28.06 / 80 dni dookoła Polski / Poranek Wnet nr 1 / Poznań: Fabryka Cegielskiego w 61. rocznicę Czerwca 1956 roku

W Poznaniu na bazarze o godzinie 23:00 można kupić czerwone porzeczki. Kosztują 12 złotych za kilogram. Ale to nie o porzeczkach będziemy rozmawiać stojąc przed bramą Cegielskiego. Słuchaj na żywo!

Goście Poranka Wnet:

Wojciech Więcławek – Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny, H.Cegielski-Poznań S.A.;

Eryk Szajbe – Przewodniczący NSZZ „Solidarność” w H.Cegielski-Poznań S.A.;

Hubert Stępniewicz – Prezes Zarządu H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych Sp. z o.o.;

Andrzej Jasiński – przewodniczący NSZZ „Solidarność” w H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych Sp. z o.o.;

Biskup Zdzisław Fortuniak – Biskup Senior Archidiecezji Poznańskiej;

Barbara Miczko-Malcher – szefowa Wielkopolskiego Oddziału SDP w Poznaniu;

Jolanta Hajdasz – redaktor naczelna Wielkopolskiego Kuriera Wnet;

Rita Wilowska – prowadzi patriotyczną księgarnię im. Jana Pawła II;

Prof. Stanisław Mikołajczak – Przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu.

Pierwszego dnia podróży odnotowujemy pierwszy cud Dobrej Zmiany. Nie mamy problemu z zaproszeniem związkowca i prezesa. Trzy lata temu to związkowcy opowiadali nam o likwidowaniu zakładów. Takiej likwidacji podlegała też fabryka Cegielskiego. Produkcja praktycznie ustała a majątek najstarszej polskiej fabryki był wyprzedawany. Na jej terenie swoją fabrykę otworzył Volkswagen. Majątkiem Cegielskiego nie pogardzili też Libańczycy.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Lech Rustecki

Realizator: Karol Smyk

Wydawca techniczny: Luiza Komorowska


Część pierwsza:

Wojciech Więcławek, Eryk Szajbe, Hubert Stępniewicz i Andrzej Jasiński o sytuacji w swoich firmach, które kontynuują działalność w ramach zakładów imienia Hipolita Cegielskiego. O planowanej likwidacji zakładów za rządów PO-PSL. A także o dobrej zmianie, jaka miała miejsce w ubiegłym roku i powrotu na rynek poznańskich firm, które kontynuują chlubne tradycje jakie wytyczył już w XIX wieku wielki Poznaniak i wzór polskiego przemysłowca Hipolit Cegielski.

 

Część druga:

Barbara Miczko-Malcher wspomina tragiczne wydarzenia Poznańskiego Czerwca sprzed 61 lat, jakie rozegrały się na ulicach stolicy Wielkopolski.

Piotr Witt z Paryża o Emmanuelu Macronie i nowych rządach nad Sekwaną, jak zwykle w niezwykle dowcipnym stylu.

Jolanta Hajdasz o ukraińskim dziennikarzu, który został aresztowany przez Rosjan w Moskwie we wrześniu ubiegłego roku. Poinformowała na falach Radia Wnet o proteście, jaki złożyło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w tej sprawie razem z innymi organizacjami, które stowarzyszają dziennikarzy z całego świata.

 

Część trzecia:

Serwis informacyjny Radia Warszawa

 

Część czwarta:

Barbara Miczko-Malcher  – reportaż o Poznańskim Czerwcu 1956 roku – wspomnienia uczestników powstania w tym przywódcy Stanisława Matyi.

 

Część piąta:

Jolanta Hajdasz o wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956 roku.

Rita Wilowska o swoim ojcu, który był autorem haseł niesionych przez robotników z Cegielskiego w pamiętnym pochodzie-proteście ulicami Poznania.

 

Część szósta:

Biskup Zdzisław Fortuniak wspomina abp. Antoniego Baraniaka.


Posłuchaj całego Poranka Wnet:

 

 

Górnicze związki przeciwne nowym regulacjom w sprawie określania temperatury pod ziemią

Według związkowców zmiany spowodują, że spora grupa górników zatrudnionych w trudnych warunkach klimatycznych będzie musiała pracować dłużej. Przepisy mają wejść w życie z początkiem lipca br.

Związkowcy liczyli, że sprawa regulacji określających tzw. temperaturę zastępczą klimatu obliczaną według nowego wzoru będzie dyskutowana podczas poniedziałkowego posiedzenia zespołu trójstronnego ds. bezpieczeństwa socjalnego górników. Ostatecznie jednak ustalono, że spotkanie poświęcone tylko temu problemowi odbędzie się w przyszłym tygodniu.

„Rozmowy na ten temat będą kontynuowane podczas spotkania z udziałem przedstawicieli resortów (energii i środowiska – PAP), Wyższego Urzędu Górniczego i związków zawodowych w przyszłym tygodniu” – poinformował szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

W maju br. dwanaście górniczych central związkowych wyraziło zdecydowany sprzeciw wobec zmian wynikających z rozporządzenia ministra środowiska w sprawie zagrożeń naturalnych w zakładach górniczych oraz rozporządzenia ministra energii w sprawie szczegółowych wymagań dotyczących prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych. Obydwa akty prawne mają wejść w życie 1 lipca.

Zdaniem związkowców nowe przepisy „drastycznie” wpłyną na zdrowie pracowników pracujących pod ziemią w warunkach tzw. zagrożenia klimatycznego, czyli w wysokiej temperaturze. Dotychczas, gdy temperatura w miejscu pracy przekracza 28 stopni Celsjusza lub intensywność chłodzenia jest mniejsza od 11 tzw. katastopni wilgotnych, stosuje się odpowiednie rozwiązania techniczne dla obniżenia temperatury powietrza lub ogranicza się czas pracy górników z ośmiu do sześciu godzin – liczony łącznie ze zjazdem i wyjazdem dla pracowników przebywających całą zmianę roboczą w miejscu, gdzie parametry klimatyczne są przekroczone.

Według związków zastosowanie przedstawionego w nowym rozporządzeniu wzoru do obliczania tzw. temperatury zastępczej klimatu spowoduje, że wyliczona temperatura na stanowiskach pracy będzie niższa o 2 stopnie Celsjusza przy prędkościach powietrza od dwóch do czterech i więcej metrów na sekundę. W efekcie skrócony do sześciu godzin czas pracy obejmie mniejszą liczbę pracowników i będzie można ich zatrudniać w normalnym czasie pracy, choć będą pracować w takich samych warunkach jak obecnie.

„Naszym zdaniem skomplikowany proces wyznaczania tej temperatury spowoduje, że znacznie utrudniona będzie bezpośrednia kontrola pomiarów parametrów klimatycznych na danym stanowisku pracy przez zainteresowanych pracowników, co tylko ułatwi nadużycia w tym temacie” – wskazują związkowcy.

Ponad miesiąc temu strona społeczna wniosła do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego i ministra środowiska Jana Szyszki wniosek o niezwłoczne konsultacje społeczne „w celu usunięcia zapisów niebezpiecznych dla załóg”. Osobne pismo, zawierające postulat „niezwłocznego podjęcia niezbędnych działań”, skierowano na ręce prezesa Wyższego Urzędu Górniczego Adama Mirka. Do rozmów ma dojść w przyszłym tygodniu.

Jak podali związkowcy, w odpowiedzi na ich zarzuty nadzór górniczy ocenił, iż centrale związków zawodowych nie sprecyzowały, w jaki dokładnie sposób praca w wyższej niż obecnie temperaturze ma wpłynąć na pogorszenie zdrowia pracowników. Weryfikacja skutków proponowanych zmian miałaby nastąpić dopiero po ich wprowadzeniu i uzyskaniu wyników doświadczeń z tym związanych.

PAP/MoRO

Tchórzewski: w 2010 roku gdy rozstrzygały się losy polskiego górnictwa nikt z Polski nie pojawił się na obradach KE

Śląsk zaczyna się pokazywać jako miejsce do dużych inwestycji – powiedział minister energetyki w Poranku Wnet w rozmowie z Witoldem Gadowskim. Tchórzewski także o kulisach nieudanego przejęcia JSW.

Wraz z upływem lat kopalnie będą zamykane, ale muszą być budowane nowe – powiedział Krzysztof Tchórzewski, dodając przy tym, że „po prostu polskie kopalnie się sczerpują”. Jako przykład podał kopalnię Budrych, gdzie wyrobiska są na poziomie 1200 metrów, a temperatura ścian korytarzy przekracza często 40 stopni Celsjusza i praca odbywa się często w bardzo wysokiej temperaturze 35 stopni C. Jego zdaniem, olbrzymie koszty budowy wentylacji i klimatyzacji w takich miejscach sprawiają, że wydobycie przestaje być opłacalne.

-W ciągu ostatnich ośmiu lat rządów PO-PSL z górnictwa węgla kamiennego wyprowadzono olbrzymie pieniądze – powiedział Tchórzewski. Podał tu przykład Jastrzębskiej Spółki Węglowej, której drenaż doprowadził w pierwszym kwartale ubiegłego roku do olbrzymiego spadku na rynku akcji do tego stopnia, że różnica księgowa z lutego ubiegłego roku i czerwca tego roku to aż 7 miliardów złotych (w lutym 2016 cena akcji JSW spadła niżej niż 10 zł za akcję w czerwcu br. to ponad 70 zł za akcję). Jego zdaniem w okresie prosperity w górnictwie wypłacano zawyżone dywidendy, jak chociażby z kompanii węglowej, gdzie wypłacono w sumie 3 miliardy złotych.[related id=”26471″]

-Dlatego dzisiaj stoimy pod ścianą, bo jednej strony jeśli nie ograniczymy liczby kopalń do tych rentownych, to nie będziemy mogli konkurować na rynku – powiedział Tchórzewski. Kolejnym problemem w przemyśle wydobywczym są nowe ściany wydobywcze, których eksploatacja dopiero się rozpocznie, wymagające olbrzymich nakładów (na 30 funkcjonujących, aż 17 z nich dopiero zostanie uruchomiona) . Aby zobrazować ogrom inwestycji podał, że Polska Grupa Górnicza do 2018 roku będzie musiała wydać ponad 3 miliardy złotych na tego typu inwestycje. Dodał, że można było tego uniknąć i nadal wspomagać górnictwo z funduszy państwowych, gdyby nie totalna inercja władz polskich w 2010 roku, kiedy to rozstrzygano kwestie związane z górnictwem i na spotkaniu organu władnego zadecydować w tej sprawie nie pojawił się żaden przedstawiciel Polski. [related id=”9564″]

-Miał tam być ówczesny minister finansów Jacek Rostowski, ale się nie pojawił – powiedział minister Tchórzewski. Przypomniał, że w 2006 roku sam wynegocjował z Komisją Europejską 40 procentową pomoc publiczną przy budowie nowych ścian wydobywczych w górnictwie na okres 2007-2010. Rządy PO-PSL doprowadziły do sytuacji, w której państwo mogło dotować jedynie zamykanie kopalń, gdy regulacje pozostawione jeszcze przez rząd Kaczyńskiego dopuszczały możliwość współfinansowania nowych ścian wydobywczych, czy rekultywacji i usuwanie szkód górniczych po zamknięciu kopalni finansowanych tylko przez państwo.

-Notyfikowaliśmy rozszerzenie państwowej pomocy z Komisją Europejską na urlopy górnicze i rekultywacje terenów pokopalnianych – powiedział gość Witolda Gadowskiego w Poranku Wnet. Podkreślił, że Śląsk coraz częściej jawi się jako miejsce z doskonałą infrastrukturą do zakładania nowych przedsiębiorstw produkcyjnych.[related id=”9072″]

Pochwalił się, że zdecydowane działania rządu uniemożliwiły wykupienie za bezcen przez Niemców kopalni Krupiński, które uzbrojenie i wyposażenie za 300 milionów złotych aktualnie jest przenoszone do innych kopalń JSW. Zaznaczył , że JSW nadal posiada wydzieloną koncesję na wydobycie ze złoża węgla koksującego.

Spadek wartości akcji JSW doprowadził do tego, że znalazło się trzech zagranicznych inwestorów, którzy zaczęli masowo skupować akcje na początku 2016 roku przypomniał Tchórzewski. Minister zasugerował, że mogła to być ustawiona próba przejęcia, ale to się nie  udało tym inwestorom. Wówczas spółka była warta kilkaset milionów złotych, dziś to ponad 7 miliardów złotych.[related id=”9018″]

-Teraz spółka jest kontrolowana przez Skarb Państwa i to jest najważniejsze – powiedział gość Witolda Gadowskiego. Warto w tym miejscu dodać, że aktualnie JSW jest w szczególnie korzystnej sytuacji, bowiem jest producentem, węgla koksującego, którego cena na giełdach światowych w  kwietnia wzrosła o ponad 100 procent. Ze względu na wzmożone zapotrzebowanie z Chin i problemy Australijczyków ze względu zniszczenia sieci kolejowej (co spowodowało znaczne problemy w eksporcie surowca) spowodowane cyklonem Debbie, JSW odnotowała rekordowe wpływy.

W audycji Witolda Gadowskiego minister energetyki Krzysztof Tchórzewski również o gazie z Rosji i wydobyciu gazu łupkowego w Polsce. Zapraszamy do wysłuchania audycji.

MoRo

 

 

We wtorek odbędzie się wizyta prezydenta Azerbejdżanu w Polsce. Program wizyty przewiduje m.in rozmowę z Andrzejem Dudą

Podczas pierwszej od 2008 r. oficjalnej rozmowy prezydenta Republiki Azerbejdżanu Ilhama Alijewa z prezydentem Andrzejem Dudą mają być poruszane m.in. kwestie współpracy politycznej oraz gospodarczej.

We wtorek planowane są rozmowy prezydentów w „cztery oczy”, a później rozmowy plenarne. Po południu prezydenci wezmą udział w forum biznesowym. Prezydent Alijew spotka się też z marszałkiem Senatu, Stanisławem Karczewskim.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że jest to pierwsza wizyta prezydenta Azerbejdżanu w Polsce od 2008 roku. „Traktujemy tę wizytę jako powrót do aktywnej polityki Polski w regionie Kaukazu Południowego. Nie tak dawno prezydent Duda złożył wizytę w Gruzji. Azerbejdżan to drugie państwo Kaukazu, z którym spotykamy się na poziomie głów państw, po to, żeby powrócić do tradycyjnego obszaru polskiej polityki zagranicznej”.

[related id=”12872″]

– Po pierwsze, cel wizyty jest polityczny, dotyczy dialogu między Polską a Azerbejdżanem i intensyfikacji tego dialogu – stwierdził prezydencki minister.

Szczerski poinformował, że prezydenci podpiszą wspólną deklarację „na temat mapy drogowej, w kierunku strategicznego partnerstwa, współpracy politycznej i gospodarczej pomiędzy Polską i Azerbejdżanem”.

Drugim ważnym elementem wizyty prezydenta Azerbejdżanu w Polsce jest współpraca gospodarcza. – Kilka dni temu w kontekście tej wizyty została podpisana bardzo ważna umowa pomiędzy kolejami państwowymi Polski, Ukrainy, Gruzji i Azerbejdżanu o utworzeniu wspólnego szerokotorowego korytarza transportowego od Morza Kaspijskiego, aż do Sławkowa w Polsce – przypomniał Szczerski.

Podkreślił, że prezydent Duda chce, aby ważną częścią rozmów z prezydentem Azerbejdżanu były kwestie transportu. – Dla nas ważne jest, że powstaje korytarz transportowy od Azerbejdżanu do Polski – dodał.

Prezydencki minister poinformował, że podczas wizyty zostaną podpisane także umowy dwustronne, m.in. o współpracy w dziedzinie obronności, energetyki oraz transportu i infrastruktury transportowej.

Prezydenci Polski i Azerbejdżanu wezmą też udział w forum gospodarczym; do Polski przyjedzie ok. 50 przedsiębiorców z Azerbejdżanu. – Azerbejdżan obecnie w dziedzinie gospodarki ma bardzo ambitny plan ekspansji gospodarczej. W Azerbejdżanie odbywa się wiele ważnych wydarzeń promocyjnych, także w skali globalnej – powiedział Krzysztof Szczerski.

– Azerbejdżan, tak jak Polska, szuka dobrych, nowych partnerstw gospodarczych na świecie – dodał. Podkreślił, że Azerbejdżan zawsze był dla Polski ważnym partnerem w dziedzinie energetyki.

– To ważna wizyta, która wpisuje się w plan prezydenta Dudy, plan zarówno polityczny – jeśli chodzi o kontakty z tamtym regionem i plan gospodarczy – jeśli chodzi o dyplomację ekonomiczną, poszukiwanie dla Polski partnerów gospodarczych na świecie – powiedział . Stwierdził, że Polska staje się jednym z centralnych ośrodków na szlaku między Wschodem i Zachodem w zakresie transportu i dystrybucji dóbr.

Polska szuka partnerów, którzy będą współpracować w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, ale także szuka „wspólnych interesów i biznesu”. Według prezydenckiego ministra, bardzo dużo będzie zależało także od kontaktów gospodarczych i jakości oferty, jaką dostaniemy, jeśli chodzi zwłaszcza o ropę, bo to jest ta dziedzina energetyki, w której Azerbejdżan jest dla nas potencjalnie bardzo atrakcyjnym partnerem.

Kolejny temat rozmów to stabilizacja w regionie Kaukazu. Szczerski przypomniał, że Polska od 2018 roku będzie niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. – Azerbejdżan jest istotnie włączony w problem ogólnej stabilizacji Kaukazu, ale także w zamrożone konflikty, które są na Kaukazie; tutaj oczywiście mówimy przede wszystkim o Górskim Karabachu – zaznaczył.

– Polska zawsze stała na stanowisku terytorialnej integralności każdego państwa i także tę rolę będzie pełniła w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – powiedział prezydencki minister.

Konflikt zbrojny o Górski Karabach – ormiańską enklawę na terytorium Azerbejdżanu – wybuchł w 1988 roku, u schyłku ZSRR. Starcia przerodziły się w wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem. Pochłonęła ona 30 tysięcy ofiar śmiertelnych. W 1994 roku podpisano zawieszenie broni. Nieuznawana przez świat, związana z Armenią enklawa, choć ogłosiła secesję, formalnie pozostaje częścią Azerbejdżanu.

Azerbejdżan, którego wydatki wojskowe przewyższają cały budżet Armenii, regularnie grozi, że siłą zajmie Górski Karabach. Jednak Rosja, która jest sojuszniczką Armenii, ostrzega, że takie próby zostaną przez nią powstrzymane.

PAP/JN

Akcja ratunkowa w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Pomyślnie przetestowano system bezpieczeństwa.

W PWPW przeprowadzono symulację sytuacji zagrożenia pożarem. Przy użyciu nowoczesnych systemów bezpieczeństwa przeciwpożarowego udało się wyprowadzić z gmachu PWPW ponad 900 pracowników.

W dniu 23 czerwca 2017 roku, na terenie Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA przy ulicy R. Sanguszki 1 w Warszawie przeprowadzono kompleksowe ćwiczenia ewakuacyjne. Obiekt PWPW jest elementem infrastruktury państwa, a także miejscem pracy dla 1400 osób. Dlatego
też, wspólnie z funkcjonariuszami Państwowej Straży Pożarnej, przygotowano symulację postępowania w sytuacji zagrożenia pożarem, wraz z całkowitym wstrzymaniem produkcji. Była to pierwsza w historii firmy próba weryfikacji planu ewakuacji, przeprowadzona na tak dużą skalę.

Pomimo tego, że były to jedynie ćwiczenia, jak zawsze w takich przypadkach istniało duże ryzyko wystąpienia sytuacji nagłej i nieprzewidzianej. Dlatego zarząd PWPW poinformował odpowiednie służby publiczne, w tym medyczne, o terminie planowanego ćwiczenia.

Akcja ratunkowa przebiegła zgodnie z planem – w zadymionej klatce schodowej budynku produkcyjnego zostało wykryte zagrożenie, uruchomiono system alarmowania i wezwano do pomocy jednostki straży pożarnej. Z siedziby firmy bezpiecznie wyprowadzono około 900 osób i skierowano do tzw. miejsca zbiórki ewakuowanych. W międzyczasie zagrożenie zostało wyeliminowane, a teren szczegółowo sprawdzony. Podczas działań strażaków przetestowano również elementy współdziałania z pracownikami PWPW.

Test nowoczesnego systemu bezpieczeństwa przeciwpożarowego w blisko stuletnim kompleksie przy ulicy Sanguszki zakończył się zatem pomyślnie.

Korea Południowa / Sojusz państwa z wielkimi firmami prowadzi do licznych problemów z korupcją i brakiem klarowności

O sytuacji gospodarczej i politycznej na Półwyspie Koreańskim w Poranku Wnet (26 czerwca) Aleksander Wierzejski rozmawiał z Romanem Husarskim, ekspertem z Centrum Studiów Polska-Azja.

Republika Korei (czyli Korea Południowa) żyje w cieniu wojny koreańskiej (1950-53 r.), która nie została oficjalnie zakończona. Komunistyczna Korea Północna co jakiś czas daje znać o sobie, tak że mieszkańcy Korei Południowej nie mogą być spokojni, choć w pewien sposób się do groźby wojny przyzwyczaili, udało im się ją zneutralizować czy też oswoić. Niepokój daje jednak o sobie znać w życiu codziennym – znajoma Romana Husarskiego miewa „nuklearne sny”. Zagrożenia nuklearnego nie da się nie zauważyć, choćby metro jest jednocześnie schronem atomowym.

Korea Południowa jest dziś  jednym z najbogatszych państw świata, pomimo tego, że gdy wychodziła z okupacji japońskiej po II wojnie światowej, była krajem bardzo biednym, praktycznie bez przemysłu. Pomoc humanitarną otrzymywała m.in. z Etiopii i Somalii. Tym, co wyróżnia system gospodarczy Korei Południowej, jest, jak to ujął Roman Husarski, sojusz państwa z wielkimi firmami. Poszczególne czebole, państwowo-prywatne konglomeraty gospodarcze, np. Samsung, wypracowują nawet kilkanaście procent PKB. Prowadzi to do licznych problemów z korupcją i brakiem klarowności w relacjach z politykami. Partie, wygrywające wybory, głoszą postulaty zmiany tego stanu. Do tej pory jednak to się nie udało.

Relacje mieszkańców Korei Południowej z Koreą Północną są bardzo ograniczone. Przekazy medialne nie przenikają się. Media północnokoreańskie traktowane są jak wroga propaganda, a korzystanie z nich obarczane restrykcjami (np. wymagane na to są pozwolenia).

Blokada informacyjna i komunikacyjna między oboma państwami na Półwyspie Koreańskim, nie jest jednak już tak szczelna jak dawniej. Niektórym podzielonym granicą rodzinom udaje się komunikować za pomocą przekazywanych przez granicę pendrive’ów lub chińskich sieci telefonicznych działających po obu stronach.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, w której także między innymi o tym, czy w Korei Północnej nadal panuje głód i czy północnokoreański reżim panuje nad sytuacją w kraju.

JS

Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju: Nie ma prawnych możliwości, aby Bruksela odebrała Polsce unijne fundusze

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich propozycje prezydenta Francji Emanuela Macrona w zakresie powołania budżetu strefy euro niekorzystnie wpłyną na kondycję całej Unii Europejskiej.

W wywiadzie dla ośmiu dzienników europejskich nowy prezydent Francji potwierdził swoje postulaty z kampanii wyborczej o powołaniu osobnego budżetu tylko dla państw strefy euro. Jednocześnie wyraźnie odniósł się do potrzeby uregulowania kwestii niższych stawek za wynagrodzenie w państwach Europy Środkowej poprzez popieranie unijnych rozwiązań w zakresie dyrektywy o pracownikach delegowanych. Proponowane przepisy uderzają w polskich przedsiębiorców podejmujących działalność na innych rynkach, szczególnie w branży transportowej.

Pomysł Unii Europejskiej, w której są silne dwie prędkości, a nie jedna, a na tym polega pomysł Macrona, to nie jest dobre rozwiązanie. To by oznaczało bardzo silne wzmocnieni strefy euro poprzez stworzenie tam oddzielnego budżetu, co musiałoby się odbyć kosztem pozostałych krajów Unii Europejskiej – podkreślił Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

[related id=15648]

Zdaniem ministra Kwiecińskiego nie ma realnego zagrożenia, by rozmiary obecnego budżetu zmniejszyły się w wyniku opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Natomiast wyjście Londynu ze Wspólnoty na pewno wpłynie na rozmiary następnej perspektywy budżetowej, która zacznie obowiązywać po 2020 roku – Rozmowy nad budżetem trwają, chociaż nie wiemy do końca, jak zakończą się negocjacje brexitowe. Wielka Brytania ma duży wpływ na budżet Wspólnoty. Nie sądzę, aby Londyn chciał przeciąć wszystkie więzy ze Wspólnotą Europejską. Wydaje się, że będzie chciał korzystać ze wspólnego rynku UE, a to oznacza również pewne zobowiązania, a nie tylko same korzyści.

Wiceminister rozwoju podkreślił, że po wyborach parlamentarnych na Wyspach pozycja negocjacyjna Londynu wobec Wspólnoty osłabła. W negocjacjach liczy się siła polityczna. Mandat partii konserwatywnej, która popierała Brexit, został osłabiony w samej Wielkiej Brytanii, a to oznacza osłabienie pozycji Londynu w negocjacjach z Unią Europejską – podkreśli Jerzy Kwieciński.

[related id=10935 side=left]

W ostatnią środę 21 czerwca rozpoczęły się oficjalne rozmowy w ramach Komisji Europejskiej nad projektowaniem nowej perspektywy finansowej UE po 2020 roku. Kryzys imigracyjny oraz proces Brexitu sprawiają, że następny unijny budżet będzie się znacznie różnił od obecnie realizowanej perspektywy. Jednak nieoficjalne rozmowy na najwyższych szczeblach trwają już od kilku miesięcy. Ważnym wydarzeniem w walce o utrzymanie w jak największym wymiarze unijnej polityki spójności było spotkanie 14 czerwca w Warszawie ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę i środki unijne w formacie poszerzonej Grupy Wyszehradzkiej V4+4, gdzie do stałych członków grupy dołączyli zaproszeni przedstawiciele Chorwacji, Rumunii, Bułgarii i Słowenii. W szczycie uczestniczył również unijny komisarz ds. budżetu Günther Oettinger.

– Ostatnim akordem naszej rocznej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej było spotkanie formatu V4+4 w Warszawie. W osiem krajów podpisaliśmy wspólną deklarację ws. zachowania polityki spójności. Obecna perspektywa finansowa kończy się w 2020 roku, ale już rozpoczęły się rozmowy w sprawie kształtu budżetu po roku 2020 – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich mimo sprzeciwu niektórych polityków w UE korzystna dla Polski i wszystkich nowych państw UE polityka spójności zostanie utrzymana, chociaż jej kształt najprawdopodobniej ulegnie zmianie. – Jest bardzo silna wola, aby utrzymać politykę spójność. Pozostają kluczowe pytania, jak mocna, w sensie finansowym, będzie polityka spójności oraz co będzie mogło być finansowane. Mówiło się, aby polityka spójności i plan Junckera nie konkurowały ze sobą, ale w większym stopniu współdziałały. Dla Polski ważne jest, aby procedury stosowane w obydwu przypadkach były podobne. Obecnie procedury stosowane w planie Junckera są znacznie prostsze niż w ramach polityki spójności.

Jesteśmy gotowi, aby udział instrumentów zwrotnych był wyższy niż dotychczas w ramach polityki spójności – podkreślił minister Kwieciński.

Jednocześnie pełnomocnik rządu ds. środków europejskich podkreślił, że w przyszłej perspektywie budżetowej na pewno kontynuowana będzie polityka spójności, chociaż ciągle nie wiadomo, w jakim zakresie. – Dyskusja o następnym budżecie nie możne być porównana z warunkami, jakie panowały przy ustalaniu obecnej perspektywy budżetowanej po 2020 roku – zaznaczył gość Popołudnia Wnet.

Odnosząc się do pojawiających się ze strony polityków brukselskich gróźb pod adresem Warszawy, że jeżeli nie dołączy do procesu relokacji uchodźców, to Komisja wstrzyma wypłatę środków z budżetu UE, minister Kwieciński jednoznacznie podkreślił, że nie ma takiej prawnej możliwości.
Polityka spójności ma swoje podstawy w traktatach […]. Nie można tych reguł łamać, czego wymaga się również od Polski. To nie jest takie proste, żeby nam od razu zabrać pieniądze.
Zdaniem ministra Kwiecińskiego otwarta pozostaje kwestia następnej perspektywy finansowej, która będzie musiała odpowiedzieć na wydatki związane z kryzysem imigracyjnym, co może niekorzystnie odbić się na sytuacji finansowej Polski
.

Z wiceministrem rozwoju rozmawialiśmy również o nowelizacji tzw. ustawy ramowej, zmieniającej niektóre zasady wydatkowania środków z Unii Europejskiej. – Kiedy rozpędzaliśmy nową perspektywę finansową z UE, niemiłym zaskoczeniem było, że programy regionalne były realizowane dwukrotnie wolnej niż programy krajowe, podczas gdy w poprzedniej perspektywie było odwrotnie. Gość Popołudnia Wnet wskazał, że przykładem jest województwo kujawsko-pomorskie, które zakontraktowało do tej pory tylko 10 procent dostępnych środków z programu regionalnego.

[related id=20494]

Na koniec rozmowy padło pytanie o reformę emerytalną, zakładającą likwidację OFE oraz wprowadzenie nowej formy oszczędzania na emeryturę w postaci Pracowniczych Planów Kapitałowych. Projekty obydwu rozwiązań zostały zaprezentowane przez premiera Morawieckiego już prawie rok temu, a mimo to cały czas rząd nie przyjął odpowiedniego projektu ustawy w tej sprawie. – To nie są łatwe rozwiązania prawne, mają one swoje silne konsekwencje długoterminowe. Budowanie oszczędności w naszym państwie przez oszczędności obywateli jest jednym z naszych priorytetów. Chcemy, aby cała akcja legislacyjna została zawarta w tym roku – zapowiedział Jerzy Kwieciński.

 

ŁAJ

 

Deficyt budżetu od początku stycznia do końca maja wynosi zaledwie 0,2 miliarda złotych. To rekordowy wynik od 1992 roku

Według szacunków Ministerstwa Finansów do budżetu państwa wpłynęło 143,3 mld złotych, tj. 44% zaplanowanych wpływów. Wydatki wyniosły 143,5 mld, co przekłada się na 37,3% założonych wydatków państwa.

Dochody budżetu państwa w okresie styczeń – maj 2017 r.

Według szacunkowych danych w okresie styczeń – maj 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 14,2 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Dochody podatkowe wzrosły w tym czasie o 18,8 % r/r.

Wzrost dochodów w stosunku do okresu styczeń – maj 2016 r. odnotowano we wszystkich głównych podatkach:

• dochody z podatku VAT były wyższe o 30,0% r/r (tj. około 15,9 mld zł),

• dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 3,9% r/r (tj. około 1,0 mld zł),

• dochody z podatku PIT były wyższe o 7,4% r/r (tj. około 1,4 mld zł),

• dochody z podatku CIT były wyższe o 14,3% r/r (tj. około 1,9 mld zł).

Dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych za okres styczeń – maj 2017 r. wyniosły 1,8 mld złotych

W okresie tym wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło 9,2 mld zł i było niższe o 7,4 mld zł w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W lutym 2016 roku miała miejsce wpłata na rachunek budżetu państwa z tytułu aukcji LTE, której nie było w 2017 roku.

 

Wydatki budżetu państwa w okresie styczeń – maj 2017 r.

 

Wykonanie wydatków budżetu państwa w okresie styczeń – maj 2017 r. według szacunkowych danych wyniosło 143,5 mld zł, tj. 37,3% planu. W analogicznym okresie 2016 r. przekazano 142,6 mld zł środków na wydatki, tj. 38,7% planu.

Największe różnice w wykonaniu wydatków w stosunku do okresu styczeń – maj roku ubiegłego odnotowano w ramach budżetów wojewodów (wykonanie wyższe o około 7,6 mld zł), co jest głównie związane z wypłatą świadczeń wychowawczych w ramach priorytetowego rządowego programu Rodzina 500 plus w okresie styczeń – maj br. – w roku ubiegłym wypłata tych świadczeń wystartowała od kwietnia.

Ponadto różnice w wykonaniu wydatków w stosunku do okresu styczeń – maj roku ubiegłego odnotowano w ramach ZUS (wykonanie niższe o około 4,1 mld zł), co jest spowodowane m.in. przekazaniem w marcu 2016 r. środków na wypłatę jednorazowych dodatków pieniężnych dla niektórych emerytów, rencistów i innych osób uprawnionych do tych dodatków, a także lepszym wpływem składek w okresie styczeń – maj 2017 r. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego.

Deficyt budżetu państwa po maju br. wyniósł 0,2 mld zł – w ustawie budżetowej zaplanowano 59,3 mld zł deficytu.

 

Minister Jan Szyszko: Ekolodzy będą musieli zapłacić za szkody w Puszczy Białowieskiej, jakie spowoduje ich działalności

W 2014 roku rząd PO-PSL bezprawnie wpisał Puszczę Białowieską na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego. Sprawa trafi do prokuratury – poinformował w Sejmie minister środowiska Jan Szyszko.

Jutro do Białowieży przyjadą ambasadorzy z 12 krajów, aby na miejscu ocenić sytuację w Puszczy Białowieskiej, której dotyczy trwający od kilkunastu miesięcy spór miedzy rządem a częścią opozycji wspieranej przez organizacje ekologiczne. Minister środowiska osobiście przedstawi zebranym ambasadorom swój plan ratowania puszczy. Jutrzejsza wizyta dyplomatów jest jednym z elementów przygotowywania gruntu pod zmianę kwalifikacji w księdze dziedzictwa UNESCO, a która ma dotyczyć Puszczy Białowieskiej. Lasy białowieskie są obecnie traktowane jako dziedzictwo przyrodnicze, co nie pozwala na aktywną ochronę przyrody.

Ministerstwo podkreśla, że decyzja o wpisaniu Puszczy Białowieskiej na listę dziedzictwa była nielegalna, ponieważ nie odbyły się konsultacje społeczne oraz nie dopełniono innych formalności. Dlatego teraz rząd będzie starał się o zmianę kwalifikacji z dziedzictwa przyrodniczego na dziedzictwo przyrodniczo-kulturowe.

Profesor Jan Szyszko podkreśla, że lasy białowieskie od wieków były wykorzystywane i „uprawiane” przez człowieka. – Puszcza Białowieska to jeden z najlepiej udokumentowanych przypadków gospodarowania lasami. To jest las, który był użytkowany przez ludzi od stuleci. Najpierw mamy dokumentację na podstawie map tzw. wchodu dla okolicznych mieszkańców. Następnie mamy zdjęcia pokazujące, jak puszczę wykorzystywał człowiek w okresie międzywojennym, kiedy dochodziło do rabunkowej gospodarki leśnej na tych terenach.

Cała polska część Puszczy Białowieskiej wchodzi w skład regionów chronionych przez unijny pogram Natura 2000, w ramach dyrektyw ptasiej i siedliskowej, ze względu na unikalne warunki przyrodnicze, które obecnie są niszczone przez gradację kornika czy podnoszenie się wód gruntowych i bagiennienie niektórych rejonów Puszczy. Zdaniem ministerstwa środowiska decyzja poprzednich rządów o radykalnym zmniejszeniu liczby etatów na terenie nadleśnictw Białowieża, Hajnówka i Browsk oraz ograniczeniu prac leśnych doprowadziła do sytuacji, kiedy chronione środowiska i gatunki zaczynają znikać z terenów puszczy.

– W 2011 roku rozpoczęto proces wpisywania Puszczy Białowieskiej na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako dziedzictwo przyrodnicze nietknięte ręką człowieka, co oznacza, że [na jej terenach] nie można prowadzić żadnych prac leśnych. Obecnie z jednej strony Komisja Europejska grozi Polsce karami za zanikanie obszarów chronionych w ramach dyrektyw ptasiej i siedliskowej, co jest spowodowane zaprzestaniem prac leśnych, a z drugiej UNSECO mówi, że nie wolno w ogóle prowadzić żadnych prac ochrony aktywnej – podkreślał w rozmowie z Radiem Wnet minister środowiska.

Profesor Szyszko wskazywał, że Lasy Państwowe, ogromnym nakładem środków, przeprowadziły pełną inwentaryzację Puszczy Białowieskiej. W ramach badań utworzono rejony badawcze o wymiarach 200 na 200 metrów na terenie całej puszczy, na których badano występowanie 1200 wybranych gatunków fauny i flory. Na podstawie pełnej inwentaryzacji mają być prowadzone dalsze badania – jak gospodarka leśna wpływa na stan środowiska i stanowisk chronionych w programie Natura 2000.

– Postanowiliśmy, że na 2/3 powierzchni trzech nadleśnictw składających się na gospodarską część Puszczy Białowieskiej będą przeprowadzane prace leśne mające na celu ratowanie siedlisk wyznaczonych w ramach programu Natura 2000, a reszta, czyli 1/3 terenów, zostanie pozostawiona sama sobie, tak jak tego chce część opozycji i środowiska ekologiczne. Sytuacja będzie monitorowana i będzie pokazywane, jakie wyniki przyniesie zaniechanie działań człowieka. Od teraz te osoby, które żądają wstrzymania prac leśnych, będą odpowiedzialne za zniszczenia powstałe wskutek wstrzymania prac ochronnych – podkreślił minister Jan Szyszko.

Jak podkreślił minister środowiska jego celem jest „rozwiązanie skargi Komisji Europejskiej w sprawie działań leśników w Puszczy Białowieskiej, którzy prowadzą pracę leśne w celu uratowania obszarów objętych unijnymi dyrektywami ptasią i siedliskową, przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości”. – Dążę do tego, by stanąć przed sądem z Komisją Europejską, aby bronić koncepcji ochrony przyrody w ramach programu Natura 2000. […] W tej chwili leżą 4 miliony metrów sześciennych drewna, giną gatunki, a miejscowa ludność nie ma czym napalić w kominku.

Wątpliwości budzi brak planu alternatywnego ze strony ministerstwa w wypadku gdyby rząd przegrał proces z Komisją Europejską przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, co skutkowałoby dotkliwymi karami dla Polski. Niepewne jest również powodzenie zmiany kwalifikacji w księdze dziedzictwa UNESCO, do czego próby były już bezskutecznie wykonywane w zeszłym roku.

Odważne decyzje ministra Szyszki mogą cieszyć leśników, ale jeśli Ministerstwo Środowiska będzie równie skuteczne w sporze z Brukselą, jak w przypadku reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 sprzed kilku miesięcy, to sprawa Puszczy Białowieskiej może stać się bardzo kosztownym problemem dla rządu.

ŁAJ

 

Szef Solidarności KGHM: Zyski KGHM to wynik lepszej koniunktury. Podatek od kopalin musi zniknąć jeśli mamy się rozwijać

Podatek od kopalin niszczy nasze możliwości rozwoju przez nadmierną presję podatkową – powiedział gość Poranka Wnet Józef Czeczerski szef NSZZ Solidarność KGHM w audycji Krzysztofa Skowrońskiego.

1,4 miliarda-1,6 miliarda złotych KGHM podatku od kopalin płaci rocznie, poza innymi podatkami, do budżetu państwa – powiedział Józef Czeczerski szef Solidarności w KGHM SA. Jego zdaniem nadmierna presja podatkowa sprawia, że konkurencja ma się znacznie lepiej.

-Podatek od kopalin niszczy nasze możliwości rozwoju przez nadmierną presję podatkową – powiedział gość Poranka Wnet. Przypomnijmy zniesienie podatku od kopalin wprowadzonego przez rząd PO-PSL, który płaci gigant z Lubina, było ważnym tematem kampanii wyborczej PiS. Zarówno premier Beata Szydło, jak i prezydent Andrzej Duda w trakcie kampanii zapowiadali jego zniesienie.

-Politycy zapomnieli o swoich obietnicach z kampanii wyborczej – mówił Czeczerski. Dlatego, jego zdaniem pracownicy KGHM przez pryzmat tego co dzieje się z ich firmą mają problem z dostrzeżeniem niewątpliwych sukcesów polityki PiS, jakim są program 500+ oraz reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

KGHM to jedna z największych polskich spółek skarbu państwa, a zarazem jeden z czołowych producentów miedzi i srebra rafinowanego na świecie. Według danych podawanych przez spółkę KGHM jest szóstym producentem miedzi elektrolitycznej oraz pierwszym co do wielkości wytwórcą srebra na świecie. W mniejszych ilościach KGHM produkuje także złoto, koncentrat palladu i platyny, ołów i inne metale. Ostatnio było głośno o przynoszącej straty  inwestycji KGHM w Chile.

W audycji Krzysztofa Skowrońskiego Józef Czerski mówi także o zwołanym na dziś Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu akcjonariuszy KGHM, o nadzwyczajnym zainteresowaniu polityków tą spółką, a także polityce krajowej.

MoRo