Dobre wyniki PKB za I kwartał 2017 roku. Najniższe od 27 lat bezrobocie, wzrost zarobków, powstrzymany spadek inwestycji

Wyraźny wzrost PKB w I kwartale br. to rezultat dużego optymizmu Polaków, poprawy aktywności inwestycyjnej oraz działań rządu – ocenił wtorkowe dane GUS wicepremier, minister rozwoju i finansów.

Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek w tzw. szybkim szacunku, że PKB niewyrównany sezonowo wzrósł w pierwszym kwartale 2017 r. o 4 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem poprzedniego roku. W ujęciu kwartalnym PKB wzrósł o 1 proc.

[related id=”19123″]

„To bardzo dobra wiadomość, że w I kw. 2017 roku nastąpił wyraźny wzrost PKB. Jestem przekonany, że to rezultat zarówno dużego optymizmu Polaków, jak i poprawy dynamiki aktywności inwestycyjnej, a także działań naszego rządu, które wzmacniają atrakcyjność inwestycyjną, innowacje i jakość wzrostu PKB Polski. Szczególnie ważne jest, że z owoców wzrostu gospodarczego korzystają polskie rodziny. Świadczy o tym zdolność gospodarstw domowych do zwiększania wydatków konsumpcyjnych oraz bardzo dobra sytuacja na rynku pracy” – wyjaśnił Morawiecki.

Zaznaczył, że zarobki rosną, a fundusz płac w sektorze przedsiębiorstw w I kwartale był o ponad 9,1 proc. wyższy niż przed rokiem.

– Spada bezrobocie, które wynosi dziś 7,7 proc. Tak niskiego nie notowano od 27 lat. Spadek stopy bezrobocia jest obserwowany nie tylko na poziomie ogólnopolskim, lecz również we wszystkich województwach. Spadek bezrobocia w Polsce jest wyższy niż średnio w UE, dzięki czemu Polska obecnie należy do sześciu państw Unii o najniższej stopie bezrobocia – podkreślił wicepremier.

Dodał, że udało się też zahamować niebezpieczny i utrzymujący się w ostatnich latach wzrost poziomu nierówności społecznych w Polsce. Powstrzymano też spadek inwestycji. „O wiele szersze grupy naszego społeczeństwa mogą dziś korzystać z owoców wzrostu gospodarczego” – uważa Morawiecki.

Podkreślił, że zmiany te odbywają się w sytuacji, kiedy znaczące transfery społeczne nie spowodowały przyrostu deficytu budżetowego powyżej ustalonych parametrów finansowych. – Jest to możliwe dzięki coraz bardziej skutecznym działaniom aparatu skarbowego oraz dzięki zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań informatycznych i analitycznych – wyjaśnił.

[related id=”18603″ side=”left”]

– Dane dotyczące dynamiki aktywności gospodarczej potwierdzają zapowiadane przeze mnie wyraźne przyspieszenie tempa wzrostu PKB w Polsce już w tym roku. Przyczynia się do tego skuteczne wprowadzanie w życie działań przewidzianych w ramach przyjętej przez Radę Ministrów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zwłaszcza tych nakierowanych na zwiększenie stopy inwestycji oraz wzrostu innowacyjności i produktywności naszej gospodarki” – podsumował wicepremier.

GUS poinformował we wtorek, że PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł realnie w pierwszym kwartale 2017 r. o 4,0 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem poprzedniego roku. Ekonomiści ankietowani przez PAP Biznes oczekiwali, że w I kwartale polska gospodarka urosła o 3,9 proc. rdr.

Natomiast PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2010) zwiększył się realnie o 1,0 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 4,1 proc.

Zgodnie z poprzednimi danymi urzędu statystycznego, PKB niewyrównany sezonowo wzrósł w IV kw. zeszłego roku o 2,5 proc. rdr., w III kw. – o 2,4 proc., w II kw. – o 3 proc., a w I kw. o 2,9 proc.

Cały zeszły rok zamknął się wzrostem PKB w wysokości 2,7 proc.

Licząc kwartał do kwartału PKB wyrównany sezonowo wzrósł w IV kw. o 1,7 proc., w III kw. o 0,4 proc., w II kw. o 1 proc., a w I kw. spadł o 0,1 proc.

GUS zastrzegł, że dane mają charakter wstępny i mogą być przedmiotem rewizji w momencie opracowania pierwszego regularnego szacunku PKB za I kwartał 2017 r., który zostanie opublikowany 31 maja 2017 r.

PAP/JN

Poranek Wnet z Bukaresztu/Diaconescu: Dla Rumunii kluczowy byłby korytarz południowy dostarczający gaz z Kaukazu

Rumunia wspiera wszelkie inicjatywy mające na celu dywersyfikację dostaw gazu w regionie – powiedział gość Poranka Wnet, Cristian Diaconescu, były minister spraw zagranicznych Rumunii.

– Relacje polsko-rumuńskie są znakomite, bowiem łączą nas wspólne interesy i zagrożenia z punktu widzenia bezpieczeństwa europejskiego i światowego – powiedział gość Poranka. Jego zdaniem partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi jest kluczowe, niemniej jednak polityka nie znosi próżni i w przypadku, gdy USA zapowiadają ograniczenie swego zaangażowania w Europie, oczywiste jest, że pojawią się nowe okazje. Uważa on, że oferta chińska budowy drugiego Jedwabnego Szlaku jest reakcją na sygnały, jakie daje Biały Dom.

  Zdaniem Cristiana Diaconescu, chiński projekt 16+1 ma charakter bardziej polityczny niż gospodarczy. Jednak propozycja, która zakłada inwestycje na poziomie 900 miliardów dolarów, zawsze będzie pozytywnie odbierana w państwach, gdzie te inwestycje miałyby trafić.

[related id=18828]

Według byłego szefa rumuńskiego MSZ, „w UE powinna nas łączyć wspólnota działań nie tylko na poziomie politycznym, ale również energetycznym”. Jako przykład rosyjskiej polityki opartej na surowcom szantażu podał kryzys wywołany przez Rosję w 2008 roku, kiedy to zakręcono kurek w środku zimy, a sąsiedzi Rumunii, Bułgaria i Serbia, byli zmuszeni prosić Rumunię o pomoc w dostawach gazu. Okazało się, że Rumunia nie nie miała jak dostarczyć tego gazu. Wyciągnięto jednak z tego wnioski i już w następnym roku rozpoczęto prace nad przesyłem gazu i dywersyfikacją źródeł energii w regionie.

– Interesy polityczne UE powodują, że eksport nadwyżek energii elektrycznej produkowanej w Rumunii jest bardzo ograniczony – powiedział Diaconescu. Wyjaśnił, że rumuńskie moce produkcyjne odnośnie do paliw kopalnianych nie są w pełni wykorzystane. Jako przykład podał chociażby problem z kopalinami z Morza Czarnego. Jego zdaniem najbardziej zyskowny dla regionu byłby projekt Agri, czyli budowa linii przesyłowej z rejonu Kaukazu. Zwrócił uwagę na potrzebę koordynacji wewnętrznej polityki bezpieczeństwa energetycznego w Unii Europejskiej, tylko – jak stwierdził – „tutaj pojawia się problem”.

„Rumunia wspiera wszelkie inicjatywy mające na celu dywersyfikację dostaw gazu w  regionie” powiedział były szef MSZ.

O zagadnieniu energii w Mołdawii, o roli Republiki Naddniestrzanskiej w dystrybucji gazu w regionie, a także o możliwości powołania na stanowisko szefa rady ministrów muzułmanki  – słuchaj w audycji Wojciecha Jankowskiego, który rozmawiał z Cristianem Diaconescu.

MoRo

Poranek Wnet z Bukaresztu/ Moise: Prezydent Rumunii Klaus Iohannis chce kontynuacji wprowadzania kraju do strefy euro

Wzrost cen na Litwie czy Słowacji wynikał ze wzrostu płac, a nie wprowadzenia euro — stwierdziła dyrektor wykonawcza tygodnika „Revista 22″, zapytana, czy nie boi się wzrostu cen na Rumunii.

Lidia Moise podczas Poranka Wnet przypomniała, że decyzję o wejściu Rumunii do strefy euro podjął rząd Victora Ponta. Rząd chce, aby stało się to już w 2019 roku. Datę tę obecnie przesunięto ze względu na złe opracowanie i koordynację projektu przystąpienia do strefy euro: – Ostatnio prezydent Iohannis wyraził wolę przystąpienia do strefy euro i podjęcia odpowiednich kroków w celu spełnienia warunków akcesu.

Wypowiedzi Klausa Iohannisa miały miejsce już po zwycięstwie Emanuela Macrona w wyborach na prezydenta Francji, a zatem również po deklaracjach nowego gospodarza Pałacu Elizejskiego na temat utworzenia ministerstwa finansów, które byłoby wspólne jedynie dla państw należących do strefy euro.

Zapytana, czy Rumuni są gotowi na wzrost cen, jaki nastąpił chociażby na Litwie, Słowacji, czy w Estonii, stwierdziła, że nie sądzi, aby to zdarzenie zależało od wprowadzenia euro. ” Wprowadzenie euro w tych krajach było bardzo dobrze kontrolowane i przez rok funkcjonowały podwójne ceny” – powiedziała, podkreślając, że wzrost cen jest zależny od wzrostu zarobków. Argumentowała, że w momencie, kiedy w tych krajach wzrosły zarobki, wzrosły również ceny. Jej zdaniem jest to zasada związana z inflacją, która jakby nadrabia różnice między zarobkami a cenami.

W zeszłym roku PKB Rumunii wzrósł o ponad 6 procent, co bywa tłumaczone obniżeniem stawki VAT. Jednak rozmówczyni Wojciecha Jankowskiego zwróciła uwagę, że jest to proces krótkotrwały, ponieważ zwiększona konsumpcja dotyczyła sporej ilości towarów importowanych, a to powoduje wyprowadzenie pieniędzy z kraju. Oceniła również, że cyfry nie zawsze oddają rzeczywistość.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Poranek Wnet z Bukaresztu/Dudar: Rumunia jest trzecim krajem w UE co do niezależności energetycznej, po Danii i Estonii

Radu Dudar: Rumunia była jednym z sygnatariuszy państw sprzeciwiających się budowie gazociągu Nord Stream II, który pozbawiłby ją wpływów z opłat za tranzyt gazu przez Ukrainę do Bułgarii i Turcji.

„Niezależność energetyczna Rumunii na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej zgodnie z danymi Eurostatu wygląda dobrze”  powiedział gość Poranka Wnet w Bukareszcie. Poinformował, że Rumunia jest trzecim krajem w UE pod względem niezależności energetycznej zaraz po Danii i Estoniii. Sytuacja ta wynika z tego, że Rumunia posiada bardzo zróżnicowaną bazę źródeł energii – energię wodną, gaz rumuński, który zaspokaja w stu procentach potrzeby wewnętrzne, znaczące wydobycie ropy naftowej (30 procent popytu wewnętrznego) oraz elektrownię nuklearną.

Mówiąc o przyczynach ograniczenia popytu wewnętrznego na energię, ekspert wymienił fakt zamknięcia wielu fabryk zajmujących się przetwórstwem petrochemicznym.

„Rumunia była jednym z sygnatariuszy państw sprzeciwiających się budowie gazociągu Nord Stream II (…) i jest za tym, aby transport gazu z Rosji nadal odbywał się przez Ukrainę”  powiedział profesor Radu Dudar.

Dodał, że jeśli Rosja, tak jak zapowiedziała, od 2019 roku zaprzestanie eksportu gazu nitką przez Ukrainę, wpłynie to bezpośrednio na sytuację Rumunii i pozbawi ją wpływów z opłat za tranzyt gazu na południe, do Bułgarii i Turcji.

„Rumunia uruchomiła wewnętrzne korytarze przesyłu gazu z krajami ościennymi (…) które jednak według dyrektyw unijnych powinny pozwalać na przepływ gazu w obie strony, dziś pozwalają one jedynie na eksport niewielkich ilości z Rumunii” – powiedział rumuński ekspert. Obecnie Rumunia buduje gazociąg nazywany BRUA, od pierwszych liter państw członkowskich, a więc: Bułgaria, Rumunia, Węgry i Austria. Jednocześnie jest to część korytarza Północ-Południe.

„Kraje UE dotychczas bazujące na produkcji energii z węgla będą musiały do 2040-2050 roku dokonać przesunięcia strategicznego w produkcji energii do sektora tak zwanej energii czystej” – powiedział  prof. Dudar.

MoRo

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej: węgiel nadal najważniejszym źródłem energii w Polsce

Węgiel pozostanie najważniejszym źródłem produkcji prądu elektrycznego w Polsce – powiedział w poniedziałek na antenie TVP Info w programie „24 Minuty”pełnomocnik rządu Piotr Naimski.

„Polskie kopalnie będą funkcjonowały, będą produkowały tyle węgla ile uznamy, że jest nam potrzebne dla polskich elektrowni, dla polskich odbiorców. To jest strategia, którą realizujemy i od której nie odstąpimy” – podkreślił Naimski. Dodał, że rząd ma świadomość, że jest polityka energetyczna Unii Europejskie, że są naciski różnego rodzaju, ale „jesteśmy zdeterminowani, żeby to utrzymać”.

Według Naimskiego węgiel jest ważny dla polskiej gospodarki w sposób szczególny. „Nie ma takiego kraju w Europie, gdzie pozycja węgla byłaby taka jak u nas” – podkreślił. Wyjaśnił też, że węgla w celu produkcji energii używa się również w Rumunii, Czechach czy Niemczech, gdzie 40 proc. energii elektrycznej pochodzi z tego surowca. „O sojuszników trzeba zabiegać. (…) Trzeba znajdować wspólny mianownik dla działań, które nie pozbawią Europy tego nośnika energii, bo to strategicznie będzie ogromny błąd” – podkreślił.

Według niego, jeżeli zrezygnujemy z węgla, to polska energetyka stanie się uzależniona a polskie państwo „częściowo niesuwerenne”. „My tego nie chcemy, nie dopuścimy go tego. Suwerenność energetyczna jest częścią suwerenności politycznej” – zaznaczył.

Naimski przypomniał, że do końca tego roku zostanie podjęta – na podstawie wnikliwych studiów – decyzja o dalszych losach polskiego programu atomowego.

Jak podkreślił Naimski, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju rząd realizuje konsekwentną strategię. „Mamy plan połączenia Polski z norweskimi złożami gazu. Nad tym pracujemy. (…) Rozmowy z partnerami duńskimi – bo przez Danię będzie to połączenie prowadzone – są na ostatnim etapie. I możemy się spodziewać, że ten plan zostanie zakończony uruchomieniem gazociągu przed końcem roku 2022” – powiedział Naimski. Dodał, że to jest plan strategiczny, którego drugim elementem jest gazoport w Świnoujściu. „Chodzi o to, żebyśmy w Polsce przełamali dominującą pozycję Gazpromu, jednego dostawcy gazu do Polski”.

Odnosząc się do kwestii bezpieczeństwa naftowego Naimski wskazał, że z Naftoportu jesteśmy w stanie zaopatrzyć polskie rafinerie zarówno w Gdańsku, jak i Płocku. „W sytuacji wielkiej awarii i przecięcia dostaw ropociągiem z Rosji (..) jesteśmy w stanie dać sobie radę” – zaznaczył. Dodał, że ropę naftową można kupić wszędzie, „pływa na tankowcach po całym świecie”.

„W sensie konieczności dywersyfikacji dostaw gaz jest poważniejszym problem (niż ropa naftowa – PAP). Nad tym rzeczywiście pracujemy. Mamy określony czas. Chcemy to skończyć w ciągu najbliższych kilku lat” – powiedział pełnomocnik rządu.

To, że PGNiG udało się kupić „statek z gazem” w Stanach Zjednoczonych, to – zdaniem Naimskiego – symboliczny sukces, który wspiera realną politykę. „Stany Zjednoczone mają w tej chwili nadmiar gazu, chcą ten gaz skroplić i wysłać w świat, w ten sposób budować swoją pozycję polityczną” – ocenił. Dodał, że gaz amerykański jest w stanie skutecznie konkurować z gazem rosyjskim, także w sensie politycznym.

Według Naimskiego strategicznym celem dla rozwoju rynku w Polsce jest stworzenie możliwości konkurencji dla gazu dostarczanego gazociągiem z szelfu norweskiego, z norweskich pól i skroplonego gazu przez gazoport. „Wtedy będziemy mieli konkurencję cenową pomiędzy dostawcami ze źródeł, które są cywilizowane” – podkreślił Naimski.

PAP/MoRo

Piotr Naimski w programie „24 Minuty” w TVP Info: gazociąg z Norwegii zostanie uruchomiony przed końcem 2022 roku

Konsekwentnie realizujemy strategię zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Pracujemy nad połączeniem Polski ze złożami norweskimi – powiedział minister w programie redaktora Skowrońskiego.

Zbudowanie gazociągu, który połączy Polskę z norweskimi złożami na Morzu Północnym oraz zapewni import gazu skroplonego przez terminal LNG w Świnoujściu – to podstawowe elementy strategii budowania bezpieczeństwa energetycznego Rzeczypospolitej,  o których mówił w TVP Info dr Piotr Naimski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Piotr Naimski był gościem Krzysztofa Skowrońskiego w programie „24 Minuty”.

Cała rozmowa do obejrzenia na na stronie programu w serwisie vod.tvp.pl.

Polityk zwrócił uwagę, że zarówno umowa z Norwegami, jak i funkcjonowanie gazoportu są kontynuacją działań podjętych już 10 lat temu. Częścią tych działań jest zakup przez PGNiG koncesji na wieloletnie wykorzystanie złóż norweskich, a także rozmowy z Danią na temat przebiegu gazociągu.

Chcemy przełamać w Polsce dominującą pozycję Gazpromu jako jedynego dostawcy.

Nasi sąsiedzi mają dywersyfikację pozorną. W dużej części zaopatrywani są przez gaz rosyjski, czasem sprzedawany przez zachodnie koncerny. W Polsce chodzi nam o zróżnicowanie źródeł.

[related id=19036]W rozmowie została też poruszona kwestia gazociągu Nord Stream II. Te plany są dla Polski niekorzystne, utrwalają dominującą pozycję rosyjskiego dostawcy, ale nie przeszkadzają realizacji polskich planów.  Piotr Naimski stwierdził, że jest to część szerszej współpracy niemiecko-rosyjskiej.

 

To wykracza poza energetykę. Źródeł tego postępowania trzeba szukać w propozycji Władimira Putina złożonej na Westerplatte 1 września 2009 roku, propozycji paktu : surowce za nowoczesne technologie.

Krzysztof Skowroński pytał gościa o współpracę na gruncie bezpieczeństwa energetycznego z innymi krajami Europy Środkowej – nawiązując do doświadczeń z trwającego wciąż cyklu Poranków WNET ze stolic regionu. Polityk wskazywał na uwarunkowania współpracy Polski z poszczególnymi krajami. Występujące w tej współpracy trudności często wynikają z obecnych w polityce naszych partnerów silnych wpływów zewnętrznych: Jeżeli jeden z ministrów w rządzie Republiki Czeskiej jest równocześnie w radzie nadzorczej operatora gazu, który stanowi własność Niemców, to trudno się spodziewać pełnego zrozumienia od całości rządu czeskiego. Ale doszliśmy do porozumienia.

Minister mówił też o energetyce węglowej. Podkreślił, że Polska nie zrezygnuje z dominującej pozycji węgla w naszej gospodarce.

Cała rozmowa na stronie TVP Info. 

Program „24 Minuty” – w każdy poniedziałek o godzinie 18.00

ax

 

 

Premier Beata Szydło chce zrównoważyć bilans handlowy z Chinami, który obecnie wypada dla Polski niekorzystnie

Musimy walczyć o nasz handel, ponieważ w 2016 roku polski eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary – to powinniśmy podkreślać.

W popołudniowym wydaniu audycji Radia Wnet Hanna Shen w rozmowie z Antonim Opalińskim komentowała Forum Pasma i Szlaku w Chinach, na które udała się również polska premier Beta Szydło.

– Chińczykom bardzo zależało, by przyjechała kanclerz Niemiec Angela Merkel czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May. Indie wiele chińskich inwestycji w ramach nowego szlaku postrzegają jako zagrożenie dla ich suwerenności. Inne państwa, jak np. Japonia wysłały niższych rangą urzędników.

Hanna Shen przypomniała też, że chiński model działania jest zupełnie inny niż w Europie. Chińczycy nie chcą żadnych przetargów, lecz kontroli nad wszystkim.

Premier powiedziała, że musimy być bardzo aktywni, żeby zrównoważyć bilans z Chinami. Musimy walczyć o nasz handel, o nasz eksport, ponieważ w 2016 roku nasz eksport do Chin spadł, za to import chiński do Polski wzrósł. Bilans wypada na naszą niekorzyść i to jest coś, co w rozmowie z Chinami powinniśmy podkreślać. Chiny muszą bardziej otworzyć się na nasze towary. Problem w tym, że przekaz polski nie jest jednolity – stwierdziła Hanna Shen.

Rozmówczyni redaktora Opalińskiego mówiła także o napięciu wokół Korei Północnej i o sytuacji politycznej na Tajwanie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Aby zbudować prawdziwą wspólnotę europejską, musimy pamiętać o jej korzeniach: chrześcijaństwie i kulturze europejskiej

Gośćmi Poranka Wnet z Budapesztu byli Gergely Prőhle i Jerzy Snopek. Rozmawiano m.in. na tematy literatury pięknej, budowania tożsamości narodowej oraz relacji gospodarczych między państwami grupy V4.

Gergely Prőhle, dyrektor Instytutu Literatury w Budapeszcie powiedział, że węgierska literatura piękna jest bardzo ważna w tworzeniu tożsamości narodowej. Jako przykład podał jednego z najważniejszych poetów na Węgrzech, Jánosa Aranya:

– To jeden z największych poetów XIX wieku. Obecnie obchodzimy dwusetną rocznicę jego narodzin. Jest on tak ważnym poetą dla Węgrów, jak przykładowo Adam Mickiewicz dla Polaków.

Węgry starają się propagować literaturę piękną wśród innych krajów, również wśród krajów Grupy Wyszehradzkiej. Uważają, że jest to dobra droga do poznania oraz zrozumienia siebie nawzajem: Węgry mają takich poetów narodowych, którzy mogliby stać się częścią literatury Europy Środkowej.

Zdaniem Gergelya Prőhlego, bliskość polsko-węgierska miała wielkie znaczenie w czasach przed transformacją ustrojową, a jej korzeni należy szukać w czasach walk wolnościowych w XIX wieku, w czasach Adama Mickiewicza i Józefa Bema.

Na zakończenie powiedział, że Europa Środkowa ma potencjał do tworzenia wspólnoty. – Naszym zadaniem jest ten potencjał wykorzystać, jednak musi to opierać się na realnych działaniach w ramach gospodarki. Łatwiej byłoby mówić o współpracy, jeżeli podróż z Budapesztu do Krakowa trwałaby 3 godziny zamiast 11.

Kolejny rozmówca, ambasador Polski na Węgrzech, prof. Jerzy Snopek odniósł się do wypowiedzi na temat szybszego połączenia kolejowego pomiędzy państwami Grupy Wyszehradzkiej:

– Kolejne prezydencje Grupy Wyszehradzkiej zakładają sobie ambitne plany, również w dziedzinie budowania infrastruktury, która miałaby zbliżać kraje środkowo-europejskie. Brakuje jednak na to środków finansowych

Jerzy Snopek mówił także o tym, że prawdziwa wspólnota nie może obejść się bez kultury, a poczucie tożsamości narodowej jest elementarne przy tworzeniu jakiejkolwiek większej wspólnoty.

– Aby poczuć się Europejczykami i budować jedność, musimy wiedzieć, co jest istotą naszej europejskiej tożsamości.  Są to wartości chrześcijańskie, wartości kultury europejskiej. Nasz region, nasze kultury narodowe nie są dość docenione jako oryginalne wartości kultury powszechnej – nieredukowalne do wartości zachodnich.

Na zakończenie rozmowy ambasador, który jest tłumaczem węgierskiej konstytucji, zwrócił uwagę na niezwykłość jej preambuły, obowiązującej od 2012 r. Odnosi się do najważniejszych i podstawowych wartości, które przyświecają i mają przyświecać Węgrom jako państwu i Węgrom jako narodowi – ludziom, którzy żyją na terytorium współczesnego państwa węgierskiego, jak i w diasporze. Zaczyna się ona od słów hymnu węgierskiego, „Boże, błogosław Węgry”, potem odwołuje się do dumy narodowej Węgrów, która ze względu na wydarzenia historyczne podobne do polskich, mogła zostać zatracona.

JN

 

Węgrzy byli wśród pierwszych, którzy starali się utworzyć współpracę energetyczną, szczególnie w krajach wyszehradzkich

O bezpieczeństwie energetycznym na Węgrzech i tzw. Jedwabnym Szlaku mówił w Poranku Wnet Dániel Bartha, dyrektor generalny think tanku Centre for Euro-Atlantic Integration and Democracy w Budapeszcie.

W Pekinie trwa spotkanie przywódców wielu państw, w tym Polski, na którym toczą się rozmowy na temat utworzenia nowego tzw. Jedwabnego Szlaku. Według Dániela Barthy Węgrzy oczekują, że uda im się nawiązać z Chinami strategiczną współpracę, tak aby stały się głównym partnerem Węgier.

Chińczycy dokonali wielu inwestycji na Węgrzech. Dániel Bartha jako przykład podał centrum regionalne Bank of China oraz to, że na Węgrzech działa już wiele chińskich przedsiębiorstw. Ponadto planowana jest nowoczesna linia kolejowa łącząca Belgrad z Budapesztem.

Na budowę takiej linii kolejowej nie zgadza się Unia Europejska. Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego, nie powstrzyma to jednak tego projektu: – Celem jest stworzenie nowoczesnego szlaku handlowego z Chin, tak jak to było w średniowieczu, i Węgrzy uważają, że są jego strategicznym punktem.

[related id=”18811″ side=”left”]Centrum logistyczne w Łodzi (które ma być elementem Jedwabnego Szlaku) nie będzie konkurencją dla Węgier, ponieważ Jedwabny Szlak ma kilka odgałęzień. Najlepsze drogi lądowe prowadzą przez Polskę, a drogi morskie docierają Salonik. Chińczycy dlatego właśnie bardzo mocno inwestują w wykupione przez nich greckie porty.

Dyrektor Centre for Euro-Atlantic Integration and Democracy, zapytany o stosunek węgierskich władz do kwestii bezpieczeństwa energetycznego, podkreślił rolę międzynarodowej współpracy w tym zakresie. Dodał też: – Węgrzy byli wśród pierwszych, którzy starali się nawiązać współpracę energetyczną, szczególnie w krajach wyszehradzkich. Polska była bardzo ważnym partnerem w tej inicjatywie.

Powiedział też, że większość gazu przybywa do Węgier z Rosji. Jednak znaczący wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Węgier ma możliwość pobierania gazu ze Słowacji lub z Zachodu.

Jeśli chodzi o spór wokół budowy Nord Stream II, to ze strony Węgier nie zapadła jeszcze żadna decyzja. Wynika to z tego, że Węgry pragną być solidarne z Polakami i innymi partnerami, ale z drugiej strony bardzo liczy się dla nich współpraca z Niemcami

Dániel Bartha wypowiedział się również na temat rozbudowy elektrowni atomowej. Z jednej strony Węgrzy chcą w ten sposób uzyskać niezależność energetyczną od rosyjskiego gazu, ale z drugiej to przecież Rosjanie uczestniczą w tej rozbudowie. Bardzo istotne będzie, jakie decyzje zostaną podjęte co do gospodarowania odpadami atomowymi.

Węgrom zależy na tym, aby między krajami Grupy Wyszehradzkiej działały interkonektory, żeby poprzez połączenie systemów dostaw energii krajów regionu zwiększyć ich bezpieczeństwo energetyczne. W ramach Grupy dla Węgier najważniejsza jest współpraca z Polską.

WJB

Zdecydowane stanowisko polskiego rządu: Nie ma naszej zgody na likwidację polityki spójności w ramach nowego budżetu UE

Jak podkreślił wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński w Katowicach, nie ma jeszcze stanowiska rządu, ale nie będzie zgody Polski na zakończenie polityki spójności; istnieje możliwość jej reformy.

Jak podkreślił minister Kwieciński, z punktu wodzenia naszego kraju obecny budżet UE jest niezwykle istotny i bardzo korzystny dla gospodarki. Połowa naszej konwergencji dokonanej w czasie poprzedniej perspektywy finansowej nastąpiła dzięki środkom europejskim. Jedna czwarta naszego wzrostu gospodarczego w ostatnich 7 latach to efekt absorpcji funduszy europejskich.

– Jedna trzecia środków finansowych, które sektor publiczny miał na inwestycje, to były środki unijne – podkreślił w czasie obrad Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach Jerzy Kwieciński.

Minister powiedział, że nie może przedstawić oficjalnej informacji, ponieważ rząd nie ma jeszcze stanowiska w sprawie przyszłego kształtu środków europejskich. Jerzy Kwieciński wskazał termin, w którym zostanie skonkretyzowane polskie stanowisko wobec przyszłości polityki spójności po 2020 roku, kiedy kończy się obecna perspektywa budżetowa: – 14 czerwca odbędzie spotkanie w Warszawie z komisarzem Oettingerem, odpowiadającym za politykę spójności. To będzie spotkanie nie tylko z rządem polski, ale z Grupą Wyszehradzką w poszerzonym formacie V4+4. Wiceminister rozwoju dodał jednocześnie, że rząd chce, aby w tej sprawie cały region mówił jednym głosem.

Od kilkunastu miesięcy coraz częściej w Brukseli słychać postulaty rezygnacji z prowadzenia polityki spójności jako zbyt drogiego instrumentu wspierania słabszych gospodarek w czasach kryzysu zadłużeniowego wielu krajów Unii Europejskiej. Środki z funduszy spójności w zdecydowanej większości trafiają do nowych krajów członkowskich, w szczególności do Polski. W ramach obecnie realizowanej perspektywy budżetowej ponad 50 procent funduszy ze środków spójności trafiła nad Wisłę.

Dlatego kraje-płatnicy netto do budżetu UE coraz częściej zgłaszają potrzebę głębokiej reformy polityki spójności, a nawet jej całkowitego przeformułowania. Pierwszym dużym krokiem do zmian subsydiarnego systemu rozdzielania pieniędzy w UE, którego najlepszym przykładem są właśnie środki pochodzące z funduszu spójności, był Plan Inwestycyjny dla Europy, popularnie zwany planem Junckera, od nazwiska szefa Komisji Europejskiej.

Plan przewiduje mechanizm udzielania preferencyjnych kredytów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na realizację konkretnych projektów gospodarczych. Do niedawana prawie 90 procent środków z tego mechanizmu trafiało do krajów starej UE. Dopiero w ostatnim roku udało się pozyskać środki z planu Junckera na kilkanaście projektów polskich na kwotę kilkunastu miliardów złotych.

Jerzy Kwieciński argumentował, że co prawda większość środków z funduszy spójności trafia do krajów przyłączonych do UE po 2004 roku, ale następnie wraca w postaci zamówień i kontraktów do krajów zachodniej Europy.

– Dla nas ważne jest, aby budżet UE, był traktowanych jako instrument do realizowania strategii UE. Z każdego euro, które zostało przekazane do krajów Grupy Wyszehradzkiej, 80 eurocentów wraca do krajów starej Unii Europejskiej, a w przypadku Niemiec, jedno euro wydane w ramach tej polityki wraca w wysokości 1,20 euro w zamówieniach dla niemieckiej gospodarki.

W czasie swojego wystąpienia na kongresie w Katowicach przedstawiciel polskiego rządu zaznaczył, że Polska nie zgodzi się na przyjcie budżetu w niższym wymiarze niż jest obecnie.

– Oczekujemy, że budżet UE nie zostanie zmniejszony. W skali makro budżet UE nie jest dużym wysiłkiem dla państw wspólnoty. (…) Chcemy, aby polityka spójności była kontynuowana w ramach Unii, ale nie chcemy tej polityki zamrozić w jej obecnym stanie, bo uważamy, że narzędzia i polityki muszą być dostosowywane do aktualnej sytuacji. Natomiast jasno mówimy, że oczekujemy utrzymania polityki spójności jako mechanizmu konwergencji – podkreślił w wystąpieniu Jerzy Kwieciński.

Jednocześnie wiceminister rozwoju podkreślił, że potrzebne będzie większe uwzględnienie instrumentów finansowych w wykorzystaniu środków z funduszy spójności.

Już na początku marca na specjalnie zwołanej konferencji w Brukseli polska strona przedstawiła propozycję reformy polityki spójności oraz połączenia jej w jeden spójny mechanizmy z Planem Junckera.

ŁAJ