestycji, jak chociażby ekspertyzy ekologów, hydrologów czy geologów.

O Jedwabnym Szlaku i planowanym  w Polsce na jesień tego roku szczycie oraz  innych zagadnieniach poruszanych w rozmowie z ministrem Gróbarczykiem można posłuchać w audycji Łukasza Jankowskiego i Tomasza Wybranowskiego.

MoRo