Piotr Naimski: Po 2022 roku nie będziemy importować gazu z Rosji. Umowę z Rosją zastąpi kontrakt z Norwegią i gaz LNG

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej we wtorek przedstawił plany polskiej polityki energetycznej na najbliższe lata, ze szczególnym uwzględnieniem budowy Baltic Pipe.

Na posiedzeniu sejmowego zespołu Piotr Naimski przedstawił plany rządu mające na celu uzyskanie przez Polskę niezależności energetycznej. – Długoterminowe kontrakty są realizowane. Kontrakt jamalski kończy się w 2022. Jego zapisy są tak sformułowane, że o jego przyszłości musimy zadecydować do końca 2019 roku. Nasza strategia opiera się na przekonaniu, że do 2022 roku dostawy ze wschodu będą zastąpione innymi źródłami.

[related id=17356]

W 2016 roku zużycie gazu w Polsce kształtowało się na poziomie 16 mld metrów sześciennych gazu. Polska otrzymuje z kontraktu jamalskiego obecnie około 10 mld metrów sześciennych ze złóż rosyjskich. Produkcja własna to kolejne 4,5 mld metrów sześciennych gazu. W ramach europejskiej sieci gazowej Polska zakupiliła kolejne 2,5 mld metrów sześciennych, ale to jest ciągle gaz rosyjski. Do tego dochodzi niewielki import z Czech. Łącznie do Polski wpłynęło około 18 mld metrów sześciennych gazu, z czego niecały miliard został sprzedany na Ukrainę.

– Realizujemy dwa projekty strategiczne. Pierwszym jest terminal LNG w Świnoujściu, który zostanie rozbudowany, w tym jego moce regazyfikacyjne o 50 procent, do 7,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. To nie jest duża inwestycja. Tej rozbudowy nie należy wiązać z budową trzeciego zbiornika – powiedział minister Naimski przedstawiając priorytety polskiej polityki energetycznej. Zwrócił uwagę, że inwestycja ta spowoduje zwiększenie mocy regazyfikacyjnych i zwiększenie częstotliwości przyjmowania statków. Jeżeli zdecydujemy, że budujemy trzeci zbiornik LNG w Świnoujściu, wówczas będziemy mogli przyjmować nawet 10 mld metrów sześciennych gazu. Drugim projektem jest budowa połączenia gazociągowego z szelfem norweskim przez Danię do Polski.

[related id=15595 side=left]

– Gazociąg jamalski ma szczególny status w Polsce, ponieważ na mocy porozumienia międzyrządowego z 2010 roku dochód spółki polsko-rosyjskiej EuRoPol GAZ, czyli właściciela naszej części gazociągu Jamal, jest ograniczony do 21 miliardów złotych. To jest suma niemalże zerowa w porównaniu z ilościami przepompowanego gazu. Polska nie straci dochodów z tranzytu Jamalem, bo ich porostu nie ma- powiedział Naimski, który nie ma wątpliwości co do tego, że kontrakt z Rosją nie przynosi polskiej gospodarce odpowiednich korzyści.  Przypomniał, że mamy możliwość odbioru gazu z Jamalu teoretycznie w ilości ponad 8 mld metrów sześciennych gazu, ale z tylko z 3 mld metrów sześciennych gazu z tego gazociągu pochodzi z kontraktu jamalskiego, reszta jest realizowana przez inne, mniejsze gazociągi z Białorusi i Ukrainy. Więc kontrakt jamalski, a gazociąg jamalski to dwie różne rzeczy.

– Z Ukrainą chcemy rozbudować przejście w Hermanowicach do 5,8 mld metrów sześciennych i to jest dla nas kwestia strategiczna mówił pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej, zapowiadając wzmocnienie współpracy z Kijowem w zakresie energetyki.  Poinformował, że toczą się rozmowy między Gaz-Systemem a Trans-Gazem, co jego zdanie powinno zakończyć się podjęciem współpracy. W zeszłym roku Ukraina nie kupiła ani jednego metra sześciennego gazu z Rosji. Kijów, w sensie kontraktowym bardzo szybko przestał być uzależniony od Rosji, z jednej strony radykalnie redukując zużycie gazu, a z drugiej szukając innych możliwości dostaw.

[related id=19102]

Minister powiedział, że dla rządu w ramach rozwoju Bramy Północnej istotne będzie utworzenie dostępu do rynków państw Europy Środkowej. – Obecnie realizujemy również inwestycję połączenia polskiej sieci ze Słowacją interkolektorem, który będzie mógł przesyłać ponad 5 mld metrów sześciennych gazu. Dodał, że system przesyłu gazu na Słowacji jest połączony z Węgrami interkolektorem, który nie jest wykorzystywany i tworzy możliwości połączenia w jeden system całego regionu.

– Połączenie z Litwą jest aktualnie realizowane, ale to jest trudny kontrakt z powodu jego długości i dużych kosztów budowy przy niewielkiej przepustowości – zaznaczył Piotr Naimski.

Wszystkie projekty interkolektorowe z sąsiednimi państwami są skoordynowane z budową gazociągu Baltic Pipe. Interkolektory będą oddawane do użytku między 2021 a 2022 rokiem. Chcemy to zrobić tak, aby wszystkie interkolektory, były gotowe, kiedy popłynie gaz z Norwegii – powiedział pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej.

Minister Naimski mówił również o polskich możliwościach magazynowania surowca oraz o europejskim programie przyjętym na wypadek kryzysu energetycznego. Polska jest w stanie zmagazynować ponad 3 miliardy metrów sześciennych gazu . Magazyny to jest pewien bufor, który pozwala sezonowo koordynować działania sieci gazowej. Drugą funkcją magazynów jest zapewnienie bezpieczeństwa kryzysowego.

-Rozporządzanie SOS, które udało się przyjąć, jest dla polski sukcesem – powiedział Naimski. Zdradził, że poprzedzona była długimi negocjacjami z Komisją Europejską. Ponoć szczególnie kłopotliwe było osiągnięcia porozumienia z Niemcami. Berlin chciał, aby w sytuacji kryzysowej najpierw był, jak do tej pory, napełniany duży zbiornik po stronie niemieckiej, a dopiero potem gaz miał być przekazywany do Polski.

– Obecne rozporządzanie jest realizacją pomysłu, który proponowaliśmy jako rząd w 2006 roku. Wtedy chcieliśmy podpisać porozumienie dla zainteresowanych krajów w Europie. Wówczas politycy w Europie mówili, że nie wiadomo, kto za to zapłaci, a poza tym dostawy gazu to kwestia ekonomiczna i politycy nie powinni się w to mieszać. Minęło 10 lat i teraz udało się powołać mechanizm SOS – podkreślił Naimski.

– Baltic Pipe, historycznie rzecz biorąc, miał być interpolatorem łączącym Danię z Polską po dnie Bałtyku – powiedział pełnomocnik.  Projekt łączy szelf norweski z polską infrastrukturą. Na całość przedsięwzięcia składa się gazociąg między Norwegią a Danią (duński system przesyłu gazu musi być rozbudowany, a tłocznie mocy dopiero powstaną). Projekt został zatwierdzony, a jego realizację gwarantuje umowa podpisana 1 czerwca przez operatorów narodowych.

[related id= 18392 side=left]

Wyceniono go na 1,7 miliarda euro. Polski Gaz-System  sfinansuje zapłaci trochę więcej niż połowę. Odcinek pod Bałtykiem konstrukcyjnie jest najłatwiejszy. Najważniejsze są pozwolenia i kwestie regulacyjne. Pierwszy gaz z szelfu norweskiego popłynie 1 października 2022 roku.

ŁAJ

Marek Dietl został wybrany na prezesa GPW. Zgodę na objęcie funkcji musi wydać jeszcze Komisja Nadzoru Finansowego

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych wybrało w poniedziałek Marka Dietla na prezesa spółki. Wśród swoich głównych celów Marek Dietl wymienił m.in. budowanie „skali Giełdy”.

Minister rozwoju i finansów, działający w imieniu Skarbu Państwa, zgłosił kandydaturę Marka Dietla na stanowisko prezesa Giełdy w ubiegłą środę, 14 czerwca. Tego samego dnia także sam Dietl zgłosił swoją kandydaturę na tę funkcję.

W poniedziałek, w trakcie posiedzenia ZWZ GPW, a przed wyborem, Dietl powiedział m.in., że jako prezes spółki chciałby budować „skalę Giełdy”.

– Jednym ze sposobów budowania skali są alianse strategiczne. Wierzę, że w Europie Środkowo-Wschodniej w pewnych niszach rynkowych jest szansa na zbudowanie aliansów strategicznych. I chciałbym, żeby to było mocniej eksploatowane, jeśli miałbym okazję kierować pracami zarządu – powiedział. Dodał, że jako prezes Giełdy chciałby współpracować z rynkiem niepublicznym private equity oraz wykorzystywać zmiany technologiczne, które mogą m.in. zmniejszyć koszty transakcyjne.

Drugim kandydatem na prezesa GPW był Mariusz Patrowicz – zgłoszony przez akcjonariusza Giełdy posiadającego 2 akcje GPW. W trakcie posiedzenia ZWZ GPW Patrowicz zrezygnował z kandydowania na to stanowisko.[related id=”7116″]

Marek Dietl jest doktorem, adiunktem w katedrze Ekonomii Biznesu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). W latach 2012-13 był visiting fellow w Department of Economics University of Essex (UK). Absolwent SGH, tytuł doktora nauk ekonomicznych uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Podczas studiów doktoranckich odbył staż w University of Glasgow.

Dietl jest obecnie społecznym doradcą ekonomicznym prezydenta RP, ekspertem i członkiem zarządu Instytutu Sobieskiego oraz ekspertem Business Centre Club. W latach 2007-10 był społecznym doradcą trzech kolejnych prezesów Urzędu Regulacji Energetyki. Ostatnio – członkiem rady nadzorczej oraz przewodniczącym Komitetu Strategii GPW.

W latach 2008-2012 zajmował się inwestowaniem w fundusze venture capital w Krajowym Funduszu Kapitałowym SA (KFK), najpierw jako menedżer inwestycyjny, a potem jako zastępca dyrektora inwestycyjnego. Przed dołączeniem do zespołu KFK pracował w międzynarodowej firmie doradczej specjalizującej się w zarządzaniu cenami, Simon-Kucher & Partners w Bonn (Niemcy), a następnie w Warszawie.

Dietl zdobył duże doświadczenie związane z rynkiem finansowym. Ukończył specjalistyczne dwuletnie studia w zakresie finansów EY Executive Studies in Finance. W latach 2008-2013 był mediatorem w Sądzie Polubownym przy Komisji Nadzoru Finansowego, a w latach 2007-2008 członkiem rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego. Od stycznia 2017 roku zasiada w Komitecie Selekcyjnym funduszu-funduszy PZU Witelo. Ponadto ma doświadczenie w pracy w radach nadzorczych kilku spółek. Pracował również w spółkach niepublicznych – zarządzał trzema spółkami, a w kolejnych dwunastu zasiadał w radach nadzorczych – m.in. w związanych z rynkiem finansowym: Lib-Leasing (2005-10); BA Seedfund (2006-08); Inovo Venture Fund (2013-14); Zernike Meta-Ventures (2013-2014).

Formalnie zmiana na stanowisku prezesa Giełdy nastąpi w dniu doręczenia spółce decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, wyrażającej zgodę na zmianę w składzie zarządu GPW.

W ubiegły wtorek, 13 czerwca rada nadzorcza GPW powołała Jarosława Grzywińskiego, który dotychczas pełnił obowiązki prezesa, na stanowisko wiceprezesa zarządu GPW. Jak dodano, decyzja o powierzeniu Grzywińskiemu funkcji wiceprezesa wejdzie w życie pod warunkiem uzyskania zgody KNF na dokonanie zmian w składzie zarządu Giełdy.

Grzywiński był oddelegowany z rady nadzorczej spółki do czasowego wykonywania czynności prezesa zarządu 15 marca, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące. Jego oddelegowanie nastąpiło po tym, jak z funkcji prezesa zarządu Giełdy, z powodów osobistych, zrezygnował Rafał Antczak, który na szefa Giełdy został powołany na początku tego roku.

PAP/JN

Anna Moskwa: Żegluga śródlądowa przyniesie zysk „ekologiczny” oraz zysk w postaci podatków w portach [VIDEO]

O perspektywach planowanego udrożnienia sieci polskich rzek oraz związanych z tym kosztach i korzyściach opowiadała w Radiu Wnet Anna Moskwa, wiceminister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

Gościem Poranka Wnet na szkucie „Oskar Kolberg” przy praskim brzegu Wisły była Anna Moskwa, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Z panią wicemister rozmawialiśmy o głównych projektach prowadzonych przez jej ministerstwo, przede wszystkim o planie udrożnienia sieci polskich rzek oraz o przekopie Mierzei Wiślanej.

Pierwsza udrożniana ma być Odra. Na obawę prowadzącego rozmowę Aleksandra Wierzejskiego, że niemieccy ekologowie będą protestować, gdyż na kilku odcinkach Odra jest obszarem chronionym, Anna Moskwa odpowiedziała, że projekt ten będzie przeprowadzany w porozumieniu z ekologami i z ichtiologami.

Jeśli chodzi o przekop przez Mierzeję Wiślaną, to pani minister twierdzi, że – przynajmniej na razie – nie ma protestów ekologów. Zapytana, dlaczego wykonanie przekopu, przecież jedynie kilkusetmetrowego, będzie trwać tak długo, odparła, że dużo czasu zajmuje przygotowanie dokumentacji przetargowej. Próbowała uspokoić Aleksandra Wierzejskiego, że biorąc pod uwagę spodziewane korzyści, czas ten wcale nie jest taki długi, jak się może wydawać.

Plany ministerstwa dotyczące przywrócenia świetności żegludze śródlądowej poprzez regulację rzek i budowę kanałów zakrojone są bardzo szeroko. Anna Moskwa jest zdania, że nie są one przesadzone, gdyż – żeby włączyć polskie rzeki w system europejskiej żeglugi śródlądowej – konieczne jest przeprowadzenie wszystkich zamierzeń. Trzeba więc robić wszystko albo nic. O tym, że warto, świadczyć ma to, że obecnie w Niemczech rzekami przewozi się tyle towarów, co w Polsce kolejami.

W związku z tym Aleksander Wierzejski spytał, czy koszt udrożnienia rzek został jakoś oszacowany, np. czy został policzony koszt jednego „kilometra bieżącego rzeki”. Okazuje się, że koszt ten nie został policzony („trudno powiedzieć”), między innymi dlatego, że w zależności od rzeki będzie on inny.

Jest jednak ogólna orientacja, jak będą kształtować się zyski z rozbudowy żeglugi śródlądowej. Będzie to „zysk ekologiczny” oraz zysk z podatków w portach. Konkretnych kwot ministerstwo nie jest w stanie podać. Projekt ma być jednak rentowny. Przy czym nie jest to projekt fiskalny, nie ma na przykład rozmów o tzw. podatku dennym.

Żegluga śródlądowa będzie konkurencją dla innych rodzajów transportu towarowego w Polsce, czyli transportu kolejowego i drogowego. Wiceminister odpowiada na to w ten sposób, że transport wodny jest tani i ekologiczny, a ponadto – zgodnie z projektem Unii Europejskiej – do 2030 roku 30% transportu powinno zostać przeniesione z dróg na inne środki. W te zamierzenia wpisują się właśnie dążenia ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

W rozmowie można usłyszeć także o planach rozwoju szkół, w których mają uczyć się przyszłe kadry żeglugi rzecznej, oraz o tym, czy pani wiceminister planuje usunięcie przepisu ograniczającego liczbę pasażerów małych statków do 12 osób.

Zapraszamy do słuchania!

JS

 

Obejrzyj wywiad na YouTube Radia Wnet!

 

www.wspieram.to/latownet

Targi EXPO: Kazachowie mają swój „plan Morawieckiego”, aktywizują mniejsze przedsiębiorstwa i szukają nisz biznesowych

Gościem „Programu Wschodniego” był Michał Karnowski – dziennikarz tygodnika „W Sieci”. Głównym tematem rozmowy była Międzynarodowa Wystawa EXPO 2017, która odbywa się w Astanie, stolicy Kazachstanu.

Gość „Programu Wschodniego” powiedział, że wątek polski w Kazachstanie jest znacząco obecny. Jedną z imprez towarzyszących wystawie światowej EXPO 2017 są dziś obchody Dnia Polaków w Kazachstanie:

– W Astana Ballet – teatrze baletowym w Astanie odbyły się koncerty polskich zespołów. Było to niezapomniane przeżycie, a Polacy mieszkający w Kazachstanie uznali ten dzień za jeden z najpiękniejszych w ich życiu.

Wystawa EXPO organizowana jest cyklicznie, prezentuje dorobek kulturowy, naukowy i techniczny narodów świata.

W Astanie największe wrażenie robi pawilon kazachski, który jest złożony z kilku pięter: – Można tam zobaczyć wszystko – łącznie z kosmicznymi skafandrami. W Astanie wszystko jest przejaskrawione i czasem to czuć.  Miasto ciągle się rozbudowuje, w sposób niewyobrażalny dla Polaków.

Michał Karnowski powiedział, że odnosi wrażenie, że Kazachowie mają swój „plan Morawieckiego” – Kazachstan ma zasoby naturalne i jest bogaty, jednak jest słabiej rozwinięty gospodarczo od Polski. Teraz w związku ze spadkiem cen zamierza bardzo mocno zaktywizować przedsiębiorczość. Obecnie jest 25% mniejszego biznesu, ale przewiduje się, że za dekadę  lub dwie będzie już nawet 50%.

Pojawił się temat współpracy gospodarczej z Polską. Ma ona realne szanse rozwoju, ponieważ już dziś Polska jest ważnym partnerem gospodarczym Kazachstanu – 440 mln. dolarów eksportu do Kazachstanu, a gdyby nie kryzys gospodarczy w związku ze spadkiem cen surowców, byłoby dużo więcej.[related id=”23969″]

Podczas paneli na forum ekonomicznym w Kazachstanie dało się zauważyć, że obecne są tam podobne problemy, jak w Polsce – gdzie szukać nisz biznesowych, jak wspomagać gospodarkę oraz innowacyjność.

Kazachstan nie korzysta z funduszy unijnych, ale ma tzw. fundusze państwowe. – Jest to taka sama formuła pomocy, jak w Polsce: pisane są wnioski i szuka się pieniędzy na rozwój i inwestycje.

Gość „Programu Wschodniego” został zapytany o to, czy w związku z tym, że Kazachstan to kraj położony na terenie starego i nowego jedwabnego szlaku, wyczuwalne są tam napięcia geopolityczne:

– Obecnie tego nie czuć. EXPO jest takim momentem, kiedy poszukuje się wspólnoty. Kazachstan chce pokazać się jako kraj dynamiczny. Mocno wyczuwa się obecność Chin, w telewizji znajdziemy chińskie kanały. Wszyscy mówią po rosyjsku, ale coraz więcej mówi się też o tzw. kazachizacji.

Prezydent Nursułtan  Nazarbajew mocno postawił na tożsamość narodową. Coraz częściej słyszy się o „kazachizacji” służb państwowych, administracji. Jest to robione nieagresywnie, ale bardzo wyraźnie zaczyna to być zauważalne.

Michał Karnowski powiedział, że europejskie pawilony są w przeważającej większości „cudaczne”, bardzo wystylizowane, z artystycznymi instalacjami.

Spośród innych wyróżnia się pawilon amerykański, ponieważ jest nieprzekombinowany, a bardzo wiele można tam zobaczyć: – Wchodzi się do klimatyzowanej sali i ogląda się przepiękne widowisko multimedialne – wszystko „kręci się” wokół energii.

Polski pawilon również prezentuje się bardzo dobrze: – Myślą przewodnią jest klarowna opowieść osnuta wokół węgla wydobywanego z ziemi. Występuje również  ważny wątek lasu i zalesiania.

Pawilony na wystawie EXPO to przemyślane wizytówki, nie oddające w pełni charakteru narodowego, jednak zawsze mówią coś ważnego na temat danego państwa.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Mateusz Morawiecki: Płace rosną średnio 4,6-5 proc. rocznie. Wierzę, że w Polsce skończy się czas taniej siły roboczej

Według wicepremiera Morawieckiego płace za rządów PiS rosną średnio dwukrotnie szybciej niż przez osiem lat Platformy i PSL: 4,6-5 procent rocznie, jak powiedział w piątek w Spale.

Mateusz Morawiecki odniósł się do wzrostu płac za poprzednich rządów: „przez osiem lat rządów Platformy i PSL wzrost wynagrodzeń wyniósł średnio rocznie 2,2-2,3 proc. „W czasie rządów PiS w dwóch pierwszych latach 2016-2017 będzie to średnio 4,6 do 5 proc. rocznie” – zapowiedział w trakcie wystąpienia na XII zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Spale.[related id=”17548″]

Dodał, że wzrost płac to są mechanizmy, przez które „rozumiemy system gospodarki solidarnej, dzięki temu wierzymy, że skończy się tania siła robocza”. „Nie chcemy być tanią siłą roboczą. Mamy znakomitych ludzi, genialnych, a jak ktoś nie jest genialny, to jest mądry i pracowity, chce dbać o swoją rodzinę i chce godnie pracować” – wyjaśnił.

Morawiecki wymienił też cztery podstawowe postulaty, które dla każdego człowieka są ważne: rodzinę, pracę, płacę i mieszkanie. I rząd chce się nimi zająć. „Niektórymi już bardzo mocno się zajęliśmy” – powiedział.

W sobotę na XII zjeździe Klubu Gazety Polskiej w Spale jest przewidziany m.in. udział Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

PAP/JN

Grecja uniknie kryzysu dzięki kolejnym milionom euro z Unii. Jest porozumienie eurogrupy w sprawie pomocy

Ministrowie finansów państw strefy euro osiągnęli w czwartek wieczorem porozumienie, które umożliwi wypłatę Grecji kolejnej, wynoszącej 8,5 mld euro, transzy pomocy z wartego 86 mld euro pakietu.

„Jestem bardzo zadowolony, że osiągnęliśmy porozumienie w sprawie wszystkich elementów strategii dotyczącej długu oraz udziału w programie Międzynarodowego Funduszu Walutowego” – ogłosił po spotkaniu w Luksemburgu szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.[related id=”19385″]

„W końcu dobre wiadomości dla Grecji. Zasłużone” – skomentował na Twitterze szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Ministrowie finansów eurolandu z zadowoleniem przyjęli pakiet reform i innych działań m.in. prywatyzacji uzgodnionych pomiędzy instytucjami reprezentującymi kredytodawców oraz władzami w Atenach. „Reformy rynku pracy oraz rynku produktów wraz ze zwiększonym wykorzystaniem funduszy unijnych, pomocą techniczną oraz inicjatywami na rzecz wzrostu pozwolą Grecji wrócić na ścieżkę zrównoważonego wzrostu” – podkreślał na konferencji prasowej Dijsselbloem.

O ile pakiet reform był gotowy już wcześniej, to problemem był brak chęci kredytodawców do wyjścia naprzeciw oczekiwaniom Grecji w sprawie redukcji długu. Czwartkowe spotkanie niewiele pod tym względem zmieniło, ale zapewnienia o uszczegółowieniu niektórych elementów przyszłej restrukturyzacji pozwalają przedstawicielom greckich władz wrócić z twarzą do domu.

Władze w Atenach zobowiązały się na utrzymanie nadwyżki pierwotnej budżetu (bez kosztów obsługi długu) na poziomie 3,5 proc. PKB do 2022 roku. To o cztery lata dłużej niż sięga kończący się w przyszłym roku program pomocowy.

Dijsselbloem mówił, że eurogrupa „uszczegółowiła” średnioterminowe działania dotyczące długu, które zostały uzgodnione jeszcze w maju 2016 r. Kredytodawcy są gotowi wdrożyć te działania na zakończenie programu pomocowego w 2018 r.

„Potwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi rozważyć dalsze wydłużenie zapadalności długu oraz odroczenia odsetek EFSF i amortyzacji do 15 lat” – mówił szef eurogrupy. Kredytodawcy są też gotowi wdrożyć specjalny mechanizm, który ma dostosowywać wysokość kredytów EFSF do stanu gospodarki. Jeśli PKB Grecji będzie rosło szybciej możliwa będzie szybsza spłata zadłużenia, jeśli wolniej możliwe będzie wydłużenie spłat.

Kwestia zadłużenia jest ważna dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który od dawna wskazuje, że Grecja nie poradzi sobie przygnieciona koniecznością spłaty ogromnych zobowiązań. Mimo braku ostatecznej decyzji w tej sprawie szefowa MFW Cristine Lagarde zapowiedziała, że wystąpi do zarządu Funduszu o zgodę na wejście do programu pomocowego.

„Dokonaliśmy ważnego kroku, aby pomóc Grecji i Grekom na ścieżkę w kierunku wyższego i lepszego wzrostu oraz stabilności” – mówiła szefowa MFW.

Jak tłumaczyła w rezultacie porozumienia zaproponuje zarządowi Funduszu zatwierdzenie wstępnej umowy dla Grecji. Jej wartość ma wynosić poniżej 2 mld dolarów. Zarząd MFW ma zacząć proces zatwierdzania tej propozycji w ciągu 24 godzin tak, by zakończyć go przed 27 czerwca.

Temat zadłużenia od dłuższego czasu był kością niezgody pomiędzy kredytodawcami z eurolandu i MFW. MFW cały czas uważa, że wynoszący 179 proc. PKB dług Grecji jest nie do obsłużenia i dlatego nie chciał uczestniczyć finansowo w programie pomocowym wartości 86 mld euro bez porozumienia w sprawie restrukturyzacji czyli częściowego umorzenia długu.

Kredytodawcy z eurolandu, z Niemcami na czele, odrzucają jednak taką możliwość. Wcześniej nie chcieli nawet dyskutować o obniżeniu wysokości rat zadłużania, dopóki Grecja nie zgodzi się na dalsze oszczędności. Teraz Niemcy będą mogli ogłosić, że udało im się przekonać MFW, choć wkład finansowy jaki deklaruje Fundusz jest niewielki.

Przez Grecję w ostatnich miesiącach przetaczały się strajki przeciwko pakietowi przedsięwzięć oszczędnościowych wymuszanych przez kredytodawców. Reformy na jakie zgodził się rząd w Atenach obejmują redukcję emerytur od 2019 roku i podwyżki podatków od roku 2020. Wypłata Grecji kolejnej transzy pomocy pomoże uniknąć temu kraju kolejnego kryzysu, bo w lipcu Ateny mają do spłaty ponad 7 mld euro długów.

PAP/JN

Litwa/ Sejm: Białoruska siłownia atomowa budowana w Ostrowcu, w odległości 50 km od Wilna, zagraża zdrowiu i środowisku

Władze litewskie zarzucają Białorusinom m.in. lekceważenie kwestii bezpieczeństwa, a także nieudzielanie pełnych informacji na temat budowy elektrowni. Chcą powołania międzynarodowej grupy ekspertów.

Białoruska siłownia atomowa w Ostrowcu jest niebezpieczna – zagraża bezpieczeństwu narodowemu Litwy, środowisku i zdrowiu społeczeństwa – stwierdza się w ustawie przyjętej w czwartek przez litewski parlament.

Ustawę o zagrożeniu białoruskiej siłowni poparło 104 posłów w 141-osobowym parlamencie.[related id=”1972″]

Poseł Eugenijus Gentvilas wskazuje, że „przyjęta ustawa demonstruje gotowość Litwy do zrezygnowania z kontaktów energetycznych, które ze względów ekonomicznych są ważne, ale niebezpieczne ze względów geopolitycznych”.

Poseł Juozas Olekas zaznacza, że „przyjmując tę ustawę, Litwa pozyskała silny instrument pozwalający na poszukiwanie wsparcia partnerów na arenie międzynarodowej” w tym temacie.

Poseł Laurinas Kaszcziunas już w czwartek wystąpił z inicjatywą zwrócenia się do parlamentów Łotwy i Estonii o przyjęcie analogicznych ustaw.

Litwa od dawna wyraża obawy i zastrzeżenia w związku z budową elektrowni atomowej przy swej granicy. Jej zdaniem kwestie bezpieczeństwa elektrowni powinna ocenić międzynarodowa grupa ekspertów. Kwestia powołania takiego zespołu jest m.in. tematem odbywającego się obecnie w Mińsku spotkania przedstawicieli Konwencji z Espoo, dotyczącej ocen oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym.

Elektrownia pod Ostrowcem w obwodzie grodzieńskim, budowana przez rosyjski koncern Rosatom, będzie się składała z dwóch bloków energetycznych, których łączna moc ma wynieść do 2400 megawatów. Pierwotnie planowano, że pierwszy blok zostanie uruchomiony w 2018 roku, a drugi – w 2020 r., jednak plany te skorygowano i pierwszy blok ma być wprowadzony do eksploatacji do końca roku 2019.
PAP/ma

Rada nadzorcza Pekao odwołała z dniem 14.06 prezesa banku Luigi Lovaglio, jednak nie podała, co było powodem tej decyzji

Michał Krupiński został powołany na stanowisko wiceprezesa Pekao SA. Jednocześnie Rada Nadzorcza Pekao odwołała Luigi Lovaglio z funkcji prezesa zarządu – poinformował w środę zarząd banku.

 

„Zarząd Banku Polska Kasa Opieki Spółka Akcyjna („Bank”) informuje, iż w dniu dzisiejszym Rada Nadzorcza Banku odwołała Pana Luigi Lovaglio z funkcji Prezesa Zarządu Banku oraz ze składu Zarządu Banku z dniem 14 czerwca 2017 r.” – czytamy w komunikacie.

Uchwała nie zawiera informacji o przyczynach odwołania.

Rada Nadzorcza podziękowała Luigi Lovaglio „za wkład wniesiony w rozwój Banku Pekao SA”.

Jednocześnie zarząd banku poinformował, że 14 czerwca 2017 r. Rada Nadzorcza Banku powołała z dniem 15 czerwca 2017 r. Michała Krupińskiego w skład Zarządu Banku i powierzyła pełnienie funkcji wiceprezesa Zarządu Banku.

PAP/MoRo

Rząd nie chce gotówki w obrocie gospodarczym. Resort Morawieckiego oraz banki będą wspierał pieniądz elektroniczny

Uniemożliwienie płacenia gotówką uderzy w zwykłych uczestników rynku. Społeczeństwo stanie się zakładnikiem karteli bankowych – ostrzegał w rozmowie z Radiem Wnet autor bloga Independent Trader.

Rząd wykonuje kolejny krok w kierunku ograniczenia obrotu gotówkowego. W poniedziałek 12 czerwca Ministerstwo Rozwoju podpisało porozumienie ze Związkiem Banków Polskich i przedstawicielami Visa i Mastercard w sprawie współpracy i uruchomienia Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego oraz powołania fundacji Polska Bezgotówkowa.

W Polsce nie będzie konkurencyjnej gospodarki opartej na innowacjach bez szybkiego i wygodnego dostępu do cyfrowych płatności. Każdy z nas ma prawo do tego, żeby w sklepie czy urzędzie zapłacić kartą lub telefonem. Chcemy w Polsce znacząco zwiększyć obrót bezgotówkowy, a do tego niezbędne jest rozszerzenie systemu akceptacji kart płatniczych i innych instrumentów płatniczych – powiedział na uroczystości podpisania porozumienia wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński.

Jeżeli wyeliminujemy gotówkę i wszystkie transakcje będą musiały odbywać się za pomocą serwera bankowego, nic nie będzie stać na przeszkodzie, aby banki w ramach kartelu poniosły koszty za przeprowadzenie transakcji czy przechowywanie pieniędzy– podkreślił Trader21, autor bloga ekonomicznego Independent Trader.

Trend, by zwiększyć liczbę operacji bezgotówkowych kosztem operacji gotówkowych, występuje w Europie już od jakiegoś czasu. Jednak z punktu widzenia praw obywatelskich i praw jednostki jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ banknot daje nam poczucie anonimowości i uniemożliwia śledzenie – powiedział w Poranku Wnet Piotr Woyciechowski, prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Projekt ograniczania obrotu gotówkowego znalazł się już w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz w innych programach rządowych. 18 marca wicepremier Mateusz Morawiecki przekazał dziennikarzom najważniejsze dla polskiej strony ustalenia szczytu G-20 w Baden-Baden, m.in. na temat walki z praktykami uciekania z podatkami do „rajów podatkowych” czy uszczelniania podatkowego, a także wprowadzenie nad Wisłą programów „paperless” oraz „cashless”, które zakładają nie tylko cyfryzację administracji publicznej, ale również odchodzenie do pieniądza papierowego w gospodarce.

W Polsce obrót bezgotówkowy pojawił się na szerszą skalę dopiero pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy zaczynała się budowa komercyjnego systemu bankowego. Pieniądz bezgotówkowy to środki na indywidualnych rachunkach bankowych i na kontach własnych banków. Rozwój obrotu bezgotówkowego od lat pilotuje i wspiera Narodowy Bank Polski, chociaż – jak podkreślają eksperci – w łonie samego banku istnieje konflikt między departamentami odpowiedzialnymi za wprowadzenie gotówki do obiegu a działającymi na rzecz rozwoju pieniądza drukowanego.

Chociaż pierwsze rządowe programy wspierania obrotu bezgotówkowego opracowywały jeszcze rządy koalicji PO-PSL, to program powolnego wypierania gotówki realnie zaczął wprowadzać rząd Prawa i Sprawiedliwości. W myśl założeń programu „Od papierowej do cyfrowej Polski”, rząd stawia sobie za cel ograniczenie udziału gotówki w gospodarce z 21,5 do 15 procent, a koszty utrzymywania gotówki z tego powodu mają spaść do 0,5 procent polskiego PKB.

Założony cel rząd zamierza osiągnąć w pierwszej kolejności przez wprowadzenie zmian w administracji publicznej. Obecnie tylko około 10 procent urzędów dopuszczało płatności bezgotówkowe. Mimo burzliwego rozwoju możliwości płatności kartą w przestrzeni komercyjnej, administracja państwowa nadal pozostaje w sferze pieniądza papierowego. Teraz to ma się zmienić.

Od 1 kwietnia rząd wprowadził pilotażowy program umożliwiający płatności kartą w urzędach, instytucjach państwowych i samorządowych oraz na policji. Ministerstwo Rozwoju i Krajowa Izba Rozliczeniowa pilotują ten program, który docelowo ma objąć całą administrację, i wspierają obrót bezgotówkowy w urzędach. Urzędy, które zgłoszą się do programu, nie poniosą kosztów wynikających z instalacji terminali typu POS i uruchomiena platformy WebPOS Paybynet.

To jest dopiero początek działań na rzecz rozwoju pieniądza bezgotówkowego –  podkreśla Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju odpowiedzialny za prowadzenie programu „cashless”. Chcemy, żeby obywatel do końca 2017 roku mógł płacić kartą w urzędach – mówił minister Kościński.

Zdaniem byłego wiceministra finansów Cezarego Mecha obecnie rozwój obrotu bezgotówkowego jest wskazany także ze względu na jego bezpieczeństwo. Dodatkowo „jednym z niewielkich pozytywów wejścia do UE było zmniejszenie opłat za korzystanie z kart płatniczych” – uważa.

„Dlatego obrót bezgotówkowy staje się coraz bardziej opłacalny, bo o ile jeszcze parę lat temu […] mógły przełożyć się na znaczne zwiększenie dochodu banków komercyjnych”, to „przy obecnej skali opłat za korzystanie z usług bankowych (np. kart płatniczych czy kredytowych) nie ma niebezpieczeństwa wystąpienia takiego zjawiska” – podkreślił dr Cezary Mech.

Jednak część ekspertów i znawców rynku w pomyśle wprowadzenie do gospodarki obrotu bezgotówkowego widzi zagrożenie dla wolności gospodarczej jednostki. – Jeżeli nie mamy gotówki, to bank centralny może wprowadzić ujemne stopy procentowe. Wtedy trzymanie pieniędzy na koncie będzie nas kosztowało nawet do 5 procent. Bank nie będzie nam płacić odsetek za to, że trzyma nasze pieniądze na koncie. W tej sytuacji banki będą miały jeszcze większy wpływ na kształtowanie cyklu gospodarczego – podkreślił Trader21.

 

Do wprowadzenia terminali płatniczych wurzędach rząd planuje również dodać wprowadzenie zachęt w postaci ulg w podatku VAT dla klientów płacących kartą lub przelewem. Jednak oprócz przysłowiowej marchewki rząd szykuje również legislacyjny kij na tych, którzy będą chcieli dalej używać bez ograniczeń gotówki.

Rząd planuje wprowadzenie obowiązku posiadania urządzenia umożliwiającego przyjmowanie płatności bezgotówkowych początkowo w wybranych sektorach gospodarki, z jednoczesnym wymogiem zapewnienia możliwości zapłaty w formie bezgotówkowej oraz wprowadzeniem sankcji za nieprzestrzeganie przepisów.

Niesamowicie wzrośnie kontrola nad jednostką. Dzisiaj możemy iść i zrobić zakupy, nikt nie będzie widział, na co wydaliśmy nasze pieniądze. Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy ktoś, mając informacje o naszych wydatkach, będzie miał niesamowitą przewagę – podkreślił Trader21.

Szef PWPW zwrócił uwagę, że operacje bezgotówkowe, wymuszone przepisami prawa na obywatelach, powodują jedynie powiększanie się „oka wielkiego brata”.

Dochodzi wówczas do profilowania marketingowego klienta, a wszystkie te informacje zbierają banki ponadnarodowe, co znaczy, że bazy danych wędrują za ocean bądź do ośrodków zapasowych, o których klient nie ma pojęcia – powiedział na antenie Radia Wnet Woyciechowski. Jego zdaniem argument, że to ma służyć bezpieczeństwu obywateli, jest złudny, gdyż największe afery ostatnich 25 lat związane z bankowością, począwszy od afery Amber Gold, a skończywszy na „matce matek afer w Polsce, to jest na aferze FOZZ”, były związane z wyprowadzaniem funduszy za granicę, co „rozwiązywane było obrotem bezgotówkowym”. Następnym krokiem będzie limitowanie płatności gotówkowych w obiegu gospodarczym w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami, a w dalszej przyszłości – również w obrocie pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą.

Równocześnie z działaniami rządu na rzecz obrotu bezgotówkowego Narodowy Bank Polski podjął decyzję o wypuszczeniu nowego nominału w postaci banknotu 500 złotych. Ponieważ większość przestępczej działalności opiera się na transakcjach gotówkowych, to wypuszczenie tego nominału może być wręcz zachętą dla działań przestępczych – zwraca uwagę ekonomista Cezary Mech.

Pierwsza ustawa ograniczająca obrót bezgotówkowy w Polsce została wprowadzona już w 2016 roku. Ministerstwo Finansów, jeszcze pod kierownictwem Pawła Szałamachy, przeprowadziło ustawę ograniczającą górny limit obrotu gotówkowego między przedsiębiorcami z 15 tysięcy euro do 15 tysięcy, ale złotych polskich.

Zdaniem autora bloga Independent Trader pomysły wicepremiera Morawieckiego wzmocnią tylko pozycję instytucji finansowych – Banki komercyjne poczują się jeszcze bardziej pewne, bo nie będzie możliwości przeprowadzenia runu na banki, czyli wypłaty zgromadzonych środków z kont bankowych. Nic nie będzie ograniczało banków przed jeszcze większym lewarowaniem swoich aktywów.

 

ŁAJ

Piotr Woyciechowski: Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych jest już doceniana i powoli wychodzi z roli „montowni”

PWPW po zakończeniu trwającej modernizacji powalczy z największymi na świecie koncernami. Mimo dokonywanych inwestycji, firma w ubiegłym roku osiągnęła najwyższy od lat zysk 260 mln złotych netto.

Piotr Woyciechowski, niewiele ponad rok temu wybrany na prezesa PWPW, opowiadał w „Poranku Wnet” o zmianach, jakie od tamtej pory wprowadzał w  spółce.

– Realizujemy bardzo duże inwestycje w celu poprawy jakości i wydajności naszej podstawowej produkcji banknotowej i paszportowej. Inwestycje te opiewają na ponad 160 mln zł. Stanowi to duży skok technologiczny dla spółki, która w poprzednich latach, tak jak cała Polska, została sprowadzona do roli „składaka” czy „montowni” – powiedział prezes PWPW.

– Chcemy za dwa-trzy lata konkurować z największymi światowymi koncernami – powiedział Woyciechowski. Przypomniał, że PWPW odnotowuje liczne sukcesy na forum międzynarodowym ze względu na najnowszą technologię zabezpieczającą i wysokie walory estetyczne swoich produktów, i to nie tylko banknotów. Podał tu przykład Armenii, która od pięciu lat drukuje właśnie w PWPW paszporty i dowody osobiste.

– Zeszły rok był rekordowy dla PWPW, która odnotowała zysk w wysokości 236 milionów złotych netto. Tym samym przekroczyliśmy wartość aktywów o miliard złotych. To wielkie osiągnięcie całej załogi i zarządu, którym mam zaszczyt kierować – powiedział prezes spółki. Jego zdaniem już dziś wytwórnia powoli zaczyna konkurować na rynkach międzynarodowych.

– Polskie banknoty są jednymi z najlepiej zabezpieczonych na świecie. W marcu 2017 roku w Baku polski banknot 500-złotowy został okrzyknięty najpiękniejszym i najlepiej zabezpieczonym banknotem na świecie. Trzeba przyznać, że w dużej mierze przyczynia się do tego Narodowy Bank Polski, który zleca PWPW wyprodukowanie tego typu banknotów, nakładając pewne obowiązki i ciężary w związku ze standardem zabezpieczeń – powiedział z dumą prezes spółki.

Redaktor Krzysztof Skowroński mówił o światowym nurcie myślowym, który dąży do tego, by sukcesywnie eliminować z obiegu banknoty w celu zwiększenia bezpieczeństwa obywateli i pytał przy tej okazji, czy polski rząd z tym nurtem się zgadza.

Piotr Woyciechowski potwierdził, że projekty tego typu jak najbardziej pojawiają się w planach wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

– Trend, by zwiększyć ilość operacji bezgotówkowych kosztem operacji gotówkowych występuje w Europie od jakiegoś czasu. Jednak z punktu widzenia praw obywatelskich i praw jednostki jest to niebezpieczne zjawisko. Banknot ze swej istoty daje nam poczucie anonimowości i uniemożliwia śledzenie. Natomiast operacje bezgotówkowe, wymuszone przepisami prawa na obywatelach, powodują powiększanie się tzw. „oka wielkiego brata”.

Zwrócił uwagę, że dochodzi wówczas do profilowania marketingowego klienta, a wszystkie te informacje zbierają banki ponadnarodowe, co znaczy, że bazy danych wędrują za ocean bądź do ośrodków zapasowych, o których klient nie ma pojęcia. Argument, że to ma służyć bezpieczeństwu obywateli, jest złudny, gdyż największe afery ostatnich 25 lat związane z bankowością, począwszy od afery Amber Gold, a skończywszy na matce matek afer w Polsce, czyli aferze FOZZ, były związane z wyprowadzaniem funduszy za granicę, co „rozwiązywane było obrotem bezgotówkowym”.

– Jedynie przy okazji afery Art-B mieliśmy do czynienia z gotówką, kiedy to około 30 milionów dolarów wyleciało z Polski awionetką – powiedział Woyciechowski.

 

Ponadto prezes PWPW wyjaśnił, w jakim celu w lipcu ubiegłego roku powołał Fundację Reduty PWPW: – Fundacja na rzecz obrony pamięci historii Polski powstała dla ochrony historii obrony Reduty w czasie powstania warszawskiego. Ma ona na celu kultywowanie tych elementów historii, które do tej pory były albo zakłamywane, albo zapomniane. PWPW ma szczególny tytuł moralny i historyczny, żeby przypominać i propagować prawdziwą historię. Zeszłoroczna rekonstrukcja obrony reduty PWPW przeszła do historii. Obecnie fundacja przygotowuje się do obchodów 100-lecia istnienia spółki, które odbędą się w 2019 roku.

Gość porannej audycji wspominał również obalenie rządu Jana Olszewskiego i pierwszej lustracji w RP.  Podkreślił, że pierwsze wrażenie, gdy umożliwiono penetrację  pomieszczeń po dawnej SB, było niezapomniane.

– Kartoteka ogólnoinformacyjna byłej SB to było półtora miliona fiszek, dotyczących polskich obywateli i nie tylko, które SB gromadziła od lat czterdziestych, do 1989 roku – powiedział Piotr Woyciechowski.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, m.in. o POLPUSIE, czyli oryginalnym polskim mikroprocesorze, który zapewni pełne bezpieczeństwo danych obywatelom RP.

LK, MoRo