Minister Gospodarki Morskiej: Powstanie nowy mechanizm finansowania produkcji okrętowej dla polskich stoczni i armatorów

Marek Gróbarczyk na rozpoczęcie drugiego dnia obrad V Kongresu Morskiego prezentował plany ministerstwa na następne lata w zakresie odbudowy przemysłu okrętowego oraz rozbudowy polskich portów.

Jak podkreślił minister, działalność na arenie międzynarodowej to jedno z ważniejszych zadań jego resortu: – Celem Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej jest również aktywne działanie na forach UE i międzynarodowych dedykowanych sprawom morskim, co stanowić ma jak najlepszy wkład Polski w globalnym ujęciu gospodarki morskiej.

– Przykładem działań na rzecz budowania odpowiedniego otoczenia międzynarodowego jest dokument, który podpiszę za chwilę. Wspólna deklaracja pomiędzy MGM a ministerstwa ds. morskiech Republiki Indonezji dotycząca współpracy w dziedzinie spraw morskich będzie podstawą dla zacieśnienie współpracy gospodarczej między naszymi krajami – podkreślił Marek Gróbarczyk, dodając jednocześnie, że „w przyszłym roku Polska będzie gospodarzem światowych Dni Morza ONZ, które odbędą się w Szczecinie.

Marek Gróbarczyk mówił również o innych planach i działaniach swojego resortu: – Ministerstwo prowadzi dzielność w takich obszarach jak odbudowana przemysłu okrętowego, rozwój portów, wzmocnienia edukacji morskiej czy działania na rzecz rybołówstwa i odzyskania możliwości prowadzenia żeglugi po polskich rzekach.

Na Kongresie Morskim komisarz w PŻM zaprezentował plan powołania Morskiego Funduszu Inwestycyjnego. Do tego pomysłu pozytywnie odniósł się minister Gróbarczyk: – Kwestia utworzenie mechanizmu finansowego, w sposób komercyjny ograniczającego negatywne skutki wahań cyklu koniunkturalnego dla stoczni i armatorów, to inicjatywa, którą ministerstwo będzie wspierać.

Jednym z priorytetów ministerstwa jest aktywizacja przemysłu okrętowego. Wszystkie działania podejmowane przez mój resort są elementem masterplanu stoczniowego, którego celem jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy stocznie będą mogły funkcjonować na zasadach rynkowych z wykorzystaniem swojego potencjału – zaznaczał minister

Minister gospodarki morskiej odniósł się również do przyjętej już w zeszłym roku dużej ustawy stoczniowej: – Dotychczasowe działania podjęte przez resort dotyczyły przygotowania ustawy stoczniowej. Z dniem 1 stycznia 2017 roku weszła w życie najważniejsza część tej ustawy, która dotyczy rozszerzenia możliwości stosowania zerowej stawki podatku VAT praktycznie do wszystkich statków dedykowanych do celów w komercyjnych oraz do części składowych tych jednostek.

Marek Gróbarczyk odnosił się również do realizacji projektów zawartych w planie Morawieckiego, zakładających budowy polskich promów: – Projekt Batory oparty jest na czterech autonomicznych częściach, dotyczących budowy promów dla polskich armatorów, wsparcia nowoczesnych technologii okrętowych, budowy nowoczesnej modułowej platformy offshore oraz stworzeniu nowoczesnego miejsca recyklingu statków, czyli zielonej stoczni. Warto podkreślić, że już 23 czerwca zostanie położna stępka pod pierwszy prom pasażersko-samochodowy. Rozpoczęcie budowy promu stanowi symbol i dowód na skuteczność działań naprawczych prowadzonych przez ministerstwo.

W ramach programu rozwoju portów morskich przyjęto dwie ważne ustawy: pierwsza dotyczy pogłębiania toru żeglugowego do Szczecina do głębokości 12,5 metra, druga – budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską – podkreślił w czasie swojego przemówienia na V Kongresie Morskim Marek Gróbarczyk.

 

ŁAJ

 

V Kongres Morski/ Polskie stocznie wybudują okręty podwodne dla marynarki wojennej razem z zachodnimi przedsiębiorstwami

Konrad Konefał, prezes MS TFI zarządzającego portfelam dwóch stoczni, podczas kongresu zapowiedział utworzenie wspólnych spółek z zachodnimi firmami, które będą budować okręty dla marynarki wojennej.

W czasie Kongresu Morskiego plany budowy polskiego przemysłu stoczniowego, działającego na rzecz marynarski wojennej, opisywał Konrad Konefał, prezes MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, który zarządza stoczniami Nauta Gryfia i Szczecińskim Parkiem Przemysłowym, który jest pozostałością po Stoczni Szczecińskiej. W ostatnich dniach zapadła decyzja o przejęciu od komornika przez fundusz MARS Stoczni Marynarki Wojennej. – Przed nami duże wyzwania, jeżeli chodzi o militarne znacznie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Odgrywamy dużą rolę w remoncie jednostek wojennych, a od niedawna również marynarki wojennej. Tutaj funkcję remontową spełnia stocznia Nauta w Gdyni.Prezes MS TFI podkreślił, że jego spółka liczy na to, że „ten kierunek będzie dalej się rozwijał”.

– Chcemy, aby okręty polskiej floty wojennej były remontowane w polskich stoczniach. Coraz częściej udaje nam się przeprowadzać te remonty nie w trybie przetargu, ale w trybie bezpieczeństwa państwa – podkreślił w czasie swojego wystąpienia Rafał Konefał. Część ekspertów zwraca uwagę, że przyjęcie trybu bezprzetargowego przy remontowaniu polskich okrętów powoduje znaczny wzrost kosztów dla budżetu sił zbrojnych. Zdaniem prezesa MS TFI system bezprzetargowy, mimo że kosztowniejszy, lepiej pasuje do potrzeb armii. – Powiem tak, że za bezpieczeństwo trzeba płacić. Tryb bezpieczeństwa państwa jest trybem, za który trzeba zapłacić. Ale dzięki temu oferujemy zdolność do szybkiej reakcji i utrzymujemy zdolności remontowe, które w szybkim czasie będą mogły zostać uruchomione.
– Dążymy do tego, aby nasze stocznie i cała marynarka wojenna zdobyły zdolność szybkiej reakcji. Stąd pierwsze od wielu lat zamówienie remontowe zawarte ze szczecińską stocznią Gryfia, która jest blisko położona od portu 8 flotylli w Świnoujściu. Wiele państw świata płaci stoczniom za gotować do napraw. Nas jak na razie na to nie stać, ale chcemy taką gotowość wytworzyć – podkreślił prezes MS TFI.

Konrad Konefał mówił również o zaawansowanych planach współpracy z kapitałem zachodnim na rzecz budowy polskiej floty – Chcemy stworzyć wspólne przedsięwzięcie z zachodnim kapitałem na rzecz budowy okrętów. My dążymy do tego, aby zawiązać spółkę joint venture, która wybuduje dla Polski okręty podwodne. Jesteśmy dość zaawansowani w tych rozmowach.

Zdaniem prezesa MS TFI Polska powinna opierać modernizację swojej floty wojennej na krajowej produkcji, wspieranej zagraniczną wiedzą i kapitałem. Jak dodał, obecnie trwają rozmowy o tym, jak wielu poddostawców ma pochodzić z Polski, tak aby nowe okręty nie były tylko składane w naszych stoczniach. – Nie chcemy kupować okrętów za granicą, ale chcemy, aby powstawały one w kraju. Z punktu widzenia bezpieczeństwa bardzo ważne jest, aby wybudować okręty w Polsce, a potem remontować je w ojczystych stoczniach.

Prezes funduszu zarządzającego stoczniami Nauta i Gryfia podkreślił, że do tej pory wiele zamówień realizowanych na terenie tych zakładów było przeprowadzanych przez firmy zewnętrzne. – Dążymy do tego, aby nasze stocznie budowały i remontowały okręty wojenne w możliwie największym zakresie – powiedział, podając przykład działania polskich stoczni, które ograniczają się często do wynajmowania doków. – W coraz mniejszym stopniu akceptujemy takie sytuacje, że armatorzy wprowadzają do stoczni własne firmy – podkreślał Konefał. To jest ważne z punktu widzenie stoczni, które są gotowe do świadczenia usług kompleksowych w swoich zakładach.

– Będziemy szli w budowę promów pasażerskich, a nie masowców – podkreślił prezes MS TFI. – Bo nie jest sztuką wybudować statek, ale trzeba jeszcze na tym zarobić.

ŁAJ

Do portu w Świnoujściu wpłynął pierwszy statek z gazem LNG z USA. Beata Szydło: Takie dni przechodzą do historii

Gazoport łączy w sobie dwa priorytety polskiego rządu: bezpieczeństwo i rozwój – mówiła premier Beata Szydło podczas symbolicznego powitania pierwszego transportu LNG z USA w terminalu w Świnoujściu.

Beata Szydło powiedziała, że ten pierwszy transport gazu z USA do Polski na pewno będzie w przyszłości odnotowywany w podręcznikach historii. Ten dzień jest takim symbolicznym dniem, który pokazuje, że Polska rzeczywiście realizuje idee bezpiecznego kraju.

[related id=”17520″]

Beata Szydło pogratulowała wszystkim, „którzy przyczynili się do tego, aby dzisiaj można było ten dzień świętować”. Z kolei partnerów z USA zachęcała do „dalszej i bardziej efektywnej współpracy”. Szefowa rządu przypominała, że to premier Jarosław Kaczyński podjął decyzję, żeby przeznaczyć środki budżetowe na tę inwestycję, mimo, że „byli tacy, którzy wątpili w jej konieczność”.

„To śp. prezydent Lech Kaczyński i pan premier Jarosław Kaczyński są tymi, których rolę powinniśmy podkreślać i dziękować im za to, że dzisiaj Polska może mówić, iż jest państwem bezpiecznym i suwerennym. Również dlatego, że mamy tak wspaniałą inwestycję, jaką jest gazoport” – mówiła Szydło.

Mierzący 289 m długości i 46 m szerokości gazowiec wypłynął 22 maja br. z terminala Sabine Pass w amerykańskiej Luizjanie. Do Świnoujścia dotarł w środę. Premier Szydło oceniła, że takie dostawy powinny stać się rutyną. „Myślę, że to jest już przesądzone” – dodała.

Skroplony gaz zostanie poddany procesowi tzw. regazyfikacji, czyli przywrócenia – przez ogrzanie – do postaci gazowej. Odbywa się to w specjalnych instalacjach – tzw. odparowalnikach. Po zakończeniu regazyfikacji paliwo trafi do polskiej sieci gazowej.

Ładunek na rynku spot kupiło PGNiG, które do terminala sprowadza również skroplony gaz z Kataru. Wiceprezes PGNiG ds. handlowych Maciej Woźniak mówił wcześniej dziennikarzom, że to nie ostatnia dostawa LNG z USA. Przypomniał, że do terminala wkrótce dotrze kolejny transport z innej transakcji sportowej. PGNiG nie ujawnia sprzedawcy. Oprócz tego – jak mówił Woźniak – „do października jeszcze jakiś spot się przydarzy”. Wiceprezes PGNiG powtórzył, że nie widzi zagrożeń dla dostaw w ramach kontraktu katarskiego z powodu sytuacji międzynarodowej wokół Kataru.

PAP/JN

Elżbieta Rafalska, minister rodziny: Bezrobocie wciąż spada. Szacuje się, że na koniec 2017 roku spadnie do 7 procent

Na specjalnej konferencji minister rodziny prezentowała najnowsze dane dotyczące bezrobocia w Polsce, a także szczegółowe założenia nt. zmian w programie Rodzina 500 Plus i wymiarze płacy minimalnej.

– Mamy kolejne dobre informacje z rynku pracy. W maju odnotowaliśmy spadek bezrobocia rejestrowanego o 0.2 procenta do 7,5 procent. Bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie – zakomunikowała na specjalnej konferencji minister rodziny Elżbieta Rafalska.

W maju zarejestrowanych w urzędach pracy było około 1,200 tysięcy osób, to jest o 49,3 tysięcy mniej niż miesiąc wcześniej. Spodek stopy bezrobocia został odnotowany we wszystkich województwach, ale największy odnotowaliśmy w województwie warmińsko-mazurskimi, które od lat przoduje co do wysokości stopy bezrobocia.

Wczoraj Rada Ministrów przyjęła propozycję płacy minimalnej, która jest niższa o 20 złotych od tego, co proponował resort. Jeżeli po rozmowach na forum Rady Dialogu Społecznego zostanie utrzymany wariant rządowy, to wówczas płaca minimalna będzie wynosić 47,14 procent średniej krajowej.

Przyjęty przez rząd w zeszłym roku wzrost płacy minimalnej wyniósł aż 8 procent. Tegoroczna propozycja rządu podnosi wymiar płacy minimalnej o 4 procent. Do ustaleń Rady Ministrów odniosła się minister Rafalska: – Wiemy, że związki zawodowe chciały większego wzrostu, nawet do 2200 zł, ale pracodawcy chcieli wzrostu w granicach 50 zł, czyli o 30 mniej, niż proponuje rząd. Jeżeli płaca minimalna nie będzie uzgodniona w ramach Rady Dialogu Społecznego, to rząd przyjmie płacę minimalną w ramach rozporządzenia. Dlatego możemy być pewni, że nie będzie to mniej niż 2080 złotych.

Minister rodziny odniosła się również do przyjętych przez rząd podwyżek emerytur. – Waloryzacja emerytur i rent będzie kosztować budżet państwa ponad 4 mld 800 mln zł. Waloryzacja w zeszłym roku wyniosła 1 mld 400 mln zł, ale wtedy mieliśmy do czynienia z deflacją. Tegoroczna waloryzacja oznacza wzrost przeciętnej emerytury o 52 zł, a minimalnej o 24 zł.

Elżbieta Rafalska mówiła również o zmianach w programie Rodzina 500 plus: – Nastąpi uproszenie wielu przepisów, tak aby były jednolite we wszystkich regionach. Mówimy o doprecyzowaniu przepisów w zakresie opieki naprzemiennej oraz w wypadku osób samotnie wychowujących dzieci. Chcemy, aby były takie same zasady dla wszystkich.

Minister rodziny wskazała również na potrzebę przejęcia przez rząd przyjmowania wniosków o przyznanie zasiłku 500 plus – Chciałam zwrócić uwagę na zmianę w ramach koordynacji zabezpieczeń wniosków o wsparcie z programu Rodzina 500 plus. Do tej pory czynności z koordynowaniem składania wniosków wykonywali marszałkowie, teraz chcemy, aby to robili wojewodowie. Mamy 50 tysięcy zaległych wniosków nierozpatrzonych, które leżą w biurach marszałków województw. To jest nasze zadanie własne, zadanie rządu, a teraz, kiedy będzie wpływało więcej wniosków, chcemy ten proces sami organizować. Nie chcemy, aby niektórzy rodzice czekali po kilka miesięcy na środki, które i tak zostaną wypłacone w całości, ale w skumulowanej transzy. […]. Przejmiemy wszystkie osoby, które do tej pory pracowały przy tych wnioskach i które teraz rozpoczną pracę w ramach urzędów wojewodów.

 

ŁAJ

Południe Wnet 7 czerwca 2017 roku. Goście: Jadwiga Chmielowska, Leszek Skiba

Głównym tematem rozmowy były emerytury dla działaczy solidarnościowych oraz makroekonomiczne założenia do budżetu na przyszły rok.

Jadwiga Chmielowska– Redaktor naczelna „Śląskiego Kuriera WNET”

 Leszek Skiba – Wiceminister finansów


Prowadzący: Włodzimierz Brewczyński 

Realizator: Karol Zieliński

Wydawca techniczny: Jaśmina Nowak


Część pierwsza:

Jadwiga Chmielowska przypomniała o zmarłym przed kilkoma dniami Tadeuszu Jedynaku – działaczu śląsko-dąbrowskiej Solidarności, sygnatariuszu porozumień jastrzębskich w 1980 r. Jadwiga Chmielowska zwróciła uwagę, że działacze solidarnościowi często żyją na granicy nędzy. Stwierdziła, że kombatanci, osoby walczące w latach 80 powinny mieć emerytury, które pozwolą im na godne życie. Podkreśliła, że jest to do zrealizowania: W tej chwili status działacza niepodległościowego ma około 2.5 tys. osób. Redaktor naczelna mówiła również o likwidacji przemysłu, o Kopalni Krupiński oraz o tym, że o polskie zasoby naturalne na Śląsku walczą już tylko gminy i samorządy. Jadwiga Chmielowska skomentowała stosunki polsko – ukraińskie w kontekście działania moskiewskich sił dezinformacyjnych. Powiedziała m.in., że zarówno polscy jak i ukraińscy ministrowie są wprowadzani w błąd.

Część druga

Leszek Skiba- o makroekonomicznych założeniach do budżetu na przyszły rok.

Raport Wojciecha Konończuka z Ośrodka Studiów Wschodnich: Niekończąca się zapaść – stan ukraińskiego sektora naftowego

Według eksperta, sektor naftowy na Ukrainie pogrąża się w zapaści, w odróżnieniu od sektora gazowego, który potrafił w krótkim czasie zdywersyfikować dostawy i uniezależnić się od rosyjskich dostaw.

– Jest to próba ukazania na przykładzie jednego sektora gospodarki ukraińskiej pewnego studium przypadku, to znaczy, jak gigantyczna korupcja, brak nadzoru ze strony państwa może doprowadzić do zapaści niegdyś kwitnącego sektora – powiedział gość „Poranka Wnet”. Gościem tym był kierownik zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii OSW, Wojciech Konończuk.  Jak zaznaczył, w  energetyce Ukrainy sektor naftowy nie odgrywa głównej roli i pod względem znaczenia gospodarczego i politycznego ustępuje sektorom gazowemu, węglowemu i jądrowemu.

– Kwestie związane z ukraińskim sektorem paliwowym zwykle nie trafiają do mediów innych niż branżowe – powiedział Konończuk. Jak powiedział, wnikliwa analiza tej strategicznej branży gospodarki ukraińskiej wykazała, że potężny niegdyś przemysł rafineryjny znajduje się od lat w głębokim kryzysie.

Ekspert przypomniał, że okres świetności tej branży na Ukrainie to lata osiemdziesiąte, a ukraińskie rafinerie są najbardziej przestarzałe w Europie. – Stworzone przez polskich inżynierów w latach dwudziestych ubiegłego wieku zagłębie bolesławskie należy do najstarszych i pionierskich w tej części świata, ale dziś również do najbardziej przestarzałych nawet na Ukrainie – powiedział. Jego zdaniem korupcja na gigantyczną skalę jest jednym z głównych powodów tej sytuacji.

– Oligarcha jest jeden, niejaki Ihor Kołomojski, który tuż po rewolucji był gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego – powiedział Konończuk, pytany, który z oligarchów zamieszany jest w afery korupcyjne w ukraińskim sektorze paliwowym. Zaznaczył przy tym, że nie kontroluje on całego sektora. Ekspert OSW podkreślił, że jednak najważniejszą bolączką jest problem złej polityki państwa, bowiem wszystkie przedsiębiorstwa są niedoinwestowane, niemodernizowane i niezdolne do produkcji paliw w ilości i jakości wymaganej przez rynek. W dodatku nierozwiązanym od lat problemem jest zaopatrzenie w surowiec do przerobu.

Wojciech Konończuk mówił również o skutecznej dywersyfikacji gazu ziemnego na Ukrainie, a także o kryzysie gospodarczym na Białorusi, który doprowadził do masowych protestów.

Zapraszamy do wysłuchania audycji.

Cały raport OSW można przeczytać  : https://www.osw.waw.pl/sites/default/files/raport_pl_niekonczonca_zapasc_net.pdf

MoRo

Jest decyzja rządu: Minimalne wynagrodzenia za pracę w 2018 roku wzrośnie o 4 procent, do wysokości 2080 zł

Minimalne wynagrodzenie w 2018 r. wzrośnie z 2000 do 2080 zł, minimalna stawka godzinowa z 13 do 13,50 zł – taką decyzję podjął we wtorek rząd. Pozwala na to dobra sytuacja ekonomiczna Polski.

CIR poinformowało PAP w komunikacie, że rząd proponuje, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2018 r. wynosiło 2080 zł. Oznacza to wzrost o 80 zł (4 proc.) w stosunku do 2017 r.

– Jednocześnie Rada Ministrów proponuje, aby minimalna stawka godzinowa w 2018 r. wynosiła 13,50 zł (w 2017 r. jest to 13 zł).

[related id=”17806″]

CIR zaznaczyło, że wzrost minimalnego wynagrodzenia nie powinien negatywnie wpłynąć na rynek pracy. – Obecna sytuacja ekonomiczna Polski pozwala na zrównoważone podnoszenie płacy minimalnej, adekwatnie do wzrostu gospodarczego i wzrostu produktywności pracy oraz spadku bezrobocia. Proponowany poziom minimalnego wynagrodzenia nie powinien negatywnie wpłynąć na rynek pracy – czytamy w komunikacie.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej proponowało, żeby minimalne wynagrodzenie wynosiło 2100 zł.

Zgodnie z przepisami, Rada Ministrów do 15 czerwca ma przedstawić Radzie Dialogu Społecznego propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę i minimalnej stawki godzinowej.

PAP/JN

Janusz Śniadek, poseł PiS: Ustawa o wolnych niedzielach w handlu z całą pewnością wejdzie w życie przed końcem tego roku

Zdaniem byłego przewodniczącego „Solidarności” nie jest jasne, ile niedziel będzie ostatecznie wolnych od handlu. Strona społeczna domaga się 8 niedziel pracujących, premier Szydło mówiła o połowie.

Z Januszem Śniadkiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym przewodniczącym „Solidarności” rozmawialiśmy po posiedzeniu Rady Ochrony Pracy, gdzie po raz pierwszy prezentowane było sprawozdanie Państwowej Inspekcji Pracy o stanie rynku pracy za rok 2016.

Zdaniem Janusza Śniadka przedstawione sprawozdanie pokazuje, że cały czas pozostaje dużo do zrobienia w ramach ochrony prawa pracy. – Zjawisk negatywnych na rynku pracy niestety ciągle jest bardzo wiele i trzeba reagować na bieżąco na pojawiające się zagrożenia i dostosowywać prawo.

Poseł PiS uważa, że ciągle palący problem tzw. umów śmieciowych mógłby rozwiązać tzw. jednolity podatek, który miał złączyć w jedną daninę wszystkie obecne podatki nakładane na pracę (składki na ZUS i NFZ oraz PIT).

Jednak prace nad rozwiązaniem tego problemu zostały zarzucone przez rząd na początku bieżącego roku. – Przez pewien czas oczekiwaliśmy na rozwiązanie, które radykalnie sprzyjałoby likwidacji patologii, jaka są umowy śmieciowe, polegające na jednolitym opodatkowaniu pracy niezależnie od formy zatrudnienia. Niestety to rozwiązanie zostało zawieszone i nie wiemy, czy do niego ostatecznie dojdzie. Teraz musimy powrócić do rozwiązań bardziej cząstkowych w tej materii.

Obecnie coraz bardziej mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Malejące bezrobocie powoduje, że przedsiębiorcy poszukują bardziej wykwalifikowanych pracowników, co w coraz większym stopniu skłania ich do zapewnienia minimum warunków pracownikowi, aby go zatrzymać, niezależnie od działań rządu – podkreślił Janusz Śniadek.

Poseł PiS podsumował skutki wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej na polskim rynku pracy, co nastąpiło 1 stycznia 2017 roku – Na obiektywne podsumowanie mechanizmu minimalnej płacy w wysokości 13 złotych będzie potrzebny dłuższy okres, ale mamy już pozytywne sygnały, czemu nie można się dziwić. (…) Z całą pewnością nigdy przeciwko tego typu regulacjom nie występują dobrzy, uczciwi przedsiębiorcy, budujący swoją przyszłość na współpracy z pracownikami.

Co do ustawy o wolnych niedzielach, Janusz Śniadek przyznał, że praca nad nią idzie powolnie, ale zapewnił, że jest wola polityczna w partii rządzącej, aby w części przychylić się do postulatów „Solidarności”. – Ustawa o wolnych niedzielach jest procedowana. To prawda, że nie dość szybko, ale ustawa zostanie przyjęta. Pozostaje kwestią do rozstrzygnięcia, jak duża będzie skala tych wyjątków, czyli tzw. niedziel pracujących. Premier Beata Szydło mówiła o połowie niedziel wolnych od pracy, w tej chwili w projekcie społecznym mowa jest o ośmiu niedzielach, w które będzie można prowadzić handel. Z całą pewnością ustawa wejdzie w życie przed końcem tego roku.

ŁAJ

Wszyscy zrzuciliśmy się po 500 złotych na aferę SKOK Wołomin. Przestępcy powiązani z WSI ukradli 3 miliardy złotych

W Poranku Wnet Witold Gadowski rozmawiał z Marcinem Karlińskim o udziale oficerów WSI w aferze SKOK Wołomin oraz o bierności polityków i instytucji państwowych przy wyjaśnianiu tej sprawy.

Wszyscy jesteśmy poszkodowani w aferze SKOK Wołomin, bo każdy z nas zrzucił się po 500 złotych na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który musiał wypłacić gwarantowane depozyty upadłego SKOK-u – podkreślił w „Poranku Wnet” Marcin Karliński ze Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Świętego Michała.

W ostatnich dniach do grona podejrzanych w aferze SKOK Wołomin dołączył kolejny członek byłych Wojskowych Służb Informacyjnych. Do 15 lat więzienia grozi b. oficerowi WSI Krzysztofowi W., oskarżanemu o – „wyłudzanie z tej kasy kredytów i pożyczek. Gorzowska prokuratura zarzuca mu przynależność do grupy przestępczej i dokonanie 32 wyłudzeń na łączną kwotę ok. 100 mln zł”poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp., Roman Witkowski.

– W tej sprawie przewija się więcej oficerów byłej WSI niż tylko jeden kapitan, który był członkiem zarządu SKOK Wołomin. Oficerowie brali udział w werbowaniu tzw. słupów, na które były brane kredyty z kasy z Wołomina –  opowiadał gość „Poranka Wnet”.

Łącznie w gorzowskim śledztwie ws. SKOK Wołomin zarzuty usłyszało do tej pory ponad 330 osób. Wśród nich są domniemani członkowie grupy przestępczej działającej na szkodę SKOK Wołomin, jak i osoby z nimi współpracujące na zasadzie tzw. słupów.

Zdaniem gościa „Poranka Wnet”, środki przejęte przez przestępców w wyniku upadłości wołomińskiej kasy dalej są wykorzystywane w kraju. – Pieniądze ukradzione w ramach afery SKOK Wołomin są po prostu zaparkowane w różnych firmach i instytucjach i mają wpływać na polską politykę. Bo one nie wyjechały za granicę. Twierdzenie, że są gdzieś na Cyprze, to tworzenie fałszywych tropów.

– Prokuratura nie jest zainteresowana odzyskaniem pieniędzy ukradzionych przez zarządców SKOK Wołomin, a chce karać nasze stowarzyszenie. To wszystko wygląda tak, że pan Polaszczyk wyjdzie z więzienia, a ja zostanę osadzony – podkreślił w „Poranku Wnet” Marcin Karliński.

Piotr P., kolejny b. oficer WSI, jest jednym z głównych podejrzanych w tej sprawie. Zasiadał w Radzie Nadzorczej SKOK Wołomin i miał kierować procederem wyłudzenia z Kasy ponad 1 mld zł. W 2016 r. Piotr P. został skazany przez warszawski sąd I instancji na 5 lat pozbawienia wolności za tzw. aferę fundacji „Pro Civili”, założonej przez byłych oficerów WSI. Przed stołecznym sądem trwa odrębny proces, w którym P. jest oskarżony o zlecenie pobicia w 2014 r. wiceszefa KNF nadzorującego kontrolę w SKOK Wołomin.

Gość „Poranka Wnet” wskazywał również na powiązania polityków ze sprawą SKOK Wołomin. – Jednym z polityków, który został zamieszany w aferę, jest były poseł PSL Serafin, na którego chce się zrzucić całą winę. Poseł miał preferencyjny kredyt ze SKOK Wołomin, którego nie spłacał, w wysokości 3 milionów złotych, a ma odpowiadać za trzy miliardy, jakie ukradziono w całej aferze.

Stowarzyszenie Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Świętego Michała zrzesza deponentów-członków Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie poszkodowanych w wyniku zawieszenia SKOK Wołomin przez Komisję Nadzoru Finansowego w grudniu 2014 r., a następnie ogłoszenia upadłości SKOK Wołomin 5 lutego 2015 r.

W wyniku upadłości SKOK Wołomin poszkodowanych zostało 781 deponentów posiadających depozyty przekraczające kwotę gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (równowartość 100 tys. euro).

ŁAJ/PAP

Rafał Bochenek: Rząd przewiduje, że w 2018 r. PKB wzrośnie o 3,8 procent, a bezrobocie spadnie do 6,4 procent

Założenia budżetu na przyszły rok przewidują wzrost gospodarczy, redukcję deficytu sektora finansów publicznych do poziomu 2,5 procent PKB oraz spadek bezrobocia – poinformował rzecznik rządu.

Rafał Bochenek podkreślił na poniedziałkowym briefingu, że wzrost gospodarczy na poziomie 3,8 procent PKB ma opierać się głównie na wzroście inwestycji w sektorze publicznym, jak i na rosnącym popycie inwestycyjnym w sektorze prywatnym. – Będą dosyć niskie stopy procentowe, w związku z tym przewidujemy, iż obywatele powinni chętniej inwestować swoje oszczędności – powiedział.

Rząd zakłada, iż bezrobocie w przyszłym roku będzie maleć każdego miesiąca, aż spadnie do poziomu 6,4 procent na koniec roku. Według założeń budżetowych, inflacja ma wynieść 2,3 procent; przewidywana jest też dalsza redukcja deficytu sektora finansów publicznych do poziomu 2,5 procent PKB.

[related id=”22027″]

Bochenek wskazał, że przeciętne wynagrodzenie brutto ma wynieść 4443 zł, czyli być wyższe o 200 zł niż w tym roku.

W niedawnej rozmowie z PAP wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki ocenił, że założenia przyszłorocznego budżetu są realistyczne. – Nie są nadmiernie optymistyczne, ale też nie są nadmiernie konserwatywne – mówił.

– W kontekście wydatków chcemy trzymać się stabilizującej reguły wydatkowej, co jest oczywiście pewnym wyzwaniem, ale przy dobrze działającym procesie uszczelnienia (systemu podatkowego – PAP) jest to absolutnie do zrobienia – zaznaczył wicepremier.

Dodał, że największym wyzwaniem przyszłorocznego budżetu będzie niewiadoma dotycząca tego, ile osób zdecyduje się na przejście na emeryturę w wieku 60-65 lat po nabyciu takiego uprawnienia. Wyjaśnił, że resort finansów przyjmuje konserwatywne założenia, że na emeryturę przejdzie 90 proc. uprawnionych, choć analizy wskazują na około 83-85 proc. Według Morawieckiego to największa niewiadoma, która może kosztować przyszłoroczny budżet dodatkowe 10 mld zł.

Pytany, czy wobec tego można mówić o przywróceniu 22% stawki VAT w przyszłym roku, wicepremier powiedział, że nie ma teraz planu zmiany żadnych stawek podatkowych. – W VAT koncentrujemy się przede wszystkim na nowoczesnych mechanizmach informatycznych, wyłapywaniu (…) oszustw. I to nam idzie coraz lepiej – powiedział.

[related id=”19128″ side=”left”]

Zdaniem wicepremiera, deficyt nominalny budżetu w przyszłym roku może być na poziomie podobnym do tegorocznego, ale bardzo dużo będzie zależało od tego, ile osób zdecyduje się na przejście na emeryturę w ostatnim kwartale 2017 r. Dlatego październik i listopad, czyli jeszcze przed ostatecznym zatwierdzeniem przez Sejm budżetu na 2018 r., będą bardzo ważne z punktu widzenia prac nad budżetem.

Morawiecki poinformował, że w tym roku deficyt budżetu może być o parę miliardów niższy niż zaplanowany w tegorocznej ustawie budżetowej w wysokości 59,3 mld zł.

W „Programie Konwergencji. Aktualizacja 2017″ założono, że deficyt sektora finansów publicznych w 2017 r. wyniesie 2,9 procent PKB, w 2018 r. 2,5 procent PKB, w 2019 r. 2,0 procent, a rok później 1,2 procent PKB. Dług sektora finansów publicznych w tych latach wyniesie odpowiednio: 55,3 procent PKB, 54,8 procent PKB, 54 procent PKB oraz 52,1 procent PKB.

Założenia przewidują, że PKB w 2017 r. wzrośnie o 3,6 procent, w roku 2018 o 3,8 procent, a w 2019 i 2020 po 3,9 procent. Podstawowym czynnikiem wzrostu będzie popyt konsumpcyjny gospodarstw domowych. Jednocześnie resort finansów zakłada, że w 2017 r., w efekcie oczekiwanego przyspieszenia w wydatkowaniu środków unijnych z perspektywy finansowej 2014-20, inwestycje zwiększą się – w ujęciu rocznym – realnie o 7,2 procent. Wzrost na zbliżonym poziomie ma utrzymać się w kolejnych latach prognozy.

[related id=”18603”]

– Oczekuje się kontynuacji poprawy sytuacji na rynku pracy, która sprzyjać będzie wzrostowi wynagrodzeń w sektorze rynkowym. Od 2017 r. średnioroczne zmiany CPI będą stopniowo podążać w kierunku celu inflacyjnego NBP (2,5 procent – PAP), którego osiągnięcie zakłada się w 2020 r. – napisano w dokumencie.

Przewidziano, że w 2017 r. inflacja wyniesie 1,8 procent, w 2018-2019 r. 2,3 procent, a w 2020 r. wzrost cen przyspieszy do 2,5 procent. Założono ponadto, że przeciętna stopa bezrobocia (BAEL) spadnie z 5,7 procent w tym roku do 4 procent w 2020 r. Natomiast wynagrodzenia w gospodarce narodowej będą rosły w latach 2017-2020 odpowiednio o 4,8 procent, 4,7 procent, 5,1 procent i 5,3 procent.

Założono, iż w 2018 r. uszczelnienie systemu podatkowego przyniesie ok. 8 mld zł, w 2019 r. – ok. 6 mld zł, a w 2020 r. – ok. 4 mld zł.

– W zakresie wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej założono, że po przewidzianym w ustawie budżetowej na rok 2017 wzroście funduszu wynagrodzeń (1,3 procent), w 2018 r. nastąpi ich zamrożenie, a w kolejnych latach fundusz będzie indeksowany inflacją z roku poprzedniego – dodano.

PAP/JN